sol230
01.06.06, 19:37
Ja nie wiem dlaczego ona taka ślepa jest!
Z kolażanką próbowałyśmy ją przekonać kogo sobie bierze za męża ale do niej to
jak do cielęcia...
Nasza wspólna koleżanka jest zaręczona i za niedługo (bo w październiku)
będzie brała ślub. Ma 22 lata a on 27. Niby facet starszy to poważniejszy...
Gó.no prawda!!!
Może zaczne od początku.
Poznali się z 4 miesiące temu i po tych 4 miesiącach on jej się oświadczył. No
dobra może być i po tych 4 miesiącach znam przypadki że i po 2 tygodniach już
się chajtają. Mniejsza o to. Ale prawda jest taka że ona go wcale nie zna.
Facet (nie dość że brzydki) jest po prostu głupii. Od początku jak się tylko
poznali on zawsze do niej dzwoni...i to jest minus powiecie? Tak i to wielki
bo dzwoni co 5 minut a rozmowa trwa co najmniej 2h jak nie więcej... No dobra
może ją kocha "może" ale czy to jest normalne żeby on ją sprawdzał na każdym
kroku. Nawet jak ma wykłady na uczelni to dzwoni i ona centralnie musi
wychodzić z nich bo jak nie odbierze to on się obrazi "że go nie kocha". No
ludzie... Jest na każde jego zawołanie. Jak dzwoni musi mu wszystko mówić
gdzie idzie, po co i dlaczego. Nie daj boże żeby powiedziała że idzie z nami
to kawiarenki to wtedy bedzie dzwonił co 5 minut czy aby czasem kogoś tam nie
poznała. My nawet nie możemy z nią porozmawiać bo On ciągle dzwoni.
Spytacie czemu nie wyłaczy telefonu i mu nie powie że np. bateria padnie. No
bo nie może go oszukać - kapnął by się (taaaaaaa jasne). Tylko że on nieźle ją
oszukuje, ale ona tego nie może zrozumieć - jest centralnie zaślepiona. Ale
także nie może mu się sprzeciwić bo nie potrafi i tyle. Być może jest to
spowodowane faktem że to jej pierwszy chłopak no ale mieć takiego pierwszego
chłopaka ?!?
Niestety nigdzie z nami nie wychodzi bo po prostu nie może przez niego ale jak
on sobie zrobił ognisko z kolegami i się narabał a ona potem specjalnie
przyjechała i wszystkich odwoziła to było fer co?
Twierdzi że wcześniej dziewczyna go skrzywdziła i taki jest. Między nami to
ona chyba zobaczyła kim on jest i dała nogę ;)
Co do ślubu... Chłopak widocznie zobaczył jaka nasza koleżanka jest i mu się
spodobało jak nią może kierować... Gdyby to na mnie trafiło to nie wiem czy by
coś z niego zostało...
Ale dlaczego tak mu się z tym .ślubem śpieszy?
Bo nasza koleżanka nie jest wcale biedną dziewczynką o nie wręcz przeciwnie
bardzo majętną. A zaraz po slubie on przeprowadza się do niej. Na jej miejscu
podpisała bym intercyze ale co tu mówić... do niej nie dociera.
Ja wiem że miłość jest ślepa ale bez przesady. To będzie jej życiowu błąd.
Jego statni tekst: Aleś przytyła... Po prostu kochany chłopak.
Dodam że Ona kończy studia a on robi zacznie Liceum... mniejsza o to
wykształcenie ale on jako facet to kąpletna świnia. Wiadomo że nie każdy taki
jest ale ten to chyba najgorszy przypadek.
Ja już nie wiem jakich słów używać z jednej strony nie chce robić jej
przykrości ale ona pakóje się w wielkie szambo...
I co wy na to?