Dodaj do ulubionych

dać szansę?

03.04.06, 20:26
zastanawiam sie jak to jest z miłością...
chodzi mianowicie o to, że czasem nie potrafię dać facetowi drugiej
szansy...to znaczy po prostu,jeżeli się z kimś umawiam,i już na pierwszym,
ew.drugim spotkaniu widzę,że to nie to (albo mi się tak wydaje,no bo co można
wiedzieć o człowieku po 2 spotkaniach), to automatycznie nie mam ochoty na
kontynuowanie znajomości,zwłaszcza w przypadku gdy widze,ze facet jest mną
zainteresowany..
i zwykle tej szansy nie daję,ale potem zastanawiam się co by było gdyby....nie
chodzi o to,że żałuję ale potem czesto myśle,ze może mogłoby być fajnie, że
może powinnam była spróbować..
jak wspominacie wasz etap poznawania przyszłych partnerów? była to miłość od
pierwszego wejrzenia, czy właśnie na przekór losowi jesteście z osobą,o której
początkowo nie myślałyście ze mogłybyście być?
Obserwuj wątek
    • kaktusik0 Re: dać szansę? 03.04.06, 22:21
      coś mnie do niego ciągnęło, zachowywałam się jak nigdy wcześniej żeby podtrzymać
      naszą (wtedy jeszcze bardzo krótką) znajomość, czułam coś w sobie i tylko się w
      tym utwierdzałam z biegiem czasu.
      Z tego najwcześniejszego okresu pamiętam że nie poznawałam siebie zupełnie :)
      • cala_w_kwiatkach Re: dać szansę? 03.04.06, 23:44
        hahaha...po pierwszej randce z moim ukochanym (dzis prawie 3 lata razem)
        pomyslałam sobie: "umówie sie z nim na piwo, jak kiedys bedzie mi sie nudziło";)


        no i wyraznie mi sie nudziło,bo spotykalismy sie czesto:)
        • tasmania69 Re: dać szansę? 03.04.06, 23:48
          jak podwóch spotkaniach nie ciągnie cie do trzeciego to odpuść sobie
    • aniazzielonegowzgorza dać szansę!!! (komuś i sobie) 04.04.06, 12:39
      mam dużą rodzinę, w związku z czym mamy po 3- 4 wesela rocznie. Zawsze
      interesuję się tym jak dana para sie poznała, jak wyglądał początek ich
      znajomości. I powiem Ci jedno: każda z moich kuzynek nie była zachwycona na
      początku swoimi partnerami. Kuzyni też nie zakochiwali się od pierwszego
      wejrzenia w dziewczynach z którymi zaczynali się spotykać. Czasem początki
      znajomości są trudne, ale trzeba dać sobie szanse. Nie każdy jest tak
      czarujący, błyskotliwy, ma taką charyzmę by tą drugą osobę od razu w sobie
      rozkochać, by zachęcić do dalszych spotkań. Tak już jest, że gdy zaczynamy się
      z kimś spotykać, na siłę staramy się wypaść lepiej, zrobić dobre wrażenie i
      przez to własnie nie do końca jesteśmy naturalni, nie jesteśmy w pełni sobą.
      Odnosimy czasem zupełnie odwrotny skutek. Dużo robi też onieśmielenie. Chcemy
      się dobrze zaprezentować, więc gorączkowo staramy się być elokwentni,
      wygadani, dowcipni, co nie zawsze nam wychodzi. By kogoś poznac trzeba sobie
      dac troszkę czasu. Jak już wspomniałam wyżej początki znajomości różnych
      członków mojej rodziny nie były obiecujące, a jednak zaprowadziły ich aż do
      ołtarza. Opowiadały mi te moje kuzynki lub żony kuzynów, że gdy poznawały
      swoich obecnych meżów np. na dyskotekach, u znajomych, w pracy czy gdziekolwiek
      indziej nie były oczarowane tymi chłopakami. Np. nie podobali im sie oni
      zewnętrznie, zauważały ich wady, nieumiejętność tańczenia, nie takie poczucie
      humoru, itp.itd. Powiedziały sobie jednak, że skoro chłopak sie stara, adoruje
      je, zaprasza na kolejne spotkanie to czemu mają nie spróbować. I spróbowały,
      godziły się na kolejne spotkania, ze szczęśliwym jak widac końcem. Chyba mało
      jest takich znajomości które zaczynaja sie wielkimi porywami serca, jedno
      spojrzenie w oczy by sie zakochac zdarza sie chyba tylko w filmach. Oczywiście
      nie mówię tu o tym, że chłopak Ci się nie podoba, odstrasza Cie od siebie swoim
      wyglądem, zachowaniem, bo wtedy oczywiste jest, że na spotkania ochoty mieć nie
      bedziesz. Zastanów się też czemu w przypadku tych znajomości o których
      wspominasz nie miałaś ochoty na dalsze spotkania. Może były takie same,
      odbywały się w tym samym miejscu, były jednym słowem nudne? Jeżeli nie
      odpowiada Ci umawianie się dwa czy trzy razy z tym samym chłopakiem w tym samym
      miejscu, np. pubie czy restauracji to gdy chłopak zaproponuje kolejne
      spotkanie wyjdź z inną propozycją i powiedz, że wolałabyś iść do kina, na
      wystawę, na wycieczkę rowerową itp. Nie wiem gdzie do tej pory spotykałaś sie z
      chłopcami, ale dosć cieżko jest z nowo poznanymi osobami siedzieć w jednym
      miejscu i tylko rozmawiać, bo czasem bardzo trudno znaleźć interesujacy obie
      strony temat. Ale już obejrzany wspólnie film, przejażdzka rowerowa, wypad za
      miasto, spacer dają więcej możliwości, więcej jest tematów do dyskusji, a tym
      samym spotkania są ciekawsze. I większa będzie ochota na kolejne spotkania.
      Moja rada jest taka- daj się komuś zaprezentować (a na to trzeba trochę czasu)
      i sobie też daj troche czasu. Nie oczekiwałabym tez jakiejś tęsknoty za nowo
      poznanym chłopakiem. Tęsknić możemy za kimś kogo już poznałyśmy lepiej, z kim
      mamy wspólne tematy, z kim chcemy przebywać. A przebywac chcemy w towarzystwie
      osób które już znamy, lubimy, czyli znów nie bez znaczenia jest tutaj czas na
      to polubienie się, poznanie. Nie traktuj każdej znajomosci tak śmiertelnie
      poważnie. Bo nawet jeżeli chłopak w końcu nie okaże się księciem z bajki to
      zawsze możesz zyskać miłego kolegę czy wspaniałego przyjaciela. Acha,jeszcze
      jedno. Przypomnij sobie jak poznawałaś swoje przyjaciółki, dobre koleżanki.
      Czy zawsze ze wszystkimi lubiłaś sie od pierwszego kontaktu? Tak jak o przyjaźń
      tak i o każdą znajomość trzeba zabiegać, troszkę sie postarać.
      • ania.downar Re: dać szansę!!! (komuś i sobie) 04.04.06, 12:47
        Lew Starowicz kiedys powiedzial cos fajnego na ten temat. Robiono podobno
        badania wsrod mezatek i jednym z pytan bylo "czy wyszlas za maz z wielkiej
        milosci". Niewiele kobiet odpowiedzialo twierdzaco. Ale znacznie wiecej kobiet
        z tej samej grupy odpowiedzialo twierdzaco na pytanie "czy zdecydowalabys sie
        ponownie na slub z mezem".

        Milosc ma rozne odcienie :-)
        • hollygolightly85 Re: dać szansę!!! (komuś i sobie) 04.04.06, 17:16
          dziękuję za wszystkie odpowiedzi:)to daje sporo do myślenia, z tym, że zwykle
          bywało tak,jak napisała jedna z was- że spotkania były nudne..zupełnie "nie
          ciągneło" mnie do następnych,wiec po prostu myslałam ze to nie to.
          znam uczucie, kiedy nie mogłam doczekać się kolejnego spotkania, ale niestety
          nam nie wyszło:( teraz na myśl o jednym znajomym czuję, jak to mawiają anglicy,
          motyle w brzuchu;), stad moja ogólna refleksja o etapie "poznawania się"..nie
          ukrywam,ze zdarza mi się myśleć o tym jak potoczyły się losy tych, którym nie
          dałam szansy, i tak ja napisałam wczesniej,zastanawiam się co by było gdyby...
          chyba faktycznie rzadko zdarzaja sie miłości od pierwszego wejrzenia, co nie
          zmienia faktu, że ze mnie strasznie romantyczna dusza;)
    • edith_wharton Re: dać szansę? 04.04.06, 18:03
      Mam podobnie. Też po paru spotkaniach stwierdziałam, ze nie chce sie z nim
      spotykać, wmówiłam sobie że mnie nudzi, chociaż świetnie mi się z nim
      rozmawiało, nie czułam wstydu, nie było tych irytujących chwil ciszy. poprostu
      się bałam.Siostra namówiła mnie żebym się jeszcze z nim spotykała,(widziała jak
      sie starał):) żebym lepiej go poznała. i miała rację. teraz swiata poza nim nie
      widzę, chociaż nie wydawał mi się ani taki przystojny,ani...no właśnie.
      • hollygolightly85 Re: dać szansę? 04.04.06, 18:06
        z tym,ze ja nie musiałam sobie niczego wmawiac...bywało tak, ze gdybym ja nie
        mówiła, to byśmy prawdopodobnie milczeli,a taka sytuacja jest wyjątkowo
        niekomfortowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka