kuka9
27.04.05, 22:06
buuuu - właśnie nawrzeszczałam na mojego męża przez telefon - oczywiście
poszło o remont, który mieliśmy zrobić już baaardzo dawno temu. W między
czasie urodziło się dziecko więc przez rok nie można było go zrobić i teraz
kiedy ja mam już dosyć magazynu w drugim pokoju powiedziałam - koniec, robimy
remont bo ja nie wytrzymam w tej chacie!
Mieliśmy plany na taki gruntowny remont, który niestety kosztował by dużo,
więc stwierdzilismy, że możemy zrobić taki mały, który mój mąż zrobi sam. No i
się zaczęło - tego nie, tamtego nie bo on nie umie.
No więc na niego nawrzeszczałam, że jest nygus i tylko przed kompem by
siedział itd...
Jestem taka wkurzona, cholera - brrrr
Nie wiem czy ja przesadzam, czy wasi faceci też niczego nie robią ale ja mam
już dosyć!!!
Dla mojego lubego praca to jest sprawa tak męcząca, że po 8 godzinach jest
wykończony, że nic nie może zrobić. Czasami naczynia umyje i odkurzy. Samochód
ma w nosie bo on nie jeździ - więc niech się rozpadnie. O tym aby wpadł, żeby
pojechać go umyć to nie ma szans. Z małą też nie chce za bardzo zostawać sam
bo wtedy nie moze przed kompem siedzieć.
Nie wspomnę już o tym, że jedzonka sobie nie zrobi poza zagrzaniem kiełbachy.
A o sprawach damsko-męskich to nie wspomnę - ostatnio to jak święto.
Q... chyba stą zmykam, ja tego już nie wytrzymuję.
czy ja przesadzam???
pozdrawiam
kuka__________________