ania.wska 13.05.05, 16:53 no wlasnie, jakie one sa? czy te przyszle czy juz tesciowe, jak sie ukladaja relacje miedzy Wami?:) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
dr.verte Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 17:00 ania.wska napisała: > no wlasnie, jakie one sa? czy te przyszle czy juz tesciowe, jak sie ukladaja > relacje miedzy Wami?:) a takie same same są jak i ty tyle ze starsze. Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 10:50 Heh, ja i moja teściowa jesteśmy diametralnie różne. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.verte Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 17:06 kohol napisała: > Heh, ja i moja teściowa jesteśmy diametralnie różne. > Być może.Ale to chyba dobrze no nie?Przeciwieństwa sie przyciągają. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 17:15 Oj, nie przyciągają :D Koegzystują w tym wypadku :) Odpowiedz Link Zgłoś
ml_500 Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 17:33 mnie zawsze lubily tesciowe. czasem nawet bardziej niz ich corki:( Odpowiedz Link Zgłoś
ania.wska Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 17:46 moja przyszla tesciowa daje mi wyraznie odczuc ze to ja mam szczescie ze jestem z moim narzeczonym, zawsze robi duzuuuze roznice, czesto o to sie klocimy z moim partnerem.szkoda.. bo to chyba On ma szczescie:D Odpowiedz Link Zgłoś
poeme7 Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 19:14 a moja myśli, że zamieszkam u nich. Podkreśla to stale po to żebym wiedziała, że swojego syneczka nie wypuści z domu i miasta. Hehehe - niedoczekanie:) Odpowiedz Link Zgłoś
dr.verte Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 19:21 ania.wska napisała: > moja przyszla tesciowa daje mi wyraznie odczuc ze to ja mam szczescie ze > jestem z moim narzeczonym A ty tak nie uważasz?To po co się hajtasz? Odpowiedz Link Zgłoś
aretse11 Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 18:46 z moja ukladalo mi sie dobrze 1sze 4 msce,potem okazalo sie,ze chce traktowac mnie jak osobe ,ktora wypelnia sobie czas-bo na co dzien sie nudzi..i zaczela mnie wykorzystywac,zebym robla to na co ona ma ochote-zero swojego zycia..poza tym moj facet tez nie przepada za swoja matka..Efekt?-wyprowadzilismy sie,on ma tyle kontaktu ile musi...ja zerwalam kontakt definitywnie..Moja tesciowa to typ-my-myself and I..potem wybieralaby mi kolor scian do kuchni i mowila jak mam wychowac dziecko..bo przeciez ona jest najpiekniejsza i najmadrzejsza.. Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 19:16 zawsze slysze od tesciowej jak to moj maz mnie rozpieszcza brrrrrrrrrrrrrrr blaaaaaaaaaaaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
xxbleblexx Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 19:24 mnie z tesciwa stosunki popsuly sie dwa lata temu po tym jak delikatnie mowiac naduzyła naszej goscinnosci. od tamtej pory widujemy sie tylko w swieta, ale i to nie w kazde. wcale nad tym nie ubolewam i uwazam, ze tesciowa powinna mieszkac daleeeeeeeeeeeeeeko od mlodych. nie przepadam za swoja i wiem, ze z wzajemnoscia. jednak do tego sporu, ktory mial miejsce dwa lata temu relazje miedzy nami byly bardzo dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
ania.wska Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 20:32 do dr.verte...szkoda ze nie zrozumialas co mam na mysli. bo w rzeczywistosci o boje mamy szczescie ze mamy siebie:D Odpowiedz Link Zgłoś
married1 Re: oh te tesciowe..:) 13.05.05, 23:54 ja mieszkam z tesciami od 6 miesiecy i na poczatku myslalam ze prelamiemy mit o synowych i tesciowych,bo razem dobrze sie bawilysmy ale to byl tylko poczatek,teraz wiem ze moge sie dobrze bawic ale mam pamietac ze to JEJ dom. no coz szukamy mieszkania, zeby zapobiec najgorszemu Odpowiedz Link Zgłoś
kinky5 Re: oh te tesciowe..:) 14.05.05, 04:33 a ja moglabym pisac i pisac..... przed zareczynami- nasze stosunki byly poprawne. pierwsze zdanie jakie wypowiedziala gdy sie zareczylismy to bylo (tutaj wspomne ze maz jest Kanadyjczykiem i mieszkamy w Kanadzie) "ja wspolczuje twojej matce ale wnuki beda sie wychowywac tutaj." To zdanie mniej wiecej oddaje jej charakter- ona nie uznaje sprzeciwu, nie rozumie ze ludzie maja swoje plany zyciowe bo ona dla kazdego ma przypisana role. w chwili obecnej wini mnie za cale zlo w swojej rodzinie: syn sie zmienil (jak? tego nie powiedziala) wszyscy tak mowia (????), ja jestem zimna i niemila, zmuszam mojego meza do wyjazdu do Europy (my sami jeszcze nie znamy naszych planow ale tesciowa wie lepiej) a w ogole to powinnam jej chyba byc wdzieczna za to ze mieszkam w takim "super bogatym kraju"- ze dostalam" szanse od losu", nie wolno mi pojsc do polskiego kosciola na pasterke bo...teraz mieszkam w kanadzie.(ciekawe kiedy zabroni mi mowic po polsku ale oczywiscie ma podwojna moralnosc i mojemu mezowi powiedziala ze "mam nadzieje ze jak pojedziesz do Europy to bedziesz obchodzil kanadyjskie swieta)......i dlugo by tutaj pisac.... nie umiem z nia rozmawiac bo kazda proba dyskusji konczy sie yes,but.......i od poczatku. moj sposob na nia- RZADKIE widywanie (im rzadziej tym lepiej, brak numeru telefonu domowego- o mojej komorce nie ma pojecia biedactwo, nie mowienie jej o NICZYM. Jestem 7 miesiecy po slubie i nie mam ochoty jej nigdy wiecej ogladac. jesli ktos ma lepsze metody dzialania- czekam na wszelkie sugestie!!!! pozdrawiam Was wszystkie. Odpowiedz Link Zgłoś
ra_cha Re: oh te tesciowe..:) 14.05.05, 06:44 Z czy to nie jest JEJ dom? Z drugiej strony (właściciela domu) to wygląda trochę inaczej, np. chyba powinno się z właścicielem konsultować przytachanie do mieszkanie uczulających roślin (no, chyba, że to taka zamierzona złośliwość), przemalowanie ścian na jaskrawy pomarańcz, zapraszanie znajomych z pieskiem, który szarpie dywan? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
tojaa33 Re: oh te tesciowe..:) 15.05.05, 00:45 czy prawo właściciela domu upoważnia go do przeszukiwania JEJ szafek ,ale z moimi rzeczami wewnątrz, przewieszania mojej bielizny na linach po swojemu, podsłuchiwania rozmów telefonicznych, otwierania korespondencji dorosłego już,żonatego syna, ewentualnie korespondencji adresowanej na jej syna i na mnie (synową)??? Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: oh te tesciowe..:) 15.05.05, 11:10 Nie upoważnia ale pewnie była taką matką i jest taką samą teściową. Dlatego należy się wyprowadzić jak najszybciej. Mieszkałam u teściowej przez dwa lata. Z jej inicjatywy bo przed przeprowadzką do niej prawie rok wynajmowaliśmy mieszkanie (małą garsonierę). Byłam w ciąży a teściowa przekonywała nas,że będzie dla nas lepiej i taniej zamieszakć z nią. Stosunki z nią przed przeprowadzką nie były ciepłe ale też nie były złe ale potem było już tylko fatalnie i coraz fatalniej. Mój mąż przyzwyczajony był do takiej swojej matki jaka była a ja - nie. Wyprowadziłam się po dwóch latach i stosunki a teściową były już nie do ułożenia tzn. postarałam się układać je kurtuazyjnie i poprawnie. Każdemu radzę wyprowadzić się a nie narzekać i mieć za złe teściowej. Odpowiedz Link Zgłoś
tojaa33 Re: oh te tesciowe..:) 15.05.05, 11:47 lena575 napisała: > Nie upoważnia ale pewnie była taką matką i jest taką samą teściową. *** masz całkowitą rację,niestety tak było Dlatego > należy się wyprowadzić jak najszybciej. *** zrobiliśmy to już kilka dobrych lat temu,usilnie szukaliśmy mieszkania i jak tylko kupiliśmy to przeprowadziliśmy się do niego, lepiej puste ściany ,ale własne,ale przykre wspomnienia i stosunki pozostały > Mieszkałam u teściowej przez dwa lata. Z jej inicjatywy bo przed przeprowadzką > do niej prawie rok wynajmowaliśmy mieszkanie (małą garsonierę). Byłam w ciąży a > teściowa przekonywała nas,że będzie dla nas lepiej i taniej zamieszakć z nią. *** ja na szczęście tylko rok,ale to najgorszy rok w moim życiu, z tego 7 miesięcy mieszkałam tlko z nią(mąż większość czasu przebywa za granicą) > Stosunki z nią przed przeprowadzką nie były ciepłe ale też nie były złe ale > potem było już tylko fatalnie i coraz fatalniej. *** skąd ja to znam, nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem Mój mąż przyzwyczajony był do > takiej swojej matki jaka była a ja - nie. *** dokładnie tak samo,mąż na początku był przekonany,że większe szczęście niż mieszkanie z jego mamą nie mogło mnie spotkać,a dla mnie szokiem i potwornym ciężarem była taka apodyktyczna, egocentryczna, zaborcza,wści..ka kobieta Wyprowadziłam się po dwóch latach i > stosunki a teściową były już nie do ułożenia tzn. postarałam się układać je > kurtuazyjnie i poprawnie. Każdemu radzę wyprowadzić się a nie narzekać i mieć > za złe teściowej. *** analogicznie, stosunki mocno dyplomatyczne,powierzchowne,ale dla niej to za mało uważa ,ze powinnam być urozmaiceniem jej nudnego życia,dzwonić do niej 2 razy dziennie i najlepiej codziennie przyjeżdżać,że to moja powinność i chyba nigdy nie wybaczy mi,że odebrałam jej własność(synka-jedynaka!!!)a synowi nie mogą wybaczyć,że ich zdradził(związek ze mną,lojalność wobec mnie,stawianie mnie i naszego związku na pierwszym miejscu rozumieją jako zdradę!!!) Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: oh te tesciowe..:) 15.05.05, 19:29 Chciałabym cię pocieszyć ale nie potrafię. Moja teściowa byłą złym duchem naszej rodziny. Po prostu taka była - jeśli mogła nieliczyć się z kimś to się z nim nie liczyła, jeśli mogła zlekceważyć - zlekceważyła, obrazić kogoś - obraziłą jednoczęsnie próbując administracyjnymi metodami wymusić w stosunku do siebie SERDECZNOŚĆ. Ta serdeczność jej zdaniem jej się a priori należała. We mnie wzbudała dużo bardzo złych emocji ( w moim mężu a swoim synie też ale to była jego matka), takich jakich nie chałabym nigdy przeżywać. Uniki nie pomagały,o rozmowie w ogóle nie było mowy, skuteczna była bezpardonowa walka tą samą bronią tzn. taką samą niegrzecznością. Moja teściowa nie żyje od dwóch lat i szczerze powiem - te złe emocje w naszej rodzinie skończyły się, nie ma już napięć których byłą "autorem" tylko ... szkoda mi tych lat z moimi własnymi złymi uczuciami, paskudnymi emocjami. Gdybym miała wybierać jeszcze raz a wiedziała co mnie czeka - mimo,że mam fajnego męża - rozwiodłabym się szybko albo uciekała na drugi koniec świata. Odpowiedz Link Zgłoś
xxbleblexx Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 07:21 oj ja ja Cie rozumiem (niestety) :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
carimera Re: oh te tesciowe..:) 15.05.05, 10:12 A jak sobie uważasz ?ze synowa sie wprowadzi do domu tesciow i oni beda chodzic przy scianie bo jest nowa gospodyni.To ty musisz pamietac ze mieszkasz u tesciow i nie miec pretensji.Bo tak naprawde to nikt nie powiedział ze zawierajac zwiazek z jej synem nie mogłabys mieszkac ze swoimi rodzicami.Chwała jej za to ze cie przyjęła.Mnie to szczescie nie spotkało.Musiałam wynajmowac mieszkanie.Zobaczysz kiedys czy ty z obca baba bedziesz chciała zamieszkać. Odpowiedz Link Zgłoś
carimera Re: oh te tesciowe..:) 15.05.05, 10:13 Ta odpowiedz była dla postu - married 1 Odpowiedz Link Zgłoś
sirja Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 08:19 I dlatego ja i mój partner mieszkamy sobie w malutkiej kawalerce, a nie w pięknym dużym mieszkaniu mojej "teściowej". Mówię tak o niej - bo szalenie pasuje do stereotypu :(. Kiedyś próbowałam być dla niej miła ale mi przeszło po kilku kolejnych niezwykle "sympatycznych" odzywkach, których do tej pory nie mogę jej wybaczyć :-/. No ale ona uważa, ze jej nie wolno obrażać, a ona innych może bo jest stara. (To są jej słowa) Teraz się z nią prawie nie widuj i jest mi z tym bardzo dobrze - ciśnienie mi tak nie skacze ;p, mój M. odwiedza ją sam i ma swojego synusia tylko dla siebie, a ja mam święty spokój. Modlę się tylko żeby nie być taką teściową dla małżonków swoich pociech. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
donna.libera Re: oh te tesciowe..:) 15.05.05, 10:30 Ech jakie to szczęście mieć własne mieszkanie. ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
nighthrill Re: oh te tesciowe..:) 15.05.05, 11:23 Moja jest sympatyczna, ale niestety uwielbia dawać tzw. dobre rady. Wie, jakie zupy powinnam gotować ( koniecznie na mięsie), jaki artykuł w gazecie przeczytać i do jakiego sklepu zajrzeć, gdy będę w mieście. Wie również w jakich miejscach powinnam poszukiwać pracy i jak ma wyglądać moja praca magisterska. Nie ma oporów, żeby to wszystko mi powiedzieć, a ja takich rad nie cierpię. Odpowiedz Link Zgłoś
somebody23 Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 09:25 Ja teściowej mieć nie będę bo umarla 2 lata temu (mój nazyczony przeżyl to bardzo mocno)a teść mieszka bardzo daleko za granicą.Moja mama stara się wynagrodzić mu brak jego mamy (kolegowaly się ze sobą dlugo) i czasami zaczynam się zastanawiać czy ja jestem jej córką czy on jest jej synem, cieszę się że maja takie dobre stosunki między soba. Więc należy się zastanowić czy nie lepiej mieć teściową taką jaka jest czy nie mieć jej wcale, ja chcialabym ją mieć ! Odpowiedz Link Zgłoś
kasitza Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 09:48 moja przyszla tesciowa jest mila, ale po niemiecku powsciagliwa, dlatego stosunku do niej nie moge okreslic w kategorii cieply, zimny, raczej dobry, pozytywny. ale jest raczej z tych, co sie nie wtracaja w nieswoje sprawy i cenia sobie swiety spokoj bardziej niz intrygi. zobaczymy jak sie ulozy. Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 10:01 Im poważniejszy jest mój związek, tym gorsze są nasze stosunki. Ale nie mogę zarzucić mojej teściowej, że jest niemiła albo złośliwa. Moja teściowa po prostu traktuje mnie jak powietrze :( Nawet będąc u nas przez kilka dni, zachowywała się tak, jakby mnie nie było - sama ani razu się do mnie nie odezwała, każdą moją uprzejmość kwitowała zbolałym półuśmiechem. Mój facet, gdy wracamy do domu po kilku dniach u swoich rodziców, jest przemęczony - ciągle wysłuchuje obelg pod moim aresem, krzyków i płaczów. Odpowiedz Link Zgłoś
ania.wska Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 15:39 U mnie sytuacja jest bardzo podobna co u Ciebie Liss.ek :( otoz moja przyszla tesciowa (angielka)czesto traktuje mnie jakby mnie nie bylo, bardzo mnie to boli poniewaz mieszkam w wielkiej brytanii, z dala od mojej rodziny, potrzebuje duzo ciepla. ja jestem bardzo ciepla osoba, wrazliwa...na jej wielki chlod (angielki???). nidy nie powiedziala ze cieszy sie ze jestesmy razem, pochwalila mnie, obecnie nie pracuje, a nasze drobne problemy finansowe tym bardziej utwierzdaja ja w przekonaniu, ze to moja wina.choc od roku nie mieszkamy juz razem z nia, to planujemy jak najszybciej sie wyprowadzic..daleko:) Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 21:22 Zdaję sobie sprawę, że musi być Ci bardzo ciężko, rzeczywiście kawał drogi od domu :( Nie wiem, jakie jest Twoje podejście, ale mnie najbardziej wkurza to, że ta pani nie potrafi określić jasno swojego stanowiska. Z jednej strony jest chyba za mało zdeterminowana, by postawić sprawę na ostrzu noża, próbować nas rozdzielić (moze boi się wyniku "plebiscytu" ONA ALBO JA), z drugiej, nie może zaakceptować faktu, że jestesmy razem. Więc woli psioczyć, złorzeczyć, prowadzić bezowocne dyskusje z moim facetem i obwiniać mnie o wszystkie swoje kłopoty (tak robi, niestety). Mi serce pęka, gdy widzę Kochanego po jego powrocie z domu i postanowiłam sobie: choćby mnie bolało, choćby było przykro i źle, ja NIGDY nie powiem mu złego słowa o jego matce. Wiem, że jest mu ciężko z tym, że dwie najważniejsze kobiety nie potrafią się dogadać, więc obiecałam sobie nie dokładać mu zmartwień. Odpowiedz Link Zgłoś
thebitch Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 22:38 ja sie boje bo moj czasem "mowi" ich glosem. mam wrazenie ze powtarza jak echo powtarza jakies bzdury np. ze ja bardziej mysle o swojej rodzinie niz o jego ineteresie. I bagatelizuje jej slowa mowi ze przesadzam napewno nie powiedziala nie zrobila i ma ciezkie zycie z mezem. Nie potrafie niestety wiec bronic sie i nie powiedziec "zlego slowa". I to jest tez taka sytuacja ze byla za sprytna zeby Mu mnie zakazac ale robila wszystko zeby mnie do nas do siebie zniechecic "nieoficjalnie". Do tej pory za plecami wiem ze go meczy ze sie zmienil ale on juz mi nie mowi dlaczego (albo przez kogo) bo powiedzialam ze psychicznie nie wytrzymuje tych rewelacji zza płotu. :( Odpowiedz Link Zgłoś
ulka32 Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 23:13 liss.ek napisała: > Mi serce pęka, gdy widzę Kochanego po jego powrocie z domu i postanowiłam sobie > : > choćby mnie bolało, choćby było przykro i źle, ja NIGDY nie powiem mu złego > słowa o jego matce. Wiem, że jest mu ciężko z tym, że dwie najważniejsze kobiet > y > nie potrafią się dogadać, więc obiecałam sobie nie dokładać mu zmartwień. Cóż za szlachetność!!!!!!!!!!!1 Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: oh te tesciowe..:) 16.05.05, 23:57 Wiesz co?! Stuknij się w głowę. To nie szlachetność, tylko miłość. Tak trudno zrozumieć?! Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 09:04 Myślę,że nie macie racji, to ani miłość ani szlachetność - to wyobrażenie własnej miłości i szlachetności a właściwie głupota. Jesli facet przynosi "rewelacje" od mamusi a żona nie powie złego słowa o jego mamusiby mu nie było przykro - to jest głupota. On jej może robić przykrośi a ona udaje zaciskając zęby,żę wszystko jest OK? Należy facetowi powiedzieć, że ona nie życzy sobie wysłuchiwania komentarzy jego mamusi na własny temat. Koniec i kropka. Przerywać w pół zdania. To on musi sobie radzić z własną mamusią i jej zdaniem na temat synowej. Przynoszenie ich od własnego domu nie tylko jest podłe i wredne ale podsyca już złe układy. Może jemu jest lżej przerzucić niezadowolenie mamusi ale ona nie powinna pozwolić mu tego robić. Wtedy łatwiej nie mówić źle o jego mamusi a nawet łątwiej mówić dobrze. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
tojaa33 Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 12:00 lena575, nie sposób niezgodzić się z Tobą, moim zdaniem masz całkowitą rację, widać ,ze jesteś rozumną ,doświadczoną(niestety widać,że nie były to miłe doświaczenia)kobietą też kiedyś na początku naszego związku myślałam,że gdy będę z pokorą i w milczeniu znosić wszelkie niedogodności, zakamulfowane i jawne zniewagi tesciowej to przetwam i uchronię nasz związek,ale jakież było moje zaskoczenie gdy w zastraszającym tempie było coraz gorzej ,równia pochyła dla mnie i mojego związku...masz rację trzeba jawnie bronić swojej pozycji,szanować się,stawiać granice...teraz to wiem,że byłam głupia a nie szlachetna,nie sposób być szlachetnym przy ludziach bezwzględnych,zaborczych,egoistycznych,napastliwych, walczących wszelkimi dostępnymi sposobami:-( pozdrawiam serecznie Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 12:07 Ja nie mówię, że nie bronię siebie w tym wszystkim - tak poza tym. Potrafię powiedzieć, co mi się nie podoba i jak jakiś problem rozwiązać. Ja po prostu jej nie oczerniam, mówię spokojnie, nie krzyczę, nie obrażam. To rozumiem jako nie mówienie "złego słowa" o kimś. Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 12:04 Hmmm... starałabym się lepiej poznać sytuację, zanim rzucałabym tak lekko słowami takimi jak "głupota", "podłość" itp. A sytuacja jest taka, że dowiedziałam się dopiero po ponad trzech latach związku, jak bardzo mnie ta pani nie lubi, bo - jak pisałam wcześniej - mi nigdy tego nie okazuje. Sama wyciągnęłam z mojego faceta, czego dotyczą zarzuty jego matki - uważam, że mam prawo to wiedzieć, a ona mi najwyraźniej nie powie. Poza tym, zdarzało się i tak, że ona dzwoniła do niego, gdy ja byłam w domu i nadawała na mnie - trudno jest wtedy nie zorientować sie, o czym toczy się rozmowa, choć mój facet starał się robić wszystko, bym się nie domyśliła. A tak swoją drogą - Ty byłabyś zadowolona, gdyby Twój facet, niezależnie od tego, co robi Twoja matka, nadawał na nią bez opamiętania? Co byś sobie onim myślała? Odpowiedz Link Zgłoś
ulka32 Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 09:24 liss.ek napisała: > Wiesz co?! Stuknij się w głowę. To nie szlachetność, tylko miłość. Tak trudno > zrozumieć O jakiej miłości ty mowisz?i do kogo?W kulturalnych rodzinach takich problemów nie ma.Tesciowa i synowa to dwie obce dla siebie kobiety.Nikt nie powiedział że musza sie lubic. Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 11:57 Ale mogłyby przynajmniej tolerować i do tego właśnie dążę, starając się nie oczerniać jej przy moim facecie, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 16:40 Pytasz co by robiła gdyby niezależnie od tego co robi moja mama mój mąż "ją oczerniał"? Ależ twoja teściowa to co robi nie robi "niezależnie", ona to robi (mówi) w związku z tobą. Twój mąż też nie jest "niezależny". Dlaczego ty masz być "sprawiedliwa" ? Gdyby twoja mama zadzwoniła do ciebie i nalatywała na twojego męża, to - głowę daję - przerwałabyś jej w pół zdania i powiedział,że nie możesz z nią rozmawiać bo np. gotujesz, wychodzisz tak by twój facet nawet nie wiedział o czy rozmawiacie. A on nawewt nie ukrywa przed tobą,że ona prowadzi w najpodlejszy sposób wojnę podjazdową i partyzancką. To,że nie jest chamska w stojąc oko w oko z tobą nie oznacza, że jest osobą kulturalną i na poziomie. Rozbijanie waszej rodziny za pomocą twojego męża jest skuteczniejsze niż otwarta walka z tobą. Jeśli twoja teściowa otwarcie nie jest niemiła to możesz z nią utrzymywać kurtuazyjne stosunki i nawet je czasem "ocieplać" pod warunkiem,że nie wnikasz w rozmowy twojego męża z jego matką na twój temat (ani sama o to nie pytasz ani zdecydowanie nie pozwalasz mu przynosić news'ów), nie robisz niczego w życiu z nastawieniem co na to powie twoja tesciowa i twój mąż również. Trzymaj się od tego z boku i niech twój mąż sam sobie z tym radzi. Tak samo jak ty musiałabyś sobie poradzić gdyby tak zachowaywało się któreś z twoich rodziców. Oczernianie to jest mówienie nieprawdy. Tojaa33 ma rację, mam swoje doświadczenie w tej materii i wiem,że już złych stosunków i wojny podjazdowej nie da się w życiu jakoś pominąć ale jeśli nie chcesz pogłębiać już złej sytuacji i pogrążać siebie w ten konflikt po prostu nie daj się w niego dalej wciągać. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 17:04 Wiesz co? Zdaję sobie sprawę, że wszystko wygląda inaczej z dystansu, doceniam Twoje rady i jest mi przykro, że nauczyłaś się tego, o czym piszesz, na własnej skórze. Naprawdę. Ale każda sytuacja jest inna, nie da się pań, o których piszemy wrzucić do jednego worka "teściowe", podobnie z nami i z naszymi facetami. Moja teściowa jest bardzo specyficzną kobietą, ma częste załamania nerwowe, popada w depresje, nie przyjmuje pomocy. "Toksyczna matka" - tak można by ją nazwać. Może to się nie mieści w Twojej głowie, pewnie Ty byś zrobiła inaczej, ale uwierz mi, że kiedy ona dzwoni, mój facet nie może tak po prostu zakończyć rozmowy. Ona ma tylko jego i jego brata (ale on mieszka za granicą), jest bardzo samotna. Możemy się na nią wściekać, bywa, że się złościmy, ale gdzieś zawsze mój facet ma tę świadomość, że ona nikogo poza nim nie ma. Powtarzam: Twoje rady na pewno są mądre i prawdziwe, ale też bardzo ogólne. Ja ich tak naprawdę nie potrzebuję, bo wiem, że w mojej sytuacji najlepiej sprawdza się mój model postępowania. A to, że ponarzekam sobie na forum... cóż, tego chyba nie muszę sobie odmawiać, zwłaszcza, że nie robię tego często. PS Nie potrzebuję także czytać, że jestem głupia, a mój facet podły i wredny. Pozdrawiam serdecznie, mimo tego, że zupełnie się nie zrozumiałyśmy :) Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 18:38 Również pozdrawiam i ... muszę ci napisać,że moja teściowa była bardzo podobna do twojej - miała tylko syna (cała reszta rodziny się nie liczyła lub była z nią skłócona), miała "chore serce" ( w rzeczywistości zdrowe), załamania (szczególnie gdy syn miał inne zdanie niż ona) i była toksyczną matką do potęgi. KAŻDA matka która postepuje tak jak twoja teściowa jest toksyczną matką, bo taką w ogóle nie interesuje życie jej dziecka, nie jest zainteresowana tym by w rodzinie jej dziecka było dobrze, jest zainteresowana WYŁACZNIE SOBĄ i tym,że potrafi sterować własnym dzieckiem. Na tym właśnie ta tokosyczność polega. Znam trochę osób tak toksycznych i przy całe wyjątkowości kazdej z nich mają mnóstwo wspólnych cech rozpoznawalnych prawie na pierwszzy rzut okiem. Podejrzewam,że jesteście kilka lat po ślubie, współczuję, bo wiem do jakiego stanu pewnie cię doporowadzi i ... gdy już będziesz ją serdecznie nienawidziła pozostanie ci opieka nad nią. Rady daję ci po to byś jeszcze ratowała to co jest do uratowania i złapała dystans. Obawiam się,że jest gorzej niż myslisz, bo myslisz,że nie mozna inaczej. Obawiam się,że twój mąż myśli,że nie można inaczej. Nie piszę,że twój facet jest wredny i podły, podłe i wredne jest wciąganie cię w jego własne chore układy z matką. On powienien cię przed tym chronić a nie wciągać. Nie pozwolić źle mówić do niego o tobie !!!! Ja wiem,że to się da ... współczuję bo daleka droga do tego byś i ty wiedziała... Odpowiedz Link Zgłoś
ulka32 Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 09:28 liss.ek napisała: Ale nie mogę > zarzucić mojej teściowej, że jest niemiła albo złośliwa j facet, gdy wracamy do domu po kilku dniach u swoich rodziców, jest > przemęczony - ciągle wysłuchuje obelg pod moim aresem, krzyków i płaczów Jedno zaprzecza drugiemu. Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 11:55 Nie, jedno nie zaprzecza drugiemu, nie wyrywaj moich słów z kontekstu. Nie jest złośliwa i niemiła, gdy się spotykamy - tego dotyczyła ta wypowiedź. Nie wiem, dlaczego postawiłaś sobie za punt honoru przyczepiać się do każdej mojej wypowiedzi, ale - jeśli już chcesz doprowadzić swój plana do końca - czytaj uważnie. Czasem należy samemu wyciągnąć wnioski, nie wszystko jest napisane wprost :) Odpowiedz Link Zgłoś
carimera Re: oh te tesciowe..:) liss.ek 17.05.05, 12:11 Widziałas kiedys zeby mężczyżni tak walczyli miedzy sobą.To tylko jest tak wśród kobiet.Jedna drugiej gdyby mogła wydłubałaby oczy.Zawsze maja jakies konflikty miedzy soba.Faceci pogadaja wypija piwo i olewaja nieporozumienia.Natomiast kobiety drążą w nieskończoność.Stąd wniosek ze takowych kontaktow miedzy synowa a tesciowa nie powinno byc wcale nawet z okazji swiat czy innych powaznych uroczystości.Napewno byłby swięty spokoj,a juz przynajmnej nasi panowie byliby szczesliwsi. Odpowiedz Link Zgłoś
wiosenna2 Re: do liss.ek 18.05.05, 05:23 jestes naiwna jak glupiutkie male dziecko ona cie nienawidzi a ty swieta tereske udajesz! Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 12:09 No to ja moge powiedziec, ze tesciowa mam swieta:) Dawnos ie rozstalismy z mezem, a ona dlugo po rozstaniu dzwonila do mnie.. Zawsze brala moja strone i kochala mnie jak corke... Niestety, utrzymywanie dalszych stosunkow, mimo, z ebardzo ja lubie zrobilo sie niezreczne ( b. maz ma nowy zwiazek, ja tez), ale zlego slowa nie dam na nia powiedziec. Zawsze chetna do pomocy, za to tesc:(( szkoda gadac.... Odpowiedz Link Zgłoś
mycha1111 Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 15:35 witaj!!! ja niestety nie moge napisać nic dobrego...z teściową żyje przysłowiowo"jak pies z kotem" nie rozmawiamy ze sobą ,choc mieszkamy pod jednym dachem...kilka lat temu próbowałam nawiązać z nią jakieś pozytywne relacje..ale ...niestety nie udało się...(czy "niestety" teraz wiem że nie -bo jest mi z tym dobrze-nikt mi przynajmniej nie ględzi: co mam robic...itp) przeżyłam z nią horror..i nikomu tego nie zycze...ale wyszłam z tego ..i jest mi dobrze tak jak jest.....pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
owca Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 15:42 podobno każda z nas ma taką teściową, na jaką zasługuje ja dzięki odległości dzielącej nasze domostwa mam całkiem przyzwoitą ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta23 Re: oh te tesciowe..:) 17.05.05, 18:02 Mieszkam z moją od 9 miesięcy. Nie mogę powiedzieć że jest zła, jest kochana, jest z nią tylko jeden problem - jest nadgorliwa, chciałaby czasami uszczęśliwić innych na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś