kochanka...

21.06.06, 21:15
Witajcie, nie wiem czy trafilam z tematem w dobre forum. Jestem 24-letnia
dziewczyna, mam niespelna 5-miesieczna coreczke... wychowuje ja sama...
niczego mi nie brak... oprocz tego jednego- faceta... Poznalam ostatnio, pare
dni temu kogos kto wydal mi sie interesujacy, nie zrazilo go to ze mam
dziecko.. jest jedno ale... ma zone... nie maja dzieci... zastanawiam sie czy
wchodzic w taki uklad, czy to ma jakikolwiek sens... dzis sie znowu
spotkalismy, bylo naprawde super... brakowalo mi tego... tlumacze sobie to
tez tym ze nie jest za dobrze u niego w malzenstwie skoro szukal innej
kobiety... moze jest ktos w takiej sytuacji jak ja? moze ktos jest w takim
zwiazku juz dluzszy czas... podzielcie sie tym ze mna... moze bedzie mi
latwiej.

Pozdrawiam.
    • wielo-kropek Re: kochanka... 21.06.06, 21:19
      A co chcialas uslyszec z jego strony, to, ze w jego malzenstwie jest
      wszystko super. Powiedzial ci to, co chcialas uslyszec, wiec uslyszalas.
    • reniatoja Re: kochanka... 21.06.06, 21:21
      nadia_24 napisała:

      > tlumacze sobie to
      > tez tym ze nie jest za dobrze u niego w malzenstwie skoro szukal innej
      > kobiety...

      Tiaaa, tak sobie to tłumacz...


      > moze jest ktos w takiej sytuacji jak ja? moze ktos jest w takim
      > zwiazku juz dluzszy czas...

      Setki kobiet pakuja się w takie popaprane układy. Współczuję, że nie trafiłaś
      na kogoś bez zobowiązań.


      • nadia_24 Re: kochanka... 21.06.06, 21:28
        ale ja nie oczekuje Waszych potepien... i tego jaka to jestem niedobra...
        • reniatoja Re: kochanka... 21.06.06, 23:14
          Alez ja Cie nie potepiam, tylko współczuję, bo jesteś w kiepskim układzie na
          przegranej pozycji, szkoda mi ciebie, co Cie mam potepiać.
    • qurde1 Re: kochanka... 21.06.06, 22:05
      No dobra, wchodz w to.
      Latwiej ci teraz? Tak? To ciesze sie ze pomoglam
    • witch-witch Re: tak a co na to jego żona.. 21.06.06, 22:33
      To tylko twoje potrzeby i egoizm sie liczy?
      • wielo-kropek Re: tak a co na to jego żona.. 21.06.06, 22:35
        A co, chcialabys zeby o ciebie i twoje potrzeby sie martwila?
        • witch-witch Re: tak a co na to jego żona.. 21.06.06, 22:45
          Słońce niech ci jasnym będzie...że, facet który zdradza swoją żonę to drań.
          • mahadeva Re: tak a co na to jego żona.. 22.06.06, 22:38
            niech autorka sama oceni czy dran
      • nadia_24 Re: tak a co na to jego żona.. 22.06.06, 07:01
        jasne ze sie nie tylko licza moje potrzeby i egoizm... potrzeby potrzebami...
        po prostu dobrze sie czuje z tym facetem. Czy to cos naprawde dziwnego? czy Wy
        wszyscy tacy swieci jestescie? :/
        • netus81 Re: tak a co na to jego żona.. 22.06.06, 09:39
          nie przejmuj się , ja się dziwie,że kobiety potępiają Ciebie a nie faceta, ale
          tak juz jest....przeciez to on zdradza, jakby nie zdradzał żony z Toba to z
          inną! Ty nikogo nie zdradzasz....ale nie popieram tego układu, bo Ty zawsze
          będziesz ta trzecią-jego zabawką-możesz się zabawić i skończyć, ale na dłuższa
          metę może Cie ta sytuacja psychicznie zdołować! poszukaj jakieegoś wolnego, dla
          którego to Ty będziesz najważniejsza na świecie....powodzenia( a święty nie
          jest nikt-ale niektórzy udają)
          • bri Re: tak a co na to jego żona.. 29.06.06, 13:45
            My jej nie potępiamy - my się o nią troszczymy! Dziewczyna się ładuje w chory
            układ, który jak wszystkie gwiazdy na niebie wskazują przyniesie jej chwilę
            przyjemności a jej, jej dziecku, żonie tego pana i prawdopodobnie temu panu też
            masę przykrości.
    • mahadeva Re: kochanka... 21.06.06, 22:35
      zalezy czego potrzebujesz, sama rozwaz mozliwe scenariusze i znikaj, gdy cos
      tylko zacznie byc nie tak, mysle, ze to ok byc wyrachowana i wykorzystac cala
      historie dla swojej korzysci :) naprawde :)
      • wielo-kropek Re: kochanka... 21.06.06, 22:38
        No ladnie. Wykorzystac sytuacje. Mysle ze z takim podejsciem korzysci tu
        nikomu nie bedzie. Korzysc inaczej sie nabywa. Przynajmniej wg mnie powinno
        sie w nia inaczej wzbogacac.
        • qurde1 Re: kochanka... 21.06.06, 22:46
          W-K, wzbogacasz sie o nowe doswiadczenia,
          korzysci z reguly czerpiesz...O ile pierwsze
          czesto ma zabarwienie pozytywne, o tyle drugie
          b.czesto negatywne. Ale z tym tez roznie nywa...
          • qurde1 Re: kochanka... 21.06.06, 22:47
            bywa, nie nywa..
          • wielo-kropek Re: kochanka... 21.06.06, 22:52
            Tak, tyle ze te nowe doswiadczenia moga lub sa wlasnie niekorzystne. Z
            nimi ida tez w parze nawyki itp. Tu np. o zdrade chodzi. Facet zdradza
            zone. Kobieta (autorka) chce go (biedulka) wyrwac od innej kobiety. Chce
            zapewne przyspieszyc fakt rozbicia rodziny, bo nie sadze zeby to malzenstwo
            przetrwalo.
            • qurde1 Re: kochanka... 21.06.06, 22:54
              W tym temacie w pelni sie z Toba zgadzam W-K
            • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 07:05
              Hmm to dziwne co tu jest napisane. Ja nie chce rozbijac niczyjej rodziny, nie
              chce wyrwac tego faceta innej... jest na razie jak jest, spotykamy sie... ja
              wnikac nie bede w jego relacje z zona.
              • nanka5 Re: kochanka... 22.06.06, 07:52
                nadia_24 napisała:

                >ja
                > wnikac nie bede w jego relacje z zona.

                nie no jestes smieszna!!!!!!!!!!!!! juz wniknelas - twoja osoba niestety
                wplynie niekorzystnie na jego stosunki z zona...szkoda slow
                • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 07:56
                  Nie wniknelam i robic tego nie bede, bo to sa ich sprawy i ich relacje... jesli
                  byloby im cudownie to przeciez nie interesowalby sie innymi kobietami.
                  • nanka5 Re: kochanka... 22.06.06, 08:00
                    nadia_24 napisała:

                    > Nie wniknelam i robic tego nie bede, bo to sa ich sprawy i ich relacje...
                    jesli
                    >
                    > byloby im cudownie to przeciez nie interesowalby sie innymi kobietami.
                    Jestes jeszcze naiwna... jesli byloby im zle to rozwiedliby sie, wierz mi.
                    facet nudzi sie zwyczajnie zona (ale to nie znaczy, ze nie jest z nia
                    szczeskiwy) i szuka rozrywki - do lozka i nic wiecej. okreci sobie ciebie wokol
                    palca i jak sie pobawi, znudzisz mu sie to kopnie cie w dupe - a ty juz bedzie
                    w nim szalenie zakochana i bedzie to dla ciebie wielki dramat. tacy sa faceci.
                    • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 08:05
                      No skoro mu sie zona nudzi to znaczy ze cos jest nie tak... akurat trafilam na
                      takiego ktoremu nie chodzi tylko o sprawy lozkowe... ale i o zwykle
                      porozmawianie... a to ze kopnie w dupe- licze sie z tym i mysle ze nie bedzie
                      to dla mnie dramat.
                      • nanka5 Re: kochanka... 22.06.06, 08:25
                        nadia_24 napisała:

                        > akurat trafilam na
                        > takiego ktoremu nie chodzi tylko o sprawy lozkowe... ale i o zwykle
                        > porozmawianie...
                        akurat, znasz go kilka dni i juz potrafisz to ocenic... a co myslalas, ze powie
                        ci, za bedziesz jego zabawka do lozka???????? jakos musi cie urobic.
                        • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 08:28
                          Znamy sie okolo miesiaca... widzielismy sie pierwszy raz pare dni temu...
                          niczyja zabawka nie bede ani nikt mnie nie bedzie urabial... nie z moim
                          charakterem. Tak wiec to nie tak jak tutaj napisalas.
    • vanilla5 Re: kochanka... 21.06.06, 22:54
      Witaj! Nie mieszałabym się w coś takiego. Masz małą córeczkę, więc postaraj
      się stworzyć jej pełną rodzinę nie burząc czyjegoś małżęństwa. Trzeba zachować
      jakieś zasady i kierować się nimi. Pamiętaj też, jeśli ten mężczyzna zwiążę się
      z Tobą, może również później Cię zdradzać. Jest naprawdę wielu ciekawych
      mężczyzn. Trzeba tylko umieć ich szukać. Życzę powodzenia i pozdrawiam.
      • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 07:07
        Dziekuje za Twoja opinie, jakas jedna normalna... :) czas pokaze co bedzie,
        rozwaze wszystko po kolei... pozdrawiam :)
      • vanilla5 Re: kochanka... 22.06.06, 10:26
        Ależ proszę!:) Jeszcze raz - powodzenia:)
    • redflower Re: kochanka... 21.06.06, 22:56
      NIE BUDUJE SIĘ SZCZĘŚCIA NA CUDZYM NIESZCZĘŚCIU. Mądre, rzeczowe, prawdziwe.
      • mahadeva Re: kochanka... 22.06.06, 00:20
        jesli facet nie zdradzi z nia to z inna... wazne czy sie lubia, jest tyle
        zwiazków na sile, niedobranych, jesli sie lubia, to kazdna szczesliwa chwila
        razem jest cenna, moze facet potem wroci do zony?... mloda dziewczyna, nie
        powinna byc samotna i lepiej niech sie spotyka z kims, kogo lubi, a nie na sile
        buduje 'normalna rodzine'
        • wielo-kropek Re: kochanka... 22.06.06, 00:32
          Dla ciebie pewnie jest normalna sprawa spotykac sie z zonatym facetem
          ktorego wlasnie lubisz. A co jak sie lubi kilku? Wypadaloby dzielic sie
          z nimi po rowno jesli sie rowno ich lubi. Skad wiesz ze lepiej tak jest? Czy
          ty nie widzisz ze poza plecami innej kobiety (zeny tego faceta) klamstwo i
          oszustwo sie dzieje? Ona poslubila go nie po to zeby on ja zdradzal z inna.
          Rozumiem ze moze im sie nie ukladac w malzenstwie, ale to nie jest powod
          by inna kobieta wtracala sie w czyjes malzenstwo. Facet nie jest fair.
          Powinien zrobic separacje z zona a pozniej robic wyskoki do kochanki. Tego nie
          zrobil, a to swiadczy duzo o nim. Swiadczy m.in. o tym ze z czasem kochanke
          tez bedzie poza jej plecami zdradzal z inna. Kto wie, czy tak naprawde
          dzisiaj poza zona i kochanka nie istnieje ta trzecia.
        • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 07:10
          Zapewne tak bedzie ze zostanie przy zonie, bo ja nie chce rozbijac tego co jest
          miedzy nimi.... a to czy on ja dalej bedzie klamal i zdradzal to ja w to juz
          nie wnikam... bo to tak naprawde nie moja sprawa tylko ich. Lubimy sie i jest
          na razie ok... pytanie czy w to wchodzic glebiej czy dac spokoj.
    • searena Re: kochanka... 22.06.06, 00:50
      Sorry za dosłowność ale głupia jesteś okropnie :) Brakuje ci bliskiego człowieka
      i szukasz go wśród żonkosiów?? Nie wydajesz mi się kandydatką na kochankę bez
      zobowiązań. A może lepiej poszukaj wolnego, dobrego faceta który będzie mógł być
      keidyś ojcem twojego dziecka??? Nie wiesz jaka sytuacja jest w domu u tego
      faceta i czy jakiejś kobiety bardzo nie skrzywdzisz. A facet jak to facet, oleje
      was obie i poszuka trzeciej, która też kiedyś oleje, albo ona jego :) Taki to
      gatunek cudzych żonkosiów.
      • wielo-kropek Re: kochanka... 22.06.06, 01:04
        Ogolnie to ty saerena prawde przedstawilas. Duzo ludzi zyje dniem
        dzisiejszym, zeby im dzisiaj bylo dobrze, a to ze komus (zazwyczaj swoim
        uczynkiem sobie tez) krzywde wyrzadzaja na przyszlosc o tym nie wiedza lub
        nie chca wiedziec. Zlo, ktore dzisiaj nie ujrzalo swiatla dnia jest
        prawda swieta. Ludzie oszukuja siebie nawzajem. Naiwni sa stad tez i bladza.
        Wczesniej czy pozniej rozczarowanie maja w nagrode.
      • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 07:14
        Nie oceniaj ludzi tylko po wypowiedzi... bo to czasem jest mylace... Ten uklad
        z facetem jest bez zobowiazan... i jelsi znajde faceta wolnego ktory
        zaakceptuje mnie i moja corcie to jasne ze taki bylby najlepszy... niz taki
        ktory zdradzil swoja zone... Licze sie z tym ze jak zdradzi raz to i pozniej
        poleci dalej... Ale to przeciez o nim swiadczy a nie o mnie.
        • searena Re: kochanka... 22.06.06, 10:23
          Owszem świadczy o tobie. Nie rób drugiemu co tobie nie miłe. Ty się przyczynisz
          do tego że facet bedzie zdradzał swoją żonę, być może do rozpadu małżeństwa.
          Kiedyś role się odwrócą i ktoś zdradzi ciebie, zło wraca do właściciela.
        • wielo-kropek Re: kochanka... 22.06.06, 19:09
          nadia_24 napisała:

          Licze sie z tym ze jak zdradzi raz to i pozniej
          > poleci dalej... Ale to przeciez o nim swiadczy a nie o mnie.
          Niestety ale ja to inaczej widze. Oczywiscie przyznaje ci racje ze to o
          nim swiadczy, ale i o tobie tez swiadczy taksamo. Ty jestes wspoltworczynia
          tych zdrad. Rozdzielasz ja wspolnie z nim i to swiadomie w dodatku Nie
          wybielaj sie tak latwo. To tak jakby dwoch weszlo do sklepu by cos
          ukrasc. Jeden wyciagnal reke po towar, ale towarem pozniej podzielili
          sie po polowie. Drugi zagadywal sprzedawce w miedzyczasie. Czy ten ktory nie
          zdjal z polki tego towaru zlodziejem juz nie jest?
        • mahadeva Re: kochanka... 22.06.06, 22:46
          tylko sie niczym nie zaraź... ja mam takie propozycje od milych zonatych, ale
          boje sie zarazic...
          • nadia_24 Re: kochanka... 23.06.06, 06:49
            wiec zyj w celibacie jak nie wiesz co to znaczy zabezpieczenie... albo kup
            sobie wibrator... powodzenia...
    • nanka5 Re: kochanka... 22.06.06, 07:50
      nadia_24 napisała:

      > moze jest ktos w takiej sytuacji jak ja? moze ktos jest w takim
      > zwiazku juz dluzszy czas... podzielcie sie tym ze mna... moze bedzie mi
      > latwiej.
      >
      > Ja byłam w takim związku, ale nie jako kochanka... jako zona, której wlaśnie
      paniusia taka jak ty (nie potrafiaca znalezc sobie faceta bez zobowiazan)
      zniszczyla szczescie. I to wcale nie jest tak, jak faceci mowia moja kochana,
      ze z zona mu sie nie układa i nawet ze soba nie spia... jest tak jak ci ktos
      napisal... to co chcesz uslyszec - to facet ci powie. Twojego postepowania
      kompletnie nic nie usprawiedliwia - dlatego nie wypisuj bzdur w stylu -
      usprawiedliwiam sie tym, ze z zona mu sie nie uklada. Pomysl przez chwile o
      tym, czy ty chcialabys byc taka zona - i zastanow sie wtedy czy warto pakowac
      sie w taki uklad. na cudzym nieszczesciu nie zbudujesz szczescia - i tego ci
      zycze...
      • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 07:58
        Byc moze tak jest ze slyszymy to co chcemy... I przykro mi ze w Twoim zwiazku
        tak sie stalo... moze nie otrzymywal tego czego chcial? jakos nie wierze w wine
        jednostronna... zawsze lezy ona po obu stronach.
        • nanka5 Re: kochanka... 22.06.06, 08:04
          masz racje wina zawsze lezy po obu stronach - ja jednak nie wlazlam zonatemu
          facetowi do lozka... a moj przyklad mial ci uswiadomic, ze takie kobiety jak ty
          nie ciesza sie najlepsza opinia w spoleczenstwie. bez wzgledu na to jak temu
          facvetowi uklada sie z zona - ty nie powinnas ladowac sie buciorami w cudze
          malzenstwo - tak robia tylko kobiety pozbawione sumienia... a ty masz male
          dziecko i powinnas mu dawac przyklad...
    • kryzolia Re: kochanka... 22.06.06, 07:58
      Twoje życie jest już teraz zagmatwane a TY szukasz nastepnych zawirowań......
      Mysl o przyszłości , a TY koncentrujesz się na dniu dzisejszym, na tym czego CI
      potrzeba teraz....
      Szukaj takich rozwiązań aby budowac swoje zycie..... a w tym wypadku jest to
      wątpliwe skoro facet ma żonę.....
    • deodyma Re: kochanka... 22.06.06, 07:59
      na twoim miejscu na razie bym uwazala. gdyby bym mezczyzna bez zobowiazan...ale
      niestety nim nie jest. radzilabym ci na razie nie angazowac sie zbytnio w te
      spotkania. poczekaj. pozyjesz i zobaczysz co z tego wyniknie.
      • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 08:01
        Jasne :o) nie zaglebiam sie, uwazam... i czekam jak sie to wszystko rozwinie...
        pozdrawiam :)
    • krwawabestia Re: kochanka... 22.06.06, 09:26
      chyba nie ma sensu bo jak ktos jest nie fer wobec innej kobiety to dlaczego
      niby ma byc fer wobec ciebie?
    • garava Re: kochanka... 22.06.06, 10:17
      Mam znajomego, który notorycznie zdradza swoją żonę, ale nie dlatego, że jest z
      nią nieszczęśliwy (bardzo ją kocha i jak zapewnia nigdy jej nie zostawi) ale
      dlatego, że ma duże libido i lubi taki niezobowiązujący z dreszczykiem sex na
      boku. Wykorzystuje kochanki i rzuca.
      • popea1 Re: kochanka... 22.06.06, 13:59
        > Mam znajomego, który notorycznie zdradza swoją żonę, ale nie dlatego, że jest
        z
        > nią nieszczęśliwy (bardzo ją kocha i jak zapewnia nigdy jej nie zostawi) ale
        > dlatego, że ma duże libido i lubi taki niezobowiązujący z dreszczykiem sex na
        > boku. Wykorzystuje kochanki i rzuca.

        Zgodzę się z Gavarą. Znam takich mężczyzn i co ciekawe-zawsze wracają do zon.
        Zdradzają i wracają.

        Co ma powiedzieć Ci facet, który chce się z Tobą przespac? "Lubię bzykać. Chcę
        bzykać. Moge bzykać Ciebie". Poszłabyś na to? Pewnie nie, a kłamstwo (albo
        nawet prawda), że małżeństwo jest nieudane jest tak żałośnie banalne.... Skoro
        jest nieudane, to dlaczego nie zostawi zony? Pewnie ze względu na dobro dzieci?
        Zgadłam?
        Jesli chcesz się pakowac w układ bez zobowiązań, to czemu nie, tylko pamiętaj,
        ze kobiety szybciej od mężczyzn się angażują.... szczególnie od tych zonatych.
    • sylwiaw75 Re: kochanka... 22.06.06, 10:37
      chyba bardzo ci brak miłości bo uwieżyłaś w podstawowe kłamstwo facetów
      żonatych. daruj sobie drania i nie pchaj się w taki związek. masz jeszcze czas
      i możliwości a potem różnie może być.....żona się dowie i może cię odwiedzi po
      co ci to?
    • guciua Re: kochanka... 22.06.06, 11:01
      Masz ochotę być tą trzecią? Nawet jeśli przez moment będziesz szczęśliwa, nie
      przeszkadza ci, że przy okazji niszczysz komuś związek?
      Niby ty nikomu niczego nie ślubowałaś, to on zdradza i jest nie w porządku wobec
      swojej żony ale w jakiś sposób do tego się przyczyniasz. Czy potrafisz zaufać
      mężczyźnie, który jest oszustem wobec innej?
      • natalia_81 Re: kochanka... 22.06.06, 11:18
        O rany, czy wypowiadające się to w większości mężatki ?
        .. dajcie spokój, dziewczyna nie ma 15 lat, zdaje sobie sprawę z wielu rzeczy
        podejrzewam, z sytuacji w jakiej jest!
        Według mnie żadne rady nie pomogą, zrobi jak uważa, jeśli na te chwile jest
        dobrze to nie wyadje mi sie, zeby zrezygnowala z tej znajomosci,, a kto wie jak
        się rozwinie
        Nie mozna generalizowac
        A wypowiadającą się byłam ja - czyli osoba która też spotykala sie z żonatym
        meżczyzną, robie to nadal, łaczą nas krotkie i miłe spotkania bez "seksownych"
        scen.. i tak od prawie 2 lat, a za 3 m-ce biorę ślub..
        To pięknie ze wiekszosc taka święta
        przez to my czarne owce :) bedziemy mniej zauwazalne.. ;>

        Jesli sprawia Ci to przyjemnosc to czemu nie, dobrze jednak miec na uwadze
        mądre slowa moich poprzedniczek ;)
        • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 11:22
          He he ciesze sie ze znalazla sie choc jedna osoba taka jak ja... sotykajaca si
          z zonatym mezczyzna... :) i tak bedziemy zawsze te gorsze... nie zwarzajac na
          nic... powodzonka zycze i wszystkieo dobrego :)
          oczywiscie biore pod uwage te madre slowa Twoich poprzedniczek :-)
          • natalia_81 Re: kochanka... 22.06.06, 11:30
            Wielkie dzięki i wzajemnie!! :)) ( chyba nie tylko pod tym względem jestesmy
            podobne, bo ja też siebie ehhmm nie jestem w 100% pewna, auć...;) )
            Przyznam szczerze, że też miałam obawy na samym początku tej "zakazanej"
            znajomości, ileż to razy mówiłam KONIEC, bo nie wypada itd.....ale chęć i
            sympatia do tego człowieka były silniejsze.. ot co.. :))

            Dzielna bądź dziewczynka :))
            Wierze w Ciebie :)

            pzdr!
      • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 11:19
        Nie mysle w kategoriach niszczenia zwiazku... on sam go niszczy zdradzajac
        zone... i czy to jestem ja czy inna mysle ze nie ma wiekszego znaczenia... Nie
        ufam nawet sobie w 100% wiec co mowic komus...
        • guciua Re: kochanka... 22.06.06, 11:58
          Czy chcesz tego, czy nie - jesteś przyczyną rozpadu ich związku.
          Nie ma małżeństw idealnych, bywają też chwile słabości czy większe wzajemne
          oddalenia od siebie partnerów. Wykorzystując taki moment w ich relacji, czy
          nawet trwałą lukę w ich związku narażasz ich małżeństwo na rozpad.

          Mówisz, że nie jesteś winna, że to on zdradza...
          Z poczuciem winy pewnie łatwo sobie poradzisz, nie zmienia to jednak faktu, że
          gdybyś nie stanęła na ich drodze mogliby sami podjąć decyzję odnośnie swojej
          (wspólnej lub nie) przyszłości. Ty w tej relacji i tych decyzjach jesteś
          niepotrzebnym elementem.
          • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 13:17
            Jesli ni ja to inna by stanela... kolo sie zamyka...
            • guciua Re: kochanka... 22.06.06, 16:12
              Czy jak okradasz śpiącego podróżnego w pociągu też sobie tłumaczysz, że jak nie
              ty, to ktoś inny to zrobi?

              Nie zmienia to w żaden sposób oceny moralnej twojego wystepku.
    • sinsi Re: kochanka... 22.06.06, 11:31
      wiesz co, jestes bardzo naiwna
      i nie mow ze "nie mieszasz sie w jego malzenstwo" i "to tylko bez zobowiazan".
      z wszystkiego co tu napisalas wynika, ze chcesz tego faceta dla siebie, juz go
      usprawiedliwiasz, tlumaczysz jego podlosc wobec zony, juz sugerujesz ze "to zona
      mu nie daje czego on potrzebuje" itd itp.,
      uswiadom sobie jakie to żalosne i podle wobec tej drugiej kobiety.

      czy naprawde chcesz kolejny raz dostac po d... zeby zaczac myslec?

      uswiadom sobie czego naprawde chcesz od zycia, bo skrzywdzisz siebie, i tego
      malego dzieciaka ktorego masz.
      jak dlugo, jak czesto bedziesz mu pokazywac przylepianych pseudo-tatusiow ;
      fajnych-cudzych mezow, ktorzy maja niedobre zony a oni sami sa idealami
      -zmuszonymi sie(!) rozrywac na boku z inną ?
      naprawde o to ci w zyciu chodzi?

      gdyby ci chodzilo o niezobowiazujacy uklad z tym facetem, napisalabys tu
      zupelnie co innego niz napisalas do tej pory. po co ta naiwna obluda? masz juz
      dziecko wypada byc juz doroslą.
      • nanka5 Re: kochanka... 22.06.06, 11:42
        bardzo mi sie podoba to so napisalas. swiete slowa.
      • wietrzniemloda Re: kochanka... 22.06.06, 13:53
        Każdy ma swoją historie życia nie zawsze szczęśliwą , małżeństwa są różna tak
        jak ludzie,
        Sama wyczujesz, czego od siebie oczekujecie i jak się ułoży wasze życie.
        Ja zaryzykowałam i teraz nie żałuje jesteśmy szczęśliwi, partner kocha mojego
        syna traktuje go jak własne dziecko.
        Jego małżeństwo się nie udało ponieważ on chciał mieć rodzinę a jego żona
        robiła karierę i nigdy jej nie było przy nim.
    • zxcvb39 Re: kochanka... 22.06.06, 11:49
      a ja inaczej patrze na zycie niz te jkobiety. iwazam za zdrady byly ,sa i beda.
      mam 15 letni staz malzenski mam mnusttwo kolezanek i wiem ze to nie ze mna jest
      nie tak tylko taki jest juz zycie. moj maz mnie zdradzil i jak kazdy mezczyzna
      wypieral sie tego inne kobiety zaraz w te wymowki wierza bo tak jest lepiej-
      poprostu nie znac prawdy. ja odwdzieczylam sie tym samym mezowi i tak juz
      pozostanie,mezczyzni zdradzaja i uwazam ze nalezy kozystac z zycia ile sie da.
      prpponuje spotkaj sie z nim ale nie daz do rozpadu jego malzenstwa-tylko
      romans,i pamietaj nie badz tylko do lozka wymagaj od niego romantycznych
      wieczorow rozmow . zycie w tedy nabiera smaku-ciesz sie nim dziewczyno. ja
      kocham meza ale nie ufam na tyle by powiedziec jest tylko moj-takie jest zycie
      i z biegiem lat o tym sie przekonasz-a nie przekonasz sie jesli bedziesz nie
      atrakcyjna bo tylko zadbane kobiety maja romanse a te o rozmiarze 44 46 nas
      krytykuja
      • sinsi Re: kochanka... 22.06.06, 11:55
        tiaa.... co rok prorok, byle godziny były opłacone na poziomie.
        a czy norma jest również, że "twojego typu kobiety" zawsze maja poważne problemy
        z ortografią?
        • natalia_81 Re: kochanka... 22.06.06, 12:00
          Jestem pod wrażeniem..
          Teraz sie czepiamy ortografii..

          Same ideały tutaj
          Cholera.
        • ania1022 Re: kochanka... 22.06.06, 23:09
          sinsi napisała:

          > tiaa.... co rok prorok, byle godziny były opłacone na poziomie.
          Malo tego, kazdy prorok z innym tatusiem...
      • natalia_81 Re: kochanka... 22.06.06, 12:02
        Podziwiam tę wypowiedź mężatki i chociaz sama jeszcze nią
        nie jestem, podpisuje sie pod tym "rozmiarem 39" ;)

        i pozdrawiam..
        • natalia_81 Re: post wyżej do zxcvb39 22.06.06, 12:04
      • osa_dlugonosa Re: kochanka... 22.06.06, 12:07
        Wstrzasnelo mna to, co napisalas.
        Tak moze wypowiadac sie tylko osoba nie posiadajaca tzw. uczuc wyzszych. Wiecej
        pisac nie mam ochoty, bo nad takimi paniami nigdy sie nie zatrzymuje.
        I nosze 36/38. :PPPPPPPPPPPPPPPP

        zxcvb39 napisała:
        > a ja inaczej patrze na zycie niz te jkobiety. iwazam za zdrady byly ,sa i
        beda.
        >
        > mam 15 letni staz malzenski mam mnusttwo kolezanek i wiem ze to nie ze mna
        jest
        >
        > nie tak tylko taki jest juz zycie. moj maz mnie zdradzil i jak kazdy
        mezczyzna
        > wypieral sie tego inne kobiety zaraz w te wymowki wierza bo tak jest lepiej-
        > poprostu nie znac prawdy. ja odwdzieczylam sie tym samym mezowi i tak juz
        > pozostanie,mezczyzni zdradzaja i uwazam ze nalezy kozystac z zycia ile sie
        da.
        > prpponuje spotkaj sie z nim ale nie daz do rozpadu jego malzenstwa-tylko
        > romans,i pamietaj nie badz tylko do lozka wymagaj od niego romantycznych
        > wieczorow rozmow . zycie w tedy nabiera smaku-ciesz sie nim dziewczyno. ja
        > kocham meza ale nie ufam na tyle by powiedziec jest tylko moj-takie jest
        zycie
        > i z biegiem lat o tym sie przekonasz-a nie przekonasz sie jesli bedziesz nie
        > atrakcyjna bo tylko zadbane kobiety maja romanse a te o rozmiarze 44 46 nas
        > krytykuja

        Moze i jestes z siebie zadowolona. Ale
        • natalia_81 Re: kochanka... 22.06.06, 12:09
          Niesamowite.
      • nanka5 Re: kochanka... 22.06.06, 12:11
        zxcvb39 napisała:

        bo tylko zadbane kobiety maja romanse a te o rozmiarze 44 46 nas
        > krytykuja


        hahahah a ja nosze rozmiar 36
        • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 13:19
          haha i co Ci z tego z nosisz 36? :o) jak widac nic to nie dalo by zatrzymac
          faceta przy sobie...
          • nanka5 Re: kochanka... 22.06.06, 14:07
            to co napisalas ewdentnie swiadczy o tym jaka jestes kobieta...
            nie zrozumialas raczej tego co napisala wczesniej... wiec ci wytlumacze -
            rozmiar nie ma zadnego zwiazku z tematem tego watku.
    • piiiip Re: kochanka... 22.06.06, 12:41
      najciekawsze jest to ze nie masz zadnego poczucia winy
      byc moze trudno ci wczuc sie w uczucuia kobiety ktorej odbijasz faceta
      sama przeciez nigdy w zwiazku malzenskim nie bylas

      ale pomysl
      jakbys sie czula gdyby ktos postanowil odebrac ci corke?
      • nadia_24 Re: kochanka... 22.06.06, 13:16
        chwila chwila... nie porownuj dziecka do faceta bo to zupelnie inna kwestia...
        nie poczuwm sie do winy bo ja tego faceta wcale jej nie odbijam... jakie
        sdziwne myslenie macie...
        • piiiip Re: kochanka... 23.06.06, 17:38
          nadia_24 napisała:

          > jakies dziwne myslenie macie...

          istotnie
          ludzie ktorzy nie wiedza co to honor i lojalnosc nigdy tego nie zrozumieja
    • wietrzniemloda Re: kochanka... 22.06.06, 13:44
      Ja z dzieckiem 5 letnim on był żonaty ale samotny, teraz miszkamy razem i
      planujemy ślub.
      • agnieszka5661 Re: kochanka... 22.06.06, 13:50
        popieram vanilla5 w każdym calu... byłam kiedyś w podobnej sytuacji, odmówiłam
        zdecydowanie, a jak powiedziałam temu facetowi: przecież Ty masz żonę!! to tylko
        się roześmiał. Później znalazł jakąś inną naiwną, ona z mężem, dziećmi, długo to
        nie trwało. Wiem, że teraz ślini sie do kolejnej. No i oczywiście cały czas jest
        z żoną...
        • jagdam Re: kochanka... 22.06.06, 23:48
          Mam pytanie, cZy ojciec twojego dziecka też ma żonę????

          :)))))

          I drugie: Sprawdziłaś, czy ten twój facet nie ma dzieci, czy tylko mu na słowo
          wierzysz?

          Jak ci potrzeba faceta , wejdź na randki, tam wielu tylko czeka na takie
          okazje.
          • nadia_24 Re: kochanka... 23.06.06, 06:54
            Nie, ojciec mojego dziecka jest kawalerem...
            tak jestem pewna ze on nie ma dzieci...
            a jesli tak bardzo preferujesz te glupie randki w necie to sobie tam
            szukaj ,jak to nazwalas "okazji"... chore jest ze oceniasz kogos po
            wypowiedziach i lepiej wiesz czego potrzebuje i szukam...
            niech zgadne.. kolejna swieta mezatka?
            • nanka5 Re: kochanka... 23.06.06, 07:22
              widzisz tu nie chodzi o swietosc, tylko o troche rozumu. jak juz robic takie
              rzeczy to z glowa, nie raniac przy tym innych. prosty rachunek - poszukaj
              faceta, ktory nie ma zony...
            • jagdam Re: kochanka... 23.06.06, 13:53
              No, kobieto, a po czym to mam ciebie oceniać, jeśli nie po wypowiedziach - to
              jest net, nie real - konkursu piekności tu zorganizować nie można...

              Jesteś głupiutka, jeąśłi jeszcze nie zrozumiałaś, co ci mądrzy ludzie napisali -
              zostaw to małżeństwo w spokoju...

              Wiesz, życie jest takie, że często odpłaca z nawiązką - myślę, że za parę lat
              jakaś 24 - letnia dziewczyna bedzie pisała na czacie o swoich problemach
              emocjonalno - seksualnych, a tą żoną będziesz ty - czego ci bardzo
              życzę :)))))

              (Nie jestem mężatkę, ale jestem dużo mądrzejsz od ciebie i rodzice nauczyli
              mnie szanować ludzi.)
              • nadia_24 Re: kochanka... 23.06.06, 14:56
                Wiec nie osadzaj mnie wcale... a jesli w realu oceniasz tylko po wygladzie
                kogos no to gratuluje!!! nie lada postawa!!! czas pokaze co bedzie... i czy
                jestes madrzejsza ode mnie- nie bylabym taka pewna... bo skad mozesz to
                wiedziec? biorac pod uwage ze co 3ci mezczyzna zdradza swoja zone, duze
                prawdopodobienstwo jest ze i na Ciebie padnie :))))
                • sanna.i Re: kochanka... 23.06.06, 17:32
                  o rany,chcesz to sie pakuj i ludziom tylka nie zawracaj wydumanymi problemami...
                  • piiiip Re: kochanka... 23.06.06, 17:35
                    sanna.i napisała:

                    > o rany, chcesz to sie pakuj i ludziom tylka nie zawracaj wydumanymi problemami..

                    tu bardziej pasowalo by "wydYmanymi problemami"
                    • nadia_24 Re: kochanka... 23.06.06, 21:34
                      wooow... to zabłysłaś teraz... !!!
                      • alpepe Re: kochanka... 23.06.06, 22:04
                        zazdrościsz, bo ty nie miałaś okazji zabłysnąć?
                        Ktoś już powiedział, że nie buduje się własnego szczęścia na cudzym nieszczęściu.
                        Pamiętaj o tym w kontekście własnej dzidzi, ona by chciała byś była szczęśliwa,
                        a nie, żeby cię pokarało życie, za to, że się ślinisz do żonatego.
                      • kasiar74 Re: kochanka... 23.06.06, 22:59
                        skoro masz juz zdanie na ten temat i sie z nim spotykasz to po co tu jestes?
                • jagdam Re: kochanka... 27.06.06, 22:31
                  Nie padnie, słonko, bo jak już wspomniałam nie jestem mężatką, hi,hi....
                  • women22 Re: kochanka... 29.06.06, 12:29
                    i w ten sposob sie rozpadaja zwiazki,bo gdyby nie bylo kobiet tak proznych i
                    zdesperowanych to mezczyzni zostali by w domu,a tak wiedza ze moga sobie
                    znalesc taka desperatke ktora da mu to co bedzie chcial w zamian za niewiele,a
                    i tak wroci do ŻONY.Zenujące.
                    • skorpionica11 "a róbta co chceta" przecierz dorośli jesteście:) 29.06.06, 12:55
    • bri Re: kochanka... 29.06.06, 13:43
      O matko, czemu kobiety same sobie fundują takie tragedie. Jemu nie przeszkadza,
      że masz dziecko bo najwyraźniej nie ma zamiaru brać go pod opiekę.
    • mathias_sammer Re: kochanka... 29.06.06, 14:05
      Zapamietaj sobie jedna prawde na cale zycie (jesli potrzebujesz obszerniejszego
      tekstu poczytaj Przekroj sprzed 2 tygodni, moze wreszcie cos uswiadomia sobie
      kobiety takie jak Ty)

      Kochanka NIGDY NIE BEDZIE SIEDZIALA PRZY STOLE WIGILIJNYM, NIE SPEDZI SYLWESTRA
      I NIE POJEDZIE NA URLOP ze swoim wybrankiem. NIGDY, rozumiesz, czy jeszcze nie
      rozumiesz?

      M.S.
      • kowianeczka Re: kochanka... 29.06.06, 15:20
        Szkoda pradu Mateuszku. I za 20 lat nie zrozumieja swojego polozenia. Jedyne co
        bedzie pewne i stale (obok faktu, ze wszyscy umrzemy) to wysoki, latami
        utrwalany poziom pretensji, zalu i obwiniania za stracone lata.

        k.
      • women22 Re: kochanka... 30.06.06, 10:45
        mathias_sammer napisał:

        > Zapamietaj sobie jedna prawde na cale zycie (jesli potrzebujesz
        obszerniejszego
        >
        > tekstu poczytaj Przekroj sprzed 2 tygodni, moze wreszcie cos uswiadomia sobie
        > kobiety takie jak Ty)
        >
        > Kochanka NIGDY NIE BEDZIE SIEDZIALA PRZY STOLE WIGILIJNYM, NIE SPEDZI
        SYLWESTRA
        >
        > I NIE POJEDZIE NA URLOP ze swoim wybrankiem. NIGDY, rozumiesz, czy jeszcze
        nie
        > rozumiesz?



        Popieram w 100%,najlepsza wypowiedz na tym forum,gratuluje.
    • margie Re: kochanka... 29.06.06, 15:31
      hmm, postaw sie moze w sytuacji zony. Chcialabys? To nie rob drugiemu, to tobie
      niemile.... Wg mnie jak facet chce byc uczciwy to sie rozwodzi a potem uklada
      sobie zycie. Poza tym, jak raz zdradzil, to pewnie bedzie to robil z kazda
      nastepna kobieta. Nie pakuj sie w ten uklad, zareagowalas pozytywnie, bo
      czujesz sie samotna i brak ci faceta. Ale nie tedy droga, nie przez rozbijanie
      innego zwiazku.... I facet jak chce zdradzic a widzi podatny grunt, zawsze
      powie, nie jestem szzcesliwy w zwiazku.... bo co ma powiedziec? ze jest
      zajebiscie szczesliwy, w zyciu sie z toba nie zwiaze, ze chodzi mu tylko o sex?
    • cynamon_22 Re: kochanka... 30.06.06, 10:37
      Facet, który raz zdradził, zdradzi jeszcze nie raz. Przez pierwsze dwa lata
      jest chemia i miłość, a potem zaczyna mieć kosmate myśli. Miej więc na
      względzie, że za parę lat możesz być w pozycji zdradzanej żony. Związek z
      żonatym to dla kochanki dużo cierpienia i dużo szczęścia, wszystkiego w
      nadmiarze. Ale wciąga...
      Pozdrawiam i powodzenia w podejmowaniu decyzji:-)
    • kryzolia Re: kochanka... 30.06.06, 12:45
      POprzednicy w większosci rozważali moralna stronę tego związku, szczególnie
      podkręślając obecność żony.

      A moim zdaniem dyskusja powinna dotyczyc tego czy to co robisz jest drogą dla
      Ciebie. Otóż nie jest. Tak postepując pokazujesz do jakiego stopnia nie kochasz
      siebie, nie cenisz, zyjesz dniem dzisejszym bo nauczyłaś się żyć na skróty, i
      wcale nie widze u Ciebie dorosłośći na którą ktos się powoływał. MOja rada:
      zacznij mysleć i wydoroślej....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja