Problem chwilowy czy fundamentalny?

06.04.06, 07:41
Szukałem, szukałem i tak trafiłem na forum kobiece, bo chyba tutaj jest
najlepsze miejsce do zadania mojego pytania.

A więc tak: jestem szczęśliwym mężem od ponad pół roku, wszystko układa się
super: jest nam dobrze, rozumiemy się świetnie, mamy dobrze płatną pracę,
własne mieszkanie tuż, tuż, perspektywy... Chciałoby się rzec: czego chcieć
więcej.

A jednak jest pewien problem (przynajmniej ja to tak widzę): seks, a raczej...
jego brak. Borykam się z tym odkąd zamieszkaliśmy razem. U mnie wszystko w
porządku, za to żonie doskwiera nikłe libido, wręcz jego brak. Próbowałem
pieszczot - wywołały irytację, poddałem się; probowałem długich przerw w stylu
"niech Jej się zachce" - na próżno, efekt jest taki, że nie pamiętam, kiedy
ostatnim razem się kochaliśmy; próbowałem rozmów - efekt dobry, przynajmniej
wiemy, że mamy odmienne zdanie nt. naszego życia intymnego.

Mówi, że jako Jej pierwszy partner nie popełniłem błędów i "zareklamowałem"
seks dobrze. Wiem, że kocha mnie bardzo, a jednak pobudzenie jest poza Jej
zasięgiem. A mnie się kończą pomysły...

Czasem pojawia się wątpliwość: może do siebie (pod tym względem) nie pasujemy?
Może męska perspektywa mi coś ważnego przysłania? A może to po prostu
tabletki tak na Nią wpływają...? A może fakt, że chwilowo mieszkamy u Jej
rodziców?

Daleko mi do tego bym się złościł, obrażał, ale wiem, że jeśli tak dalej
będzie to zostanę albo frustratem albo onanistą. ;-) Zdrada z tego powodu
przekracza moje wyobrażenia.
    • kicienka Bardzo smutny temat. 06.04.06, 07:57
      monsz1 napisał:

      "...chyba tutaj jest najlepsze miejsce do zadania mojego pytania."

      Witaj,
      jest chyba jeszcze lepsze miejsce. Kliknij na Fora prywatne i tam
      kliknij na Kobieta. Odszukaj smutne forum: "Brak seksu w malzenstwie".
      Ja nie bede sie wypowiadala poniewaz nie wyobrazam sobie zwiazku bez
      seksu i dokladnie upewniam sie czy moj potencjalny partner wystarczajaco
      seks lubi. Czy Ty zrobiles rozeznanie przed slubem? Czy cos sie radykalnie
      zmienilo? Wowczas bylo ok a teraz jest kiepsko?
      Z zaduma pozdrawiam,
      k.
      • monsz1 Re: Bardzo smutny temat. 06.04.06, 09:14
        Czy zrobiłem rozeznanie? Pewnie, że tak. A to co mi z tego rozeznania wyszło
        przerosło moje oczekiwania(naprawdę niesamowity seks, taki iż doszedłem do
        wnisku, że z wcześniejszymi kobietami było jak z lizaniem cukierka przez
        papierek). Z tym, że nie mieszkaliśmy razem i kochaliśmy się pokątnie jak była
        okazja. Teraz, jeżli już trafimy do łóżka też jest niesamowicie, tyle, że... od
        święta.
    • maretina Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 09:21
      moze bierze pigulki antykoncepcyjne?
      • awadawa Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 09:35
        hmmm...pisze choć nie mam jakiejś konkretnej rady dla ciebie. U mnie w zwiążku
        jest podobnie. Po wspólnym zamieszkaniu seks stał się trzy razy rzadszym
        wydarzeniem w naszej sypialni:( I to ku mojej rozpaczy, a dodam, że jestem
        kobietą> Też biorę pigułki ale nie zauważyłam, żeby na mnie dzialały jakoś
        antypobudzająco..Tak więc coś z tym mieszkaniem wspólnym musi być.
        • maretina Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 09:41
          na ciebie moze pigulki tak nie zadzialaly, ale jak wol na ulotce w skutkach
          ubocznych masz spadek libido. odtaswilam wlasnie pigulki, bo przez miesiac
          lykania tych prochow ani razu nie mialam ochoty na sex.
          • awadawa Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 10:03
            Przecież nie napisałam, że pigułki w ogole nie mogą działać na spadek libido. Po
            prostu mam szczęście bo na mnie nie działają negatywnie.
            Uważam, że dla rozwiązania tego problemu jest konieczna rozmowa i trochę inna
            niż dotychczas. Jeśli faktycznie to pigułki (choć uważam, że problem tkwi
            głębiej) to można je zmienić zawsze na inne. Przecież wiele kobiet tak robi..
            • ade1 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 10:24
              a nie swierujcie- nie o pigulki tu chodzi. zwyczajnie szara rzeczywistosc, w
              wiekszosci przypadkow w malzenstwie tak juz jest. to przykre ale teraz juz
              bedzie tylko gorzej. teraz mowisz ze sie na to nie obrazasz ale niestety za
              jakis czas zaczna sie klotnie z tego powodu. No coz nie dopasowaliscie sie.
              • tleniona Sprawa jest jasna. 06.04.06, 10:35
                Powinniscie sobie spokojnie usiasc i porozmawiac.
                Ty powtorzysz po raz kolejny swoje racje, ze seks
                byl cudowny przed slubem a teraz doopa zimna.
                I ze tak zyc nie mozesz.

                Zona powie, ze teraz seksu nie lubi i ta nedzna
                czestotliwosc jej wystarcza. Ustalicie swoje stanowiska
                i jezeli nie bedzie satysfakcjonujacego kompromisu
                powinniscie sobie powiedziec arrivederci :).
                Ty poszukasz kobiety z podobnym temperamentem do swojego
                a ona znajdzie sobie faceta dla ktorego seks dwa razy w roku
                jest ok. Po co sie teraz meczyc? I doope sobie zawracac.
                Ludzie powinni miec w malzenstwie i zwiazkach pobodne
                zainteresowania.
                • monsz1 Re: Sprawa jest jasna. 06.04.06, 10:45
                  Obawiam się, że sprawa nie jest tak prosta:
                  1) Miałem już partnerkę, z którą często się kochałem (3-4 razy w tygodniu), a
                  mimo to seks nie był satysfakcjonujący;
                  2) Szukam odpowiedzi jak sobie poradzić Jej niskim libido, a nie jak sobie
                  poradzić z własną "chcicą".

                  Ale dzięki ;-)
                  • ade1 Re: Sprawa jest jasna. 06.04.06, 10:51
                    boje sie ze nie ma lekarstwa na zmiane temperametnu. To cholernie trudna sprawa
                    i niestety zle rokująca. To tak jakby teraz ktos zastanaiwal sie co zrobic
                    zebys ty nie odczuwal potrzeby kochania sie z zona. no mozesz przecierpiec
                    jakis czas i sie do tego zmusic- ale na dluzsza mete chyba sie nie da
                • keisha18 Re: Sprawa jest jasna. 03.06.06, 19:23
                  uważam, że seks w zwiazku jest ważny, bo bez niego związek podupada. ale nie
                  nalezy niedociągnięć w łózku traktować jako powód do rozwodu!!

                  pierwszą rzeczą jaką należałoby zrobić to oczywiście porozmaiać.
                  drugą wybadać, czy żona w ogóle ma ochotę coś zmienić i razem rozpocząć
                  poszukiwania przyjemności na nowo. jeśli brakuje kreatywności- szukać w
                  książkach, na stronach internetowych, forach. U mnie też istnieje ten problem,
                  też mam obniżone libido, a jednak gdy pogadałam o tym z moim mezczyzna i
                  doszlismy do wniosku ze trzeba zaczac wszsytko od nowa, az drze z ekscytacji na
                  mysl o tych dluuuuugich poszukiwaniach i wyprobowywaniu na sobie roznych pieszczot:>

                  jesli to nie pomoże, lećcie do seksuologa. to naprawde pomaga!

                  BEDZIE DOBRZE:D
    • n.michal Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 10:54
      my jestesmy 9 miesiecy po slubie i mamy podobny problem co prawda nie jest tak
      zle jak u was, ale problem czestotliwosci kochania sie jest i czesto sa
      sprzeczki z tego powodu, ktorych poprostu nieznosze, ale z drugiej strony
      kocham moja piekna zone i chcialbym sie kochac z nia codziennie, duzo i
      namietnie (moze to naiwne, ale jestem idealista :-)) ). Przed slubem
      mieszkalismy ze soba 2 lata (sami) i bylo bardzo ok, choc z tego co pamietam
      to najlepiej bylo jak mieszkalismy kazde u rodzicow ten dreszczyk emocji :-))
      stukalace lozko itd.
      tak wiec to nie mieszkanie ze soba jest problemem. w mojej opinii jest cos nie
      tak tylko ty jeszcze o tym nie wiesz, nawet jesli narazie slyszysz od zony ze
      wszytko jest super. oczywiscie tu moge sie mylic.

      jak to mowia z R.MaRyja "musisz trwac przy zone slowem" :-)) ci co slyszeli
      beda wiedzieli o co chodzi.

      pozdrowienia
      M.
      • monsz1 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 11:16
        Hm, poki co tlumacze sobie, ze to tabletki, szukalem i znalazlem troche postow
        na ten temat. Czekam tez na przeprowadzke do wlasnego mieszkania. A poki co nie
        wiem jak przemowic do "pieknej zony, z ktora chcialbym sie kochac codziennie, duzo i
        namietnie. Tak, jestem idealista. Tak mnie zreszta okreslila, gdy wczoraj
        powiedzialem, ze seks malzenski, to dla mnie jak dluga podroz, ciagle
        doskonalenie sie i poznawanie nawzajem. W podtekscie bylo urozmaicanie sobie
        seksu w jakikolwiek sposob. Zrobila dziwna mine. :-) Tak jakbysmy juz mieli
        niczego nie probowac... Naprawde ciezko mi to wszysto rozgryzc.



    • karolka500 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 11:38
      monsz,
      dopóki nie przeczytałam zdania o mieszkaniu u rodziców byłam przekonana, że
      autorem tego postu jest MÓJ MĄŻ...
      Jestem pół roku po ślubie, swojego małżonka poznałam 10 lat temu, nie miałam
      nikogo przed nim, on też. Po prostu miłość od pierwszego wejrzenia.
      Mieszkaliśmy razem na długo przed ślubem, na szczęście sami. Na początku seks
      był kilka razy dziennie, teraz kilka razy w miesiącu. Lubię się z nim kochać,
      zawsze jest mi dobrze, ale na prawdę b. rzadko to ja jestem inicjatorką
      zbliżenia. Po prostu te kilka razy mi wystarczy.
      Przez kilka lat non stop brałam pigułki, moje libido spadlo do zera. W ogóle
      nie odczuwałam potrzeby, nie chodzi o to że nie chciałam sie kochać, tylko w
      moim małym rozumku nie powstawała nawet myśl o seksie. Wystarczałao mi
      przytulanie, jego obecność. Mogłam się nie kochać przez trzy, cztery tygodnie i
      nie czułam, że czegoś mi brakuje. Od dwóch miesięcy nie biorę tabletek anty,
      mąż mówi że się zmieniłam, że pachnę inaczej, złagodniałam. i wreszcie zaczęłam
      interesować się seksem. Oczywiście nie zmieniłam się od razu w seks maszynę:)
      ale ... nie wiem jak to napisać, po prostu czuje potrzebę kochania się.
      dla niektórych to pewnie mało, dla mnie bardzo duzo...
      Moja kobieca perspektywa:
      - piguły - niskie libido
      - mieszkanie u rodziców (nie umiem się podniecić jak rodzice są za ścianą)
      - praca = zmęczenie
      Nie znam złotego środka. Mojego męża prosiłam, żeby nie naciskał i nie złoscilł
      się, ale gdyby czekał na to aż mi się zachce ... mógły sie nie doczekać.
      Może wyjedźcie gdzieś razem...
      Pozdrawiam
      Żona

      • monsz1 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 11:52
        O dzieki Ci za ten optymistyczny pościk. :-) Widzę, że mnie rozumiesz, bo
        trafiłaś i z libido i z reakcjami męża. Też staram się nie naciskać, nic z tego
        nie wyszło. Próbuję rozmawiać (u nas to jest tak, że ja jestem kobieco
        gadatliwy, a Ona męsko milczy i podśmiechuje się z moich wywodów) i czekam na
        wyprowadzkę.

        Tabletki... zmienimy na inne, jeśli nie, to może plastry? W ostateczności bez
        żadnych hormonalnych "dodatków".

        • maretina zadne hormony 06.04.06, 12:02
          to one zmieniaja libido. kup sobie gumki.
        • karolka500 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 15:03
          zazdroszcze twojej żonie
          u nas jest klasycznie (ja jestem kobieco gadatliwa, a on męsko milczy)

          Może zmiana tabletek z mniejsza ilościa hormonów pomoże
          u mnie niestety nie wypaliło,
          co do plasterków, mój gin stwierdził, że to nie ma znaczenia w jaki sposób
          hormony dostają się do organizmu ale że w nim są.

          lubię kochać się z moim mężem jak jesteśmy na urlopie, nigdzie sie nie
          spieszymy, jestem zrelaksowana, nasza praca schodzi na dalszy plan. Możemy
          zająć się tylko sobą. Tak było nawet gdy brałam piguły.
          Może twojej zonie potrzebne jest takie "nicnierobienie", relaks, spokój tylko
          we dwoje, żeby odnaleźć przyjemność, przypomnieć sobie jakie to ...fajne.
          Trzymam za was kciuki
    • ewelita Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 13:58
      no nie wiem tak do końca, czy zmieniają. Biorę tabletki od 7 lat. Z poprzednim
      partnerem nie chciało mi się kochać, zrzucałam to na tabletki. Ale teraz też
      biorę, a ochotę mam prawie codziennie. Myslę o seksie a niewinny dotyk mojego
      mężczyzny sprawia, ze nogi mi miękną. na szczęście oboje mamy podobne
      temperamenty.
      Tabletki, tabletkami - ale , ale może inne tabletki, z mniejszą dawka hormonów,
      czy?
    • monia145 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 16:12
      A jak było przed ślubem?
      • monsz1 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 16:21
        Dobrze, wyśmienicie, trudno jednak mówić o częstotliwości (na wakacjach lub
        podczas jakichkolwiek wyjazdów co dzień ;-), a potem długo długo nic, bo nie
        zawsze były warunki). NO i podróż poślubna, gdzie po 5 dniach pod rząd
        stwierdziliśmy, że trzeba sobie odpocząć, bo wszystko boli. :-). Z podróży
        wróciliśmy i... posucha. ;-/
        • merlina1 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 16:56
          A czy to nie jest tak, ze ona biegnac z pracy, w ktorej troszke sie stresowala,
          robi zakupy. Potem w domu obiad i w miedzyczasie sprzatanie. No i jesszcze
          zmywanie, pranie i ciuchy "na jutro". I jest tak zmeczona, ze po prostu marzy
          o "spac"?
          Wyrecz ja w czyms troszke, przypominaj o swojej obecnosci. Bo kobieta zapomina
          o seksie, kiedy jej sie o tym nie przypomina...
          • monsz1 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 17:32
            Może i masz rację, bo zasypia szybko i mocno. Obowiązki dzielimy jednak
            sprawiedliwie. ;-)
    • leloo5 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 17:12
      kupuj Jej kwiaty, bądź czuły, bądz z Nią, a nie obok, nie prowokuj czasem
      pokazywaniem "obrazków z rozebranymi paniami" i z kupowaniem bielizny tez
      czujnie bo na niekltóre kobiety to często działa odwrotnie, a najlepiej
      zaplanujcie wspólny urlop....a może ma anemię albo jakies kłopoty w pracy i
      niestety nie chce się z tym zdradzić
      • monsz1 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 06.04.06, 17:35
        Skąd wiedziałąś, że tak robię? ;-)
        • aureliana Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 03.06.06, 19:59
          eee, takie rzeczy nie dzialaja.
          wina hormonow. zmienic koniecznie. niech idzie do gina i prosi o inne tabletki.
          no, chyba ze ZAWSZE tak bylo? naprawde te chemiczne swinstwa to z jednej strony
          blogoslawienstwo a z drugiej full klopotow sprawia. migiem do lekarza wiec.
          zadna nowa bielizna, jakies banalne swiece, kolacje nie pomoga, bo jak sie NIE
          CHCE to sie nie chce i koniec.
          aha, moze twoja zona jest z tych, ktore sie trzeba przygotowywac dwa dni do
          seksu? bo wiesz, to tez inaczej wyglada jesli np. kobieta jest zmeczona, ma
          duzo zmartwien w pracy/ na uczelni, wraca podirytowana do domu, ty jej nie
          pomagasz i jeszcze oczekujesz seksu. moze ma jakies problemy poza domem?
          • aureliana Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 03.06.06, 20:02
            oops, dop teraz przeczytalam caly watek.
            wg mnie:
            - mieszkanie z rodzicami ( mozna ostro szalec w takich warunkach, ale to chyba
            jest opcja raczej dla nastolatkow;) bo starsi bardziej sie krepuja. jak tu
            prezywac fantastyczny seks, kiedy tatus z asciana sobie np fajke pyka)
            - TABLETKI
            :)
    • iberia30 Re: Problem chwilowy czy fundamentalny? 03.06.06, 20:07
      polecam lekture:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
      byc moze pigulki oslabily i tak niewielkie libido Twojej zony, zastanawia mnie
      fakt, ze jakos wczesniej (czyt.przed slubem) nie dalo Ci to do myslenia.
      Na radykalna zmiane u zony bym nie liczyla...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja