Do męzatek (prośba o rade)

03.01.06, 13:42
Ktoś zechce mi cos poradzić plz?
Mamy oboje około 30. Praca, dom, auto, 2 fajnych dzieci… ale sex jest raz na
kwartał.
Mam już dosyć oglądania świerszczyków w samotności i napalnia się na „obce”.
Generalnie sex nie stanowił problemu: moja zona miała nawet kilka orgazmów w
trakcie jednego aktu. Ja niestety tylko 1, choć bez problemu mogę kilka razy
i czasami (już po, gdy zasypiała) „dorównywałem jej” . Nie jesteśmy tez
pruderyjni etc.
Jednak zaczynam się już z tym męczyć.
Mam się starać kolacja, kwiaty, wino - bo wtedy co, 2 razy na kwartał da
mi?!.
Nie chce słyszeć, ze praca, przemęczenie, stresy, ze się mało staram, dzieci
itp. (sam tez pracuje, piorę, zmywam, gotuje duzo więcej czasu w domu
poświęcam niż żona!!!)
Czasami padam na ryj wieczorem, który kończy się i tak oglądaniem seriali lub
innych Tvszołów (niedobrze mi się od tego robi!).
Zaproszenie do sexu wygląda następująco: Czy czegoś nie oczekujesz?
Czego?! Widok zony w fajnej bieliznie mnie strasznie rajcuje, niestety ubiera
ją tylko do pracy lub gdy gdzies wychodzimy. (wiem o tym, bo powiedziałem
jej, ze nie będę kupował, bo i tak zobaczę ja tylko kilka razy – kupując lub
przypadkiem rozwieszając pranie;)
Aha ważna rzecz, to jest moja pierwsza kobieta, może dlatego czuje się nie
spełniony i boli mnie marnowanie czasu (ah było tyle okazji, a ja głupi!!!)
Boję się, ze nasz związek może się przez to rozpaść, czego nie chcę. Wydaję
mi się, ze mamy odmienne temperamenty i inną wyobraźnie. Czy mam się nadal
męczyć i ukradkiem oglądac pornole, bo mamy inne „potrzeby”?
    • six_a Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 13:46
      a co, inne kobity w mieście wybiło czy jak?
      :)
      • kardiolog Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 13:48
        six_a napisała:

        > a co, inne kobity w mieście wybiło czy jak?
        > :)





        A od tego typu problemow jest zona:))))
      • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 13:52
        six_a napisała:

        > a co, inne kobity w mieście wybiło czy jak?
        > :)
        A Ty wolałabyś być na miejscu innej kobity czy zony?
        Pozdr
        tomry
        • six_a Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 13:54
          wolałabym nie być na Twoim miejscu.
    • trzydziecha1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 13:56
      Coś mi się tutaj nie zgadza. Gdyby jej było tak dobrze podczas seksu, to nie
      unikałaby go ale się sama prosiła. Czyli że pewnie udaje te orgazmy, byleby
      było szybciej po. Może pogadaj z nią szczerze, w czym jest problem? może jest
      sucha i ją boli? Może coś jua odstręcza od ciebie? smród papierochów,
      specyficzny pot? nie wiem, no po prostu z nią musisz o tym pogadac, w razie
      potrzeby idzcie do seksuologa.
      • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 14:04
        trzydziecha1 napisała:

        > Coś mi się tutaj nie zgadza. Gdyby jej było tak dobrze podczas seksu, to nie
        > unikałaby go ale się sama prosiła. Czyli że pewnie udaje te orgazmy, byleby
        > było szybciej po. Może pogadaj z nią szczerze, w czym jest problem? może jest
        > sucha i ją boli? Może coś jua odstręcza od ciebie? smród papierochów,
        > specyficzny pot? nie wiem, no po prostu z nią musisz o tym pogadac, w razie
        > potrzeby idzcie do seksuologa.
        Pot nie wchodzi w gre, (czysty jestem), papierosy bardzo rzadko... reszta
        przycyzn tez wydaje mi się nietrafiona ...
        Raczej to moje rozbujane libido i zbyt duża fantazja. Pogadać? I co
        powiedzieć, ze ja chciałbym 3 po 3 w tygodniu?
        Chyba zaczne łykać brom
        pozdr.
        • trzydziecha1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 14:06
          Jakie rozbujane libido???? Wiesz, 3x w tyg. to chyba taka najnormalniejsza
          norma. Więc nie pisz, ze z Twoja żoną jest wszystko OK. Jakis powód musi być???
          Dlaczego jej nie zapytasz wprost?
          • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 14:12
            Kiedyś pytałem ... po przeczytaniu raportu Durexa, ze statystyczny europejczyk
            kocha sie 120 razy w roku powiedzialem, ze my takiej normy w ciągu całego zycia
            nie osiagniemy... Cisza.
            Zrobiło się błędne koło - stałem się nerwowy i złosliwy, juz nawet ja odmawiam
            (bo to prowadzi do wiekszej frustracji - znów czekac tyle).
            • trzydziecha1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 14:30
              To nie było pytanie. To była złośliwa uwaga wiesz?
              Poczytaj trochę o komunikacji i sztuce ROZMAWIANIA ze sobą...wbrew pozorom, dla
              kobiety bardzo istotna jest forma przekazu, nie tylko jej treść. Powiem wiecej,
              forma przesłania jej treść. Niech widzi w Twoim pytaniu chęć wyjaśnienia
              sprawy, dla dobra was obojga, a nie atak...Obecnie tylko pogarszasz sprawę. Im
              bardziej będziesz nieczuły złośliwy i wredny tym mniejszą ochotę bedzie miała
              na seks.
              • jolantas1955 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 14:40
                Ja myślę, że nikt tu otwartych drzwi nie wyważy!Tylko seksuolog! sami sobie nie
                poradzicie.
              • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 15:44
                Być jest już atak...
                Czasami dochodzę do wniosku, że mimio wszystko straciłem dużo czasu i nie
                wierzę w tę jedyną ..... Myslałem, że wszystko się ułoży i bedzie ok. Chociaż
                od poczatku znajmości (9 lat) czułem, że brakuje mi seksu (wcześniej był około
                raz w miesiącu), bo wywdało mi się, że to przez brak moich
                wcześniejszych "kontaków" i z innymi kobietami....
                Smutne to trochę ale prawdziwe.
                Twierdzę, ze nawet w zyciu ludzi ważne jest prawo
                Lebiega.
                Nie chce się czuć samcem z przerosnietymi jajmi, nie chce aby mi zona "dawała"
                (chciałbym się tylko kochać)
                To co w innych przypadkach (jak przeglądam m.in. to forum) jest dążeniem, to w
                moim przypadku zmartwieniem.
                Pozdr.

                • cantaloupe Re: Do męzatek (prośba o rade) 06.01.06, 18:08
                  RAZ W MIESIACU?! czyja dobrze widze? matko...sgrustrowalabym sie jak cholera,
                  gdybym byla skazana na jedne marny raz w miesiacu. czlowieku - oddaje ci
                  szacunek za wytrwalosc i naiwna wiare w swoja kobiete...
        • mamba30 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 16:05
          tomry1 napisał:

          Pogadać? I co
          > powiedzieć, ze ja chciałbym 3 po 3 w tygodniu?
          > Chyba zaczne łykać brom
          > pozdr.


          Chłopie, to wcale nie jest jakieś ogromne wymaganie... my z męzem się kochamy
          przeważnie od 3 do 5 razy na dobę i nie uważamy siebie za maniaków
          seksualnych...

          A może wizyta u seksuologa??? Ale tego akurat musicie chcieć obydwoje...
      • mauveflower Re: Do męzatek (prośba o rade) 07.01.06, 13:54
        do seksulogoa mozna iśc samemu. Wiem to z autopsji. Tez pomaga
    • zaplanalzami Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 14:00
      włos mi się na głowie jeży jak to czytam!wprost trudno mi sobie wyobrazić,że
      można ze sobą nie sypiać i to kilka miesięcy (kwartał ma przecież 3 miechy),
      wczoraj w pracy dyskutowałyśmy o seksie w małżeństwie z koleżankami i nie
      chciałam uwiarzyć,że jedna z nich kocha się z mężem raz w miesiącu i to tylko
      dlatego,że zdaje sobie sprawę z tego,że gdyby dłużej odmawiała to byłaby to już
      znaczna przesada...
      szczerze mówiąc nie wiem co kieruje takimi kobietami?strach przed ciążą?
      zaburzenia hormonalne? czy (o zgrozo) zniechęcenie się do pratnera?
      osobiście nie wyobrażam sobie udanego związku bez cielesnego konatktu z
      partnerem,jak mogłabym mu nie okazywać fizycznie,że go kocham?
      jednym słowem-WSPÓŁCZUJĘ!
      • zaplanalzami dodam... 03.01.06, 14:01
        że sama mam 31 lat,więc wiek tu chyba akurat nie ma nic do rzeczy
        • maialina1 Re: dodam... 03.01.06, 20:05
          No to dodaj jeszcze od kiedy jestes mezatka, bo to tez tu odgrywa role.
      • farbowana_blondyna Re: Do męzatek (prośba o rade) 06.01.06, 21:27
        U każdej żony przyczyna odmowy może byc inna. U mnie na przykład to, że przez
        10 lat małżeństwa nie miałam ani razu orgazmu i już doprawdy nie chce mi się
        starać. 2 pozycje, ciągle ta sama zachęta, te same ruchy, te same teksty, zero
        fantazji... bleee... I jest co współczuć!!!
    • wymagajaca Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 14:17
      a moze zona ma jakies problemy? Czy zawsze tak bylo u Was?
      • aveceur Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 14:29
        Nie jesteś osamotniony w tym. Mam identycznie. Mało tego, gdy już u nas dojdzie
        do seksu to wtedy moja żona nagle staje się milsza i można z nią normalnie
        pogadać. U mnie jednak ja wiem kiedy będę miał seks, jest to całkowicie związane
        z jej okresem, kilka dni przed i po zawsze ma ochotę i wtedy sama wychodzi z
        inicjatywą. Jednak mnie tak jak i tobie frustracja nerwy i ogólne samopoczucie
        wykańczają mnie. Czuję się jak maszynka do robienia pieniędzy wykonywania
        poleceń żony itp.

        Chore to jest a najgorsze jest to, że ona uważa ze tak jest dobrze. Mało tego
        ona uważa ze to ja jestem chory, wg. niej jestem erotomanem bo zaspokajam się
        przy necie lub gazetce. Bo podnieca mnie laska w TV bądź na żywo. Tak samo jak
        Ty, mam dość pozwalania na kupowanie super ciuchów, bo widzę ja w tym tylko gdy
        idzie do pracy bądź na jakieś wyjście, któryh i tak jest mało bo ona jest
        zmęczona i woli się położyć spać.

        Błędne koło, ale jak już pisałem w innym wątku ja już wiem co zrobię, a Ty do
        tego dojrzejesz. Jestem pewny.


        • opciachowiec Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 15:00
          Mogles miec gorzej, bo mogla miec chec tylko w czasie okresu ;).
          Rozumiem, ze wybrales wersje cos tam pukne sobie na boczku?
        • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 15:24
          No super... mozemy założyć Stowarzyszenie Sfrustrowanych Męzów lub przynjamniej
          Grupe Wsparcia i leczyć się piosenką Kay'i "testosteron" ;)))))))

          Moja Luba mówi mi troche inczej, ale działa to podobnie jak brom: A ty znów
          dostałeś demonicznych oczu lub znów ci stanął....
          Czasmi musze tez głowe odchylic nieco w bok w Tv leci jakie własnie Kuba szoł
          lub inne tasiemcowate gó... Dla mnie to troche poniżające ale moze ją to
          kręci...
          Zaczynam dojrzewać do "tej" decyzji tym bardziej, że pracuje na uczelni na
          wydziale wybitnie kobiecym hm.......

          Pozdr.
          • n.michal Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 15:34
            hmm...samo zycie i jak narazie jedno pocieszenie, ktore dla was mam to: NIE
            JESTESCIE SAMI ja w sumie mam podobnie 5 miesiecy po slubie majac oboje po 27
            lat...a kiedys bylo tak pieknie i pikantnie tez bywalo achhhhhhh zycie.
          • trzydziecha1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 15:49
            a może szukasz tylko usprawiedliwienia.... do decyzji która juz zapadła? Bo
            żadna rada Ci się nie podoba.
            • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 15:54
              jak na razie to padało tylko: porozmawiaj lub udaj sie do seksuologa. Chyba te
              drugie będzie najrozsądniejszym rozwiązaniem, jeśli przypadek nie sprawi, że
              coś wydarzy. Wierzę w potworną złośliwosć losu - chciałem miec tylko jedną
              (choć mogłem miec ich wiele) no i mam raz na kwartał jak dobrze pójdzie.Boże
              wróć mnie do czasówstudiów!!!!
              pozdr.
          • zaplanalzami Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 16:01
            hmmm...uczelnia...wydział...to brzmi bardzo poważnie,no chyba,że jesteś
            tam "sprzątaczką"
            inteligentny człowiek powinien raczej poszukać przyczyny problemu a nie imać
            się najłatwiejszego z rozwiązań...proszę Cię,nie przystoi!droga,o której
            myślisz na pewno nie rozwiąże Twojego problemu a znacznie go może pogłębić-
            zakochana,niedoświadczona studentka->ognista kochanka->blokada telefonu-
            >liczne,wieczorne sprwunki->płacz żonki->paniczne ratowanie małżeństwa->nie ma
            czego ratować...
            paskudne wyjście
            • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 16:16
              Nie sprzątam i "nie wykładam chemii na pólkach".
              Za dużo grzebię się w biologii abym mógł stwierdzić, że najprosztsze rozwiąznie
              jest złe. Może jest na odwrót?! Dlaczego nikt nie stwierdził, że sytuacja jest
              bezwyjścia i nie da się tego rozwiązać rozmową. Behawioryzm człowieka jest
              wynikiem m.in jego natury, której nie da się zmienić, ot tak! Dzięki
              testosteronowi jestem facetem, dzięki niemu mam też wzód i uwielbiam kobiety.
              Nie zamierzam miec z tego powodu poczucia winy i wyrzutów sumienia. Ponoć
              monogamia jest wynalazkiem ekonomii,zaś w mniejszym stopniu realnych potrzeb
              człowieka.
              Choć muszę Ci przynać rację, ze ukrywanie ognistej kochanki bedzie trudniejsze
              i bardziej zgubne w skutakch, niż "jednoręki bandyta". [moze bedzie to rajcowac
              zone ;)))))]

              pozrd.
              • beri20 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 16:43
                Tylko nie zdradzaj bo zobaczysz jak bedziesz żałował ! To Twoja żona i pomysl
                jak by sie czula albo nie , lepiej pomysl co bys czuł gdyby ona Cie zdradzila !
                Miłe co ?
                • mamba30 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 16:46
                  beri20 napisała:

                  > Tylko nie zdradzaj bo zobaczysz jak bedziesz żałował ! To Twoja żona i pomysl
                  > jak by sie czula albo nie , lepiej pomysl co bys czuł gdyby ona Cie
                  zdradzila !
                  >
                  > Miłe co ?

                  między Bogiem a prawdą niewykluczone do końca, że tego nie robi...
                  • beri20 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 16:47
                    Kto on czy ona ?
                    • mamba30 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 17:00
                      beri20 napisała:

                      > Kto on czy ona ?

                      no Ona
              • zaplanalzami Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 16:53
                racja,sytuacja niestety jest bez wyjścia,rozmowa chyba nic tu nie pomoże,no
                chyba że byłaby to rozmowa nie tylko o seksie ale raczej o rozumieniu potrzeb
                partnera,chociaż nie jestem pewna czy seks rozumiany wyłącznie jako potrzeba
                usatysfakcjonowałby kogoś?
                myślę,że problem i tak tkwi w czyms innym,seks to specyficzna więź a nie sport
                więc może coś tą więź zahwiało?
                a co do posiadania kochanki?...na dłuższą metę nie da się jej ukryć a kiedy już
                wyjdzie na jaw "wyjście awaryjne" nikt nie zapyta jak się miały sprawy Waszej z
                małżonką alkowy,tylko Ty będziesz ten najgorszy,który skoczył w bok-warto to
                przemysleć i pamiętaj,że są kobiety,które angazują się bardzo szybko i trudno
                później z takiego układu się wycofać,pomyśl też o tej,która stając się
                ewentualną "ostatnią deską ratunku" być może bardzo Cię pokocha...
                • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 17:09
                  Najgorsza jest jednak ta świadomość, gdy człowiek budzi w ręką w nocniku i wie,
                  że niewiele już może zrobić. … Dlatego rodzi się złość o każdy zmarnowany dzień-
                  zamiast seksu 3596 odcinek serialu. Wiele uciech pozostanie wirtualnych, wiele
                  fantazji (tych realnych) niezrealizowanych. Kiedyś (60iątka) przejdzie ochota,
                  ale pamięć pozostanie. Jestem jeszcze „gó..arzem” a już zaczynam zrzędzić jak
                  staruch.
                  Ludzie kochajcie się ile sił!
                  • mamba30 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 17:15
                    ja musiałam wytrzymać 4 lata bez.... ostatnie 4 lata mojego 1 małżeństwa były w
                    tej materii całkowicie jałowe, a i wcześniejsze nie należały do zbyt udanych
              • mgla_jedwabna Re: Do męzatek (prośba o rade) 06.01.06, 16:53
                wiesz co Tomry1? A ja ci chce swoje uznanie wyrazic. Bo 9 na 10 facetow w tej
                sytuacji poszukaloby sobie innej panny bez zastanowienia. A zona nie
                probowaliby rozmawiac, co najwyzej podjeliby watek tej sexy bielizny do
                pracy...a ty szukasz rozwiazania, a ktos kiedys powiedzial- szukajcie a
                znajdziecie.
    • widokzmarsa Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 16:59
      jeśli ona ubiera seksowna bieliznę do pracy to zapewne stuka się na boku i
      dlatego nie chce z tobą. Znajdź sobie kochankę albo porzuć żonę. To drugie
      wyjscie lepsze bo mniejszy ból głowy od rogów.
    • maialina1 kobiety tak maja 03.01.06, 20:03
      Odechcialo jej sie, kobiety tak maja.
      Nie wszystkie, oczywiscie (zeby zaraz nie posypala sie na mnie lawina krytyki),
      ale z punktu widzenia biologicznego (jesli ktos wierzy w podstawy ewolucji) to
      facet musi ciagle miec orgazmy (bo pierwotnie mial zapladniac jak najwieksza
      ilosc partnerek, a do tego potrzebny byl wytrysk) a kobieta nawet nie musi miec
      orgazmu zeby byc zaplodniona (z czego tez pewnie wynika fakt ze mnostwo kobiet
      po prostu orgazmow NIE MA).

      Moja rada (jako ze jednak ewolucja poszla dalej, i poza zwierzecymi odruchami,
      rozwinelismy rowniez gamę uczuc): daj jej trochę spokoj, bo pewnie czuje
      presję, i juz jak cie widzi to jej się odechciewa (komu by sie chcialo bzykać
      pod presją że "muszę, bo wiem że on na to czeka"). Zostaw ją trochę w spokoju,
      zapewnij jej za to codzienne serie bezinteresownych pieszczot i buziaków a
      zobaczysz że niedlugo sama do ciebie przyjdzie. jestem tego pewna!
      • tomry1 Re: kobiety tak maja 03.01.06, 21:55
        Dać spokój jej czy/lub/i sobie – to dość dobry pomysł. Czułość. … spróbuj
        głaskać przez rok czasu ptaka swojemu Lubemu, po czym idź spać mówiąc, tak mnie
        boli głowa i chcę abyś mnie wziął w ramiona. Myslę, że przez ten rok Twój
        wybranek będzie Cię zabierał na zakupy do super sklepu z cichami, a gdy Twój
        pełen koszyk położysz na taśmę do kasy rzeknie: Kochanie chciałbym abys mnie
        wzięła w ramiona …
        Pozdr
        • maialina1 Re: kobiety tak maja 03.01.06, 23:00
          Przede wszystkim jesli milosc uzalezniasz od pieniedzy to powiem wprost: jest u
          was tragicznie!
          Ja sama sobie place za ubrania ktore jada do kasy na tasmie i o nic nie prosze
          meza. Czesto, jesli chodzimy po sklepach razem, on przejmuje inicjatywe i mi za
          moje pierdulki placi, ale nigdy nie jest tak ze musze go prosic albo sugerowac
          mu zeby wyciagnal portfel bo ja chce prezent.
          W moim zwiazku nie ma zaleznosci ze "glaskanie ptaka za portfel przy kasie".

          Natomiast mowiac ci zebys dal jej odetchnac nie mialam oczywiscie na mysli roku
          abstynencji, tylko "jakis czas". I mniej bedziesz nachalny, tym szybciej ona do
          ciebie zacznie sie sama lasic.
          Wiem to niestety z doswiadczenia jednego mojego bardzo dobrego kolegi, ktory
          tez nie wiedzial co sie dzieje z jego dziewczyna, ktora twierdzila ze go kocha,
          a do seksu ja coraz mniej ciagnelo. Caly czas chciala tylko byc przytulana i na
          tym koniec. Jako ze z dziewczyna tez sie przyjaznie to bylam na biezaco z
          problemem z obydwu stron. Ostatecznie dowiedzialam sie od dziewczyny o co jej
          chodzilo (bo chlopak nie mogl zrozumiec i zaczynal podejrzewac ze ona go
          zdradza): wkurzalo ja za wiecznie wisi nad nia wizja ze musi sie kochac, ze to
          juz czas, ze niedlugo facet przylezie i bedzie probowal wywalczyc dla siebie
          wyproznienie jader. Ze nic nie jest z dobrej woli, ze wszystko jest
          rozplanowane i nachalne, ze nawet kiedy zachce jej sie kochac to od razu jej
          sie odechciewa jak widzi w jego spojrzeniu "no, nareszcieeee", zamiast "jaka
          jestes piekna". Ze poczucie "obowiazku regularnego zadowolenia faceta"
          zamienialo jej seks w suche denne bzykanko przy ktorym nie miala nigdy orgazmu.
          Ta wizja ze "on na to czeka" jak dziecko na Mikolaja, psula cala aure jaka
          powinna towarzyszyc dobremu seksowi: nieprzewidywalnosc, czulosc,
          spontanicznosc.

          Postaraj sie zrozumiec kobiety: jest to dla nich biologicznie nienaturalne zeby
          im sie ciagle chcialo bzykac. Za to jak poczuja wolnosc i spontanicznosc to
          same przychodza. Tak to juz jest. Moge sie zalozyc ze jak twoja kobieta poczuje
          ze nie glaskasz jej po to by wywalczyc seks tylko po to zeby jej bylo milo, to
          na pewno zachce sie jej seksu "takiego jak kiedys".
          Kobiety uwielbiaja pieszczoty, i u nich pieszczoty nie sa tylko wstepem do
          stosunku, ale sluza do czucia bliskosci i BEZINTERESOWNEGO uwielbienia
          (przez "interesownosc" mam na mysli wyproznianie jader).
          • tomry1 Re: kobiety tak maja 03.01.06, 23:37
            maialina1 napisał:

            > Przede wszystkim jesli milosc uzalezniasz od pieniedzy to powiem wprost: jest
            u
            >
            > was tragicznie!
            > Ja sama sobie place za ubrania ktore jada do kasy na tasmie i o nic nie
            prosze
            > meza.
            To miało na celu zobrazowanie róznic w potrzebach i postrzeganiu świata, a nie
            relacje finansowe między małżonkami.
            Może lepiej będzie: kazać facetowi przez rok lizać szyjke od piwa, a kobiecie
            przynosić papierowe próbki perfum.

            >
            > abstynencji, tylko "jakis czas". I mniej bedziesz nachalny, tym szybciej ona
            do
            >
            > ciebie zacznie sie sama lasic.
            łasi się do mnie 4 razy w roku - na urodziny i na Świeta ;))))
            Może jak zrezygnuje z połowy stosunków to będę mniej nachalny.


    • kaktusik0 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 21:43
      > Mam już dosyć oglądania świerszczyków w samotności i napalnia się na „ob
      > ce”.

      nie wiem czy umiałabym się kochać z mężczyzną, który uprzyjemnia sobie życie
      przy świerszczykach.
      • tomry1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 21:56
        kaktusik0 napisała:

        > > Mam już dosyć oglądania świerszczyków w samotności i napalnia się na R
        > 22;ob
        > > ce”.
        >
        > nie wiem czy umiałabym się kochać z mężczyzną, który uprzyjemnia sobie życie
        > przy świerszczykach.

        Kaktusiku ale zabwana jesteś :))))))))))).... a Ty masz faceta?
        Pozdr

        • kaktusik0 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 22:36
          mam i wiem że nie ogląda. tacy też istnieją.
      • zuza0419 Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 22:03
        to normalne, ze faceci oglądają gazety. Nie przesadzajmy, proszę.;)
        A jesli chodzi o sam problem to spróbuj przeczekać może jej minie. Może warto pwiedzieć jej o swoich wątpliwościach, co do dopasowania się pod względem seksualnym?
        • aureliana Re: Do męzatek (prośba o rade) 03.01.06, 22:09
          wiesz, jesli te suepr bielizne zaaklada do pracy, to moze tam ma kogos, komu ja
          chetniej pokazuje, hę?
          i moze nie ograniczaj seksu tylko do 'wloz wyciagnij', ale smyrnij zone
          gdzieniegdzie czasem? moze jestes w lozku nudny, mechaniczny i bez fantazji? po
          jakims czasie to sie moze naprawde znudzic.
    • jestem.tu.nowa Re: Do męzatek (prośba o rade) 04.01.06, 00:50
      Jestem młodą mężatką. Staż związku przez małżeństwem spory, 7 lat. Podobnie jak
      w twoim przypadku, mój obecny mąż był wcześniej moim pierwszym "poważnym"
      facetem, a ja jego pierwszą. W miarę upływu czasu, okazało się że to ja mam
      większe potrzeby niż on. On twierdził, że jestem cytuję "niewyżyta", że tylko
      myślę o jednym. Sądziłam, że jego nastawienie jest związane z wyczerpującą
      pracą, stresem.
      Przed ślubem wydawało mi się podobnie jak tobie, że pewnie tak musi być. Lubię
      go rano "budzić", seks jest ze 2-3 razy w tygodniu, ale dla mnie to za mało. Co
      mam zrobić by się do mnie nie odkręcał tyłkiem jak idzie spać?. Nie chcę go do
      niczego zmuszać!. Ja mam już tego dosyć!. Słyszałam o oschłych kobietach, ale o
      facetach? jeszcze nigdy!.
      • aveceur Re: Do męzatek (prośba o rade) 04.01.06, 07:55
        Zaraz zaraz - mówicie, że rozmowy pomagają. Bzdura, gdy kobieta sobie coś
        ubzdura nic do niej nie dociera, a każdy kto stanie po stronie męża jest jej
        wrogiem nr 1. Powiedzcie mi teraz taką rzecz, dlaczego wszystkim moim kumplom,
        seks kończy się po ślubie, lub jakiś czas później po ślubie.

        Jest na paczka wszyscy znamy się doskonale, razem jeździliśmy na wakacje, razem
        imprezowaliśmy. Większość z nas była w długich związkach 4-8 letnich zanim
        pobraliśmy się. Jak to faceci często plotkowaliśmy o naszych paniach przy piwku
        i zawsze byliśmy z nich zadowoleni. Były achy i ochy na ich temat. Po ślubie,
        nagle zabrakło wielu z nich czasu na wypad do pubu, nagle spotkania zaczęły się
        urywać, coraz częściej my faceci i one kobiety spotykaliśmy się osobno. A
        przecież nic się nie zmieniło! Był tylko ślub, większość z nas już przed ślubem
        mieszkała razem, czy to w wynajetych kawalerkach czy własnych mieszkaniach. Więc
        co się stało? Ja powiem tak to nie tylko moje zdanie "Kobiety osiągnęły swój
        cel, za pomocą broni jaką posiadają zdobyły co chciały, i dla ich zdobyczy
        skończył się dobry czas".

        My faceci zaczęliśmy się znów spotykać, przypadkowo jedna druga rozmowa
        sprawiły, że otworzyły nam się oczy. Okazało się, że każdy z nas unikał spotkań
        z grupą, aby nie słuchać innego, który opowiada jak u niego dobrze, jaki on ma
        seks, jaką fajną żonę. Gdy jednak doszło do spotkania, wylała się czara goryczy,
        okazało się, że nie jesteśmy sami!!! Że każdy z nas na różny sposób doświadcza
        tego samego, ignorowania, odpychania, narzucania obowiązków, musztry domowej
        (czyt. wojskowej). Od tego czasu spotykamy się i znów razem bawimy bez kobiet,
        które nas potraktowały jak zdobycz, którą można postawić już na półce z napisaem
        "strefa prywatna".

        Nie wiem co z wami jest kobiety, ale podam wam jeszcze jeden przykład.

        Koleżanka z pracy, (nie będę wnikał za bardzo w szczegóły), uznała mnie za osobę
        wiarygodną, zaufaną. No krótko mówiąc zostaliśmy przyjaciółmi. Zwierzyła mi się,
        że jej mąż chyba ją zdradza, że kłócą się niemiłosiernie itd. Zacząłem z nią
        rozmawiać, a że jestem człowiekiem bezpośrednim zadałem pytanie czy uprawiają
        seks (kochają się). Owszem RAZ NA TYDZIEŃ !!! Z czyjej winy? - z jej,
        dlaczego? - bo ona nie ma ochoty jest zmęczona pracą. Ja mówię to weź urlop,
        ale zadbaj o sfere życia, która cementuje związek młodych ludzi. I cóż się
        okazało, mąż jej nie zdradzał, on czuł się tak samo jak ja. Tylko powiedzcie mi,
        dlaczego obca osoba, musiała uświadomić tej kobiecie błąd a własny mąż nie
        potrafił do niej dotrzeć z identycznymi argumentami. On ją też prosił, jesteś
        zmęczona weź urlop, wyjedźmy gdzieś. Nie nie dała sobie powiedzieć. Dopiero mnie
        posłuchała.

        I na koniec - napisałem wcześniej wiem co zrobię. Tak wiem - składam wniosek o
        rozwód. Nie nie chcę rozwodu, ale jeżeli będzie to konieczne rozwiodę się.
        Szkoda życia, a dziecko lepiej aby widziało mnie rzadziej, ale szcześliwego,
        aniżeli cały czas sfrustrowanego. Powiem, krótko liczę, że wniosek o rozwód
        będzie dla niej jak kubeł zimnej wody. Otrzeźwieje, obudzi się i może zechce
        ratować związek, chociażby podczas mediacji sądowej. Fantazjuję?? Może.
        Ryzykuję?? Napewno. Cóż życie nam pisze różne scenariusze, oby mój miał
        szczęśliwe zakończenie.

        pzdr
        • lamia_1 Porozmawiaj z nią!!! 04.01.06, 09:22
          Na twoim miejscu nie stawiałabym sprawy na ostrzu noża.
          Jeżeli kobieta jest miękka: ulegnie i stracisz do niej szacunek; jeżeli
          twarda, to ona straci go do Ciebie. Ujmie się honorem i doprowadzi sprawę do
          końca.
          Ale rób co chcesz. W końcu, nie masz nic do stracenia... oprócz tego, że
          wszystko.
          • aveceur Re: Porozmawiaj z nią!!! 04.01.06, 09:46
            Ale rób co chcesz. W końcu, nie masz nic do stracenia... oprócz tego, że wszystko.

            ----------------

            Wszystko - co rozumiesz przez słowo wszystko. Czy wg. Ciebie moja żona - kobieta
            to WSZYSTKO?? Czy czasami nazbyt nie gloryfikujesz KOBIETY??

            Cóż jeszcze stracę, dom (mieszkanie), Tak zostawię jej bo dziecko będzie z nią,
            nie będę się szarpał w tej sprawie. Szkoda kasy na adwokatów bo i tak sąd da
            opiekę żonie (w takim kraju niestety żyjemy). Na upartego mógłbym się sądzić
            walczyć, ale wolę pieniądze zamiast adwokatom dać na dziecko. Dziecko straci
            kontakt ze mna ciągły, ale będę z nim, przy nim.

            Cóż jeszcze stracę?? Mam rozmawiać z kimś kto uważa, że się czepiam, że mi mózg
            sperma zalewa?? Wybacz z kimś takim nie można rozmawiać. Mało tego taka osoba
            nawet nie zgodzi się, aby ktoś między nami mediował (psycholog,
            psychoterapeuta), propnowałem jej to. I tu znów ciśnie mi się na usta pewne
            powiedzenie - "Tylko wariat nie przyzna się, że jest wariatem".

            Ja jak i autor tego wątku czujemy się oszukani, manipulowani. Bo jak można
            nazwać postawę pełnej namiętności kobiety w okresie narzeczeństwa oraz
            późniejszą już po ślubie.

            Wybacz, ale mojej żonie zadałem pytanie czy ja robię, czynię lub postępuję w
            jakikolwiek sposób źle, że to ją ode mnie odpycha, że już unika seksu??
            Odpowiedź brzmiała, czepiasz się mnie, jesteś złośliwy, nerwowy. Moja odpowiedź
            brzmiała następująco. Pomyśl gdy się kochamy ze sobą - kilka dni przed i po
            okresie jest super i ty jesteś milsza i ja. Lepiej się dogadujemy. Ja potrzebuję
            seksu, stresuje mnie już widok obnażonego (dekolt) biustu pracownic w pracy.
            Przecież lubiłaś seks, dlaczego mamy kochać się tylko wtedy gdy ty chcesz, a co
            ze mną. Jej odpowiedź - ja nie czuję potrzeby się kochać częściej. Od tak
            poprostu. Więc moje pytanie - rzut na taśme - ale gdy Ty chcesz się kochać ja ci
            nie odmawiam, a Ty odmawiasz mi za każdym razem. Jej odpowiedź - trudno musisz
            się z tym pogodzić.

            Dziękuję za uwagę
            • tomry1 Re: Porozmawiaj z nią!!! 04.01.06, 10:06
              orzechy przeciw dolarom - " Jak cos ci się nie podoba, to trudno, Twój
              problem... Masz jakieś komplesky ... Bo ty nigdy... bo ty zawsze... strzel
              sobie najlepiej w głowe"
              - to z autopsji.



            • mil-ka Re: Porozmawiaj z nią!!! 04.01.06, 10:27
              Rozwód - jak rozmowy nie skutkują, trudno.

              <Jej odpowiedź - ja nie czuję potrzeby się kochać częściej. Od tak po prostu. Więc moje pytanie - rzut na taśme - ale gdy Ty chcesz się kochać ja ci
              nie odmawiam, a Ty odmawiasz mi za każdym razem. Jej odpowiedź - trudno musisz
              się z tym pogodzić.>

              Tak mi się zdaje, że seks czy jego brak czy niechęć to jest tylko efekt - nudy, rutyny. Wszystko jedno.
              Mój mąż kiedyś też chciał ciągle (codziennie, rano, wieczór, we dnie i w nocy). Nie odmawiałam, nawet jak mnie brzuch bolał, głowa (orgazmy akurat na głowę są dobre, przechodziły mi ataki ciężkiej migreny), spieszyłam się gdzieś czy akurat ubrałam i uczesałam. A nawet jak syn bywał chory i spał w naszym łóżku, to się kochaliśmy. Może ktoś nawet powie - jak zwierzęta. Albo syn się bawił w pokoju, a my - w łazience.
              Dodam, że on nie przepada za myciem i niespecjalnie mnie podniecał zapach jego potu, nieumytych przed snem zębów, oszczędzę tobie i innym reszty opisów. Na moje sugestie, że podniecają mnie zapachy, używał wody toaletowej przed snem. Zamiast po prostu się umyć.
              Jesteśmy ze sobą już 13 lat. Było lepiej i gorzej, były też okresy, kiedy studiowałam i pracowałam plus małe dziecko i prowadzenie domu (on mi w życiu nie pomógł w sprzątaniu! nie umył nic po sobie, nie wyprał, nie ugotował) - a ja słowem nie pisnęłam, że mi to nie odpowiada. Był za to zazdrosny o każdego faceta, do którego się odezwałam, poznałam, o którym ode mnie usłyszał.
              Kochaliśmy się też, kiedy miałam okres i zagrożoną ciążę (baaardzo delikatnie, oczywiście, oczywiście). Plus najróżniejsze pozycje, pieszczoty, miejsca (na stole, przy biurku, na podłodze, na dworze, w gościach, w łazience na imprezach).
              Oglądaliśmy razem porno i gazetki, nie jestem w ogóle pruderyjna, nic mnie nie gorszy.
              A jednak kiedyś usłyszałam: muszę sobie znaleźć kochankę. Po długiej serii rozmów o jego podejrzeniach, że pewnie kogoś mam, bo jemu się wydaje, że za rzadko się kochamy (powiedzmy, to było wtedy 2-3 razy w tygodniu). Bo raz zażartowałam, że chociaż mi niedobrze, to może się ze mną kochać, tylko ja w tym będę mniej aktywnie uczestniczyć.

              I znalazł. Ma 22 lata (on 40). Robi z nią co chce i gdzie chce. Ona mu jeszcze prezenty robi. Ze mną też się kocha, ale już tylko, jak na to pozwolę. Dlaczego mam sobie seksu odmawiać? Ale ja do niego już podchodzę jak do żywego wibratora.
              Rozwód nie wchodzi w rachubę, bo ona nie chce za mąż, jego nie stać na wyprowadzkę, a mieszkanie jest moje, więc też się donikąd nie wybieram. Nikogo też nie szukam, nie będę nikogo zwodzić ani fundować dziecku nowego tatusia (ma 11 lat).

              Przestaliśmy TYLKO mieć ze sobą o czym rozmawiać.
              • lamia_1 Milka, 04.01.06, 10:39
                szczerze mówiąc nie rozumiem Cię.

                > Jesteśmy ze sobą już 13 lat. Było lepiej i gorzej, były też okresy, kiedy
                studi
                > owałam i pracowałam plus małe dziecko i prowadzenie domu (on mi w życiu nie
                pom
                > ógł w sprzątaniu! nie umył nic po sobie, nie wyprał, nie ugotował) - a ja
                słowe
                > m nie pisnęłam, że mi to nie odpowiada.

                Dlaczego nie pisnełaś??? Wywal go z domu! Nie potrzebujesz wibratora, tylko
                mężczyzny. Odwagi!
                • mil-ka Re: Milka, 04.01.06, 10:53
                  To bardzo proste. Kochałam go i był dla mnie całym światem. Bo oprócz seksu były też rozmowy, jest inteligentnym facetem, wspólne zainteresowania, książki, nawet częściowo praca. Emocjonalnie byłam od niego uzależniona. Nie zauważałam tego, że wszystko sama robię - naprawdę. Wydawało mi się, że wszystko jest ok, teraz dopiero, kiedy szukam winnych, widzę, że każdy z nas ma swoją prawdę.
                  Np. on twierdzi, że nigdy nie czuł się potrzebny, bo o naprawę spłuczki prosiłam ojca albo sama to robiłam. To co - przez tydzień miała woda lecieć, bo on nie widział?! Nie chciałam go też sprowadzać do roli malarza pokojowego (sama malowałam ściany) ani stolarza (potrafię nawet półkę zrobić i powiesić, żadna filozofia).
                  Chciałam tylko, żeby mi czasem powiedział: jak ładnie wyglądasz (skoro byli tacy, co mówili, to znaczy, ze nie jestem monstrum) albo zabrał mnie gdzieś. Według niego stroiłam się dla tych innych, a kiedy sugerowałam, że moglibyśmy gdzieś pójść/wyjechać/zrobić/zobaczyć razem, tylko my, we dwoje, to słyszałam: a musimy? Zaraz mnie przytulał i mówił: w domu tak miło, no, i hej do łóżka.

                  A z domu go wywalałam już kilka razy, pogryzłam go, podrapałam, zniszczyłam parę rzeczy od tej dziewczynki, zabroniłam przynosić do domu prezenty od niej. Policji wzywać nie będę, jesteśmy ludźmi na poziomie, a poza tym dość znanymi w okolicy.
                  Ale to już nie na temat:)
                  • lamia_1 Re: Milka, 04.01.06, 11:01
                    Bardzo ciekawie zabrzmiała twoja wypowiedź na tle tematu wątku: ja chcę, a ona
                    mi nie daje... .
                    Pozdraweiam serdecznie.
                    • tomry1 Re: Milka, 04.01.06, 11:08
                      lamia_1 napisała:

                      > Bardzo ciekawie zabrzmiała twoja wypowiedź na tle tematu wątku: ja chcę, a
                      ona
                      > mi nie daje... .
                      > Pozdraweiam serdecznie.
                      Wątek moim zdaniem ma troszke inny charakter- ja bym chciał, ona nie chce, ale
                      je nie nalegam i nie zmuszam. Zastanwaim się jakie są tego przyczyny, czy to
                      nromalne, czy zdrowe, jak z tego wybrnąć, czy w ogóle można wybrnąć, czy
                      kompromis jest możliwy, jeśli tak, to jaki [choć wydaje mi się,że to trudne:
                      troszke dawac i oszukiwać, troszkę zacisnąć "jaja" i też oszukiwać]????
                      pozdr.
                      • lamia_1 Tomry 04.01.06, 11:16
                        > Wątek moim zdaniem ma troszke inny charakter- ja bym chciał, ona nie chce,
                        ale
                        > je nie nalegam i nie zmuszam. Zastanwaim się jakie są tego przyczyny

                        Ok, ale myślę, że forum niewiele ci pomoże. Moja rada: nie oszukiwać i tylko
                        tyle mogę Ci poradzić.
                        Pozdrawiam.
                      • mil-ka Re: Milka, 04.01.06, 11:42
                        Nie oszukiwać.
                        Opisałam swoją historyjkę, żeby pokazać, że nie ma co zaciskać zębów czy czego tam innego, jeśli już się nie kocha.
                        Dla mnie seks nie był najistotniejszy, i wydawało mi się, że dostaję od życia/od niego to, co chcę, nie tyle, ile chcę, ale żeby przeżyć i nie zdradzać.
                        A dla niego nie praca, nie dom, nie ja, nie przyzwoitość, nie pasje okazały się ważniejsze, tylko seks.

                        Nie oszukiwać! On mnie oszukiwał przez rok, a kiedy doszłam do przyczyn jego wiecznego zdenerwowania, chciałam się zabić, bo okazało się, że mimo normalnego życia (seksu, rozmów, mówił nawet, że mnie kocha) nie wiem o nim nic. Że żyję z kimś zupełnie innym.

                        Więc nie oszukiwać. Kawa na ławę, od razu.
                      • cantaloupe Re: Milka, 06.01.06, 18:10
                        niedobre, nienormalne i niezdrowe. z oziebla kobita daleko nie zajedziesz. i tak
                        uklon olbrzymi, ze jestes tak wytrwaly (9lat!!!).
            • lamia_1 Re: Porozmawiaj z nią!!! 04.01.06, 10:29
              aveceur napisał:

              > Wszystko - co rozumiesz przez słowo wszystko.

              Wszystkie marzenia i nadzieje, które wiązałeś ze ślubem z nią.

              > Czy wg. Ciebie moja żona - >kobieta
              > to WSZYSTKO?? Czy czasami nazbyt nie gloryfikujesz KOBIETY??

              Nie. Uważam, że głupcy są po obu stronach. Płeć ma się nijak do rozumu.

              Musisz sobie zadać podstawowe pytanie, czy ty ją kochasz? Jeśli tak - walcz, a
              jeśli nie daj sobie spokój.
              Ale ty ją chyba kochasz ...;)


            • druga_polowa_jednosci Re: Porozmawiaj z nią!!! 06.01.06, 16:24
              Witam,

              Chodzę teraz z moją Ukochaną na kurs dla zakochanych (prowadzony przez
              małżeństwo z dwudziestokilkuletnim stażem). Kurs na wskroś katolicki :) , 2 dni
              temu było spotkanie o seksie. M. in. mowa o tym jakie jest znaczenie seksu dla
              facetów, a dla lepszego zrozumienia tego przez kobiety opowiedzieli coś takiego:

              ...wyobraź sobie, że jedyną osobą na całym świecie z którą możesz rozmawiać
              jest twój mąż... pewnego dnia chcesz porozmawiać, ale on stwierdza "nie mam
              ochoty dziś rozmawiać" - jeden dzień to nie problem, można pomilczeć... ale to
              samo słyszysz drugiego dnia, trzeciego... i po tygodniu... i po miesiącu... i
              tak trwa to wiele miesięcy...

              Jestem pewien, że były wtedy na sali kobiety, dla których było to odkrycie na
              miarę koła ;)

              PS. a sam kurs - rewelacyjny, dzięki niemu rozumiem ukochaną o wiele lepiej niż
              którąkolwiek wcześniejszą... i jestem pewien tego, co czuję... a za 33 min.
              wychodzę z pracy i jadę oglądać pierścionki :) a za kilka dni myślę, że będzie
              zaskoczona :D

              Pozdrawiam
    • korniz Re: Do męzatek (prośba o rade) 04.01.06, 11:53
      Sama mam 30 lat i wiem z doświadczenia że w tym wieku kobiety ze stażem
      małżeńskim unikają seksu ,nie mają po prostu ochoty ,bez powodu.Być może to
      wina hormonów, jakiegoś etapu w naszej fizjologi-nie wiem.Ale to minie!Moja
      rada to taka to ty teraz musisz być tym który zachęci.Nie obrażać się tylko
      zrozumieć-nie jesteśmy przecież maszynami.
    • nika69 Re: Do męzatek (prośba o rade) 04.01.06, 11:54
      generalnie to jeśli kobieta nie ma ochoty na seks, to najczęściej wynika z
      tego, że nie ma ochoty na seks z tym konkretnym mężczyzną, nie ważne jak udany
      był kiedys ten seks ;) to przykre, ale nie wyglada to dobrze
    • mysza91 Re: Do męzatek (prośba o rade) 04.01.06, 14:40

    • niusiaa1 Re: Do męzatek (prośba o rade) 06.01.06, 16:49
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128 zajrzyj tutaj, to idealne forum
      dla ciebie.
    • widokzmarsa ??? 06.01.06, 17:03
      ja bardzo przepraszam ale was pogieło chyba jeśli chodzi o autora wątku. Jeżeli
      laska zakłada seksowną bieliznę tylko na wyjście do pracy to dla kogo ona to
      zakłada? I nie chce seksu z mężem? Zrzuć klapki z oczu... Chyba ze nie obchodzi
      cię to ze ona zapewne puka się z kimś na boku...
    • kosmetyczka2006 Re: Do męzatek (prośba o rade) 06.01.06, 20:42
      znajdź sobie kochankę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja