anita755
10.06.06, 23:02
Może takie tu są. Otóż mój mąż chce zostać intruktorem nauki jazdy-
stwierdził że to całkiem opłacalne,ma juz jedna prace-ale kolega który ma
szkołe tak mu poradził że zawsze sobie dorobi i to niezle.ja sama uczyłam sie
jedzić dwa lata temu-miałam trzech instruktorów-wszyscy trzej żonaci
dzieciaci,a łapki im latały by złapac ty i tam,nieraz słyszłam propozycje
wspólnego wyjścia na piwo kawe,czy (w jednym przypadku) do hotelu. Koleżanki
miały podobne doswiadczenia-dlatego dla mnie instuktor to podrywacz babiarz-i
tak jest-może niewielki ułamek to porzadni faceci. dlatego sie przeraziłam-
boje sie że nawet jesli na początku bedzie to traktował tylko jako prace-to
niestety z czasem dostszerze tez inne plusiki!!! nie wiem co robic???