Dodaj do ulubionych

uważacie, że należy dawać nauczki takim draniom?

23.05.06, 15:23
Chodzi mi o facetów, którzy rozkochują w sobie dziewczyny, wmawiają im, że jest dla nich najważniejsza, a potem po jakimś czasie, gdy ona zdąży się zakochać, dowiaduje się od osób trzecich, przypadkiem, lub, gdy sprawy zachodzą za daleko, to od samego zainteresowanego, że ma on żonę i dziecko...???
uważacie, że należy dać takiemu nauczkę, aby już nigdy nie skrzywdziła żadnej dziewczyny? np poprzez powiadomienia żony takiego delikwenta o tym, jaki jest naprawdę, nie patrząc na to, że kochanka taka się poniża albo rozwala rodzinę, bo on juz sam to zrobił,

coraz częściej piszą tutaj laski, które dowiedziały sie po czasie, że "ich" facet ma żonę, jeden przypadek znam osobiście, a drugi - z własnego doświadczenia, też zostałam tak oszukana przez niby zakochanego we mnie faceta... (i myslę o zemście...hehe)
dlaczego taka oszukana "kochanka" ma cierpieć i patrzec jak drań śmieje sie jej w twarz, (zazwyczaj jego wytłumaczenie brzmi: bo przecież nie pytałaś), niech jego rodzina dowie się jaki z niego ogier, jak kłamie, jak poniża,
uważacie, że warto dać takiemu nauczkę?
Obserwuj wątek
    • chooligan Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 15:26
      Zamiast ściągac majtki przez głowę było zapytać wczesniej. Proste?
      • deodyma Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 10:36
        o swieta naiwnosci!!! i myslisz,ze ktos taki przyzna ci sie do tego, ze ma
        rodzine??? bzdura! jakies 6 lat temu jedna z moich przyjaciolek poznala faceta
        a dokladniej mowiac, to wpadla mu w oko. napytania typu, czy jest zonaty,
        zaprzeczal. twierdzil, ze jest kawalerem. pokazywal jej zdjecia swoich 4
        siostr, zapewnial o swojej milosci. chcial zabrac ja do swojego domu
        rodzinnego, przedstawic rodzinie,ozenic sie z nia. bomba wybuchla wkrotce po
        sylwestrach, gdy przyjaciolka zadzwonila do domu rodzinnego lubego. byla
        zaniapokojona tym,ze nie pojawil sie u niej na sylwestra. odebrala kobieta,
        ktora okazala sie jego zona! na poczatku przyjaciolka byla w szoku! pozniej,
        gdy juz ochlonela, zadzwonila tam ponownie i uciala sobie z nia pogawedke.
        dowiedziala, ze jej 'ukochany' jest zonaty od kilkunastu lat i ma trzech synow!
        jak sie okazalo syn z pierwszego malzenstwa mial juz wtedy 16 lat! facet
        mieszkal jakies 400 km od nas. czesto jezdzi w delegacje i notorycznie zdradza
        zone! zona swietnie o tym wiedziala, ale wybaczala mu to! boi coz z tego, ze
        ja zdradza? przeciez i tak do niej wroci!!!
    • frezja66 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 15:30
      Nie rozumiem, dlaczego mnie obrażasz i odpowiadasz tak wulgarnie, ale twoja sprawa, nie bede juz reagować na takie teksty, bo to o Tobie swiadczy, nie o mnie, pozdrawiam Cię i żegnam
      • ultraviolet6 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 15:36
        Myślisz, że jak powiadomisz żonę to on się zmieni ?
        Wydaje mi się, że jedynie kolejna kobieta będzie nieszczęśliwa.
        Nauczkę można dać samej sobie, i na drugi raz sprawdzić wcześniej czy on kogoś
        nie ma.
        • oollaa3 Do ultraviolet6 23.05.06, 16:05
          Tu nie chodzi o zmianę pana, on jest już ukształtowany i to on wybiera swoje
          zachowania. Autorka wątku nie ma być pedagogiem z bożej łaski!
          Onz sie pyta czy ma się odegrać na panu który zawiódł jej zaufanie,
          zbajerował , a w efekcie okłamał. I czuje się bezkarny.
          Autorka zrobi co zechce. I to nie jest zemsta na zonie, ale pokazanie takiemu
          panu, że nie jest bezwolną marionetką.
          I wiesz, nie zawsze można sprawdzić czy ktoś okłamuje. Czasem to proste, czasem
          nie. Nie można każdemu z miejsca nie ufać.
          • ultraviolet6 Re: Do ultraviolet6 23.05.06, 17:49
            Dobra, dobra ale dlaczego ona ma decydować o tym czy żona ma się dowiedzieć czy
            nie. Może ona wcale nie chce wiedzieć. A może już wie. A może nawet podobnie
            postępuje. Wersje mogą być różne.
            Moim zdaniem jak już się odegrać, to niekoniecznie w taki sposób, by mieszać w
            to żonę tego pana. Zresztą zwolenniczką tego typu rozgrywek nie jestem i nie
            będę.
            Poza tym on tej żonie i tak może nawciskać kit, że jakaś małolata za nim latała
            a teraz żeby mu zrobić na złość wydzwania do żony.



            >I to nie jest zemsta na zonie
            Ja nie pisałam że zemsta jest na żonie, mówiłam tylko, że ona stanie się
            obiektem tych rozgrywek.

            Jak żona będzie się miała dowiedzieć to i tak się dowie. A może facet się
            zmieni i będą żyli długo i szczęśliwie ;)
      • oollaa3 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 15:55
        Frezja, ten ćwiok powyżej nawet nie wie co mówi, ot obraża żeby obrazić.
        Zaręczam Ci , nie każdy nawet jak pytasz powie wprot że ma żonę, większość
        skłamie.
        ja uważam, że należy dać takiemu troszkę popalić. jedynie czego oni się boją to
        właśnie swoich żon, dziewczyn ( bo nie dotyczy to tylko facetów żonatych).
        Uważają, ze taka naiwna panienka, zakochana, nie postąpi tak perfidnie (wg ich
        mniemania)żeby na nich donieść. I rzeczywiście czują się bezkarni, czasem
        śmieją się w nos.
    • miodzio81 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 15:40
      A ja tam bym sie zemściła haha (ale na pewno z drugiej strony bym spytała zanim
      sie z nim przespie wogole- czy ma zone itp), jak skłamał- zemsta murowana. A co
      tam, niech jego zona wie, z kim jest!
      • ultraviolet6 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 15:48
        A po co niewinnej kobiecie głowę zawracać ? Po co ona ma być obiektem zemsty ?
        Bo to się bardziej odbije na niej niż na nim ..
        • miodzio81 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 15:49
          W zasadzie masz racje.
        • oollaa3 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 15:58
          Uważam ,że nie masz racji. To nie ona jest obiektem zemsty (zresztą to nie jest
          zemsta)- tylko on i na nim to się odbije przede wszystkim. Jedynie czego się
          boją to reakcji żon i piekiełka w domu. Ale to moje zdanie.
    • sagis Dlaczego ja zawsze w porę dowiadywałam się,że 23.05.06, 16:03
      jakiś starający się o mnie facet jest zajęty?
      Czy to oni mieli pecha i wygadywali się lub ktoś inny wygadał się o tym?
      Czy to, że mam oczy i uszy szeroko otwarte i nie ulegam złudzeniom?
      Myślę, że drugie. I też moja konsekwencja w tym, że zajęty=oszust i nie warto
      zawracać sobie takim głowę.
      Nawet jak rzuci swoją kobietę, a za mną płacze.
      W tych sprawach nie ma sentymentów, bo właśnie później kobieta cierpi.
      • alpepe Re: Dlaczego ja zawsze w porę dowiadywałam się,że 23.05.06, 17:35
        Opowiem ci historię z życia mojej mamy, "chodziła" z facetem, który miał
        alternatywne mieszkanko, o którym nie wiedziała żona i nie miał w dowodzie
        wpisanego stanu faktycznego. Moja mama była cnotliwą kobietą, więc nie spali ze
        sobą, ale moja mama dowiedziała się, że jej "chłopak" ma żonę (parę lat od niego
        starszą, ale przecież z wyboru) i malutkie dziecko, kiedy oświadczył się jej...
        • sagis Re: Dlaczego ja zawsze w porę dowiadywałam się,że 24.05.06, 09:41
          Słyszałam o podobnych przypadkach. Ale, Twoja mama miała szczęście, że w porę
          poznała prawdę.
          Ma swoje zasady i dzięki temu, że trzymała się ich, łatwiej jej było zakończyć to.
          A, trzeba pocałować kilka żab, aby spotkać tego jedynego.
          On musiał dzielić swój czas na dwie kobiety. Jak to jest, że udało mu się każdej
          dać z siebie tylko trochę?

          Wciąż jeszcze wiele kobiet daje, a swoje potrzeby odkłada w czasie.
          Sama dziwię się jednej, że czekała 10 lat i zgadzała się na krótkie spotkania
          raz w miesiącu, czy rzadziej, aż do momentu, kiedy już bardzo chciała coś dla
          siebie.
          Gdyby wcześniej rozmawiała o swoich potrzebach i dając też normalnie od razu
          brała od niego, to nie zmarnowałaby tyle pięknych lat na kogoś, kto od początku
          wiedział, czego tylko od niej chce.
          Szybciej wyszłoby szydło z worka.

          Ja też kiedyś usłyszałam, że nie pytałam wcześniej:-))))))
          Tylko, jeśli ktoś anagażuje się i chce czegoś od drugiej osoby to normalnie
          powinien być uczciwy wobec niej. Ale, widać nie wszyscy mężczyźni mają takie zasady.
          Kiedyś zapytałam się jednego, dlaczego? Usłyszałam: Co to jest za problem mieć
          jedną tu, a drugą tam? Był zazdrosny o swoją dziewczynę, bo sam to robił.
          Dobrze też robi, kiedy facet złapie haczyk i powie się mu w dobrym momencie, że
          mężczyźni oszukują. Od razu ten nie chce zaliczać się do tamtych oszustów i
          wyznaje prawdę:-)))))Nawet, jeśli ona jest dla nas korzystna.
          Z różnych powodów ludzie chcą zataić prawdę. Czasami, aby oszukać, a czasami,
          aby nie wyjść na kogoś gorszego, czy złego.
          Faceci nam tak od razu nie ufają, to dlaczego my mamy być takie ufne i naiwne?
          Ja mam jedną z zasad, że ważne jest tu i teraz, a nie co mogłoby być.
          I szczerymi rozmowami prowokuję odpowiedź!
          Jeśli odpowiedź była niewłaściwa, to dawałam sobie sposób z delikwentem.
          Szczęśliwa, że udało mi się uniknąć drania, pozostawiałam go w spokoju.
          Zemsta i powstałe złe emocje jedynie nam szkodzą.
        • baba67 Re: Dlaczego ja zawsze w porę dowiadywałam się,że 24.05.06, 16:49
          liczac zapewne na zadatek przed slubem sie oswiadczyl, bo rozwodzic sie z zona
          oczywiscie nie zamierzal ?
          • alpepe Re: Dlaczego ja zawsze w porę dowiadywałam się,że 24.05.06, 18:24
            Właśnie że zamierzał się rozwieść, ale moja mama nie chciała mieć nic wspólnego
            z taką obrzydliwą świnią, która była skłonna opuścić swoje malutkie dziecko.
    • ania.downar Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 17:25
      Nie wiem sama.
      A wlasciwie wiem. Dac nauczke facetowi, ale bez angazowania w to zony. Rozne sa
      sposoby, mozna powiedziec ze jest sie w ciazy albo cos i go tak potrzymac przez
      2 tygodnie albo i dluzej... nie mam zbyt duzo pomyslow, bo mi sie nie zdarzylo
      nigdy.

      Ale zonie lepiej dac spokoj. I tak ma przechlapane. Poza tym zona to jeszcze,
      ale dziaciaki.... toz to masakra emocjonalna... czasami nigdy nie jest jak
      wczesniej... szkoda dzieci.
      • ultraviolet6 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 17:56
        Dokładnie. Najgorzej mają dzieci.
    • alpepe Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 17:36
      ja bym powiadomiła żonę, choć ona pewnie wie, że się z ku...arzem zadała.
    • frezja66 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 18:25
      W moim przypadku to było tak, że jak się poznalismy to nic nie wspominał o zonie, a dzy sie przypadkiem dowiedziałam, że ja ma i że była w ciązy, to powiedział, że nie pytałam go o to, ale jaka powazna kobieta na wstepie bedzie wiercić każdemu facetowi diurę w brzuchu czy ma zonę i dziecko? od razu facet ucieknie, każda wierzy że jest wyjątkowa, bo oni pozwalaja nam w to wierzyc i stwarzają do tego warukni, gdy zapytałam, czy jego żona jest w ciąży to odpowiedział: nic mi o tym nie wiadomo, a jak sie potem okazało, jego dziecko urodziła miesiąc przed a gdy ja zapytałam, to on twierdził, że odpowiedział tak, bo skoro juz urodziła to mogła byc w drugiej ciązy... paranoja jakaś

      moją koleżankę facet tak omotał, rozkochał, niby sam się zakochał, wszystko na to wskazywało, przebywał z naszą paczką, aż się wydało, że tez ma zonę i dziecko... ona to dopiero przezyła strasznie...
      • alpepe Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 18:27
        nie zważaj na dziewczyny, które piszą, że sama mogłaś się była zorientować. Jak
        ktoś cię chce oszukać, to to zrobi, choćby mu się to udawało przez bardzo krótko.
        • ania.downar Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 18:36
          E tam, gadanie. Bardzo latwo sie zorientowac.
          Na krotka mete moze rzeczywiscie jest to nie do wykrycia, ale chyba nie
          zakochujecie sie az tak szybko? Czy sie myle?
          Najlepiej te tematy poruszac "od niechcenia" juz na poczatku znajomosci,
          pozniej jesli mezczyzna nigdy nie zaprasza do siebie, nie chce podac tel.
          domowego, wylacza komorke na noc itp. to juz powinno dac do myslenia.

          Kobieta nie musi byc silna, musi byc madra.
          • alpepe Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 23.05.06, 18:48
            Przeczytaj w moim poście skierowanym do sagis historię z życia mojej mamy,
            kobiety wykształconej, inteligentnej...
            Fakt, ponad 30 lat temu komórek nie było.
            • baba67 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 16:47
              30 lat temu to sie tak szybko nie szlo z facetem do lozka.
              Moze to mialo jakies dobre strony ? Eliminuje to takich osobnikow, bo im o to
              chodzi.
              Natomiast istnieja wampiry emocjonalne, ktorym chodzi bardziej o rozkochanie
              panienki i tu nawet te ostrozne wpadaja.
              • alpepe Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 18:04
                30 lat temu też niektóre kobiety szły szybko do łóżka a inne nie. Ba, moja
                nieżyjąca babcia mi opowiadała o propozycjach seksualnych, jakie miewała jako
                panna, ale, jako, że była cnotliwa, to z seksu nici.
                A wampiry emocjonalne są najgorsze, tu się zgadzam.
                • ania.downar Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 18:12
                  Kobiety.... nie przekonacie mnie. Kwestia naiwnosci lub jej braku.
                  Pomijam przypadki ekstremalne, gdy facet ma jakies mieszkanie na boku itp.
                  Zwykle sa to przypadki o wiele prostsze. Tak proste ze az tych kobiet nie zal
                  czasami...

                  • alpepe Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 18:22
                    ano, nieraz percepcja działa tak,jak działa, ale powiem ci, dlaczego tak jest,
                    po prostu nieraz by ci nie przyszło do głowy, że ktoś jest tak
                    bezczelny/wredny/podły/głupi itp. niepotrzebne skreślić.
                • baba67 Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 18:27
                  No pewnie, ze chodzily, tylko, ze bylo ich jakby mniej.Wynikalo to zapewne z
                  leku przed ciaza.
    • likeadrum Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 18:50
      dać nauczkę jemu, nie wplątując w to jego żonę........i to taką żeby nigdy
      więcej nie miał ochoty kogoś tak perfidnie zwodzić, tak ja bym przynajmniej
      zrobiła.
    • maretina Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 20:22
      madra kobieta takich olewa i nie zatruwa sobie zycia zemstami czy innymi
      prymitywnymi pie..mi.
    • radek Re: uważacie, że należy dawać nauczki takim drani 24.05.06, 20:27
      Tak uwazam ze tak, lecz nie nazwalbym tego nauczka a przysluga (pisze z
      doswiadczenia gdyz takim wlasnie draniem bylem). Dlaczego tak? Faceci nie
      zdradzaja zon bez powodu nie wierze ze "ten typ tak ma" jezeli on zone zdradza
      to cos w zwiazku nie jest dobrze najczesciej z winy obu stron. Jezeli powiesz
      jego zonie, to ona moze go zostawic a moze nie w kazdym razie bedzie to
      traumatyczne przezycie dla obojga na tyle traumatyczne ze na pewno zmusi faceta
      do myslenia i zastanowienia sie nad swoim postepowaniem i konsekwencjami. Jezeli
      zona od niego odejdzie to jest duza szansa ze nastepny zwiazek bedzie budowal
      swiadomie i staral sie o jego trwanie a jezeli zona mu wybaczy i z nim zostanie
      naprawa ich zwiazku bedzie konieczna. Reasumujac uwazam ze wyjdzie to facetowi
      na dobre swiadom konsekwencji nie zdradzi juz nigdy swej zony lub nowej
      partnerki a raczej bedzie zwiazek bardzo dbal. Tak sobie mysle bo u mnie tak to
      zadzialalo (my nie mielismy dzieci). Taki potezny kop w leb jest niektorym
      potrzebny zeby nareszcie zrozumieli ze zycie to nie bajka a zwiazek z druga
      osoba to codzienna praca nad rozwiazywaniem problemow. Zona tez moze na tym
      tylko zyskac bo po co jej tkwic w zwiazku w ktorym nie jest kochana.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka