Dodaj do ulubionych

Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści "...

IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 28.09.02, 11:02
www.wielebniak.republika.pl/glowna.htm
Obserwuj wątek
    • Gość: Basia Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 11:55
      Gratuluję pomysłu na wyżycie intelektualne -Alę zabić, bo
      dobija, Andżela jest po prostu żałosna i nad tym nie warto się
      rozczulać, a Natasza to żeński odpowiednik Robocopa. Fajna
      paczka, ale choćby jak płytcy byli, wszyscy razem, czy każdy z
      osobna -mają uczucia. Byliby może inni, gdyby nie społeczeństwo,
      podzielone na grupy, tłoczące się w swoich foremkach, jak
      śledzie w puszce, czekające na kolejnych 'członków swych partii
      (foremek)'. Ja chciałam zostać w tej pierwotnej formie mojego
      JA, długo walczyłam ze 'śledziami', tylko, że dziś, jak
      nie 'władujesz się w jakąś foremkę', to musisz liczyć się z
      robieniem za 5-te koło u wozu- potrzebne tylko w ekstremalnych
      sytuacjach, jako zapasówka, a to na dłuższą metę nie jest
      przyjemne. Mimo wszystko każdy ma w sobie jakąś cząstkę należącą
      do innego świata, naszą własną, osobistą 'foremkę', której
      zdarzy się czasem krzyknąć -czy tego chcemy, czy nie.
      Powiesz -jestem zwyczajna, wielu ludzi przecież pisze 'do
      szuflady', a to, że do mojej dostęp ma, oprócz mnie,
      jeszcze 'kilku' innych i że czasem 'na mnie patrzą, świecą
      światłem i pytają, ile mam lat'...? Zwyczajna, czy nie -
      prowokuje, a to już sukces i moje słowa pozbawione są w tym
      miejscu ironii. Może będą one kiedyś miały Zaszczyt dołączyć do
      Twej kolekcji znaków stanowiących przetworzenie tego, co
      przeżywasz. Niczym kolejny obraz w galerii, który Ty oprawisz w
      ramy, może nawet coś wstylu 'byli i tacy, co zwracali się do
      mnie, a powinni buli do psychoanalityka(...)'. Cóż, w życiu
      różnie bywa -coś o tym wiem (i chyba nie ja jedna). Książki
      jeszcze nie czytałam, tyle mogę powiedzieć po lekturze wywiadu w
      OBCASACH. Chcę przy tym zaznaczyć, że moja opinnia ma charakter
      czysto subiektywny, może częściowo jest recenzją, ale bez
      jakichkolwiek zamiarów obrażenia innych i ich poglądów. Ze swej
      strony życzę powodzenia Tobie Doroto w dalszej pracy.

      Z poważaniem Basia (18) -tegoroczna maturzystka.
      • Gość: 0 Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.dwi.uw.edu.pl 28.09.02, 19:57
        Ale nareszcie cos sie ruszyło.
        Ludzie zaczęli latać za książką.

        To, że w sumioe była w tym żyłka pedofilska, itpd - to żaden
        śekret.
        Ale zawsze coś.

        Za Miłoszem by tak nie latali.
      • Gość: 0 Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.dwi.uw.edu.pl 28.09.02, 19:58
        Ale nareszcie cos sie ruszyło.
        Ludzie zaczęli latać za książką.

        To, że w sumioe była w tym żyłka pedofilska, itpd - to żaden
        śekret.
        Ale zawsze coś.

        Za Miłoszem by tak nie latali.

        Zresztą, GW też nie każdego lansuje, he he.
      • Gość: - Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.dwi.uw.edu.pl 28.09.02, 20:00
        GW na pewno wie, kogo promuje. Prawda|?
      • Gość: aga Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 11:48
        Znam jedną taką dziewczynę-identyczny typ jak DM. Myśle,ze to
        jest b.zdolna dziewczyna,ale boje się, ze ją będą promować do
        urzygania i zrobią jej krzywdę, bo bedzie się kojarzyć z
        wypromowanym proszkiem typu: Ich Troje
      • krisirk Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści 01.10.02, 16:18
        Przykre ale prawdziwe. A do tego jeszcze zachwyty laureata Nike. Jeżeli będę
        szukał takiej literatury to wystarczy wizyta w najbliższym barze piwnym lub
        jazda z kibolami na mecz. Jestem widać zbyt staroświecki żeby podziwiać język
        slamsów, ulicy i bazaru. Dla mnie piękno języka i operowanie nim aby przekazać
        ważne tręści to elementy nierozłaczne. I nie na darmo istnieje oreślenie
        Literatura Piękna.....właśnie taka ma być, nawet jeżeli opisuje ospadki
        cywilizacja
      • Gość: ivona Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 15:12
        Masloska to margines literatury,niestety inie zadne
        zjawiskoliterackie tylko bełkot,który może się podobać panom po
        czterdziestce(Pilch)imłodym wybierającym studia psychologiczno
        podobne. Masłowska po skończeniu psychologii napisze lepsza
        książkę, czegożyczmy sobie wszyscy.
    • Gość: Partizan Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 28.09.02, 12:53
      Kolejna książka z cyklu: "Jak sobie inteligent wyobraża, że mówią (i myślą)
      tzw. zwykli ludzie"? Mam nadzieję, że nie, choć lektura fragmentu tej książki
      nie nastraja zbyt optymistycznie. Ale chętnie przeczytam całość.
    • Gość: plin Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 16:46
      Tuż po fragmentach powieści Masłowskiej przeczytałam o "swetrze
      rozwojowym", w rytmie tej prozy. Niezwykłe wrażenie. Zróbcie
      taki eksperyment! Głupstwo jest bliżej, niż się sądzi. Czy
      gazeta nie ma świadomości komicznego efektu? A proza
      Masłowskiej, jak każda dobra proza, deszyfruje zgłupienie i w
      takim sugestywnym rytmie, że nie można się go pozbyć. Myśli się
      w tym rytmie przez pewien czas. A że "swetry też się w związku z
      tym rozrosły, bo trochę łyso wygląda mały sweterek..." Czasem
      czytelniczki są naprawdę źle traktowane, jak idiotki.
    • Gość: tgta Po co pisać o dresiarzach? IP: *.supermedia.pl / *.cza.warszawa.supermedia.pl 28.09.02, 17:25
      Właśnie, ta kwestia mnie zastanawia. Po co i dla kogo? Przeciez
      sam dres nie będzie tego czytal, bo on nawet nie zna takich
      pojec jak literatura czy nawet ksiazka. A po drugie, tylo on zna
      slang użyty w książce, ewentualnie ci, co przebywają w otoczeniu
      dresiarzy. Dla mnie to jeden wielki bełkot, w dodatku wulgarny i
      hamski. Wiec dla kogo Pani Masloska to napisala?
      • hidden Re: Po co pisać o dresiarzach? 28.09.02, 17:35
        Gość portalu: tgta napisał(a):

        > Właśnie, ta kwestia mnie zastanawia. Po co i dla kogo? Przeciez
        > sam dres nie będzie tego czytal, bo on nawet nie zna takich
        > pojec jak literatura czy nawet ksiazka. A po drugie, tylo on zna
        > slang użyty w książce, ewentualnie ci, co przebywają w otoczeniu
        > dresiarzy. Dla mnie to jeden wielki bełkot, w dodatku wulgarny i
        > hamski. Wiec dla kogo Pani Masloska to napisala?

        Napewno nie dla ciebie "esteto".Poucz się lepiej ortografii CHAMIE.
        • mamosz Re: Po co pisać o dresiarzach? 29.09.02, 01:28
          hidden napisała:

          > Gość portalu: tgta napisał(a):
          >
          > > Właśnie, ta kwestia mnie zastanawia. Po co i dla kogo? Przeciez
          > > sam dres nie będzie tego czytal, bo on nawet nie zna takich
          > > pojec jak literatura czy nawet ksiazka. A po drugie, tylo on zna
          > > slang użyty w książce, ewentualnie ci, co przebywają w otoczeniu
          > > dresiarzy. Dla mnie to jeden wielki bełkot, w dodatku wulgarny i
          > > hamski. Wiec dla kogo Pani Masloska to napisala?
          >
          > Napewno nie dla ciebie "esteto".Poucz się lepiej ortografii CHAMIE.

          Bardzo wyrafinowany sposób zwracania uwagi na niedostatki ortografii,chyba wolę
          sensowną wypowiedż z błędami ort. (może dyslektyk)-nawet jeśli się nie zgadzam,
          niż ten poziom korekty wstyd źsię hidden jak kulą w płot wypadło
        • Gość: Raffix Re: Po co pisać o dresiarzach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 14:30
          >> Gość portalu: tgta napisał(a):
          Właśnie, ta kwestia mnie zastanawia. Po co i dla kogo?
          Przeciez sam dres nie będzie tego czytal, bo on nawet nie zna
          takich pojec jak literatura czy nawet ksiazka. A po drugie,
          tylo on zna slang użyty w książce, ewentualnie ci, co
          przebywają w otoczeniu dresiarzy. Dla mnie to jeden wielki
          bełkot, w dodatku wulgarny i hamski. Wiec dla kogo Pani
          Masloska to napisala?

          > Napewno nie dla ciebie "esteto".Poucz się lepiej ortografii
          CHAMIE.

          >hidden napisała:
          Szanowna(-y) Hidden. Czy co do tej ortografii, to chodziło Ci
          może o to, że napisałeś(-aś) źle wyrażenie "na pewno"?
          • Gość: Znam Re: Po co pisać o dresiarzach? IP: *.tele2.pl 07.10.02, 06:45
            Przeczytalem jakas recenzje Wojny .... i mysle sobie zobaczymy.
            Czyta sie jak po grudzie, rytm polamany i stylistyka sorry ale
            tragiczna. O tresci nie wspomne bo niestety nie dotrwalem do
            konca. Dla kolesia ulicy jakim jestem jest to smieszne i
            nieciekawe. Znam "biksy" ulicy i blizsze memu sercu sa hiohopowe
            piosenki niz proba opowiadania historii przez inteligentke z
            dobrego domu. Nie wiem dlaczego przypomina mi to nastepny
            lansowany super szczery produkt Cool Kids Of Death :). Fajnym
            pomyslem byloby opisanie jakiejs sensacyjnej historii takim
            jezykiem, gdzie forma bylaby drugorzedna.
            Tak naprawde ta ksiazka podniecaja sie inteligenci pokroju
            Dunina-Wasowicza dla ktorych jest to fajny klimat stac
            bezpiecznie z boczku i posmiac sie z dresiarzy z ich slangu albo
            jeszcze lepiej na wieczorkach poetyckich zbulwersowac
            towarzystwo jakims tekstem o wciaganiu koksu czy lansowaniu
            malolatek. Mnie to nie rusza.
            Pozdro
            Warszawa da sie lubic.
      • Gość: kik Re: Po co pisać o dresiarzach? IP: 62.233.177.* 28.09.02, 20:47
        Książka ta jest dla pseudointelektualistów, którzy czytając ją będą utwierdzać
        się w swojej wyższości nad "plebsem". Po raz kolejny media reklamują coś
        niewartego uwagi i ludzie to kupują, tak jak kupują proszek Omo czy margarynę
        Ramę. Tylko, że po przeczytaniu tak popularnej książki będą mogli się nią
        pochwalić. Będą mieli o czym mówić w swych pseudonaukowych wywodach. Ludzie,
        obudzcie się, czy literatura, żeby poruszć musi być wypełniona wulgaryzmami???
        Czy już nic innego nie jest w stanie nas poruszyć? Jak widać prawie całe nasze
        społeczeństwo zeszło do poziomu dresiarzy.
    • Gość: tetryk Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.cyberia.com.pl 28.09.02, 20:41
      Po pierwsze, odniosę się do pierwszych słów wywiadu. Proszę
      mianowicie, by przyjrzeć się felietonowi Pilcha. Myślę sobie, że
      to jednak paszkwil, nie zaś - pean. Po drugie, proszę spróbować
      posłuchać kiedyś dresiarzy, a nie nasładzać się zgodnością
      swoich na ten temat wyobrażeń z wyobrażeniami Masłowskiej o
      literaturze. Po trzecie, proszę zaprzestać tworzenia faktów
      kulturalnych z niczego.
    • Gość: tetryk Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.cyberia.com.pl 28.09.02, 21:09
      Ciekaw jestem, co teraz czują Paweł Dunin - Wąsowicz i Krzysztof
      Varga. Wypełnij test:
      a) są dumni z siebie i swoich panienek
      b) piszą: Dunin recenzję książki Vargi, Varga - recenzję książki
      Masłowskiej
      c) nic nie czują, bo są bezduszni
      d) piją na wspólnej imprezie
      • Gość: saudi Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.interpacket.net 28.09.02, 22:24
        Gość portalu: tetryk napisał(a):

        > Ciekaw jestem, co teraz czują Paweł Dunin - Wąsowicz i Krzysztof
        > Varga. Wypełnij test:
        > a) są dumni z siebie i swoich panienek
        > b) piszą: Dunin recenzję książki Vargi, Varga - recenzję książki
        > Masłowskiej
        > c) nic nie czują, bo są bezduszni
        > d) piją na wspólnej imprezie

        Ponieważ aktualnie mamy weekendowy wieczór,
        skłaniałbym się ku (d), jeśli poziom alkocholu nie jest jeszcze zabójczy dla
        ich organizmów to (a), w przeciwnym wypadku zdecydowanie w tym stanie (c).
        Intelektualista też człowiek. Od Silnego to się tu dużo nie różni.
        • Gość: saudi Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.interpacket.net 28.09.02, 22:30
          "alkoholu", nie "alkocholu". To tak na wypadek, gdyby pojawiły się polemiki w
          stylu "Naucz się chamie najpierw ortografii"
    • Gość: Alex DeLarge Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 28.09.02, 22:42
      Kochani, przecież tej książki nie da się czytać. Dla kogo ona
      jest napisana? Naiwne przemyślenia dojrzewającej nastolatki;
      młodzieńcza depresja i rozczarowanie światem podane w naprawdę
      żenującej formie. Warsztat Masłowska ma okropny. Czytanie tekstu
      to mozolne przebijanie się zdanie po zdaniu przez nieporadny
      gramatycznie gąszcz. Stylizacja na język podwórka? Proszę mnie
      nie rozśmieszać. To jest po prostu bardzo zła książka.
      • Gość: konradm Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.net.autocom.pl 28.09.02, 23:39
        A w sumie poparłbym przedmówcę. Przeczytałem najpierw o onej
        nadziei polskiej literatury artykuł w Przekroju, później anons w
        Wyborczej i wreszcie główny blok Obcasów. Wychodzi na to, że
        Świetlickiemu się nudzi czytanie klasyków postmodernizmu i bawi
        się w impresariat. Bo, wierzcie mi, znam kilku ludzi z bloków i
        oni nie mówią TAKIM KANCIASTYM JĘZYKIEM! Ich wiąchy są
        mistrzostwem płynności. Nie wmówicie mi panowie szanowni
        Literaci, że to objawienie. Ta książka to ledwo szkic. I to
        językowo nie całkiem prawdziwy.

        Poza tym inna sprawa, bardziej niepokojąca. Słuchałem debaty w
        Radiostacji o Generacji Nic (kilka dni temu była taka polemika w
        Gazecie). Gadało kilku wyedukowanych panów - właściwie o niczym.
        Pod koniec zadzwonili do Masłowskiej, która po włączeniu się do
        dyskusji wypowidziała jedno sensowne zdanie, w którym słowem -
        kluczem było wyrażenie "rzyg". Przez następne dwadzieścia minut
        wyedukowani panowie używali go w każdym wypowiadanym zdaniu,
        odmieniając przez wszystkie przypadki. Ciekawe skąd wynika cała
        histeria wokół tej pani. Czyżby prosty głód wulgaryzmu?
        • wazi Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. 29.09.02, 00:58
          Gość portalu: konradm napisał(a):

          > A w sumie poparłbym przedmówcę. Przeczytałem najpierw o onej
          > nadziei polskiej literatury artykuł w Przekroju, później anons w
          > Wyborczej i wreszcie główny blok Obcasów. Wychodzi na to, że
          > Świetlickiemu się nudzi czytanie klasyków postmodernizmu i bawi
          > się w impresariat. Bo, wierzcie mi, znam kilku ludzi z bloków i
          > oni nie mówią TAKIM KANCIASTYM JĘZYKIEM! Ich wiąchy są
          > mistrzostwem płynności. Nie wmówicie mi panowie szanowni
          > Literaci, że to objawienie. Ta książka to ledwo szkic. I to
          > językowo nie całkiem prawdziwy.
          >

          nic dodać, nic ująć. moi kumple też nie mówią w taki sposób (przecież sami
          siebie nie byliby w stanie zrozumieć!). ten "barok-bełkot" może podniecać chyba
          tylko pokolenie starszych twrców i odbiorców (kiedy ostatnio świetlicki miał
          dwudzieste urodziny, he?). niektóre zwroty w monologu silnego wyglądają na
          ściągnięte z trylogii, więc może koleś jednak coś tam czyta po kryjomu?
          możliwe że dla starszych czytelników jest to jakaś nowość (problemy nastolatków
          i niby autentyczny język), ale obawiam sie, że dla mnie, nieomalże rówieśnika
          autorki, będzie to po prostu rodzaj nudnego repetytorium z codzienności (nie
          zupełnie mojej, ale bardzo dobrze mi znanej).
          czy to prawda, okaże się dopiero po przeczytaniu tej "wojny..." (po lekturze
          fragmentów, wiem już, że by spełnić obowiązek uczciwości potrzeba mi będzie
          cholernej cierpliwości i samozaparcia)

          • Gość: nina Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.blich.krakow.pl 04.11.02, 16:34
            Kolego... a cóż to za dziwaczne sformuowanie? Może zacznie
            kolega od AUTOkrytyki...?

            ten "barok-bełkot" może podniecać chyba
            >
            > tylko pokolenie starszych twrców i odbiorców (kiedy ostatnio
            świetlicki miał
            > dwudzieste urodziny, he
        • pasisyn Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. 29.09.02, 20:50
          Zgadzam sie ze wszystkimi ktorzy bluzgaja te pozycje
          ale boje sie o was i o siebie, bo moze robimy to z trywialnej
          zazdrosci, leczymy tym nasze drobnomieszczanskie komplexy ?
          mam nadzieje ze nie, ale czesto jest tak, ze robie cos
          podswiadomie, wydaje mi sie ze nad tym panuje, a okazuje sie, ze
          to ukryta gleboko we mnie zawisc niczym nie uzasadniona.
          Proponuje, abysmy przeprowadzili jakis wnikliwy przeglad
          wewnetrznego krajobrazu, bo moze sie okazac, ze to my jestesmy
          zalosni...
          • Gość: konradm Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.net.autocom.pl 29.09.02, 23:07
            Nie miałem zamiaru nikogo mieszać z błotem. Tyle tylko mam żalu
            i mieszczańskiej zgryźliwości, że łaskawie i niepodzielnie nam
            panujący w Kulturze narodowej Świetlicki cokolwiek przesadza
            tytułując eksperyment literacki objawieniem stulecia i głosem
            pokolenia. Nie dawniej jak rok temu ów pan był łaskaw wraz z
            kolegą podobnie bawić się publiką, nie zostawiając suchej nitki
            na Krakówku (inna sprawa - słusznie czy nie) - mam na myśli
            jego "Katechetów i frustratów". Rok minął i Swietlicki zatęsknił
            do radosnych harców, tym razem biorąc na warsztat wiadomą panią
            z Pomorza, która eksperymentuje, bo ma do tego prawo, jednakowoż
            delikatnym nadużyciem było mianowanie tych prób genialnym
            debiutem i gromem z jasnego nieba. A to dlatego choćby, że, jak
            pisałem, formuła językowa "Wojny..." na tyle odbiega od
            dresiarskich i im podobnych standardów językowych, że nazwać ją
            mogę najwyżej impresją na temat, jeśli nie językowym science
            fiction. Ponadto moja mieszczańska dusza buntuje sie przeciwko
            nazywaniu Dzieła głosem pokolenia, do którego mam przyjemność
            się zaliczać (rocznik 1981). Wybaczcie państwo, ale znam tyle
            osób piszących znacznie lepiej i nie posiadających większych
            perspektyw na zaistnienie w oficjalnym obiegu literackim, że
            mogę spokojnie zrezygnować z Silnego w roli rzecznika. To, zdaje
            się, wszystko na ten temat.
            • pasisyn Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. 30.09.02, 18:19
              No widzisz, bardzo ladnie to argumentujesz
              i ja Ci wierze i zgadzam i szanuje

              ale zerknij z wieksza uwaga w siebie i zauwaz ze (moze nawet o
              tym nie wiesz, sprawy se nie zdajesz) moze piszesz to wszystko z
              gleboko ukrytego poczucie niedowartosciowania, komplexu,
              nienawisci niczym nie popardej, jak tylko zazdroscia

              ja na przyklad tak robie, zazroszcze, ale nie uswiadamiam sobie
              tego do knca, moge uzasadniac ma krytyke i mnie to uspokoji, ale
              caly cas mam przeczucie, ze ne mam prawa tak robic, ze gdzies
              gleboko siedzi we mnie nenawisc i tego sie boje chlopie, ze
              jestem po prostu zwyklym zawistnym gnojkiem

              nie chce cie obrazac, przepraszam, ale piszac do ciebie
              spowiadam sie i moze spowiem i ciebie

              dzienx za wysluchanie

              chuj pasisyn


              • Gość: Alex DeLarge Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 30.09.02, 19:06
                Ależ ty jesteś wygięty, stary ;)
                • Gość: Alex DeLarge Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 30.09.02, 19:18
                  Hmm, tak sobie pomyślałem że moja odpowiedź na post pasisyna może ale nie musi
                  (bo w sumie kto to stwierdzi?) wynikać z tego iż podświadomie żywię do niego
                  skryte hedonistyczne uczucie homoseksualne. Potwierdzeniem tej hipotezy mogłoby
                  być słowo "wygięty", bo jak wiemy członek męski wygięty jest, a jak mężczyzna
                  podświadomie myśli o członkach i wypisuje słowa tego typu to wytłumaczenie to
                  bardzo bliskie prawdy może być (ale nie musi).
                  • Gość: Alex DeLarge Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 30.09.02, 19:23
                    Pasisyn, wybacz, ale twoje wypowiedzi to chory bełkot.
                  • Gość: konradm Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.net.autocom.pl 30.09.02, 23:10
                    Miałbym spore wątpliwości co do twojej argumentacji. Moim
                    zdaniem ulegasz środowiskowej i społecznej presji wywołującej w
                    twoim ego inwersyjne uczucia masochistyczne będące skutkiem
                    braku stałego punktu odniesienia w układzie centralnym schematu
                    twojej podświadomości. A tak w ogóle powinienieś sobie
                    zafundować bardziej gruntowną psychoterapię.

                    Pasisyn, wybacz ale nie mam zamiaru zagłębiac sie w otchłanie
                    swojej psychiki w poszukiwaniu ukrytych urazów z dzieciństwa,
                    które teraz skutkują w postaci mojej krytyki "Wojny polsko -
                    ruskiej...". W ten sposób mogę się w sobie doszukiwać źródła
                    całego zła świata tego. Fragmenty książki na pewien sposób mi
                    się nie podobają, ot co. Poza tym trochę mi nieswojo gdy
                    konwersuję z człowiekiem tytułującym sie chujem.
                    • Gość: pasisyn Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 19:43
                      masz chlopie racje
                      tak wypalilem z glupia frant
                      w sumie w innych miejscach forum pisalem nie o ksiazce lecz
                      omaslowskiej jako osobie z wywiadu
                      tu ci dziekuje za blyskotliwy zarys mej chorej psychiki
                      ja jednak potrzebuje jasniejszych rozwiazan
                      wycofuje sie z rozmowy, juz nie zyje
                      wam zycze powodzenia na gruncie humanistyki, ja osuwam sie w
                      milcznie, bo gadac jak widze, nie umiem
                      milcze jak chcial madry pan Wittgenstein
                      albo tak zakoncze
                      "z ludzmi w zadna nie wejde rozmowe
                      zlekne sie obmowy i pochwaly(...)"

                      pasisyn kutas


                    • Gość: pasisyn Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 19:50
                      napisales : "Miałbym spore wątpliwości co do twojej
                      argumentacji. Moim
                      zdaniem ulegasz środowiskowej i społecznej presji wywołującej w
                      twoim ego inwersyjne uczucia masochistyczne będące skutkiem
                      braku stałego punktu odniesienia w układzie centralnym schematu
                      twojej podświadomości"

                      bardzo chcialem to zrozumiec, oj bardzo, bardz bardzo
                      ale czytajac to kolejny raz mam wrazenie, ze jedynie opanowales
                      do perfekcji sztuke sofizmatu, a to mnie zabolalo

                      ja nie pisalem o tym wszystkim po to, zeby kogos zawstydzic,
                      pokazac swa swade jezykowa (ktorej nie mam)
                      chcialem byc komunikatywny, ale nie umiem
                      czesc

                      pasisyn skurczybyk (moze z nim chcesz gadac jak Cie pitol
                      klopocze?:)
                  • Gość: pasisyn Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 19:57
                    kurde musze dosrac jeszcze Alexovi DeLarge
                    taka juz moja zlosliwa natura (na-tu-ra, a moze cecha wtorna?)

                    zeby sie na dowidzenia (jutro trace internet, powaga)
                    wysrac na jakas niewinna osobe uzyje obcego jezyka (tu nasz
                    Kartaginczyk winien sie skupic, ale tym razem to nie lacina)
                    no kto pizdnie wiecej :
                    Var nem velik vizze, wiec kto wie co tam we wczesnej fazie
                    rozwoju psychoseksualnego sie z toba dzialo :)

                    czekam na cieta odgryzke, ale juz jej nie przecytam

                    dla potomnych
                    chlopaki !!!

                    pozdro

          • Gość: Jerzy Re: Przede wszystkim bardzo słaba książka. IP: *.ny325.east.verizon.net 05.10.02, 16:21
            Burza w szklance wody.Ktoś wpadł na pomysł "szumku"
            informacyjnego i wykreował jedyne dostępne na rynku "dzieło"
            młodej osoby dorabiając do tego różne teoryjki typu'młodzieżowe
            spojrzenie", 'Język ulicy" "Masłowska -głosem małolatów' itp.
            Tak naprawdę "Wiele hałasu o nic"
            Mierne wypociny młodej panienki z ambicjami na literatkę. Czas
            pokaże prawdę.Wyborcza potrzebuje takich sensacji i sieje je
            nawet jeśli to plewy a nie ziarna. Swoją drogą ambicje tej
            panienki godne podziwu.Zaczęła i skończyła. Nie takie częste to
            wśród młodych. Gratulacje za wytrwałość jej się należą.Szkoda
            tylko że to grafomania.
    • Gość: :) Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 23:15
      Uwazam, ze Dorota ma telenta:) I to jakiego!!! z calej siebie
      jej gratuluje i zycze wszystkiego naj. Ciesze sie rowniez, ze
      wreszcie ktos udowodnil, ze mlodzi ludzie maja jakies szanse
      zaistnienia. Swietnie, ze tyle osob pomaga Dorocie. Gratuluje
      • Gość: folkatka Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: 212.160.232.* 30.09.02, 18:14

        Jest tylu ludzi piszacych do szuflady naprawde niezle rzeczy,
        ktorymi pies z kulawa noga sie nie zainteresuje. Smiesza mnie te
        wszystkie opinie o "glosie poklenia" - nie dlatego ze jestem
        troche starsza od autorki(rocznik 77) ale dlatego ze ci wszyscy
        supermadrzy ze Swietlickim na czele(ktorego notabene berdzo
        lubie) nie zadali sobie trudu by [pzreczytac chociazby jeden
        porzadny artzin.
      • Gość: folkatka Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: 212.160.232.* 30.09.02, 18:14
        Jest tylu ludzi piszacych do szuflady naprawde niezle rzeczy,
        ktorymi pies z kulawa noga sie nie zainteresuje. Smiesza mnie te
        wszystkie opinie o "glosie poklenia" - nie dlatego ze jestem
        troche starsza od autorki(rocznik 77) ale dlatego ze ci wszyscy
        supermadrzy ze Swietlickim na czele(ktorego notabene berdzo
        lubie) nie zadali sobie trudu by [pzreczytac chociazby jeden
        porzadny artzin.
    • Gość: :) Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 23:17
      Aha! zapomnialam jeszcze dodac, ze uwazam Dorote za szalenie
      inteligentna i madra dziewczyne!I nie tylko ja(cala masa moich
      znajomych i moja rodzina )
    • soczewica Rimbaud w spódnicy? raczej nie... 29.09.02, 00:49
      Przeczytałam właśnie wywiad z Dorotą Masłowską i fragmenty jej książki... i nie
      bardzo wiem, co o tym myśleć.
      Chłam, straszny chłam.
      Ponieważ sama mam aspiracje pisarskie, pomyślałam jednak, że zawiść mnie
      gryzie, i dlatego sądzę to co sądzę. Bo ja też chciałabym wydać książkę,
      niekoniecznie o dresiarzach, ale nikt mi tego jeszcze nie zaproponował.
      Za moment przywołałam się jednak do porządku, co to ma być, żebym owładnięta
      zazdrością wydawała wyrok na osobę której się udało. Zresztą, do nikogo nie
      zwracałam się jeszcze z moimi tworami, pretensje mogę mieć tylko do siebie.
      Zaczęłam się zastanawiać, co mnie tak rozjuszyło.
      Jeszcze raz zagłębiłam się w wydrukowane fragmenty książki.
      Jeszcze raz przeczytałam wywiad.
      Chociaż przypomniało mi się, że debiut prasowy mam już za sobą, dalej sądzę, że
      produkcja panny Masłowskiej do szczególnie porywających nie należy.
      Wysokie Obcasy zaprezentowały kilka stron bełkotu, który mieni się powieścią. I
      cóż my tu mamy? Całkowity zanik języka literackiego, i nie wygląda to na
      umyślny zabieg, wszystko wskazuje na to, że autorka tylko takim językiem się
      posługuje (vide: wywiad, Dorota twierdzi: „nie zgadzam się że kobiety są
      bardziej zjechane niż mężczyźni”. Co to właściwie znaczy?).
      Przemknęło mi przez głowę, żeby przyczepić się tematu, ale się powstrzymałam,
      bo temat rzecz względna, i każdemu autorowi inaczej w duszy gra. Ale
      realizacja – według mnie leży i kwiczy. Szereg zdań krótkich i równoważników
      zdań, i to nie taki szereg, któremu łatwo dać się porwać, ale kompletnie
      oderwanych od siebie, luźnych, zbędnych: „Rajstopy całe w błocie na lewo. Twarz
      na prawo, z jej oczu płyną czarne łzy (...) Przez całe łono idzie to oczko. Z
      tego łona urodzi ona dziecko murzyńskie. Andżelę o zgnitej twarzy, z ogonem. Z
      tym dzieckiem to ona daleko nie pojedzie (...) Będzie mieszkać na szklarniach.
      Jedzona przez glizdy, jedzona przez robaki. Będzie karmić to dziecko czarnym
      mlekiem z czarnych piersi. Będzie je karmić ziemią ogrodową. Ale ono i tak
      umrze wcześniej czy później.”
      Co to ma być właściwie? Pseudo-profetyczne wizje? Język, pełen obrzydliwości,
      podejmuje kwestie, jakich prędzej spodziewałabym się po nieszczęśliwych
      pacjentach szpitali psychiatrycznych, snujących paranoiczne przepowiednie.
      Język Silnego według mnie jest sztuczny i nieprawdziwy, i choćby autorka ze
      wszystkich sił próbowała się ze Silnym utożsamić, to jej to nie wychodzi. „To
      jestem ja przebrana za dresiarza”, mówi Masłowska. No właśnie. Przebrana, tylko
      przebrana, nigdy nie będzie dresiarzem autentycznym, a żeby wiarygodnie
      odgrywać rolę, brakuje dużo.
      Ponadto:
      Czytając wywiad mam wrażenie, że osoba która go udzielała, nie dorosła jeszcze
      do niektórych pytań, nie brała pod uwagę, że mogą paść. Podejrzewam, że w ogóle
      nie zastanawiała się nad konstrukcją psychologiczną bohaterów (bo i kiedy?
      Przerwy w nauce wykorzystane zostały na pisanie), a prezentowane typy są mocno
      naciągane. Kiedy widzę zdanie: „Ala to gatunek koleżanki z klasy. Schludnie
      ubrana, typ polonistki” itd., to miękną mi kolana. Typ polonistki? To dlaczego
      dla mnie, studentki polonistyki, wyznacznikiem i sensem życia nie jest ani
      Dynstia, ani Klan?
      „Andżelizm” który autorce wydaje się zjawiskiem powszechnym to jakaś przedziwna
      naciągana interpretacja, sztuczne twierdzenia wypowiadane przez
      dziewiętnastolatkę nie mającą zbytniego pojęcia o tym, co mówi. W przerwie
      między przygotowaniami do matury ta dziewiętnastolatka stworzyła dziełko, które
      nie jest wybitne, chociaż mogłoby się tak wydawać ze względu na fakt, że tak
      młodej osobie udało się książkę wydać, i jeszcze mieć sporo szumu wokół tej
      publikacji. Chwilowo jednak nie wydaje mi się, aby na wybrzeżu wyrastał drugi
      Rimbaud, tym razem w spódnicy (chociaż ze względu na obecną modę pasowałoby
      określenie: Rimbaud w biustonoszu).
      Trudno nazywać mi fenomenem powieść Masłowskiej, szczególnie w chwili, kiedy
      słowa: dresiarz, blokers i pokrewne robią oszałamiającą karierę w mediach. Na
      temat szarej betonowej rzeczywistości artykuły znaleźć można we wszystkich
      Wprostach i Politykach, kręci się o nich filmy, a muzyka takich ludzi atakuje
      mnie w MTV. Pogratulować można jedynie wyczucia chwili, kto chciałby czytać
      wyidealizowaną Musierowicz czy nieaktualną Siesicką, skoro do całej gamy
      DresProdukt S.A. można dołożyć jeszcze jedną perełkę, i napawać się znajomością
      tematu. I nie tematu się czepiam, ale sposobu podejścia do; jest książka i
      książka, tak samo jak hip-hop wykonywany przez Fisza, dopracowany w każdym
      szczególe i oryginalny, i hip-hop panów w szerokich spodniach, bełkoczących w
      każdym projekcie o beznadziei życia z której chcieliby się wyrwać.

      Interpretacja Świetlickiego jest rzeczywiście na plus, ale jeśli prawdziwie
      interpretują ją twierdzący, że Świetlicki się zachwyca, to wyrzucam
      moje „Pieśni Profana” na śmietnik.

      Plusem jest rzeczywiście, że kogoś młodszego wpuszczono do hermetycznego grona
      powieściopisarzy, ale żeby zachwycać się głębią tego, co głębokim nie jest, to
      lekki przesadyzm. Mylę się? Czas pokaże, ale na moje oko, kiedy ucichnie szum
      wokół Traktatu O Silnym Dresiarzu , "Wojna polsko - ruska pod flagą biało
      czerwoną" będzie do nabycia w hipermarketach, pośród książek na wagę. A sama
      Dorota Masłowska za parę lat w jakimś wywiadzie powie, że wstyd jej za bzdury z
      lat młodości. I nie będzie to nic strasznego – różni wielcy się wstydzili.
      Dorotko, jeśli czytasz opinie na temat swojej produkcji (nie wątpię), to nie
      złość się na mnie, nie miej urazy. Chętnie bym się z tobą skontaktowała.
      Zresztą, dałaś mi kopa do pracy twórczej. Mam pomysł... ciekawe, jak to się
      skończy ;)

      Milena-soczewica.
      • Gość: trombka Re: Rimbaud w spódnicy? raczej nie... IP: *.one.pl 30.09.02, 04:17
        Może napisałabyś coś o sobie przy okazji? Wiesz, tak mnie zaciekawiła Twoja
        opinia... A ten "przesadyzm" - cóż za celność!!! Polecam traktat Sorena
        Kierkegaarda "O pojęciu ironii" - może coś rozjaśni, ale gwarancji nie ma...
        • Gość: Alex DeLarge Re: Rimbaud w spódnicy? raczej nie... IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 30.09.02, 09:57
          Gość portalu: trombka napisał(a):

          > Może napisałabyś coś o sobie przy okazji? Wiesz, tak mnie zaciekawiła Twoja
          > opinia... A ten "przesadyzm" - cóż za celność!!! Polecam traktat Sorena
          > Kierkegaarda "O pojęciu ironii" - może coś rozjaśni, ale gwarancji nie ma...

          A ja polecam Ci, Trombko, traktat Eustachego Marii Wróbla pod tytułem "Jak
          pisać -jeszcze- głupsze posty na forum".
          • Gość: trombka Re: Rimbaud w spódnicy? raczej nie... IP: *.one.pl 30.09.02, 23:59
            Jak widzę jesteś po lekturze...
        • Gość: Alex DeLarge Re: Rimbaud w spódnicy? raczej nie... IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 30.09.02, 10:24
          Gość portalu: trombka napisał(a):

          > Może napisałabyś coś o sobie przy okazji? Wiesz, tak mnie zaciekawiła Twoja
          > opinia... A ten "przesadyzm" - cóż za celność!!! Polecam traktat Sorena
          > Kierkegaarda "O pojęciu ironii" - może coś rozjaśni, ale gwarancji nie ma...

          Polecam także artykuł "Jak w każdej rozmowie pochwalić się znajomością dzieł
          Nietzschego, Kierkegaarda i paru pomniejszych myślicieli" opublikowany w
          Cosmopolitan.
      • Gość: zenek Dla Soczewicy i Andżeli skrzyżowanych z Alą IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 19:34
        Urocza jesteś!
        - przepraszamy: Pani jest urocza.
        Dziesięć minut na scenie literackiego popisu jednak już minęło. Zapraszamy
        ponownie, gdy już przeczyta Pani całą książkę "Wojna polsko-ruska pod flagą
        biało-czerwoną". Polecamy też lekturę - może nudną, bo mało egzaltowaną,
        bardziej chyba sprowadzającą na ziemię potencjalnych grafomanów -"Poczta
        literacka" Wisławy Szymborskiej.
        Dla przeegzaminowania własnych umiejętności literackich proponujemy:
        1. pół stronniczki dialogu: Dresiarz z Dresiarą rozmawiają o miłości i wspólnym
        dalszym życiu (dla utrudnienia dodamy, że Dresiara jest w ciąży, ale nie wie z
        kim).
        2. drugie pół stronniczki: Dresiarz rozmawia o miłości - tym razem - ze
        studentką polonistyki, która już ma kilka doskonałych powieści za sobą, ale
        nikt ich nie zauważył (taką Alą). Tym razem utrudnienia żadnego już nie będzie.
        Chociaż... Utrudnieniem będzie konstrukcja wypowiedzi Ali.
        Jako wspomożenie w trudnej pracy literata polecamy "Wojnę polsko-ruską pod
        flagą biało-czerwoną".
        3. prosimy też o trzy, cztery spójne zdania opisujące doznania człowieka na
        narkotykowym głodzie. Tym razem polecamy "Dzieci z dworca ZOO" Christine F. Są
        zdecydowanie bardziej przystępne. Chociaż naszym zdaniem o wiele bardziej
        inspirująca dla debiutantki powinna być lektura "Wojny polsko-ruskiej pod flagą
        biało-czerwoną). "Moskwa-Pietuszki" też niech Pani służą - tak dla porównania.

        Odrobi Pani zadane - zapraszamy na scenę ponownie! I koniecznie prosimy
        podzielić się z nami swoimi dokonaniami.
        Wtedy uwierzymy, że "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" to jest
        szmira niewarta uwagi. Przekona nas Pani też o tym, że Plich to krytyk bez
        wyczucia, a Gazeta Wyborcza robi szum tylko po to, żeby zniszczyć kulturę
        polską. Wiadomo przecierz od dawna, że jest ona (ta Gazeta) opłacana przez
        Ruskich, którzy nawet minę lądową podają psu do żarcia. Biednemu małemu,
        tłustemu psu! Tacy są podli! Tacy oni są!
        Pisz, Soczewico, i udowadniaj jaka jest prawdziwa prawda. Twój talent jest zbyt
        wielki, żeby milczeć!
        - Będziemy zachwyceni, gdy do nas przemówisz!
        PS.
        Gdybyś jednak uwierzyła, że łykanie kamieni dostarcza ciału minerałów
        niezbędnych, a jedzenie zgodnie z własną grupą krwi wpływa na żywotność, czy
        też bez jedzenia można się w ogóle obyć - prosimy nawiązać z nami kontakt
        niezwłocznie. Znowu będziesz na scenie i w pełnym świetle - bez względu na Twe
        dokonania literackie.

        • Gość: michał Re: Dla Soczewicy i Andżeli skrzyżowanych z Alą IP: w3cache:* / *.dau.citynet.pl 20.10.02, 21:34
          Właśnie sobie przeczytałem "Wojne..", przegladam sobie co o
          Masłoskiej jest w sieci, co piszą różni czytelnicy polscy i
          uczestnicy życia społeczno kulturalnego, wypowiedzi ich czytam i
          chciałem Soczewicy odpowiedzieć coś w stylu "Wydaje Ci się, że
          Masłoska Cie przezywa Alą, ale Ty masz przecież na imie
          Andżela", ale już to Zenek napisał. Wiec tylko, że popieram
          Zenka w tym co sugerował o literaturze i potrzebie minerałów dla
          prawidłowego zdrowia, o czym zresztą jest wszędzie szeroko
          napisane. Myślę też, że wypowiedź Soczewicy pisała sama
          Masłoska, bo to niemożliwe żeby ktoś to poważnie pisał.
          michał
    • Gość: Fin Nie znają się śmiecie na literaturze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 00:55
      Dorotko. Nie mają śmiecie pojęcia o literaturze. Pełni są - jak
      widzisz - kompleksów i nie są zdolni wyjść poza dosłowność. Że
      niby dresiarz im nie w smak? Gdzie świadomość konwencji? A
      Ulissesa np. czytali? Nie spodziewaj się innych proporcji!
      Tumańskie społeczeństwo, naprawdę. Artysta - samotny.
      • soczewica Re: Nie znają się śmiecie na literaturze 29.09.02, 00:59
        Gość portalu: Fin napisał(a):

        > Dorotko. Nie mają śmiecie pojęcia o literaturze. Pełni są - jak
        > widzisz - kompleksów i nie są zdolni wyjść poza dosłowność. Że
        > niby dresiarz im nie w smak? Gdzie świadomość konwencji? A
        > Ulissesa np. czytali? Nie spodziewaj się innych proporcji!
        > Tumańskie społeczeństwo, naprawdę. Artysta - samotny.

        broniąc autorki przed tymi, którzy ją obrażają, obrażasz innych. czy to o to
        chodzi? błędne koło.


        • Gość: Fin Re: Nie znają się śmiecie na literaturze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 01:16
          soczewica napisała:

          > Gość portalu: Fin napisał(a):
          >
          > > Dorotko. Nie mają śmiecie pojęcia o literaturze. Pełni są -
          jak
          > > widzisz - kompleksów i nie są zdolni wyjść poza dosłowność.
          Że
          > > niby dresiarz im nie w smak? Gdzie świadomość konwencji? A
          > > Ulissesa np. czytali? Nie spodziewaj się innych proporcji!
          > > Tumańskie społeczeństwo, naprawdę. Artysta - samotny.
          >
          > broniąc autorki przed tymi, którzy ją obrażają, obrażasz
          innych. czy to o to
          > chodzi? błędne koło.
          > Tak, właśnie o to! Bo trudno znieść zarzuty w stylu: "język
          nieautentyczny", "bełkot", bo one wynikają rzecz jasna z
          nieoczytania (nieznajomości różnych konwencji i funkcji jęz.)
          Albo: "nie czytam o dresiarzach, ty dresiaro..." - ad personam,
          albo jak ktoś nagle obraźliwie wpada w ton "panno Masłowska...",
          albo jak autor zarzutów sam używa wyrażenia "leży i kwiczy", co
          źle rokuje aspiracjom takiej osoby, albo gdy zarzuca się
          Masłowskiej, że pisze takim językiem, jakim mówi, gdy wyraźnie
          mówi, że NAUCZYŁA SIĘ biegle nim władać - zatem nie jest to jej
          jęz. naturalny. itd. Słowem: ogólne stumanienie, tępota i brak
          wyczucia językowego ! Polonistów szczególnie, bo wiadomo, czym
          oni się karmią. Dziwi mnie też, że tak dobra pisarka budzi
          emocje na poziomie słuchaczy radia M - że wulgaryzmy... śmieszne
          >
          • soczewica skoro tak... 29.09.02, 01:30
            Gość portalu: Fin napisał(a):


            > > Tak, właśnie o to! Bo trudno znieść zarzuty w stylu: "język
            > nieautentyczny", "bełkot", bo one wynikają rzecz jasna z
            > nieoczytania (nieznajomości różnych konwencji i funkcji jęz.)

            trudno? nie rozumiesz, o co chodzi? a wiesz, co to jest słownik?

            > Albo: "nie czytam o dresiarzach, ty dresiaro..." - ad personam,
            > albo jak ktoś nagle obraźliwie wpada w ton "panno Masłowska...",

            Dorota wyszła za mąż znaczy się?

            > albo jak autor zarzutów sam używa wyrażenia "leży i kwiczy", co
            > źle rokuje aspiracjom takiej osoby, albo gdy zarzuca się

            a niby dlaczego źle mi to rokuje?

            > Masłowskiej, że pisze takim językiem, jakim mówi, gdy wyraźnie
            > mówi, że NAUCZYŁA SIĘ biegle nim władać - zatem nie jest to jej

            mam wrażenie, że jednak nie nauczyła się do końca, można powiedzieć, że ma obcy
            akcent

            > jęz. naturalny. itd. Słowem: ogólne stumanienie, tępota i brak
            > wyczucia językowego ! Polonistów szczególnie, bo wiadomo, czym
            > oni się karmią.

            a więc okazuje się, że na forum działa aktywny dietetyk (ja osobiście nie jadam
            mięsa, więc już wiadomo, że karmię się soją)

            > Dziwi mnie też, że tak dobra pisarka budzi
            > emocje na poziomie słuchaczy radia M - że wulgaryzmy... śmieszne
            > >

            człowieku.
            próbujesz zdaje się zganić moją kulturę osobistą, i robisz to ubliżając mi,
            oraz generalizując. mogłabym również napisać, że nic sobą nie reprezentujesz,
            że jesteś pacanem, debilem, tumanem, oraz użyć wiązanek powszechnie używanych
            przez ludzi wśród których mieszkam, a mieszkam (z przymusu)w centrum blokersów,
            Nowej Hucie (taka dzielnica Krakowa, wiesz). Ale wiązanek takich nie użyję, bo
            cię nie znam, tylko przeczytałam parę postów.
            podchodzisz straszliwie emocjonalnie do krytyki. dobrze, że sam nic nie
            piszesz, bo najmniejsza niechętna recenzja chyba by cię zabiła.
            a może ty prawnikiem jesteś, i praktykujesz sobie z cicha?

            a tumanów sobie wypraszam
            • Gość: Agata ? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 29.09.02, 09:35
              soczewica napisała:
              > Gość portalu: Fin napisał(a):
              > > > Tak, właśnie o to! Bo trudno znieść zarzuty w stylu: "język
              > > nieautentyczny", "bełkot", bo one wynikają rzecz jasna z
              > > nieoczytania (nieznajomości różnych konwencji i funkcji jęz.)

              > trudno? nie rozumiesz, o co chodzi? a wiesz, co to jest słownik?

              Fin napisał "znieść", a nie "zrozumieć"...

              > > Albo: "nie czytam o dresiarzach, ty dresiaro..." - ad personam,
              > > albo jak ktoś nagle obraźliwie wpada w ton "panno Masłowska...",
              >
              > Dorota wyszła za mąż znaczy się?

              Da mnie jest jasne, ze chodzi raczej, ze taka forma zwracania sie do
              adwersarza wskazuje, ze rozmowca zarezerwowal sobie wyzsze miejsce w hierarchi.
              To nie jest dobre wyjscie do dyskusji. (powiedzialabym nawet, ze to niegrzeczne)

              > > jęz. naturalny. itd. Słowem: ogólne stumanienie, tępota i brak
              > > wyczucia językowego ! Polonistów szczególnie, bo wiadomo, czym
              > > oni się karmią.
              >
              > a więc okazuje się, że na forum działa aktywny dietetyk (ja osobiście nie
              jadam mięsa, więc już wiadomo, że karmię się soją)

              To juz czysta zlosliwosc... Oczywiste, ze teraz byla mowa o strawie duchowej.

              > > Dziwi mnie też, że tak dobra pisarka budzi
              > > emocje na poziomie słuchaczy radia M - że wulgaryzmy... śmieszne
              >
              > człowieku.
              > próbujesz zdaje się zganić moją kulturę osobistą, i robisz to ubliżając mi,
              > oraz generalizując. mogłabym również napisać, że nic sobą nie reprezentujesz,
              > że jesteś pacanem, debilem, tumanem, oraz użyć wiązanek powszechnie używanych
              > przez ludzi wśród których mieszkam, a mieszkam (z przymusu)w centrum
              blokersów, Nowej Hucie (taka dzielnica Krakowa, wiesz). Ale wiązanek takich nie
              użyję, bo cię nie znam, tylko przeczytałam parę postów.
              > podchodzisz straszliwie emocjonalnie do krytyki. dobrze, że sam nic nie
              > piszesz, bo najmniejsza niechętna recenzja chyba by cię zabiła.
              > a może ty prawnikiem jesteś, i praktykujesz sobie z cicha?

              Czy to ma byc chlodna odpowiedz na zarzuty? Jesli ktos w tej dyskusji oddala
              sie od merytorycznych argumentow w strone emocji, to zdecydowanie Ty,
              soczewico. Od poczatku traktjesz reszte rozmowcow jak nieukow i udajesz, ze nie
              rozumiesz, o czym pisza.. Jeszcze ta poza: ja_mam_aspiracje_i_debiut_za_soba.
              Czy to jest argument? To raczej typowa metoda dodawania sobie autorytetu, kiedy
              w inny sposob nie mozna byc powazanym. Niektorzy jako argument traktuja swoja
              przewage wiekowa nad rozmowca, inni wyksztalcenie, a Ty - debiut. Nie robi to
              na mnie oczekiwanego przez Ciebie wrazenia...
              • Gość: Alex DeLarge Re: ? IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 29.09.02, 09:53
                Agato, nie można traktować poważnie rozmówcy, który w temace listu pisze "Nie
                znają się śmiecie na literaturze". Soczewica przedstawiła bardzo sensowną i
                logiczną recenzję tekstu Masłowskiej, z którą to recenzją w większości punktów
                nie idzie się nie zgodzić.
                • soczewica Re: ? 29.09.02, 11:04
                  Gość portalu: Alex DeLarge napisał(a):

                  > Agato, nie można traktować poważnie rozmówcy, który w temace listu pisze "Nie
                  > znają się śmiecie na literaturze". Soczewica przedstawiła bardzo sensowną i
                  > logiczną recenzję tekstu Masłowskiej, z którą to recenzją w większości
                  punktów
                  > nie idzie się nie zgodzić.

                  dziękuję za stylową obronę.
                  :)))
                  a po dyskusji z Finem poszłam spać troszkę
                  zgnębiona; przez moment wydawało mi się, że nie można bronić nikogo inaczej,
                  jak wymyślając jego adwersarzom od śmieci - na szczęście tempory i moresy nie
                  zawsze galopują w złym kierunku.
                  nauczka na przyszłość, ordynarnych państwa wrzucić trzeba do kf'ów

                  soczewica (podniesiona na duchu)
                • Gość: Agata soczewica- Ala? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 29.09.02, 20:46
                  Mnie wypowiedz soczewicy zirytowala juz za pierwszym razem. Ale im dalej
                  brnela, tym bylo gorzej. Napisałeś/aś: recenzja - to za mocno powiedziane. To
                  wylew bezgranicznego zalu do autorki, ze tak poptraktowala "polonistki".
                  Najwyrazniej soczewica poczuwa sie do bycia w typie Ali. Patrzac na jej styl
                  pisania, slusznie...
                  • Gość: dOjcze Re: soczewica- Ala? IP: *.toya.net.pl 29.09.02, 21:44
                    Gość portalu: Agata napisał(a):

                    > Mnie wypowiedz soczewicy zirytowala juz za pierwszym razem. Ale im dalej
                    > brnela, tym bylo gorzej.

                    Agata - nie ma sie co irytowac, zdrowiej jest sie smiac z takich rzeczy. a
                    wlasciwie jest to naturalne - czlowiek smieje sie z rzeczy smiesznych.

                    > Napisałeś/aś: recenzja - to za mocno powiedziane. To
                    > wylew bezgranicznego zalu do autorki, ze tak poptraktowala "polonistki".
                    > Najwyrazniej soczewica poczuwa sie do bycia w typie Ali. Patrzac na jej styl
                    > pisania, slusznie...

                    z tymi polonistkami to roznie bywa. ten typ ktory reprezntuje ala - znalem
                    kilka takich dziewczyn, ale jest tez drugi rodzaj ali, polonistki.
                    dziewczyny, ktore czytaja duzo ksiazek, uzywaja trudnych wyrazow, ubieraja sie
                    kompletnie niekobieco, smierdzi im z buzi a do tego sa np. ubrane cale na
                    czarno i maja biale skarpety. u mnie na roku jest wlasnie taka dziewczyna.
                    lubie ja, jest sympatyczna, ale nie moge z nia rozmawiac dluzej bo ona albo ma
                    cos z zoladkiem albo nie myje zebow.
                    • Gość: konradm Re: soczewica- Ala? IP: *.net.autocom.pl 29.09.02, 23:13
                      Do [*^%$%$&] jasnej cholery, piszcie o układzie pokarmowym
                      młodych polonistek na forum "Gastrologia", a obrzucajcie się
                      inwektywami na stronie Legii Warszawa. Nie bardzo się znam na
                      sawuar wiwrze, ale z tego co pamiętam to przy dyskusji o
                      książkach argumenty w stylu "śmierdzi ci z gęby" nie mają
                      wielkiej mocy.
                    • soczewica szanowni państwo, Alą nie jestem 04.10.02, 11:16
                      chyba usiłujecie zrobić ze mnie osobę sfrustowaną, zazdrosną, i nie myjącą
                      zębów.
                      nie wydaje mi się, żeby forum było opdowiednim miejscem na grzebanie w mojej
                      jamie ustnej. oczekuję konstruktywnej odpowiedzi na konstruktywną krytykę, a
                      czytam o moim oburzeniu na potraktowanie polonistek, i wypowiedzi graniczące
                      czesto z chamstwem.
                      jeśli ktoś nie zgadza się z moim podejściem do omawianej książki, niech
                      wypowiada się w sposób bardziej cywilizowany, a nie ubliżając mi.

                      dla jasności: myję zęby, nie noszę białych skarpet i nie ubieram się na czarno.
                      zupełnie się nie zrozumieliśmy.
                  • Gość: Alex DeLarge Re: soczewica- Ala? IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 30.09.02, 09:29
                    Agata i dOjcze - no i po co te ataki personalne? Jeśli nie macie żadnych uwag
                    na temat omawianej książki i nie możecie ich sensownie uzasadnić to po co się
                    wogóle odzywacie? Swoją drogą to bardzo nieładnie bluzgać komuś na necie, gdy
                    ten ktoś nie może przywalić wam po prostu piąchą za obrazę.
                    Konradm - kibice Legii Warszawa mogą poczuć sie urażeni ;)))
                    • Gość: Agata Nie rozumiem IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 30.09.02, 21:54
                      Dlaczego uwazasz, ze bluzgam. Komentuje tylko wypowiedz, ktora mi sie nie
                      podobala.
                • Gość: trombka Re: Sensowna i logiczna recenzja :))))))) IP: *.one.pl 01.10.02, 01:17
                  Monsieur Alex!
                  Zacytuję: "... i nie bardzo wiem co o tym myśleć.
                  Chłam, straszny chłam." A więc autorka nie wie... ale to jednak straszny chłam.
                  Potem następuje porywający wątek osobisty - korespondujący wybitnie z tematem
                  naszej dyskusji.
                  Następnie kwestia zaniku języka literackiego i pytanko dot. wypowiedzi Doroty,
                  w której niezgodziła się " że kobiety [w książce] są bardziej zjechane niż
                  mężczyźni." Jeśli Soczewica tej wypowiedzi nie chwyta, trudno domniemywać że
                  łapie cokolwiek... A język nie pomnik - ewoluuje coraz szybciej, więc nie
                  wszyscy nadążają..
                  Dalej zarzut, że "Język Silnego jest (..) sztuczny i nieprawdziwy". I dodajmy:
                  ohydny, lecz zarzut ten implicite zakłada, iż literatuta musi być pisana
                  językiem naturalnym i prawdziwym. A może jeszcze nudnym? Nic dziwnego, ze Silny
                  tak myśli, bo jak każdy dres-ćpun jest pojebany, czyli chory psychicznie. I tu
                  ( o dziwo!) czujne skojażenie autorki "recenzji", znakiem czego można by uznać,
                  że rozumie, tylko się przyznać nie chce..
                  Na zakończenie mamy osobisty uraz Soczewicy za "typ polonistki (schludnie
                  ubranej)", ale to chyba nie nasz problem, zaś "andżelizm" - poza negacją -
                  krytyki się nie doczekał. Osobiśnie uważam, że całkiem ładnie określa on pewien
                  typ dziewczyny-pustaka, dość gromadnie współcześnie występujący.
                  Rozpisałem się, przepraszam - poniosło mnie ( jak rzekł Sir Lancelot w Świętym
                  Graalu). Gratuluję poczucia logiki i trzeźwości sądów. Do miłego...
                  Pozdrowienia dla przychylnych - Agaty, Fina i każdego, kto się dobrze bawił
                  czytając Dorotę
    • Gość: Fin soczewica nie je mięsa - re IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 01:42
      Jeśli NIE ROZUMIESZ śmieszności zarzutu 1 i nie rozumiesz, co
      jest nie tak w wyrażeniu "leży i kwiczy" - trudno. Jajek też nie
      jadasz?...
      • soczewica Re: hmmmm 29.09.02, 01:52
        właśnie, chciałabym wiedzieć, co jest nie tak w wyrażeniu leży i kwiczy. w
        zasadzie tak mi to siadło na wątrobie, że zasnąć nie mogę, i pcham się w
        dyskusję, ryzykując nieustannie, że ktoś kto nazwał mnie już śmieciem nie
        znającym się na literaturze, pójdzie dalej w niewybrednych komentarzach, co
        spowoduje koszmary senne.

        soczewica-laktoowowegetarianka (w ostatnim słowie kryje się wyjaśnienie, że
        jadam jajka, a i owszem, pijam także mleko)

        • Gość: Fin Re: hmmmm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 01:58
          W wyrażeniu "leży i kwiczy" jest nie tak to samo, co w
          wyrażeniu "leży mi to na wątrobie". Nie obraź się ponownie, ale
          nie chce mi się wyjaśniać. Dobranoc
          • soczewica Re: hmmmm 29.09.02, 02:15
            Gość portalu: Fin napisał(a):

            > W wyrażeniu "leży i kwiczy" jest nie tak to samo, co w
            > wyrażeniu "leży mi to na wątrobie". Nie obraź się ponownie, ale
            > nie chce mi się wyjaśniać. Dobranoc

            idź spać,a miejsca w dyskusji ustąp osobom, które lepiej niż ty znają się na
            literaturze. i nie zasłaniaj tym, że nie chce ci się wyjaśniać, swojej
            miałkości intelektualnej. podpowiem ci: te wyrażenia są wzięte z języka
            potocznego, którym tak zachwycasz się w odniesieniu do przedmiotu dyskusji (dla
            jasności: książki "Wojna..."), i może dlatego kłują w oczy.
            i nie zapomnij do poduszki przeczytać jakiejś wartościowej klasyki (polecam
            Potockiego), bo inaczej istnieje prawdopodobieństwo, że przyśni ci się
            blokowisko pełne Silnych Dresów,. chyba, że tak lubisz, to bardzo proszę

            wolę moje leżenie i kwiczenie, niż zajechane kobiety i szuwaks; jakoś tak mi
            się zdaje, że bardziej pasują do salonów literackich.
            na wątrobie leżało kilku pisarzom przez duże pe.

            a autorce jeszcze raz gratuluję wydania pozycji.


            • Gość: efef Re: hmmmm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 01:00
              soczewica napisała:

              > Gość portalu: Fin napisał(a):
              >
              > > W wyrażeniu "leży i kwiczy" jest nie tak to samo, co w
              > > wyrażeniu "leży mi to na wątrobie". Nie obraź się ponownie, ale
              > > nie chce mi się wyjaśniać. Dobranoc
              >
              > idź spać,a miejsca w dyskusji ustąp osobom, które lepiej niż ty
              znają się na
              > literaturze. i nie zasłaniaj tym, że nie chce ci się wyjaśniać,
              swojej
              > miałkości intelektualnej. podpowiem ci: te wyrażenia są wzięte
              z języka
              > potocznego, którym tak zachwycasz się w odniesieniu do
              przedmiotu dyskusji (dla
              >
              > jasności: książki "Wojna..."), i może dlatego kłują w oczy.
              > i nie zapomnij do poduszki przeczytać jakiejś wartościowej
              klasyki (polecam
              > Potockiego), bo inaczej istnieje prawdopodobieństwo, że przyśni
              ci się
              > blokowisko pełne Silnych Dresów,. chyba, że tak lubisz, to
              bardzo proszę
              >
              > wolę moje leżenie i kwiczenie, niż zajechane kobiety i szuwaks;
              jakoś tak mi
              > się zdaje, że bardziej pasują do salonów literackich.
              > na wątrobie leżało kilku pisarzom przez duże pe.
              >
              > a autorce jeszcze raz gratuluję wydania pozycji.
              >
              >

              Nic chciałbym za personalnie, ale Soczewico droga, czy u Was na
              studiach przerabialiście już niejakiego Białoszewskiego? Ja wiem,
              że Potocki wielkim pisarzem był, ale od tej pory i Norwid, i
              Leśmian, i Przyboś, i wspomniany pan B. No, to własnie Masłowska
              się w tej linii mieści. W ogóle, to na studiach polonistycznych
              raczej nie uczą pisać, sądzę nawet, że ich ukończenie mocno to
              utrudnia.

              Pozdrawiam
              efef
              • soczewica Re: hmmmm 04.10.02, 10:58
                Gość portalu: efef napisał(a):

                > Nic chciałbym za personalnie, ale Soczewico droga, czy u Was na
                > studiach przerabialiście już niejakiego Białoszewskiego? Ja wiem,
                > że Potocki wielkim pisarzem był, ale od tej pory i Norwid, i
                > Leśmian, i Przyboś, i wspomniany pan B. No, to własnie Masłowska
                > się w tej linii mieści.

                wydaje mi się, że za bardzo galopujesz, stawiając Masłowską w tym kanonie.
                rację ci przyznam, kiedy jej książka znajdzie się w lekturach szkolnych.
                i nie porównuj namuzowywania, i wielkiego-zbiorowego-obowiązku ze sztucznym
                językiem maturzystki.
                ile dzieł Norwida przeczytałeś? stanęło na tym, co w liceum, czy może jeszcze
                Pierścień wielkiej damy, Bransoletkę, całe Vade-mecum, Czarne kwiaty, Białe
                kwiaty?
                za chwilę zarzucisz mi, że się popisuję znajomością tytułów (jak to ci wredni
                poloniści mają w zwyczaju, prawda?), ale zanim to zrobisz, to PRZECZYTAJ utwory
                tych, do których chcesz zaliczyć p. Masłowską.

                > W ogóle, to na studiach polonistycznych
                > raczej nie uczą pisać, sądzę nawet, że ich ukończenie mocno to
                > utrudnia.

                a każdy lekarz to konował, informatyk to linuksiarz, dziennikarz to kłamca, a
                pijak złodziej
                niech żyje sztampa!

                pozdrawiam
                soczewica
                • Gość: linuxiarz Re: hmmmm IP: *.home.cgocable.net 05.11.02, 06:14
                  soczewica napisała:


                  > a każdy lekarz to konował, informatyk to linuksiarz,
                  dziennikarz to kłamca, a
                  > pijak złodziej
                  > niech żyje sztampa!
                  >
                  > pozdrawiam
                  > soczewica

                  "LINUXIARZ " ??? A skad Ci sie to wyrwalo , sliczna panienko ?
                  Windows potrafi uzywac nawet polonistka - zeby poslugiwac sie
                  Linuxem , trzeba juz cos niecos wiecej wiedziec ...
                  Polecam poczytac , co to w ogole ten Linux jest i kto go
                  opracowal , a nie uzywac wyrazenia "linuxiarz" jako obrazliwego
                  epitetu .
        • Gość: trombka Re: hmmmm IP: *.one.pl 30.09.02, 04:38
          Fantastycznie! Ja na przykład jestem quasiturbopornointelektualystą, w którym
          to zgrabnym słówku kryje się wyjaśnienie, że jest wszystko cacy i nic nas nigdy
          nie rozłączy.
    • Gość: Vooyek.. Obudźcie się!!!!!!! IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 29.09.02, 03:10
      W czasach kiedy pajace z bardzo bogatych domów nazywają się blokersami, gdzie
      rogoryczony młody człowiek zaczytuje się w Che Guevarze, gdzie każdy chce być
      skate`m, a Ci najgłupsi i najmniej zaradni i obrotni stają się dresiarzami,
      grzeczna dziewczynka z małego miasteczka (fakt jest dobre połączenie z
      aglomeracją trójmiejską), która wcześniej zajmowała się pisaniem wierszy wydaje
      książkę o dresiarzach. Zastanówmy się dlaczego. Otóż kultura polska
      potrzebowała takiej pozycji. Dresiarze rozlewają się po całym kraju (ktoś musi
      wypełnić chuligańską lukę po pseudokibicach). Ta grzeczna książeczka,
      niezrozumiała dla większości staje się fenomenem. What`s up? Wydaje mi się że
      żadne wydawnictwo nie wydałoby książki z prawdziwym językiem dresiarzy bo była
      by zbyt wulgarna. Natomiast szacowna skądinąd "Polityka" wydaje pozerski
      artykuł gdzie Masłowska do każdego zdjęcia pozuje ze szlugiem. Pytam po jakiego
      grzyba? Kreują ją na drugą Chylińską? I jeszcze te zdania w artykule że słowo
      kurwa pojawia się ileś tam razy. Po co to komu. Czy Ci wielcy i wspaniali
      dziennikarze czytają to dla tych kurew. Książka powinna coś wnosić. A ta
      powoduje tylko zamęt. Tak naprawdę nie da się napisać prawdziwej książki o
      życiu dresiarzy bo nikt się nie podejmie wydania jej. Byłaby bowiem zbyt
      kontrowersyjna, a co za dużo to niezdrowo. Nie mam nic do Masłowskiej. Znalazła
      się bowiem w kijowej sytuacji. Napisała coś kiczowatego, wiadomo przecież że
      każdy może się pomylić czy nie być obeznanym w pewnych sprawach, a następnie
      wszystkowiedzący wydawcy podjęli się realizacji jej marzeń. Z całym szacunkiem
      dla Pana Pilcha, ale co Pan Pilch może wiedzieć o dresiarzach... Gdyby
      pzrebywał w ich środowisku jakiś miesiąc to mógłby się ze wszystkimi dzielić
      swoimi sosjologicznymi spostrzerzeniami. Posiedziałby wtedy trochę na klatkach,
      zrobił parę włamów, obił jakiegoś gościa czy pojechał kręcić dym, wtedy to OK.
      Ale akurat tej materii jest to dla mnie autorytet zerowy. Do tego jeszcze
      rozpoczyna się cały lobbing dla "Wojny..." niczym kreowanie Kwaśniewskiej w
      sposób przypominający metody ojca dyrektora. Sytuacja zazyna robić się
      niezdrowa. Nie można pozwolić aby zalała nas kiczowata papka nawet w wersji
      książki o dresiarzach. Jak ktoś chce sobie o nich poczytać to niech zaglądnie
      np. do dobrych fan zinów albo gazetek dla kiboli.

      Apeluję do wszytskich:

      Zbojkujcie "Wojnę...", bo niedługo dojdzie do tego że abiturientka np. sióstr
      urszulanek napisze "Potyczki polsko-wietnamskie czyli język polskich hip-
      hop`owców" i znowu trzeba będzie się rozwodzić i udowadniać tym co nie mają
      możliwości by być w temacie, że to nie tak się je. To jest chała i popieranie
      jej jest zamachem na polską kulturę. Ci którzy jesteście za nią- cały polski
      undergrind się z Was śmieje. Klnąć już zaczął wiśniewski, ale z niego debil
      (BTW, przepraszam ale nie mogłem sobie odmówić). Wulgaryzmów nieadekwatnych do
      sytuacji potzrebują ciemne masy. Obudźcie się!!!!!!!!!!


      Pozdrawiam Vooyek dobra rada
      • Gość: dOjcze Re: Obudźcie się!!!!!!! IP: *.toya.net.pl 29.09.02, 21:39
        Gość portalu: Vooyek.. napisał(a):

        > dla Pana Pilcha, ale co Pan Pilch może wiedzieć o dresiarzach...

        skad mozesz wiedziec wuju co moze wiedziec Pilch? slodki jezu - jasnowidz...

        > Ale akurat tej materii jest to dla mnie autorytet zerowy.

        dobrze ze zauwazasz to ze chodzi tylko o ciebie. dla mnie z kolei jest to
        autorytet wiecej niz zerowy, conajmniej jedynkowy.

        > Do tego jeszcze
        > rozpoczyna się cały lobbing dla "Wojny..." niczym kreowanie Kwaśniewskiej w
        > sposób przypominający metody ojca dyrektora. Sytuacja zazyna robić się
        > niezdrowa. Nie można pozwolić aby zalała nas kiczowata papka nawet w wersji
        > książki o dresiarzach. Jak ktoś chce sobie o nich poczytać to niech zaglądnie
        > np. do dobrych fan zinów albo gazetek dla kiboli.

        w co ty sie bawisz? piszesz jak faszysta, radiomaryjowiec - nie pozwolmy na to,
        zabronmy tego. mnie sie ksiazka podoba i przeczytalem ja, co chyba jest
        rzadkoscia wsrod wypowiadajacych sie tutaj.

        > Apeluję do wszytskich:
        >
        > Zbojkujcie "Wojnę...", bo niedługo dojdzie do tego że abiturientka np. sióstr
        > urszulanek napisze "Potyczki polsko-wietnamskie czyli język polskich hip-
        > hop`owców" i znowu trzeba będzie się rozwodzić i udowadniać tym co nie mają
        > możliwości by być w temacie, że to nie tak się je. To jest chała i popieranie
        > jej jest zamachem na polską kulturę.

        Dorota Masłowska jest agentem Unii Europejskiej i chce by Polska stala sie
        wasalem zachodu. nie pozwolmy na to!!!

        Ci którzy jesteście za nią- cały polski
        > undergrind się z Was śmieje.

        czym jest ten undergrind czy jak rozumiem underground ktory sie smieje?
      • Gość: Rayanne dziękujemy panie Pilch za ocenę naszego pokolenia IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 01.10.02, 13:36
        Bez wstępów:
        Zacznę może od zacytowania Pana Pilcha: "Pokolenie najmłodsze,pokolenie
        oczywiście kompletnie stracone,bo do cna znieprawione przez telewizję,
        narkotyki, Internet oraz wilczy polski kapitalizm, to całkowicie stracone
        pokolenie ma wielkie szczęście,bo wydało autorkę, która je ocali."
        Czy to jakaś zbiorowa PARANOJA???!!!! Jak można zachwycać się dziewczyną, która
        dopiero zaczęła pisać? Jak można uznać ją za głos pokolenia? Nie będę zapewne
        wyjątkiem, kiedy stwierdzę, że osobiście nie zgadzam się, aby pani Masłowska
        mnie reprezentowała. Ani pokolenia, do którego należę.
        Wiele razy w opiniach (tych krytycznych, oczywiście) pojawia się określenie
        wątpliwego dzieła pani Doroty jako bełkot! To przyszło mi do głowy, kiedy
        przeczytałam fragmenty książki - jedyne określenie - BEŁKOT. Chętnie przeczytam
        całość, aby upewnić się co do mojej oceny, jednak "Wojny..." nie kupię.
        Przyczyniać się do zwiększania nakładu nie mam zamiaru.
        Jeszcze jedna refleksja - gdyby, przypuśćmy, tekst ten został napisany przez
        rzeczywistego Silnego - dresiarza, to czy twórczość owa ujrzałaby światło
        dzienne. Wątpliwe. Ze względu na nieestetyczny język i brak właściwej treści
        nikt nawet by się tę próbką twórczości nie zainteresował. Ale że napisała ją
        licealistka z dobrego domu, która język swój musiała specjalnie stylizować na
        blokerski slang (a może wcale nie musiała?) z marszu uznano to za wydarzenie
        epokowe. Naprawdę nie rozumiem, czym kierują się pan Pilch, pan Świetlicki i
        inni członkowie fanklubu D. M.
        I proszę mi nie mówić, że Norwida na początku także nie rozumiano. Bo
        jeśli "Wojna..." jest zapowiedzią nowego stylu, to chyba mnie juz nie powinno
        tu być. Zestarzałam się w wieku 18 lat. Zresztą, każda innowacja - nawet
        językowa - powinna nieść rozwój, a nie upraszczać i cofać się, prawda?
    • Gość: Marek Hlasko Zmartwychwstalem IP: *.ipt.aol.com 29.09.02, 07:11
      • pasisyn Re: Zmartwychwstalem 29.09.02, 20:44
        nie zmartwychwstales marku, bo ty pisales pelen fascynacji i
        pokory
    • Gość: aleks Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: 2.4.STABLE* / *.inet.polhost.pl 29.09.02, 14:33
      Przereklamowana książka, przereklamowana autorka, ot, po
      prostu propagowanie zachowań typu "drecho-polo", bo kto się w
      tym doszuka jakiegoś przesłania?
      • Gość: Anty-pisarz Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.ipt.aol.com 29.09.02, 17:31
        Gość portalu: aleks napisał(a):

        > Przereklamowana książka, przereklamowana autorka, ot, po
        > prostu propagowanie zachowań typu "drecho-polo", bo kto się w
        > tym doszuka jakiegoś przesłania?

        Ty na pewno nie hehehe
        • Gość: Wlodek Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.dialsprint.net 29.09.02, 20:31
          Fascynujace!!!
          Jest taki film amerykanski pod tytulem "Minority report"
          (jeszcze, jak mi sie zdaje, w Polsce nie znany) opowiadajacy o
          przelomie w walce z plaga morderstw. Jego podstawa jest odkrycie
          trojki mutantow, ktorzy maja zdolnosc przezywania przyszlych
          morderstw w formie wizji, zanim zostana one popelnione.
          Futurystyczna technologia pozwala "na zywo" rejestrowac te
          wizje, dzieki czemu moga sie stac podstawa do wszczecia
          postepowania przeciw przyszlym przestepcom. Chwyta sie ich przed
          faktem i osadza w wiezieniu, dokladnie tak jakby tej zbrodni
          rzeczywiscie juz dokonali. Fundamentem nowego systemu prawnego
          jest niezachwiana wiara w nieomylnosc tej niezwyklej trojki
          wizjonerow.
          Na szczescie dla Soczewicy, to tylko fikcja. Nie ma takiej
          technologi. A jednak mi ciezko na sercu, jakbym jakies wizje
          mial... Prorokiem nie jestem, ale z Soczewica bym sie w ciemnej
          ulicy nie chcial spotkac... Zwlaszcza jesli bym sie nazywal
          Dorota Masloska. Tylko tak sie zastanawiam, czy Polonistka moze
          byc Silna?
          Utracilem bezposredni i "zywy" kontakt z jezykiem 14 lat temu,
          nie bylem swiadom istnienia terminu "dresiarz", bo i zjawisko
          nim naznaczone mialo inny wymiar i kontekst w "moich czasach".
          To jest wlasnie to co kaze mi zawolac "FASCYNUJACE!". Nie wiem
          dokladnie jak, ale Pani Maslowskiej udalo sie zewrzec te przerwe
          w doswiadczaniu rzeczywistosci polskiej i dac mi lepszy, daleko
          lepszy wglad w to miejsce historii, ktore dopiero zamierza sie
          nia stac w niedalekiej przyszlosci, niz nawet osobista, krotko
          trwajaca (tylko miesiac) wizyta w kraju ojcow. Jak tego Droga
          Pani dokonala nie wiem, ale o wiele wiecej sensu maja dla mnie
          terez rzeczy, ktore widzialem, a ktorych znaczenie umknelo mi,
          bo zbyt byly obce, oderwane, rozne od tej Polski z ktorej
          wyjechalem. Te dobre slowa o doswiadczeniu Pani prozy cisna sie
          po przeczytaniu zaledwie, wywiadu i fragmentu z GW, co dopiero
          wiec sie stanie kiedy "napuszcza do basenu wody"! Z
          niecierpliwoscia oczekuje ksiazki. Zycze z serca powodzenia i
          gratuluje. Pan Wlodek.
          PS Hej Soczewica, urodzilem sie i wychowalem w Nowej Hucie.
    • pasisyn Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści 29.09.02, 20:31
      Ośmieszając i wyszydzając młodych ludzi należących do "niskich"
      warstw społecznych, stojących na niższym poziomie
      intelektualnym, posiadających inne potrzeby i zainteresowania
      niż "elita" nie można budować swojego pozycji ani w świecie
      literatury, ani w rzeczywistości.
      Czytając wywiad z Dorotą Masłowską odnoszę wrażenie, że wstręt i
      pogarda, z jaką odnosi się do przedstawicieli enigmatycznej
      subkultury "dresiarzy" nie pozwalają jej wyjść poza ramy zasad
      moralnych, które wyznaje i, które wydają się jej obiektywne. Nie
      umie krytycznie spojrzeć na wartości konstytuujące jej ego; nie
      jest w stanie uwierzyć w moralny
      relatywizm prowadzący do prawdziwej tolerancji i pluralizmu w
      społeczeństwie, którego ironia i samokrytyka nie dopuściłaby do
      tak obrzydliwego hierarchizowania i wartościowania
      poszczególnych obywateli. To sprawiło, że niepokój i sprzeciw
      automatycznie pojawiły się na horyzoncie mych myśli. Doszedłem
      do wniosku, że takie różnicowanie otoczenia wynika z chęci
      samookreślenia naszej bohaterki, a w dzisiejszych czasach, gdy
      świata nie można uznać za czarno-biały, z pewnością nie jest to
      proste. Prowadzi to do wyszukiwania przeciwieństw, skrajności,
      które mogłyby tworzyć w społeczeństwie rolę obozów
      światopoglądowych stojących po przeciwnej stronie barykady.
      Oczywistym więc staje się, że Masłowska, osoba z dobrego domu,
      wykształcona, inteligentna, oczytana, niekomercyjna (bo
      przecież jej książkę można znaleźć tylko w drugim obiegu;) i w
      ogóle super dziewczyna włączająca telewizję
      tylko dla "Pegaza", w opozycji do swej osobowości stawia
      owego "dresiarza", człowieka marnego, bez żadnego celu snującego
      się po osiedlu, wulgarnego, wielbiciela przemocy i
      zamiast "Twórczości" czytającego jedynie napisy na murach,
      ewentualnie program telewizyjny. Masłowska jest bardzo wnikliwą
      obserwatorką i jak na talerzu przedstawia nam gnuśność swojego
      ideologicznego adwersarza. I wszystko pięknie.
      Problem polega jednak na tym, że zaobserwowanie tych wszystkich
      cech nie jest niczym odkrywczym, jest po prostu znaną od wieków
      konstatacją, że przemoc, wulgarność, ideowa pustka są pojęciami
      odbieranymi w społeczeństwie negatywnie. Wiele razy w
      literaturze spotykamy się z tematyką tzw. "marginesu
      społecznego", tylko, że jeszcze nigdy nie zauważyłem, aby
      pisarze powodowani byli chęcią upokorzenia, wyśmiania obiektu
      swojego zainteresowania. Śmiech pojawia się często, ale jest to
      zazwyczaj "(...)śmiech godny stanąć obok wielkiego lirycznego
      wzruszenia i, że cała przepaść dzieli go od grymasów
      jarmarcznego błazna!" - śmiech, za którym ukrywa się morze
      łez.
      Masłowska natomiast pochylając się nad "kwestią dresu" i
      opisując jej arkana, legitymuje jedynie swą duchową i umysłową
      wyższość.
      Smutnym faktem jest, ża autorka, w pełnym zacietrzewienia
      jednostronnym dyskursie zdaje się nie zauważać, że zarówno ona
      jak i owy wzgardzany "dresiarz" (i jego wielbicielki - "pudełka
      na puste pojęcia"), są sub specie aeternitatis istotami o takiej
      samej wartości, człowieczkami, którzy sami sobie stworzyli
      zasady gry i błędnie uważają je za ostateczne.
      Dziwię się temu, że tak genialna młoda postać nie koncentruje
      się na wykorzystywaniu swoich talentów właśnie do przybliżania
      nam - prostakom sprzed ekranu BigBrothera - właśnie żywiołu
      aeternitatis.
      Zamiast wyczerpywać swe siły na zbędnej krytyce tego, co już w
      inteligenckich kręgach skrytykowane zostało, powinna zająć się
      duchową strawą najwyższego lotu, psychologią,
      sociologią, filozofią, rozwiązywaniem zagadki świata itd.
      Może wtedy zbliży się do najwybitniejszych osobowości tego
      świata, które krytykując i polemizując pokornie tworzą i, które
      są w stanie zrozumieć "mnóstwo "Al" rozprawiających
      o tym, czy wolą Herberta, czy Miłosza".

      Miłosz Waligórski

      • Gość: dOjcze Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.toya.net.pl 29.09.02, 22:01
        pasisyn napisała:

        > sub specie aeternitatis

        czy to konieczne by uzywac takich slow? moglbys przelozyc na polski i podac
        zrodlo?
        moze Jan Chryzostom Pasek? ;-)

        > Zamiast wyczerpywać swe siły na zbędnej krytyce tego, co już w
        > inteligenckich kręgach skrytykowane zostało, powinna zająć się
        > duchową strawą najwyższego lotu, psychologią,
        > sociologią, filozofią, rozwiązywaniem zagadki świata itd.

        ktos kto uwaza ze istnieje jakas zagadka swiata jest naiwny.
        a ktos kto uwaza ze istnieje szansa rozwiazania zagadki swiata jest bardzo
        naiwny i arogancki wrecz.
        poza tym: do czego jest nam potrzebne rozwiazanie tej zagadki? watpie zeby to
        ulatwilo zycie.
        dlaczego ludzie uwazaja ze wszystko musi miec sens?
        te nauki ktores wymienil porzadkuja tylko i systematyzuja w rozny sposob to co
        czlowiek odbiera zmyslami i nazywa rzeczywistoscia - nic wiecej.
        zaden gosc, czy to socjolog, filozof - nigdy nie odkryl zadnej zagadki swiata.
        moze jedynie zdal sobie sprawe, ze czlowiek jest bezradny i ciagle szukanie
        sensu zabiera cenny czas i prowadzi na manowce.
        pozdro i przepraszam za zejscie z tematu.
        • pasisyn Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści 30.09.02, 16:51
          Sub specie aeternitatis ----> patrz Spinoza , Etyka, 5, 31 :)

          "zagadka swiata" :

          o tym ze zagadka swiata nie zostanie rozstrzygnieta wiem i wiedza o tym
          filozofowie
          jednak samo pojecie istnieje wlasnie dla filozofii, ktorej celem nie jest
          dzisiaj opisanie swiata, zamkniecie w pewnych ramach, ale dyskredytowanie
          wszelkich teorii przy jednoczesnym unikaniu "posiadania pogladu wlasnie w tej
          kwestii"
          zeby jednak teorie istnialy (czyli zeby istniala filozofia) musi byc jaka oś,
          czyli dany sekret (zagadka swiata) w okól ktorej bedziemy tanczyc bezradnie
          wkolo, ale ktory zarazem bedzie legitymowal istnienie wszelkich nauk
          humanistycznych.

          jesli zas chodzi o "madre slowa" - jesli ich nie znasz zerknij do slownika ;)

          pasisyn

        • Gość: pasisyn sprostowanie, czyli odpowiedz porzadniejsza IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 18:03
          czesc
          juz dzis odpisalem na Twa rakcje, ale jak to teraz czytam (to moje oczywiscie)
          mam wrazenie ze nie jest to komunikatywne
          pisalem to na kolanie, przepraszam i juz sie poprawiam
          oto odpowiedz tzw. WŁAŚCIWA (czytac tylko to !! :):))


          napisane bylo :"ktos kto uwaza ze istnieje jakas zagadka swiata jest naiwny."

          >> nie sadze, mysle zupelnie odwrotnie, ktos, kto nie wierzy w owa "zagadke"
          dyskredytuje w pewnym sensie cala tradycje kultury (w tym filozofie)
          czymze zajmowal sie od zarania dziejow czlowiek, jak nie dazeniem do nadania
          sensu swemu marnemu zywotu ?

          napisane dalej bylo tak : "a ktos kto uwaza ze istnieje szansa rozwiazania
          zagadki swiata jest bardzo naiwny i arogancki wrecz."

          >>tu sie zdadzam calkowicie, choc nie wiem jak by sie czuli wszyscy filozofowie
          siedemnastowiecznego racjonalizmu...
          ich czas sie skonczyl, prawd obiektywnych nie udalo im sie udowonic ani ustalic
          (no moze poza kartezjanskim cogito), teraz filozofia stawia sobie inne cele,
          nie przekresla jednak istnienia "zagadki", twierdzi jedynie, ze nie ma ona
          rozwiazania
          tu pojawia sie pytanie jaki cel ma dzis sobie narzucic filozofia, bo przeciez
          zanegowanie rozwiazalnosci problemu "zagadki" blokuje niby jej postep.
          Ale nie !! Tu naprzeciw wychodza nam filozofowie postmodernizmu, polecam
          szczegolnie lekture Richarda Rorty'ego :)

          kontynuowane bylo :"poza tym: do czego jest nam potrzebne rozwiazanie tej
          zagadki? watpie zeby to ulatwilo zycie."

          >> tez tak mysle, nie ulatwiloby to zycia, tylko by je skonczylo, bylby to
          koniec swiata....
          >> napisalem ironicznie ze bohaterka naszego dyskursu ma sie
          zajac "rozwiazaniem zagadki swiata", czyli sprawami najwyzszej rangi, takimi,
          ktore sen z powiek wybitnych tego globu zciagaja.
          Ona jest przeciez wybitna, wiec do tego grona zapraszam, niech swoim dzielem
          wzbogaci nasze spojrzenie na swiat kolejną perspektywą (wcale nie mającej
          ambicjii perspektywy "obiektywnej":))

          i konkludowane bylo : "dlaczego ludzie uwazaja ze wszystko musi miec sens?
          te nauki ktores wymienil porzadkuja tylko i systematyzuja w rozny sposob to co
          czlowiek odbiera zmyslami i nazywa rzeczywistoscia - nic wiecej.
          zaden gosc, czy to socjolog, filozof - nigdy nie odkryl zadnej zagadki swiata.
          moze jedynie zdal sobie sprawe, ze czlowiek jest bezradny i ciagle szukanie
          sensu zabiera cenny czas i prowadzi na manowce.
          pozdro i przepraszam za zejscie z tematu."

          >> tu juz nic nie dodam, bo bym sie powtarzal, ale otwarty jestem na dalsza
          dyskusje

          pasisyn




      • Gość: belane Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.michalowice.sdi.tpnet.pl 06.12.02, 00:11
        "Nie umie krytycznie spojrzeć na wartości konstytuujące jej ego; nie
        jest w stanie uwierzyć w moralny
        relatywizm prowadzący do prawdziwej tolerancji i pluralizmu w
        społeczeństwie, którego ironia i samokrytyka nie dopuściłaby do
        tak obrzydliwego hierarchizowania i wartościowania
        poszczególnych obywateli"


        Pasisyn, napij się czegokolwiek, bo na kilometr jedzie od Ciebie abstynentem.
        Nie świadczy o Tobie najlepiej fakt wyszukiwania jak najbardziej
        skomplikowanych słów w celu wyrażenia prostej opinii. To trudne, wiem. Ale
        postarałbyś się przynejmniej.

        Serdeczności.
    • Gość: j. Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.acn.waw.pl 29.09.02, 20:39
      ktoś przy okazji wspomniał: Joyce...strumień świadomości,te sprawy...
      Boze, widzisz i nie grzmisz!
      Wtręt osobisty: Fin załość przeogromna mnie ogarnia na myśl, że mógłbum się na
      ciebie natknąć.
      Pozdrowienia dla Agaty :))
    • Gość: j. Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.acn.waw.pl 29.09.02, 20:47
      szczerze przepraszam Agatę za pozdrowienia...:) Przeznaczone były dla Soczewicy.
      Fin:j.w.:)
      • Gość: konradm Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.net.autocom.pl 29.09.02, 23:18
        Dołączam się i dodaję do zestawu gratulacje za odwagę i (przede
        wszystkim) wytrzymałość. Na ile z moich profańskich nizin wolno
        mi będzie komentować, podoba mi sie Twój styl.
        • soczewica hi hi hi 04.10.02, 12:38
          Gość portalu: konradm napisał(a):

          > Dołączam się i dodaję do zestawu gratulacje za odwagę i (przede
          > wszystkim) wytrzymałość. Na ile z moich profańskich nizin wolno
          > mi będzie komentować, podoba mi sie Twój styl.

          dziękuję uprzejmie
          ale
          eeeee tam odwaga. dali się sprowokować i tyle.
          a niektóre posty optujące "za" są naprawdę ciekawe. jak widać, można być
          przeciwko, nie mieszając nikogo z błotem

          soczepolon
          • soczewica Re: hi hi hi 04.10.02, 12:39
            soczewica napisała:

            > Gość portalu: konradm napisał(a):
            >
            > > Dołączam się i dodaję do zestawu gratulacje za odwagę i (przede
            > > wszystkim) wytrzymałość. Na ile z moich profańskich nizin wolno
            > > mi będzie komentować, podoba mi sie Twój styl.
            >
            > dziękuję uprzejmie
            > ale
            > eeeee tam odwaga. dali się sprowokować i tyle.
            > a niektóre posty optujące "za" są naprawdę ciekawe. jak widać, można być
            > przeciwko, nie mieszając nikogo z błotem
            >
            > soczepolon

            oj, siadła mi logika ;P
            można być przeciwko krytycznym opiniom i nie mieszać... itd
    • Gość: Gunbas Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 08:39
      Jaka tam głośna opowieść???? szmira i tyle
    • Gość: ape Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.dtce.net / *.man.polbox.pl 30.09.02, 12:28
      Padnę przed toba na kolana jak napiszesz powieść o bogach,
      którzy teraz zmieniają wodę w twoim akwarium, ich jezykiem.
    • Gość: Alda Nie da sie napisac powiesci o dresiarzach.... IP: *.herby.kielce.pl 30.09.02, 15:04
      ...bo:
      - zycie dresiarza jest raczej nudne... caly tydzien siedzenia
      pod blokiem jakies 'osiedlowe akcje' a wieczorem dyskoteka, wiec
      o czym tu pisac?
      - ktory dresiarz wie co to znaczy 'ostentacyjnie'? albo co to
      takiego 'metafora'?
      - no i gdyby to byla powiesc o dresiarzach cale jej slownictwo
      ograniczaloby sie do wulgaryzmow i tekstow typu 'i dal tego tega
      tegem'...

      Wiec moze to nie jest powiesc o dresiarzach tylko dla dresiarzy?

      A Masloska do kseroboj ;p
      Pozdrawiam
      • Gość: Nu! Czytam właśnie - znakomita ! IP: 212.106.134.* 30.09.02, 19:20
        Mam już za sobą 100 stron, i powiem tylko tyle: znakomita.
        To rzeczywiście nie do wiary, aby napisał to ktoś tak młody.
        I o jedną rzecz powinno się powiedzieć jasno - to nie jest książka "dla młodzieży". Zwyczajne zaliczanie lektur w szkole nie przygotowuje wystarczająco do jej czytania. Bardzo bym sie zdziwił, gdyby ta książka stała się "kultową" książką nastolatków. Nie. To (chyba) niemożliwe.

        Wrażenie przy czytaniu, to, między innymi, przywołanie z pamięci długiej listy znakomitych innych książek, które na "języku mówionym" bazowały i go artystycznie wykorzystwywały. I oczywiscie tych, w których monolog wewnętrzny i technika strumienia świadomości odgrywa ważna rolę. Ale akurat nie Białoszewski. Raczej już, (sorry Winnetou),Joyce, Płatonow, może Bulatowic? Może "Mechaniczna pomarańcza"? Tekst jest bardzo gęsty i szybko jej sie przeczytać nie da.

        Nie dziwię się też Świetlickiemu, że książkę zareklamował tak a nie inaczej. Zrobił to z przymrużeniem oka, lecz na serio. Tak myślę.

        Poza wszystkim, po lekturze stu stron "Wojny" mam nieodparte przekonanie, że jest to przede wszystkim proza "artystyczna", a nie zapis jakis społecznych doswiadczeń. I jej przekaz ma też (będzie miał - jak doczytam :) ) taki charakter.
        • Gość: Rayanne Re: Czytam właśnie - znakomita ! IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 01.10.02, 13:02
          Czy pogląd,że książka ta nie jest dla młodzieży ma być obroną przed
          jakimkolwiek odzewem z naszej strony? Młodzież mówi "NIE",a jakaś "uczona"
          i "rozumna" osoba odeprze to krótko stwierdzeniem "Nie rozumiecie". Przykro mi
          bardzo,ale na to nikt nie pójdzie. Bo my rozumiemy i mimo to książka się nie
          podoba. A gwarantuję,że oczytania mi nie brakuje. Należy się natomiast
          zastanowić, czego brakuje książce Masłowskiej. Wszystkiego?...
          • Gość: Nu! Re: Czytam właśnie - znakomita ! IP: *.polsl.gliwice.pl / *.bmj.net.pl 01.10.02, 17:45
            Gość portalu: Rayanne napisał(a):

            > Czy pogląd,że książka ta nie jest dla młodzieży ma być obroną przed
            > jakimkolwiek odzewem z naszej strony? Młodzież mówi "NIE",a jakaś "uczona"
            > i "rozumna" osoba odeprze to krótko stwierdzeniem "Nie rozumiecie". Przykro mi
            > bardzo,ale na to nikt nie pójdzie. Bo my rozumiemy i mimo to książka się nie
            > podoba. A gwarantuję,że oczytania mi nie brakuje. Należy się natomiast
            > zastanowić, czego brakuje książce Masłowskiej. Wszystkiego?...

            No właśnie - niczego. Dlatego upierdliwemu Pilchowi ta książka się tak spodobała.
            Napisałem, że ksiązka nie jest dla młodzieży w tym znaczeniu, że nie ma
            w niej tych rzeczy, których zwykle młodzież w książkach szuka.
            A więc przygód, wartkiej akcji, dowcipu czy możliwości utożsamienia się
            z bohaterami i współprzeżywania. Po prostu, przeciętnemu, młodemu czytelnikowi się nie spodoba. Dodam jeszcze, że i oczytanemu moze się nie spodobać, choćby ze wzgledu na tematykę czy język. Ale to juz będzie kwestia gustu, upodobań czy apetytu na takie a nie inne pisanie... Co nie ma jednak wpływu na to, że jest to dobra książka.

            A tak, nawiasem mówiąc, ciekaw jestem, co o niej napiszą inni zawodowi (poza Pilchem) recenzenci i krytycy.
            • Gość: Rayanne Re: Czytam właśnie - znakomita ! IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 01.10.02, 18:28
              Gość portalu: Nu! napisał(a):

              > > No właśnie - niczego. Dlatego upierdliwemu Pilchowi ta książka się tak
              spodobał
              > a.
              > Napisałem, że ksiązka nie jest dla młodzieży w tym znaczeniu, że nie ma
              > w niej tych rzeczy, których zwykle młodzież w książkach szuka.
              > A więc przygód, wartkiej akcji, dowcipu czy możliwości utożsamienia się
              > z bohaterami i współprzeżywania. Po prostu, przeciętnemu, młodemu
              czytelnikowi
              > się nie spodoba. Dodam jeszcze, że i oczytanemu moze się nie spodobać, choćby
              z
              > e wzgledu na tematykę czy język. Ale to juz będzie kwestia gustu, upodobań
              czy
              > apetytu na takie a nie inne pisanie... Co nie ma jednak wpływu na to, że jest
              t
              > o dobra książka.
              >
              > A tak, nawiasem mówiąc, ciekaw jestem, co o niej napiszą inni zawodowi (poza
              Pi
              > lchem) recenzenci i krytycy.


              Więc mam pytanie - dlaczego tobie się podoba? Cóż jest w niej urzekającego,
              szokującego, mądrego... Czy w tej książce jest coś, co wpłynęło na to, jakim
              człowiekiem jesteś teraz. Czy dzieło D.M. dało tobie do myślenia? A może
              uważasz, że warto przeczytać, bo brnięcie przez kolejne strony to męczarnia, a
              ty aktualie jesteś z siebie dumny, bo przebrnąć zdołałeś? Jakie wartości
              prezentuje autorka w "Wojnie..."?
      • Gość: Nieoswiecony Re: Nie da sie napisac powiesci o dresiarzach.... IP: *.qc.sympatico.ca 30.09.02, 19:30
        Ludzie, mam wielka prosbe. Ja wyjechalem z Polski w 1987 roku w wieku 21-lat.
        Czy moze mnie ktos oswiecic co to jest dresiarz. Czy to ma cos wspolnego z
        angielskim rzeczownikiem 'to dress' - ubierac sie? Bardzo przepraszam, ja
        znajduje ta cala dyskusje fascynujaca, niestety kompletnie "nie kumam bazy" o
        co sie rozchodzi. Podejzewam, ze to bardzo interesujace zjawisko socjologiczne.
        (W Polsce studiowalem socjologie) ;)
        • Gość: Nieoswiecony Re: Nie da sie napisac powiesci o dresiarzach.... IP: *.qc.sympatico.ca 30.09.02, 19:37
          Korekta: 'to dress' to oczywiscie czasownik, ale domyslam sie dresiarz by sie
          nie domyslil?
        • Gość: konradm Re: Nie da sie napisac powiesci o dresiarzach.... IP: *.net.autocom.pl 30.09.02, 23:30
          Ignorując prawdopodobieństwo, że tak naprawdę od tych
          trzydziestu sześciu lat siedzisz w Polsce, spróbuję zdefiniować
          (bo i mnie to ciekawi). Dresiarz - formacja społeczna ze źródłem
          w środowiskach klasy bardziej niższej niz wyższej, rozpoznawalna
          po sportowym ubraniu, więc dresie, dużej ilości lśniących
          chemikaliów na włosach i złotych łańcuchach gdzie popadnie.
          Światopoglądowo w centrum rzeczywistości stoi forsa, za którą
          można kupować różne przedmioty, głównie szybkie samochody z
          dużymi głośnikami w środku (marzenie dresiarza i wersja
          idealna), różnoraką elektronikę i fajną zabawę w podmiejskich
          dyskotekach. Drugie miejsce w hierarchii wartości zajmuje
          przemoc (pieniądze trzeba jakoś zdobywać). Stereotypowo kojarzy
          się dresiarzy z siłowniami, agencjami ochrony i z beznadzieją
          sytuacji społecznej w której takowi osobnicy się znajdują. To na
          tyle byloby w skrócie.
    • Gość: abra Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.radio.lublin.pl 01.10.02, 10:20
      Dramatyczna pogarda dla czlowieka. To jest cecha wspolna Pana
      Redaktora i pisarki Masłowskiej. Pogarda dla wszystkich ktorzy
      nie wyznaja jedynie slusznych pogladow z "normalnego" Wprost,
      GW, Polityki. Dla niej i dla pana redaktora 98% ludzi to jakies
      zwierzeta!! To jest po prostu zenada. Totalna niedojrzalosc.
    • Gość: abra Szczeniacka pogarda do ludzi... IP: *.radio.lublin.pl 01.10.02, 10:25
      Dramatyczna pogarda dla czlowieka. To jest cecha wspolna Pana
      Redaktora GW i pisarki Masłowskiej - panienki z dobrego domu.
      Pogarda dla wszystkich ktorzy
      nie wyznaja jedynie slusznych pogladow z "normalnego" Wprost,
      GW, Polityki. Dla niej i dla pana redaktora 98% ludzi to jakies
      zwierzeta!! To jest po prostu zenada. Totalna niedojrzalosc.
    • Gość: wergiliusz Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.chello.pl 01.10.02, 12:11
      że dziewczynki w LO piszą książki i chcą żeby te książki ktoś czytał i chwalił -
      to jest normalne...że są to książki kiepskie - też nic dziwnego...że mimo to
      komuś się podobają? ten kraj nigdy nie był królestwem dobrego smaku...ale to,
      że największy dziennik w kraju coś takiego promuje...to jest kurwa za dużo.
      • Gość: Monika Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.pol.lublin.pl 01.10.02, 13:00
        I w tym watku prawie sami zawistnicy... A dobrze, że napisała! A dobrze, że im
        przywaliła, że obśmiała! A dobrze, że z ironią i pogardą! I z wyczuciem
        języka. A ja takoż nienawidzę warstw niższych, prostaków, dresów, masowej
        kulturki, a masa ta zalewa nas coraz bardziej!
        • Gość: Alex DeLarge Working Class Anthems IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 01.10.02, 13:39
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > I w tym watku prawie sami zawistnicy... A dobrze, że napisała! A dobrze, że
          im
          > przywaliła, że obśmiała! A dobrze, że z ironią i pogardą! I z wyczuciem
          > języka. A ja takoż nienawidzę warstw niższych, prostaków, dresów, masowej
          > kulturki, a masa ta zalewa nas coraz bardziej!

          pozwól że w odpowiedzi przytoczę fragment manifestu sytuacjonistów:

          "Student prowadzi podwójne życie, zawieszony między swym obecnym stanem a
          całkowicie innym statusem społecznym, do którego kiedyś w przyszłości zostanie
          wepchnięty. W międzyczasie jego schizofreniczna świadomość pozwala mu zapomnieć
          o przyszłości i rozkoszować się mistycznym transem teraźniejszości osłoniętej
          przed historią. Nic dziwnego, że student ucieka przed rzeczywistością,
          szczególnie przed jej ekonomicznymi aspektami. W naszym "dostatnim
          społeczeństwie" jest on wciąż ubogi. Więcej niż 80% studentów pochodzi z rodzin
          o dochodach wyższych od zarobków robotników, lecz tak naprawdę 90% z nich ma
          mniej pieniędzy od najgorzej zarabiającego robotnika. [...] W czasie, gdy coraz
          więcej młodych ludzi wyzwala się od moralnych przesądów i autorytetu rodziny,
          studenci posłusznie trwają przy swym "przewlekłym dzieciństwie". Opóźnione
          dorastanie może prowadzić do przypadkowych kłótni z rodziną, lecz mimo to
          student cierpliwie znosi karcenie go jak dziecka przez różne instytucje
          rządzące jego codziennym życiem."

          Ty nie lubisz "warstw niższych", ja nie lubie studentów. A twoje nieuzasadnione
          poczucie wyższości jest po prostu śmieszne.
          • Gość: Monika Re: Working Class Anthems IP: *.pol.lublin.pl 01.10.02, 14:09
            Studia skończyłam już jakiś czas temu... więc nie do mnie o tym... Nie mam
            poczucia wyższości, prostactwo zawsze było i będzie - ale chyba mogę ich nie
            lubieć? Kiedyś znali swoje miejsce, teraz nie, "lansują" pożal się Boże swoje
            wartości, które mnie (nie tylko) nie odpowiadają.
            • Gość: Alex DeLarge Re: Working Class Anthems IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 01.10.02, 14:26
              Gość portalu: Monika napisał(a):

              > Studia skończyłam już jakiś czas temu... więc nie do mnie o tym... Nie mam
              > poczucia wyższości, prostactwo zawsze było i będzie - ale chyba mogę ich nie
              > lubieć? Kiedyś znali swoje miejsce, teraz nie, "lansują" pożal się Boże swoje
              > wartości, które mnie (nie tylko) nie odpowiadają.

              "które MI nie odpowiadają"
              • Gość: Kuna "Warstwy Niższe" IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 18:50
                Jestes pewna, ze wyższe studia to wyższa warstwa? ze takie studia wykluczaja
                prostactwo i uwielbienie dla masowej kultury? Skad w tobie tyle ignorancji?I co
                to, do cholery, sa te "warstwy niższe"?!!!
            • Gość: abra Re: Working Class Anthems IP: *.radio.lublin.pl 01.10.02, 14:50
              twoje "poczucie wyzszosci" , ktorego teraz sie tak wypierasz,
              jednak istnieje. Zdradza je twoja wczesniejsza wypowiedz. I czy
              tego chcesz czy nie, to poczucie ustawia cie znacznie nizej niz
              pogardzani przez ciebie "prostacy, dresiarze" itp... nie
              rozumiesz? Zajrzyj do Ewangelii... nie jestem wierzacy, ale tam
              jest to dosc dokladnie opisane...
        • Gość: wergiliusz Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.chello.pl 01.10.02, 14:26
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > I w tym watku prawie sami zawistnicy... A dobrze, że napisała! A dobrze, że
          im
          > przywaliła, że obśmiała! A dobrze, że z ironią i pogardą! I z wyczuciem
          > języka. A ja takoż nienawidzę warstw niższych, prostaków, dresów, masowej
          > kulturki, a masa ta zalewa nas coraz bardziej!

          droga moniko,
          wydaje mi się, że p. masłowska jest częścią "warstw niższych",
          przedstawicielką "masowej kulturki" - a nie antidotum na nią -
          • Gość: Monika Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.pol.lublin.pl 01.10.02, 14:50
            Antidotum na zło świata to jeszcze żadna książka nie była... A co się tak tej
            dziewczyny czepiacie? Swoją drogą - niezłą ma tą drogą reklamę.
            • Gość: Monika Re: Dorota Masłowska - z autorką głośnej powieści IP: *.pol.lublin.pl 01.10.02, 14:56
              Rzecz miała być o DM i jej książce, a tu schodzi na mnie... Abro - dobra,
              dobra. Niech Ci będzie, że mam poczucie wyższości. Cnoty ewangeliczne cnotami,
              ale czy ktoś mógłby powiedzieć z czystym sumieniem, że chciałby mieszkać w
              sąsiedztwie dresiarzy? Bo ja nie. Bo ja się zwyczajnie boję. A zobaczcie sobie
              jeszcze raz dyskusję, która zaczęła się po opublikowaniu w "GW" reportażu "Na
              Bałutach jeszcze Polska".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka