Dodaj do ulubionych

Chory facet

12.11.02, 12:19
Moj facet jest chory, a wlasciwie przeziebiony, w sumie mi go zal, bo widze,
ze czuje sie dosyc niewyraznie, ale widze tez jak w uroczy sposob
wykorzystuje swoj stan (tzn. lezenie w lozku): kiciu przynies to, podaj
tamto, zjadlbym to, a napilbym sie tamtego. W sumie mnie to troche bawi, bo
na szczescie, nie choruje czesto. Ale czy i Wasi faceci udaja, ze jest z nimi
gorzej, niz jest w istocie? Wydaje mi sie, ze po prostu lubia, jak sie nimi
opiekujemy jak dziecmi.
pzdr.
Obserwuj wątek
    • napolka Re: Chory facet 12.11.02, 12:28
      aagnes napisała:

      > Moj facet jest chory, a wlasciwie przeziebiony, w sumie mi go zal, bo widze,
      > ze czuje sie dosyc niewyraznie, ale widze tez jak w uroczy sposob
      > wykorzystuje swoj stan (tzn. lezenie w lozku): kiciu przynies to, podaj
      > tamto, zjadlbym to, a napilbym sie tamtego. W sumie mnie to troche bawi, bo
      > na szczescie, nie choruje czesto. Ale czy i Wasi faceci udaja, ze jest z nimi
      > gorzej, niz jest w istocie? Wydaje mi sie, ze po prostu lubia, jak sie nimi
      > opiekujemy jak dziecmi.
      > pzdr.


      Ale to jest całkiem normalne, ktoś kiedyś powiedział, że faceci to duże dzieci
      i to prawda tym bardziej wtedy kiedy xchoruja a jak maja stan podgorączkowy to
      przecież jest jednoznaczne z tym, że niedługo zacznie umierać.
    • Gość: grogreg To chyba oczywiste. IP: proxy / 212.160.165.* 12.11.02, 14:17
      Kazdy ma ochote na chocby namiastke dziecinstwa. Chocby pretekstem do tego
      mialaby byc grypa.

      Ale przyznajcie sie same. Lubicie tak zaopiekowac sie swoim misiem, prawda?
      • frisky2 Re: To chyba oczywiste. 12.11.02, 14:20
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Kazdy ma ochote na chocby namiastke dziecinstwa. Chocby pretekstem do tego
        > mialaby byc grypa.
        >
        > Ale przyznajcie sie same. Lubicie tak zaopiekowac sie swoim misiem, prawda?



        Grogreg, tylko nie "misiem";)
        Jakby mnie tak zona nazwala, to bym chyba spadl z krzesla ze smiechu:)))
    • default Re: Chory facet 12.11.02, 14:36
      To jest miłe tylko na krótką metę - i to dla obu stron, jak sądzę. Mój facet
      jest w domu od półtora miesiąca (kręgosłup), dopiero od jakichś dwóch tygodni w
      miarę normalnie się porusza i wstaje - i mamy tego dosyć obydwoje. Ja - bo już
      nie wyrabiam z tym bieganiem wokół niego, on - bo ma dość bezczynności i swojej
      bezradności i niemożności zrobienia czegokolwiek.
      Teraz aż mi się wierzyć nie chce, że kiedyś też wydawało mi się to miłe - tak
      się zajmować swoim misiem....
      • aagnes Re: Chory facet 12.11.02, 15:20
        Wspolczuje - w Twoim przypadku, to zupelnie inna bajka.
        Mi chodzilo o takie niewielkie przeziebienie, ktore trwa dokladnie tyle, aby
        obie strony nie zdazyly zmeczyć sie ta sytuacja i z mojej strony jest to
        niewymuszona troska i kazda zachcianke spelniam z przyjemnoscia, a z drugiej
        strony, to wspomniane przeze mnie "urocze" wykorzystywanie sytuacji, bez
        zadnych przegiec, rzecz jasna.
    • matrek Re: Chory facet 12.11.02, 16:46
      Syndrom niedopieszczenia
    • kini Re: Chory facet 13.11.02, 09:10
      Ja nie lubię, jak mój facet jest chory. To znaczy nie tak NAPRAWDĘ chory, ale
      cierpiący na syndrom o-boże-umieram, gdy jedynymi objawami są zatkany nos i ból
      gardła. Jestem wtedy dosyć brutalna, o co mój zasmarkany ukochany ma straszliwą
      pretensję i nieutulony żal. Ja też mam wyrzuty sumienia, bo wiem, że jemu
      chodzi głównie o to, żeby ktoś się nim zajął i latał wokół niego, podczas gdy
      on będzie leżał w łóżku wśród opakowań po słodyczach i w pełni szczęścia klikał
      pilotem od telewizora. Problem polega na tym, że mamy inne przyzwyczajenia
      wyniesione z domu. Moja mama zachowuje się tak, jak ja, a jego mama tak, jak on.
      • matrek Dobre, dobre kini ;)) 13.11.02, 09:39
        Mnie wręcz wkurzają ludzie, którzają kludzie, którzy zbytnio rozczulają się nad
        sobą. Ojej, moja głowka, paluszek - niezdolni do życia, a to tylko katarek.
        • kini Re: Dobre, dobre kini ;)) 13.11.02, 10:19
          Ostatnio przeczytałam o tym artykuł w GW. Zostało naukowo dowiedzione, że żony,
          które zachowują się tak, jak ja, robią dobrze swoim mężom, bo oni
          traktowani "brutalnie" podczas choroby mniej cierpią! Ha! :)
          • matrek Re: Dobre, dobre kini ;)) 13.11.02, 11:30
            kini napisała:

            > Ostatnio przeczytałam o tym artykuł w GW. Zostało naukowo dowiedzione, że
            żony,
            >
            > które zachowują się tak, jak ja, robią dobrze swoim mężom, bo oni
            > traktowani "brutalnie" podczas choroby mniej cierpią! Ha! :)


            To jakaś bzdura. należy traktować się z pewnym dystatnsem. Zarówno własne
            dolegliwości, jak i cudze słabostki.
            • kini Re: Dobre, dobre kini ;)) 13.11.02, 12:03
              Ale dlaczego bzdura? Dla mnie to dość oczywiste. Zwróć uwagę, jak różne są
              zachowania dzieci, które starły kolano, w zależności od tego, jaka jest reakcja
              ich matek. Z dorosłymi jest dokładnie tak samo. Im bardziej ktoś się nad tobą
              użala, tym bardziej cię boli. Tylko teraz zostało to dowiedzione poprzez
              badania aktywności mózgu w takich sytuacjach.
              • matrek Prawda, IMO, jest taka 13.11.02, 12:38
                że zbytnie rozczulanie się nad sobą:
                1. jest "nie męskie";
                2. przeszkadza w poradzeniu sobie z kłopotem stanowiącym przyczynę rozczulania;

                Rozczulanie się nad kimś, utwierdza go w przekonaniu jaki to on jest biedny i
                utrudnia mu przez to poradzenie sobie z problemem.

                Co innego jednak brak rozczulania się nad kimś, a co innego - jak napisałaś -
                brutalność.
                • kini Re: Prawda, IMO, jest taka 13.11.02, 12:48
                  > Co innego jednak brak rozczulania się nad kimś, a co innego - jak napisałaś -
                  > brutalność.
                  >
                  Nie jestem aż tak brutalna! :)))) Moja "brutalność" polega na tym, że na
                  powitanie mówię do niego "Cześć, symulancie", a poza tym wprowadzam pewne
                  ograniczenia w "przynieś, wynieś, pozamiataj". Lekarstwa podaję, a jakże. I do
                  apteki chodzę. Ostatnio nawet mu plecy smarowałam jakąś śmierdzącą maścią. Ale
                  aż tak bardzo się nie rozczulam. Od rozczulania się to on ma mamę, która robi
                  to zbyt skutecznie.
                  • matrek Re: Prawda, IMO, jest taka 13.11.02, 12:55
                    kini napisała:

                    > > Co innego jednak brak rozczulania się nad kimś, a co innego - jak napisała
                    > ś -
                    > > brutalność.
                    > >
                    > Nie jestem aż tak brutalna! :)))) Moja "brutalność" polega na tym, że na
                    > powitanie mówię do niego "Cześć, symulancie", a poza tym wprowadzam pewne
                    > ograniczenia w "przynieś, wynieś, pozamiataj". Lekarstwa podaję, a jakże. I
                    do
                    > apteki chodzę. Ostatnio nawet mu plecy smarowałam jakąś śmierdzącą maścią.
                    Ale
                    > aż tak bardzo się nie rozczulam. Od rozczulania się to on ma mamę, która robi
                    > to zbyt skutecznie.


                    Aaaa to, dla smarowana pleców, to ja też chętnie popłaczę nad sobą :))
    • Gość: krecha Re: Chory facet IP: *.hwr.Arizona.EDU 13.11.02, 09:16
      Dziewczyny,

      A po co choroba do tego, zeby sie Waszym facetem zajac
      i go rozpiescic. On pewnie tez chetne sie Wam zrewanzuje.
      A bez takiego zatkanego nosa, to i przyjemniej moze byc...

    • agniecha27 Re: Chory facet 13.11.02, 09:49
      Ja się rozczulam nad moim mężem, bo on mi się odwdzięcza tym samym, gdy to ja
      jestem chora :)))
      • lastka Re: Chory facet 13.11.02, 11:28
        agniecha27 napisała:

        > Ja się rozczulam nad moim mężem, bo on mi się odwdzięcza tym samym, gdy to ja
        > jestem chora :)))
        >

        A ja się zgadazm z Agniechą, ja też jak mi coś dolega oj jak mi wtedy
        dobrze... :))))
        Ale oczywiście nigdy nie przesadzam z tą chorobą.


    • mantha Re: Chory facet 13.11.02, 12:20
      Przeziebienie (bardzo mizerne) mojego faceta doprowadzilo do powaznej klotni.
      Mianowicie staralam sie byc naprawde b. mila, dopiero co sama bylam chora, wiec
      wiedzialam, ze kazda nowa gazeta, czy fajny telefon sa mile widziane.
      Dostalam ochrzan, ze przesadzam, jestem nadgorliwa itd... wkurzylam sie, jestem
      bardzo, bardzo zla. Nie ma nic gorszego jak zostac opieprzonym za dobre checi,
      wtedy to dopiero jest przykro. Podejrzewam, ze pozniej ja sie gorzej czulam niz
      moj "chory" facet.
      Gybym siedziala u wezglowia 24 h na dobe i zameczala swoja obecnoscia... ale
      jestem zla, nawet jak o tym tylko pisze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka