negra28
08.04.03, 17:11
Opiszę Wam pewną historyjkę - znam ja z autopsji. Powinna nosić
tytuł: "ostrożnie przy wybieraniu kochanków, aby nie stracić rodziny lub
przynajmniej nie stanąć oko w oko z taka opcją".
Mam kuzyna - młody (starszy ode mnie o rok), przystojny biznesmen, szaraczek,
ale jednak, ok, 5 na miesiąc wyciąga bez wysiłku. Bardzo bogobojny. Ma 3
dzieci i nawiedzoną żonę - potwora (z wyglądu), która w kazdej kobiecie widzi
wroga.
Z kuzynem wymienialiśmy swego czasu dosyć sporo maili, dzwoniliśmy do siebie,
smsowaliśmy w chwilach wolnych. Z czasem treść jak i forma wymiany myśli
stały się nieco bardziej pikantne, niemniej oboje wiedzieliśmy, że to żarty
(za święty z niego facet, aby przespac się z własną kuzynką żonatym bedąc w
dodatku...); pojawiły się smsy o wspólnych wyjazdach służbowych, zebym
zorganizowała sobie wolny weekend, to on mnie zabierze z miłą chęcią i
pochwali się kontrahentom. Ponieważ dosyć miałam tej dziecinady - albo tak,
albo tak, jestem konkretna kobietą, tego rodzaju podjazdy na poziomie
rozbuchanych za sprawą hormonów 13-latków nie ze mną - i odpisałam, że
owszem, bardzo chętnie wyjadę z nim za tydzień na weekend, na domową skrzynkę
mailową... którą zawsze pierwsza przechwytuje jego żonka, kuchta domowa,
chodząca całe dni w szlafroku, nieumalowana, z potarganymi włosami - to sie
nazywa "wychowywanie dzieci", brrrr. Co się działo - nie musze chyba pisać.
Kuzyn, rzecz jasna, do wszystkiego - tzn. czego? niewinnych figielków, phi -
przyznał się żonce, a ta ni mniej ni więcej tylko poopowiadała, konfabulując
przy okazji, całej rodzinie, że ja chciałam uwieść jej męża i ze ona ma na to
dowody. Zaczęłam otrzymywać najpierw telefony z jej wrzaskami do słuchawki -
moja reakcja? paroksyzm śmiechu, co ja doprowadzało do furii, następnie
głuche telefony po nocach - ustały po moim telefonie do niej, że albo
przestanie, albo ide do prokuratury, ustały.
Konkluzja? Efekt zgoła inny od zamierzonego - rodzina nadal mnie kocha
(przewaznie kocha sie tego, kto ma pieniądze, prawda?), zona kuzyna jest
uwazana za niespelna rozumu sfrustrowana kure domowa, zwazywszy na fakt, iz w
mojej, jak i meza rodzinie nie bylo dotad przypadkow niepracowania przez
kobiety - bylo to zle widziane, poczytywane za brak kreatywnosci i pasywnosc
zyciowa, taka kobieta w naszej rodzinie nie jest uwazana za partnera.
Kuzyn - na razie - ma na mnie bana od swego prywatnego, zaobrączkowanego
administratora...
Co sie odwlecze, jak mówi przysłowie...
Pozdrawiam.