Dodaj do ulubionych

Chce żonę do łóżka:(

05.12.06, 13:03
Hmmm, piszę tu bo wiem że na tym forum znajdę opinię i damską i męską,
przyznam szczerze że bardziej zależy mi na opini facetów, bo być może
zrozumiem wtedy swojego męża. Ale wszystkie wpisy są mile widziane.
Mój problem polega na mężu. Ale od początku. Gdy go poznałam byłam zaręczona,
jednak od pierwszej chwili wiedziałam że to co czuję do obecnego narzeczonego
to nic w porównaniu z nowym rodzącym się uczuciem. Miałam rację, przez rok
czasu byliśmy świetną parą, wpatrzoną w siebie jak w obraz. Postanowiliśmy
zamieszkać razem, nadal było fajnie lecz zaczeła pojawiać sioę rutyna. Nie
przeszkadzało nam to zbytnio. Dogadywaliśmy sie, rozumieliśmy, kochaliśmy. I
tak nam minął koley rok. Pewnego dnia moj gin postawił diagnoze, albo w ciągu
najbliższychkilku miesięcy zajdę w ciązę , albo już nigdy nie będę miała
dzieci. Dlugo sie nie zastanawialiśmy, chcieliśmy być razem i dziecko, czy
teraz czy później było w naszych planach. I nagle wszystko zaczęlo wyglądać
inaczej. Gdy pojawiły sie dwie krski na teście, zadzwoniłam do niego, był na
siłowni. Spodziewałam się że jak usłyszy tą wiadomość to wróci szybk do domu,
lecz nie, powiedział "to fajnie" i sie rozłączył. Do domu też wrócił póżniej
niż zwykle. Moja ciąża była zagrożona, siedziałam w domu, miałam zakaz
robienia cięższych prac, o seksie też nie było mowy. On chodził do pracy, po
pracy do rodziców, przyjaciela, kumpli. Siedziałam sama w dzeiń i w nocy. gdy
próbowałam z nim rozmawiać słyszalam że przesadzam, że on mnie w domu nie
zamyka że mogę sobie iść do koleżanek. Nie chcieliśmy brać ślubu tylko dlatego
że jest dziecko. Ale rodzice się uparli, dali kasę. Więc ja, w 7 miesiącu
ciąży miałam 2 tygodnie na zorganizowanie ślubu i wesela. On nie pomagał, bo
pracował. Rodzice nie pomagali bo to nasz ślub i mamy go urządzić jak chcemy.
Zostałam z tym sama. Na tydzień przed slubem przyszly teść na forum rodzinnym
powiedział do mnie tak "wiesz, ale pierscionka zaręczynowego nie dostaniesz",
poczułam jakbym dostała w twarz, on zaczął się śmiać a ja spróbowałam obrócić
wzystko w żart.Starałam się o tym zapomnieć i choć nie mieliśmy za dużo kasy
po cichu liczyłam na malutki, symboliczny dowód tego że to jest jego wybór a
nie roddziców któży dali kasę. Nie doczekałam sie. Po ślubie okazało się że
musimy zamieszkać z teściami. Z apodyktyczną teściową i teściem który był
zupełnie zdominowany przez żonę oraz z bratem mojego męza, 20 latkiem którego
swiat kręcił się wokół własnej osoby. Dwa tyg były ok. potem zaczeły się
niedomówienia, oskarżenia, nieprawdziwe historie gadane do teścia. Doszło do
tego że bałam się wychylić nos z pokoju by nie narazać się na jakiekolwiek
zaczepki. Mąz nie reagowal, bo jak twierdził "po co wywoływać wojnę". urdził
się mały. super. Mąż był przy mnie ale nie pomagał, krzyczał tylko na mnie a
to że nie oddycham, a to że panikuję że dziecko uduszę itp. Siedziałam z
dzieckiem w domu, słuchając wiecznie od teściowej że jestem złą matką że ona
30 lat temu robiła coś inaczej, żadne argumenty do niej nie docierały, do
mojego męża też nie. Byłam tak zastraszona i zestresowana że bałam się nawet
wyjść do lazienki. O chrzcie małefgo też zadecydowała teściowa. Trwało to do
lipca tego roku. Dodam ze przez ten czas nie było mowy o seksie bo następnego
dnia po naszym "łózkowym szalenstwie" teściowa wypowiadała się dobitnie na ten
temat. Sluch to ona ma absolutny. W lipcu brat mojego męża po imprezie
zakrapianej alkoholem i prochami zucił się na mnie z pięściami i wyzwiskami.
Małego też dosięgnął. Wyprowadziłam sie tego samego dnai so siostry. Mialam
żal do męża że nie zrobił nic by temu wszystkiemu zapobiec, nie potrafiliśmy
zamienić zdania bez wzajemnych pretensji. Ja zarzucałam mu to że nie pomaga
przy dziecku, że musze wszystkie decyzje podejmować za nas oboje, że nie miał
tyle odwagi by postawić sprawę jasno przed matką, że mnie nie docenia, że nie
dotrzymuje słowa, że nie liczy sie z moim zdaniem. On miał dwa zarzuty, że nie
potrafię wybaczyć jego mamie i że nie chodzę z nim do łózka. Kocham meża, mamy
cudownego synka, postanowiłam walczyć. Znalazłam mieszkanie, zorganizowałam
przeprowadzkę, remont itp. Przestalam mu zarzucać, zaczełam jedynie wymagać
pewnych obowiązków w domu. Tzn. miał robić 1 posiłek dzdiennie (kolacja) i raz
dziennie miał zmywać po naszej trójce (po kolacji przeważnie) oprócz tego
postarałam się by nawiązał kontakt z synem. Jednak ciągle słyszałam "jesteś
głupia, wstrentna, bałaganiara, nieoszczedna" Głupia-zajmuję się jego firmą,
prowadzę oszczędności i wykopuję różne rzeczy spod ziemi byle jego interes się
kręcił. Wstrentna-bo poprosiłam by prosto półkę przywiesił. Bałaganiara- bo
jak w nocy wstaję by dziecku mleko zrobić to czassami trochę mleka mi się
rozsypie. Nieoszczedna-naprawdę nie wiem skad mu sie to wzieło. Dodam że dbam
o niego jak umiem, gotuję jego ulubione potrawy, w domu jest czysto, ubrania
zawsze na miejscu, kupuję mu różne rzeczy żeby mu sprawić choć te drobne
przyjemności. Nie mam ochoty na seks, chyba wszystkie kobiety się ze mną
zgodzą że jak kobieta nie czuje tyego ze jest doceniana i kochana nie pójdzie
do łozka. Ja tego nie czuję, słyszę wyzwiska, oskarżenia zupełnie
bezpodstawnie. Nie pamiętam kiedy mąż powiedział ze jestem ładna (choć dbam o
siebie), ie pamiętam kiedy kupił mi kwiatka, nie pamiętam kiedy powiedział że
mnie docenia, że dziekuje. Próbowałam się przełamać, próbowałam pójść z nim
do łóżka bo wiem że jest tylko facetem i ma swoje potrzeby. Nic z tego nie
wyszło, ale nie dlatego że nie mogłam, ale dlatego że nie porafił sprawić bym
się rozgrzała. Dążył tylko do wlasnej przyjemności, zupełnie zapominając że ja
też jestem obok. Następnego dnia wziełam go na szczerą rozmowę powiedziałam
czego oczekuje (wiem ze nie da to efektu bo już tyle się nagadałam) i
zapytałam czego on chce, on tylko tyle "chce mieć żonę z którą pójdę do łożka".
Boże, czy naprawdę dla facetów wszystko jest nie ważne z wyjątkiem seksu. JA
już naprawdę nie wiem co robić. Z trudem podniosłam się z nerwicy w jaką
wpędziła mnie teściowa. Staram się być dobrą żaoną i matką, ale ja już nie
mogę, już nie potrafię go zrozumieć. NIe wiem co robić.

Przepraszam, trochę dłługie wyszło, mam nadzieję że jakoś mi pomożecie.

Obserwuj wątek
    • 83kimi Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 13:21
      To bardzo smutne, co piszesz. Myślę, że powinnaś z nim spróbować jeszcze
      pogadać, postawić warunki, a jeżeli dalej tak będzie jak jest - olej go i żyj
      na wlasną rękę. Dla dziecka będzie lepiej, gdy będzie miało szczęśliwą mamę i
      będzie mieszkało bez ojca niż jakby miało wychowywac się w takiej atmosferze,
      jaka teraz panuje między Wami.
      Jeżeli dla niego jesteś tylko maszyną do seksu, to dobrze to na przyszłość nie
      wróży...
      Musisz być dzielna i pamiętaj - szanuj się!!! Naprawdę lepiej być samotną matką
      niż kobieta poniżaną...
      • maxwel3 Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 18:44
        rzuc go bo z kazdym dniem bedzie coraz gorzej.
        milosc nie wystarczy aby utrzymac zwiazek. starac sie musza dwie strony a nie
        jedna. kon powinien robic to co Ty a Ty powinnas dostawac kwiatki za to ze
        jestes . po prostu.

        feminizm.pl
    • silic Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 13:22
      Jestem mężczyzną. Twojego męża nie rozumiem nic a nic.
      Gdyby mój brat zaatakował pięściami moją żonę i dziecko - w tym momencie
      straciłbym brata a brat pewnie straciłby sporo krwi.
      Doradzać cokolwiek boję się. To zbyt złożona sytuacja.
    • maretina Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 13:41
      robisz z siebie ofiare ( masz chooooja a nie meza, ale to inna bajka). czesto
      osoby, ktore tak lituja sie nad soba, nie tupna noga, nie przeciwstawia sie,
      tylko potulnie wszystko robia doprowadzaja do wiekszej agresji niz te, ktore
      dbaja o siebie. mowia "nie", kiedy dzieje sie cos co im nie pasuje.
      Twoje zycie to jedno wielkie pasmo bledow. Twoich bledow.
      Ty jestes ulegla, Ty zgodzilas sie na slub majac probke pozycia z partnerem,
      znajac jego rodzine, Ty zgodzilas sie na zycie z tesciami, Ty ratujesz cos , co
      druga strona olewa i ma tylko pretensje. za druga osobe zyc sie nie da.
      wiej z tego bagna.
      • kamichoco Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 13:52
        Mylisz się nie robie z siebie ofiary. Tupie nogą, mówie nie, nie podoba mi się
        to i chce to zmienić. Zgodziłam się na ślub bo go Kocham i nasze życie do
        momentu ślubu było dobre. A teściów poznałam dopiero gdy u nich zamieszkałam, bo
        do tego czasu na okazyjnych spotkaniach wszyscy mili i uśmiechnięci. A ratuje bo
        mam dziecko które bardzo kocha swojego ojca, ratuję bo go kocham, ratuje bo mu
        przysiięgałam na dobre i złe. Nie jestem ofiarą, nie godzę się na wyzwiska i
        takie traktowanie, wiem ze rozmową niewiele wskóram więc szukam innych
        rozwiązań. Szukam bo chce mieć czyste sumienie że zrobiłam wszystko dla dobra
        małżeństwa.
        • maretina Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 13:54
          uciekaj. niemasz czego szukac w tym malzenstwie.
        • mruufcia Chcesz ratować małżeństwo,bo kochasz jego,czy 05.12.06, 14:29
          kamichoco napisała:

          Szukam bo chce mieć czyste sumienie że zrobiłam wszystko dla dobra
          > małżeństwa.

          -------------
          chcesz mieć po prostu czyste sumienie wobec innych, ze zrobilaś niby
          wszystko?:)))))))

          Szkoda tylko tego dziecka. Ono najwięcej traci mając takich rodziców.

          • anulex Re: Chcesz ratować małżeństwo,bo kochasz jego,czy 05.12.06, 18:44
            Czyste sumienie wobec innych? Gdzie autorka napisała, że wobec innych?
    • schockolate Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 14:07
      To strasznie smutne co piszesz :((
      I jednoznacznie wynika z tego, że Twój mąż ma Cię dokładnie gdzieś. Nie pomaga
      Ci, wciąż podkreśla to co robisz źle (oczywiście jego zdaniem) a nie robi nic
      byś poczuła się dobrze, wytyka Ci wszystkie błędy, ma w nosie to żeby Ci
      sprawić przyjemność w łóżku ale oczekuje byś Ty to robiła, nie potrafi i nie
      chce wsłuchać się w Twoje potrzeby i oczekiwania ale jego potrzeby uznaje za
      najważniejsze pod słońcem.
      Przemyśl sobie, czy to wszystko rzeczywiście wygląda tak czarno biało i jeśli
      tak jest, postaw ultimatum. Porozmawiaj z nim, niech spróbuje się zmienić,
      jeśli w ogóle będzie w stanie zrozumieć powagę sytuacji.
      Z tego co piszesz wygląda na to, że zmienił się w momencie kiedy zaszłaś w
      ciążę. Może przeraziło go to na tyle, że woli odpychać od siebie problemy,
      wszystkie najważniejsze i najpoważniejsze sprawy a Ty z pokorą przyjmujesz je
      na swoją głowę? Pozostaje mieć nadzieję, że on będzie w stanie to wszystko
      wreszcie przetrawić i zrozumieć i zrobi to zapewne, jeśli Cię nadal kocha.
    • mruufcia Oboje dobiliście targu.Ty masz dziecko,a on chce 05.12.06, 14:37
      mieć regularny seks.
      TEraz dopiero zmądrzałaś i zobaczyłaś, że jednak czego innego potrzebujesz?
      Dziecko nie moze zapewnić Ci całej milości. Ty powinnas być dla niego.
      A, jak sobie pościeliłaś to teraz tak wyśpij się.
      Nigdy nie podjęłabym tylko z wlasnego egoizmu decyzji o posiadaniu dziecka,
      kiedy jakis ginekolog powiedzialby mi teraz, albo nigdy. Człowiek nie jest
      nieomylny, a tez nie podejmuje sie pod takim wplywem takich decyzji.
      To nie jest decyzja tylko na teraz, ale trzeba caly czas dziecku zapewnić milośc
      obojga rodziców i godziwe utrzymanie oraz wyksztalcenie.

      A, ty jak przyznalas póżniej, chcesz miec tylko czyste sumienie. To jest tragedia.
      • zabeczka84 Re: Oboje dobiliście targu.Ty masz dziecko,a on c 05.12.06, 14:54
        heeeyyy mruuuufcia nie za ostro z nią pojechałaś??? Przeczytaj uważnie co
        kamichoco napisała. Dziecko to była ich wspólna decyzja i gdzie jest napisane że
        nie kochają tego dziecka i że nie chcą zapewnić mu warunków do normalnego
        życia??? Zdaje mi się że gdyby robiła wszystko z egoizmu to już dawno by
        zostawiła tego chłopa i poszłaby w cholerę. Ale sama przyznała że robi to dla
        dziecka, dla tego że go kocha a dopiero na końcu żeby mieć czyste sumienie w
        razie podjęcia decycji o rozstaniu.
        Czytajmy uważniej posty bo łatwo zmieszać czlowieka z błotem.
        • zabeczka84 Re: Oboje dobiliście targu.Ty masz dziecko,a on c 05.12.06, 15:07
          może i facet chce mieć regularny seks, ale to trochę egoistyczne że nie odczuwa
          przyjemności w sprawianiu przyjemności.
          Może ten facet nie okazuje uczuć, bo nie potrafi, ale jak by jej raz, drugi
          trzeci pokazał ze w łóżku jej też może być przyjemnie to by inaczej troszkę było.
    • sabriel Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 16:16
      Mnie sie wydaje, że dziecko to jednak nie do końca było wspólną decyzją(nie
      ucieszył się na wiadomość o ciązy choć była planowana),a jego urodzenie było
      powodowane koniecznością(teraz albo nigdy).
      Jak widać rodzina(głównie mamusia) ma na twojego męża ogromny wpływ.
      Ja tu nie widzę możliwości porozumienia po tym co napisałaś.Dobre chęci są tylko
      z jednej strony,twojej.Może twojemu ślubnemu potrzebny jest kubeł zimnej wody na
      łeb.Niech się wyprowadzi do mamusi i niech ona spełnia jego potrzeby.
      Jak przejrzy chłopak na oczy to dobrze,można dać mu szansę,a jak nie to niech
      sobie szuka innej pani do łóżka.Z tego co napisałaś,jesteś raczej obrotna baba i
      powinnaś sobie dać rade bez niego.
    • mahadeva Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 19:13
      ja widze, ze masz idealy i mysle, ze powinnas sie ich trzymac :) troche
      bardziej naciskaj moze z ich realizacja :) masz meza, dziecko, tesciowie juz sa
      daleko :) tak trzymac :) mozesz miec fajna rodzinke, to kwestia nastawienia,
      tez mialam okropnego chlopaka, ale uwazam, ze po prostu sama bylam zbyt miekka
      w egzekwowaniu swoich praw :) Ty masz prawo do realizacji swoich marzen
      powiedz mezowi, jak to widzisz, nad seksem popracujcie razem
      nie wiem, czy jestes przekonana o tym, ze samotna matka to lepsze rozwiazanie
      niz rodzina z niemilym ojcem (zreszta nie wiem, jak zle jest)
      chyba warto powalczyc o dobre zycie :)
      • kamichoco Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 19:51
        w sumie mój mąż jest taki tylko dla mnie. W stosunku do Arsena jest dobrym
        ojcem, w mojej rodzinie jest lubiany, bo zawsze miły, uśmiechnięty i uczynny.
        Wiem że miłość jaka nas połaczyła już nie wróci ale mamy dom, dziecko i o to
        chce walczyć. Nadal go kocham co jest istotne, lecz nie chcę wyzbywać sie przy
        tym własnej osobowości. A rzeczą się poczułam, jak maszyna do seksu. Było by
        lepiej gdyby określił jakieś zasady, typu "jest tak i tak, więcej nie oczekuj" i
        już wiedziałabym na czym stoję, na co mogę liczyć a na co nie, ale tu są ciągle
        niedomówienia, jednego dnia jest ok mówi "kochanie" a drugiego beszta jak typową
        służkę.
        • mahadeva Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 21:03
          chyba prawie zaden zwiazek nie jest rozowy
          • 83kimi Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 21:47
            Ale zobacz sama mahadeva - chyba lepiej jak Ty nie mieć chłopaka niż takie
            życie...
            • mahadeva Re: Chce żonę do łóżka:( 05.12.06, 21:52
              moze trzeba nad zwiazkiem troche popracowac, zeby byl lepszy
              wiem z doswiadczenia...
              • zabeczka84 Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 10:21
                mahadeva napisała:

                > moze trzeba nad zwiazkiem troche popracowac, zeby byl lepszy
                > wiem z doswiadczenia...

                i dlatego użalasz się na każdym możliwym wątku?? A po za tym nie ladnie
                przechwycać cudzze wątki mahadevo. Dziewczyna ma problem, dość poważny a ty jak
                zwykle biadolisz.
                • mahadeva Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 10:24
                  wlasnie ze nie
                  poswiecam swoj czas, zeby jej pomoc, podzielic sie wlasnymi przemyslniami
                  przeczytaj moje posty w tym watku
                  pisze madre rzeczy
                  pomogam jej
                  czy ja tu biadole???
                  • zabeczka84 Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 10:27
                    Przepraszam, może faktycznie pierwszy wpis był na temat. Ale pisanie że z
                    doświadczenia itp. coś nie fgra. Jak ma się opierać a twoim doświadczeniu gdy
                    ono jest prawie żadne??
                    • mahadeva Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 10:30

                      mialam powazny zwiazek
                      jak mowie ze w tej materii mam doswiadczenie to mam
                      na orgazmie pochwowym sie nei znam ale na milosci tak i mam tez obserwacje


                      dj doboy vocal 15
                      • zabeczka84 Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 10:53
                        Wiec czemu biadolisz że nikt cie nie chce??
                        • mahadeva Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 11:07
                          bo teraz mam wieksze problemy z facetami niz kiedys
                          • justynnka Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 11:17
                            wybacz, ale po co to wszystko? przeciez od razu powinnaś się zorientować ze to
                            nie jest facet dla ciebie.niektóre jego reakcje są dla mnie czytelne. nie
                            wiedziałaś że jeżeli on ozeni siez tobą tylko z powodu dziecka to będzie to
                            powód do wymawiania? i po co się poświęcasz? pozatym - fakt że on mówi o
                            twarcie ze od zony oczekuje sexu dobrze o nim świadczy - on nie chce kucharki,
                            spzataczki, cierpiętnicy tylko kochanki.
                            • zabeczka84 Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 20:31
                              justynnka, zdaje mi sie że blednie odczytałaś ten post. Kamichoco napisała
                              wyrażnie że chcieli tego dziecka oboje i że nie chcieli brać ślubu tylko ze
                              względu na dziecko. Nie ma ani słowa o wymawianiu i pretensjach że musiał się z
                              nią ożenić, nic nie musiał. Dobrze świadczy że chce kochanki, każdy facet chce
                              kochanki ale i o kochankę trza dbać.
    • jola261 Re: Chce żonę do łóżka:( 06.12.06, 22:48
      Uff,przeczytałam wszystko:) Powiem krótko, jesteś Matka Polka, za dobra dla
      kogos kto po prostu na to nie zasługuje. W momencie gdy znalazłaś to
      mieszkanie, wyremontowałaś itd powinnas sama z dzieckiem w nim zamieszkać a
      on...mogłabys ewentualnie dać mu wtedy szansę aby pokazał na co go stać, żeby
      zaczął sie starać,a jak nie to kopniak na do widzenia.
      • wielo-kropek Re: Chce żonę do łóżka:( 08.12.06, 06:02
        Powiedz mu to co nam tu powiedzialas dlaczego z nim nie idziesz do lozka,
        pomimo iz chcialabys. W jego interesie powinno byc by to zmienic. Wiesz,
        facet moze czasem niewiedziec, nawet domyslac sie dlaczego jest ci trudno tam
        pojsc. W koncu jestes zona. On uwaza ze powinnas chodzic, czyz nie? On tez
        pewnie uwaza ze celowo nie chcesz mu dawac, chcesz go tym ukarac za cos
        itp. To nieporozumienie z pewnoscia odbija sie tez i w innych
        dziedzinach waszego wspolzycia, bo facet ktory ma zdrowa zone, ktory nie ma
        seksu z nia, a chcialby, z pewnoscia nie jest zadowolony i oburzenie jest
        widoczne w jego zachowaniu czy postepowaniu. To napewno jest frustrujace dla
        was obojga a szczegolnie dla niego, bo on jak juz napisalem uwaza ze
        poprostu nie chcesz mu dawac -tak sobie zazyczylas, uparlas sie...... Powiedz
        mu to co napisalas, ze nalezysz do tych ktore potrzebuja byc rozgrzane i to
        dobrze by moc pojsc do lozka, by tam zadowolic sie samej i swego partnera
        rowniez. Inaczej to u ciebie nie dziala. Mysle ze on cos zadziala. Zadziala
        na korzysc was obojga.Zwiazku nie rozwalaj. Facet jest cierpliwy w koncu, a
        to ze "niegrzeczny" musisz to tez rozumiec. Seks jest wazny dla nas facetow.
        Jak sie go dlugo nie ma, staje sie najwazniejszy nawet. Pozdrawiam i zycze
        powrotu do zadawalajacej normalnosci.
        • leniwykot Re: Chce żonę do łóżka:( 08.12.06, 06:37
          rozmowa o wszystkim jest podstawą udanego związku jeżeli ludzie potrafią ze
          sobą rozmawiać to zawsze znajdą wyjście z sytuacji.
          Co zrobić kiedy jeden z partnerów nie chce rozmawiać bo uważa że jest
          wszechwiedzący i nie musi nikogo słuchac taki "uparty osioł", kiedy żadne
          argumenty do niego nie trafiają, kiedy nawet nie zada sobie trudu żeby
          zapytać "dlaczego ", "co jest powodem" tylko żyje w przekonaniu, że wina leży
          po tej drugiej stronie.
          z tego co napisałas widzę Twego męża jako faceta, który nie ma własnego zdania
          i chyba "kocha" Cie po swojemu. Jesteś żona to masz wychowywać dziecko
          zadowalać cieleśnie swego pana i władcę, siedzieć cicho i cieszyc sie , że
          wogóle z Toba jest takie macho spod budki z piwem.
          Może zatrzymał sie w rozwoju na jakimś dziwnym etapie ewolucji i nie zauważył,
          że świat troszke poszedł do przodu.
          Trzymam kciuki za lepsze jutro
          musisz wierzyć, że to sie zmieni a jak długo bedziesz w to wierzyć to tylko od
          Ciebie zależy:)
          • leniwykot Re: Chce żonę do łóżka:( 08.12.06, 06:59
            czy przypadkiem nie poniosło mnie zbytnio:( jeśli tak to przepraszam, ale nie
            mam zaufania do facetów którzy nie potrafią stanąć w obronie swojej żony.
        • kamichoco Re: Chce żonę do łóżka:( 08.12.06, 09:43
          Ehhh wielokropku, mówiłam mu to już wiele razy. Jak grochem o ścianę niestety.
          Wiem że dla faceta brak seksu jest najgorszą tragedią jaka może spotkać, wiem bo
          z zawodu jestem psychologiem. ale jak to się mówi szewc bez butów chodzi więc i
          ja nie mogę sobie poradzić z własnym mężem.
          Dziękuję wszystkim za opinie :)
          • wielo-kropek Re: Chce żonę do łóżka:( 08.12.06, 21:09
            To on tam troche "tepy" jest w tych sprawach skoro jak grochem o sciane
            piszesz. Nie wiem co ci doradzic. Moze zacznij robic jakies wieczory
            romantyczne, pomysl o wspolnym wyjezdzie w "ciche" miejsce. Wiem ze moze to
            byc troche uciazliwe to co napisze, ale w tej skrajnej sytuacji mozesz go
            nawet poprosic by zaczal cie kochac (rozkochiwac), ze tak chcesz, zyczysz
            sobie. Tak jak robil to np. na pierwszej czy ktorejs tam randce, tak jak
            pamietasz najlepiej potrafil. Powiedz mu ze stesknilas sie za
            tym "niepowtorzeniem". Nawet mozesz ujac to bardziej psychologicznie, ze byc
            moze nie zaslugujesz ostatnio na tak wielkie cos, ale z pewnoscia
            poczujesz sie wielka kiedy on cie poslucha i pokocha dzisiaj
            (teraz,zaraz......)Oczywiscie uprzednio przygotuj troche grunt, dowiedz sie
            tez o jego humorze w danym momencie,planach dnia itp. Jakos mi sie wierzyc
            nie chce zeby facet mocno chcial i nic nie robil w tej, troche dziwnej jak dla
            mnie, sytuacji. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka