Dodaj do ulubionych

on i jego byla

19.06.06, 22:43
Chcialabym sie Wam z czegos zwierzyc.
Jestem z nim juz poltora roku.
On ma firme w ktorej zatrudniona jest jego byla dziewczyna.
Rozstal sie z nia dla mnie, kiedy mnie poznal.
I moj problem polega na tym, ze ona mu nie odpuscila. Czeka az ja mu sie
znudze. Mowia mi to rozne osoby, ktore widza co jest grane. Mnie to meczy i
chcialabym przestac sie tym stresowac.
Jestem pewna jego uczuc, ale to strasznie niekomfortowa sytuacja, kiedy wiem
ze ona stroi sie dla niego, mowi do niego w firmie zdrobniale publicznie,
narzuca mu sie.
On jest uprzejmy wobec niej.
Ja wiem ze to moze sie wydawac banalne, ale wierzcie mi to jest jak chinska
tortura takie kapanie kropelka w glowe, dzien po dniu.
Ja nie przychodze do niego do firmy, bo wiem ze ona tam jest, czuje ze mnie
to ogranicza.
Nie chce jej krzywdzic, wiec jeszcez nie powiedzialam mu zeby zasugerowal jej
zmiane firmy, ale jesli dalej tak sie bedzie dzialo, to chyba to zrobie.
W dodatku ona o mnie probuje wypytywac. I tez mnie to wnerwia, bo po co jej
ta wiedza? Nie chce sie z nia spotykac ani konfrontowac, ale czasem nachodzi
mnie taka chec zeby przyjsc i powiedziec jej zeby sobie dala spokoj, bo juz
jest pozamiatane i koniec.
Powiedzcie mi szczerze co sadzicie o tej sytuacji?
Czy bylyscie w podobnej? Co mi radzicie?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • cala_w_kwiatkach Re: on i jego byla 19.06.06, 22:48
      proponuje bywac w fimie i dac jej do zrozumienia ze teraz to ty jestes number 1
      • mmajja Re: on i jego byla 19.06.06, 22:59
        Cala, a nie myslisz, ze to takie troche obsikiwanie terenu? Ze to uwlaczajace?
        Czy ja przeginam w takim mysleniu?
        • cala_w_kwiatkach Re: on i jego byla 19.06.06, 23:43
          ty totak pojmujesz, dlatego myslisz ze wszyscy beda tak na ciebie patrzec,a ty
          po prostu zachwuj sie naturalnie, staraj sie traktowac ja jak powietrze, niech
          twoj facet skupi uwage na tobie
    • krambambulia Re: on i jego byla 19.06.06, 22:51
      Ja aktualnie jestem ta druga stroną, rozumiem ją. Jej albo:
      jeszcze nie przeszło
      albo:
      chce się zemścić

      Cóż. Najlepsze wyjście to pogadac z facetem, niech ograniczy kontakt z nią do
      absolutnie niezbednego minimum. wiesz, jej nie przeszło właśnie dlatego, ze
      razem pracują. Dziewczyna sie dłużej męczy, zadręcza sie wizją jego i Ciebie.

      Przeżywam to samo, bo on odszedł dla innej, po 3 tygodniach znajomosci poprosł
      ją o rękę. Byłam z nim 2 lata. Ma prawo boleć, prawda?

      Ale byłam też po Twojej stronie 2 lata temu. Prędzej czy póżniej jej ból i
      złość minie. Taka jest kolej rzeczy. Teraz widzi ciebie jako
      złodziejke, "hadziukę", tę, która ukradla jej faceta. A Ty masz prawo sie na to
      nie zgadzać.

      Pamiętam, że mi w końcu przeszła niechęć do byłej (zabawne, identyczna
      sytuacja), wkurzała mnie, ale po jakimś czasie zrozumiałam, że on chce byc ze
      mną, a z tamtą nie chce mieć złych relacji.

      Tak więc... cierpliwości.
      • mmajja Re: on i jego byla 19.06.06, 22:58
        Przed chwila odpisywalam na Twoj post:):):)
        Dzieki za wsparcie i nosa podtarcie:)

        Mam tylko taka refleksje - na kim chce sie mscic? Na mnie? Ja nie wiedzialam o
        jej istnieniu, nie byla zona.
        Na nim? Nie, jest w nim zakochana, a wlasciwie w jego pieniadzach, pozycji i
        mozliwosciach jakie jej dawal.
        Tak, poniekad mozna by mnie nazwac w tej sytuacji zlodziejka bo jej to wszystko
        odebralam. Tylko ja zakochalam sie w czlowieku, a nie w mozliwosciach.
        O niej wszyscy mowili ze jest z nim dla kasy.
        Okropne to wszystko.... obciachowe jakies i wogole.

        Ja mialam nadzieje ze po paru miesiacach jej minie, a tu dupa....
        I meczy sie ona, i mecze sie ja.
        On tez chyba sie troche meczy.
        • krambambulia Re: on i jego byla 19.06.06, 23:09
          a długo byli ze sobą?
          O mnie tez różne rzeczy mówili. On dobrze sytuowany, do tego mój szef. mówili,
          ze nepotyzm itd. ale ja go kochałam i nadal niestety kocham. Jednocześnie mam
          ochotę go zabic, jak pomyślę że on na tej samej poscieli co ze mną, którą
          kupiłam do naszej sypialni... brrr.
          nie wiesz, czy go kochała. Może jednak tak? Może jest jeszcze niedojrzała i nie
          do konca umie poradzić sobie z emocjami?
          Gdy sie rozstaliśmy z dnia na dzień ze względnej stabilizacji zaczełam
          autentycznie głodować. Zarabiam 1000 PLN miesięcznie, na szczęście mam
          mieszkanie, ale na zycie nie starcza. To duży szok. ale mi nie chodziło o
          pieniądze, choc dziś i on mi to zarzuca.
          • mmajja Re: on i jego byla 19.06.06, 23:16
            Byli ze soba cos okolo dwa - trzy lata.
            on mi powiedzial ze to byl zwiazek troche bez sensu, bo dla niego to od
            poczatku nie bylo to i probowal sie z nia rozstawac juz wczesniej. I dopiero
            moje pojawienie sie zadecydowalo o definitywnym ich rozstaniu, bo jak
            stwierdzil, jestem miloscia jego zycia i nie chcial zadnych podwojnych akcji.
            Jego znajomi wszyscy twierdzili ze to chory uklad, ze ona jest z nim dla
            profitow. Ona sie przy nim ponoc bardzo zmienila, zaczela zadzierac nos,
            lekcewazyc i krzywdzic innych, wykorzystywac mozliwosci. Byc moze przy tym go w
            jakis tam sposob kochala... Ale mnie sie wydaje ze milosc prawdziwa ubogaca
            czlowieka, daje mu radosc i dobro a nie wyrachowanie i podlosc.

            Wspolczuje Ci bardzo tej Twojej sytuacji, mam nadzieje ze szybciej Ci przejdzie
            niz mojej "konkurentce". Zycze Ci kogos kto zajmie jego miejsce w Twoim sercu i
            da Ci to wszystko co on Ci mial dac - i jeszcze wiecej.
            A sobie zycze cholernej cierpliwosci....
            • krambambulia Re: on i jego byla 19.06.06, 23:18
              Jesteś z Krakowa przypadkiem?
              • mmajja Re: on i jego byla 19.06.06, 23:19
                Nie:)
                • krambambulia Re: on i jego byla 19.06.06, 23:25
                  Zadziwiająca zbieżność. Może z Nowej Huty?
                  Mnie też facet zostawił dla innej. Tak jak Twój tamtą.

                  No ale mój dramat zaczął się miesiąc temu. wiem tylko że jego przyjaciółka (a
                  im zadeklarowała przyjaźń) rozbiła nasz związek w momencie kryzysu. I mu
                  wyswatała swoją przyjaciółkę.
                  Nie ma we mnie nienawiści do nowej kobiety mojego byłego. To nie jej wina, ale
                  nie moge nic poradzic na to, że mnie skręca na myśl, że on ją całuje i dotyka
                  jak miesiąc temu mnie.

                  nie wiem czy kiedys byłaś w takiej sytacji, ale spróbuj ją zrozumieć.
                  • tylko-slowa Re: on i jego byla 19.06.06, 23:45
                    waszą sytacje znam z obu stron, 5 lat temu rozstałam sie z chłopakiem jednak mostów nie udało sie spalić. kiedy uświadomiłam sobie jak bardzo mi na nim zależy okazało sie akurat, że jest z kimś. postanowiłam o niego wlaczyć, byłam na maxa upierdliwa ale i skuteczna, że zerwał z nia i teraz Ona jest upierdliwą byłą. też razem pracują, widują sie codziennie. W ten weekend mieli zakładową impreze ale nie miałam odwagi pójść, znajomi z ich pracy niechetnie na mnie patrzą bo skrzywdziłam ich koleżankę...:(ale pzrecież gdyby ją kochał został by z nia a ze mna zerwał kontakt.
                    • krambambulia Re: on i jego byla 19.06.06, 23:46
                      Podpowiedz mi, co zrobic, by facet rzucił babe której nie zna, a z która po 3
                      tygodniach się zaręczył?
                      • tylko-slowa Re: on i jego byla 19.06.06, 23:52
                        może to tylko chwilowe a zareczyny można w kazdej chwili zerwac:)
                        • krambambulia Re: on i jego byla 19.06.06, 23:54
                          Ja już nie mam nadziei, choć wiem, ze nawet jeśli on weźmie ten ślub to
                          błyskawicznie się rozwiedzie.
                          wolę się nadzieją nie karmić...
                      • mmajja Re: on i jego byla 19.06.06, 23:59
                        Wiem ze pytanie nie bylo do mnie, ale mysle ze cierpliwie czekac ( jak moja
                        ulubienica) i pokazywac klase ( jak nie ona).
                        I sprobowac zapytac go - czy aby napewno go nie ponioslo z tym slubem...

                  • mmajja Re: on i jego byla 19.06.06, 23:49
                    Probuje ja zrozumiec, aczkolwiek dlugo to trwa. Nerwy mam napiete. Co jakis
                    czas dowiaduje sie kolejnych ciekawostek, bo ona nie jest bierna, jest CZYNNA.
                    Ona nie znajac mnie walczy. Nie wie z kim nie zna mnie, ale walczy.
                    Ja mysle swoimi kategoriami, bo mnie byloby glupio narzucac sie komus kto mnie
                    odprawil z kwitkiem. Co wiecej, chyba sama probowalabym zmienic prace.
                    A ona oficjalnie mowi ze MNIE przeczeka.
                    My planujemy dzidiusia, a ona CZEKA. I stresuje mnie to bo za chwile moge
                    zrobic sie gruba, nieatrakcyjna, byc moze nie bede mogla byc aktywna seksualnie
                    i co? Jeszcze bardziej bede czula jej oddech na plecach.

                    Sluchaj, a czy nie wydaje Ci sie ze w Twojej sytuacji molabys pogadac z nim
                    otwarcie? On wie ze go nadal kochasz i cierpisz? Bo moze rzucil sie w wir
                    nowej znajomosci i rzeczywiscie przerabia teraz wszystkie motylki w brzuchu,
                    ale tak naprawde kocha ciebie tylko tamta dziumdzia pojawila sie w momencie
                    kryzysu.
                    • krambambulia Re: on i jego byla 19.06.06, 23:53
                      wie że bardzo cierpię. ale on sobie nic z tego nie robi :( ja planuję zmienić
                      pracę, to nie jest jednak łatwe. on planuje ślub na wrzesień, a ja musze
                      znaleźć cos innego do tego czasu.

                      (wyobrażasz to sobie? ślub po 3 miesiącach znajomości? ona z krakowa, on z
                      warszawy????????)

                      moja diagnoza - jest czynna, bo wierzy że on wróci.
                      • tylko-slowa Re: on i jego byla 19.06.06, 23:59
                        to jak czesto sie widuja?? kiedy mieli czas na poznanie się??czy planuja po slubie non stop sie zaskakiwać??
                        • krambambulia Re: on i jego byla 20.06.06, 00:25
                          mieszkała u niego przez 1,5 tygodnia. Czy można poznac kogoś w 1,5
                          tygodnia?????????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                          Ja sie na poważnie boje o niego.
                          • tylko-slowa Re: on i jego byla 20.06.06, 00:39
                            czasem i 1,5 ROKU nie wystarcza.....
                            • mmajja Re: on i jego byla 20.06.06, 00:58
                              wlasnie widze...
            • krambambulia Maja 19.06.06, 23:45
              a jeszcze takie pytanie:
              skąd wiesz czy tak było naprawdę...? nie znasz jej, więc opierasz się na
              cudzych relacjach. Mężczyźni potrafią gadac okropne rzeczy, a ludzie... cóż,
              powtórza każdą bzdurę.
              wiesz, mój były na przykład mi teraz robi opinię wariatki (rzeczywiscie po
              rozstaniu byłam w takim szoku, że wylądowałam w szpitalu, a stamtąd mnie
              wysłali na psychoterapię). i wiesz co? Cokolwiek bym teraz nie zrobiła on by
              miał jedno wytłumaczenie: wariatka, chora psychicznie. nie mówiąc już o
              mobbingu :(
              nie osądzaj jej pochopnie, po prostu cierpliwie czekaj... to minie.
              • mmajja Re: Maja 20.06.06, 00:03
                Moze masz racje... Tylko wiesz, to przeczekiwanie mnie wykancza... Staram sie
                nie mowic i nie myslec o niej zle, ale wiem ze ona nie przestrzega takich
                zasad. Jej brak klasy w tym jak postepuje.
                Moze ostatecznie Mojego Ukochanego cos natchnie i sam rozwiaze te sytuacje. Ja
                jemu nic nie mowilam ze mam odcisk na ten temat.
                • krambambulia Re: Maja 20.06.06, 00:29
                  cierpiące serca nie znaja klasy. zwłaszcza zdesperowane.

