agnieszka_ka NIE, NIE RZADZI 07.09.05, 20:02 Nie rzadzi absolutnie tym w co sie ubieram. Czasem tylko sobie cos zazyczy na wyjscie albo do lozka, typu "zaloz dzis ta niebieska koszulke", albo "a gdzie masz te wysokie biale buty, tak mi sie podobaly", albo "nie chodzisz juz w staniczku ode mnie?". :) Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:05 A w kwestii minispodniczek i odkrytych bluzek, moj facet jest dumny kiedy sie w to ubieram, wie ze wszyscy inni faceci zadroszcza mu takiej kobiety. Lubi to jak inni patrza zadrosnie. Lubi to, bo wie ze tylko on mnie ma, ze tylko do niego naleze, a inni sie moga poslinic tylko i takiej jak ja nie znajda! Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka81 Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:06 Taka super laska z Ciebie??? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:09 Nie wiem czy laska. Nie auto-oceniam sie publicznie. W oczach mojego meza tak, jestem super-laska. Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka81 Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:10 A co sama o sobie sadzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:12 Czy to jest pytanie - pulapka? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka81 Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:16 Nie, tak sie pytam. Zastanawiam sie czy to, ze ktos uwaza kogos za pieknego i seksownego wpływa na na autospostrzeganie. Hmmm. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:16 Sadze o sobie ze nic mi do urody nie brakuje. Mam oczywiscie elementy mojego wygladu ktore sa zrodlem kompleksow; Ale moj maz najwyrazniej ich nie dostrzega. :)) Poza tym mam cos strasznego na twarzy, na co nie moge patrzyc i z czym walczylam przez dlugie lata (sposobami: ogorek, spirytus, maseczki, makijaze), a co moj maz skwitowal: "sa przeurocze". Zgadnij co? PIEEEEEEGIIIIIIIIIIIII! :/ I to do tego tylko na nosie i polikach. Jak pipi langstrumpf :/ Ale mowie, dla mojego meza jestem super-laska, i to jest najwazniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka81 Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:19 Ciekawe. Bo ja mam zawsze tak, ze obcy ludzie mowia ze jestem ładna, ale moi faceci nigdy sie mna nie zachwycaja. Hmmmm Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:19 Hmmmmm, to cos nie gra... Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka81 Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:22 No wlasnie. Sama siebie uwazam za osobe ładna, figure mam jak modelka (wysoka i szczupla, ponoc emanuje sexem i erotyzmem), tylko czemu od swoich facetow nigdy tego nie slysze??? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:34 Hmmm, wspolczuje ci... Nie wiem co ci powiedziec. Moze za malo sie dajesz pragnac? Za duzo dajesz a za malo zatrzymujesz dla siebie... Nie wiem jak to wytlumaczyc. Moze twoi faceci sa zbyt pewni tego ze cie nie straca, i dochodza do wniosku ze juz nie musza sie starac, wiec po co prawic komplementy. Hmmm, to tylko moje domysly. Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka81 Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:41 Wiesz to nawet o wyglad nie chodzi. Oni nigdy nie prawia mi zadnych komplemetow. Zadnych. Hmmm. Nawet dotyczacych inteligencji. A jak by nie patrzec to jestem osoba mądrą, dobry uniwerek, 2 fakultety, swietne stopnie. Dosc dobrze gotuje. I zadnych komplementow??? Hmmm chyba cos ze mna nie tak. Musze sie kogos z moich znajomych o to spytac. Moze oni mysla ze mam jakies feministyczne zapatrywania??? Hmmm Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:44 Wiesz, moj maz tez nie prawi "otwartych" komplementow typu: oooo, jaka ty jestes ladna! Ale daje mi to do zrozumienia. To samo kiedy dyskutujemy, we dwojke albo z jego znajomymi to tez mi nie mowi "jej! jakas ty madra", ale wnioskuje z jego roznych reakcji ze uwaza mnie za inteligentna osobe. Moze sprobuj poczytac mowe ciala, gestow, spojrzen, czynow... Zamiast oczekiwac slow. Wiesz, faceci sa skryci, nie lubia mowic o swoich uczuciach. Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka81 Re: a w kwestii mini-spodniczek 07.09.05, 20:48 Hmmm moze i racja. W sumie wszyscy moi faceci to takie milczki. Jakos nie przepadam za gadatliwymi mezczyznami. Nudza mnie. Poza tym i tak zwykle nie maja nic ciekawego do powiedzenia. A tak w odole to dzieki za przemyslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kasitza Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 07.09.05, 20:13 nie, moj facet tylko placi za to, hehe Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 07.09.05, 20:17 No! I tak ma byc! :) Odpowiedz Link Zgłoś
bystrzynka.popiolek Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 07.09.05, 20:15 Chyba normalne, raczej. No, może tylko z tym zakrywaniem ciała przesadza. Ubierasz się przecież m.in. dla niego, tzn. chcesz, żeby jemu się podobało. Oczywiście nic wbrew sobie, jeśli nie znosisz błękitu, a on go uwielbia, to nie noś takich łaszków. I pytanie: ty jego nie ubierasz? Nie sugerujesz w czym ci się szczególnie podoba? Lubisz kiedy zakłada coś od ciebie? itp. To działa w obie strony. Odpowiedz Link Zgłoś
agnies_87 :| 07.09.05, 20:43 kiedyś pojechałam z moim facetem na zakupy... i od tamtego czasu juz z nim nie jezdze... dlaczego? proste - zaczal narzucac mi swoje poglady o ubraniach, a to co mi sie podobalo jemu nie. efekt byl taki, ze musialam kupic cos zeby miec swiety spokoj - cos co kompletnie mi sie nie podobalo! dlatego basta! juz z nim zakupow nie robie, a jak cos mu sie nie podoba, to nie musi patrzec :) tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
opuszczona Re: :| 07.09.05, 21:44 wiec to jest tak.. na zakupy razem nie chodzimy wogole. on cos kupi potem poprostu pyta co czy mi sie podoba czy nie. ale wiadomo jak to facet. czy kupi jeansy, czy t-shirta czy marynarke... to normalny stron, trudno by bylo abym miala o cos pretensje. ale nawet jesli cos by mi sie nie spodobalo to jego rzecz i nawet jak mi sie nie podoba ma prawo w tym chodzic bo jako moj facet zawsze mi sie bedzie podobal i nie ma mowy abym ja mu czegos zabronila nosic. takie jest moje zdanie... Odpowiedz Link Zgłoś
opuszczona nowa sprawa... 07.09.05, 22:06 coz, nie chcialabym zajmowac wam duzo czasu ale miedzy nami kolejne spiecie. pisze tutaj bo wy jako osoby obiektywne powiecie mi moze kto ma racje. jesli on, coz ok ... otoz za niedlugo mam imieniny. w ten dokladnie dzien postanowilam zaprosic do domu rodzinke najblizsza, poobjadac sie pysznymi rzeczami i zwyczajnie rodzinnie pogadac. Zaprosilam i mojego M. Kilka dni pozniej chce zrobic przyjecie w restauracji dla moich znajomych i przyjaciol na ktorych urodzinki tez jestem zapraszana razem z moim chlopakiem. No i kiedy onajmilam mu to nic sie nie odezwal natomiast kilka dni pozniej powiedzial mi ze on za nimi nie przepada a dodatkowo nie kreca go jakies knajpy wiec on nie przyjdzie. kiedy powiedzialam ze trudno, coz kazdy z moich przyjaciol ma swoja polowke na imprezie ale nie bede sie klocic ani go na sile blagac obrazil sie ze mam zamiar i tak ja zrobic bez niego. oczekiwal ze najpierw z nim uzgodnie fakt imprezy ... coz jednym slowem chyba chcialby abym spytala go czy moge a kiedy on powiedzialby ze nie ja grzecznie zrezygnowalabym z imprezy bo on nie ma ochoty. CZY TO NIE jest chore??????? i dodal ze skoro tam ide sama to na przyjeciu rodzinnym nie mam sie go tez spodziwac, powiedzcie mi czy to ja wariuje i jestem egoistka, czy on moze sie rzadzic nawet tym czy robie przyjecie dla znajomych czy nie? przy kazdej takiej sytuacji mysle ze chce odejsc a za 2 dni mi przechodzi i do nastepnej "akcji" wydaje mi sie ze jest super. a potem on znowu sie rzadzi:( Odpowiedz Link Zgłoś
mikka80 Re: nowa sprawa... 08.09.05, 01:40 Zakładam, że to o czym piszesz jest prawdziwe, to znaczy starasz się obiektywnie oddać sytuację. Jeśli tak jest, to podziwiam Cię, że tak długo wytrzymujesz w takim toksycznym związku. Twój M to skrajny przypadek egoizmu, być może ma coś w sobie co Ci odpowiada, albo też boisz sie bardzo zostać na jakiś czas sama, ale to naprawdę nie jest wartościowa osoba. Sytuacja, którą opisujesz na pewno nie świadczy o Twoim egoizmie, ani o tym że wariujesz, to naprawdę JEST CHORE! Musisz przemyśleć sobie co tak naprawdę sprawia, że wciąż się go trzymasz. I najlepiej przy tych przemyśleniach puść sobie piosenkę Eweliny Flinty "Żałuję". Potem zapytaj go, czy nie ma jakichś fajnych kolegów, z którymi mogłabyś pokazać się znajomym, bo nie chcesz być sama na przyjęciu, które na pewno zrobisz. Odpowiedz Link Zgłoś
mikka80 Re: nowa sprawa... 08.09.05, 02:14 Jeszcze jedno - ludzie w zasadzie w pewnym wieku nie zmieniają swoich zachowań. Jeśli ktoś został wychowany na egoistę - zawsze taki będzie, nie licz na to, że go zmienisz. Czasem się to zdarza, bardzo rzadko, ale nigdy na podstawie zewnętrznej inicjatywy. Jeśli sam nie rozumie potrzeby zmiany to w żaden sposób nie uda Ci się go do tej zmiany namówić, a nawet gdyby sam chciał, to byłoby mu trudno. A Ty sama jeśli faktycznie po paru dniach stwierdzasz, że nie możesz bez niego żyć, to może właśnie takiego traktowania pragniesz? A forum służy Ci do tego, by uspokoić sumienie? Bo problem wydaje się mniejszy gdy się nim z kimś podzielisz. Prawda niestety jest taka, że problem wcale nie znika, wprawdzie trochę lepiej się czujesz, ale ani trochę go nie rozwiązujesz. Liczy się wyłącznie działanie w świecie rzeczywistym. Tam nie ma obok Ciebie nikogo z nas. Powiedzenie komuś w twarz mocnych słów wymaga dużo większej odwagi. Bo jeśli nie potrafisz się zdecydować to zostaje tylko wierzyć, że przypadkiem spotkasz kogoś wartościowego i w naturalny sposób wymienisz swego tyrana na lepszy model. Przez naturalny sposób rozumiem tutaj, że widząc ogromną różnicę przejrzysz wreszcie na oczy. Ale jeśli dasz się całkowicie zdominować, to szanse na poznanie kogokolwiek będąc pod ścisłą kontrolą będą zerowe. Przygotuj się na to, że będziesz stale i notorycznie próbowana, co jeszcze wytrzymasz, a Twoje pole manewru zostanie ograniczone do absolutnego minimum. Będziesz robić to co on chce, ubierać się tak jak on chce, mówić to co on chce, wreszcie myśleć tak jak on chce. I będziesz czuć się winna przy najmniejszej próbie oporu. Czy tego właśnie pragniesz? Mam nadzieję, że jeszcze masz tyle siły w sobie, żeby wreszcie to przerwać. Jeśli nie potrafisz sama, zawsze możesz szukać pomocy u psychologa. Naprawdę warto. Odpowiedz Link Zgłoś
anoresk Re: nowa sprawa... 08.09.05, 09:26 Opuszczona Jest taki jeden rodzaj mężczyzn : niepewnych siebie i swojej męskości, z mnóstwem kompleksów. kiedy poznają kobietę , zaczynają panicznie się bać , że ta ich zostawi. Robią więc pewną rzecz: pomału ale konsekwentnie zaczynają obniżać jej poczucie własnej wartości.Krytykują o byle g...no , dąsają się i obrażają o byle g...no , kiedy kobieta protestuje , obwiniają ją i nazywają egoistką. Pomału zaczynają izolować kobietę od jej przyjaciół i rodziny .Wieczna huśtawka emocjonalana sprawia , że kobieta przestaje realistycznie postrzegać związek , zaczyna wierzyć w swoją winę , zaczyna myśleć o sobie żle - i wtedy stwierdza , że jej facet, musi być wspaniałym człowiekiem , skoro jest z taką nędzną kreaturą jak ona . Taka kobieta po pewnym czasie potrafi tłumaczyć swojego faceta z chamskich zachowań , potrafi tłumaczyć nawet , kiedy facet zaczyna ją bić . Opuszczona - z tego co piszesz , twój facet wygląda właśnie na takiego , o jakich pisałam . Nie licz na to , że on się zmieni . Nie zmieni się . Zastanów się , czy chcesz być upokarzana a prawdopodobnie w przyszłosci bita .Dobrze się zastanów. Odpowiedz Link Zgłoś
