gataka
13.06.02, 11:36
Forumowiczki i Forumowicze KOchani,
wytlumaczcie biednej emigrantce dlaczego w Polsce tak czesto uzywa sie
zdrobnien w przedziwnych sytuacjach i kontekstach? Dziewczyny na Urodzie
biegaja na lanczyki (lub lunczyki, lunchyki - pisownia dowolna, ale nie o to
chodzi), w biegu kupuja sobie dzinsiki i kremiki. Kelnerka w kawiarni pyta czy
wole kawke czy herbatke, i czy z mleczkiem czy ze smietanka. W barze moge napic
sie piwka lub wodeczki. Pani kosmetyczka masuje moja buzke - a ja sie czuje jak
bobasek rozpieszczany przez mamusie:) Skad to sie bierze?
Komentatorom mojej emigracji i procesu wynaradowienia sie w kontekscie
jezykowym z gory serdecznie dziekuje. A wszystkich pozdrawiam!