hollygolightly85
03.04.06, 20:26
zastanawiam sie jak to jest z miłością...
chodzi mianowicie o to, że czasem nie potrafię dać facetowi drugiej
szansy...to znaczy po prostu,jeżeli się z kimś umawiam,i już na pierwszym,
ew.drugim spotkaniu widzę,że to nie to (albo mi się tak wydaje,no bo co można
wiedzieć o człowieku po 2 spotkaniach), to automatycznie nie mam ochoty na
kontynuowanie znajomości,zwłaszcza w przypadku gdy widze,ze facet jest mną
zainteresowany..
i zwykle tej szansy nie daję,ale potem zastanawiam się co by było gdyby....nie
chodzi o to,że żałuję ale potem czesto myśle,ze może mogłoby być fajnie, że
może powinnam była spróbować..
jak wspominacie wasz etap poznawania przyszłych partnerów? była to miłość od
pierwszego wejrzenia, czy właśnie na przekór losowi jesteście z osobą,o której
początkowo nie myślałyście ze mogłybyście być?