Gość: moi
IP: 213.25.85.*
08.11.02, 15:20
Bylimy zgranym zespołem, po weekendzie opowieści o tym co się
wydarzyło, codzienne komentarze na aktualne tematy społeczno-
polityczne, trochę zwierzeń, swobodne rozmowy, zarty - w ciągu 8
godz. pracy był czas na trochę prywatności i nie odbywało sie to
kosztem pracy. Przyszedł nowy szef i nie z własnej winy
staliśmy się milczącym zespołem kradnący chwile na rozmowę gdy
tylko szef znika za zakrętem. I tak przez 8 godz. - 1/3 doby.