filipkowalski
28.06.06, 17:43
Byliśmy 2 lata ze sobą związek bardzo namiętny,żywy,ognisty pełen emocji
czego efektem była nieplanowana ciąża.Niestety pewnego dnia ona się żle
poczuła wylądowała w szpitalu poroniła w 4 miesiącu.Po tym co się stało
wydawało się że byliśmy scementowani jak nierozerwalna ściana.Jednak z czasem
ona zaczęła mówić że nie wie czy mnie kocha,zamykała się w sobie,
przechodziła doły. Z jej strony zaczęły się kłótnie,fochy oskarżanie o
głupoty oraz ciągła zmienność.Co ciekawe zawsze słyszałem że jestem jej
facetem życia że żałuje że nie poznała mnie wcześniej i że nikt nie był dla
niej taki kochany .Byłem przy niej coraz więcej ale coraz więcej czułem że
ona to wykorzystuje.Chciałem odejść a ona prosiła o czas mówiła że jest
rozbita tym co się stało.Na koniec zarzuciła mi wszystko co złe,by póżniej
pisać po pijaku smsy,przepraszać zaczepiać, tłumaczyć się.Wszystko się
uspokoiło po kilku miesiącach ale przez przypadek zadzowniłem do niej
wczoraj ,ona mnie nie poznała,usłyszałem ją i coś mi się zrobiło zaczęlo
wszystko przypominać....Od kilku miesięcy jestem z inna kobieta z którą
zaczęło mi się układać,zaczęło mi coraz mocniej zależeć w dodatku ona od
tygodnia jest w francji w pracy piszemy do siebie naprawde tęsknie za
nią.Dodatkowo wczoraj z firmy wysłali mnie praktycznie pod sam blok ex w celu
załatwienia sprawy.Coś zaczęło mnie ciągnąc by poprostu pogadać z ex a jestem
przecież z kobietą do której naprawdę zacząłem czuć coraz więcej.Czy tel do
ex to będzie już zdrada i największe sku..o?