Dodaj do ulubionych

Do żon instruktorów

10.06.06, 23:02
Może takie tu są. Otóż mój mąż chce zostać intruktorem nauki jazdy-
stwierdził że to całkiem opłacalne,ma juz jedna prace-ale kolega który ma
szkołe tak mu poradził że zawsze sobie dorobi i to niezle.ja sama uczyłam sie
jedzić dwa lata temu-miałam trzech instruktorów-wszyscy trzej żonaci
dzieciaci,a łapki im latały by złapac ty i tam,nieraz słyszłam propozycje
wspólnego wyjścia na piwo kawe,czy (w jednym przypadku) do hotelu. Koleżanki
miały podobne doswiadczenia-dlatego dla mnie instuktor to podrywacz babiarz-i
tak jest-może niewielki ułamek to porzadni faceci. dlatego sie przeraziłam-
boje sie że nawet jesli na początku bedzie to traktował tylko jako prace-to
niestety z czasem dostszerze tez inne plusiki!!! nie wiem co robic???
Obserwuj wątek
    • frutinka Re: Do żon instruktorów 10.06.06, 23:42
      Nie przesadzaj. Wszystko zależy od twojego męża. Ja aktualnie robię kurs. Moim
      instruktorem jest młody facet, ma żonę, dziecko. I NIGDY nie poczułam, zeby w
      jakikolwiek sposób mnie podrywał. Gadamy jak znajomi i to jest fajne, ale
      absolutnie nie czuję się przy nim jakimś obiektem pożądania. Opowiada mi o
      swojej żonie i dziecku. Naprawdę - to od instruktora zależy jakie są jego
      relacje z osobami robiącymi kurs.
    • boeing747 Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 09:31
      Twój post mógł być zatytułowany równie dobrze: do żon sprzadawców, do żon
      policjantów, do żon product managerów i sales reprezentantów.
      Chyba wiesz dlaczego.
      Miałam jazdy z trzema instruktorami, każdy dziesięć lat starszy od poprzedniego,
      więc mam też przekrój wiekowy i żaden nigdy nie otarł się nawet o flirt.
      Czy Twój mąż mając inną pracę też proponuje koleżankom wyjście na piwo lub kawę?
      Jeśli nie, to czemu miałby to robić teraz?
      • pelissa81 Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 19:44
        Czy ja wiem? Raczej chodzi o pewną prawidłowość: będzie musiał kilka godzin
        dziennie spędzać sam na sam z przeważnie ładnymi nastolatkami (przewaznie
        prawko robi sie nw wieku 18-14 lata. Jestem swiezo po kursie i tez bylam
        przerazona, cholciaz ja trafilam na porzadnego goscia tez zona dziecko, ale
        moze ja wcale nie jestem taka do podrywu :)

        Wez pod uwage, ze wiele zon np. fotografow (akty, modelki, imprezy) tego nie
        wytrzymuje, ze naokola kreca sie tabuny ladnych i co gorsza chetnych dziewczyn.

        Ale mimo wszystko, zaufac to jedno, ale trzymac reke na pulsie to drugie:-)
    • brasilka2 Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 10:47
      Ja jestem żoną instruktora i z tego co wiem, to raczej on podoba się kursantkom
      niż one jemu. Dlaczego? Bo przystojny 30-letni facet i świetny kierowca imponuje
      dziewczynom, z których wiele to licealistki albo studentki, początkujące za
      kierownicą.
      Ale wiem, że jedyne jego zainteresowanie nimi sprowadza się do tego, żeby je
      nauczyć jeździć, i robi to całkiem nieźle, o czym świadczą czekoladki albo inne
      drobiazgi po zdanym egzaminie. No i dzwoniący bez przerwy telefon od kolejnych
      chętnych na kurs.
      Sam mi opowiada, że niektórzy jego koledzy próbują romansować z kursantkami,
      wykorzystując ich podziw i bóg wie co jeszcze. Ale to nie jest reguła.
      Skoro stawiasz takie pytanie Anita, to znaczy, że nie za bardzo ufasz mężowi,
      jakikolwiek zawód by nie wykonywał... moim zdaniem nie ma co facetowi zabraniać ;p
    • bitch.with.a.brain Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 10:59
      najlepiej sie rozwiedx jak mu nie ufasz.
    • cala_w_kwiatkach Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 13:12
      jak bedzie chcial zdradzic, albo 'zlapac' tu i owdzie to instruktorem nie musi
      zostawac
    • alpepe Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 14:50
      a ja cię rozumiem. Niestety żadnej rady nie jestem w stanie ci dać, bo są
      faceci, co wygonią kobietę nawet z łóżka, bo mają zasady, ale dla wielu okazja,
      to okazja. Mnie też próbowali podrywać instruktorzy, szczególnie po tym, jak na
      placu manewrowym ich koledzy po fachu sobie mnie obejrzeli... Ale nie byłam
      zainteresowana.Jeden, taki porządny, widziałam go w kościele u komunii, z żoną,
      dzieciakiem, od księdza pomieszczenie wynajmował, ale próbował twardo, a na moje
      uwagi,o jego znajomości z księdzem, skwitował to, że ma dyspensę. Uśmiechnęłam
      się i zbyłam milczeniem.
      Nie wiem, czy na twoim miejscu bym się zgodziła na dodatkową pracę męza.
      • wojtek_blankietowy Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 14:53
        Nie zgadzaj sie na taka prace meża. Co wiecej nie zgadzaj sie na żadna prace
        gdzie bedzie miał styczność z kobietami. Na facetów trzeba uwaząc i przy kazdej
        okazji beda zdradzac. Znajdz mu prace bez kobiet moze wojsko lub siedzenie w
        domu przy garach.
    • ola801 Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 22:19
      fakt wiekszosc instruktorów to zboczeńcy którzy sie slinia jak zobacza fajna
      kursantke,i te ich prymitywne odzywki.... Po prostu zle mi sie kojarza panowie
      wykonujacy ten zawód-a te biedne żony nie maja pojecia jaki jest w pracy ich
      kochany mąż.... nie zazdroszcze Ci....
      • cala_w_kwiatkach Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 22:23
        a mozna sobie wybrac przystojnego instruktora czy sami przydzielaja?
        • ola801 Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 22:29
          ja miałam trzech-pierwszy do którego dostałam numer telefonu od własciela
          szkoły-dziadek ze szkoda wspominac go,drugi nawet przystojy-ale kochające maz i
          ojciec który tylko obmacywac próbował,a ten trzeci -fajne ciasteczko,spoko
          gosciu chociaz na końcu jak zdałam stwierdził ze podziekowanie to mu sie
          bardziej osobiste należy niz tylko piwko na rynku...
          • cala_w_kwiatkach Re: Do żon instruktorów 11.06.06, 22:29
            fajnie
            • wielo-kropek Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 03:08
              W Polsce powinni zabronic kobietom jazdy samochodami co oznaczaloby
              wykluczenie ich z nauki jazdy, co oznaczaloby pozbycie sie problemow
              typu jaki ma nasza kochana autorka. Ja ja tam rozumiem. Chlopa trzeba
              krotko trzymac, a jeszcze jak instruktor jest, to szczegolnie krotko, bo
              taki to juz napewno chcialby poznac wszystkie "instrukcje".
          • ola801 Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 13:16
            czemu zadna żona instruktora sie nie wypowiedziała??? Chyba nie ma tu takich-
            pewnie mężusiowie instruktorzy neta odłączyli zeby zony ich nadal za świętych
            miały!!!!
    • della.bea Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 08:09
      Nie jestem zona instruktora,ale znam przypadek,ze facet zdradzil.I w tym
      wypadku inicjatywa raczej wyszla od tamtej kobiety a nie od niego, tak wiec nie
      zawsze jest tak,ze to facet podrywa.Oczywiscie nie mozna zakladac,ze zawsze i
      kazdy instruktor zdradza, mysle,ze jak ktos ma zdradzic to i tak to zrobi,bez
      wzgledu na to jaka prace wykonuje.Choc rozumiem Twoje obawy i gdyby moj maz
      chcial podjac taka prace,tez pewnie miala bym pewne watpliwosci.
      • aska-wro Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 08:44
        znam przypadek-gościu zonaty dwóch synów,starcił prace-również kumpel go
        namówił by zrobił kurs na instruktora to szybko znajdzie prace. i tak sie stało-
        przez pierwsze dwa lata było ok-kolezanka sama opowiadała że przychodzi i
        opowiada jakie mu sie nie raz nawiedzone kursantki trafiaja-ale mu ufała. teraz
        niedawno (piąty rok mija jak uczy jeżdzić) wyszło na jaw że spotyka się z jedna
        ze swoich byłych kursantek i to juz prawie dwa lata...i nie spotykają sie na
        kawie czy piwie tylko w hoteliku...
        to jest ciezki zawód dla faceta-naprawde,facet jest tylko facetem i jak jezdzi
        dajmy na to nawet ta godzinke z fajna laska-to cięzko mu sie powstrzymac od
        komentarzy czy jakis spojrzeń,dotknięć...a jesli jeszcze laska daje mu jaies
        sygnały ze to lubi chce,sama miżdzy sie do niego -to potem dochodzi do zdrady...
    • paola1980 Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 11:42
      bez przesady-jak Cie kocha-jestes dla niego atrakcyjna,dogadujecie
      sie,tworzycie szcześliwa rodzinke to uwierz mi ze on nawet nie spojrzy na
      kursantke inaczej niż na ucznia. a to że bedzie miły-to chyba o kulturze jego
      świadczy. Myśle że jesli facet ma szczesliwa rodzine i żone która kocha a on
      ajego to nie bedzie szukał okazji.
    • marian-marian Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 12:03
      ha kumpel sie chwalił jakie dupeczki uczy-tylko pozazdoscić
      • aga_wrocek Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 14:19
        fakt,ogólnie instruktor nauki jazdy żle sie kojarzy....
    • etherlords1 Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 18:24
      o sory ja jestem instruktorem- mam zone dzieci i naprawde nie w głowie mi
      romanse poprostu tak zarabiam na życie. dla mnie celem jest żeby nauczyc
      kursanta jeżdzić-dobrze jeżdzic zeby zdał egzamin i zeby potem nie był
      zagrozeniem na drodze dla innych. A nie które wypowiedzi są obrazliwe
      • zdzichu-nr1 Re: Do żon instruktorów 12.06.06, 21:20
        Wszystkie dziewczyny z którymi byłem, opowiadały o jednoznacznych akcjach ze
        strony instruktorów nauki jazdy. Raczej mało prawdopodobne abym trafiał na same
        mitomanki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka