wwladyslaww
14.01.06, 16:08
zainspirowany watkiem Hymena dotyczacego zabojstwa meza czy konkubenta oraz
wypowiedzia Sagis w watku Zeussa, naszly mnie refleksje.
maja partnerka jest kobieta jeszcze zamezna. zgodnie z mentalnoscia kosciola,
jestem grzesznikiem i nie dostane rozgrzeszenia, poniewaz nie zaluje i nie
zamierzam niczego zmieniac w mojej sytuacji. maz mojej partnerki zabijajac
mnie na przyklad, odsiedzialby 5 lat za zbrodnie w afekcie i w oczach
kosciola bylby przykladnym obywatelem i katolikiem pod warunkiem spowiedzi i
pokuty.
czy w naszym chorym kraju dojdzie kiedys do normalnosci? ilu lat potrzeba,
zeby zmienic mentalnosc naszych rodakow?
dla jasnosci, wiem, ze za romans z mezatka do wiezienia nie sadzaja