Gość: fiolka
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
15.11.01, 14:40
Czy tylko ja mam takie wrazenie, ze wsrod facetow jest
znacznie wiecej prostakow, chamow, nieokrzesancow,
chuliganow, brudasow, alkoholikow, debili, leni,
niewyksztalconych i metow spolecznych niz wsrod kobiet?
Przyklad z zycia. W moim miejscu zamieszkania jest taki
sklepik, przed ktorym co rano wystaja panowie
wytesknieni za czyms mocnym. Nigdzie nie pracuja, nic
nie robia, wlocza sie calymi dniami po osiedlu. Nigdy
nie spotkalam w takiej sytuacji kobiety. Nigdy nie
widzialam zeby kobiety wloczyly sie bez celu, chlaly,
niszczyly cos i zaczepialy ludzi. Co takiego jest w
tych facetach, ze potrafia czasem odnosic wielkie
sukcesy, ale tez staczac sie na takie dno, pozbyc sie
godnosci, przyzwoitosci, na co zadna kobieta sobie nie
pozwoli. Czy to wychowanie? Czy panowie tak bardzo sa
przekonani o swojej wartosci ze wydaje im sie, ze nie
musza sie starac? Czy nie mozna zyc godnie nawet gdy
sie jest biednym bezrobotnym, tylko trzeba chlac i sie
wloczyc? Skads sie bierze zjawisko, ze czesto to
dopiero kobieta cywilizuje faceta: kaze mu sie myc,
porzadnie ubrac, pracowac albo uczyc sie i zachowywac
jak czlowiek. Czy kobiecie trzeba cos takiego
tlumaczyc? Co z tymi facetami jest nie tak?