frezja66
23.05.06, 15:23
Chodzi mi o facetów, którzy rozkochują w sobie dziewczyny, wmawiają im, że jest dla nich najważniejsza, a potem po jakimś czasie, gdy ona zdąży się zakochać, dowiaduje się od osób trzecich, przypadkiem, lub, gdy sprawy zachodzą za daleko, to od samego zainteresowanego, że ma on żonę i dziecko...???
uważacie, że należy dać takiemu nauczkę, aby już nigdy nie skrzywdziła żadnej dziewczyny? np poprzez powiadomienia żony takiego delikwenta o tym, jaki jest naprawdę, nie patrząc na to, że kochanka taka się poniża albo rozwala rodzinę, bo on juz sam to zrobił,
coraz częściej piszą tutaj laski, które dowiedziały sie po czasie, że "ich" facet ma żonę, jeden przypadek znam osobiście, a drugi - z własnego doświadczenia, też zostałam tak oszukana przez niby zakochanego we mnie faceta... (i myslę o zemście...hehe)
dlaczego taka oszukana "kochanka" ma cierpieć i patrzec jak drań śmieje sie jej w twarz, (zazwyczaj jego wytłumaczenie brzmi: bo przecież nie pytałaś), niech jego rodzina dowie się jaki z niego ogier, jak kłamie, jak poniża,
uważacie, że warto dać takiemu nauczkę?