Dodaj do ulubionych

jak mam go rzucic?

17.02.06, 18:07
Proszę, pomożcie. Wrocilam do faceta, bylismy przedtem jakies 3 miesiace,
pozniej sie spotkalismy, wrocily jakies emocje i pod wplywem jego nalegan,
wrocilam. Minely 4 tyg a on mnie irytuje, chce go zostawic, ale nie umiem. On
jest bez pracy, caly czas mi powtarza jak bardzo sie do mnie przywiazal, ze
jestem jedyna bliska mu osoba itepe.
Jak go rzucic? Nie kocham go i nie pokocham. Tylko jak mu to delikatnie
powiedziec, zeby sie nie zalamal?
Z gory dzieki
Obserwuj wątek
    • niepokornyaniol Re: witaj w klubie 17.02.06, 18:12
      też zamierzampowiedzieć by by ale ja jestem /byłam z nim ponad 2 lata,kocham go
      ale powoli mam dość.Jego osoba i poglądy zaczęły mnie frustrować na tyle,że
      stało się to nie do wytrzymania...I właśnie, jak mu to powiedzieć...A może po
      prostu, powiedzieć prawdę?Gubie sie powolutku...
      • bonnie-blue Re: witaj w klubie 17.02.06, 18:16
        Ja tego faceta nie kocham, kochalam go na poczatku naszej znajomosci, czy moze
        raczej bylo zauroczenie. W kazdym razie to juz nie powroci.
        Wiem, ze musze mu powiedziec, ze go nie kocham, tylko chce to zrobic
        najdelikatniej jak sie da.
        • niepokornyaniol Re: witaj w klubie 17.02.06, 18:22
          Powiedz,że zauważyłaś, że macie inne podejście do życia, że nie czujesz się
          swobodnie w tym związku, wspomnij też ,że to powoduje,iż nie czujesz się
          bezpiecznie..I nie używaj starego tekstu typu"zostańmy dobrymi
          przyjaciółmi".Faceci tego nie lubią, drażni ich to...a raczej gdy ktoś ich
          rzuca 1
          • bonnie-blue Re: witaj w klubie 17.02.06, 18:24
            Ja tez nie lubie tego tesktu o przyjazni, bo w nia nie wierze. A z nim to i tak
            nie mozliwe, spokoju by mi nie dal :/
            • niepokornyaniol Re: witaj w klubie 17.02.06, 18:27
              to w takim razie tak jak Ci poradziła już jedna z nas, powiedz prawdę , to
              zaboli go, ale sprawi że przynajmniej da ci spokój..przecież chcesz mieć czyste
              sumienie nie raniąc go, ale okłamując go i mówiac mu to najdelikatniej jak sie
              da, oszukasz sama siebie...
        • marouder Re: witaj w klubie 17.02.06, 18:23
          Jesli do tej pory nie przejawial jakichs desperackich zachowan, umial spokojnie
          mowic o swoich problemach, to mozna podjac probe powiedzenia mu tego wprost. W
          innym wypadku lepiej sie spakowac i wyniesc po cichu, zostawiajac mu uprzejmy,
          szczery, ale raczej bez oskarzen w jego kierunku list, wyjasniajacy osobiste
          powody rozstania. Tak mysle.

          bonnie-blue napisała:

          > Ja tego faceta nie kocham, kochalam go na poczatku naszej znajomosci, czy moze
          > raczej bylo zauroczenie. W kazdym razie to juz nie powroci.
          > Wiem, ze musze mu powiedziec, ze go nie kocham, tylko chce to zrobic
          > najdelikatniej jak sie da.
          • bonnie-blue Re: witaj w klubie 17.02.06, 18:27
            Raczej w ogole o swoich problemach nie mowi. Desperacja u niego przejawia sie
            nie zachowaniem, ale lekiem przed byciem samotnym. Wiec uczepia sie jednej
            osoby, nawet jesli wie, ze to nie jest to. Tak bylo w przypadku jego ex (2 lata
            zwiazku), ktora go w koncu rzucila, za co mam dla dziewczyny szacunek.
            Teraz ja od niego odejde po raz drugi i juz wiem, ze bede slyszec teksty w
            stylu- znow mnie porzucono, znow jestem sam, zawsze bylem przegranym.
            On nie rozumie tego, ze te teskty mnie dobijaja.
            • niepokornyaniol Re: witaj w klubie-a mój facet jest podobny.. 17.02.06, 18:31
              boii się ,że sam sobie nie poradzi, wogóle to wiem,że beze mnie kiesko mu
              idzie..ale nie chcę dłużej być z życiowym i sesualnym popaprańcem, a najgorsze
              sa w tym wszystkim emocje...
            • marouder Re: witaj w klubie 17.02.06, 19:10
              bonnie, nie jemu, ale sobie w takim razie powiedz: urodzilam sie do szczescia z
              mezczyzna, nie do matkowania niedojrzalemu mezczyznie.

              Nie jestes (chyba) terapeuta, wiec prosze nie miej wyrzutow sumienia, ze nie
              poradzilas sobie z neurotykiem o zaburzonej osobowosci.
              To trudny przypadek, bo jak sie domyslam, do tej pory zawsze ktos z tego
              czlowieka zdejmowal odpowiedzialnosc za jego zycie.
              To moim zdaniem musi sie skonczyc. Ten mezczyzna stal sie emocjonalnym i
              spolecznym pasozytem i poniewaz role te sa latwe, nie wymagaja inicjatywy i
              pracy z jego strony a tylko pracy i inicjatywy"zywiciela", to odpowiedz sobie
              bonnie, czy on z tych rol zrezygnuje?

              A ty masz przeciez przede wszystkim obowiazki wobec wlasnego zycia.

              bonnie-blue napisała:

              > Raczej w ogole o swoich problemach nie mowi. Desperacja u niego przejawia sie
              > nie zachowaniem, ale lekiem przed byciem samotnym. Wiec uczepia sie jednej
              > osoby, nawet jesli wie, ze to nie jest to. Tak bylo w przypadku jego ex (2 lata
              >
              > zwiazku), ktora go w koncu rzucila, za co mam dla dziewczyny szacunek.
              > Teraz ja od niego odejde po raz drugi i juz wiem, ze bede slyszec teksty w
              > stylu- znow mnie porzucono, znow jestem sam, zawsze bylem przegranym.
              > On nie rozumie tego, ze te teskty mnie dobijaja.
              • bonnie-blue masz sporo racji 17.02.06, 19:16
                Prawda, jemu chyba nie przeszkadza taki tryb zycia, inaczej dawno by sie
                zmobilizowal.
                Z tych rol na pewno nie zrezygnuje, bo dosc czesto slyszalam, ze on ledwo co
                sobie ze swoim zyciem radzi. Ze nie wie, czego chce od zycia itepe.
                Masz racje, im dluzej o tym mysle, i jak czytam to co sama o nim tu napisalam,
                to tylko utwierdzam sie w przekonaniu, jak bardzo szkodliwy to dla mnie zwiazek.
                Dzieki za spostrzezenia
    • szefu13 Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:28
      Delikatnie, to raczej nie jest rozwiązanie. Jak nie zrobisz tego spokojnie,
      stanowczo i bezapelacyjnie, to możesz mu pozostawić złudzenia i będzie się
      sprawa flimoniła .... A jak masz trudności z zakomunikowaniem, to się spakuj,
      wyjdź i zostaw list pożegnalny. Forma pisana jest zwykle łatwiejsza, bo papier
      wszystko wytrzyma ... :)
      • bonnie-blue Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:31
        Nie mieszkamy razem, wiec takie pakowanie sie nie wchodzi w rachube. Mam za to
        kilka jego mebli- 2 krzesla i stol, wiec raczej musialabym mu je jeszcze oddac.
        • szefu13 Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:37
          No, to mu je oddaj i powiedz, co masz do powiedzenia. Poza tym oddawać też nie
          musisz, żeby mu powiedzieć, że odchodzisz, no nie? Możesz to załątwić np. przez
          telefon, mailem, itp. Wspominając, że masz jego graty, żeby je łaskawie wziął
          np. do piątku, a jak nie, to niech o nich zapomni. I kropka.
          • bonnie-blue Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:43
            Chyba najpierw mu je oddam a pozniej mu powiem, wole go pozniej nie widziec.
            • szefu13 Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:46
              Dlaczego? Boisz się go? Bądź asertywna! A jak masz wątpliwości, to .... rzuć go
              przez biodro na ippon - sam się odczepi :)))))))))))))))))))))).
              • bonnie-blue Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:55
                Nie boje sie go, po prostu nie chce go widywac, bo moze sie nie odczepic. Jak
                go poprzednia rzucila, to nie mogl sie z tym pogodzic przez chyba 4 mce.
                • szefu13 Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:59
                  Co to znaczy może się nie odczepić? Wtedy mu sie spokojnie mówi, że sprawa jest
                  zakończona i ze nie ma po co Ciebie nachodzić, bo to już przekracza granice
                  dobrego tonu. A jak dalej się snuje, to mu się mówi, żeby przestał, bo się
                  zachowuje w sposób budzący w Tobie obawę, że ma niebezpieczna obsesję na Twoim
                  punkcie i będziesz musiała przedsięwziąć środki ochronne na taką okoliczność. A
                  jak nadal nie skuma, o co biega, to powiedz, że jak nie zniknie, to dzwonisz na
                  Policję.
                  • bonnie-blue Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 19:19
                    To znaczy, ze pisze maile, smsy wrecz epatujace rozpacza, nie chce zrozumiec,
                    ze to koniec. Poprzednio non stop odswiezal sie na gg, zebym widziala, ze jest.
                    Po jakims czasie go wykasowalam i bylo ok.
                    Mysle jednak, ze straszenie policja w tym wypadku bedzie zbedne, a przynajmniej
                    mam taka nadzieje :)
    • horpyna4 Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:31
      Bonnie-blue, a kto u kogo mieszka? Bo jeśli Ty u faceta, a masz dokąd się
      wyprowadzić, to się po prostu wyprowadź. Powiedz mu, że nie widzisz siebie
      dalej w tym związku. A jeżeli się boisz jego reakcji, to powiedz, że na razie
      musisz się wyprowadzić, żeby w samotności sobie wszystko przemyśleć. Nie wiem,
      jaki on jest, bo napisałaś w bardzo zawoalowany sposób, ale niewykluczone, że
      chce, żebyś go utrzymywała. Z tym byciem bez pracy też podejrzane, bo człowiek
      odpowiedzialny powinien wziąć chwilowo jakąkolwiek pracę, dopóki czegoś lepszego
      nie znajdzie. A faceci często grymaszą, bo im się wydaje, że taka czy inna praca
      jest poniżej ich godności, a obijanie się i pasożytowanie nie.
      • bonnie-blue Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:37
        Nie mieszkamy razem, raczej pomieszkujemy jedno u drugiego. Ja mam swoje
        mieszkanie, on odziedziczyl swoje po rodzicach. Raz jestem u niego, raz on u
        mnie.
        Tego braku pracy wlasnie pojac nie moge, bo chlopak mysli o rodzinie, chce miec
        dzieci, ma marzenia, tu mowi o nartach, tu o wypadzie nad morze czy w gory.
        Nigdy za niego nie placilam, zawsze kazde za siebie. Ale pracy nie szuka, w
        sensie wg mnie nie jest to szukanie, bo nawet gazety sobie w pon nie kupi.
        Czeka tylko na nie wiadomo co... Mowilam, zeby wzial cokolwiek, w koncu ma
        wyzsze studia, a pozniej szukal innej, lepszej pracy, ale jemu to nie odpowiada.
        Nie chce miec faceta, ktorego trzeba ciagnac za uszy i ktory nie bedzie dla
        mnie oparciem.
    • bunianiunia Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:32
      Hej!Ja też wracałam do swoich byłych chłopaków, ale niestety to już nie jest tak jak za pierwszym razem, nie ma tej spontaniczności poznawania się wszystko już praktycznie o sobie wiemy. Jednak potwierdza się regóła "nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki". Z pierwszym chłopakiem poszło łatwo bo oboje zrozumieliśmy że to nie ma sensu. Drugi bardzo mnie kochał i miał tylko mnie. Ale on i tak sam zauważył że tak naprawdę ja go nie kocham. Powiedziałam mu że to był błąd, że bardzo mi przykro i że napewno znajdzie wspaniałą dziewczynę która się nim zaopiekuje. Pomogło!Teraz jak się spotykamy to bardzo miło się nam rozmawia, jak starzy dobrzy przyjaciele!Ale to zależy od faceta!Nie wiadomo jak to przyjmie!Ja też się bałam, ale będąc z nim raniłam samą siebie i również jego nie będąc szczera!Zrób to jak najszybciej, później będziesz się czuć bardzo podle ale to minie...i znowu się zakochasz!!Życzę powodzenia!!pa pa
      • niepokornyaniol Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:36
        a najgorsze że te dwa lata to efekt wejścia drugi raz do tej samej rzeki;(( za
        pierwszym razem trwało t 2,5 mca
      • bonnie-blue Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:40
        Ja wlasnie tez wyznawalam dotad te zasade. To pierwszy raz, gdy zdecydowalam
        sie wrocic.
        Dzieki Buniu, powiem mu, ze to jednak blad byl.
        3maj za mnie kciuki
        Pozdrawiam
        • bunianiunia Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 18:48
          Życzę powodzenia!Napisz jak poszło.NARKA
    • ishtarr Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 19:07
      Czytam sobie te posty powyżej i zgadzam się- nie ma delikatnego rozwiązania.
      Prawda ma to do siebie, że czasem boli. Ale dopóki mu tego nie powiesz,
      będziesz źle sie z tym czuć, będziesz nie fair w stosunku do niego, no i przede
      wszystkim będziesz tkwić zawieszona w próżni. Tymczasem trzeba iść do prrzodu i
      nie oglądać się za bardzo wstecz.
      Powodzenia i wytrwałości
      • bonnie-blue Re: jak mam go rzucic? 17.02.06, 19:22
        Nawet sobie nie zdajesz sprawy ile prawdy w tym co piszesz. Mam wrazenie ze
        stoje w miejscu, lub nawet ze sie cofam.
        Dzieki wielkie za spojrzenie na moja sprawe z dystansu. Tego potrzebowalam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka