Gość: Kotek
IP: 157.25.122.*
09.04.03, 20:36
Mam chłopaka, a teraz juz narzeczonego od 7 lat, mialam calkowicie ułożone
życie, byłam szczęsliwa, pewna, oczekiwałam na ślub...
Wyjechalam na kilka miesięcy do innego miasta, na studia, często wracam do
narzeczonego zostały mi trzy miesiące do pełnego powrotu wkrótce pewnie
będzie ślub. Ale na studiach poznałam fajnego gościa, strasznie sympatyczny,
super kumpel, tzn wydawalo mi się ze kumpel, on wie o moim narzeczonym, a
jednak coś się między nami zaczeło dziać. Oczywiscie tylko platonicznego,
ale coraz częściej myslę ze chętnie posunęlabym sie dalej. Tylko czy warto?
Chyba nie, wkrotce się rozjedziemy do naszych rodzinnych miast i po
wszystkim. Natomiast mnie martwi jedno: czy kocham za malo mojego
narzeczonego, że jestem w stanie zauroczyc sie kims innym, myslec o kims
innym niz on? Czy jestem za slaba i nie powinnam wychodzic za mąż? A może
kazdy ma czasem takie dylematy? Czasami mam wrazenia ze nie posuwam sie do
zdrady tylko dlatego ze boje się ze to się wyda a nie dlatego ze czuję
jakieś inne opory.