Dodaj do ulubionych

mój słaby punkt....ona

28.06.06, 17:43
Byliśmy 2 lata ze sobą związek bardzo namiętny,żywy,ognisty pełen emocji
czego efektem była nieplanowana ciąża.Niestety pewnego dnia ona się żle
poczuła wylądowała w szpitalu poroniła w 4 miesiącu.Po tym co się stało
wydawało się że byliśmy scementowani jak nierozerwalna ściana.Jednak z czasem
ona zaczęła mówić że nie wie czy mnie kocha,zamykała się w sobie,
przechodziła doły. Z jej strony zaczęły się kłótnie,fochy oskarżanie o
głupoty oraz ciągła zmienność.Co ciekawe zawsze słyszałem że jestem jej
facetem życia że żałuje że nie poznała mnie wcześniej i że nikt nie był dla
niej taki kochany .Byłem przy niej coraz więcej ale coraz więcej czułem że
ona to wykorzystuje.Chciałem odejść a ona prosiła o czas mówiła że jest
rozbita tym co się stało.Na koniec zarzuciła mi wszystko co złe,by póżniej
pisać po pijaku smsy,przepraszać zaczepiać, tłumaczyć się.Wszystko się
uspokoiło po kilku miesiącach ale przez przypadek zadzowniłem do niej
wczoraj ,ona mnie nie poznała,usłyszałem ją i coś mi się zrobiło zaczęlo
wszystko przypominać....Od kilku miesięcy jestem z inna kobieta z którą
zaczęło mi się układać,zaczęło mi coraz mocniej zależeć w dodatku ona od
tygodnia jest w francji w pracy piszemy do siebie naprawde tęsknie za
nią.Dodatkowo wczoraj z firmy wysłali mnie praktycznie pod sam blok ex w celu
załatwienia sprawy.Coś zaczęło mnie ciągnąc by poprostu pogadać z ex a jestem
przecież z kobietą do której naprawdę zacząłem czuć coraz więcej.Czy tel do
ex to będzie już zdrada i największe sku..o?
Obserwuj wątek
    • occasion Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 17:48
      jeśli zależy Ci na tej drugiej kobiecie, to nie rób tego...a jeśli juz zrobisz,
      to jej o tym nie mów, a jesli powiesz, to szczerze...
    • kaktusik0 Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 18:18
      telefon to jeszcze nie zdrada, ale po co kusić los? Lepiej zamknąć za sobą ten
      rozdział życia i skupić się na tym co teraz masz i co budujesz z kimś innym.
    • alpepe Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 18:22
      tylko po co?
      Ponoć zależy ci na kimś innym.
    • mmm_kkk Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 18:28
      A ja myslę że nie oszukasz siebie i nawet jesli teraz się nie odezwiesz do ex
      to pewnie będziesz tego załował.Rób jak serce ci podpowiada.Lepiej zrobić i
      załować niz całe życie rozmyslać i zastanawiać się czy nie byłoby lepiej gdybyś
      zaryzykował.Co ma być to będzie,pewnych spraw,a napewno w miłości 'nie
      przeskoczysz'.
      • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 20:54
        Chodzi o to że to wszystko było nie jasne.Ciągłe teksty o miłości o byciu razem
        mieszane z załamaniami się z dołami z niepewnością.wchodząc w nią z związek ona
        była po 2 latach ze swoją pierwszą miłością.Wiem że było między nimi ok a potem
        koleś się zmienił zaczął ją wyzywać obwiniać za wszystko była kłębkiem nerwów
        niewieżącą w siebie dziewczyną.Dotego ona ma bardzo nerwowy charakter : wyjścia
        z domu pod wpływem nerwów,rzucanie słowami pod wpływem chwili ,awantury.po tym
        co się stało to się pogłebiło-nerwowość,zmiany tego co mówiła nawet w ciągu 1
        dnia.Mieszane dni miłości z dniami że nie chciało się gadać o czym
        kolwiek .Gdybym rozstał się z kobieta w normlanych okolicznościach nie byłoby
        kłopotu a tak został ogromny mętlik w głowie,wiele spraw niewyjaśnionych.To
        mnie ciągnie właśnie by się przekonać jaka jest naprawde raz na zawsze.A jestem
        naprawdę z kochaną kobietą,chodz przyznam ze 2 miesące temu było tak że były
        rozmowy na temat co dalej.Ale to minęło,zaczęło się to układać między nami.Chce
        być fair wobec mojej kobiety,nie chce wyjść na kolesia który pod obecność
        swojej kobiety kontaktuje się ze swoją ex.Nie ukrywam że się szarpie i sam nie
        wiem czy tu chodzi o uczucie do ex,wiem ze ex zawsze będzie dla mnie kimś
        bliskim ale chce sobie też ułożyć życie.Zdaje sobie sprawę że jak nie postapie
        może być zle:(
        • antygen Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 21:20
          współczuje rozterek. Mój ex tez czasem do mnie dzwoni, uwazam, ze to miłe. Ale
          to pewnie jest inna sytuacja. ja sie z niego wyleczyłam. A co zrobisz, jak ci
          sie rozplacze w słuchawkę i poprosi zebys przyszydl, przytulił. Skończycie w
          łóżku, na bank. A potem znowu będziesz miał wyrzuty sumienia, tym razem wobec
          tej co jest we francji..........
    • migotunia Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 21:20
      Zastanow sie jak bys Ty sie czul gdyby to Twoja dziewczyna, ktora jest we
      Francji, zachowywala sie tak, jak Ty.
      Zdecyduj sie wreszcie z ktora chcesz byc. Czesto do naszych bylych partnerow
      czuje sie jakis sentyment, czasem pewnie kazdy sie zastanawia co by bylo gdybym
      sie z nim (nia) nie rozstala itd nawet jesli sie jest w szczesliwym zwiazku.
      Poza tym czlowiek ma zwyczaj pamietania tego, co bylo dobre. Skoro sie
      rozstaliscie to widocznie mieliscie powody. Poza tym ktos juz powiedzial, ze
      dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi.
      Jesli sadzisz ze nadal kochasz swoja eks to idz do niej ale nie oszukuj tej
      drugiej bo to nie fair. Jesli jednak to tylko chwila slabosci (bo przypadkowo
      znalazles sie pod jej blokiem) to sobie odpusc. Ale zdecyduj sam.
      • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 21:39
        narazie mam koktajl w głowie i mogłem już zrobić głupotę.ale mam przegląd w
        głowie tego co było kiedyś i staram sie myśleć logicznie a nie na podstawie
        sentymentu i poczucia chwili.Poprostu sam nie wiem czy to zwykła ciekawość czy
        coś więcej względem ex
        • antygen Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 21:59
          I chyba lepiej zeby tak zostalo. Moze cholerka zajmij mysli czymś innym. i nie
          tylko mysli, ręce też. Ja, jak mam mętlik w głowie, sprzatam gruntownie, z
          odsuwaniem mebli włącznie, albo robie pranie ręczne. I tak się uchetam, że mam
          wszystkiego dość i idę spać. Prymitywne to ale działa.
        • lady284 Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 22:17
          Twoja ex zachowywała się tak kiedyś bo potrzebowała stabilizacji i jej nie
          miała. Nie wspomniałeś jakie były plany jak zaszła w ciążę. Planowany był
          ślub???
          Myślę, że nawet po poronieniu gdybyście byli w małżeństwie ułożyłoby się wam
          dobrze a kolejna ciąża i dziecko zamazałoby ślady przeszłości i przykrych dla
          niej zdarzeń.
          Chyba troszkę czasu minęło a Ty wracasz do niej myślami...hmm jednak myślę, że
          jeśli wtedy nie udało wam się stworzyć związku to cóż teraz? Ale kto wie...
          I pamiętaj jeśli zadzwonisz do ex to przemyśl co masz mówić, żeby nie było
          sytuacji że ona będzie chciała związać się z Tobą, Ty okaże się np.- jednak-
          nie......a dziewczyny są złośliwe , Twoja obecna kobieta zostałaby o tym
          skrzętnie poinformowana..
          Są emocje ale trzeba też używać głowy.
          • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 22:41
            oczywiście od razu zdeklarowałem się że chcę być z nią i nie przez ciąże
            poprostu bardzo tego pragnąłem i byłem na 1 miliard pewny że chcę jej na
            zawsze.Ona bała się poważnego związku chciała pobawić się pozyć szczególnie po
            tym co się stało.Mówililiśmy sobie że spróbójemy znów kiedyś.naprawdę wyglądało
            to "różowo" czułem jedność.Ona mówiła mi że gdyby nie ja nie wyszłaby z
            tego.Lekarze powiedzieli że nie powinna zajść w ciąże przez kilka miesięcy bo
            to byłoby grożne.ona starsznie naciskała wręcz błagała o sex .Ja długo
            odmawiałem ale się złamałem,nie chciałem bo ona nie chciała stosować żadnych
            zabezpieczeń... doszedł nieregularny cykl i pytanie czy tym razem znów coś się
            stanie.Wiem brzmi to nieprawdopodobnie ale tak było życie w ciągłych
            nerwach.Prosiłem idz do lekarza a ona że po tym co się stało nie pójdzie do
            żadnego(miała wstręt).Potem zaczęły się teksty że to tylko jej sprawa że i tak
            nic nie zrozumiem i zaczęła traktować mnie tak jakby mnie to nie bolało co się
            stało i było mi obojętne.A przecież słuchałem jej,byłem przy niej,często
            rzucałem wszystko bo była w fatalnym stanie psychicznym,nie mówiąc już o
            nocnych telefonach smsach .Wstawałem rozmawiałem w nocy wtedy dopiero szła
            spać,oragnizowałem czas by czymś się zajęła.Niestety z jej strony było coraz
            więcej nerwów,zarzutów o wszystko tylko do mnie i do rodziny.Do znajomych grała
            super uśmiechniętą dziewczynę a na bliskich się wyżywała.A na koniec dostałem
            jakby w pysk słysząc że nie umiałem jej z tego wyciągnąć,że wszystko to moja
            wina itd mimo iż byłem praktycznie zawsze i wszędzie.
            • lady284 Re: mój słaby punkt....ona 30.06.06, 14:04
              po prostu dziewczyna chciała wyrzucić złość na całe otoczenie za to co się
              stało, obwinić wszystko dookoła.....to ciężkie przeżycie
              z drugiej strony ona już o tym "zapomniała", a Ty mam wrażenie wracając do niej
              przywróciłbyś tamten stan może nie zbyt gwałtownie ale jednak
              ona nie potrafiła sobie sama ze sobą poradzić i stąd rozpad związku..
    • onlyju Re: mój słaby punkt....ona 28.06.06, 22:51
      to nie zdrada. ale postaw się na miejscu kobiety, na której obecnie Ci zależy -
      czy będzie zadowolona, obojętna, zla, zazdrosna? jeśli poczuje się źle - nie
      powinieneś tego robić.
      z takich kontaktów nigdy nie wynika nic dobrego.

      ja bym sobie takich kontaktów nie życzyla i na takie sobie i bylemu nie
      pozwalam.
      • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 13:10
        wiem jedno jak teraz się teraz nie odezwę do ex to nie odezwę sie juz w
        ogóle.tak sobie założyłem bo wychodzi moment jak się spotkaliśmy jej imieniny a
        wiadomo zawsze łatwiej zacząć mieć pretekst.tylko nie daje mi spokoju to że
        moja obecna kobieta nie zrozumiałaby moich intencji tego że chce raz na zawsze
        dowiedzieć się jaka jest moja ex teraz bez emocji jak się wszystko
        uspokoiło.wiem że gdybym o zrobił czułbym się "czysty z myślami o
        przeszłości".tylko że przez to mogę sobie rozwalić obecny związek
        • sama25 zanim cokolwiek zrobisz 29.06.06, 13:34
          zastanów się czy WARTO. Przeszłości nie zmienisz, masz przed sobą tylko
          przyszłość i to z inną. Warto ryzykować, może lepszym, spokojniejszym związkiem,
          sam oceń. Twoja ex z tego co opisujesz ma spore problemy emocjonalne, może
          psychiczne. Takie osoby są nieobliczalne, wszystko się może zdarzyć.
          Jeszcze weź pod uwagę tą drugą, dowie się i co? pozdrawiam
        • onlyju Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 14:01
          skąd ta potrzeba do grzebania w przeszłości?
          przecież jak by nie patrzeć - jest to przeszłość.
          swoją ex znasz. wiesz, że w sytuacji kryzysowej i traumatycznej (strata
          dziecka) funkcjonuje bardzo negatywnie. to poniekąd normalne, ale świadczy
          niestety o pewnej niedojrzałości. wszystko, co nas spotyka, choćby nie wiem,
          jak było negatywne - ma nas czegoś nauczyć. ani ona (tracąc dziecko) ani Ty
          (rozstając się z nią) niczego się o sobie nie nauczyliście.
          sentyment niech pozostanie sentymentem. jeśli się z nią skontaktujesz - nie
          odkryjesz nic nowego. będziesz na nią działał po pewnym czasie drażniąco i
          irytująco, bo to Ty miałeś być ojcem dziecka, które straciła. znam identyczny
          przypadek. ona poroniła, ona zaczęła być nieznośna, obwiniała siebie za tą
          stratę, później jego, konflikty, rozstanie. powrót i po pół roku drugie
          rozstanie w identycznej atmosferze, w końcu jednak z przekonaniem, że nie mogą
          razem dalej być.

          jeśli szukasz pretekstu, oznacza to, że rzeczywiście pozostanie w Tobie piętno
          wielkiej miłości i potężny sentyment do tej dziewczyny. kontaktując się z nią
          możesz wszystko zepsuć - swoje życie, swój obecny związek, życie swojej obecnej
          kobiety. i tak dużo znosi, będąc z Tobą i mając świadomość tego, z jakiego
          zwiazku wyszedłeś. i tak przeżywa, że był ktoś, kogo uważałeś za najważniejszą
          osobę na świecie.

          widzę, jak stopniowo pchasz się w błąd popełniony przez wielu moich
          znajomych... i wiem, że będzie to miało fatalne skutki.
          już po wszystkim. zgaś w sobie tą potrzebę, dziką ciekawość i pęd ku
          przeszłości. patrz w przód. tyle piszesz o swojej obecnej dziewczynie... tyle
          ciepłych słów. i podajesz sam sobie przepis na to, jak ją stracić (po to, by
          wpakować się w coś, co już dawno nie jest tego warte).

          nie ma argumentów za. nie znam.
          widzę natomiast masę argumentów przeciw.
    • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 13:58
      Ona mi mówiła że to co się stało dobiło ją i że starciła ostatnia iskrę do
      życia i bycia szczęśliwym.wiem że sie upijała na imprezach chciała pokazać jaka
      z niej luzaczka w między czasie wysyłała mi smsy by pózniej nie pamietać że
      cokolwiek takiego miało miejsce.Każda z was gdyby ją poznała o tak
      stwierdziłaby normalna miła o anielskim głosie dziewczyna.A sam wiem z rozmów o
      wszystkim i o niczym że nawet jej najbliższa przyjaciółka od serca bardzo mało
      wie.Do innych miła uśmiechnięta bardzo towarzyska, a gdy się wejdzie w
      domowe,osobiste sprawy dziewczyna wewnątrz siebie mająca doły,załamania,ataki
      nerwów podczas których mówi takie rzeczy że wiele osób od razu by odeszło,chyba
      do końca życia niee zapomne telefonów np 1-2 w nocy że była awantura w domu
      środek zimy ona chodząca gdzies na dworze minus 20 stopni a ja samochodem ja
      szukałem i nakłaniałem do powrotu do domu.Odnosze wrażenie że do mnie i
      rodziców mogła sobie pozwolić na chamskie zachowanie,fochy oskarżanie bo
      wiedziała że jesteśmy a do obcych ludzi była zupełnie inna zmieniała się jak
      kameleon.Tylko że też bardzo wiele było super chwil takich że poprostu czułem
      się jak w niebie,rozmowy o wspólnym zamieszkaniu miłości,szczęściu itd.Jak
      można ją zrozumieć gdy przez 2 lata słyszałem jak bardzo mnie kocha by na
      koniec że to tylko zauroczenie a jak się rozstaliśmy histerczyne telefony smsy
      że naprawdę mnie kochała.Wciągnąłem się w ten związek bardzo bardzo mocno,przez
      wiele miesięcy czułem się że jestem z aniołem.Obecny związek jest bardzo
      dojrzały,wyważony,poukładany,napewno jest kompletnie inny tak jak kobieta z
      którą jestem.Obecna partnerka jest prawdziwą kobietą,bez wariacji i szalenstw i
      takiego powaera jak ex.Bardziej poukładana kobieta,bardziej stonowana super
      kandydatka na mamę ,żone
      • onlyju Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 14:05
        a Ty mimo wszystko spodziewasz się od ex, której niestety (jak to zwykle bywa)
        trauma po stracie dziecka zaburzyła prawidłowe funkcjonowanie, że znów będzie
        cudownie.
        nie myślałeś nigdy, że to Ty (autor dziecka, które straciła) wywołujesz w niej
        tak negatywne emocje i zawsze będziesz wywoływał? że przy Tobie w większości
        czasu będzie pokazywała złą, a nie dobrą stronę?

