Dodaj do ulubionych

żony kierowców tirów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 14:00
Witam wszystkie panie które są osamotnione bo mężowie ciężko pracują i to
daleko od domów. Chciałabym aby można wymienić się doświadczeniami jak
radzicie sobie z podwójnymi obowiązkami. Ja czuje się naprawdę samotna bo
nadodatek nie mam przyjacół i nie pracuje. Muszę liczyć cały czas na siebie.
Wszystkie drobne naprawy wykonuje sama.Zaopatrzenie domu, wychowywanie dzieci
i jeszcze mnóstwo spraw na głowie. Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • magdzie Re: żony kierowców tirów 07.03.05, 14:03
      jak często się widzicie z męzem?
      jak wygladały Twoje początki zwiazane z koniecznościa oswojenia sie z faktem, ze
      bedziesz go widywala rzadko?
      pzdr.i duzo wytrwalosci zycze
    • Gość: weronika Re: żony kierowców tirów IP: 83.16.* / *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 18:34
      Dobrze cię rozumiem bo sama jestem w podobnej sytuacji od 4 lat. Teraz już się
      z tym pogodziłam, ale nie było łatwo. Musisz zająść się sobą, najlepiej
      poszukaj sobie pracy to pomaga albo poucz się języków, ja właśnie fiszpański
      szlifuje. Rób coś dla siebie.
      • Gość: osamotniona Re: żony kierowców tirów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 16:49
        Witam! Z mężem widuje się co 6 tygodni jest trudno ale staram się nie
        zwariować. Bardzo kocham swojego męża i wiem że jemu też jest trudno. Oprócz
        dbowiązków domowych znajduje czas dla siebie. Mam rower treningowy i jeżdże na
        nim godzine codziennie i odragowuje złe emocje i zdrowie jest lepsze i
        samopoczucie. Dużo szydełkuje, robie serwetki. Założyłam sobie internet żeby
        mogła poznawać ludzi. Ale to wszystko nie zastąpi mi męża. Wspaniałych chwil
        które spędzaliśmy ze sobą i dziećmi. Chociaż przyjeżdża na trzy dni staramy
        wykorzystać jak najlepiej. Pozdrawim wszystki panie!
        • Gość: janka Re: żony kierowców tirów IP: *.wroclaw.mm.pl 10.03.05, 19:35
          Oczywiście, zajmij się sobą, rozwijaj się, ale też koniecznie wyjdź do ludzi.
          Poczytaj tu sobie:
          dojrzewalnia.pl
          Może napisz skąd jesteś i tym sposobem znajdziesz jakąś przyjazną Forumowiczkę:)
        • Gość: realista Re: żony kierowców tirów IP: *.chello.pl 10.03.05, 22:09
          Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że cię zdradza na każdym parkingu, na którym
          akurat parkuje?
    • Gość: korni Re: żony kierowców tirów IP: 212.160.234.* 11.03.05, 09:59
      Mój akurat nie jest kierowcą ale też czasami wyjeżdża na parę miesięcy.Radzę
      sobie jakoś z tym nie dopuszczam nudy .Też nie pracuję staram się czymś zająć
      domem dzieckiem sobą pochodzę po sklepach idę do znajomych chodzę w miarę
      szybko spać po prostu staram się być w ruchu.Natomiast najgorsza dla mnie to
      chwila rozstania ryczę wtedy przed i po wyjsciu męża z domu (jestem bardzo
      wrażliwa i nie wiem jak z tym walczyć-macie jakies sposoby?po kilku godzinach
      uspokajam się się i staram się żyć normalnie i jakoś mi się to udaje.Najgorsze
      pierwsze dni żeby się przyzwyczaić a potem to leci czas.Zapowiada się znów
      rozstanie i znow będę ryczała.A jak Wy przeżywacie moment pożegnania?
      • Gość: walila Re: żony kierowców tirów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 11:44
        no wlasnie jak to jest nie boicie sie ze was zdradzaja? do realisty - marny z
        ciebie realista.
    • Gość: d.m. Re: żony kierowców tirów IP: *.wroclaw.mm.pl 11.03.05, 13:23
      wlasnie teraz stoje przed problemem:
      pierwszy raz w zyciu czuje, ze kocham Jego
      jezdzi TIR-em. w Polsce jest tylko w weekendy, raz na jakis czas wyjezdza na 2
      tygodnie. jeszcze nie jestesmy ze soba.
      w dodatku jestesmy z innych miast ( odleglosc-100km). ja mieszkam z rodzicami a
      on ma wlasne mieszkanie.
      jestem gotowa zrobic dla niego wszystko i wiem, ze to czlowiek, ktorego kocham.
      wiem takze, ze nie jestem mu obojetna. on chyba boi sie mnie zranic i nie chce
      robic wiekszych krokow-ku zwiazkowi.
      mam dopiero 20 lat.

      czy zycie z mezczyzna, ktore jezdzi w swiat jest az takie trudne. jestem silna
      osoba, i i tak bede zapewniac go, ze odleglosc i jego wyjazdy nie sa ogormnym
      problemem.
      pozdrawiam i zycze duzo milosci;) i coraz wiecej chwil spedzanych z Waszymi
      mezczyznami...
      • Gość: osamotniona Re: żony kierowców tirów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 18:10
        Witam! Jak mój mąż wyjeżdża też sobie w ukryciu popłacze. Lubię za to przyjazdy
        bo wówczas to są łzy radości. Dzieci też się cieszą z przyjazdu taty a robią
        się oswojałe jak wyjeżdża chociaż są już duże. Realisto uważasz że wszyscy
        mężowie nic nie robią tylko zdradzają żony na każdym parkingu? Skorzystam z
        rady i wejdę na stronę dojrzewalnia. Pozdrawiam wszystkie panie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka