shimmya
04.11.05, 01:39
Tak się zastanawiam, czy nie przesadzam...
Opiszę sytuację. Wybrałyśmy się z koleżanką do knajpki. Zamówiłyśmy coś tam
do picia, usiadłyśmy, gadamy sobie... Siedziałyśmy przy takim dużym stole,
więc gdy w pewnym momencie podszedł facet i spytał, czy może usiąść obok z
dwoma kolegami, zgodziłysmy się - stół był wystarczająco duży.
Kontynuowałysmy rozmowę. Dawno się nie widziałysmy - zaległości się
porobiły:) W penym momencie kolesie zaczęli wykazywac jakieś dziwne i
natarczywe działania: jakieś toasty, wyciąganie na siłę do tańca, głupawe
żarty. Nie pomagały nasze protesty, że rozmawiamy i nie chcemy, zeby nam
przeszkadzano. Miałam wrażenie, że robią wszystko, aby wywołać zamieszanie i
odwrócić naszą uwagę od... naszych szklanek! Obie miałysmy takie samo
wrażenie. Mam pytanie: czy znacie konkretne przypadki, że coś komuś dosypano
do drinka? Czy to tylko moja wybujała wyobraźnia? Co o tym sądzicie?