        zastanów się, gdzie jest teraz Twoja miłość, w której kobiecie ja ulokowałeś.
      • sama25 Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 14:38
        Obecny związek jest bardzo
        > dojrzały,wyważony,poukładany,napewno jest kompletnie inny tak jak kobieta z
        > którą jestem.Obecna partnerka jest prawdziwą kobietą,bez wariacji i szalenstw i
        >
        > takiego powaera jak ex.Bardziej poukładana kobieta,bardziej stonowana super
        > kandydatka na mamę ,żone
        i po powyższym zastanawiasz się co masz zrobić? Masz super babkę. Jeśli szukasz
        wraźeń i dodatkowych emocji to może zapisz się na jakiś kurs przetrwania (są w
        końcu wakacje), tam też będzie sporo fanu i emocji. pozdrawiam
      • lady284 Re: mój słaby punkt....ona 30.06.06, 14:08
        twoja ex jest rozchwiana emocjonalnie, tak w przyszłości zapewne mogłoby
        wyglądać z nią życie - na początku euforia z powrotu, po czasie dojdziecie
        właśnie do tego punktu: że będziesz jeździł za nią po mrozie...
    • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 15:04
      chyba nigdy nie zrozumiem jednego.po tym co się stało byłem przy niej nigdy nie
      odwróciłem się od niej plecami,wręcz przeciwnie ciągle od niej słyszałem że
      dzięki mnie to przeszła,że nikt nigdy nie był dla niej tak wporządku i taki
      dobry i że jest pewna że jestem facetem jej życia.naprade oddałem jej każdą
      chwilę,wysłuchałem,dawałem masę ciepła,.gdy kilka miesięcy po tej tragedii
      zaczęła mówić o rozstaniu powiedziałem ok.potem prosiła mnie o czas że musi
      sobie poukładac wszystko dałem jej go mimo że nie miałem żadnej gwarancji na
      nic.ona będąc z innym facetem zaryzykowała bez zabezpieczeń,zaszła w ciąże
      wzięła postinor.jak sie poznaliśmy ciągle mówiła o tym była przybita,czuła się
      winna.Koleś którego kochała po tym co się stało ją olał traktował jak
      przedmiot.Ja zachowałem się odwrotnie co i ona podkreślała,mimo zabezpieczeń i
      sexu w dni nie płode pękła gumka(jedyny raz w życiu) i przesunął się okres
      (miała zawsze wręcz co do dnia)-jednym słowem był to dla nas duży szok.Zawsze
      wydawało mi się że jeśli partner jest z kobieta w takiej chwili to ona to
      doceni że zobaczy że może na niego liczyć no i sie zawiodłem.
      • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 15:17
        co do rozstania to ja nie uciekałem od tego wrećz przeciwnie.kilka miesięcy
        żyłem ze świadomością że kolejny dzień może być naszym ostatnim dniem
        razem.zostałem dla niej bo ją kochałem na maxa
        • onlyju Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 15:51
          czas przenieść swoją miłość na inny obiekt.
          Twoja ex wykazuje typowe objawy traumy po stracie dziecka.
          kobiety wówczas często kojarzą wszystko, co najgorsze z niedoszłym ojcem tego
          dziecka i to właśnie on przypomina im najbardziej o tej stracie.
          nie musi tak być zawsze, ale powinieneś przestać roztrząsać lub po prostu do
          niej wrócić, by się przekonać na własnej skórze. wyraźnie tego potrzebujesz.
    • takapl Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 17:02
      jak mowisz o swojej ex to tak jakbym widziala siebie spotkala mnie podobna
      sytuacja i uwiez mi niewiedzialam co wtedy robie czasami az bilam swojego
      chlopaka chodzil biedny z podrapana twarza czasami wielkie awantury o nic
      wypominanie dopiero jak sie przygladam temu co bylo z perspektywy czasu widze
      jak strasznie sie zachowywalam... a wtedy nie moglam zapanowac nad soba to bylo
      silniejsze odemnie... a moj chlopak caly czas przy mnie byl zrywalam z nim pare
      razy choc bardzo mocno go kochalam i kocham... ale on i tak bym caly czas przy
      mnie i teraz jestesmy dalej razem i bardzo szczesliwi :) i mysle ze mozesz
      porozmawiac ze swoja ex moze to jest milosc i nie warto jej zmarnowac ...
      • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 29.06.06, 18:01
        ja odnosiłem dziwne wrażenie że dopóki byłem jej potrzebny umiała panować nad
        emocjami.jak czuła się pewniej to się zaczynało od nowa.na jakies 2 mies przed
        ostatecznym rozstaniem zaczął odzywać się jej ex .ona powiedizała mi o tym ale
        nie powiedziała o wszystkich rozmowach.po jakies 4-5 dniach rozmów zaczęła mi
        ryczeć że on jej wszytsko rozgrzebał żę wszystko w niej odżyło itd.po 2 dniach
        stwierdziła że kocha tylko mnie i żeby traktował ją tak jak ....najdelikatniej
        umiem ,że zrozumiała bardzo dużo....za 2 dni stwierdziła że jednak nie możemy
        byc razem.takich zmenności było dużo,i nie dotyczyczyły one tylko uczuć ale
        codziennych sytuacji.naprawdę rozmowy z nią były bardzo trudnę .wiele prób
        wyjaśnienia sobie cokolwiek kończyły się jej tekstem że nie chce rozdrapywać
        spraw,zaczynała wymyślać sobie rzeczy na mój temat jakie były wygodne ale jakie
        nigdy nie miały miejsca.gdy próbowałem wyjaśniać słyszałem tylko że ona wie
        swoje.to było jak dla mnie zachowanie 15 latki a nie kobiety.ja naprawdę już
        nie wiem czy miałem być chwilowym pocieszeniem po jej byłym mimo że jak
        gadaliśmy na początku bardzo szczerze ona zaprzeczała(chodz masę razy mówiła że
        nie umie sobie darować tego że weszła w poprzedni z wiązek i dała temu
        kolesiowi całą siebie),czy naprawdę mnie kochała (teksty o ślbie,wspólnym życiu
        o tym że będziemy mieć kiedyś dziecko),czy to że związałem się z nią 1,5 mies
        po jej poprzednim zwiążku(ona z tymi przeżyciami) plus to co się nam
        przytrafiło i ona nie miała czasu by to przegryzc.bardzo wiele razy mówiła i
        czuła się winna temu że wie że jestem zawalistym facetem a ona to niszczy ,że
        nie wie czemu tak to jest.naprawdę nie wiem co w jej głowie siedzi bo ona
        działa pod wpływem chwili,emocji,dni płodnych lub nie.myślę że ona sama nie wie
        o co jej biega i w tym cały problem.ona ma urodziny w niedzile.czy wypada jej
        wysłać życzenia i jakiegoś kwiatka?czy to będzie bezsensowne?
        • kate.y Re: mój słaby punkt....ona 30.06.06, 11:35
          cos mi sie zdaje ze chyba sie z niej jeszcze niewyleczyles... Ja uwazam ze to
          troche swinstwo w stosunku do obecnej dziewczyny ale chyba ja docenisz jak ja
          stracisz i dopiero wtedy stwierdzisz ze ja tez kochalas na maxa....
    • nombrilek tak 29.06.06, 17:59
    • lidiakrzysztof Re: mój słaby punkt....ona 30.06.06, 07:38
      ....nie dzwoń ! Dziewczyna z którą jestes teraz wcześniej czy później dowie sie
      o tym ( jeśli oczywiście sam jej o tym nie powiesz ) i nie masz pojęcia co ona
      przeżyje!!!!!!!!!!! Strasznie ją zranisz !
      • helena39 Re: mój słaby punkt....ona 30.06.06, 11:00
        Witaj

        wedlug mnie powinienes skonczyc z obydwiema kobietami......zapomniec o ich
        istnieniu.......zapytasz dlaczego

        po prostu od jednej nie odzeszles na 100% OD EX
        a jesli chodzi o obecna to nie jestes zanangazowany na 100% .....
        czyli wniosek jest jeden.....potrzebujesz czasu dla siebie .....
        przemyslen.....nie na goraco.....bez emocji.....

        pozdrawiam
        Helena
        • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 30.06.06, 13:25
          Wszystko rozbija się o to że ja jestem człowiekiem który musi mieć wszystko
          poukładane wżyciu.Jestem szczęśliwy z obecną kobietą ale siedzi we mnie taki
          gwózdz z przeszłości który co jakieś czas wszystko rozdrapuje,mały gwozdz ale
          cholernie dokuczliwy.Wszystko gra i przychodzi jakiś dzień że jestem w pobliżu
          jej domu,czy leci jakaś piosenka czy ogólnie coś mi się z nią kojarzy no i
          wtedy przeszłość zaczyna ożywać.Dlatego że to długie rozstanie,mase sprzecznych
          słów i sytuacji stworzyło mase domysłow,przypuszczeń i niewyjaśnionych spraw.A
          ja chce czuć sie od tego w końcu wolny raz na zawsze i szukam sposobu żeby to
          zrobić.
          • helena39 Re: mój słaby punkt....ona 01.07.06, 09:26
            witaj....

            Niewiem czy kiedys czytales ksiazke Dostojewskiego...."Idiot"...
            tam bohaterka byla "awanturnica".....waszyscy mezczyzni uganiali sie za
            nia....pomimo klopotow jakich przysparzala....
            niewiem czy nie nalezysz do thych mezczyzn.....
            oni lubia czasem nieprzewidywalnosc sytuacji i sprzecznosc ....
            ....po prostu innosc fascynuje...

            pozdrawiam
            Helena
            • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 01.07.06, 12:16
              ja walczylem o nia o zwiazek o to by byc pewnym ze zrobilem wszystko by to
              uratowac,nie chodzilo o uganianie sie za jakas nastolatka ktora uwaza sie za
              och i ach i kopie w d... facetow.chodzilo o ogrmone uczucie ,o te nasze
              przezycia ,namietnosc i wiele drobych spraw.ale juz jest po wszystkim pozbylem
              sie tego z glowy co mnie meczylo tak dlugo i czuje sie superowo
              • helena39 Re: mój słaby punkt....ona 02.07.06, 00:37

                jestesmy po to razem aby sie wzajemnie dopelniac......
                niekonczaca sie "walka".....o cos o kogos nie zawsze uwienczona jest sukcesem
                podkreslasz slowo ...."czuje sie superowo"......i tak powinno byc
                stare odeszlo, ciesz sie nowym.....tam tez sie kryje niepowtarzalnosc,
                tajemniczosc......

                Helena
    • filipkowalski Re: mój słaby punkt....ona 02.07.06, 06:20
      ......myslalem ze juz po wszystim a cos czuje ze w ciagu kilku dni dowiem sie
      wiecej o tym co bylo miedzy nami od niej niz przez 2 lata...zawsze lepiej zyc z
      pelna swiadomoscia.......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka