Dodaj do ulubionych

moja mama ...

02.05.06, 15:42
Mam 25 lat i juz od jakis 5 mieszkam z dala od domu, jestem niealezna, ale
moje stosunki z mama sa kiepskie wrecz tragiczne. Jestem jedynaczka , zawsze
muslalam ze mama bedzie dla mnie ostoja , przyjacielem a .. tak nie jest.
Zawsze chce zebym robila tak jak ona chce, a jak nie po jej mysli to nasze
rozmowy koncza sie " sucho" wlasciwie to juz tak sie od niej odizolowlam ze
ciezko mi sie z nia rozmawia.... bardzo to przezywam... ale jak cos mowie ze
mi zle, czy zle sie czuje to z drugiej strony slysze " a mi to dobrze , tez
mi zle , nie chce mi sie zyc... " i tak jest zawsze. Boze jest mi ciezko,
chyba nie bede juz nigdy szczesliwa.
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: moja mama ... 02.05.06, 16:00
      Nie uzalezniaj swego szczęścia od mamy
      • martam8 Re: moja mama ... 02.05.06, 16:15
        tak ale ja kocham i strasznei psychicznie zle na mnie to wplywa...
        • a.bc Re: moja mama ... 02.05.06, 16:26
          Tylko spokojna rozmowa z twoja mamą w 4 oczy może tą sytuację zmienić.
          Powinnas pojechać na 2-3 dni do domu i o wszystkim jej otwarcie powiedzieć
          3 mam kciuki wszystko będzie dobrze
          • cioccolato_bianco Re: moja mama ... 02.05.06, 16:29
            taaa, zeby to bylo tak latwo!
            • a.bc Re: moja mama ... 02.05.06, 16:36
              kto powiedział,ze bedzie łatwo:)
              a łatwo jest siedziec w domu i rozpaczać?
              • martam8 Re: moja mama ... 02.05.06, 16:46
                Ja juz nie raz próbowałam z nią rozmawiać, zawsze pierwsza ja przepraszalam jak
                cos szlo nie tak, zeby wyjechac chociaz troszke z czystym sumieniem. I niestety
                to nic nie daje. Jest mi po prostu przykro czuje jak psychicznie sie to na mnie
                odbija. Gdybym ja nie zadzwonila dowiedziec sie co slychac ona by tego nie
                zrobiła. Jest za dumna. Jest mi zle z tym. I zawsze bede miala do niej żal ze
                kiedys dawno temu zabranila mis potykac sie z chlopcem ktorego kochalam, ktory
                byl moja miloscia a ona to zepsuła. Moze przez to i ja mam taka awersje a ona
                do mnie tez ze ciagle nie mam wyzszego wyksztalcenia .... boze to jest okropne.
    • saksalainen A z Tatą jaki masz kontakt? 02.05.06, 16:45
      Masz Tate? Ojcowie czesto sa bardziej otwarci na to co dzieci robia, sklonni zaufac dziecku ze samo sobie poradzi. I poprzez ojca mozna tez sprobowac wplynac na matke.

      Jezeli kontakt z ojcem jest nie za dobry, to warto postarac sie go polepszyc.

      A jezeli nie masz ojca... to potrzebujesz oparcia gdzie indziej. Nie chodzi o to zeby przestac matke kochac, ale zeby miec kogos kto Ci powie "wierze w Ciebie", "poradzisz sobie". Moze masz kogos takiego w kregu znajomych - a jezeli nie, to zastanow sie, pomysl do kogo czujesz na tyle sympatii zeby mu zaufac. Nie kieruj sie tym czy ktos Twoim zdaniem jest "kompetentny", ale wlasnie sympatią, intuicją.
      • martam8 Re: A z Tatą jaki masz kontakt? 02.05.06, 16:48
        widzisz... z Tata mam dobry kontakt, ale on jest juz duzo starszy i raczej nie
        chce go obarczac swoimi problemami, bo to nie to pokolenie, nie zrozumie.
        Wiesz wlasnei nigdy od mamy nie uslyszalam słów " wierze w Ciebie" " uda Ci
        sie" zawsze byly tylko " nie poradzisz sobie" nigdy nie uslyszalam slowa
        pocieszenia , wsparcia , otuchy...... nigdy.
        • saksalainen Hmm... o ile starszy? 02.05.06, 16:52
          To Twoj ojciec, mysle ze zalezy mu na tym zebys byla szczesliwa. I mysle ze mozesz z nim pogadac o Twoich problemach.

          Czy nie zrozumie... nie dowiesz sie jezeli nie zapytasz. Moze wlasnie zrozumie.
          • martam8 Re: Hmm... o ile starszy? 02.05.06, 16:55
            duzo duzo starszy w podeszlym wieku. On nie zrozumie. Cieszy sie kiedy ja sie z
            czegos ciesze , za to mama nie, bo czasem nie jest po jej mysli.
            • a.bc Re: Hmm... o ile starszy? 02.05.06, 17:24
              Hm wiesz co sama wymyslasz w tym momencie wymówki
              Pojedz do domu i pogadaj z mama - trochę ty troche ona i jakoś dojdziecie do
              porozumienia
              Poznaj jej punkt widzenia, przedstaw jej swój. A w ogóle jesli uważasz,ze Tata
              jest za stary aby interweniowac to ja juz nie wiem co ci poradzić
              Może najpierw sama ustal czego tak naprawde chcesz
              • baba67 Re: Hmm... o ile starszy? 02.05.06, 18:18
                To co robi Twoja mama to szantaz emocjonalny. Polecam ksiazke Susan Forward pod
                tym tytulem-przedstawila tam naprawde skuteczne techniki wychodzenia z kryzysu.
                • asiulka81 Re: Hmm... o ile starszy? 02.05.06, 21:26
                  ksiazka nic nie pomoze. rozmowy z psychologiem takze. co najwyzej dziewczyna
                  uswiadomi sobie ze tkwi w patologicznej relacji.

                  do autorki-sama sobie musisz poradzic. powiedz mamie ze to Twoje zycie i zeby
                  sie nie mieszala w Twoje sprawy. masz prawo do wlasnych decyzji i bledow.
                  postaraj sie jak najszybciej uniezaleznic finansowo i zmykaj stamtad.
    • norijaczek Re: moja mama ... 02.05.06, 20:12
      nie chciałabym wpływać na twoje decyzje, ale nie pozwól żeby mama na nie
      wpływała. Uważam, że kazdy powinien zyć własnym życiem. jednak wiele mam nie
      potrafi tego zrozumieć. Musisz dać jej czas, ale zdecydowanie słuchać się
      siebie.Uważam,że mądrość życiowa nie jest wprost proporcjonalna do ilości
      przeżytych lat. Rodzicom należy się szacunek, ale to nie ma nic wspólnego z
      postępowaniem według ich rad.
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: moja mama ... 02.05.06, 20:50
      Marto, jeśli tylko masz taką możliwość (kwestie finansowe)wybierz się na
      terapię krótkoterminową u psychologa. Ułożysz sobie wszystko, tak jak moja
      bliska przyjaciółka z identycznym jak Twój problemem.
      Z Mamami nie ma lekko :-)
      • baba67 Re: moja mama ... 03.05.06, 14:43
        Uswiadomic sobie problem to juz polowa sukcesu.
    • kasiksa Re: moja mama ... 03.05.06, 16:37
      marto, znam to dobrze bo tez tak mam.
      Zadna rozmowa nie pomoze, u mnie mama eskaluje sytuacje, ja jestem strzepkiem
      nerwow a po niej to potem splywa i "no to co wszystko w porzadku?"

      To straszne byc uzaleznionym od wzlotow i upakow relacji z matka, mimo ze
      mieszkam daleko i widujemy sie rzadko..
      • martam8 Re: moja mama ... 04.05.06, 12:44
        super ze mnie rozumiesz. Trudno ja i tak bede robić to co uwazam za sluszne
        najwyzej przyjade sie na wlasnych błędach.
        • pelikano73 Re: moja mama ... 04.05.06, 14:36
          Bardzo dobrze Cię rozumiem. Mam prawie podobnie, z tym wyjątkiem, że ze swoi
          oicem nie mam żadnych kontaktów. Każda rozmowa czy jej próba z mamą kończy się
          tak samo. Ona wie lepiej, mam żyć tak, jak ona chce, bo cokolwiek zrobię po
          swojemu, jest źle. A jak mam jakieś pomysły, mówię jej o tym, kwituje to
          najczęściej ,,nie dasz rady", ,,to nie dla ciebie", ,,przemyśl to, bo inni...",
          ostatnio rzuciła mi nawet, że ona zejdzie z tego swiata jak zrobię jedną rzecz,
          która jej sie nie podoba. Szantaż aż boli. Zawsze zazdrościłam swoim koleżankom
          (niektórym oczywiście) przyjacielskich kontaktów z matkami. Ja miałam
          takiego "dyktatora". Przykre, bo to matka, ale cóż. Trzymaj się. Ja też
          wyjechałam do innego miasta. Nieco dystansu nie zaszkodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka