20 lat po...........maturze

06.03.03, 18:49
spotkanie: 20 lat po maturze , możecie to sobie wyobrazić?
    • lyche1 Re: Nie bardzo :)) 06.03.03, 18:59
      Miałam kieską klasę w ogólniaku :( Ale z ludzmi ze studiów - bardzo chętnie :)
    • tralalumpek Re: 20 lat po...........maturze 06.03.03, 19:08
      no ja się pochwalę, klasę ukończyło 24 osoby a na spotkanie dotarło niestety
      tylko 14 ale o reszcie tez zebraliśmy info, wszyscy mają sie dobrze i to nawet
      całkiem dobrze, tylko 3 osoby wyjechały z Polski. Niesamowite przeżycie,
      zobaczyć tych ludzi po 20 latach!!! Posłuchać jakim się było albo jakimi nas
      widziano 20 lat temu, niesamowite wrażenia (a może ja tylko się tym tak
      podniecam)
      • lyche1 Re: 20 lat po...........maturze 06.03.03, 19:25
        Ja spotkałam się z kumpelą po 10-ciu latach ( jedyna bratnia dusza z ogólniaka
        choć tak naprawde zaprzyjaźniłyśmy się dopiero w 4 klasie) Ona wyjechała za
        granicę ja poszłam na studia. Parę razy rozmawiałyśmy przez telefon.
        No więc kiedy się wreszcie spotkałyśmy po tych 10-ciu latach to przegadałyśmy
        cały wieczór i całą noc - do bladego świtu. Pamiętam to uczucie - jest
        niesamowite. Teraz kontaktujemy się w miarę regularnie - przynajmniej raz na
        rok :)
        • domi_nika1 Re: 20 lat po...........maturze 06.03.03, 19:32
          A ja dopiero w tym roku ma 10 rocznice, ale jak dotad nic nie slychac o jakims
          spotkaniu
          • tralalumpek Re: 20 lat po...........maturze 06.03.03, 19:40
            domi_nika1 napisała:

            > A ja dopiero w tym roku ma 10 rocznice, ale jak dotad nic nie slychac o
            jakims
            > spotkaniu



            to juz chyba nie będzie słychać, bo to za 2 miesiące
            ja miałam w zeszłym roku spotkanie
            kiedy byłam potem krótko w Polsce i chciałam się tylko z jedna na chwilę
            spotkac żeby cos odebrać okazało sie że zabrało się pare koleżanek nawet z
            mężami z tej okazji, wspaniałe odczucia
    • Gość: Lena Re: 20 lat po...........maturze IP: 80.48.96.* 06.03.03, 19:51
      Wyobraźcie sobie , w listopadzie przyjechałam do Egiptu i w recepcji hotelu
      podszedł do mnie facet, uśmiechnął się i powiedział : przecież my się znamy,
      chodzilismy do tej samej podstawówki (!) tylko on rok wyżej. Nie byłoby w tym
      nic śmiesznego, gdyby nie to, że było to 20 lat z okładem. Po uśmiechu poznałam
      i jego. Ja z mężem i on z żoną urządzalismy nocne Polaków rozmowy. I doszliśmy
      do wniosku ... że nie ma jak dobrze skończona podstawówka. My taką mieliśmy
      fantastyczną. Z klasopracowniami /robiliśmy doświadczenia na chemii, fizyce,
      gotowalismy, szyliśmy, obrabialiśmy drewno/, z kółkami zainteresowań /szalałam
      na matematycznym, fizycznym i literackim/, chórem /w którym śpiewałam i grałam
      przez cała podstawówkę/, SKS-em /siatkówka, tenis, basen, zimą lodowisko i
      hokej/, harcerstwem, Towarzystwem Przyjaźni Polsko-Radzieckiej /z Nadią i
      Siegiejem korespondowałam kilka dobrych lat/.
    • anahella a i bylo tak sobie... 06.03.03, 20:06
      ja swietowalam 15-tke matury. po pogadaniu o studiach, pracy, dzieciach, mezach
      tematy sie skonczyly. Kilka osob skoczylo sobie do gardla (jejejejeje jak po
      latach potrafia wyjsc jakies konflikty!) i bylo przechwalanie sie zagranicznymi
      wakacjami, samochodami, domami w drogich dzielnicach. Wyszlam stamtad z
      niesmakiem, gdy zaczelo sie obrzydliwe obgadywanie nieobecnych. Czulam sie
      troche winna w stosunku do kolezanki, bo jak padlo pytanie o nia (nie dojechala
      na impre) to tylko ja wiedzialam co robi. Odpowiedzialam ze jest po ATK i
      pracuje w szkole jako katechetka. I wtedy sie zaczelo. Inna - samotna matka -
      patrzyla na nas z pogarda i co chwile wtracala "co wy wiecie o zyciu i
      problemach, ktore ono niesie". A najsmutniej mi bylo wtedy, gdy po powrocie
      otworzylam album i sama ze soba zaczelam wspominac te fajne dziewczyny, ktorymi
      kiedys bylysmy.
      20-lecia matury nie swietowalam. Nie wiem czy ktos sie spotkal, ale i tak bym
      nie poszla.
    • losiu4 Re: 20 lat po...........maturze 07.03.03, 08:38
      tralalumpek napisała:

      > spotkanie: 20 lat po maturze , możecie to sobie wyobrazić?

      Hmmm... Mialem niedawno okazje by byc na takim spotkaniu (co prawda nie byla to n-ta rocznica matury) ale niestety
      nie mialem czasu. Zaluje ze nie dotarlem. I nie odpuszcze sobie okazji nastepnego zjazdu. Rzucilo mnie w inny koniec
      Polski i chcialbym spotkac tych, z ktorymi - bylo nie bylo - spedzilem 4 lata po pare godzin dziennie. I to mimo tego iz
      klasa nie byla zbyt zgrana... Pogadac, powspominac, pozartowac przy stole, spotkac profesorow (niektorzy
      jeszcze ucza)... Taak, nie odpuszcze nastepnego razu

      Pozdrawiam

      Losiu
      • tralalumpek Re: 20 lat po...........maturze 07.03.03, 08:51
        myśmy też nie byli zgraną klasą, mieliśmy niezły rygor (mundurki za kolana) i
        psorkę, która nas tresowała i wymagała więcej niż powinna. Afery klasowe
        miłosne też były. Uczyliśmy się z podręczników akademickich ale jaką frajdą
        było zobaczyć ich teraz i nawzajem się pośmiać z tamtych problemów. Jak
        wspaniale było się dowiedzieć, że nit się nie "stoczył". Każdy kto dotarł na
        spotkanie miał łzę w oku kiedy profesorka przywitała nas: ": moje kochane
        dzieci .... i rozdała po lizaku bo to był akurat "Dzień Dziecka" .Koleżanka
        jechała z Niemiec (pracuje tam jako lekarz) tylko po to żeby posiedzieć parę
        godzin z nami i wracać te 1000km, bo na więcej nie miała czasu. Czy to nie
        wspaniałe chwile w życiu?
        • losiu4 Re: 20 lat po...........maturze 07.03.03, 09:58
          tralalumpek napisała:

          > myśmy też nie byli zgraną klasą, mieliśmy niezły rygor (mundurki za kolana) i
          > psorkę, która nas tresowała i wymagała więcej niż powinna. Afery klasowe
          > miłosne też były. Uczyliśmy się z podręczników akademickich ale jaką frajdą
          > było zobaczyć ich teraz i nawzajem się pośmiać z tamtych problemów. Jak
          > wspaniale było się dowiedzieć, że nit się nie "stoczył". Każdy kto dotarł na
          > spotkanie miał łzę w oku kiedy profesorka przywitała nas: ": moje kochane
          > dzieci .... i rozdała po lizaku bo to był akurat "Dzień Dziecka" .Koleżanka
          > jechała z Niemiec (pracuje tam jako lekarz) tylko po to żeby posiedzieć parę
          > godzin z nami i wracać te 1000km, bo na więcej nie miała czasu. Czy to nie
          > wspaniałe chwile w życiu?

          No nie wiem czy niezgrana klasa byliscie... To ze jedna z Was byla w stanie jechac taki szmat drogi by pogadac
          raptem przez pare godzin swiadczy o czyms innym. Widze, ze uczyla sie pani w 'starym' liceum. Ja juz w takim
          'nowoczesniejszym' - bez obowiazku mundurkow czy xiazek akademickich (tzn. kto chcial, mogl siegnac, ale nie bylo
          przymusu). Ale mnie naszla ochota na wspominki ze znajomymi... Zaraz sie zamelduje na strone ogolniaka (ponoc
          taka zrobili) i zobacze czy czegos nie organizuja...

          Pozdrawiam

          Losiu
          • tralalumpek Losiu!!!! 07.03.03, 10:33
            losiu4 napisał:

            >
            > No nie wiem czy niezgrana klasa byliscie... To ze jedna z Was byla w stanie
            jec
            > hac taki szmat drogi by pogadac
            > raptem przez pare godzin swiadczy o czyms innym. Widze, ze uczyla sie pani
            w 's
            > tarym' liceum. Ja juz w takim
            > 'nowoczesniejszym' - bez obowiazku mundurkow czy xiazek akademickich (tzn.
            kto
            > chcial, mogl siegnac, ale nie bylo
            > przymusu). Ale mnie naszla ochota na wspominki ze znajomymi... Zaraz sie
            zameld
            > uje na strone ogolniaka (ponoc
            > taka zrobili) i zobacze czy czegos nie organizuja...
            >
            > Pozdrawiam
            >
            > Losiu




            losi, my tu na forum wszycsy na TY, ja taka strasznie stara nie jestem!!!! A
            duchem jeszcze mlodsza niz metryka mowi. Ja tez jechalam z za 2 granic zeby
            sobie z ludzmi pogadac a mature zdawalam w 1982 roku, przeciez to jeszcze nie
            prehistoria. Mysmy po prostu mieli taka klase "w mundurkach".
            W szkole nie bylo przymusu mundurkowego ale w naszej klasie byl! Rygor byl jak
            diabli ale nikt z nas tego nie zaluje, tak przynajmniej mysle bo kazdy milo
            powspominal....
            pozdrawiam serdecznie
            • losiu4 Re: Losiu!!!! 07.03.03, 11:03
              tralalumpek napisała:

              > losi, my tu na forum wszycsy na TY, ja taka strasznie stara nie jestem!!!! A
              > duchem jeszcze mlodsza niz metryka mowi. Ja tez jechalam z za 2 granic zeby
              > sobie z ludzmi pogadac a mature zdawalam w 1982 roku, przeciez to jeszcze nie
              > prehistoria

              Wiem... wiem o tym wszystkim, ale czasem ze mnie wylazi staroswieckosc... Niemniej jednak zdaje sobie rowniez
              sprawe z popelnionej wzgl. ciebie gafy. Kajam sie i unizenie prosze o przebaczenie :))


              > W szkole nie bylo przymusu mundurkowego ale w naszej klasie byl! Rygor byl jak
              > diabli ale nikt z nas tego nie zaluje, tak przynajmniej mysle bo kazdy milo
              > powspominal....
              > pozdrawiam serdecznie

              Zajrzalem wlasnie na stronke mojego LO. Niestety nic nie napisali o ew. imprezach wspominkowych :(( Bede sie
              musial obejsc smakiem...

              Pozdrawiam

              Losiu
    • tralalumpek Re: 20 lat po...........maturze 07.03.03, 17:34
      wyglada na to ze tych dinozaurow to malo na ekranie, sama mlodziez siedzi na
      forum, ktora ma do takiej rocznicy jeszcze daleeeeeeeeeeeeeeko.....
      • Gość: dakota Re: 20 lat po...........maturze IP: *.ld.euro / 10.100.1.* 07.03.03, 17:56

        To moja klasa była jeszcze lepsza - dokładnie 21 lat po maturze.
        Nie mam czasu teraz opisać, bo sprawę nie cierpiącą zwłoki /a wymagającą
        klawiatury/ ma w tej chwili tegoroczna maturzystka, czyli moja córka.
        Główna organizatorka upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu: wszystkich
        usiłowała ubezpieczyć w NN, niektórych rzeczywiście ubezpieczyła i od każdego
        wyciągała adresy potencjalnych klientów.
        Mimo wszystko było miło, a co najdziwniejsze, wszystkie dziewczyny wyglądały
        dużo lepiej, niż w LO i ani jedna nie była grubsza.
        • tralalumpek Re: 20 lat po...........maturze 07.03.03, 18:05
          Gość portalu: dakota napisał(a):

          >
          >> Główna organizatorka upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu: wszystkich
          > usiłowała ubezpieczyć w NN, niektórych rzeczywiście ubezpieczyła i od
          każdego wyciągała adresy potencjalnych klientów.


          gratuluje zaradnosci dziewczyny!!!! Sprytna bestia.....;-)
          A tak powaznie u nas sie tez niewiele pozmieniali ludzie , z wyjatkiem 2,
          czyli mnie i kolegi. Jego nikt by chyba nie rozpoznal na ulicy, tak sie
          zmienil. A ja , no coz.....podobno jak plotka glosi na korzysc...hi hi
    • Gość: Nina Re: 20 lat po...........maturze IP: *.toya.net.pl 07.03.03, 17:52
      Kilka lat temu swietawalam z ludzmi z mojej klasy 15 lecie matury.Niestety,nie
      odbylo sie to w szkole i profesorow tez z nami nie bylo...Wynajelismy knajpke i
      imprezowalismy do bialego rana-w miedzyczasie przenoszac sie do lokalu dluzej
      czynnego:)Bylo milo,bylo troche wspomnien,troche ploteczek-bo nie wszyscy byli
      wiec tych,ktorzy wiedzieli wiecej wypytywalismy o nieobecnych.
      Bylo milo-na tyle,ze nastepnego dnia zorganizowalismy "poprawiny":))
      Moze teraz-gdy 20-sto lecie coraz blizej-powtorzymy spotkanie?
      A jako ciekawostke podam,ze moja mama,ktora konczyla to samo liceum,tyle,ze
      duuuzo wczesniej-ma takie spotkania najmarniej raz na 5 lat:)Zebyscie
      widzieli,jak potrafia imprezowac!Sklad sie zmienia-bo ludzie rozsiani po
      swiecie nie zawsze moga przyjechac,ale za to jaka maja niesamowita frajde ,gdy
      sie spotykaja.Tylko pozazdroscic:)
      Pozdrawiam.
    • Gość: Lena Re: 20 lat po...........maturze IP: 80.48.96.* 07.03.03, 19:49
      Moja klasa organizowała 10-tą rocznice /było to troszkę temu/. Jeden z kolegów
      otworzył knajpkę więc impreza tam się odbywała. Ja zostałam namierzona dość
      późno, bo nie dość że mieszkam w innym mieście to jeszcze i moi rodzice w
      międzyczasie zmienili dom. Niestety, nie mogłam tam się stawić bo wyjeżdżałam
      służbowo na 2 tygodnie /impreza wypadała w srodku mojego wyjazdu/
      ale "chwyciłam kontakt" towarzyski i zawodowy z kilkoma osobami. Żałowałam,że
      tam nie mogę być do czasu, gdy koledzy opowiedzieli mi,że z imprezy zrobił się
      męski ochlaj. Ja chodziłam do męskiej klasy i byłam jedyną dziewczyną w klasie.
      Więcej takich imprez nie było bo, myslę, że męskie ochlaje nie muszą być
      rocznicowe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja