zazulam
22.08.06, 19:43
....temat rzeka prawda?? :))
Jestem 6 lat po ślubie, szczęśliwie, z dwójeczką dzieciolków. Na początku nie
mieliśmy akceptacji teściowej, była po rozwodzie, mojego męża traktowała jak
swoją własność, miał być na każde jej zawołanie, do dyspozycji- synek mamusi
chociaż miał 25 lat. Chcieliśmy być niezależni, udało się.Nawet nie
korzystamy specjalnie z pomocy rodziców w kwestiach pilnowania dzieci.
Moja teściowa ma pretensje że nie mówię do niej MAMO. Moja mama nie
żyje.Zmarła jeszcze przed ślubem. Nie czując akceptacji było mi nawet trudno
mówić do niej w ten sposób. Teść określił swoje intencje- powiedział, że nie
chce żebym mówiła do niego "tato". Mówię mu po imieniu.
Ostatnio dla teściowej stało się to głównym problemem, że nie mówię w ten
sposób. Dzisiaj powiedział mężowi, że jeżeli się nie zmienię- zrywa z nami
stosunki.
Ja naprawdę się staram, rozmawiałyśmy na ten temat, ale chyba nie muszę mówić
w ten sposób co drugie słowo? Zresztą jestem taka, że jak mam robic coś na
siłę, to wolę nie robić tego wcale. Ale ta sytuacja mnie przerasta po prostu.
Lubię ją, ale...
Co Wy na to?? :)