tomry1
03.01.06, 13:42
Ktoś zechce mi cos poradzić plz?
Mamy oboje około 30. Praca, dom, auto, 2 fajnych dzieci… ale sex jest raz na
kwartał.
Mam już dosyć oglądania świerszczyków w samotności i napalnia się na „obce”.
Generalnie sex nie stanowił problemu: moja zona miała nawet kilka orgazmów w
trakcie jednego aktu. Ja niestety tylko 1, choć bez problemu mogę kilka razy
i czasami (już po, gdy zasypiała) „dorównywałem jej” . Nie jesteśmy tez
pruderyjni etc.
Jednak zaczynam się już z tym męczyć.
Mam się starać kolacja, kwiaty, wino - bo wtedy co, 2 razy na kwartał da
mi?!.
Nie chce słyszeć, ze praca, przemęczenie, stresy, ze się mało staram, dzieci
itp. (sam tez pracuje, piorę, zmywam, gotuje duzo więcej czasu w domu
poświęcam niż żona!!!)
Czasami padam na ryj wieczorem, który kończy się i tak oglądaniem seriali lub
innych Tvszołów (niedobrze mi się od tego robi!).
Zaproszenie do sexu wygląda następująco: Czy czegoś nie oczekujesz?
Czego?! Widok zony w fajnej bieliznie mnie strasznie rajcuje, niestety ubiera
ją tylko do pracy lub gdy gdzies wychodzimy. (wiem o tym, bo powiedziałem
jej, ze nie będę kupował, bo i tak zobaczę ja tylko kilka razy – kupując lub
przypadkiem rozwieszając pranie;)
Aha ważna rzecz, to jest moja pierwsza kobieta, może dlatego czuje się nie
spełniony i boli mnie marnowanie czasu (ah było tyle okazji, a ja głupi!!!)
Boję się, ze nasz związek może się przez to rozpaść, czego nie chcę. Wydaję
mi się, ze mamy odmienne temperamenty i inną wyobraźnie. Czy mam się nadal
męczyć i ukradkiem oglądac pornole, bo mamy inne „potrzeby”?