Dodaj do ulubionych

kochankowie

04.08.02, 18:01
pomózcie,
nie wiem co robić, wiem że to głupie ale nie wiem co robić. Spotykam siez
facetem 3 lata. jesteśmy ze sobą ciągle (razem pracujemy), ale w międzyczasie
on ożenił się ze swoją dziewczyną z kótóra chodził wcześniej 5 lat. mówi że
bał się powiedzieć jej że nic z tego. nie mieszkają razem, bo ona nie lubi
jego rodziny. spotyka się z nią wieczorami na spacerze. podobno chce ją
zostawić, ale... podobno jej nie kocha, ale ....nie wiem co robić. bardzo mi
na nim zależy, jemu chyba też skoro się ze mną spotyka. gdybym stała z boku
to pewnie bym wiedziała co zrobic. ale jestem w samym środku. próbowałam
odejść, ale ciągle wracam. teraz też siedzę sama, a on jest z nią., warto
czekać?
Obserwuj wątek
    • proo Re: kochankowie 04.08.02, 18:17
      Nie , nie warto agnes , nie warto.
      Pominę tu dwuznaczność sytuacji z której jasno wynikało że jesteś kimś
      na chwilę , kimś kto ożywia nudę pięcioletniego związku.
      On ożenił się "w międzyczasie" .. agnes jak możesz dać się tak oszukiwać?
      "... żona go nie rozumie , wcale ze soba nie śpią .." - to taki stary ,
      piosenkowy , modelowy i wytarty banał!
      Odejdź jak najszybciej. Skończ tę farsę. Ratuj siebie.
      Na pewno nie warto czekać.

      proo /zasmucona istnieniem kobiet które jeszcze wierzą takim draniom/
    • Gość: ogrodniczka Re: kochankowie IP: 217.153.24.* 04.08.02, 18:20
      byłam z facetem 6 lat, co prawda nie ożenił się ze mną, ale mieszkaliśmy razem,
      teraz on jest z koleżanką z pracy, którą zna 3 lata, i z którą od dawna "po
      koleżeńsku" się spotykał. podobno dalej mnie kocha, ją chyba też, podobno nie
      potrafi podjąć decyzji... warto czekać?
    • Gość: Emu Re: kochankowie IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 04.08.02, 19:41
      Bardzo źle o nim świadczy, że spotyka się z Tobą mając żonę. Uczciwy mężczyzna
      w takiej sytuacji albo się nie żeni, albo mówi, że przykro mu, ale relacje
      między nim a kochanką muszą się zmienić, że mogą najwyżej pozostać
      przyjaciółmi.
      Swoją drogą szkoda mi też jego żony... Oszukuje Was obie.
    • lalka74 Re: kochankowie 04.08.02, 20:24
      Dziewczyno, ratuj siebie, taki facet nie jest Ci do niczego potrzebny. Zostaw
      go - bo jeśli nie potrafił z ówczesną narzeczoną rozstać się przed ślubem, to
      tym bardziej nie rozstanie się teraz z żoną.
    • Gość: mysza Re: kochankowie IP: 213.216.82.* 04.08.02, 22:35
      Pracujecie oczywiscie w Akcji Humanitarnej. Ten twoj chlopak ma tak miekie
      serce ze i kilka nastepnych potrzebujacych /uczucia i nie tylko/ moze obsluzyc.
      A tak serio - czekajcie na siebie ale ze soba nie sypiajcie. Zobaczysz jak
      szybko wywietrzeje mu z glowy milosc do ciebie.A spotakcie sie w natepnym
      wcieleniu.
    • tusiaz Re: kochankowie 05.08.02, 00:47
      agnes napisała:

      > pomózcie,
      > nie wiem co robić, wiem że to głupie ale nie wiem co robić.
      Spotykam siez
      > facetem 3 lata. jesteśmy ze sobą ciągle (razem pracujemy)
      , ale w międzyczasie
      > on ożenił się ze swoją dziewczyną z kótóra chodził wcześniej 5 lat
      . mówi że
      > bał się powiedzieć jej że nic z tego
      . nie mieszkają razem, bo ona nie lubi
      > jego rodziny. spotyka się z nią wieczorami na spacerze
      z żona????????????????????bo ona nie lubi.........

      . podobno chce ją
      > zostawić, ale... podobno jej nie kocha,
      ale ....nie wiem co robić.
      bardzo mi
      > na nim zależy, jemu chyba też skoro się ze mną spotyka. gdybym stała z boku
      > to pewnie bym wiedziała co zrobic. ale jestem w samym środku. próbowałam
      > odejść, ale ciągle wracam. teraz też siedzę sama, a on jest z nią., warto
      > czekać

      ??????????????????
      • mamosz Re: kochankowie 05.08.02, 03:43
        Wiesz co,to jest strasznie smutne co piszesz.Ja cię rozumiem bardzo dobrze i
        wiem jak Ci jest żle i wiem takze,że nikt za Ciebie tego nie przeżyje i że
        wszystko Ci mówi kocha mnie....ale nie, dziewczyno uciekaj jak najdalej.On tej
        zony nie zostawi,a jeśli nawet to za chwilę dołączy do was jeszcze ktoś.Ten typ
        tak już ma i nie warto sie z nim wiązać bo zycie ci ucieknie na czekaniu kiedy
        przyjdzie...kiedy zadzwoni....Najlepiej jkabyś zmieniła prace,ale wiem,że w
        obecnej sytuacji to raczej trudne.Uciekaj,przebolej to jakoś,bo będzie co raz
        gorzej.Pozdrawiam
    • loginka1 Re: kochankowie 05.08.02, 13:42
      Nie warto. Tylko dlatego, że razem pracujecie, ciągle ze sobą przebywacie, .
      Tak mu jest po prostu wygodnie. Zero zobowiązań wobec Ciebie, jest przecież
      żona, a dla niej też nie musi się specjalnie starać. Co prawda nie wiem, jak
      można się ożenić, bo "tak wyszło", ale dla mnie facet, który własne małżeństwo
      tłumaczy w ten sposób nie jest wart poświęcania mu czasu i uwagi. Odejdź od
      niego, tyle że tym razem nie zakładaj możliwości powrotu. Nie ma sensu miotać
      się z powodu gościa bez charakteru, bo wybacz, ale dla mnie to żałosny koleś.
      Wiem,mam dystans, bo mnie to nie dotyczy, ale tak to z trzeciej strony wygląda.
    • Gość: Anton Chora sytuacja. nt. IP: 195.94.207.* 05.08.02, 16:50
    • Gość: Mela Re: kochankowie IP: *.chello.pl 05.08.02, 19:13
      Czy ja zyje w jakims innym swiecie? Bo zupelnie nie rozumiem jak kobiety moga
      sie tak oszukiwac. Agnes, opowiedz sobie ta sytuacje jakby dotyczyla Twojej
      kolezanki i zobacz jak to wyglada!

      > Spotykam siez
      > facetem 3 lata. jesteśmy ze sobą ciągle (razem pracujemy), ale w międzyczasie
      > on ożenił się ze swoją dziewczyną z kótóra chodził wcześniej 5 lat.

      W miedzyczasie? jak mozna sie ozenic w miedzyczasie? Moze ja naprawde nie
      rozumiem, sprobuje to sobie przetlumaczyc na polski. facet na dziewczyne, sa ze
      soba 5 lat, w koncu biora slub. A on ma na boku kochanke, zeby bylo mu
      wygodniej, znalazl ja sobie w pracy. Ona jest na tyle naiwna, ze nie
      przeszkadza jej to, ze on ma narzeczona, teraz zone. Jest dupkie, nie chce mu
      sie wybierac, wiec nie zywa znajomosci, skoro dziewczyna na boku zgodzila sie
      na taki uklad.


      > mówi że bał się powiedzieć jej że nic z tego.

      Posluchaj sama siebie, mowisz jak zdradzajacy facet! Ludzie nie biora slubu ze
      strachu przed zerwaniem! Otrzezwiej. Albo to skrajny przypadek dupka.

      > nie mieszkają razem, bo ona nie lubi jego rodziny. spotyka się z nią
      >wieczorami na spacerze.

      Facet zeni sie z nie mieszka z zona, tylko chodzi z nia na spacery? W glowie mi
      sie nie miesci (z takiego powodu). On chyba w ogole nie dorosl do zwiazku.

      > podobno chce ją
      > zostawić, ale... podobno jej nie kocha

      No przeciez to ja z kiepskiego filmu. Kazdy facet mowi kochance ze nie kocha
      zony, ze sie rozwiedzie. A ilu sie rozwodzi?

      >bardzo mi
      > na nim zależy, jemu chyba też skoro się ze mną spotyka.

      Pewn jestes? Bo to wyglada jakby on byl po prostu nieodpowiedzialny, wygodnicki
      i nie zalezalo mu naprawde na zadnej z was. Na zonie bo nie chce o nia walczyc,
      zamieszkac z nia, zalozyc rodziny. A na Tobie bo nie ozenil sie z Toba, bo
      znalazl sobie kochanke najblizej jak ylko mogl, bo nie umie wybrac ani sie
      zadeklarowac. jestes z kims 3 lata i nie wiesz, czy mu na Tobie zalezy?

      >warto czekać?

      Na takiego faceta? Przeciez nie ebdziesz dla niego nikim wiecej tylko
      odskocznia od nieudanego malzenstwa. Marnujesz czas na kogos, kto nie jest nic
      wart. Zastanow sie... Posluchaj sama siebie, moze zobaczysz ze tworzysz wlasne
      zycie na wzor idiotycznej telenoweli. To sie nigdy dobrze nie konczy, takich
      filmow bylo juz setki...
    • lyche1 Re: kochankowie - skąd ja to znam? 06.08.02, 07:43
      Było to co prawda morze czsu temu ale było i było nam super. Chyba nigdy już
      nie spotkam tak pasującego do mnie faceta. No ale ożenił się z moją najlepszą
      koleżanką. Dużo winy było mojej - to ja nie chciałam zalegalizować naszego
      związku. Byłam za młoda, za wiele jeszcze oczekiwałam od życia. W jakiś miesiąc
      po ślubie zaczął próbować powrócić do starego układu (przyjaciółmi wyobraź
      sobie zostaliśmy do dziś). Ale u mnie zyciężyła lojalność wobec koleżanki. Nie
      lubię oszukiwać. A przecież świat jest w połowie zapełniony facetami. Zresztą
      kochankiem był wspaniałym ale na męża to on się nie nadawał. Zwłaszcza dla
      mnie. Jakoś odżałowałam ale to już leży w moim charakterze.
      Moja rada : klin klinem.
    • matrek Idiotyzm 06.08.02, 10:16
      "Spotykaliście siię" przez 3 lata, o on w międzyczasie ożenił się z inną... no
      nie, to się żadko zdarza...

      No nie, czegoś takiego, na tym forum jeszcze nie bylo. Dziewczyno, nie wierze,
      po prostu nie uwierzę, że kochający facet tak robi.
      Możecie miec różne zdanie na temat facetow, możecie obrzucać ich najgorszym
      blotem, ale facet który na prawdę kocha zrobi wszystko. No, prawie wszystko.
      • sagan2 Re: Idiotyzm 06.08.02, 10:24
        matrek napisaý:

        > nie wierze, po prostu nie uwierzę, że kochający facet
        > tak robi.
        > Możecie miec różne zdanie na temat facetow, możecie
        > obrzucać ich najgorszym blotem, ale facet który na
        > prawdę kocha zrobi wszystko. No, prawie wszystko.

        Matrek, zgadzam sie, ze w tej konkretnej sytuacji masz
        racje - z tym facetem jest cos nie tak...

        ... ale... generalnie musze sie nie zgodzic... wcale nie
        jest prawda, ze kochajacy facet zrobi wszystko, czy
        prawie wszystko...
        ilez to jest sytuacji w zyciu typu: on+ona +jego dzieci i
        zona??? myslisz, ze takie 'zrobienie wszystkiego' jest
        wtedy latwe? rzucenie dzieci i odejscie do nowego domu?
        mnostwo jest sytuacji, kiedy facet kocha, a nie moze
        zrobic wszystkiego. troche realnego spojrzenia na swiat.
        milosc nie jest jedynym i niezbednym uczuciem w zyciu.

        oczywiscie calkiem inna sprawa jest godzenie sie na takie
        'zyciowe wybory' - jak pisalam, milosc nie jest jedyna
        rzecza dostepna na rynku... a szczegolnie milosc do 'tego
        jedynego'
        • matrek Re: Idiotyzm 06.08.02, 10:54
          sagan2 napisaýa:
          >
          > Matrek, zgadzam sie, ze w tej konkretnej sytuacji masz
          > racje - z tym facetem jest cos nie tak...
          >
          > ... ale... generalnie musze sie nie zgodzic... wcale nie
          > jest prawda, ze kochajacy facet zrobi wszystko, czy
          > prawie wszystko...
          > ilez to jest sytuacji w zyciu typu: on+ona +jego dzieci i
          > zona??? myslisz, ze takie 'zrobienie wszystkiego' jest
          > wtedy latwe? rzucenie dzieci i odejscie do nowego domu?
          > mnostwo jest sytuacji, kiedy facet kocha, a nie moze
          > zrobic wszystkiego. troche realnego spojrzenia na swiat.
          > milosc nie jest jedynym i niezbednym uczuciem w zyciu.
          >
          > oczywiscie calkiem inna sprawa jest godzenie sie na takie
          > 'zyciowe wybory' - jak pisalam, milosc nie jest jedyna
          > rzecza dostepna na rynku... a szczegolnie milosc do 'tego
          > jedynego'

          Ja jednak będę obstawał przy swoim, szczegolnie jeśli wziąść, że miłośc potrafi
          odebrać rozum. Tak na prawdę, zdaje się, że wszystko zależy od skali tej
          milości, a nie ma tu różnicy pomiędzy płciami.
          • sagan2 Re: Idiotyzm 06.08.02, 11:05
            nie wszystko zalezy od skali milosci...
            ... czasem jeszcze zalezy od tzw 'czynnikow zyciowych', a
            mozna tam duzo wpakowac.
            tez nie uwazam, zeby plec kochajacego miala duze
            znaczenie. ale sa rzeczy, ktore sie bardzo licza i czasem
            nawet milosc im sie nie moze oprzec
            • matrek Re: Idiotyzm 06.08.02, 12:36
              sagan2 napisaýa:

              > nie wszystko zalezy od skali milosci...
              > ... czasem jeszcze zalezy od tzw 'czynnikow zyciowych', a
              > mozna tam duzo wpakowac.
              > tez nie uwazam, zeby plec kochajacego miala duze
              > znaczenie. ale sa rzeczy, ktore sie bardzo licza i czasem
              > nawet milosc im sie nie moze oprzec

              No tak sagan, kady sie z Tobą zgodzi, tylko że życie, wychodzi daleko na przód
              poza teorię.
              • sagan2 Re: Idiotyzm 06.08.02, 13:54
                matrek napisaý:


                > No tak sagan, kady sie z Tobą zgodzi, tylko że życie,
                > wychodzi daleko na przód poza teorię.

                dokladnie o tym pisze...
                ... dla mnie milosc, dla ktorej zrobi sie wszystko to
                teoria. a praktyka, czyli zycie, moze teorie zmienic...
                chociaz nie przecze, ze i teorie sie czasem realizuja w
                praktyce :)

                milego dnia :)
                cos mam wrazenie, ze ostatnio jestes ciagle nie w sosie,
                Matrek
    • kini Re: kochankowie 06.08.02, 11:13
      Wariant nr 1 - facet mówi prawdę, w takim razie jest z niego ostatnia dupa
      wołowa.
      Wariant nr 2 - facet kłamie, w takim razie ty jesteś święta naiwności.

      Ja jednak uważam, że wariant nr 2 jest zdecydowanie bardziej prawdopodobny.
      • Gość: agnes Re: kochankowie IP: 217.153.45.* 06.08.02, 11:36
        czytam to co o nas piszecie i nadal nic nie wiem. strasznie go kocham, godze
        się na taką sytuację, bo nic od niego nie potrzebuję. mam swoje wymarzone
        mieszkanie, mam dobra pracę i pieniądze. chciałabym tylko żeby mnie kochał i
        żeby zawsze było tak jak wtedy kiedy jestesmy razem.
        bardzo chcę mieć dziecko i boję się że jak będę tak czekać to nic z tego nie
        bedzie. myślę że on mnie nie oszukuje. wiecie co to jest odwaga cywilna? trudno
        się przyznać do błędu, trudno od kogoś odejść. ja myślę że on nie ma odwagi
        cywilnej. myślę że jest tchorzem. że się panicznie boi.
        ja też się boję
        • Gość: aga Re: kochankowie IP: 157.25.126.* 06.08.02, 11:41
          skoro tak, to dlaczego się ozenił? czym innym jest problem z zakończeniem
          starego związku, a co innego branie ślubu.....
          • Gość: agnes Re: kochankowie IP: 217.153.45.* 06.08.02, 12:25
            łatwiej jest zrobić coś miłego niż niemiłego. ja naprawde nic nie rozumiem.
            jestem nieszczęśliwa i szczęśliwa. jestem głupia.
            • Gość: aga Re: kochankowie IP: 157.25.126.* 06.08.02, 12:34
              niemiłego?? miłego??
              dziewczyno uważasz, że gdyby odmówił ślubu to by zachował się niemiło, a
              poniewaz jest miłym człowiekiem, to się ożenił???
              to śmieszne!!! ja rozumiem, że miłość jest ślepa, ale Ty chyba w ogole nie
              dopuszczasz głosu rozsadku

              Ty sama rób ze swoim życiem co chcesz, ale jak piszesz, że myślisz o dziecku,
              to po prostu cierpnie mi skóra...
        • Gość: lizka Re: kochankowie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 11:38
          agnes, Ty boisz sie samotnosci
          zawsze bedziesz samotna, bedziesz to czula nawet w najlepszym zwiazku
          jak wyglada twoj obecny zwiazek? - ukrywacie sie, musisz na niego czekac,
          tesknic? dlaczego tak bardzo ci sie to podoba? myslisz ze to jest dla ciebie
          dobre?
          dziecko - sama nie mam i chcialabym , ale nie mam (byc moze narazie) obsesji na
          tym tle
          dziecko tez kiedys odejdzie
          chcialabys, zeby bylo szczesliwsze od ciebie? - a jestes w stanie go tego
          nauczyc?
          pozdrawiam
          • Gość: agnes Re: kochankowie IP: 217.153.45.* 07.08.02, 12:10
            bardzo się boję samotności
            • Gość: lizka Re: kochankowie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 12:31
              w sumie to normalne (kazdy sie boi), ale troche (przepraszam) glupia jestes

              a matka, ojciec, siostra, brat, babcia, sasiadka, jakas kolezanka z pracy
              rownie zdolowana co ty, sympatyczna kobita spotykana codziennie na przystanku,
              twoj wielbiciel, ktory nie ma u ciebie szans, kumpela z ktora dawno nie
              rozmawialas ???
              czy musisz ta samotnosc koniecznie zagluszac spotykaniem sie z facetem, ktory
              cie wykorzystuje?
              albo myslec o dziecku ,ktore potrzebuje przede wszystkim opieki, a nie bycia
              jakims panaceum na problemy jego matki?
              czy to chodzi o seks? - myslisz, ze jesli nie bedziesz raz po raz sypiala z
              facetem to cos zlego ci sie stanie - wielu ludzi mialo i ma ten problem i sobie
              radza - mozna sobie z tym poradzic

              ale slowotok...sluchaj, rozumiem Cie, tez BYLAM kochanka zonatego faceta, wiem
              co to samotnosc. teraz (byc moze narazie) jest u mnie inaczej
              warto sprobowac, czasami na przekor wszystkiemu, zadzialac konstruktywnie (np.
              zrezygnowac z sytuacji, ktora rani, zrobic cos pozytywnego, moze dla kogos)
              prosze, nie mysl, ze to truizmy, sama tez chce w to wierzyc

              czekac na niego... nie wiadomo na co? jeszcze zeby to czekanie cie rajcowalo,
              ale przeciez to cie chyba pognebia, troche zalamuje
              sluchaj, a moze to ty nie chcesz byc dla niego niemila i powiedziec mu, ze to
              koniec?
              a moze sprobuj (tchorza tez kazdy w sobie ma)
              • Gość: lizka Re: kochankowie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 12:39
                a, probowalas juz odejsc ale wracasz
                zajmij sie czyms, co cie w duzym stopniu pochlonie: jak masz pieniadze to moze
                idz na jakis kurs, jak nie masz to poszukaj sobie moze dodatkowej pracy, samo
                szukanie traktuj jak zadanie i rozrywke jednoczesnie
                (tylko nie wpadnij mi w pracoholizm)

                radze ze szczerego serca, choc zdaje sobie ze nie musi to byc wcale madre
                przemysl to sama

                pozdrawiam
                • agnes1271 Re: kochankowie 07.08.02, 13:27
                  poszłam na kursy, które sprawiają mi frajdę, ale wszędzie widzę pary. zapisałam
                  się nawet na studia podyplomowe. tak naprawdę mam ciekawe życie; dużo
                  podróżuję, poznaję ciągle nowych ludzi, duzo czytam, chodzę do kina.
                  Ale nie ciążko mi w weekendy kiedy siedze sama i nie mam się do kogo przytulić
                  ani porozmawiać, cięzko keidy idę sama do kina i nie mam z kim pogadać o
                  filmie, nie chodze do knajp bo nie mam z kim. Sama ide na basen, sama jeżdżę na
                  rowerze, sama jadę na wakacje...
                  ciężko być samemu, a on się bardzo stara. jest ze mną często, ale wolny czas
                  zwykle jest z nią.

                  nie wiem co robić. koleżanki mają swoje życie, rodzina też. wszyscy sa kochani
                  ale nie przytulą mnie.
                  wiem że nikt nie może za mnie żyć, faceci dookoła nie szukają stałego związku,
                  a ja nie mam ochoty na wieczorny seks i do domu. Potrzebuję przyjaciela.
                  nie będę się z nim spotykać. wiem że będzie ciężko, nawet bardzo. trudno
                  najwyzej wpadnę w jakiś styraszny dół. i tak nikt mnie nie kocha.
                  • Gość: lizka Re: kochankowie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 14:47
                    agnes (mam nadziej ze ta sama tylko zalogowana)

                    rozejrzyj sie jeszcze raz dobrze: naprawde zadnej rownie samotnej jak Ty
                    kolezanki, z ktora moglabys czasami chodzic w te wszystkie miejsca?
                    moze sprobuj stworzyc z kims inny uklad niz tylko "kochankowie"
                    ale chyba z tym facetem ktorego opisujesz juz sie tak nie da. on chyba tez sie
                    nudzi - nich sie zajmie soba.a moze powiedz mu szczerze co bys chciała -
                    rozmawiacie czasem szczerze. co on na to, ze cie rani?
                    moze wcale sie nie kochacie, tylko potrzebujecie wzajemnie?

                    a teraz pomysl o jego zonie - moze jest rownie jak ty samotna
                    jezeli zdecydujesz sie go zostawic, mozesz osladzac sobie jego brak
                    przypuszczeniami, ze moze ona teraz czuje sie lepiej
                    czy to nie fajnie ulzyc przynajmniej komus, jezeli sobie tak trudno...

                    • Gość: agnes Re: kochankowie IP: 217.153.45.* 07.08.02, 15:05
                      jeżeli jest samotna to czemu tak traktuje jego? dlaczego nie jest jego
                      przyjacielem? dlaczego nnie chciała z nim mieszkać tylko woli u swoich rodziców
                      których nienawidzi? moja teza jest taka - on jej daje stabilizację finansową.
                      znasz takie dziewczyny, które jak juz złapią męża to resztę mają gdzieś,
                      przestaja sie starać, ta "rzecz" nale`ży do nich wiec moga dalej żyć tylko dla
                      siebie. gdybym wiedziała, że on może być z nią szczęśliwy to nigdy bym nie była
                      w tym związku, wierz mi.
                      jestem całkowicie skołowana. i jestem głupia jak ktoś słusznie zauważył
                      • Gość: lizka Re: kochankowie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 15:33
                        a co cie to obchodzi dlaczego ona tak jego traktuje?
                        to sprawa pomiedzy nimi, nie twoja to rzecz.
                        podejrzewasz, ze ona jest z nim "dla pieniędzy"
                        odpowiedz sobie: z jakiego powodu ON Z NIA jest, skoro jest taka dla niego
                        niedobra? bo nie umie odmawiac? (a z reszta czy to ona prosila go o reke?)

                        (teraz znow o Tobie) nie wiem jakie musza byc zalety faceta, zeby
                        rekompensowaly fakt, ze wyrzadza ci krzywde, bo czekasz, tesknisz i sie gryziesz

                        a moze lubisz takie zagmatwane sytuacje i to cie rajcuje
                        ale co to za atrakcja skoro jest ci az tak bardzo zle
                        chyba przyjemniej jak jest fajnie, jak sie uklada, jak dziecko ma oboje
                        rodzicow , a jego matka moze liczyc na wsparcie jego ojca
                        nie wolno tracic nadziei!

                        glupia jestem ja tez - w wielu sprawach...



                        • Gość: agnes Re: kochankowie IP: 217.153.45.* 07.08.02, 15:56
                          nawet nie wiesz jak chciałabym wyjśc z tej sytuacji, chciałabym być silniejsza,
                          powoli dojrzewam, tym bardziej że chyba rzeczywiście jemu nie zależy na mnie na
                          tyle żeby walczyć.
                          masz rację nie powinno mnie obchodzić dlaczego oni są razem, widocznie się
                          kochają. a ja jestem zwykła kochanką, głupia babą na przyczepkę. nie ma
                          porządnych facetów, którzy chcieliby mieć porządne domy i miłe zony. s[próbuję
                          być sama. naprawdę spróbuję. dzięki za pomoc, zawsze dobrze jest usłyszeć
                          zdanie osoby postronnej.
                          • Gość: lizka Re: kochankowie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 16:09
                            agnes, zywo mnie obchodza takie historie, znam je z wlasnego zycia

                            co do tych porzadnych facetow to wypowiadasz sie zbyt kategorycznie,
                            z kazdym sa jakis problemy, ale problemow nie warto szukac na sile (albo samemu
                            sobie tworzyc)

                            trzymaj sie, siostro
                          • tusiaz Re: kochankowie 07.08.02, 21:47
                            Gość portalu: agnes napisał(a):

                            > nawet nie wiesz jak chciałabym wyjśc z tej sytuacji, chciałabym być silniejsza,
                            >
                            > powoli dojrzewam, tym bardziej że chyba rzeczywiście jemu nie zależy na mnie na
                            >
                            > tyle żeby walczyć.
                            > masz rację nie powinno mnie obchodzić dlaczego oni są razem, widocznie się
                            > kochają. a ja jestem zwykła kochanką, głupia babą na przyczepkę. nie ma
                            > porządnych facetów, którzy chcieliby mieć porządne domy i miłe zony. s[próbuję
                            > być sama. naprawdę spróbuję. dzięki za pomoc, zawsze dobrze jest usłyszeć
                            > zdanie osoby postronnej.

                            To bardzo przykre i az mi się" cos robi" ,ale jedno jest pewne on nie jest tam za karę,
                            zrobił to z własej nie przymuszonej woli...,nikt go "końmi" do ołtarza nie wlókl.....i na dodatek ten dziwny
                            układ z żoną....W zyciu nie słyszałam czegos podobnego !My ludzie mamy jednak niezwykły dar
                            do niesamowitego "umilania" sobie życia.........
    • loginka1 ich troje 06.08.02, 13:54
      Czytam po raz kolejny to co napisałaś na początku plus dalsze Twoje rozterki i
      wierzyć mi się nie chce,że można tak funkcjonować. I już nie chodzi o to, co Ty
      powinnaś zrobić i jakie jest moje zdanie o facecie, którego kochasz, bo to
      napisałam powyżej, ale zastanawia mnie postać drugoplanowa tego dramatu: żona,
      która w imię niechęci do rodziny męża wyłącznie z nim spaceruje. Czy oni
      kiedykolwiek mieszkali razem? I na ile można mówić,że to małżeństwo jest
      związkiem dwojga ludzi? Może ona też wyszła za mąż z rozpędu?
      Ludzie, więcej szacunku do samych siebie!
      • b.u.zz Re: ich troje 07.08.02, 13:43
        a co na to rzad?! parlament?! kiedy wreszcie glupota bedzie karalna?!
        b.
        • Gość: lizka Re: ich troje IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 15:38
          o, madry sie znalazl
    • slimaczysko Naprawde jestes taka glupia....... 07.08.02, 15:35
      ....czy tylko udajesz??
      • Gość: agnes Re: Naprawde jestes taka glupia....... IP: 217.153.45.* 07.08.02, 15:51
        naprawdę jestem taka głupia:-)
    • Gość: Bialy Mis Wiekszosc wypowiadajacych sie, to glupcy! IP: 2.4.STABLE* / 10.192.11.* 07.08.02, 19:35
      Niestety nie warto takich spraw omawiac na forum publicznym.

      Wszyscy, ktorzy sie wypowiadaja, tak jakby wiedzieli wszystko o tych ludziach.

      A czy przyszlo Wam do glowy, ze za duzo zakladacie?

      Przeciez ta dziewczyna jest calkiem zadowolona, ze wspolzycia z tym facetem!

      Jezeli facet potrafi zaspokoic 2 kobiety, zone i dziewczyne, czego sie glupcy
      czepiacie?

      Zyj i daj zyc innym.

      Wielu rzeczy nie wiecie! Moze ten facet jest osmym cudem swiata. Moze ta
      dziewczyna nie jest przez nikogo zaczepiana i ten facet to jest faktycznie jej
      jedyna szansa.
      • Gość: lizka Re: Wiekszosc wypowiadajacych sie, to glupcy! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 08:39
        Biały Misiu jezeli pijesz do mnie, to zobacz, co ona w pierwszym poscie
        napisala - "pomozcie", "nie wiem co robic", "mam czekac czy nie". wyraznie
        zwracala sie o opinie, dlatego ja wyrazilam.

        A Ty naprawde wierzysz w to, ze sa takie dziewczyny, ktore nie moga liczyc na
        nic wiecej niz od czasu do czasu seks z zonatym facetm ?? - to smutne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka