matrek
01.08.02, 09:24
Co do zasady jestem ich zwolennikiem, ale modne ostatnio w Polsce żądania
ich "legalizacji" to jakiś absurd. Przecież cała uroda wolnych związkow
polega wlaśnie na braku formalizmów, na byciu z sobą dla uczuć, a nie dla
przysłowiowego papierka.
O co wiec chodzi ? Tylko nie mówcie mi że o dziedziczenie, bo to na gruncie
obecnie obowiązującego prawa nie jest żadnym problemem. Wystarczy oprzeć sie
na kodeksie cywilnym, który podaje na talerzu gotowe instrumenty prawne
umożliwiające dziedziczenie także w wolnych związkach. Podobnie rzecz wygląda
w innych sprawach mających związek z prawem, oprocz może podatków, ale
wspólne zeznanie podatkowe tak czy inaczej jest beznadziejne - nawet gdy
dotyczy małżenstw - gdy dotyczy jedynie progresywnego systemu podatkowego,
podczas gdy - moim zdaniem - najlepszym wyjścciem jest podatek liniowy. Tak
więc możliwość wspólnego opodatkowania partnerow w wolnym związku, także nie
jest dla mnie argumentem.
No więc o co chodzi ? A może to ja czegoś nie rozumiem ? Może jestem tempy
jakiś, a w takim razie będę wdzięczny za uświadomienie mnie. Szczególnie w
kwesti, po co formalizmy w z założenia nieformalnym związku ?