opuszczona nowy watek ... 08.09.05, 11:38 coz tych nowych bedzie chyba jeszcze duzo. tym razem chcialabym wam wytlumaczyc mojego nicka. otoz kilka miesiecy temu moj M zostawil mnie dla innej. I moze nie byloby w tym nic niezwyklego gdyby nie fakt ze widywalam ich codzien, widzialam jak razem ida na kawke itp. i wiecie co.. kiedy po kilku miesiacach przyszedl do mnie, powiedzial ze ONA byla pomylka, ze kocha tylko mnie wybaczylam mu to. Wtedy zalogowalam sie pod tym nickiem. uwierzycie ze mimo nienawisci za to co mi zrobil ja przez te tygodnie wciaz go kochalam? myslalam ze sie zmienil. niestety po czasie widze ze nie. wiecie dziewczyny.. mam czasem wrazenie ze zamiast go kochac ja sie go boje. kazda jakas decyzje z mojej strony czy co do ciucha czy jakiegos wyjscia.. zawsze zanim sie zgodze to mysle juz ile bedzie pretensji, podejrzen i jego wymowek. wiadomo ze nie chce tak zyc!!!!!!!! kto by chcial zreszta... Ktoras z was spytala mnie czy moze ja poprostu potrzebuje takiego "terroru" coz... odpowiem wam w taki sposob. Nie moge miec chlopaka ktory bedzie wiecznie mnie wychwalal, byl idealny. Jestem osoba ktora tacy faceci nudza, musze czuc ze faceta powinnam ciagle zdobywac... takich lubie. Jednak moj M. to juz chyba przesada:( Dodam wam tylko ze ostatnio zachowuje sie dokladnie tak jak w czasie kiedy pojawila sie ONA. O byle co sie czepia, traktuje mnie zle, a na slowo "kocham" moge liczyc raz na 2-3tygodnie. A ja potrzebuje go czesciej, znacznie czesciej... moze to glupie jak mi ktoras zarzucila ze pod wplywem forum chce zerwac. Ja tak nie sadze. Mowicie o sprawach o ktorych mowia mi tez moi znajomi w kwesti jego osoby, ale mowicie tez o tym o czym bym nigdy nie pomyslala.. dziekuje wam bardzo i prosze czytajcie czasem moje nowe wpisy, chcialabym abyscie wyrazaly swoje zdanie, bo widze ze dzieki wam zaczybam otwierac oczy na przyszlosc.... Dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
annamariar Re: nowy watek ... 08.09.05, 16:10 Dziewczyna, uciekaj od niego gdzie pieprz rosnie!! Mam kolezanke ktora jest w identycznej sytuacji jak Twoja. On Cie zniszczy. Zycie sobie zmarnujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
agnies_87 Re: nowa sprawa... 08.09.05, 16:28 my tez tak mamy... on idzie na piwo z kumplami - ok, niech idzie, ja chce isc z moja przyjaciolka na piwo - nie ma mowy! :| duzo jest takich sytuacji... juz z tym nie walcze... odpuszczam... nie chce, zeby sie wkurzal... oni nie lubi moich znajomych - ja jego... spedzamy czas osobno jesli chodzi o spotkania towarzyskie... tzn. on spedza... Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 08.09.05, 16:34 jest stukniety i koniec:P Odpowiedz Link Zgłoś
klara.xy Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 10.09.05, 18:34 Hej; mój chlopak nie cierpi różowego koloru. Wprost nie cierpi. No ale ja mam pare bluzek w tym kolorze i nie zamierzam rezygnować z chodzenia w nich, bo mi sie podobają. Wiec kiedyś wychodziliśmy gdzieś i pytam go czy nie będzie mu przeszkadzać jeśli włożę różową bluzkę, an co on odpowiedzial, ze ja moge chodzic w tym kolorze, bo ja w nim ładnie wygładam. Myślę, że jeśli twoj chlopak by cie naprawde kochal to takie pierdoły jak długość spódnicy, czy kolor ubrania nie powinny mu przeszkadzać. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku ;) Odpowiedz Link Zgłoś
0sram Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 10.09.05, 20:10 Eee tam, on ma syndrom psa ogrodnika, sam nie zje i innym nie da... A ja lubie, gdy moja kobieta ubiera sie "kobieco" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 10.09.05, 20:47 no nie jestem pewna czy twojej kobiecie to sie spodoba:> kobieco czyli nago:-) Odpowiedz Link Zgłoś
zlakobieta Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 10.09.05, 20:23 Moj ukochany jest podobny. Roznic jest jednak kilka: 1.Jestesmy bardziej "dorosli" ja 35, on 41 2.On jest przy tym madry 3.Wiem NA PEWNO, ze mnie kocha Ad.1 - mamy wiecej doswiadczenia, bo nasz zwiazek nie jest pierwszy ani dla niego ani dla mnie, a ja ze swojej strony wiem na 1000%, że jeszcze 10 lat temu kompletnie bym się takiemu typowi podporządkowala (w imie mojej miłości oczywiście). Mając jednak lat 35 jestem konsekwentna w walce o swoje prawa i nie pozwalam mu za bardzo mna rządzic. Nie robie jednak tego "na udry", a raczej zartem i spokojną rozmowa. Jesli to nie pomaga, to po prostu przeczekuje bez emocji. Wiem, ze rozejdzie sie po kosciach, bo - patrz pkt2 i 3 Ad2 - Jest madry, bo wie, że nieraz sprawia mi przykrośc swoimi dyktatorskimi zapedami i scenami zazdrości (nadmieniam, ze sceny nie bywaja gwaltownmi awanturami, tylko raczej obrazanką i wyrzutami slownymi) i zawsze po wszystkim przeprasza mnie i mowi, ze chcialby nad tym zapanowac ale nie potrafi i juz. W takich momentach kocham go najbardziej na swiecie i sama tez go przepraszam (oczywiscie pomimo przeprosin wcale nie zamierzam w przyszlosci zmieniac swojego zachowania ;) i potem juz w ogole jest sielanka :) Poprzedni zwiazek nauczył mnie jednego - nie mozna rezygnowac z siebie w imie falszywie pojętej miłości. Taka milosc po czasie zamienia sie w udreke. Zaczynasz nienawidziec osobe, ktora wymogla no Tobie szantazem pewne rzeczy, a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ten facet i tak nie rozumie dlaczego masz do niego pretensje. On jest przekonany, ze Ty NAPRAWDE jestes taka jak on chce, a nie, ze wyrzeklas sie czegos dla niego. Skoro przez dlugi czas nie zgłaszalaś sprzeciwu, to "o co Ci teraz chodzi?". Ogólnie - katastrofa milosci, zwiazku, wszystkiego, a przede wszystkim stracony czas. Jesli facet Cie kocha naprawde, to nie zrezygnuje z Ciebie bez wzgledu na to jaka bedziesz. Moj mnie kocha i wiem, ze mimo chwlowych trudnosci nie opusci mnie i juz. Dlatego tez pewnie pozwalam sobie na taką niesubordynacje ;) Ignoruj jego zastrzeżenia. Nie daj sie wyprowadzic z rownowagi. Jak wpada w ton pretensji, to spokojnie go zapytaj czy z tego powodu juz nie chce z Toba byc. Nie daj sie zapedzic w kozi rog. To on decyduje czy akceptuje ciebie taka, jaka jestes, czy nie. Jak nie, to wolna droga. W ten sposob bedziesz trzymac go w szachu. On w zadnym wypadku nie moze by pewny, ze Tobie na nim zależy bardziej niż jemu na Tobie. Tyle moich rad. Skorzystaj i nie marnuj sobie życia z kimś, kto nie jest tego wart. Pozdrawiam Zlakobieta Odpowiedz Link Zgłoś
haasioo Re: CZY WASZ FACET RZADZI TYM CO NOSICIE UBRANE?H 10.09.05, 20:59 Ja myślę, że taki ON to się powinien wypchać czasami sianem... usłyszłam dziś komplement od przyjaciela, nie chłopaka, i właściwei byłego: widzę, że trochę Przybrałaś - z głupim uśmiechem; spadaj koleś, ktoś cię pytał, nie wiesz, jak to jest nie móc zrzucić, to się nie odzywaj... Odpowiedz Link Zgłoś
opuszczona no i stało się... zostawił mnie.. :(( 17.09.05, 23:19 j.w coz przynajmniej to ostatni odcinek telenoweli luz ja i don M. Dziekuje wam za rady,,, jak widac, on na nic nie zasluguje ;-(( pozdrawiam:* Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: no i stało się... zostawił mnie.. :(( 18.09.05, 12:36 Szkoda, ze Ty go nie zostawiłaś pierwsza. było się nas słuchać. Odpowiedz Link Zgłoś