                  Wiesz, ten mój to JEST miłość życia. I qrwa nie moge go nie kochać. mogłabym go
                  skrzywdzic, jakbym chciała. Ale nie umiem.

                  natomiast tą fałszywą żmiję, która wysadziła w powietrze moje zycie, kiedyś
                  dorwę.
                  • mmajja Re: Maja 20.06.06, 00:37
                    cierpiące serca nie znaja klasy. zwłaszcza zdesperowane

                    ... i w ten wlasnie sposob odpowiedzialas na wiekszosc moich pytan. Powinnam
                    non stop miec sie na bacznosci i chyba niestety COS ZROBIC. Zastanowie sie
                    jeszcze co, moze tu mi ktos cos doradzi.
                    Trzymam za Ciebie kciuki, mam nadzieje ze ten Twoj sie opamieta.
                    • krambambulia Re: Maja 20.06.06, 00:40
                      Ale co możesz zrobić?! Nie zmienisz jej myślenia!
                      Jedyne wyjście jest takie, by ona zmieniła pracę. Ale jej nie zmusisz, a Twój
                      nie może zwolić pracownika tylko dlatego, że pracownik nie lubi jego kobiety.
                      Ocieramy sie sferę ulotną.
                      Pamiętam, jak z poprzednia mojego wchodziłysmy na jedną salę, to zaczynały
                      fruwać iskry - ot tak ;)
                      Nie zmienisz tego, jak ona sobie z tym wszystkim radzi.
                      nie wiem, jakie sa relacje Twojego z byłą. Jeśli sie przyjaźną, dobrym pomysłem
                      jest, by zasugerował jej zmiane pracy - dla jej dobra.
                      • mmajja Re: Maja 20.06.06, 00:57
                        no wlasnie Krambambulio, chyba po prostu powiem mu jak dalece to dla mnie
                        trudne i poprosze zeby mi przedstawil jakies propozycje na ten temat.
          • bastetinka o wlasnie! 20.06.06, 10:20
            Zarabiam 1000 PLN miesięcznie, na szczęście mam
            > mieszkanie, ale na zycie nie starcza. To duży szok. ale mi nie chodziło o
            > pieniądze, choc dziś i on mi to zarzuca.

            Jak mozesz akceptowac taka pensje? Jak moglas wyprowadzic sie z domu, spod
            opieki rodzicow, skoro nie jestes niezalezna?
            Nie wmawiaj mi, ze kobieta, ktora ma 1000 zl miesiecznie i musi sie za to
            utrzymac nie patrzy na KAZDEGO faceta, jak hiena na kawalek miesa.
            Nie wolno sie wyprowadzac z domu nie majac pelnej niezaleznosci (chyba, ze
            rodzice to akceptuja pomagaja). A jak juz jestes w takiej sytuacji, to twoim
            obowiazkiem jest przestac udawac, ze pracujesz, wtedy pracodawca przestanie
            udawac, ze ci placi. Inczewj bedziesz szukala "obrywek". I akurat ja moge
            powiedziec, ze nie ma takiej, ktora sie nie skusi na specjalny dodatek do
            pensji. Znaczy to tylko tyle, ze stawiasz sie sama w pozycji kurtyzany.
            Oczywiscie, jak staniesz sie 'niezalezna", to ryzykujesz, ze ci najfajniejsi
            faceci nawet nie beda chcieli na ciebie popatrzec, bo lubia "delikatna
            kobiecosc", a ty zapachniesz feminizmem. Ich strata. I ja wcale nie uwazam, ze
            robisz cokolwiek z wyrachowania, sama sobie niezdajesz sprawy z podloza twoich
            uczuc. Stan w pelni niezalezna obok tego swojego "swietnie sytuowanego" i wtedy
            zobaczysz, czy nadal ci sie podoba.
            Nie wolno isc do pracy za 1000 zlotych! I nie chrzancie, ze nie zarabia sie
            wiecej!
            • saturnv.as508 Re: o wlasnie! 20.06.06, 12:20
              ...z choinki sie urwalas????
              nie wiesz ile sie w Polsce zarabia????

              > Nie wolno isc do pracy za 1000 zlotych! I nie chrzancie, ze nie zarabia sie
              > wiecej!

              chyba polowa Polakow musialaby sie zwolnic z pracy...

              wiecej realizmu!!!
              • bastetinka Re: o wlasnie! 20.06.06, 12:34
                saturnv.as508 napisał:

                > ...z choinki sie urwalas????
                > nie wiesz ile sie w Polsce zarabia????
                >
                > > Nie wolno isc do pracy za 1000 zlotych! I nie chrzancie, ze nie zarabia s
                > ie
                > > wiecej!
                >
                > chyba polowa Polakow musialaby sie zwolnic z pracy...
                >
                > wiecej realizmu!!!

                Jak sie zarabia 1000 zlotych, to siedzi si e w domu do zamescia. A nie pozuje
                na "partnerstwo", skoro to tylko doczepianei sie do faceta.
                Wiesz, nawet w slynnnym konstarze panienki przy tasmie maja po 1200-1500
                zlotych. A tam koszty utrzymania sa o polowe mniejsze niz w Warszawie.
                Jeszcze raz sie upre - nie wyprowadzilabym sie z domu, gdybym nie byla
                finansowo niezalezna. A mialam niewiele lat. I to tez byla POlska. Wiem ile
                zarabia sie w POlsce. Zapewniam.
                • mmajja Re: o wlasnie! 20.06.06, 12:45
                  Bastetinko, nigdy nie zarabialam 1000PLN, wiem ze to co pisalas nie dotyczylo
                  mnie, ale mysle ze Twoj radykalizm jest troche za bardzo do przodu.
                  Jak ktos powyzej napisal - wiecej realizmu. Chociazby w tym, ze czasem ludzie
                  MUSZA opuscic dom rodzinny i tu juz sprawy zaczynaja sie komplikowac.
                  • bastetinka Re: o wlasnie! 20.06.06, 13:07
                    mmajja napisała:

                    > Bastetinko, nigdy nie zarabialam 1000PLN, wiem ze to co pisalas nie dotyczylo
                    > mnie, ale mysle ze Twoj radykalizm jest troche za bardzo do przodu.
                    > Jak ktos powyzej napisal - wiecej realizmu. Chociazby w tym, ze czasem ludzie
                    > MUSZA opuscic dom rodzinny i tu juz sprawy zaczynaja sie komplikowac.

                    Tak. W Warszawie sa tysiace przyjezdnych z calej Polski. Znam dziewczyne z
                    kieleckiego, byla w Warszawie, ja jej zalatwilam prace. 1500 zl netto plus
                    mieszkanie i wyzywienie. Opieka nad dzieckiem i domem. Do tego skonczyla w
                    Warszawie szkole srednia, bo byla po zawodowce. Wlasnie tam, gdzie napisalam
                    pracujac. Nie lubila tej pracy, odeszla. W pizza hut miala tez ok 1500 zlotych.
                    Dwa, trzy razy w tygodniu sprzatanie - do 500 zlotych miesiecznie. Pracowala
                    niedawno u Wietnamczykow - tez 1500 zlotych. No nikt nie zmusza czlowieka,
                    ktory musi na siebie liczyc zeby siedzial w urzedzie miasta, czy MSZcie za te
                    1000 zlotych. Ukrainki biora 10 zlotych za godzine sprzatania. I te sumienne
                    maja prace 6 dni w tygodniu. Fryzejrka poczatkujaca ma 1500 - 2000 zl. Z
                    napiwkami, to prawda.
                    Pogorszyl sie w ostatnich 2-3 latach serwis w sklepach. Bo teraz ekspedientkami
                    sa dziewczyny miejscowe, mieszkajace u rodzicow, ktorym ni ezalezy na pracy.
                    Przyjezdni zrezygnowali - za malo placa.
                    To nie jest radykalizm. Radykalizm to postawa, ktora krytykuje. I nie uwazam,
                    ze te panny sie nie zakochuja. Zakochuja sie. I jeszcze rodzice chwala tego
                    typu postawe, bo chca, zeby dziecko mialo lepsze zycie.
                  • bastetinka moze i jestem radykalna :) 20.06.06, 13:27
                    ale pozostane taka, bo mam do tego prawo.
        • krambambulia Re: on i jego byla 20.06.06, 00:37
          Zemsta to taka pani, co nie wybiera ofiary precyzyjnie. Ciebie siłą rzeczy musi
          nienawidzieć, bo Tu odbiłaś jej mężczyznę.
          Jego też nienawidzi, bo ją porzucił. A jednocześnie coś do niego czuje,
          chciałaby, by miniona sielanka wróciła...

          to są uczucia sprzeczne, wywołujące agresję i autoagresję .

          weź na przeczekanie...
    • dziewice Re: on i jego byla 20.06.06, 00:41
      przeczytalem tylko tyle, bo dalej nie ma sensu.

      sorry, ale Twoj facet nie jest profesjonalista :-)

      takie firmy dryfuja robiac miejsce dla zdrowych organizmow.

      dzialajac tak dalej juz nie dlugo nie bedzie jej mial i nie bedziesz miala
      problemu, a tak powaznie to - jak sie chce to mozna komus znalesc prace
      w innej firmie, lub przekazac jej prowadzenie komus innemu, no chyba ze
      sie uznaje ze jest sie niezastapionym.

      mmajja napisała:

      > Chcialabym sie Wam z czegos zwierzyc.
      > Jestem z nim juz poltora roku.
      > On ma firme w ktorej zatrudniona jest jego byla dziewczyna.
      • mmajja Re: on i jego byla 20.06.06, 00:55
        Nie bede sie licytowac na temat jego profesjonalizmu, bo to nie o tym watek,
        ale wiedz ze konkrety swiadcza o czyms innym - wiec pudlo.

        Natomiast masz racje, jak sie chce to mozna komus znalezc prace, tylko ze na
        poczatku ja slowem sie na ten temat nie wypowiedzialam, wydawalo mi sie ze
        1/ szybko jej minie,
        2/ mnie jej obecnosc jako reliktu przeszlosci nie bedzie ruszac.
        Moj podwojny blad.
        Ona jest dobra w tym co robi, wiec on uznal ze jej nie wywali.
        I teraz po czasie kiedy sytuacja staje sie dla mnie meczaca, zaczynam sie
        zastanawiac jak by sie jej pozbyc, choc nadal nie chce jej krzywdzic i
        organizowac zwolnienia na bruk od zaraz.
        • dziewice Re: on i jego byla 20.06.06, 01:06
          huh eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

          "..."
          Ona jest dobra w tym co robi, wiec on uznal ze jej nie wywali.
          "..."

          "..."
          choc nadal nie chce jej krzywdzic i
          > organizowac zwolnienia na bruk od zaraz.
          "..."

          wiesz co to jest PIP, sady pracy, albo jakie pracownik ma prawa gdy jest
          zatrudniony na jakas umowe na przyklad umowe o prace ? :) nie mozna sobie tak po
          prostu kogos wyrzucic z pracy bo sie przestalo z nim sypiac :). Bez jaj.

          Wyplaccie jej odszkodowanie za nastepne 20 lat pracy to wtedy bedzie fair,
          ew. ee szkoda gadac, ciekawe czy jakbym ja miala p. Prezes to by se mogla
          przyjsc i mnie pobzykac, a jak by sobie znalazla Zone to mnie zwolnic.
          Lub ja gdy bede mial wlasna firme zatrudnie sobie panienki do bzykania,
          zapewne atmosfera i wynikajace z niej wyniki beda imponujace.
          W sumie bedziemy wtedy tworzyc zgrany rodzinny zespol :-).

          Dobra, to chyba normalne bo przypomnialem sobie kilka akcji z innych firm.

          Mam nadzieje, ze firmy na Islandii dzialaja inaczej.

          mmajja napisała:

          > Nie bede sie licytowac na temat jego profesjonalizmu, bo to nie o tym watek,
          > ale wiedz ze konkrety swiadcza o czyms innym - wiec pudlo.
          >
          > Natomiast masz racje, jak sie chce to mozna komus znalezc prace, tylko ze na
          > poczatku ja slowem sie na ten temat nie wypowiedzialam, wydawalo mi sie ze
          > 1/ szybko jej minie,
          > 2/ mnie jej obecnosc jako reliktu przeszlosci nie bedzie ruszac.
          > Moj podwojny blad.
          > Ona jest dobra w tym co robi, wiec on uznal ze jej nie wywali.
          > I teraz po czasie kiedy sytuacja staje sie dla mnie meczaca, zaczynam sie
          > zastanawiac jak by sie jej pozbyc, choc nadal nie chce jej krzywdzic i
          > organizowac zwolnienia na bruk od zaraz.
          • mmajja Re: on i jego byla 20.06.06, 01:12
            nie mozna sobie tak p
            > o
            > prostu kogos wyrzucic z pracy bo sie przestalo z nim sypiac :). Bez jaj.

            Gdzie Ty zyjesz????
            Wszystko mozna, ytlko trzeba umiec. I zapewniam Cie ze wiem co mowie. Tylko nie
            o take Polske ja tu sie staralam.

            Poza tym chyba nie do konca rozumiesz ten watek. Ona byla jego dziewczyna, choc
            zwiazek byl srednio udany. Nie byla panienka do bzykania, bo to nie taki typ
            faceta. Ale sie skonczylo formalnie, nastalam ja, choc ona tego nie chce
            zaakceptowac.
            • kryzolia Re: on i jego byla 20.06.06, 07:46
              Ja bym nie ingerowała w tą sytuację.
              Zachowuj się naturalnie, bądź soba.
              Uważam ze jeśli masz potrzebe to przychodx do firmy tak często jak masz ochote.
              COś końcu musi wybuchnąc, ona nie wytrzyma, lub Twój facet, i być może to ON
              sam załatwi tą sprawę - bo to On powinien to zrobić, TY tylko możesz od czasu do
              czasu wyrazic swoja opinię i to co czujesz, ale bez emocji. Wygrywa ten kto jest
              silniejszy psychiczne - czyli TY , bo masz za sobą swoja miłość.
              • mmajja Re: on i jego byla 20.06.06, 10:15
                Mnie sie marzy luksusowa sytuacja, zeby ona nie zobaczyla mnie nigdy. Bo tak
                sie akurat stalo ze jeszcze sie nie spotkalysmy. Ja widzialam jej zdjecie u
                znajomych, ale ona nie miala mozliwosci nawet mojego zdjecia zobaczyc.
                Onlyju napisala mi (ponizej) ze to bywanie nie wyjdzie dobrze ... I ma racje,
                bo to wlasnie prowadzi do schematu walki dwoch lasek o chlopa - ktora z
                zalozenia jest obciachowa. Baby trzymaja sie za lby a samiec wybiera.
                Nigdy nie bylam formalnie w takiej sytuacji, nie mam tez takich tradycji
                srodowiskowych...
                Waham sie ale raczej z tych moich wycieczek do firmy nic specjalnego nie
                wyjdzie.
                • kryzolia Re: on i jego byla 20.06.06, 13:07
                  Nie miałam na mysli bywania w firmie - takiego ostentacyjnego, pokazujacego że
                  to TY jesteś ważna, chodziło raczej o to abys nie czuła się skrępowana i szła
                  tam wtedy gdy masz taką potrzebę , aby to było naturalne.
                  Nie mysl o NIej , jesli Ją zobaczysz udawaj że nic nie wiesz o Jej istnieniu -
                  taka postawa spowoduje że osoba ta poczuje że nie ma szans. Że czujesz się
                  pewnie, że jesteś osobą znającą swoja wartość. Myslę , że to sprowokuje Ja do
                  jakiegoś zachowania przekraczajacego dotychczasowe i i wymusi na Twoim facecie
                  rozwiązanie tej trudnej dla Was sytuacji.....
    • onlyju definitywnie 20.06.06, 08:45
      Mmajju, po przeczytaniu Twoich postów odnoszę wrażenie, że jesteś szalenie
      kulturalną, delikatną i czułą kobietą. Zapewne jesteś również przeciwieństwem
      tamtej. Nie wyobrażam sobie Ciebie w akcjach desantowych, zatem czekanie, o
      którym pisze większość tutaj, byloby pewnie wygodne.
      Wiedz jednak, że desperacja porzuconych kobiet ma potężną siłę i - co
      najgorsze - jest ślepa. Masz tu próbkę takiego myślenia. Krambambulia (z całym
      szacunkiem Rosa) przedstawia wszystkie myśli i uczucia towarzyszące takim
      kobietom. Z jednej strony miłość - mimo, iż facet ewidentnie ją niszczy i psuje
      jej opinię, z drugiej nienawiść, którą przerzuca na nową kobietę (jak widzisz,
      nie jest istotne, czy jest ona bez winy, czy nie, Krambambulia rozumie i widzi
      tylko zło, które jej tamta wyrządziła). Odgraża się i życzy jak najgorzej.
      Nie możesz liczyć na to, że była Twego mężczyzny będzie myślała i postępowała
      inaczej.
      Rozmawiaj z mężczyzną o Twoim niepokoju, przytocz przykład Krambambulii jako
      jakiejś tam bliżej nieokreślonej znajomej, powiedz, że nie uważasz, by na
      dłuższą metę ich współpraca była dobra dla któregkolwiek z Was - dla niej, dla
      niego, dla Ciebie. Powiedz, jak bardzo zdesperowane potrafią być porzucone
      kobiety i jakie informacje brzmią w powietrzu.
      Jestem przekonana, że on sam chciałby mieć ją z głowy, chciałby się jej pozbyć
      i liczy na resztki jej rozumu. Liczy, że odejdzie sama. Zatrudnia ją - poza
      sprawami merytorycznymi (nie ma ludzi niezastąpionych - wszyscy dobrze o tym
      wiemy) - z kultury i po to, by uniknąć złej opinii. Tak załatwiane porachunki
      osobiste mogą mieć bardzo niekorzystny wpływ na pozostałych pracowników i - w
      rezultacie - na firmę (byc może to miał na myśli Dziewice powyżej). POn to
      zapewne rozumie.
      Pod wieloma względami sytuacja do zwolnienia jej/zaproponowania odejścia za
      porozumieniem stron jest coraz bardziej korzystna. Ona sama zapracuje sobie
      wkrótce na taką decyzję. Wszyscy zaczynają widzieć, co robi i jak reaguje,
      wszyscy wiedzą, że nie jest to ani życzliwe, ani naturalne. Powinien to jeszcze
      zobaczyć lub po prostu o tym usłyszeć Twój mężczyzna.
      Niestety nie ma innej metody. Jedynym rozwiązaniem, które zapewni Ci komfort
      psychiczny i spokój, będzie całkowite odseparowanie jej od Was, czyli decyzja o
      rozwiązaniu z nią umowy. Dokładnie wiemy, że są na to sposoby i są ku temu
      powody.
      Nie skrzywdzisz jej. Nie możesz dbać o cały świat, bo wtedy nikt nie zadba o
      Ciebie - nawet Ty sama. Twoje dobre serce nie musi w takiej sytuacji czuć się
      winne. Winna tej sytuacji jest ona. Bardzo niewygodne i niestosowne jest jej
      stałe przebywanie obok niego, dlatego należy to jak najszybciej zmienić. Twój
      mężczyzna na pewno o tym myśli, brak mu jednak ostatecznego argumentu i odwagi.
      Powtórzę - nie ma ludzi niezastąpionych i jednocześnie niczym nie da się
      zastąpić spokoju i normalnych, zdrowych warunków, w jakich może się prawidłowo
      rozwijać Wasze wspólne życie.
    • onlyju i jeszcze.. 20.06.06, 08:50
      odnośnie sposobu "bywam często w firmie i pokazuję, że on jest mój i tylko mój".
      Czujesz, że to uwłaczające? I masz rację. To żałosne. Twoje "bywanie"
      przysporzy jej satysfakcji, bo wychodząc zawsze będziesz widziała jej uśmiech
      nr4 pt."ty wychodzisz, ja z nim zostaję". Możesz tym sobie tylko zepsuć humor,
      jak również stracić klasę, którą niewątpliwie posiadasz.
      Twoje "bywanie" będzie postrzegane jak walka dwóch indorzyc o jednego indora,
      nie ma nic bardziej żałosnego i śmiesznego. Wszyscy mieliby z tego porządny
      ubaw i stwierdziliby, że szef ma kłopoty w życiu prywatnym. Nie potrafi się
      pozbyć jednej, więc przyprowadza na ratunek drugą.
      Ludzie są okrutni, to najgorsza z możliwych metod.
      • mmajja ThankU OnlyU 20.06.06, 10:09
        Dziekuje Onlyju za dlugi i madry post. Napisalas mi mnostow wywazonych zdan,
        ktore zapewne przeczytam jeszcze pare razy;)
        Przygotowuje sie do skoku, czyli do zaproponowania ukochanemu rozmowy o moim
        malym acz znaczacym problemie.
        Bardzo nie hccialabym zeby on odebral to po mesku jako afere dwoch lasek o jego
        osobe (... no najlepiej jeszcze zeby postawic nam basen z kisielem;) do walki ).
        Chcialabym, zeby mnie dobrze zrozumial.
        A jesli o nia chodzi, coz... moja filozofia do tej pory byla taka, ze
        rzeczywiscie nie ma co jej pozbawiac pracy, bo jest i tak biedna gdyz GO
        stracila, ale chyba byla to zla filozofia, bo jak widac ona nie ma skrupulow.
        Ale kosztuje mnie to coraz wiecej i nie widze powodow dla ktorych ja mam sie
        denerwowac, podczas kiedy ona konsekwentnie robi swoje.

        Ja zawsze robie ten blad ze mierze swiat swoja wlasna miarka i pozniej sie
        tylko dziwie:[

        Jeszcze raz dzieki i pozdrawiam


        • onlyju Re: ThankU OnlyU 20.06.06, 17:22
          Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki. Świat nas nie rozpieszcza, ludzie
          również nie wszyscy... trzeba dbać o swoje szczęście.
          Masz klasę Maju, na pewno zrobisz to w najwłaściwszy i skuteczny sposób.
          Pozdrawiam serdecznie.
    • popea1 ja i jego aktualna 20.06.06, 11:20
      Opowiem Wam, jak było u mnie.
      Bylismy parą 4 lata, potem się rozstalismy. W pewnym momencie zdarzyło sie tak,
      że szukałam pokoju do wynajęcia, a mój ex zaproponował mi, żebym wprowadziła
      się do mieszkania, które sam wynajmuje, ponieważ pokój jest 2-osobowy, mieszka
      sam, zmieścimy się. Wprowadziłam sie i mieszkaliśmy na czysto koleżeńskich
      zasadach. Oddzielne łóżka, sprawy, żadnych powrotów do przeszści. A potem on
      związał się z dziewczyną z innego miasta, widywali sie w weekend u niej i
      sądzę, ze bez problemów akceptowała fakt, że jej facet mieszka ze swoją ex. I
      może wydać się to dziwne. Co prawda, ja nigdy nie robilam zakusów na byłego
      chłopaka, co tez może dac do myślenia.
      • mmajja Re: ja i jego aktualna 20.06.06, 12:17
        I widzisz, ja rozumiem te Aktualna Twojego Exa. Boja tez nie robilabym scen w
        takiej sytuacji. Bo skoro wszystko skonczone to nie ma tematu i problemu. I
        wszyscy jestescie fair.
        Pozdr.
        • kaja91 Re: ja i jego aktualna 20.06.06, 17:07
          Witam.
          Krambambulia - piszesz jak można się poznać w 1,5 tyg, a po 3 miesiącach brać
          ślub? moje stwierdzenie, jest takie, że widocznie twój facet utrzymywał z nią
          wcześniej kontakty, może pare miesięcy, może rok. Masz konkretne dowody na jego
          wcześniejszą niewinność. Nie sądzę, aby znali się 1,5 tyg, znali się wcześniej,
          tylko ty tego nie widziałaś.
          pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka