Dodaj do ulubionych

Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną?

    • Gość: EVA Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 12:32
      Problem mężczyzn tkwi w ich dwoistej naturze. Nie bronię ich ,ale staram się
      ich zrozumieć. Ideologię zdobywcy wytłumaczył kiedyś świetnie Lew-Starowicz.
      Sama też cierpie, bo niedawno dowiedziałam się ,że mąż ma siedmioletnią córkę z
      przelotnego związku już w trakcie naszego małżeństwa. Podejrzewam go też o
      różne skoki na boki. Ale wciąż trwamy razem bo mimo wszystko łaczy nas silna
      więź. I co z tym zrobić ?
      • Gość: ula popyt na facetów przekracza podaż IP: 192.160.110.* 24.09.01, 14:19
        Problem tkwi w tym że sensowni faceci są już dawno zajęci, nikt mi nie powie że
        z kawalerem po 30 jest wszystko w pożądku. Gdyby tak było to nie byłby wolny.
        My kobiety potrzebujemy bardziej uczuć niż faceci, im często wystarcza tylko
        sex, nie chcą brać odpowiedzialności za stały związek. Prawo popytu i podaży ma
        tutaj zastosowanie a towarem II gatunku jest małe zainteresowanie.
        • Gość: kathy Re: popyt na facetów przekracza podaż IP: 195.117.174.* 24.09.01, 14:35
          Gość portalu: ula napisał(a):

          > Problem tkwi w tym że sensowni faceci są już dawno zajęci, nikt mi nie powie że
          >
          > z kawalerem po 30 jest wszystko w pożądku. Gdyby tak było to nie byłby wolny.
          > My kobiety potrzebujemy bardziej uczuć niż faceci, im często wystarcza tylko
          > sex, nie chcą brać odpowiedzialności za stały związek. Prawo popytu i podaży ma
          >
          > tutaj zastosowanie a towarem II gatunku jest małe zainteresowanie.
          Czy to rynek? a jeśli tak , to czego?
          Prawa rynku mają zastosowanie tylko w przypadku prostytucji.
        • Gość: stern Re: popyt na facetów przekracza podaż IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.01, 15:47
          Gość portalu: ula napisał(a):

          > Problem tkwi w tym że sensowni faceci są już dawno zajęci, nikt mi nie powie że
          > z kawalerem po 30 jest wszystko w pożądku. Gdyby tak było to nie byłby wolny.

          :-)))))
          a może on był zbyt sprytny, żeby dać się upolować?
          albo może nie mógł znaleźć kobiety, z którą chciałby spędzić resztę życia (to
          graniczy z cudem IMHO)

          > My kobiety potrzebujemy bardziej uczuć niż faceci, im często wystarcza tylko
          > sex, nie chcą brać odpowiedzialności za stały związek.

          :-))))))))
          naczytałaś się za dużo poradników dla kobiet

        • Gość: aa Re: popyt na facetów przekracza podaż IP: *.uwoj.wroc.pl 04.10.01, 14:15
          Nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem co do kawalerów po 30-tce. Ja swojego -
          juz niedługo męża-poznałam dgy właśnie ostatnim kroczkim zbliżał się do 30-tki.
          Jest bardzo wartościowym człwiekiem, kochającym i bardzo odpowiedzialnym.
          Bardziej czułego i oddanego mężczyznę naprawdę trudno mi sobie wyobrazić. Byłam
          i jestem jego pierwszą kobietą - może właśnie dlatego miał czas żeby tak
          naprawdę zatęskić za drugą osobą w swoim życiu...
    • Gość: Lidia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 24.09.01, 15:41
      Jestem kochanka! Sama nie wierze, ze moglo mnie to spotkac, ze tak bardzo sie
      zplatalam. Dotychczas to bylo takie proste, bezproblemowe - dzis jestesmy
      razem, jutro mowimy do widzenia i koniec. A teraz ?? Sama sobie zadalam i
      ciagle zadaje bol. Jest to najbardziej upokazajaca sytuacja w jakiej
      kiedykolwiek sie znalazlam. Jednak nie potrafie, przynajmniej w tej chwili,
      zrezygnowac z kogos kto wydaje mi sie bliski mojego wysnionego idealu (chociaz
      nie wierze w istnienie idealow). Stawiam na czas, zarowno w odniesieniu do
      siebie jak i do tej drugiej osoby. Moze to zauroczenie, ktore w koncu minie ...
      Ja jestem osoba bez zobowiazan, a on ma rodzine, syna z ktorym jest b.silnie
      zwiazany. Ja zaczynam zycie, dopiero sie go ucze, a ten ktos juz zaznal jego
      smaku. Czego on wiec szuka?? Podobno jest mu w domu zle (czesto wypowiadane
      sformulowanie), dlaczego wiec nie podjal proby by to zmienic?Dlaczego akurat
      ja??? Dotychczas uchodzilam za niezwykle rozwazna, wrecz zbyt poukladana, nawet
      wrecz lodowata,i tak sama o sobie myslalam. Zawsze swietnie radzilam sobie z
      uczuciami. Dlaczego wiec akurat on, z calym tym pakunkiem zobowiazan i
      doswiadczen??? To cos czego nie mozna chyba zrozumiec, a tym bardziej oceniac.
      Teraz to juz wiem. Wczesniej, kobiety w podobnej sytuacji jak ja teraz,
      okreslalam jednym slowem: glupie (maja czego chcialy, a teraz histeryzuja).
      Teraz nie odwazylabym sobie na krytyke kogokolwiek. To nie kaprys, co potrzeba,
      ktora moze miec rozne zrodlo. Mam nauczke, oby mnie czegos nauczyla i nie za
      bardzo pokiereszowala. Mam przed soba cale zycie i chce byc szczesliwa, a teraz
      moje szczescie to kilka dni, skrzetenie ukrywanych przed swiatem. Czy tak ma
      byc???
      • Gość: maria Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 24.09.01, 15:51
        nic nie rozumiem
        • Gość: rok Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 15:55
          To jesteś szczęśliwym człowiekiem.
    • Gość: naiwna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 157.25.84.* 24.09.01, 16:11
      redakcja napisał(a):
      Byłam bardzo naiwna przez dwa lata. Był żonaty, nie miał dzieci, tłumaczył, że
      nic od dawna nie łączy go z żoną. Obiecywał, że będziemy razem, ja wierzyłam, bo
      potrzebowałam miłości i czułości. Wydawało mi się, że on mi ją daje. Ale teraz
      wiem, że myślał tylko o sobie. Byłam urozmaiceniem szarych dni. Przez dwa lata
      nie zrobił nic byśmy mogli być razem. Pewnego dnia powiedziałam sobie i jemu
      dość. Straciłma szacunek do niego i do siebie. Z pięknych wspomniej nie pozostało
      nic. Nie warto być kochanką. To nie prowadzi do szczęścia. Mówienie, że los tak
      chciał i widocznie za późno skrzyżował drogi dwóch przeznaczonych dla siebie
      osób, to tylko oszukiwanie siebie samych. Skoro ktoś komuś już coś kiedyś
      obiecywał i złamał dane słowo, jaka pewność że nie uczyni tego ponownie. Jak
      zaufać człowiekowi, który już raz (a może wiele razy) zawiódł drugiego człowieka.
      Trzeba szukać i wierzyć, że cierpliwość będzie wynagrodzona. Nie warto rozmieniać
      się na drobne i szukać szczęścia w przelotnych związkach. Już minęły prawie dwa
      lata a nadal pamiętam ile bólu wyrządził mi egoista i nie wiem, czy kiedykolwiek
      potrafię zapomnieć. Nie potępiam kochanek i kochanków, bo i ja błądziłam, żyłam
      złudzeniami. Życzę wszystkim kochankom, by znalazły tyle siły, aby zerwać
      toksyczne związki i zacząć żyć od nowa. I dopiero wtedy będzie to prawdziwe
      życie.
      • Gość: ja Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 21:42
        Chyba nigdy nie nalezy sadzic i ludzic sie ze ktos zostawi dla nas rodzine.
        To bardzo pomaga.Mozna zbudowac dwa swiaty i mocno rozdzielic je od siebie od wlasnych uczuc.Ja mam to szczescie lub nieszczescie iz jestem kochanka doswiadczonego mezczyzny ,ustalil pewne reguly gry ktore bardzo bolaly mnie kiedys, dzis jestem mu wdzieczna, bo nie dopuscil abysmy bardzo sie pokochali.Spotykamy sie gdy jest to mozliwe, realne i wtedy dostaje wszystko to czego nigdy nie dostalam od meza przez 10 lat malzenstwa.
        • Gość: White DO WSZYSTKICH KOCHANEK IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 30.09.01, 18:37
          Mój ojciec odszedł do kochanki, gdy miałam 6 lat, a moja siostra rok. Bardzo go
          kocham, ale nigdy mu tego nie wybaczę. Pozbawił mnie wiary w trwałość
          małżeństwa i w ludzkie obietnice. Mając 21 lat jestem cyniczna, jak zmęczona
          życiem, stara osoba.

          Czy kiedys zdecyduje sie zaufać mążczyźnie? Dotąd nie potrafiłam, choć jestem w
          związku od 6 lat.

          To tak a propos dzieci zdradzających rodziców. Może należy rozważyć istnienie
          nie tylko "tej trzeciej"?
    • Gość: kloaczka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 01:41
      Wow! Co za ruja i porubstwo szerzą się nad Wisłą. A potem tylko narzekać na
      seksturystów z Zachodu. Skąd to się bierze?
      • Gość: naiwna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 157.25.84.* 25.09.01, 09:58
        Gość portalu: kloaczka napisał(a):

        > Wow! Co za ruja i porubstwo szerzą się nad Wisłą. A potem tylko narzekać na
        > seksturystów z Zachodu. Skąd to się bierze?

        A czy to dziwne, że każdy szuka bliskiej osoby i nie zawsze trafia na właściwą?
        Mnie na szczęście za drugim razem udało się.

        • Gość: Lidia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 25.09.01, 10:35
          Kiedy trafiamy na osobe niewlsciwa to jeszcze pol biedy, a co jesli znjdujemy
          te wlasciwa i nie mozemy z nia byc??? Kazdy potrzebuje bliskiej osoby, ale nie
          chodzi o to by ja miec bo tak jest przyjete, bo jest latwiej, chyba chodzi o to
          by byla to wlasnie ta jedyna i wyjatkowa osoba. I wszystko jest dobrze, gdy te
          osoby spotykaja sie w odpowiednim momencie zycia. Dramat zaczyna sie gdy jest
          za pozno, i kazdy ruch bedzie bledem. Nie ma rozwiazania. Chyba jedynie czas ...
          • Gość: android Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 00:29
            Gość portalu: Lidia napisał(a):

            > Kiedy trafiamy na osobe niewlsciwa to jeszcze pol biedy, a co jesli znjdujemy
            > te wlasciwa i nie mozemy z nia byc??? Kazdy potrzebuje bliskiej osoby, ale nie
            >
            > chodzi o to by ja miec bo tak jest przyjete, bo jest latwiej, chyba chodzi o to
            >
            > by byla to wlasnie ta jedyna i wyjatkowa osoba. I wszystko jest dobrze, gdy te
            > osoby spotykaja sie w odpowiednim momencie zycia. Dramat zaczyna sie gdy jest
            > za pozno, i kazdy ruch bedzie bledem. Nie ma rozwiazania. Chyba jedynie czas ..
            > .


            Zawsze jest jakieś rozwiązanie.Nie ma sytuacji bez wyjścia.Czasem jednak to
            jedyne wyjście nie jest zgodne z naszymi oczekiwaniami i dlatego odczuwamy
            ból.Ból rozłąki wynika z nas samych - z naszej egoistycznej świadomości.Weźmy pod
            uwagę tę trzecią osobę lub też te dwie, które rzekomo stoją nam na drodze.One też
            mają własne pragnienia i marzenia.Czasem musimy poświęcić siebie samych, aby
            zapewnić szczęście innym lub po prostu nie tworzyć w ich życiu piekła, choć sami
            budujemy piekło sobie.Życie i zasady które nas obowiązują sa banalnie proste; nie
            jest proste nasze pojmowanie świata i samych siebie.Chyba dlatego tak właśnie
            krzywdzimy siebie nawzajem i siebie samych.Wiem, że się wymądrzam, ale sam
            tęsknię za tę jedyną od której musiałem odejść dla jej własnego dobra i szczęścia
            osoby trzeciej.W sumie dziwne, że to wszystko piszę,Raczej nie uczestnicze w tego
            rodzaju dysputach.Pewnie i tak za chwile skasuję, to co napisałem.Na zawsze...

            android
            • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 27.09.01, 15:46
              dobrze android ze jednak postanowiles wziasc udzial w dyskusji.mi twoja
              wypowiedz dala duzo do myslenia (chlopaki i dziewczyny!bede myslec!:))latwiej
              mi teraz...
        • Gość: Lidia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 25.09.01, 10:37
          Kiedy trafiamy na osobe niewlsciwa to jeszcze pol biedy, a co jesli znjdujemy
          te wlasciwa i nie mozemy z nia byc??? Kazdy potrzebuje bliskiej osoby, ale nie
          chodzi o to by ja miec bo tak jest przyjete, bo jest latwiej, chyba chodzi o to
          by byla to wlasnie ta jedyna i wyjatkowa osoba. I wszystko jest dobrze, gdy te
          osoby spotykaja sie w odpowiednim momencie zycia. Dramat zaczyna sie gdy jest
          za pozno, i kazdy ruch bedzie bledem. Nie ma rozwiazania. Chyba jedynie czas ...
        • Gość: Lidia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 25.09.01, 10:38
          Kiedy trafiamy na osobe niewlsciwa to jeszcze pol biedy, a co jesli znjdujemy
          te wlasciwa i nie mozemy z nia byc??? Kazdy potrzebuje bliskiej osoby, ale nie
          chodzi o to by ja miec bo tak jest przyjete, bo jest latwiej, chyba chodzi o to
          by byla to wlasnie ta jedyna i wyjatkowa osoba. I wszystko jest dobrze, gdy te
          osoby spotykaja sie w odpowiednim momencie zycia. Dramat zaczyna sie gdy jest
          za pozno, i kazdy ruch bedzie bledem. Nie ma rozwiazania. Chyba jedynie czas ...
        • Gość: Lidia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 25.09.01, 11:36
          Spotkanie niewlasciwej osoby jest przykre, problem jednak zaczyna sie wtedy,
          gdy spotykamy ta wlasciwa, jedyna z ktora chcemy byc, a nie mozemy; bo do
          spotkania dochodzi za pozno, gdy jedna z tych osob (albo obydwie) juz wczesniej
          podjela zobowiazania. Nawet jezeli sie rozczarowala to z takiej matni nie ma
          wyjscia, kazdy podjety krok bedzie zly i komus przyniesie bol. To tak jakby
          ktos tam na gorze bawil sie naszym losem, rozdawal szczesciwe, albo czarne
          losy. Jestesmy malutkimi pioneczkami, chociaz zawsze mozemy liczyc na chwile
          odwagi, sily by szukac szczescie przez duze "S".
      • Gość: ja Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 12:19
        ja w ogole nie rozumiem po co ty zabierasz glos skoro nic nie masz do powiedzenia?
        • Gość: Dominika Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.fkb.dk 25.09.01, 13:18
          ea
        • Gość: Lidia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 25.09.01, 15:15
          I tu tkwi caly problem, nie wszystko mozna zrozumiec. A zamykanie komus buzi
          tylko dlatego, ze ma inna forme wyrazania swoich odczuc, czy doznan jest po
          prostu niegrzeczne. Poruszona kwestia to nie gra slow, to nie zabawa (chociaz
          moga sie znalezc i tacy, ktorzy znalezli sobie rozrywke), to problem; bez
          wzgledu czy jestem kochanka, czy zdradzana zona. Ktos kto znalazl sie w
          podobnej sytuacji nie odwazy sie oceniac czy krytykowac; to problem z ktorym
          kazdy musi sobie poradzic sam; zadne rady, nakazy, histerie nie maja tutaj
          znaczenia; zarowno dla jednej, jak i dla drugiej strony jest to niezwykle
          upokazajace,kaleczy na dlugi czas i zadne wytlumaczenie nie ma tu znaczenia;
          rozterki przezywa kazdy, roznica w tym jak sobie z nimi radzimy;
    • Gość: monika Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.acn.waw.pl 25.09.01, 19:49
      Czytam wszystkie ww.posty i dziw mnie bierze skąd ta rozwiązłość i swoboda w
      obyczajowości, żyję już 28 lat na tym świecie a cały czas ZDRADA mocno mnie
      bulwersuje żeby nie powiedzieć że wzbudza moje obrzydzenie; dla mnie sakrament
      małżeństwa jest fundamentem całego mojego życia - rodzinnego zawodowego, po
      prostu ŻYCIA, nie dopuszczam w tej sferze żadnych wyjątków ustępstw i
      tłumaczeń, mój mąż o tym wie, za to mnie kocha i szanuje i żyję nadzieją że tak
      będzie całe nasze życie. Pozdrawiam wszystkich podpisujących się pod moim
      post'em, tych których wkurza taka wypowiedź oraz tych których rozśmiesza to że
      ktoś wierzy w takie bajki jak WIERNOŚĆ. pzdrw
      • Gość: tytus Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.asci.uchicago.edu 25.09.01, 21:41
        Gość portalu: monika napisał(a):

        > Czytam wszystkie ww.posty i dziw mnie bierze skąd ta
        rozwiązłość i swoboda w
        > obyczajowości

        Jesli istnieja zasady to mozna byc pewnym, ze istnieja
        odstepstwa od tychze. Wszyscy jestesmy podoni do siebie
        i rozni zarazem.

        > nadzieją że tak
        > będzie całe nasze życie. Pozdrawiam wszystkich
        podpisujących się pod moim
        > post'em, tych których wkurza taka wypowiedź oraz tych
        których rozśmiesza to że
        > ktoś wierzy w takie bajki jak WIERNOŚĆ. pzdrw

        Bezwzglednie podpisuje pod Twoim jakze czystym ujeciem
        rzeczywistosci i szczerze zycze szczescia po wsze czasy.
        Z drugiej
        strony jesli zasady o ktorych piszesz bylyby tak
        nieugiete czy tez naturalne do zaakceptowania przez
        wszystkich, nie musialabys mowic o nadziei bo tak by po
        prostu bylo i juz. Wiernosc nie jest bajka, wiernosc jest
        wyborem.
        • Gość: LENIN Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.01, 01:54
          Jeśli chcesz być kochanką to zapraszam na wspólny wyjazd do Królewca na trzy
          dni w piątek . 2 x 5 godz będę zajęty - wieczory wolne
          • Gość: Anna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 26.09.01, 09:07
            Co to znaczy byc kochanka??? Czy rzeczywiscie w takich ukladach chodzi tylko o
            sex??? Chyba nie,te historie maja inny poczatek.Problem w tym, ze zonaci
            mezczyzni/zamezne kobiety w ogole wykazuja zainteresowanie kims innym niz zona,
            czy maz. Skad to sie bierze??
            • Gość: Lenin Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 10:53
              Za dużo wina wieczorem wypiłem,było wyśmienite - no i przelało się na posta .
              Ale niezła kochanka to całkiem miła sprawa .
            • Gość: ANIA Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.man.axelspringer.com.pl 26.09.01, 10:54
              Mój mąż mnie zdradzał, odszedł do innej, kiedy nasz synek miał
              dwa miesiące. Żałosne. Cierpiałam bardzo, ale to minęło,
              nauczyłam się z tym żyć. To było siedem lat temu. Cztery lata
              temu poznawałam cudownego człowieka - obecnie mieszkamy razem,
              kochamy się, kochamy moje dziecko i myślimy o wspólnym. Jestem
              szczęśliwą kobietą. Ale to nie koniec mojej historii. Pół roku
              temu zmieniłam pracę. I poznałam Kogoś. Kogoś, kto rozumie mnie
              jak nikt inny na świecie.Jestem zakochana z wzajemnością; to
              uczucie mnie uskrzydla, a jednocześnie przytłacza. Kradniemy
              minuty z mojego życia prywatnego, żeby porozmawiać, przytulić
              się, pobyć razem. Sex??? Narazie bardzo staramy się nad tym
              zapanować. Dlaczego to spotkało właśnie mnie? Wcale nie szukałam
              przygody. Niczego mi nie brakuje - w domu mam wspaniałego
              partnera, kochanka, dającego mi oparcie i poczucie
              bezpieczeństwa. Mam potworne wyrzuty sumienia. I pytam samą
              siebie, jak długo jeszcze będę miała siłę tak żyć? Nie chcę
              zranić mężczyzny, z którym mieszkam. Muszę dokonać wyboru,
              jedynego, jaki jest możliwy w tej sytuacji. To boli. Tak -
              wierność jest kwestią wyboru. Ale do końca życia będę pamiętała o
              NIM, o tych chwilach, z których rezygnuję, o tym, co mogło
              być...To cena, jaką muszę zapłacić. Kocham ich obu. Czy to
              możliwe? Pozdrawiam i trzymam kciuki za właściwe wybory.
              • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 11:08
                Masz problem Aniu , całkiem duży problem .
                • Gość: Anna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 26.09.01, 12:05
                  Jestem kochanka i bardzo mnie to przytlacza.Cala historia spadla na mnie jak
                  grom z jasnego nieba.Nigdy nie przypuszczalam,ze wdam sie w taki uklad. Nie
                  rozumiem jak do tego dopuscilismy, co sie stalo, ze obydwoje zapomnielismy o
                  rozwadze, uczciwosci, i dalismy sie poniesc chwili, dalismy sie porwac
                  "czemus". Nie jestem zla, nie chce nikomu wyrzadzic krzywdy,po prostu przez
                  chwile przestalam kontrolowac swoje zycie. Ja jestem osoba bez zobowiazan,a ta
                  druga osoba ma rodzine. Poczatkowo myslalam, ze tak na prawde to jego problem.
                  Ja nikogo nie oklamuje, nikomu nie zadaje bolu, robi to on, a ja nie moge, nie
                  chce w to ingerowac. To jego sumienie, jego sprawa. Mylilam sie, bo ten ktos
                  stal sie dla mnie wiecej niz towarzystwem na kilka godzin. Chyba jest moim
                  przyjacielem. Stał sie moim nauczycielem, bo ja dopiero poznaje zycie, ucze sie
                  go. Do momentu, kiedy spotkalam go na swojej drodze, uwazalam sie za osobe
                  skryta, teraz wiem , ze to nie prawda.Pierwszy raz odczulam potrzebe
                  podzielenia sie z kims wszystkimi moimi doznaniami i przemysleniami. Coz jednak
                  z tego, to nie zmienia faktu, ze zrobilam zle, robie zle i nie wiem jaka cene
                  przyjdzie mi za to zaplacic. Boli mnie, ze ktos kto daje mi radosc, jest
                  jednoczesnie moim cierpieniem. Postepuje niewlasciwie, wiem to, ale na dzien
                  dzisiejszy nie potrafie tego zmieniec. Moze czekam na ruch tej drugiej strony.
                  Nauczylam sie jednak, ze od zonatych mezczyzn nalezy sie trzymac na dystans,
                  bez wzgledu na okolicznosci i wyjasnienia; Jest bol ...
                  • Gość: Św. Moni Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 16:04
                    Anno! pół roku temu byłam w podobnej sytuacji, ale, choć kochałam - zerwałam,
                    teraz często tęsknię. Jednak uważam, że nie warto w tym trwać.

                    Na ból - prawdopodobnie tego rodzaju co Twój - pomaga mi czytanie o
                    doświadczeniach innych kobiet, dzielenie się swoimi (choć trudno jest znależć
                    kogoś, kto zechciałby wysłuchać...). Kupiłam dobrą książkę na ten temat
                    pt."Kochanka - motywy i konsekwencje", to forum to też niezła sprawa, w nowym n-
                    rze pisma "Charaktery" jest artykuł nt. częstych motywów nawiązywania przez
                    żonatych "kontaktów pozamałżeńskich".

                    Pozdrawiam Cię i nie marnuj swojego uczucia!


                  • lidia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 30.09.01, 01:17
                    Aniu, dokładnie rozumiem Twoje rozdarcie, ból i cierpienie. Tym większe, im
                    silniejsza jest miłość do niego. To nieustające poczucie winy, że krzywdzisz i
                    jednocześnie narastająca zazdrość i żal, dlaczego... Dlaczego nie możemy być
                    razem, skoro jesteśmy razem tacy szczęśliwi. I tak bardzo pasujemy do siebie.
                    I tak dobrze się rozumiemy.
                    Wybacz, że nie opiszę swojej historii... Ale wierz mi - przerobiłam chyba
                    wszystko, co się kochance może przytrafić. Powiem tylko - pomimo wszystko
                    kocham i wierzę. Wiesz, co bardzo pomaga? ZROZUMIENIE. Zrozumienie drugiego
                    człowieka. Tak jak rozumiesz przyjaciółkę, tak jego spróbuj zrozumieć. I nie
                    oczekuj za dużo, ciesz się tym, co zostało Ci dane. Tylko Twoje PRAGNIENIE
                    wywołuje ból. Jeśli przestaniesz pragnąć i zaczniesz NA PRAWDĘ kochać, wtedy
                    nie będzie bólu... Co to znaczy kochać na prawdę? - zapytasz. To znaczy
                    rozumieć tę drugą stronę i uszanować jej decyzje. To znaczy - być przyjacielem
                    dla niego. Nie oczekiwać... a wówczas wszystko się odmieni i zostanie
                    wynagrodzone. Nie wiadomo kiedy i jak. Nie musi to być małżeństwo lecz przyjaźń
                    trwająca wieki... Może gadam od rzeczy, ale wierz mi - tylko nasze pragnienia
                    sprowadzają na nas ból i cierpienie.
                    Aniu, ciesz się Twoją miłością i dbaj o nią, ale nie bądź zachłanna, bo nie
                    zostanie Ci nic. Trzymaj się "mała"!
              • Gość: kot Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 13:06
                Nic się nie dzieje bez naszego udziału, aby zaistniała jakaś sutuacja,
                zawiązała się więź nie obejdzie się bez naszego ruchu. Piszesz, że nie szukałaś
                nowych związków, ale przecież kontakt między wami nie wziął się z niczego.
                Mam wrażenie, że nie kochasz dostatecznie mocno swojego partnera skoro mogłaś
                związać się tak mocno z innym.
                Na mnie życie też zastawiło pułapkę. Poznałam fascynującego człowieka, jego
                urok sprawał,że kręciło mi się w głowie, ale on był żonaty z dwójką dzieci.
                Jakoś dało mi się ochłonąć, bo przecież tekst, że "nie zdradziłem żony, ale z
                tobą to co innego" powinien otworzyć mi oczy.Teraz z perspektywy czasu nie
                żałuję, że nie dałam mu tej możliwości, bo tak naprawdę, to był żałosny
                człowiek. Czasem myślę tylko, jak ja mogłam dać się tak zauroczyć.
                • Gość: k Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 14:04
                  Bronilam sie dlugo przed tym slowek-kochanka.Tak,jestem kochanką.Nie wiem jak
                  to sie dzieje ze my kobiety bedac w udanych zwiazkach,pakujemy sie w kolejny
                  uklad,nie wiedomo po co.Mam cieplego,kochajacego meza i Jego.Poznalismy sie w
                  necie haha,tak,na jakims czacie.Trwa to jakis rok z hakiem,nie potrafie tego
                  skonczyc.Myslalam ze bede umiala to wszystko kontrolowac,ale na wlasnej skorze
                  doswiadczylam ze nie jestesmy w stanie panowac nad naszymi uczuciami,to
                  wszystko dzieje sie zupelnie niezaleznie od nas.Nie wiem ktorego bardziej
                  kocham.Maz jest najwspanialszym przyjacielem.No wlasnie przyjacielem.Czy nie
                  popelnilam bledu wychodzac za maz za przyjaciela? W zwiazku z tym Drugim sa
                  pewne sprawy ktore nie podobaja mi sie(brakuje mi czasem jego czulosci,nie
                  nalezy niestety do wylewnych osob),mimo to chce Go,chce dac mu wszystko co
                  najpiekniejsze.Nie wiem ,gubie sie juz w tym wszystkim..
                  • Gość: ANIA Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.man.axelspringer.com.pl 26.09.01, 14:35
                    A już myślałam, że nie ma więcej kobiet takich jak ja. Nie umiem
                    powiedzieć, kiedy zaczął się mój romans. Nie szukałam przygody.
                    To wzięło się z rozmów, wspólnej pracy, z tych ośmiu godzin
                    spędzanych wspólnie w jednym pokoju. Jest nam bardzo trudno - w
                    pracy nikt o nas nie wie i ze względu na moją sytuację nikt nie
                    może się dowiedzieć. On jest wolnym człowiekiem i być może jest
                    mu trochę łatwiej. Chociaż samotne wieczory nie mogą być
                    przyjemne. Ja wracam do domu, do cudownego partnera i do
                    synka.Nie jestem dobrą aktorką, nie wiem jak długo jeszcze uda mi
                    się oszukiwać wszystkich. Jak Tobie udaje się to od roku??? Nie
                    wiem, dlaczego niektóre z nas tak lubią komplikować sobie życie.
                    • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 26.09.01, 15:07
                      Gos´c´ portalu: ANIA napisa?(a):

                      > A juz˙ mys´la?am, z˙e nie ma wie˛cej kobiet takich jak ja. Nie umiem
                      > powiedziec´, kiedy zacza˛? sie˛ mój romans. Nie szuka?am przygody.
                      > To wzie˛?o sie˛ z rozmów, wspólnej pracy, z tych os´miu godzin
                      > spe˛dzanych wspólnie w jednym pokoju. Jest nam bardzo trudno - w
                      > pracy nikt o nas nie wie i ze wzgle˛du na moja˛ sytuacje˛ nikt nie
                      > moz˙e sie˛ dowiedziec´.
                      Aniu twoj adres wyswietla sie na poscie...... wiem gdzie pracujesz.
                      uwazaj bardzo latwo skojarzyc o kogo chodzi.


                      >Nie jestem dobra˛ aktorka˛, nie wiem jak d?ugo jeszcze uda mi
                      > sie˛ oszukiwac´ wszystkich
                      szybko sie nauczysz albo wypadki potocza sie sie bez Twego nimi
                      kierowania.
                      Mimo wszystko to jest warte przezycia...... :)
                      Pozdrawiam, trzymaj sie cieplo.

                    • Gość: anette Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 22:10
                      witaj Aniu! Mogłabyś się ze mną skontaktować? Chyba mamy podobny problem...
                      Mój adres Anet_@poczta.onet.pl
                      dziękuję i pozdrawiam
                  • Gość: Anet Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 11:02
                    Gość portalu: k napisał(a):

                    > Bronilam sie dlugo przed tym slowek-kochanka.Tak,jestem kochanką.Nie wiem jak
                    > to sie dzieje ze my kobiety bedac w udanych zwiazkach,pakujemy sie w kolejny
                    > uklad,nie wiedomo po co.Mam cieplego,kochajacego meza i Jego.Poznalismy sie w
                    > necie haha,tak,na jakims czacie.Trwa to jakis rok z hakiem,nie potrafie tego
                    > skonczyc.Myslalam ze bede umiala to wszystko kontrolowac,ale na wlasnej skorze
                    > doswiadczylam ze nie jestesmy w stanie panowac nad naszymi uczuciami,to
                    > wszystko dzieje sie zupelnie niezaleznie od nas.Nie wiem ktorego bardziej
                    > kocham.Maz jest najwspanialszym przyjacielem.No wlasnie przyjacielem.Czy nie
                    > popelnilam bledu wychodzac za maz za przyjaciela? W zwiazku z tym Drugim sa
                    > pewne sprawy ktore nie podobaja mi sie(brakuje mi czasem jego czulosci,nie
                    > nalezy niestety do wylewnych osob),mimo to chce Go,chce dac mu wszystko co
                    > najpiekniejsze.Nie wiem ,gubie sie juz w tym wszystkim..

                    K - chciałabym z Tobą pogadać. Możesz napisać? Anet_@poczta.onet.pl
                    Dziękuję
                  • Gość: anette Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 22:06
                    mogłabyś się ze mną skontaktować?
                  • Gość: anette Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 22:07
                    sorki, nie podałam adresu, a nie wiem, czy udało mi sie tutaj zalogować -
                    Anet_@poczta.onet.pl
                    dziękuję i pozdrawiam
    • Gość: HappyLov Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 193.193.69.* 26.09.01, 15:09
      Jestem szczesliwa i optymistyczna kochanka. W tej chwili spodziewam sie naszego
      dziecka. Mieszkamy razem od paru lat, on oczywiscie zajmuje sie swoja corka i
      jest ona czestym gosciem w naszym domu. Udalo nam sie wszystko ulozyc. Nie wiem
      czy sie pobierzemy, mimo ze teoretycznie juz niedlugo bedzie to mozliwe, bo
      chyba jednak wole byc samotna matka. Dla nas obojga to drugi powazny zwiazek.
      Bylam w szoku, gdy moje malzenstwo rozpadlo sie z dnia na dzien i w tym szoku
      zaczal sie nasz absolutnie szalenczy romans. Zadne z nas nie traktowalo tego
      powaznie. Znalismy sie i nasze zwiazki od dawna, wiedzialam, ze u niego jest
      fatalnie. Duzo o kondycji naszego spoleczenstwa mowi fakt, ze kiedy rozstalam
      sie z moim mezem, ilosc krecacych sie obok mnie i zainteresowanych facetow
      przeszla moje wyobrazenia. Dla wyjasnienia - byli to narzeczeni, mezowie,
      faceci moich kolezanek i przyjeciolek, z ktorymi do tamtej pory laczyly mnie
      absolutnie kolezenskie i aseksulane znajomosci. No i koledzy z pracy, nowe
      twarze... Dlatego w wirze przygod i szalenstw nawet nie zauwazylam, ze to z nim
      mi najlepiej i ze to ON... i nagle okazalo sie, ze jest za pozno, ze nie
      jestesmy w stanie sie rozstac i ze, moze, nie wiemy jak, ale chyba jednak, cos
      z tego bedzie...
      Zmagania trwaly pare dlugich miesiecy. Zawsze bylam niezalezna, samodzielna,
      ustawiona finansowo, mialam bardzo ciekawe zycie i prace i znajomych i moze
      dlatego jakos to przetrwalam, chociaz bylam u granicy wytrzymalosci. Potem
      panika - po co sie tak spieszyc, moze lepiej poczekac, po co skakac z
      malzenstwa w powazny zwiazek?
      Mialam duzo szczescia, ale i duzo zdrowego rozsadku. Zakreslilam granice,
      zorganizowalam sobie siec wsparcia wsrod kolezanek i zacisnelam zeby.
      Zamieszkalismy razem, ale atmosfera wokol nas w dalszym ciagu nie przypominala
      sielanki. Nie zamienilam sie w slodkie przeciwienstwo jego zony ani w seksbombe
      ani w nikogo, kim nie jestem. Po prostu go kochalam, ale bardziej kochalam (i
      kocham siebie). I jestesmy razem, a wszystko sie ulozylo.
      Wiem, ze moje szczescie to takze ON i jego madre, wywazone (czasami, w chwilach
      zniecierpliwienia nazywane przeze mnie kunktatorskim) podejscie, jego milosc do
      mnie, godnosc i wola zycia. Bardzo go za to podziwiam.
      A wszystkim kochankom, rozdartym i cierpiacym, poddaje do rozwazenia,jak zniosą
      nieustanna obecnosc jego dziecka w jego (i twoim zyciu)? To, ze moze wyglada i
      zachowuje sie jak jego zona, ze pochlania jego czas, energie i, rowniez,
      pieniadze, ze spedza z wami czas, ze musisz sie z nim liczyc? Tego nie wiadomo
      do konca. Tutaj nie ma reguly i jest to trudniejsze, niz ktokolwiek sobie
      wyobraza.
      Wszystkim, i kochankom, i zonom zycze zdrowego rozsadku, realizmu i wiary w
      siebie. Naprawde, zycie jest pelne niespodzianek!
      • Gość: Anna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 27.09.01, 10:17
        HappyLov, to bajeczna historia!!! Gratuluje wenetrznej sily, odwagi i wiary, ze
        wszystko moze sie udac tylko trzeba sobie dac szanse. Ja jestem na etapie
        zagubienia, niepewnosci i bolu. Bardzo mi zalezy na tej osobie, chce z nim byc,
        dzielic sie z nim zyciem i wszystkim co mnie otacza, ale tylko w sytuacji, gdy
        i jemu na tym zalezy, gdy tego pragnie.Byl moment, gdy zwatpilam w caly nasz
        swiat, w nasza bajke. Postanowilam jednym krotkim ruchem zakonczyc ta zabawe,
        ale zadalam bol sobie samej, i tej drugiej osobie tez. A wcale tego nie chce.
        Chyba na prawde potrzebujemy siebie nawzajem; nie wiem jak to sie stalo, ale
        tak chyba wlasnie jest. To wiecej niz urozmaicenie sobie zycia; Niestety (a
        raczej ku radosci swiata i mojego niepokoju) poza tym wszystkim jest jego syn.
        Czlowiek z krwi i kosci, z uczuciami, pragnieniami. Dziecko, dla ktorego
        najwazniejsze jest byc z obojgiem rodzicow, tylko taki uklad daje mu poczucie
        bezpieczenstwa i szczescia. A ja na swoje nieszczescie rozumiem to, szanuje
        fakt, ze ma dziecko i chce dla niego jak najlepiej. Zycie plata nam
        najdziwniejsze figle, igra z naszymi uczuciami; spedzam z tym czlowiekiem
        cudowne chwile; swiadomosc, ze ktos taki jest daje mi wiele radosci i nastraja
        pozytywnie, ale to nie zmniejsza mojego poczucia niepokoju; to slepa uliczka,
        ktora komus przyniesie cierpienie; lepiej omijac takie uklady.
      • Gość: arek Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.srkch.pik-net.pl 28.09.01, 09:59
        ... a czy ten "drugi związek" nie stawia przed jego uczestnikami całkiem innych
        wymagań?
    • Gość: Joan Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.01, 13:19
      Jestem kochanką . On jest moim kochankiem . Jesteśmy razem od 8 miesięcy .
      Szczerze mówiąc nie jestem wcale pewna , czy to jest miłość . On zapewnia , że
      tak. Mnie głównie chodziło o seks . Mąż niestety nie wystarczył .... wtedy ,
      gdy ja miałam ochotę z nim na seks , okazało się , że jest "w stanie
      nieważkości" . Gdy wytrzeźwiał - to mnie ochota mijała . Pewnie dlatego , iż
      jest agresywny po spożyciu alkoholu .
      Mam kochanka i absolutnie żadnych wyrzutów sumienia !
      Nie zaniedbuję domu , dzieci mogą w każdej chwili ze mną porozmawiać , służę im
      pomocą .
      Są to sporadyczne spotkania , ale bardzo jakże owocne ! Po każdym spotkaniu
      nabieram chęci do życia , problemy nie wydają się takie straszne .
      Nie pomijam faktu , iż całkowicie jestem zaspokojona seksualnie .
      Ktoś robi "wielkie oczy" ? Przecież to jest całkiem normalne ! Każda para myśli
      o seksie stając na ślubnym kobiercu ! Z tym , że nie wszyscy się do tego
      przyznają !
      • Gość: M Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 213.241.35.* 27.09.01, 15:53
        ..........nie sądzę by można potępiać Twoje postępowanie chociaż jestem po
        męskiej stronie lecz zawsze życie jest życiem

        Powodzenia
      • Gość: Anna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ggr.co.uk 27.09.01, 16:42
        Joan, ale nie chodzi chyba tylko o potrzeby seksualne??? Sama stwierdzilas, ze
        dzieki tej znajomosci jestes pogodna, swiat nabiera barw. Mam nadzieje, ze tak
        wlasnie jest, w koncu o to nam w tym zyciu chodzi. By cieszyc sie faktem, ze
        jestesmy tu i teraz, ale pelne szczescie osiagamy, gdy mozemy sie tym z kims
        podzielic. Pozostaje jednak chyba problem tego co juz zbudowalas ??? Czy to sie
        nie liczy?? Masz rodzine - meza, dzieci, dlaczego wiec brakuje Ci "czegos"???
        Czy nie mozesz tego znalezc w zwiazku z mezem??? A jesli tak to dlaczego z nim
        jestes?
        • Gość: Eliza Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.09.01, 16:59
          Nie ma sensu zadręczać się wyrzutami sumienia.Z listu wywnioskowałam,że jestes
          dobrą matką i nie zaniedbujesz męża.Dlaczego uważasz,że nie zasługujesz na
          odrobinę szczęścia.Skoro nie daje Ci go własny mąż,to niech to będzie ktoś
          inny.Ważne,że jestes szczęśliwa i zapewne kożysta z tego Twoja rodzina.Nie bądz
          cierpiętnicą,bo jeśli zrezygnujesz z tej miłości,za kilka lat zabiją cię
          wyrzuty sumienia.Nie warto.Sama wychodzę z założenia,że czego oczy nie
          widzą,tego sercu nie żal.Głowa do gory...nie jesteś sama...jest nas wiele.
        • Gość: kasia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.groupsci.pl 16.10.01, 14:36
          Gość portalu: Anna napisał(a):

          > Joan, ale nie chodzi chyba tylko o potrzeby seksualne??? Sama stwierdzilas, ze
          > dzieki tej znajomosci jestes pogodna, swiat nabiera barw. Mam nadzieje, ze tak
          > wlasnie jest, w koncu o to nam w tym zyciu chodzi. By cieszyc sie faktem, ze
          > jestesmy tu i teraz, ale pelne szczescie osiagamy, gdy mozemy sie tym z kims
          > podzielic. Pozostaje jednak chyba problem tego co juz zbudowalas ??? Czy to sie
          >
          > nie liczy?? Masz rodzine - meza, dzieci, dlaczego wiec brakuje Ci "czegos"???
          > Czy nie mozesz tego znalezc w zwiazku z mezem??? A jesli tak to dlaczego z nim
          > jestes?

          No przeciez napisala, ze on jest w stanie niewazkosci, jak to ładnie ujęła. I
          wcale jej sie nie dziwię. Szkoda, że nie może z jakichs względów tego urwać i
          mężusia wystawić z walizeczką za drzwi. Ale, los jest taki, ze czasem nie można.
          Mam nadzieję, że znajdzie szczęście i możliwość ułożenia sobie życia.

      • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.09.01, 17:02
        Totalnie masz rację .
        Zadbaj o to by życie nie przeszło obok Ciebie .
        Absolutnie masz rację .
        Pozdrawiam .
        • Gość: luzara27 Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.kopernik.gliwice.pl 27.09.01, 23:19
          Czytam sobie dzisiaj tą dyskusję i wyznania i stwierdzam że kocham internet :-))))
          Daje możliwość całkowictego niezakłamanego eksponowania swoich poglądów i przeżyć.
          Myślę że nikogo nie należy oceniać. Nie wierzę w to że osoba która jest naprawdę szcześliwa w małżeństwie
          szuka bezmyślnie zdrady dla zabawy. To niemożilwe, zawsze coś za tym stoi. Słaba wieź, brak seksu,
          rutyna lub coś jeszcze ale brakuje jakiegoś elementu w układance. Wtedy szukamy nawet podświadomnie kogoś
          kto wypełni luke i zaspokoi potrzebę bliskośc a może wlasnie uciekamy od zaborczosci i wtedy luźny układ daje
          równowage. Nie dajmy sie też zwariować- są małżeństwa które sie nie zdradzaja i nawet mając te magiczne 40
          lat( pozdrawiam Tadeusza) nie potrzebują skakać na boki.
          Myślę też że najgorszym sposobem na rozwiązywanie kłopotów małżeńskich jest zdrada. Do niczego nie
          prowadzi, pozostawia tylko gorycz i żal. Żadna kobieta nie jest na tyle głupia żeby nie zauważyć tego że maż ja
          zdradza ( pozdrawiam żone Tadeusza). A to zawsze bardzo boli. Jeśli zdecydujemy sie na zdradę to pamiętajmy
          że zranimy kogos z kim żyjemy, dzielimy 4 ściany i łoże. Jesli kogoś to nie rusza to niech lepiej zasatnowi sie nad
          zasadnością kontynuowania związku. Ja wolę wiedzieć że mąż nie jest ze mną szcześliwy niż być zdradzana
          wolę być sama i szukać od nowa swojego szczescia i mężczyzny o którego mogę ponownie zabiegać.
          • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 01:21
            Wdałem się w kłopot polemizując z Wami .
            Miła rozmowa przekształciła się w bardzo poważne dywagacje .
            Jednak rozmowa z Wami sprawia mi przyjemność .
            To chyba nie żart ale jednak punkt widzenia zależy od pkt patrzenia .
            To nie jest problem w tym , że mnie coś nudzi( bo nie nudzi )
            ja nie chcę nudzić .Mówiąc o wyrafinowaniu i odrobinie cynizmu miałem na myśli
            dokładnie to co ma sens w utrzymaniu związku na odpowiednim poziomie .
            Vide ; temat o którym pisała ANNA
            Jeszcze jestem na forum
            Tadeusz
          • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 01:59
            Serdecznie pozdrawiam .
            w/g mnie zaczynasz myśleć jak normalna , wyemancypowa ,kobieta .
            Kobieta , która zna swoją wartość ,która wie jaki ma cel ,która z pewnością
            jest trudnym partnerem , ale przecież jest tak , że to co jest łatwe jest
            tanie .Brońcie się przed romansem , flirtem ( FLIRT NIE DO KOŃCA , PONIEWAŻ ON
            JEST JESZCZE W POLSCE NIE ZABRONIONY .)Bądżcie dziewczyny sobą .
            Ale się nagadałem .
            • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 28.09.01, 02:33
              he szkoda, ze cie juz nie ma.
              bede tu o polskiej 14:45..... w piatek
              pogadamy??
              moze sie okresle, cokolwiek mialoby to oznaczac

              Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

              > Serdecznie pozdrawiam .
              > w/g mnie zaczynasz mys´lec´ jak normalna , wyemancypowa ,kobieta .
              > Kobieta , która zna swoja˛ wartos´c´ ,która wie jaki ma cel ,która z
              pewnos´cia˛
              > jest trudnym partnerem , ale przeciez˙ jest tak , z˙e to co jest ?atwe jest
              > tanie .Bron´cie sie˛ przed romansem , flirtem ( FLIRT NIE DO KON´CA ,
              PONIEWAZ˙ ON
              > JEST JESZCZE W POLSCE NIE ZABRONIONY .)Ba˛dz˙cie dziewczyny
              soba˛ .
              > Ale sie˛ nagada?em .


              • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 11:09
                Aniutek - dzisiaj nie pogadamy , sorry .
                Dzisiaj będę pił z moim przyjacielem z Danii .
                Wejdę na forum w sobotę w nocy .
                Trzymaj się .
                P.S.Do Australii wybieram się na święta , może się spotkamy ?
                • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 28.09.01, 15:23
                  Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                  > Aniutek - dzisiaj nie pogadamy , sorry .
                  > Dzisiaj be˛de˛ pi? z moim przyjacielem z Danii .
                  no tak Dunczyk malo nie moze..... juz wspolczuje poranka
                  > Wejde˛ na forum w sobote˛ w nocy .
                  OK , o ktorej?
                  > Trzymaj sie˛ .
                  jasne
                  > P.S.Do Australii wybieram sie˛ na s´wie˛ta , moz˙e sie˛ spotkamy ?
                  chetnie ale ja jestem w ameryce, nyc- zapraszam chociaz teraz smutno
                  no to do jutra
                  pozdrawiam

                  • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.01, 18:22
                    Zawitam ok.00;30
                    Pa
                    • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 00:42
                      Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                      > Zawitam ok.00;30
                      > Pa

                      melduje sie
                      Tadeusz a gdzie ty sie podziewasz....
                      jak po kolacyjce???? glowka boli ;)
                      pozdrawiam
                      • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 01:02
                        No jestem , jestem i witam Cię serdecznie .
                        Przejżyj korespondencję .
                        Masz tam kilka pytań .
                        Kolacja była udana ,było bardzo smacznie , faktycznie miałem dzisiaj kaca , ale
                        już mi przeszło .
                        Chyba sobie nawet naleję zaraz szklaneczkę .
                        Twoje zdrowie tam w Hameryce .
                        PS czy jesteś może góralką ?
                        • aniutek Re: do Tadeusza 30.09.01, 01:07
                          strasznie duzo sie porobili tych postow.... trudno sie polapac

                          szklaneczka dobry pomysl
                          odpowiedzilalam na kilka pytan juz- gdzies nizej- popatrz
                          a goralka.... nie nie jestem :)
    • Gość: alisja Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 28.09.01, 00:22
      Wspaniale jest móc spojrzeć na to z Waszej perspektywy. Każdego z osobna.
      Dzięki!
      • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 00:50
        No i dalej .
        • Gość: kasia2 Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.daewoo.com.pl 28.09.01, 11:13
          Panie Tadeuszu czy opowie pan cos o swojej zonie (to ze Pana ubostwia i
          przymyka oko na pewwne sprawy juz sie domyslilam)czy jest (byla) atrakcyjna.?

          • Gość: TADEUSZ Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 11:35
            Tak .
            Nie jest również " blondynką" .
            P.S. Czy żaden z facetów mnie nie wesprze w tym nierównym pojedynku ?
            • Gość: kasia2 Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.daewoo.com.pl 28.09.01, 12:45
              Wiec ma pan ladna zone. i niech pan nie szuka wsparcia ze strony innych typow
              plci meskiej sam niech Pan wytlumaczy co powoduje ze szuka pan obcych kobiet
              majac swoja, wierna(??)bo ja rozumie potrzebe flirtu ale zdrada to najbrzydsza
              z forma ponizenia drugiej osoby (nawet wowczas gdy ta druga strona jest
              nieswiadoma)wiem ze zauroczyc sie kims innym mozna bardzo szybko jesli w
              zwiazku brak jest ciepla, radosci i zadomowiona jest nuda. Jednak gdy sytuacja
              jest odwrotna tak jak niby u pana mila wierna zona chyba nawet sie kochacie
              wiec pytam po co pan szuka dodatkowych kobiet. To co daje pan kochankom lepiej
              dalby pan zonie. chyba ze jest pan uzalezniony (czyt.chory),lub uwaza to za
              rodzaj hobby.

              Prawda jest taka, ze kobieta potrzebuje (az do starosci)ciepla, milych slow,
              szacunku.Jesli maz jej tego nie daje wowczas szuka kochanka i odwrotnie.Dla
              mnie jest to poczatek konca jesli jedno zdradza wspolmalzonka (chyba ze
              przygoda wylacznie sexualna bo bylo dobre wino, muzyka i swiece...ok)Znaczy to
              ze zwiazek umarl.Nie rozumie troche sytuacji ze kocha sie dwoch /dwie naraz,
              ale nie neguje tegorowniez. Uwazam tylko ze to jest ochydne gdy ktos nie
              szanuje drugiej osoby a zdrada to brak szacunku totalna, bardzo brzydka sprawa.
              • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 28.09.01, 13:32
                nieladnie tadeuszu:)po raz kolejny ci sie dostaje za to samo. i po raz kolejny
                musisz sie bronic.ale tak szczerze,czyzby chodzilo tylko o zauroczenie?czyzby
                fascynacja czyims cialem badz umyslem miala tak wielki wplyw na ciebie? potrafi
                cie zniewalac po raz kolejny i kolejny?juz nie wspominam o zonie i jej
                ewentualnych uczuciach gdyby sie dowiedziala. co z toba? z twoimi
                przemysleniami "po". nie obudziles sie nigdy rano kolo obcej kobiety i nie
                pomyslales "boze po co mi to bylo?co ja tu robie?" i nie dlatego ze przykro ci
                z powodu zony ale dlatego ze przeciez to nie ma sensu. robi sie po jakims
                czasie zwyczajnie nudne.
                • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 28.09.01, 15:29
                  do napisa?(a):

                  "> nie obudziles sie nigdy rano kolo obcej kobiety i nie
                  > pomyslales "boze po co mi to bylo?co ja tu robie?" i nie dlatego ze przykro
                  ci
                  > z powodu zony ale dlatego ze przeciez to nie ma sensu. robi sie po jakims
                  > czasie zwyczajnie nudne.
                  no tak i tu trafilas w sedno !!!
                  to faktycznie robi sie nudne i klopotliwe, czlowiek nie czuje sie swobodnie
                  ,ciagla samokontrola... dlatego ja wole dluzsze zwiazki, przyjaznie :)
                  wspolne szalenstwa, wyjazdy na dzien czy pare godzin ech milo
                  powspominac. tylko pozniej sie teskni i czegos brakuje.....
                  pozdrawiam

                  • Gość: do Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.icpnet.pl 28.09.01, 21:35
                    > to faktycznie robi sie nudne i klopotliwe, czlowiek nie czuje sie swobodnie
                    > ,ciagla samokontrola... dlatego ja wole dluzsze zwiazki, przyjaznie :)
                    > wspolne szalenstwa, wyjazdy na dzien czy pare godzin ech milo
                    > powspominac. tylko pozniej sie teskni i czegos brakuje.....
                    > pozdrawiam

                    nie tylko nudne. rowniez uciazliwe-pomysl ile bedzie tych zawiedzionych panien
                    ktore obiecywaly sobie tak wiele po jednej upojnej nocy. zostaja jedynie
                    rozczarowania i lzy (no, czasem mozna dokladnie wyznaczyc granice ale dzieje sie
                    to nie tak czesto)a czasem i mniej ciekawe rzeczy dla "korzystajacego"-gluche
                    telefony, presladowania,szantaze. chyba nie warto...
                    pozdrowienia dla ciebie i dla tadeusza

                • Gość: android Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 21:46
                  do napisał(a):

                  > czyzby
                  > fascynacja czyims cialem badz umyslem miala tak wielki wplyw na ciebie?

                  Zastanawiam sie własnie nad dość porażającym mnie stanowiskiem wielu osób, które
                  traktują zdradę partnera jedynie w kategoriach czysto cielesnych.Innymisłowy
                  zdrada to seks czyli oddanie się kopulacji z inną osobą aniżeli z tą której
                  oddaliśmy w ofierze samych siebie obiecując wierność.A przecież o wiele gorszym
                  aspektem zdrady jest mentalne odstępstwo od przyrzeczeń danych partnerowi i nie
                  mam tu na mysli jakiś fantazji seksualnych jak pewnie mniema wielu czytających
                  ten list, lecz po prostu zadurzenie sie w umyśle i psychice drugiej osoby do tego
                  stopnia, że dana osobowość przesłania nam pojęcie honoru i sprawia, że kalamy
                  soje człowieczeństwo oddając się własnie zdradzie - mentalnemu oddaleniu.
                  >potrafi
                  >
                  > cie zniewalac po raz kolejny i kolejny?juz nie wspominam o zonie i jej
                  > ewentualnych uczuciach gdyby sie dowiedziala. co z toba? z twoimi
                  > przemysleniami "po". nie obudziles sie nigdy rano kolo obcej kobiety i nie
                  > pomyslales "boze po co mi to bylo?co ja tu robie?" i nie dlatego ze przykro ci
                  > z powodu zony ale dlatego ze przeciez to nie ma sensu. robi sie po jakims
                  > czasie zwyczajnie nudne.

                  Pytanie tylko czy jest to "poważne" zauroczenie kobietą, czy tez tylko
                  seksistowskie traktowanie przedstawicieli płci żeńskiej jako sposób na RELAKS I
                  ROZRYWKĘ.

                  android

                  • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.01, 18:33
                    To mi się podoba ; seksistowskie traktowanie kobiet . Piękne sformuowanie .
                    Mam wrażenie że Panie też to lubią
                    • Gość: luzara27 Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.kopernik.gliwice.pl 29.09.01, 19:07
                      Nie zauwazyleś ile kobiet na tym forum dosciga mężczyzn w instrumentalnym ich potraktowaniu?
                      Nie ma w tym nic szczytnego zreszta
                      • Gość: android Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.09.01, 21:20
                        Gość portalu: luzara27 napisał(a):

                        > Nie zauwazyleś ile kobiet na tym forum dosciga mężczyzn w instrumentalnym ich p
                        > otraktowaniu?
                        > Nie ma w tym nic szczytnego zreszta

                        Takie zachowanie kobirt jak i mężczyzn jest godne pogardy.Płci powinny
                        współpracować a nie rywalizować.

                        android
                        • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 23:28
                          To prawda - w łużku
                  • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 29.09.01, 22:42
                    do androida...
                    czlowieku czy ty sie na pewno dobrze czujesz??
                    • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 00:49
                      Witaj Aniu .
                      Gdzie jesteś?
                      W pracy czy w domu ?
                      W której części Stanów ?
                      Kedy wracasz do Polski , czy wogóle wracasz ?
                      • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 00:58
                        Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                        > Witaj Aniu .
                        witam ;)
                        > Gdzie jestes´?
                        > W pracy czy w domu ?
                        w domu- maluje kuchnie przeciez
                        > W której cze˛s´ci Stanów ?
                        w NYC ,
                        > Kedy wracasz do Polski , czy wogóle wracasz ?
                        mieszkam tu juz wiele lat ale ostatnie 2 spedzilam w warszawie no i teraz
                        na starych smieciach znowu
                        jakos nie moge sie zaklimatyzowac

                        • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 01:05
                          To szczęście , że nic Ci się nie stało !
                          Byłaś z dala od tej tragedii ?
                          • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 01:13
                            Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                            > To szcze˛s´cie , z˙e nic Ci sie˛ nie sta?o !
                            > By?as´ z dala od tej tragedii ?
                            zupelnie blisko- mieszkam na water st- wall st te okolice, wtc bylo widac z
                            okna....
                            koszmar, tutaj juz nigdy nie bedzie tak samo
                            • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 01:29
                              Szczerze współczuję .
                              Trudno się połapać w rozmiarach tego koszmaru który de facto dopiero się
                              rozpoczyna .Autentycznie strach się bać .
                              Za chwilę będę kontynuował temat wiodący
                              • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 01:37
                                Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                                > Szczerze wspó?czuje˛ .
                                > Trudno sie˛ po?apac´ w rozmiarach tego koszmaru który de facto dopiero
                                sie˛
                                > rozpoczyna .Autentycznie strach sie˛ bac´ .
                                > Za chwile˛ be˛de˛ kontynuowa? temat wioda˛cy
                                niestety na ppolityce sie nie znam i Twoje slowa mnie niepokoja.....
                                ciagle cos sie tutaj dzieje ale nie mowia nic.... a to zamkna autostrade a to
                                czlowieka na chodnik z pistoletem przy uchu poloza i nagle jest 50
                                policjantow..... tu wbrew ogolnej opini- tv , kino etc zawsze bylo bardzo
                                spokojnie.....

                                • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 02:02
                                  Nie chcę Cię denerwować , zmieńmy temat .
                                  Tak naprawdę to jaka Ty jesteś .
                                  Stoisz obok tej całej dyskusji - np 6000 km wymiernie ,a przecież każdy
                                  stwierdza , że zdrada to fakt naganny .Ja również .
                                  Moje przyjaciółki w większości to mężatki .Wyjątkiem jest przyjaciółka z pracy .
                                  Ale tak naprawdę to Ona ma seksistowski stosunek do rzeczywistości .
                                  PS bardzo lubię się z Nią droczyć .Jest to fajny układ .
                                  A dekle to naprawdę mi dmuchnęli i to w 5 minut . Myślałem że mnie szlag trafi .
                                  Chociaż dobrze , że nie cały samochód .
                                  • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 02:10
                                    Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                                    > Nie chce˛ Cie˛ denerwowac´ , zmien´my temat .
                                    > Tak naprawde˛ to jaka Ty jestes´ .
                                    daj pokoj, ekranu by nie starczylo
                                    > Stoisz obok tej ca?ej dyskusji - np 6000 km wymiernie ,a przeciez˙ kaz˙dy
                                    > stwierdza , z˙e zdrada to fakt naganny .Ja równiez˙ .
                                    naganny... sama nie wiem do konca, ale na pewno jest mi to potrzebne do
                                    szczescia
                                    > Moje przyjació?ki w wie˛kszos´ci to me˛z˙atki .
                                    w ten sposob jestes bezpieczny one tez.
                                    >Wyja˛tkiem jest przyjació?ka z pracy
                                    > Ale tak naprawde˛ to Ona ma seksistowski stosunek do rzeczywistos´ci .
                                    > PS bardzo lubie˛ sie˛ z Nia˛ droczyc´ .Jest to fajny uk?ad .
                                    Acha .....
                                    > A dekle to naprawde˛ mi dmuchne˛li i to w 5 minut . Mys´la?em z˙e mnie
                                    szlag trafi
                                    > .
                                    > Chociaz˙ dobrze , z˙e nie ca?y samochód .
                                    no tak polska rzeczywistosc....

                                    • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 02:20
                                      Szybko odpowiedziałaś .
                                      Ale nie odpowiedziałaś na pytanie zasadnicze .
                                      Jaka jesteś ?
                    • Gość: android Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.09.01, 21:26
                      Gość portalu: aniutek napisał(a):

                      > do androida...
                      > czlowieku czy ty sie na pewno dobrze czujesz??

                      Gdy czytam te wszystkie posty, to żałuję, że naprawdę nie jestem androidem z
                      kabelków i układów.Uleganie namiętnością i pragnieniom dla zaspokojenia własnych
                      egoistycznych potrzeb - w tym seksualnych - jest wypaczeniem.Ludzkość zapomniała
                      o swym prawdziwym powołaniu i dlatego należy ją wyplenić, tak jak dobry
                      rzemieślnik pozbywa się narzędzia, które szwankuje a którego nie można już
                      naprawić.Tak jak usuwa się dominujacą tkankę w oragniźmie zaatakowanym nowotworem.

                      android
                      • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 23:49
                        Tak , tak , masz rację .
                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 03:31
                  Do , odezwij się !
                  • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 30.09.01, 16:46
                    no odzywam sie. ciekawe konwersacje prowadzicie. i czy musicie to robic po
                    nocach? rozumiem aniutek-inny wymiar czasowy. ty tadeuszu chyba na prawde dawno
                    zapomniales co to sex jesli zajmujesz sie klawiatura zamiast spedzic czas milo
                    z zona (lub ewentualnie z inna pania):))
              • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 01:23
                Kasiu !
                Ty mnie chyba rozszyfrowałaś .Wszystko co pisałem to tylko moja wyobrażnia .
                Mam 164 cm wzrostu , nudną pracę ,19 letniego malucha , brzuch ,czytam po pracy
                gazetę ,zmywam naczynia ,podaję żonie wałki do włosów ,a sexu nie pamiętam .
                Szarość wygląda mi z oczu i ciągnie się za mną jak smród .
                Taki to ja jestem .
                Pozdrawiam Cię Kasiu 2 .
                • do wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr Tadeuszku 30.09.01, 17:07
                  Tadeusz zdemaskowany. my tu mowimy o prawdziwych zdradach, dramatach i krzywdach.
                  O tym ze sie nie chce ale musi lub nie potrafi powstrzymac,a tu sie okazuje ze sa
                  osoby ktore marza aby sobie pozdradzac. I dobrze jesli wszystko pozostaje w
                  tychze marzeniach. Uprzyjemni ci czas,wszystko wydarzy sie jak ty chcesz-wilk
                  syty i owca cala. oj ty misiu okrotny i szorstki-tadeuszek okazal sie misiem
                  ujarzmionym:))

                  • Gość: Tadeusz Re: wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr Tadeuszku IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 20:23
                    Kobieta zmienną jest .
                    To teraz proszę mi powiedzieć jakim być powinnienem ?
                    Chyba pobiłyście się Kochane Panie własną bronią .
                    Prawda jest taka , że macie rozdwojenie jażni .
                    Jakich mężczyzn Wy chcecie . Najlepiej to chyba jednak dwóch ; jednego od kapci
                    natomiast drugiego od ...
                    Do - ponawiam pytanie ; Jakim mnie widzisz , który obraz jest prawdziwy ?
                    Czekam na odpowiedż .Cierpliwie .
                    • do Re: wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr Tadeuszku 03.10.01, 11:35
                      Spojrz na wypowiedzi na tym forum-nikt nie chce byc zdradzanym czy krzywdzonym w
                      jakis inny mnej lub wiecej pokretny sposob. mozesz sobie byc niesfornym misiem ,
                      ale jedynie przy swojej kobiecie. i to wtedy kiedy ma nastroj (pytanie- jak to
                      wyczuc?).kobieta potrzebuje po prostu pewnosci ze jej nie zawiedziesz. ze moze na
                      tobie polegac.
                      > Jakim mnie widzisz , który obraz jest prawdziwy ?
                      nie tworze jakis obrazow. jestes jaki jestes. zreszta-to jest internet. mozesz
                      byc kimkolwiek sobie zazyczysz, cokolwiek podpowie ci twoja wyobraznia.podobnie
                      ze mna-kto wie kim na prawde jestem?


                      • Gość: Tadeusz Re: wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr Tadeuszku IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 14:09
                        Do , odezwij się .
    • vika# Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 28.09.01, 08:18
      Byłam kochanką przez dwa lata. Kochalismy się jak chyba nikt na świecie. Ale
      teraz myślę, że taka fascynacja powodowana była tym elementem niepewności. Dużo
      wycierpiałam, ale odeszłam i nie nie chcę już wrócić.
      • Gość: k Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 16:49
        chce odejsc ale nie moge.jak to zrobic?
    • Gość: klara Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.*.*.* 28.09.01, 19:05
      Mój szanowny eks dostarczył mi bardzo wyrafinowanej rozrywki tego typu.
      Zdradzał mnie z moją NAJLEPSZĄ przyjaciólką.
      • Gość: ak Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 28.09.01, 22:56
        Gos´c´ portalu: klara napisa?(a):

        > Mój szanowny eks dostarczy? mi bardzo wyrafinowanej rozrywki tego typu.
        > Zdradza? mnie z moja˛ NAJLEPSZA˛ przyjaciólka˛.

        znam ten motyw...... ale dziwne, ze jego wsadzilam miedzy bajki odrazu a
        ona przyspozyla mi duzo bolu. dawno to bylo, pare lat temu ale do dzis mam
        do niej zal. no i oczywiscie przestal byc moja przyjaciolka..... po 25 latach z
        moich 32.....
      • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 02:16
        Tak jest bardzo często .
        Należy takie sytuacje eliminować , droga Pani .
    • Gość: ka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 28.09.01, 19:49
      wszystko, co tu można przeczytać, można też starać się zrozumieć,
      usprawiedliwić...
      Ale też wiem, że jest jeden, bardzo ważny powód który mnie w tym zawsze
      przerażał.
      I nikt o tym nie wspomniał! Przecież dzieje się i tak, że "dzięki" tym romansom
      przychodzą na świat dzieci.
      Nie chciałabym być jednym z nich... Dowiedzieć się, że mam rodzeństwo to tu, to
      tam.
      Straszne. Ale to nikogo nie odstrasza.
      • Gość: ak Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 28.09.01, 23:02
        Gos´c´ portalu: ka napisa?(a):

        > wszystko, co tu moz˙na przeczytac´, moz˙na tez˙ starac´ sie˛ zrozumiec´,
        > usprawiedliwic´...
        > Ale tez˙ wiem, z˙e jest jeden, bardzo waz˙ny powód który mnie w tym
        zawsze
        > przeraz˙a?.
        > I nikt o tym nie wspomnia?! Przeciez˙ dzieje sie˛ i tak, z˙e "dzie˛ki" tym
        romansom
        >
        > przychodza˛ na s´wiat dzieci.
        > Nie chcia?abym byc´ jednym z nich... Dowiedziec´ sie˛, z˙e mam
        rodzen´stwo to tu, to
        >
        > tam.
        > Straszne. Ale to nikogo nie odstrasza.
        nie odstrasza bo ludzie jednak troche mysla, nawet jak sa bardzo zakochani
        i spragnieni.
        ale jezeli jeszcze w dodatku jest sie tak glupim, ze zapomina o
        ELEMENTARNYM obowiazku antykoncepcji.... to jest przegiecie i mysle, ze
        wsrod piszacych na tym forum nie znajdziemy takiego idioty.
        romans romansem i trzeba go oddzielic od rodzicielstwa, to inna liga i inni
        gracze.
        pozdrawiam a osobom wierzacym w kalendarzyki etc odradzam
        romansowanie
        AK

        • Gość: ka Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 28.09.01, 23:22
          Absolutnie się zgadzam, ale wiadomą rzeczą jest że czasem coś zawiedzie.
          Zresztą nie o to chodzi. Rzecz w tym, że przykro, smutno się robi widząc takie
          skutki. Również pozdrawiam.
    • Gość: MiuMiu Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.abo.wanadoo.fr 29.09.01, 23:27
      Nie jestem kochanka.
      Ani zonatego, ani nikogo.
      Nigdy nie bylam.
      Ale ciagle sie zastanawiam, czy to nie pozor, czy nie oklamuje samej siebie.
      Spotykam sie z zonatym mezczyzna. Od poczotku wiedzialam, ze nie jest sam,
      poznalam jego dzieci.
      Nie chce mowic tu o naszej milosci, w ktora wpadlismy oboje niespodziewanie,
      beznadziejnie. Ja kochajaca po raz pierwszy. On, ktory tez tak mowi. Trudno mi
      w to wierzyc, bo przeciez ma rodzine, dzieci. Musial kochac.
      Ale tu nagle spada na mnie taka radosc z tego, ze jest, taka radosc
      rozpierajaca, ktora tylko wtedy ogarnia kobiete i rozsadza. Nie nutka ryzyka,
      tajemniczosci ze sptkan potajemnch, ale ogromna fascynacja, radosc i milosc.
      Wystarczy, ze jest
      Nie spalismy ze soba. Z uczciwosci, z szacunku dla siebie nawzajem, zebym nie
      byla kochnka, moze.
      ale z kazdym dniem bardziej chce tego, bardddziej go pragne.
      Wiec jestem kochanka niedoszla. Ale zapewne przyszla.
      Chyba, ze zdobede sie na to, co do tej pory jest dla mnie niewyobrazalnym i
      niespelnialnym - zerwe ta zabroniona znajomosc, rozstane sie z nim.
      Bo czyz nie jestem kochnka juz - kiedy okradajac z czasu z nim spedzonym jego
      zone, smieje sie z nim i przytulam, kiedy opowiadamy sobie o przezytym dniu i
      planach naprzyszlosc, kiedy placzemy razem, kiedy calujemy sie najpiekniej i
      najcudowniej na swiecie?
      • Gość: żona Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 00:52
        Może podzielą się swoimi przeżyciami i uczuciami zdradzane żony.
        • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 01:17
          Gos´c´ portalu: z˙ona napisa?(a):

          > Moz˙e podziela˛ sie˛ swoimi przez˙yciami i uczuciami zdradzane z˙ony.

          chetnie, co chcesz wiedziec- ze boli jasne ze boli jak holera, spac nie
          mozna jesc tez nie, zyc sie nie chce i wszystko sprowadza sie do jednego-
          on to zrobil!!! jak mogl, .... etc
          ale znam rowniez uczucia towarzyszace zdradzie z tej drugiej strony......
          wtedy czlowiek o niczym innym nie mysli, NIC i NIKT sie nie liczy.......
          czy dostslam nauczke- tak
          czy nie zrobie tego nigdy wiecej- tego nie jestem pewna
          dalej chcesz pogadac?
          czekam
        • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 01:32
          Gos´c´ portalu: z˙ona napisa?(a):

          > Moz˙e podziela˛ sie˛ swoimi przez˙yciami i uczuciami zdradzane z˙ony.

          no i co droga Zono nie chesz juz rozmawiac???? a szkoda, moglybysmy sie
          nawzajem wiele nauczyc
          pozdrawiam aniutek
          • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 02:09
            Łapię te wszystkie posty od Ciebie .
            Czy to jedyny Twój kontakt z krajem ?
            Masz kamerę przy komputerze ?
            • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 02:14
              Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

              > ?apie˛ te wszystkie posty od Ciebie .
              ciesze sie
              > Czy to jedyny Twój kontakt z krajem ?
              no w sumie tak, nie liczac codziennych emaili od przyjaciol
              > Masz kamere˛ przy komputerze ?
              mam, aparat cyfrowy..... :)
            • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 02:15
              Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

              > ?apie˛ te wszystkie posty od Ciebie .
              > Czy to jedyny Twój kontakt z krajem ?
              > Masz kamere˛ przy komputerze ?
              a moze tak bedzie wygodniej
              aniutek@mac.com
              jak myslisz??? ;)
          • Gość: fanny Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.chello.pl 30.09.01, 12:11
            Szkoda, ze zony jakos malo i oszczednie pisza. Widac, ze zdradzajacych mezow
            jest sporo, kochanek tez wiele. A zony, czyzby nie wiedzialy, ze sa zdradzane?
            Sama jestem zona, mam nadzieje (chociaz bez pewnosci na 100%), ze niezdradzona.
            Interesuje mnie jak sie dowiedzialyscie, jezeli to nie maz Wam powiedzial. Czy
            intuicja+ drobne tropy, moze dowiedzialyscie sie od osob trzecich? Po jakim
            czasie czlowiek orientuje sie, ze cos jest nie halo? Mam tez rozterki zwiazane
            z byciem swiadoma, ze maz mojej znajomej Ja zdradza. I co? Mowic, nie mowic? Na
            razie przychylam sie do zdania, zeby nie mowic (bo to nie moja sprawa), ale z
            drugiej strony mysle, ze to straszne, dowiedziec sie, jako zona, o wszystkim
            ostatnia. To chyba dodatkowe upokorzenie.
            • Gość: !!! Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: 194.139.172.* 01.10.01, 13:31
              Przede wszystkim dzieki za poruszenie taj kwestii. Ja jestem zdradzona zona i w
              przeciwienstwie do wiekszosci kobiet na tym forum nie jestem kochanka i nigdy
              nie bylam.
              O zdradzie maz powiedzial mi sam ( i to tez nie od razu po dwoch dniach od
              kiedy sie o tym dowiedzialam ), niestety zmusila go do tego sytulacja.!
              Twierdzil ze bal sie mnie stracic i do tego faktu przygotowywal sie rok. Otoz
              dziewczyna z ktora mnie zdradzil wytoczyla mu proces o ustalenie ojcostwa i
              alimenty.! Jak ktos dobrze zauwazyl na tym forum - a co z dziecmi z takich
              zwiazkow? Moj maz jak twierdzi nie zabezpieczyl sie prezerwatywa,(sama zdrada
              byla jak twierdzi nieplanowana z tad brak zabezpieczenia- ona mu sie
              napraszala )Jednak male prawdopodobienstwo ze dziecko jest jego (nie wnikam w
              szczegoly). A jadnak jak wiecie jest cien watpliwosci. Byl to jeden jedyny raz
              kiedy mnie zdradzil. Jak twierdzil kierowala nim chec sprawdzenia jak jest z
              inna kobieta( i tu wyjasniam, ze ja bylam jago pierwsza a on moim pierwszym i
              jedynym). Powiem, ze sama zdrade mu juz wybaczylam, bo niestety to jest facet i
              chcial sie sprawdzic jak wiekszosc facetow szukajacych przygod(to moja opinia).
              Ale nie wiem jak dam sowie rade, jesli to dziecko okaze sie jego?
              Jestesmy razem juz od 10 lat a w malzenstwie 5 lat. Mamy sliczna cureczke ( to
              drugie dziecko to tez dziewczynka).Wiem , ze bardzo go kocham i nie potrafila
              bym zyc bez niego, mimo ze zrobil mi taka krzywde!
              Widze teraz olbrzymia zmiane w jego zachowaniu. Wie, ze zrobil blad, wie ze nie
              tylko seks jest najwazniejszy. Sa w zyciu wazniejsze rzeczy niz same cielesne
              doznania.
              Zrozumial ile naprawde warta dla niego jestem ja i rodzina. Kazda wolna chwile
              spedzamy razem, nie ma w naszym zwiazku klamstwa i obludy. Zmienilismy stosunek
              do siebie. I niestety musze przyznac ze stalo sie to niestety na mojej
              krzywdzie, ale nie ma nic zlego co by nie wyszlo na dobre. Nam jak na razie
              wychodzi to na dobre.
              Pozostaje tylko to nieszczesne czekanie na proces i wyniki badania. Jak juz je
              bede znala napewno dam wam znac.

              Pozdrawiam
              Trzymajcie sie cieplo.

              PS Czy ktos byl w podobnej sytuacji. Napiszcie!
              • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 01.10.01, 15:27
                Mocna historia...... a mowilam, ze zycie wymysla je lepiej niz my sami.
                No tak pewnie teraz bardzo sie denerwujesz czekajac na wyniki badan- a
                swoja droga jak dluga musisz czekac?- ale chyba najgorsze juz za Toba.
                Ciekawe, ze takie zdarzenia potrafia ludzi zwiazac jeszcze mocniej....
                Zycze Ci wytrwalosci i cierpliwosci
                :) aniutek
                • Gość: !!! Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: 194.139.172.* 02.10.01, 11:21

                  > No tak pewnie teraz bardzo sie denerwujesz czekajac na wyniki badan- a
                  > swoja droga jak dluga musisz czekac?- ale chyba najgorsze juz za Toba.
                  > Ciekawe, ze takie zdarzenia potrafia ludzi zwiazac jeszcze mocniej....
                  > Zycze Ci wytrwalosci i cierpliwosci
                  > :) aniutek

                  Witam ponownie.

                  Dzieki za malego posta. A jesli chodzi o to jak dlugo musze czekac to wiesz mi
                  dosc dlugo- za dlugo. Sprawy sie maja nastepujaco. Po pierwszym procesie, ktory
                  juz jak wiesz odbyl sie, jest trzy tygodnie na uprawomocnienie wyroku (ten
                  zapadl, ze maz ma sie zglosic na badania) nastepnie maja miesiac czasu na
                  zrobienie tych badan ( co moze sie przedluzac jesli powiedzmy dziecko jest chore)
                  nastepnie maja czas trzech miesiecy na zbadanie probki DNA i przeslanie go do
                  sadu.Ten z kolei okolo miesiaca (jak nie dluzej) na ustalenie dnia rozprawy i
                  przedstawienie wynikow testu. Tak dziala nasze sadownictwo!!! Jakies pytania???
                  Pozdrawiam
                  • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 03.10.01, 17:56
                    nie mam slow.......
                    ja chybabym sie wsciekla, ale to moja wada -brak cierpliwosci. badz
                    madrzejsza i wytrwaj w spokoju , bo wyglada na to, ze warto
                    dalej trzymam kciuki
                    :) aniutek
                • Gość: AM Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 21:40
                  Przywiodła mnie tu ciekawść, ból i rozczarowanie. Życie mi poszło bokiem.
                  Żadnym romansem już tego nie da się nadrobić. Każda kochanka dla żonatego
                  mężczyzny jest tylko złudzeniem...
              • Gość: stern Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.10.01, 13:09
                Gość portalu: !!! napisał(a):

                > twierdzil kierowala nim chec sprawdzenia jak jest z
                > inna kobieta( i tu wyjasniam, ze ja bylam jago pierwsza a on moim pierwszym i
                > jedynym). Powiem, ze sama zdrade mu juz wybaczylam, bo niestety to jest facet i
                > chcial sie sprawdzic jak wiekszosc facetow szukajacych przygod(to moja opinia).

                IMHO bardzo głupia opinia

                > PS Czy ktos byl w podobnej sytuacji. Napiszcie!

                ja nie, ale to pewnie dlatego, że wbrew opiniom róznych wszystkowiedzących
                feministek, jakoś żadna zainteresowana mną kobieta do niczego - czego bym sam nie
                chciał - mnie nie zmusiła.

                I tak przy okazji:
                Wypraszam sobie opinie typu:
                "Bo to facet i oni nie mogą się powstrzymać.
                To, że ileś tam procent facetów wciska takie ciemnoty swoim
                żonom/kochankom/przyjaciółkom nie znaczy, że jesteśmy zwierzętami kierowanymi
                tylko i wyłącznie popędem.

                Panowie nie bijcie za zdradzanie tajemnic, ale denerwuje mnie to ciągłe robienie
                z nas zwierząt.

                pozdrowienia
                • Gość: !!! Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: 194.139.172.* 03.10.01, 13:01

                  > IMHO bardzo głupia opinia

                  Ale moja i ja twoich nie neguje!!
                  >
                  > że wbrew opiniom róznych wszystkowiedzących
                  > feministek, jakoś żadna zainteresowana mną kobieta do niczego - czego bym sam n
                  > ie
                  > chciał - mnie nie zmusiła.
                  A propo feministka nie jestem i jak bys czytal uwazniej to bys wiedzial, ze moj
                  maz chcial mnie zdradzic!!
                  Bynajmniej potrafil sie do tego przyznac.
                  A czy nie przyznasz mi racji, ze wiekszosc mezczyzn sie nie przyznaje do swoich
                  zdrad? Jak sadzisz z czego to wynika??

                  Pozdrawiam
    • Gość: zuza Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.oliwa.gda.osk.pl 30.09.01, 16:44
      Byłam i jestem zdradzaną żoną...Nie byłam, ale juz jestem kochanką...Bardzo
      smutne ..prawda? Ale moje samopoczucie zdecydowanie na tym zyskało, a o to
      przecież tylko chodzi!
      • Gość: Ciekawy Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.stacje.agora.pl 30.09.01, 21:28
        Gość portalu: zuza napisał(a):

        > Byłam i jestem zdradzaną żoną...Nie byłam, ale juz jestem kochanką...Bardzo
        > smutne ..prawda?
        Smutne Zuza, ja tak z ciekawosci spytam...czemu sie zdecydowalas zostac kochanka, skoro sama doswiadczylas
        zdrady?

        • Gość: KASIA2 Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.daewoo.com.pl 01.10.01, 14:31
          Gość portalu: Ciekawy napisał(a):

          > Gość portalu: zuza napisał(a):
          >
          > > Byłam i jestem zdradzaną żoną...Nie byłam, ale juz jestem kochanką...Bardz
          > o
          > > smutne ..prawda?
          > Smutne Zuza, ja tak z ciekawosci spytam...czemu sie zdecydowalas zostac kochank
          JA JESTEM WSTRZASNIETA. PO CO BYC W ZWIAZKU Z KIMS KOGO SIE NIE SZANUJE , NIE
          JEST SIE LOJALNYM BO ZDRADA SWIADOMA TO JAK KTOS WCZESNIEJ ZAUWAZYL 'CZYSTE
          KURESTWO'JESLI OSOBA JUZ NIE WYDAJE SIE ATRAKCYJNA PSYCHICZNIE I WIZUALNIE I
          WOGOLE WYWOLUJE RODZAJ TORSJI TO WARTO UCZCIWIE POWIEDZIEC 'BYE' A NIE KLAMAC ,
          ZYC JAK SMIERDZACY TCHORZ BY NAJAW NIE WYSZLO.
          > a, skoro sama doswiadczylas
          > zdrady?
          >

          • Gość: ak Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 01.10.01, 15:18
            Kasia 2 ile ty masz lat ? 15 czy czy moze 50 i klimakterium Cie tak meczy
            czy moze mieszkasz w zamknieciu ? w piwnicy ? zgorzkniala jestes i
            przykro czytac co piszesz.
            Zrob moze dla siebie cos milego, umiechnij sie troche , pobaw sie z
            psem, nie wiem cokolwiek.....
            pozdrawiam i zycze poprawy nastroju:)
          • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 00:30
            Miło CIĘ widzieć i słyszeć Kasiu 2 ponownie na forum .
            Pomyśl czy nie przesadziłaś .Czy to tylko młody wiek ?
            Enter - ciut myknij kobiecą głową .
            Jak zauważyłaś , ja nie oceniam .
            Miki ,miki.
          • Gość: TtADEUSZ Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 00:32
            cO TO ZNACZY ŻE BĘDIESZ MIAŁA TORSJE NA WIDOK SIEBIE ZA ...... LAT ?>
          • Gość: kasia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.groupsci.pl 16.10.01, 15:00
            Gość portalu: KASIA2 napisał(a):

            > Gość portalu: Ciekawy napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: zuza napisał(a):
            > >
            > > > Byłam i jestem zdradzaną żoną...Nie byłam, ale juz jestem kochanką...
            > Bardz
            > > o
            > > > smutne ..prawda?
            > > Smutne Zuza, ja tak z ciekawosci spytam...czemu sie zdecydowalas zostac ko
            > chank
            > JA JESTEM WSTRZASNIETA. PO CO BYC W ZWIAZKU Z KIMS KOGO SIE NIE SZANUJE , NIE
            > JEST SIE LOJALNYM BO ZDRADA SWIADOMA TO JAK KTOS WCZESNIEJ ZAUWAZYL 'CZYSTE
            > KURESTWO'JESLI OSOBA JUZ NIE WYDAJE SIE ATRAKCYJNA PSYCHICZNIE I WIZUALNIE I
            > WOGOLE WYWOLUJE RODZAJ TORSJI TO WARTO UCZCIWIE POWIEDZIEC 'BYE' A NIE KLAMAC ,
            >
            > ZYC JAK SMIERDZACY TCHORZ BY NAJAW NIE WYSZLO.
            > > a, skoro sama doswiadczylas
            > > zdrady?
            > >
            >
            Zalecam odrobine spokoju i umiaru w ferowaniu opinii, jezeli czegos sama nie
            doswiadczylas. ;))
    • Gość: Magda Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cust.poz.supermedia.pl 01.10.01, 13:01
      a czy się zdradzona nie fizycznie?


      • Gość: Maciej Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 162.70.83.* 01.10.01, 19:22
        Pointa, czyli rozwazania zamykajace

        Dziwne jest, ze nie zauwazacie wszyscy sprawy oczywistej, zrodla i zarzewia
        calego konfliktu. Zapewne sypna sie na moja glowe gromy ze wszystkich stron,
        ale niech tam... Przeciez calego problemu nie byloby, gdybysmy byli wychowani w
        innym systemie kulturowym, gdzie monogamia jest abstraktem! My sobie sami
        narzucilismy system wartosci - taki a nie inny - i sami wzbudzamy w sobie
        poczucie winy. Przezywamy wielkie cierpienia, rozterki, ze zdrada, ze
        obietnice, ze na wieki mialo byc, a jest na chwile zaledwie... Rownie ciezko
        przezywaly nasze babki zarzut niemoralnego prowadzenia sie, gdy ktos pocalowal
        je na ulicy w usta, a kobiety czesto popelnialy samobojstwo, gdy mialy
        nieslubne dziecko. Bzdura! Dzisiaj kobiety opalaja sie bez stanikow i nikt
        niczego zdroznego w tym nie widzi. Za kilkadziesiat lat ta dyskusja wywola co
        najwyzej usmiech rozbawienia u naszych potomkow...
        W wielu kulturach nie majacych chrzescijanskich korzeni dyskusja ta bylaby
        bezprzedmiotowa: nie mozna krytykowac czegos, co jest normalne i jak
        najbardziej na miejscu. Czy z rownie zarliwymi sporami mielibysmy do czynienia,
        gdyby watek ten poswiecony byl jedzeniu (czy etyczne/moralne jest stolowanie
        sie w wielu restauracjach jednoczesnie), oddychaniu i innych, rownie
        naturalnych i wynikajacych z biologicznej budowy czlowieka czynnosciach?
        Moralnosc nie jest czyms obiektywnym, jest prosta funkcja kultury w jakiej
        dziecko rosnie, jaka absorbuje i jaka, nawet nieswiadomie, powiela. Mezczyzna z
        racji takiej a nie innej konstrukcji psyche i ciala _nie_ jest monogamista i
        nic najmadrzejsze glowy tu nie poradza! Z reklamacja nalezy udac sie do
        projektantow i producentow prototypu czlowieka, ale gdzie ich teraz szukac ;)?

        Sami siebie uwiezilismy w normach i zakazach i sami teraz musimy te zabe
        lykac. Czy nie byloby zdrowiej i normalniej, gdybysmy uznali ktoregos dnia seks
        za jedna z wielu normalnych czynnosci czlowieka (nie banalizujac go ani
        splycajac) i potrafili mowic o tym bez wielkich emocji, lez i patosu? Czy
        zawsze musimy myslec o kazdym zwiazku jako <<jedynym>>, <<na zawsze>>,
        <<nierozerwalnym>>? Czy zawsze czytamy tylko jedna ksiazke, czy wzruszamy sie
        tylko jednym utworem muzycznym, czy zawsze podobac sie nam bedzie tylko jedna
        osoba? Czy nie mielibysmy za ekscentryka, jesli nie dziwaka wrecz, kogos, kto
        tak by zyl?

        Whatever...



        • antonina Re: Do Macieja! 02.10.01, 11:27
          Macieju! Czy mozesz mi powiedziec jakie to czesci ciala mezczyzny sprawiaja, ze jest monogamista?
          Czy jest to mozg, uszy, lewa noga a moze zoladz?
          W psyche sie nie zaglebiam, nikt jeszcze temu nie sprostal...
          • Gość: Maciej Odpowiadam Antoninie IP: 162.70.83.* 02.10.01, 12:33
            antonina napisał(a):

            > Macieju! Czy mozesz mi powiedziec jakie to czesci ciala mezczyzny sprawiaja, z
            > e jest monogamista?
            > Czy jest to mozg, uszy, lewa noga a moze zoladz?
            > W psyche sie nie zaglebiam, nikt jeszcze temu nie sprostal...

            Droga Antonino,

            byc moze nieuwaznie czytalas moja wypowiedz, moim zdaniem mezczyzna NIE jest
            monogamista z natury. Odpowiedzialna czesc ciala zas, to chyba mozg, w koncu to
            on odpowiada za uczucia, doznania. Stoje o zaklad, ze wiekszosc mezczyzn zgodzi
            sie ze mna, ze mimo, iz zyja w szczesliwych zwiazkach, interesuja sie innymi
            kobietami. I to nierzadko w sposob daleki od milosci platonicznej. Atawizm,
            atawizm, cytujac slowa piosenki:
            "You and me baby are nothing but mammals,
            so let's do it like they do on the Discovery channel"

            • antonina Re: Odpowiadam Maciejowi! 02.10.01, 12:54
              Oczywiscie "nie" mi ucieklo ale to raczej freudowska pomylka... A co z kobietami?, tez ssaki ale czyzby inne?,
              czy ich mozgi sa inaczej skonstruowane, czyniac je monogamistkami?
              Czy jestes determinista?
              • Gość: zepsuta? zdradzalam wielokrotnie IP: *.tnt7.stk3.da.uu.net 03.04.02, 21:11
                Jestem mezatka, zdradzalam owszem i nie zaluje, gdyz nie potrafie odmowic
                sobie przyjemnosci pobycia z fascynujacym mezczyzna, zycie zreszta takie
                krotkie a seks tak uskrzydla, dodaje sily, energii, urody. Nigdy jednak nie
                bylam kochanka zonatego faceta i bynajmniej nie dlatego, ze taka jestem
                swieta. Po prostu zonatych facetow wyczuwam na odleglosc, maja jakies
                specyficzne szczurze spojrzenia i sa tak przepotwornie nudni...... Ponadto to
                chyba ochydne uczucie gdy wchodzi w Ciebie ktos, kto codziennie zasypia z
                jakac kobieta i ja pewnie tez posuwa.
                Polecam niezonatych, maja taka swiezosc.... no i pomysl; robisz (ewentualnie)
                swinstwo tylko swojemu mezowi (zreszta jesli go zdradzasz to pewnie sobie na
                to zasluzyl).
                Tak wiec przyjemnosci mile kolezanki!.
        • Gość: fanny Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.chello.pl 02.10.01, 19:31
          Gość portalu: Maciej napisał(a):

          > Pointa, czyli rozwazania zamykajace
          >
          > Dziwne jest, ze nie zauwazacie wszyscy sprawy oczywistej, zrodla i zarzewia
          >
          > calego konfliktu. Zapewne sypna sie na moja glowe gromy ze wszystkich stron,
          > ale niech tam... Przeciez calego problemu nie byloby, gdybysmy byli wychowani w
          >
          > innym systemie kulturowym, gdzie monogamia jest abstraktem!
          Czy mozesz mnie oswiecic i napisac, jakie to wspaniale "systemy masz na mysli?
          Te, ktore ja znam, daja przywilej poligamii wylacznie mezczyznom. A jak widac z
          dyskusji, zdradzaja obie plcie.
          > W wielu kulturach nie majacych chrzescijanskich korzeni dyskusja ta bylaby
          > bezprzedmiotowa: nie mozna krytykowac czegos, co jest normalne i jak
          > najbardziej na miejscu.
          Czytaj: wedlug Macieja wazne i pociagajace w tych kulturach jest tylko to, ze
          mezczyzna moze miec wiecej niz jedna partnerke. To, jak w tych kulturach traktuje
          sie kobiety, ktore dopuscily sie zdrady(nierzadko jest to kara smierci), to
          przeciez, nie Jego, mezczyzny problem!
          Czy z rownie zarliwymi sporami mielibysmy do czynienia,
          >
          > gdyby watek ten poswiecony byl jedzeniu (czy etyczne/moralne jest stolowanie
          > sie w wielu restauracjach jednoczesnie), oddychaniu i innych, rownie
          > naturalnych i wynikajacych z biologicznej budowy czlowieka czynnosciach?
          > Moralnosc nie jest czyms obiektywnym, jest prosta funkcja kultury w jakiej
          > dziecko rosnie, jaka absorbuje i jaka, nawet nieswiadomie, powiela. Mezczyzna z
          >
          > racji takiej a nie innej konstrukcji psyche i ciala _nie_ jest monogamista i
          > nic najmadrzejsze glowy tu nie poradza!
          A kobieta jest? Wiec co, panie na tym forum przyznajace sie do zdrady, to jakies
          dziwolagi, niezgodne z posiadanym przez Macieja wzorcem kobiecosci, ktory to jak
          mniemam, zaklada taka konstrukcje psyche i ciala, z racji ktorej kobieta JEST
          monoganistka i basta!

          >
          > Sami siebie uwiezilismy w normach i zakazach i sami teraz musimy te zabe
          > lykac. Czy nie byloby zdrowiej i normalniej, gdybysmy uznali ktoregos dnia seks
          >
          > za jedna z wielu normalnych czynnosci czlowieka (nie banalizujac go ani
          > splycajac) i potrafili mowic o tym bez wielkich emocji, lez i patosu? Czy
          > zawsze musimy myslec o kazdym zwiazku jako <<jedynym>>, <<na
          > zawsze>>,
          > <<nierozerwalnym>>? Czy zawsze czytamy tylko jedna ksiazke, czy wzr
          > uszamy sie
          > tylko jednym utworem muzycznym, czy zawsze podobac sie nam bedzie tylko jedna
          > osoba? Czy nie mielibysmy za ekscentryka, jesli nie dziwaka wrecz, kogos, kto
          > tak by zyl?
          Jak odsiac z Twoich wypowiedzi te mezkocentryczne uwagi, to zostaja godne
          refleksji watki. Byc moze tak wlasnie bedziemy do sexu podchodzili. Ale ja sadze,
          ze jeszcze dlugo czlowiek bedzie potrzebowal wylacznosci. Po prostu swiadomosc,
          ze sie jest dla kogos jedynym, wyjatkowym i wystarczajacym, jest zbyt mila, by z
          niej zrezygnowac.
          • Gość: Maciej sprostowanie dla Fanny IP: 162.70.83.* 03.10.01, 11:00
            Fanny,

            wydaje mi sie, ze nie zrozumialas o co mi idzie. Zauwazylem po prostu, ze
            mezczyzni maja wieksze sklonnosci do zdrady, niz kobiety. Daleki jestem od
            potepiania ktorejkolwiek ze stron. Bez sensu jest moim zdaniem instytucja
            malzenstwa w obecnej formie, gdzie obiecujesz cos <<do konca zycia>> i pozniej
            sa tragedie. Wiem, ze strony chcialyby wylacznosci na partnerke/partnera, ale
            nie wiem, czy jest to realne w okresach dluzszych niz paroletnie - na ogol nie
            (zwroc uwage, ze <<na ogol>> nie znaczy tego samego, co <<zawsze>>). Nie jestem
            meskim szowinista, uwazam tylko, ze to, co funduje nam nasza kultura w tej
            kwestii to zbior nierealnych obostrzen i zakazow. Nie jestem zwolennikiem
            haremow, nie w tym rzecz. Nie jestem zwolennikiem odbierania kobietom praw!
            Chyba najblizsza mojemu sercu (a zaraz podniosa sie glosy, ze raczej penisowi)
            jest koncepcje swobody: jesli chcesz byc z kims, to badz, jesli chcesz mu
            obiecac cos <<na zawsze>>, to obiecaj i tego dotrzymuj, a jesli chcecie sie z
            soba kochac i nie wiazac na dluzej, to czemu nie? Czy nie lepiej zachowac
            szczerosc, niz zyc z poczuciem winy/wstydu, ze sie kogos zdradzilo? Nie uwazam
            tez sa sluszne ganic ludzi, ktorzy sa ze soba tylko dla seksu, zabawy - coz w
            tym zlego? Jesli zas przyjdzie prawdziwa milosc, ta wielka, nie jakies gowniane
            <<malzenstwo z rozsadku>> czy wariant <<oh, mam juz 27 lat, zaraz bede stara
            panna, poszukam sobie kogos, zeby mnie nie wytykali palcami>>, to spokojnie
            mozna zyc z ukochana/ukochanym bez mysli o zdradzie.

            Moze sie myle, ale prosze, nie mieszajcie seksu z miloscia: na pewno jest jej
            waznym skladnikiem, ale moze tez wystepowac samodzielnie, to po prostu jedna z
            przyjemniejszych zabaw, jaka maja dorosli i niekoniecznie stac za tym musi
            uczucie.

            Pozdrawiam Fanny.
        • Gość: kasia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.groupsci.pl 16.10.01, 15:37
          Gość portalu: Maciej napisał(a):

          > Pointa, czyli rozwazania zamykajace
          >
          > Dziwne jest, ze nie zauwazacie wszyscy sprawy oczywistej, zrodla i zarzewia
          >
          > calego konfliktu. Zapewne sypna sie na moja glowe gromy ze wszystkich stron,
          > ale niech tam... Przeciez calego problemu nie byloby, gdybysmy byli wychowani w
          >
          > innym systemie kulturowym, gdzie monogamia jest abstraktem! My sobie sami
          > narzucilismy system wartosci - taki a nie inny - i sami wzbudzamy w sobie
          > poczucie winy. Przezywamy wielkie cierpienia, rozterki, ze zdrada, ze
          > obietnice, ze na wieki mialo byc, a jest na chwile zaledwie... Rownie ciezko
          > przezywaly nasze babki zarzut niemoralnego prowadzenia sie, gdy ktos pocalowal
          > je na ulicy w usta, a kobiety czesto popelnialy samobojstwo, gdy mialy
          > nieslubne dziecko. Bzdura! Dzisiaj kobiety opalaja sie bez stanikow i nikt
          > niczego zdroznego w tym nie widzi. Za kilkadziesiat lat ta dyskusja wywola co
          > najwyzej usmiech rozbawienia u naszych potomkow...
          > W wielu kulturach nie majacych chrzescijanskich korzeni dyskusja ta bylaby
          > bezprzedmiotowa: nie mozna krytykowac czegos, co jest normalne i jak
          > najbardziej na miejscu. Czy z rownie zarliwymi sporami mielibysmy do czynienia,
          >
          > gdyby watek ten poswiecony byl jedzeniu (czy etyczne/moralne jest stolowanie
          > sie w wielu restauracjach jednoczesnie), oddychaniu i innych, rownie
          > naturalnych i wynikajacych z biologicznej budowy czlowieka czynnosciach?
          > Moralnosc nie jest czyms obiektywnym, jest prosta funkcja kultury w jakiej
          > dziecko rosnie, jaka absorbuje i jaka, nawet nieswiadomie, powiela. Mezczyzna z
          >
          > racji takiej a nie innej konstrukcji psyche i ciala _nie_ jest monogamista i
          > nic najmadrzejsze glowy tu nie poradza! Z reklamacja nalezy udac sie do
          > projektantow i producentow prototypu czlowieka, ale gdzie ich teraz szukac ;)?
          >
          > Sami siebie uwiezilismy w normach i zakazach i sami teraz musimy te zabe
          > lykac. Czy nie byloby zdrowiej i normalniej, gdybysmy uznali ktoregos dnia seks
          >
          > za jedna z wielu normalnych czynnosci czlowieka (nie banalizujac go ani
          > splycajac) i potrafili mowic o tym bez wielkich emocji, lez i patosu? Czy
          > zawsze musimy myslec o kazdym zwiazku jako <<jedynym>>, <<na
          > zawsze>>,
          > <<nierozerwalnym>>? Czy zawsze czytamy tylko jedna ksiazke, czy wzr
          > uszamy sie
          > tylko jednym utworem muzycznym, czy zawsze podobac sie nam bedzie tylko jedna
          > osoba? Czy nie mielibysmy za ekscentryka, jesli nie dziwaka wrecz, kogos, kto
          > tak by zyl?
          >
          > Whatever...
          >
          > A ja jestem egoistka, i muszę mieć swojego ukochanegomężczyzne dla siebie.
          Myślę, że i on nie zniósłby moich skoków w bok. A kultura, w jakiej jesteśmy
          wychowani... no cóż, w naszym społęczeństwie przepełnionym hipokryzją, cokolwiek
          się zrobi, i tak jest to skazane na potępienie. Jeżeli się zdradza, to jest się
          świnią, a jeżeli się nie zdradza, to znaczy że jest to podejrzane... I tak źle i
          tak niedobrze. :)

    • Gość: mrairj Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.pl 02.10.01, 11:19
      Witam.
      Ja akurat stoje po drugiej stronie "barykady", poniewaz to ja jestem kochankiem
      zonatej kobiety, a sam jestem wolny.
      • Gość: mrairj Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.pl 02.10.01, 11:22
        oczywiście nie żonatej a zamężnej.
    • Gość: elle Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 18:15
      Temat jest bardzo ważny. Byłam kochanką, wiele razy. Nikogo nie osądzam i
      proszę, żeby mnie też nie osądzano. Młoda (zaraz po 20.), atrakcyjna, bystra,
      bez zobowiązań. Dziewczyna otwarta na świat, żądna wrażeń i lekcji fizycznej
      miłości od przystojnych, doświadczonych mężczyzn. Nie miałam z nimi problemu.
      Sami do mnie lgnęli. Zdarzyło się, że miałam romans kolejno z ojcem i synem.
      Ale zawsze sprawa była postawiona jasno od początku: między nami jest tylko
      seks. Nic więcej, żadnych telefonów i prezentów na urodziny. Żaden z nich ani
      na chwilę nie wspomniał o porzuceniu żony i dzieci. Zresztą nie chciałam tego,
      chciałam zupełnie czegoś innego. Seksu i emocji, nie miłości. Potępiam
      mężczyzn, którzy zdradzają żony. Jednak co sprawia, że niektórzy otwarci są na
      poznanie innej kobiety? Nie zrzucajmy winy tylko na przekorną naturę i nie
      usprawiedliwiajmy się ewolucjonizmem. Czegoś im brakuje? Był jeden. Za żadne
      skarby nie udało mi się skłonić go choćby do wypicia ze mną kawy. To było
      wyzwanie! Może się bał? Ale wytrwał i nie spotkał się z potencjalną kochanką.
      Więc miał coś, czego brakuje innym? Dziś szanuję i podziwiam go za to. Wiem
      też, że jeden raz z inną kobietą może nie mieć żadnego znaczenia dla związku,
      oczywiście jeśli żona się o tym nie dowie. Dobrze wiem, jak to boli. Ja też
      byłam zdradzona. Ale moi kochankowie (teoretycznie) kochali tak samo swoje
      rodziny przed i po romansie. Dużo gorzej, jeśli w grę wchodzi uczucie do innej
      kobiety. Ale tu się nie wypowiadam, tego nie praktykowałam.
    • Gość: pola 22 Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.lubon.sdi.tpnet.pl 02.10.01, 19:01
      hmm..byłam kochanką żonatego faceta, bylam dwa razy...za każdym razem
      dowiadywalam się o tym, kiedy już było za poźno- kiedy już kochalam, kiedy nie
      potrafiłam odejść, mimo, że wiedziałam, że krzywdzę kobietę, ktorej nawet nie
      znam, która ma do tego mężczyzny większe prawo- bo jej przysięgał, bo ma na
      palcu obrączkę, która ich polączyła, bo są razem już od wielu lat. czuląm się z
      tego powodu złą kobietą, potworem, wykańczalo mnie sumienie, a mimo to nie
      potrafilam wyjść z tego chorego układu. za pierwszym razem otworzyly mi się
      oczy, kiedy on zaproponowal, że wyprowadzi się od żony do mnie..nie pozwoliłam
      mu na to, nie chcialam niszczyć rodziny, znalazłam w sobie siłę, żeby odejść...
      później pojawil się drugi żonaty w moim życiu... ta sytuacja zakończyła się
      bardziej brutalnie- jego żona dowiedziała się o mnie, przyszla do mnie,
      najpierw krzyczała, potem udalo mi się z nią porozmawiać spokojnie- przynałam,
      że to moja wina, że ma prawo być wściekla...łzy, przeprosiny,
      wybaczenie..dziwne, ale wyszła..pogodzona ze mną- do dziś podziwiam ją za to,
      że potrafila mi wybaczyć, ze nie zafundowala mi kilku sinaków, bo przynaję, że
      należałyby mi się. to wszystko za mną. chociaż tylko pozornie- boję się zbliżyć
      do jakiegokolwiek faceta, bo boję się, że okaże się zajęty, lub że na odwrót-
      ja mu zaufam a on zdradzi mnie tak jak moi "ex" zdradzali swoje żony...
    • Gość: Gosia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.abo.wanadoo.fr 02.10.01, 22:38
      Czy zawsze jest tak samo? Nieszczesliwie, bez powoddzenia?!!!
    • Gość: Luka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 00:24
      Byłam kochanką. I będę nią juz zawsze.
      Właśnie dzisiaj, po juz ponad roku trwającym romansie przyznałam się sama przed
      sobą, że to nie mojego męża kocham. Kocham tego drugiego, który juz dawno stał
      się treścią mojego życia. Nagle ogarnęła mnie taka radość i euforia, taka ulga,
      której słowami wyrazić się nie da.
      I jak to w życiu bywa, kto się wysoko wznosi ten boleśniej upada.
      Nie potrafię żyć nie oddając się cała temu jednemu. Nie potrafię także
      zafundować koszmaru mojej i jego rodzinie decydując się na porzucenie męża.
      Męża, któremu na dobrą sprawę nie mam nic do zarzucenia.
      Postanowiłam więcej się nie spotykać z tym jedynym. Ale przecież kochanką
      zostanę już na zawsze, nawet jeżeli go juz więcej nie spotkam.
      • Gość: doku Zdobyłaś to, czego chciałaś, więc go zostawisz IP: *.mofnet.gov.pl 03.10.01, 12:14
        Gość portalu: Luka napisał(a):

        > Nie potrafię żyć nie oddając się cała temu jednemu. Nie potrafię także
        > zafundować koszmaru mojej i jego rodzinie decydując się na porzucenie męża.
        > Męża, któremu na dobrą sprawę nie mam nic do zarzucenia.
        > Postanowiłam więcej się nie spotykać z tym jedynym. Ale przecież kochanką
        > zostanę już na zawsze, nawet jeżeli go juz więcej nie spotkam.

        Psychologia ewolucyjna wyjaśnia strategię kobiet, które poszukują lepszych genów,
        mając dobrego, grzecznego męża. Jego syn także będzie prawdopodobnie grzeczny i
        nie spłodzi zbyt wiele dzieci. Jego żona szuka więc dla swojego przyszłego syna
        genów kobieciarza, który płodzi wiele dzieci z różnymi kobietami. Po zdobyciu
        tych genów żona wraca szybciutko do męża, aby ten się nie domyślił, że to nie
        jego syn. Cała reszta poetyckich motywacji to obraz tego, jak skutecznie geny
        manipulują mózgiem człowieka.
        • Gość: elle Re: Zdobyłaś to, czego chciałaś, więc go zostawisz IP: 195.94.222.* 03.10.01, 12:47
          Proponuję zapoznać się z innymi pozycjami z dziedziny psychologii na ten temat.
          Psychologia ewolucyjna jest dość kontrowersyjna. Tłumaczy wszystko, co tylko
          chcesz, można dopasować idealnie wszelkie bzdury do je założeń i je
          uzasadnić.pozdr.
          • Gość: doku Poznałem w młodości różne dziedziny IP: *.mofnet.gov.pl 03.10.01, 14:12
            Psychologia ewolucyjna jest pierwszą poważną próbą naukowego wyjaśnienia
            zachowań ludzi, zgodną ze współczesnym paradygmatem nauk przyrodniczych.
            Starsze szkoły psychologii to przedszkola przy psychologii ewolucyjnej, chociaż
            zgadzam się, że jako szkoła młoda wypowiada wiele kontrowersyjnych tez. Ale jej
            siłą jest właśnie to, że neodarwinizm potrafi obalać hipotezy, a nie tylko je
            uzasadniać. Powinnaś zapoznać się z tą dziedziną, a nie powielać bezsensowne
            epitety
            • Gość: elle Re: Poznałem w młodości różne dziedziny IP: 195.94.222.* 03.10.01, 14:25
              Masz rację, psychologia ewolucyjna jest próbą naukowego uzasadniania zachowań.
            • Gość: motek Re: Poznałem w młodości różne dziedziny IP: *.BrockU.CA 04.10.01, 22:47
              Taaak. Tylko ze slabosc psychologii ewolucyjnej nie polega zwykle na wadliwej
              metodologii tylko na przemycaniu przez 'badaczy-idiotow' wadliwych
              (niesprawdzonych, niesprawdzalnych badz zgola falszywych) zalozen. Na przyklad
              takiego, ze jesli ojciec byl grzeczny to i syn prawdopodobnie tez bedzie.
              Nie wiesz, czym ta grzecznosc wlasciwie jest, nie jestes w stanie stwierdzic,
              czy jest ona warunkowana genetycznie, czy srodowiskowo. Czynisz zatem niejawne
              zalozenie, ze genetycznie i prezentujesz gawiedzi jako teze 'naukowa'.
              Tak z grubsza wyglada recepta na naukowa publikacje w psychologii ewolucyjnej.
              Shock value is of the essence.

              Pozdrawiam,

              -m-
              • Gość: doku Wszystko, co dotyczy seksu, jest zdominowane przez wpływy genów IP: *.mofnet.gov.pl 05.10.01, 18:01
                Ponieważ zachowania seksualne są bardzo ważne dla sukcesu prokreacyjnego, więc
                szybko utrwalaja się w populacji. Jeżeli kiedykolwiek istnieli mężczyźni
                atrakcyjni seksualnie i płodzący dzięki temu wiele dzieci, to geny kształtujące
                te cechy zdominowały połowę meskiej populacji. Cechy te, to zespół
                predyspozycji do osiągania wysokiej pozycji w społeczeństwie. Większość kobiet
                czuje wręcz nieodparty pociąg do mężczyzn szybko wspinających się po szczeblach
                kariery. Są to fakty już udowodnione. Natomiast, z drugiej strony, Maud -
                autorce tez o wpływie wychowania na zachowania seksualne młodzieży -
                udowodniono, że dała się zwyczajnie oszukać dowcipnym Polinezyjczykom, kiedy
                robiła z nimi wywiady i na ich podstawie formułowała swoje teorie, które potem
                przez kilkadziesiąt lat bezmyślnie wykładano na uniwersytetach, bez żadnej
                weryfikacji. Jeśli więc zarzucasz psychologii ewolucyjnej "przemycanie
                niesprawdzonych hipotez", to w porównaniu z nią zwolennicy Maud są aroganckimi
                oszustami - zresztą oni są już na wymarciu i Twój atak na teorię o genetycznym
                uwarunkowaniu zachowań seksualnych jest chyba tylko z miłości do polemiki jako
                takiej. Np. temat genetycznego uwarunkowania IQ jest ciekawy i otwarty, ale
                zachowania seksualne już nie.
      • Gość: magi Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 03.10.01, 13:04
        Byłam na razie jestem i nie daję już rady.Mąż sie dowiedział,bo tak
        chciałam,chciałam się rozwieść ale bałam się wcześniej gdy nie miałam
        nikogo.Spotkaliśmy się po 15 letniej przerwie i było cudownie.Ja się
        rozwodzę,mieszkam sama z dziećmi a jemu brakuje odwagi na ten krok.A mnie
        ciągle brakuje jego.Nie mam wyrzutów sumienia bo i on nie miał jak wchodzil w
        ten związek,ale stchórzył,a ja jak głupia czekam
    • mariposa wytlumaczyc, zrozumiec, przebaczyc? 03.10.01, 15:41
      witam,

      przez osiem godzin czytalam wczoraj wasze opowiesci (z przerwami
      oczywiscie ;) ). wlasciwie trafilam na to forum przypadkowo, bo
      przeorganizowali strone glowna. nie jestem niczyja zona ani kochanka. i pisze
      to raczej dla siebie, zeby wyrzucic klebiace sie w mojej glowie mysli i... moze
      cos postanowic...

      pierwsza sprawa, ktora mnie zdziwila, to fakt, ze nie potepiam ani jednej
      wypowiedzi, co wlasciwie oznacza, ze nie mam wlasnej postawy i tzw. kregoslupa
      moralnego. rozumiem mezczyzn ogladajacymi sie za "studentkami", mlode kobiety
      poszukujace przygod i dojrzale mezatki szukajace czulosci, ktorej skapia jej
      mezowie. podziwiam kobiety trwajace przy swoich mezach i caryce Katarzyne,
      ktora siadala przy jednym stole z kochanka swojego meza. znajduje logike w
      teorii psychologii ewolucyjnej i uwarunkowania srodowiskowego.

      tylko jakos nie bardzo mi to pomaga. moze jestem mloda, glupia i naiwna, ale tu
      zwerbalizowaly sie moje "uspione upiory". cos we mnie peklo.

      od jakiegos czasu probuje przebic mur, ktorym sie otoczylam, zeby mnie nikt nie
      zranil. niektorzy przekonywali mnie, ze warto zaryzykowac, ale ja nie jestem
      tego taka pewna. a teraz jestem mniej pewna niz kiedykolwiek. wlasciwie jestem
      pewna, ze juz nie bede probowac. bo jaki to ma sens? jaki mamy wplyw na
      zachowanie ludzi, ktorych pokochamy? chyba lepiej sie w to nie pchac...

      moze rozumiem wszystkie postawy, bo tak naprawde mnie to nie dotyczy. czy
      potrafilabbym przebaczyc?

      czy warto? co warto?

      kwestia moralnosci.
      zasady moralne - rzecz nabyta, ale do jakiego stopnia mamy na nie wplyw? czy
      mozemy wmowic sobie, ze to normalne, ze maz ma dwie kochanki i przejsc nad tym
      do porzadku dziennego?

      zastanawia mnie tez fakt, ze duzo zadziej wolni mezczyzni angazuja sie w romans
      z mezatka, ktora w dodatku nie zamierza opuscic meza. czyzby bardziej kierowali
      sie rozsadkiem?

      skad kobiety biora sile pozwalajaca im przetrwac takie upokorzenie, jak romans
      meza?
      czy w ogole wiazanie sie z kims ma jakis sens???

      tak juz sobie drugi dzien rozmyslam i robi mi sie coraz smutniej...
      • Gość: 7 Re: wytlumaczyc, zrozumiec, przebaczyc? IP: *.tgory.pik-net.pl 04.10.01, 08:33

        > zastanawia mnie tez fakt, ze duzo zadziej wolni mezczyzni angazuja sie w romans
        >
        > z mezatka, ktora w dodatku nie zamierza opuscic meza. czyzby bardziej kierowali
        >
        > sie rozsadkiem?

        kobieta kobiecie wilkiem jest
      • Gość: pola Re: wytlumaczyc, zrozumiec, przebaczyc? IP: *.lubon.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 13:49
        hmm...masz trochę racji, ale..chyba jednak nie do końca. wiem- może nie jestem
        odpowidenią osobą jeśli chodzi o udzielanie rad (w końcu na tym forum pisałam o
        swoich dwóch bolesnych romansach) ale...ale jadnak spróbuję. kiedy pisalam
        tutaj o tym, co sie w moim życiu stał nagle przypomniało mi się wszystko- nawet
        to, że ja wbrew pozorom też byłam zraniona, a może nawet ja bylam zraniona
        najbardziej, bo po prostu kochałam i rzuciałam się w ta miłość głową w dół, tak
        jak powinno się to robić... i teraz myślę sobie czy było warto? i wiem już, że
        bylo, że niczego nie żaluję, że 5 minut wirowania pod obłokami, bo on
        powiedział, że kocha...to naprawdę więcej warte niż nawet kilka miesięcy łez...
        więc może warto zrezygnować z tego muru? nie otaczaj się nim , nie warto. Nie
        będę ci wmawiać, że osoba, ktorą pokochasz nigdy cię nie zrani, bo to
        nieprawda. Byc może cię zrani, mniej lub bardziej, ale przedtem...przedtem
        doświadczysz tego wszystkiego, co udowodni, że warto bylo...a przecież może
        zdarzyc się tak, że będizecie oboje wobec siebie uczicwi? ze o żadnej krzywdzie
        nie będzie mowy? przecież nie każdy zdradza...
        zasady moralne to rzecz nabyta, fakt..ale w większości nas bardzo głęboko
        zakorzenione, może dlatego, że w głębi serca wiemy, ze one nas nie ograniczają-
        one nas chronią...
        chciaslam ci powiedziec wiele innych rzeczy, ale nagle...zwątpiłam- przecież ci
        nie pomogę wyjść zza muru...pomoże ci tylko ON (kimkolwiek będzie), ale przede
        wszystkim ty sama, bo tylko od ciebei zależy czy zaufasz...
        myślałam tak jak ty...ale już tak nie chcę...zostawiam swój kokon za sobą..może
        tobie też się uda...?
      • bluszcz Re: wytlumaczyc, zrozumiec, przebaczyc? 04.10.01, 17:24
        Witaj Mariposa,
        miałam takie same odczucia slędząc tę dyskusję. Myślę, że nigdy w zyciu nikt,
        a ni Ty sama nie dasz sobie gwarancji, że nie będziesz skrzywdzona i nie
        skrzywdzisz. Nie ma sensu otaczanie się murem, bo los na każdy mur znajdzie
        sposób. Ja z tego forum wyciągnęłam jedną naukę: Każda sytuacja może Cię
        zniszczyć, albo zbudować - wybór tak naprawdę zależy od Ciebie. Skoro tak
        wiele osób radzi sobie w życiu i układa życie po takich strasznych (dla mnie)
        wydarzeniach, to jest nadzieja. Nie każda miłość kończy się zdradą (?), nie
        każda zdrada to koniec miłości(?).
    • Gość: kama Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.uio.no 03.10.01, 17:57
      Jestem kochanka a zarazem najszczesliwsza istota na ziemi. Nie wiem czy rowniez
      zdradzana zona. Moze nie, ale tak sobie mysle, ze nie przeszkadzalo by mi jakby
      moj slubny mnie zdradzil!
      Jesli ja poczulam sie kochana, niech i on tak czuje. Zaznaczam, ze nie
      doswiadczylam milosci od meza (pod wzgledem fizycznym a tym bardziej
      psychicznym), caly czas szukalam (moze tez podswiadomie) zrozumienia, wsparcia
      i milosci. On nie dowiedzial sie jeszcze, ze jest zdradzany.
      Niesamowicie kocham zonatego faceta i on mnie rowniez.Pozdrawiam kochanki a
      zdradzane zony- zobaczcie jak jest wspaniale byc kochanka
      • Gość: elle Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 03:54
        Niesamowite, co piszesz. Dlaczego więc wyszłaś za niego, skoro nigdy nie
        zaznałaś od niego miłości?! Myślałam, że głównie dlatego ludzie się pobierają.
        Być może właśnie dlatego nie przeszkadzałoby Ci to, gdyby Cię zdradził i
        traktujesz lekko to, co robisz? Poza tym naprawdę myślisz, że ten żonaty facet
        Cię kocha???? Dlaczego nie jesteście razem, tylko Ty z niekochanym mężem a on z
        niechcianą żoną? Przecież to takie proste być razem w Waszej sytuacji?
        • Gość: 7 Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.tgory.pik-net.pl 04.10.01, 08:38

          > Niesamowite, co piszesz. Dlaczego więc wyszłaś za niego, skoro nigdy nie
          > zaznałaś od niego miłości?! Myślałam, że głównie dlatego ludzie się pobierają.
          > Być może właśnie dlatego nie przeszkadzałoby Ci to, gdyby Cię zdradził i
          > traktujesz lekko to, co robisz? Poza tym naprawdę myślisz, że ten żonaty facet
          > Cię kocha???? Dlaczego nie jesteście razem, tylko Ty z niekochanym mężem a on z
          >
          > niechcianą żoną? Przecież to takie proste być razem w Waszej sytuacji?

          zgadzam sie z elle w 100%a jako m. musze dodac cos okrutnego; ciezką dla Ciebie
          bedzie tak chwila gdy sie dowiesz do czego mu bylas potrzebna.
          jako ze jest to grzeczny portal nie napisze ze dla twojego kochanka jestes ....


          • Gość: nikt Re: jestem nieszczesliwa kochanka IP: 195.205.69.* 04.10.01, 11:26
            Bylam kochanka przez 3 lata, przez obecny rok-mielesmy kontakt-czasem sie spotylalismy, ale ten rok
            to moja proba zerwania z tym co bylo-jak na razie nieudana. Proba zerwania kontaktow-to
            lekcewazenie, nie odbieranie tel., to umawianie sie z innymi ( wolnymi - zaznaczam ze jestem wolna),
            to jednoczesnie nie radzenie sobie, to chorobliwa zazdrosc o zone z kolei on jest chorobliwie
            zazdrosny o mnie) Wiem, ze ich malzenstwo to fikcja, to wegetacja,on jej nie kocha na pewno, ona
            jego- chyba tak.. Najgorsze jest to, ze znam sie z jego zona-dobrze, ze ma dziecko.Zdaje sobie
            sprawe ze swoje szczescie nie mozna budowac na krzywdzie innych.Ale poki co to-ja jestem
            nieszczesliwa, on, zona jego chyba tez ( co z tego ze ma meza-ktory nie okazuje jej zadnego
            uczucia/)Nie umiem znalezc wyjscia z tej sytuacji.
        • Gość: kama Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.uio.no 04.10.01, 17:29
          Gość portalu: elle napisał(a):

          > Niesamowite, co piszesz. Dlaczego więc wyszłaś za niego, skoro nigdy nie
          > zaznałaś od niego miłości?! Myślałam, że głównie dlatego ludzie się pobierają.
          > Być może właśnie dlatego nie przeszkadzałoby Ci to, gdyby Cię zdradził i
          > traktujesz lekko to, co robisz? Poza tym naprawdę myślisz, że ten żonaty facet
          > Cię kocha???? Dlaczego nie jesteście razem, tylko Ty z niekochanym mężem a on z
          >
          > niechcianą żoną? Przecież to takie proste być razem w Waszej sytuacji?

          ....Tak sie zlozylo ( w moim przypadku), ze na poczatku bylo wprost rewelacyjnie,
          dopoki nie trzeba bylo isc do pracy, potem dziecko i szara rzeczywistosc.
          Niczego nie traktuje lekko, to jest silne uczucie, odwzajemnione.Napisze Ci
          dlaczego nie jestesmy razem, wiec w naszych zwiazkach sa dzieci to po pierwsze,
          po drugie, obecnie dzieli nas odleglosc ok. 3000 km a to , ze on mnie kocha to
          wiem , kobieta to czuje. Napisze Ci jak sie sprawy potocza dalej. Pa . Pozdrawiam
    • miriah Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 04.10.01, 14:51
      Najpierw byłam zdradzaną żoną, że cieleśnie nigdy nie udowodniłam, psychicznie
      od bardzo bardzo dawna, tzn. brak zainteresowania męża mną dzieckiem rodziną
      domem itp. Trwało to lat trzy, potem znalazłam sobie kochanka, wolnego
      młodszego faceta, dla którego byłam wspaniała, trwało to kolejne trzy lata, mąż
      nigdy się o tym nie dowiedział, a przynajmniej udawał że nie wie. Wszystkie
      pokolei jego panienki w myslach od zdzir wyzywałam, aż pewnego dnia zaczełam
      myśleć że to on jest zdzirą. Sytuacja wydała mi się absurdalna w końcu jestem
      młoda i fajna babka, po co mi nie kochajacy mnie mąż kochanek itp. Rozstałam
      się z mężem, 3 miesiące potem z kochankiem, bo poznałam faceta mojego życia,
      który jest w separacji tak jak ja. Jedziemy na tym samym wózku, oboje po
      przejściach, zdradach i zdradzaniu teraz wiem że kocham że jestem kochana, nie
      myslę o zdradzaniu mojego faceta, ale jestem zazdrosna bardzo, i z tym tak
      naprawdę najtrudniej mi się uporać, ciężko zyć i być razem bez zaufania.
      Wszystkim polecam jedynie czyste układy, nie potepiam zdradzających i kochanek
      nikogo. To że byłam zdradzana uważam także za moją winę, w końcu pozwoliłam na
      to jak nie patrzeć. Jeśli teraz zdarzy się zdrada, tak naprawdę nie wiem jak
      zareaguje, czasem myślę, że wywalę na zbity łeb:-) a czasem, że błądzić jest
      rzeczą ludzką i że każdemu może się zdarzyć. Ale w sumie nie wiem jeszcze co
      bym zrobiła, i nie chce teraz o tym mysleć:-)))
    • Gość: mika Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.99.1.* 04.10.01, 18:58
    • Gość: mika Re: IP: 217.99.1.* 04.10.01, 19:09
      Nie bylam ani kochanka ani zdradzona zona ale moze juz niedlugo bede kochanka.
      wiem nie ma co sie szczycic i tego nie robie. ja mam meza ktorego kocham on ma
      zone tez ja kocha. jestesmy doswiadczonymi ludzmi, kazde z nas duzo w zyciu
      przezylo. poznalismy sie na czacie. rozmawialismy 20 minut a wieczorem juz sie
      spotkalismy. nastepnego dnia tak samo itd. nie interesuje nas co robimy ani
      stan naszych kont. interesujemy sie soba nawzajem rozmawiamy o zyciu. nie chce
      sie przez ta znajomosc sprawdzic. wiem ze jest to dziwne. moja rodzina przez
      nasze spotkania nie cierpi. czy przez to jestem kochanka aczkolwiek nie wiem
      czy zawsze nasze spotkania beda konczyc sie na rozmowach? gdzies w glebi chodzi
      nam o sex.a to juz z cala pewnoscia bedzie zdrada! teraz siedze i mysle czy
      warto?
      • Gość: fanny Re: IP: *.chello.pl 04.10.01, 20:58
        Bawisz sie ogniem, uwazaj, zeby ktoregos dnia nie splonelo wszystko. Bo wtedy
        zaplaczesz.
        • Gość: mika Re: do fanny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 16:52
          dzieki fanny za odpowiedz. wiesz ja tak samo mysle jak ty ale....
          wiesz sa dni kiedy chec czegos nowego jest silniejsza a ja nadal jestem
          zagubiona ....
          • Gość: uu Re: do fanny IP: 195.82.160.* 05.10.01, 20:40
            NIE WARTO!!
            Ja też miałam wielką ochotę na spróbowanie czegoś nowego, mimo kochanego i
            kochającego męża. Nadażyła się okazja, spróbowałam. Było gorzej niż z mężem i
            na tym chciałam w zasadzie poprzestać, ale nie dało się. Seks był marny, ale
            emocje ogromne. Zaangażowałam się. Jak się z nim widziałam, to wydawało mi się,
            że kocham, jak wracałam do domu, to pukałam się w głowę i obiecywałam sobie, że
            nigdy więcej. Tak było ponad rok. Od połowy roku już o nim nie myślę, bardzo
            chciałam, żeby przeszło mi i faktycznie czas pomógł. Ale czasami się spotykamy
            (jedna paczka), czasami on do mnie dzwoni i wtedy muszę bardzo ze zobą walczyć,
            żeby nie dać się wyciągnąć na przejażdżkę samochodem.
            Z dzisiejszej perspektywy, już jako "uwolniona od nałogu" oceniam to jako
            głupią i strasznie ryzykowną przygodę i mimo, że dreszcze dotyków pamiętam do
            teraz, drugi raz nie ryzykowałabym. Bardzo trudno z tego wyjść, nawet jak się
            bardzo chce.
            • Gość: kaja Re: do fanny IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 05.10.01, 22:23
              Nareszcie pojawil sie ktos kto przechodzi to co ja!!!!!! Juz tracilam nadzieje,ze istnieje ktos taki. Macie
              racje, to nie jest warte ani nerwow ani czasu. Mam nadzieje, ze i mi wreszcie uda sie uwolnic od tego
              ukladu w, ktory wladowalam sie z wlasnej glupoty. Rani, przybija, i rozczarowuje dajac w zamian
              jedynie chwilowe poczucie bycia inna, bardziej kobieca. Jakbym czytala o sobie, tyle ze nasz koniec
              jeszcze jest inny. Oby starczylo mi sil....
              Dzieki, ze jestes fanny i przywracasz mi nadzieje, ze mozna sie uwolnic z takiego ukladu.
              Pozdrawiam serdecznie kaja
              • Gość: kaja Re: do fanny IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 05.10.01, 22:28
                Przepraszam poprawka. Podziekowania dla uu. Z tej radochy pokickalo mi sie. Nie zmienia to jednak
                calej reszty!!!!!
                Jeszcze raz pozdrawiam kaja.
              • Gość: eva Re: do fanny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.01, 01:38
                ja tez dalam sie w to wciagnac...znamy sie bardzo dlugo, ale zaczelo sie 2 lata
                temu, a moze duzo wczesniej. w kazdym razie wtedy zaiskrzylo, oszalalam na jego
                punkcie, bylam gotowa porzucic rodzine i wyjechac do niego...nie wiem co mnie
                powstrzymalo, czy to byl strach czy moze rozsadek. spotkalam go potem pare razy
                i wydawalo mi sie, ze calkowicie wyleczylam sie i jest mi zupelnie obojetny -
                do czasu... przypadek, ktoremu on pomogl polaczyl nas na nowo tego lata. ale
                teraz nie ma we mnie tej sily, ktora nakazalby przestac... i tak naprawde nie
                wiem co mnie przy nim trzyma? slowa, ktorych od lat nie uslyszalam od meza?
                czuly dotyk? pocalunki? lozko? a moze jego entuzjazm i podejscie do zycia? albo
                to, ze czuje sie jakbym byla nastolatka, przezywajaca pierwsza milosc? tak
                ciezko z tego zrezygnowac, tak bardzo boli mysl, ze powinien zniknac z mego
                zycia...i choc wiem co powinnam zrobic - nie potrafie...
                • Gość: fanny Re: do fanny IP: *.chello.pl 06.10.01, 18:05
                  ość portalu: eva napisał(a):

                  > ja tez dalam sie w to wciagnac...znamy sie bardzo dlugo, ale zaczelo sie 2 lata
                  >
                  > temu, a moze duzo wczesniej. w kazdym razie wtedy zaiskrzylo, oszalalam na jego
                  >
                  > punkcie, bylam gotowa porzucic rodzine i wyjechac do niego...nie wiem co mnie
                  > powstrzymalo, czy to byl strach czy moze rozsadek. spotkalam go potem pare razy
                  >
                  > i wydawalo mi sie, ze calkowicie wyleczylam sie i jest mi zupelnie obojetny -
                  > do czasu... przypadek, ktoremu on pomogl polaczyl nas na nowo tego lata. ale
                  > teraz nie ma we mnie tej sily, ktora nakazalby przestac... i tak naprawde nie
                  > wiem co mnie przy nim trzyma? slowa, ktorych od lat nie uslyszalam od meza?
                  > czuly dotyk? pocalunki? lozko? a moze jego entuzjazm i podejscie do zycia? albo
                  >
                  > to, ze czuje sie jakbym byla nastolatka, przezywajaca pierwsza milosc? tak
                  > ciezko z tego zrezygnowac, tak bardzo boli mysl, ze powinien zniknac z mego
                  > zycia...i choc wiem co powinnam zrobic - nie potrafie...

                  Wiesz, eva, to wspaniale uczucie zachlystywac sie nowym zwiazkiem, gdzie wszystko
                  jest takie swieze, az tetniace zyciem, gdy czujemy sie o te kilkanascie lat
                  mlodsze. Kiedys wydawalo mi sie, ze trzeba zycie brac zachlannie, z jego calym
                  szczesciem i bolem, ze tylko tak mozna pelnie zyc, ze to wlasnie przynosi
                  satysfakcje i sile. Ze to jest wlasnie prawdziwe zycie. Ale to nie tak. Z tego,
                  ze sie zrezygnowalo z przygody zycia w imie jakis innych celow, swojego udanego
                  malzenstwa, tez mozna czerpac sile. Tez mozna je pelniej przezywac. Sprobuj sobie
                  wyobrazic siebie za 5, 10, 20 lat. Z kim chcialabys byc? Z nim, kochankiem, ktory
                  powoduje szybsze bicie serca, czy z tym wspanialym czlowiekiem, ktorego kiedys
                  pokochalas i teraz jest Twoim mezem? Z nim tez moze byc wspaniale, nie tak jak
                  kiedys, na poczatku, ale inaczej, lepiej. Miec w nim przjaciela, kochanka ,
                  oparcie. I tym samym byc dla meza. Do konca zycia, na zawsze... Mozna z tego
                  czerpac sile. Mozna byc dumnym. Mozna byc spelninym. Wiedziec, ze zawsze moze byc
                  miedzy Wami lepiej i pracowac na to odrzucajac rozne pokusy. Zaakceptowac, ze juz
                  nigdy nie bedziesz sie czula, jak bys miala nascie lat. Ale jestes teraz dorosla
                  kobieta, mozesz zyc pelnia zycia swiadomie wybierajac czego chcesz. Cudowna jest
                  swiadomosc tego. Ciesz sie tym i ZYJ teraz, zamiast lapac jakies mity o
                  romantycznej milosci.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: eva Re: do fanny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.01, 11:06
                    ja o tym wszystkim wiem... i gdybym miala obiektywnie oceniac to moj maz jest
                    pod kazdym wzgledem lepszy... no ale jest jeszcze to cos, niewiadomo co...

                    dzieki fanny, masz 100% racje. tylko, ze to nie jest takie proste, co prawda
                    nikt nie obiecywal, ze zycie bedzie proste.:)
                    pozdrawiam
      • Gość: aniutek Re: IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 05.10.01, 06:17
        ja bym sprobowala !!!!
        :)
      • Gość: XXX Re: IP: *.chello.pl 05.10.01, 10:29
        teraz siedze i mysle czy
        > warto?
        NIE WARTO!!!NIE WARTO!!!NIE WARTO!!!UWIERZ MI NIE WARTO!!!
    • Gość: alicja Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.abo.wanadoo.fr 05.10.01, 11:50
      mam jedno zycie, jedna milosc.

      Nie swoja? bo ma zone, dom?!

      nie potrafie z tego zrezygnowac, bo to daje mi energie do zycia!!!
      • Gość: aga Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.chello.pl 05.10.01, 13:55
        egoistyczna cipa!
        • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 05.10.01, 15:10
          Gos´c´ portalu: aga napisa?(a):

          > egoistyczna cipa!

          i tej pani -dziekujemy.......:(


      • Gość: AGA Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.chello.pl 05.10.01, 15:29
        Gość portalu: alicja napisał(a):

        > mam jedno zycie, jedna milosc.
        >
        > Nie swoja? bo ma zone, dom?!
        >
        > nie potrafie z tego zrezygnowac, bo to daje mi energie do zycia!!!

        DAJE JEJ ENERGIĘ DO ŻYCIA...INNA KOBIETA WŁAŚNIE COŚ TRACI ALE CO TAM KTO BY SIE
        PRZEJMOAL I ZAPRZATAŁ SOBIE TYM GŁÓWKĘ .NIE POTRAFII ZREZYGNOWAĆ? NIE CHCE A NIE
        NIE POTRAFII !!! POWTARZAM GŁUPIA CIPA!!!!!
        jej daje energię a inna kobieta cos własnie traci ale kto by sobie zaprzątał
        główkę takim szczegółem .Co to znaczy nie potrafie??? Nie chcę tak powinna
        napisać ,bo "jak chcę to mogę".Czy to nie egoizm? powtarzam GŁUPIA CIPA

        • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 05.10.01, 20:38
          rzeczywiscie-powtarzasz sie
          lepiej przemysl swoje slowa zanim je puscisz w eter bo tylko sie
          kompromitujesz plycizna mysli,.
          kto dal Ci prawo oceniac kogokolwiek?
          kim jestes?czyzby zdradzona zona? a moze swieta? ;)

          • Gość: aga Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.chello.pl 05.10.01, 23:36
            Gość portalu: aniutek napisał(a):

            > rzeczywiscie-powtarzasz sie
            Bo przyjemność sie powtarza ,sie powtarza,się powtarza....
            > lepiej przemysl swoje slowa zanim je puscisz w eter bo tylko sie
            > kompromitujesz plycizna mysli,.
            bez komentarza
            > kto dal Ci prawo oceniac kogokolwiek?
            Jestem wolnym człowiekiem i mogę wyrażać swoje myśli w taki sposób w jaki mam
            akurat ochotę.Ty nie musisz nadawać mi rzadnych praw
            > kim jestes?czyzby zdradzona zona? a moze swieta? ;)
            Nie jestem zdradzoną żoną i nie jestem świętą



            Uważam ,że nie trzeba być świętą ,aby myśleć o innym człowieku ,czy swoim
            postępowaniem nie robię nikomu krzywdy .I nie myślę tylko o nieświadomej niczego
            kobiecie (żonie),ale również o kochanku którego pobudza do zdrady, jemu też nie
            jest z tym dobrze ,dobrze ze zdradą może czuć się tylko wyzuta z uczuć istota
            I prosze cię nie mów mi do czego mam prawo .!!!!!!!Moja siostra popełniła
            samobójstwo przez to że inna kobieta nie uszanowała jej świętego związku
            małrzeńskiego.
            Mimo,że sama nie byłam zdradzona ,wiem bardzo dużo na temat uczuć jakie
            towarzyszą świadomości bycia zdradzoną.
            Jeśli następny twój post będzie równie debilny jak poprzedni to pozdrawiam i nie
            czekaj na moją odpowiedz ,gdyż dzisiaj np. zepsułes mi humor ,nie będę więc z
            tobą dyskutować
            >

            • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 06.10.01, 01:31
              nadal sie kompromitujesz........
              czy daje Ci przyjemnosc nazywanie kogos debilem, czy cipa ???- bo na to
              wyglada, odrobine szacunku dla innych .

              > > kto dal Ci prawo oceniac kogokolwiek?
              > Jestem wolnym cz?owiekiem i moge˛ wyraz˙ac´ swoje mys´li w taki
              sposób w jaki mam
              > akurat ochote˛.Ty nie musisz nadawac´ mi rzadnych praw
              > > kim jestes?czyzby zdradzona zona? a moze swieta? ;)
              > Nie jestem zdradzona˛ z˙ona˛ i nie jestem s´wie˛ta˛

              ja nie mam zamiaru nadawac czy tez odbierac Ci jakichkolwiek praw, tutaj
              sie rozmawia a nie OCENIA !
              i po co obrazasz?


              >Moja siostra pope?ni?a
              > samobójstwo przez to z˙e inna kobieta nie uszanowa?a jej s´wie˛tego
              zwia˛zku
              > ma?rzen´skiego.
              bardzo jest mi przykro.

              Widze, ze za wszystko winisz te druga kobiete - a gdzie w tym wszystkim
              maz ? To on zdradzil ! To on nie uszanowal tego jak Ty to nazywasz
              "swietego zwiazku".


              > Mimo,z˙e sama nie by?am zdradzona ,wiem bardzo duz˙o na temat uczuc´
              jakie
              > towarzysza˛ s´wiadomos´ci bycia zdradzona˛.
              na to wyglada
              > Jes´li naste˛pny twój post be˛dzie równie debilny jak poprzedni to
              pozdrawiam i nie czekaj na moja˛ odpowiedz ,gdyz˙ dzisiaj np. zepsu?es mi
              humor ,nie be˛de˛ wie˛c z toba˛ dyskutowac´

              nik Ci nie karze, a ja nie czekam :)
              Tobie zycze tolerancjii, ostudzenia emocji nienawisci- to do niczego
              dobrego nie prowadzi.
              mimo roznicy pogladow -pozdrawiam

              • Gość: aga Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.chello.pl 06.10.01, 08:50
                odrobine szacunku dla innych .
                nie bedę okazywać szacunku ludziom których nie szanuję

                > ja nie mam zamiaru nadawac czy tez odbierac Ci jakichkolwiek praw, tutaj
                > sie rozmawia a nie OCENIA !
                Więc dlaczego mnie oceniasz..?
                > i po co obrazasz?
                > Bo tylko tak potrafię wyrazić swoje uczucia ,ty byś pewnie to zrobił w bardziej
                inteligentny sposób(pokłony dla klasy wyższej społeczeństwa),ja robię to w sposób
                jaki potrafię .


                >
                > >Moja siostra pope?ni?a
                > > samobójstwo przez to z˙e inna kobieta nie uszanowa?a jej s´wie˛tego
                > zwia˛zku
                > > ma?rzen´skiego.
                > bardzo jest mi przykro.
                A mnie jak przykro!(dziękuję jeśli to nie puste słowa)
                >
                > Widze, ze za wszystko winisz te druga kobiete - a gdzie w tym wszystkim
                > maz ? To on zdradzil ! To on nie uszanowal tego jak Ty to nazywasz
                > "swietego zwiazku".
                > również, to prawda( zapomniałam dodać) ,oprócz głupich cip są też skurwiele !
                potrzeba dwóch stron do zdrady to oczywiste.
                >
                > > Jes´li naste˛pny twój post be˛dzie równie debilny jak poprzedni to
                > pozdrawiam i nie czekaj na moja˛ odpowiedz ,gdyz˙ dzisiaj np. zepsu?es mi
                > humor ,nie be˛de˛ wie˛c z toba˛ dyskutowac´
                >
                > nik Ci nie karze, a ja nie czekam :)
                czekasz ,czekasz:-)
                > Tobie zycze tolerancjii, ostudzenia emocji nienawisci- to do niczego
                > dobrego nie prowadzi.
                dziękuję przemyślę to
                > mimo roznicy pogladow -pozdrawiam
                pozdrawiam również
                >

                • xlink Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 06.10.01, 09:15
                  Przekażcie sobie maile!
                  Pax!

                  Xlinka

                  Tak btw. to znajoma poszła kiedys do łoża z 2 razy starszym facetem ( opiekowała się jego dziećmi ) i
                  powiedziała mi że to było "takie naturalne". Na pytanie czy w takim razie powiedzieli to żonie faceta, bo dla tej
                  zdradzonej kobiety jednak nie było to chyba "takie naturalne" odpowiedź była oczywiście przecząca - dlaczego?
                  Przecież to takie naturalne :) Gdyby była facetem odpowiedź taka byłaby nie do zaakceptowania ponieważ jest
                  nielogniczna, ale dla kobiety to może byc naturalne ... nie wiem. Wiem natomiast że zamiast zdradzać i trzymać w
                  niepewności tę drugą osobę ( bo nie wieżę że da się w całkowitej niewiedzy, podświadomie ludzie wiedzą że
                  coś nie gra ) lepiej grać w otwarte karty bo to czego boję się najbardziej: że będę zdradzany zamiast po prostu
                  rzucony dla innego faceta - to dla mnie ewentualność upokarzająca. Et cały mój komentarz do ponad 3h czytania
                  tego topic'u :)

                  Xlinka
                  • Gość: ada Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.01, 19:38
                    Mój mąz jest zaprzyjażniony z inna kobietą, nie wiem czy mnie zdradza
                    fizycznie, ale na pewno emocjonalnie. Ciągnie się to już od kilku lat. Z dnia
                    na dzień widzę, że coraz bardziej się ode mnie odsuwa i jest coraz nerwowy. W
                    domu trzyma go poczucie obowiązku w stosunku do dzieci ( mamy trójkę ), a z
                    drugiej strony wscieka się na ograniczenia jakie niesie dom. Gdyby nie dzieci
                    to dawno by zastał walizki przed drzwiami, ale czy mogę dzieci odseparować od
                    ojca. Są jeszcze małe i ojciec jest dla nich bardzo ważny. Czy mogę myśleć o
                    sobie, czy mam do tego prawo? Czy dzieci nie powiedzą mi kiedyś, że byłam
                    egoistką wyrzucając ojca z domu, przecież "nic złego nie robił". Ja powoli
                    wariuję. A byliśmy takim wzorowym, szczęśliwym małżeństwem(5 lat) póki nie
                    pojawiła się ona.
                    • satia Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 06.10.01, 20:56
                      Nie rozumiem...
                      Nie rozumien w jaki sposób pojawienie sie obcej kobiety moze wpłynąć aż tak
                      negatywnie na IDEALNY (o ile takie wogole istnieją, w co wątpię) ZWIĄZEK?
                      Może on nie był taki wzorowy...
                      Chyba jednak Ta Druga zapełnia swoją osobą istniejącą w nim lukę...
                      Nie rozumiem Twojego pytania o prawo do własnego szczęścia? To chyba naturalny
                      przywilej każdego człowieka... Skoro Wasze dzieci mają nieszcześliwego ojca to
                      dlaczego ich matka też ma cierpieć? Czy nie będą wtedy podwójnie nieszczęśliwe?
                      One rozumieją więcej niż nam się wydaje.
                      Nie rozumiem... może dlatego, że to ja jestem kochanką... i musiałam z Niego
                      zrezygnować... bo to było "najlepsze wyjście dla nas wszystkich"... tylko
                      dlaczego tak nam źle? Tego też nie rozumiem...

                    • Gość: ola Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: 217.96.23.* 12.10.01, 07:58
                      Gość portalu: ada napisał(a):

                      > Mój mąz jest zaprzyjażniony z inna kobietą, nie wiem czy mnie zdradza
                      > fizycznie, ale na pewno emocjonalnie. Ciągnie się to już od kilku lat. Z dnia
                      > na dzień widzę, że coraz bardziej się ode mnie odsuwa i jest coraz nerwowy. W
                      > domu trzyma go poczucie obowiązku w stosunku do dzieci ( mamy trójkę ), a z
                      > drugiej strony wscieka się na ograniczenia jakie niesie dom. Gdyby nie dzieci
                      > to dawno by zastał walizki przed drzwiami, ale czy mogę dzieci odseparować od
                      > ojca. Są jeszcze małe i ojciec jest dla nich bardzo ważny. Czy mogę myśleć o
                      > sobie, czy mam do tego prawo? Czy dzieci nie powiedzą mi kiedyś, że byłam
                      > egoistką wyrzucając ojca z domu, przecież "nic złego nie robił". Ja powoli
                      > wariuję. A byliśmy takim wzorowym, szczęśliwym małżeństwem(5 lat) póki nie
                      > pojawiła się ona.

                  • Gość: ada Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.01, 23:14
                    Mój mąż ustawił się idealnie. Obowiązki wobec rodziny spełnia,bo mieszka z
                    nami.Wolne chwile spędza w towarzystwie samotnej,stęsknionej faceta
                    przyjaciółki, która jest tylko od czasu do czasu. Ona ma zawsze dużo czasu jest
                    radosna, podekscytowana, zauroczona,stęskniona, znudzona samotnością... . Nic
                    złego nie robi, nikt ich w łóżku nie złapał, bo to tylko to jest miernikiem
                    zdrady. Dobrze się pilnują, a przyjażnić się można, a że żona ma wątpliwości to
                    znaczy jest zła, niedobra itp. Zawsze można kota odwrócić do góry ogonem.
                    SUPER UKŁAD. TU NIBY PRZYKŁADNY TATUŚ, A Z BOKU KOCHANKA- ZABAWKA, ROZRYWKA.
                    JAKI JEST DOWARTOŚCIOWANY - KOMUŚ IMPONUJE, JEST ATRAKCYJNY DLA INNEJ KOBIETY.
                    Raz jedna, raz druga. Żyć nie umierać.Prawda?
                    ON NIGDY NIE ZOSTAWI RODZINY,BO TO NIE ŁADNIE. TAK TO ROZEGRA, ŻE TO ŻONA
                    BĘDZIE TĄ ZŁĄ.
                    Można zwariować!!??
                    Co wy na to Kochanki? Tak to czasami wygląda z drugiej strony.
                    • Gość: Luka Re: Dla ADY IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.01, 00:24
                      Pierwszy raz mnie zdradzil rok po slubie. Nie doszlo do sexu miedzy nimi. Ale
                      wtedy dla zakochanej idealistycznej mlodej żony to było jak gwałt. Jak utrata
                      dziewictwa. Spotkalam sie z nią. Głupia byla jak but, więc doszlam jakoś do
                      siebie. Czy jestem zdradzana fizycznie tego nie wiem na pewno. Ale emocjonalnie
                      tak. Oj, bardzo czesto nawet. Wspomnę tylko taką np scenkę. W restauracji
                      przypadkiem spotykam jego z jakąś nazwijmy to towarzyszką. I wszystko byloby OK
                      (nie jestem chorobliwie zazdrosna, każdy musi mieć jakieś swoje życie), gdyby
                      nie fakt, ze wpadli prosto na mnie, a on przedstawił mnie jako swoja kolezankę!
                      Byłam w tak ciężkim szoku, ze po prostu wyszłam. Albo scenka 2: nasza 10
                      rocznica ślubu. Dostaję 10 róz, po czym on wychodzi na piwo z kolegami. A ja
                      ciagle w niego wierzę. A ścislej wierzyłam. Bo pojawił się ktoś, przy kim nie
                      czuję sie jak sprzęt kuchenny. Ktos kto nie mowi ze kocha (moj maz robi to
                      czesto) tylko kocha. Nawet jak go miesiac nie widze, to wiem ze jest przy mnie.
                      Życie nabrzło dla mnie życia. O ile ktos rozumie co mam na myśli. Powoli
                      zaczynam myśleć, że moze ta moja 10 rocznica ślubu powinna inaczej wyglądać?
                      Droga Ado,
                      znam smaki obydwa. I życze Ci żebyś i ten drugi tez poznała.
                • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 06.10.01, 21:37
                  Gos´c´ portalu: aga napisa?(a):


                  > nie bede˛ okazywac´ szacunku ludziom których nie szanuje˛
                  w takim razie, nie chce z Toba rozmawiac.
      • Gość: smutna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.01, 22:55
        Rozumiem Ciebie.Tez tak sie czuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka