Dodaj do ulubionych

Pytanie do samotnych 30latków.

27.01.07, 16:23
Spotkałam się ostatnio z kilkoma przypadkami bardzo samotnych ludzi w tym
wieku, którzy popełnili życiowe błędy bo nie mogli już dłużej czekać na
miłość. Czy w pewnym momencie jest już tak, że przestaje się w nią wierzyć i
wygrywa rozsądek? Czy jest też tak, że samotni po trzydzistce wiążą się z
przypadkowymi osobami byle tylko mieć świadomość, że z kimś są?
Pytam o to z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że sama zbliżam się do tego
wieku i może okazać się, że nadal będę wtedy samotna.Obserwuję znajomych i
zastanawiam się czy to też mnie nieuchronnie czeka. Nie chciałabym być z kimś
tylko po to żeby z nim być, ale może mnie też to dopadnie.
Po drugie poznałam kogoś ciekawego w tym wieku i mam wrażenie, że jest on
naprawdę bardzo samotny i przy tym nieszczęśliwy z tego powodu. Nie wiem,
więc czy to co wydaje mu się, że do mnie czuje jest prawdą czy może tak
pragnie kogoś pokochać i w końcu się z kimś związać, że rzeczywiście sam w to
wierzy, że tak jest.
Obserwuj wątek
    • mia17 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 16:28
      nie wydaje mi sie, aby wiek mial jakies szczegolne znaczenie. wszystko zalezy
      od czlowieka. jest wiele osob grubo ponizej slawetnej 30tki, ktore wiaza sie z
      kims tylko dlatego, abynie byc samotnymi.
      osobiscie poznalam moja druga polowe majac 29 lat i nie byl to zwiazek "na
      sile", bo czas nagli itp.
      • burkinafaso2 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 16:32
        Niestety znam kilka takich przypdaków z życia, w których tak się stało.
        Znam też ludzi w tym wieku, którzy w głębi duszy niesłychanie cierpią z powodu
        swojej samotności.
        • esmeralda_pl Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 16:37
          wiesz, coś w tym jest... moje koleżanki mają od 32 w górę... nie szukają już,
          pogodziły się z tym, że nie udało im się trafić na partnerów... ale ja wierzę,
          że jeszcze zatańczę na ich weselu
        • mia17 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 16:42
          tak, owszem - zdarzaja sie. ale rownie czesto zdarza sie, ze cierpia ludzie w
          wieku 23, 28 i 34 lat. jesli dla kogos 30tka jest przelomem, podsumowaniem
          zycia - to moze sie podlamac nie majac np. zyciowego partnera, meza.
          ale umowmy sie, ze nikt nie zna dnia ani godziny i nie mozna sie poddawac tylko
          dlatego, ze skonczyo sie 30 lat.
    • rlena Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 17:03
      Niezaleznie od wieku, ludzie szukaja drugiej osoby,by wspolnie z nia przejsc
      przez zycie (powodow jest mnostwo). W wieku 30 lat ta potrzeba rosnie (z wielu
      powodow), nie znaczy to,ze ktos, kto wychodzi za maz w wieku 30-stu lat jest
      gorszy od 20-latka. Owszem jest bardziej zdesperowany,co w tym zlego - czas
      uplywa. Dobre zwiazki tworza ludzie dojrzali emocjonalnie i spolecznie, ktorzy
      wiedza czego chca, maja szacunek do siebie i do partnera. Wiek jest sprawa
      drugorzedna.
    • fajnaret Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 17:23
      Jak dla mnie to najgłupsza rzeczą jest szukanie kogos na siłe z powodu
      desperacji! Nalezy sie lepiej z tym pogodzic! Bo jak sie ma jakis feler to tak
      jest!
      • escortgirl Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 17:27
        Z tego co ja obserwuje, w pewnym wieku ludzie zaczynaja chlodno kalkulowac. Jezeli spotkaja fajna osobe, z wygladu i charakteru, to wiaza sie na stale, bo lepiej miec przyjaciela w domu+regularny seks niz czekac na milosc, ktora moze nie nadejsc. Wydaje mi sie, ze malo jest zwiazkow zawartych z czystej milosci.
        • avital84 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 17:30
          Ludzie potrafią chłodno kalkulować w każdym wieku. Ogólnie uważam, że mało jest
          par, w których jest prawdziwa miłość.
          Często przeważają inne względy. Poza tym coraz mniej ludzi wierzy w miłość.
      • avital84 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 17:28
        >Nalezy sie lepiej z tym pogodzic! Bo jak sie ma jakis feler to tak jest!

        Nie mogę się z Tobą zgodzić!
        Wcale nie jest tak, że felerni ludzie są skazani na samotność. Ja często wręcz
        dziwię się jakim sposobme różni fantastyczi ludzie są samotni nieważnie czy w
        wieku 20stu, 30stu czy 40 lat. Czasem po prostu tak wychodzi i nie ma to nic
        wspólnego z jaką kolwiek ułomnością.
        Nie należy się też godzić z samotnością. Trzeba umieć z nią żyć, zresztą jak
        ktoś jest długo sam to przyzwyczaił się żyć z samym sobą. Ale trzeba zawsze
        wierzyć, że coś może się jednak zmienić. I oczywiście nic na siłę.
        • amagdek Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 18:37
          Witam! Z ta desperacj ato jest roznie. ja sie czuje zdesperowana, mam 25 lat i
          od kilku lat jestem sama i czuje sie zdesperowana. Tesknie za obecnoscia tej
          drugiwej osoby w moim zyciu, ale tak sie jakos uklada ze nie mam nikogo takiego
          w moim zyciu.

          Mam kolezanke 25 latke ktora jest sama i widze po niej ze sie poddala, Nie
          szuka, nie robi nic w kierunku zeby zmienic swoje zycie i robi wrazenie
          nieszczesliwej kobiety, wiem ze zyje z dnia na dzien i najbardziej na swiecie
          pragnie poznac kogos.

          Zycie w pojedynke jest smutne, widze to po sobie, robie dobra mine do zlej gry
          czesto.
          • kingusia1974 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 18:47
            A ja poznałam swoją drugą połowę - moją największą miłość, najcudowniejszego
            człowieka na świecie w wieku 32. Byłam już ustabilizowana, spokojna, zadowolona
            i teraz muszę zmienić swoje zycie, dla mojego ukochanego. Muszę sie
            wyprowadzić, nauczyć nowej kultury, języka, znaleźć kolejna pracę - wszsytko od
            początku. I też jestem bardzo szczęśliwa!
    • kingusia1974 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 18:50
      Dodam jeszcze , ze nie ma jakiś ograniczeń wiekowych do poznania połówki.
      Stwierdzam, ze moje 32 lata, to wiek który był najwłaściwszy do tego. Choć
      wtedy tak mi się nie wydawało. Pokończyłam studia rozmaite, wybawiłam się,
      wyszalałam się , wyjeździłam się i teraz mogę osiąść
    • nocebo Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 19:44
      Jestem facetem, niedawno skończyłem 30 lat, jestem sam - i chyba nie nadaję się
      do bycia w związku.

      Po pierwsze patrzę na świat "na zimno" analitycznym wzrokiem (nie wyobrażam
      sobie abym mógł "zakochać się"); nie odczuwam emocjonalnego braku "drugiej
      strony" (no może odrobinkę...) ani własnej rodziny.

      Po drugie nie mam własnego mieszkania (a to jest jedna z podstawowych spraw
      jeśli myśli się o małżeństwie i dzieciach), więc nie czuję
      się "pełnowartościowym" kandydatem na męża (nie jestem już nastolatkiem, w moim
      wieku związek z kobietą trzeba traktować poważnie).
      • megg29 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 27.01.07, 23:29
        W Miłość trzeba wierzyć. wiara czyni cuda. mój wujek był babiarzem i ożenił się
        w wieku lat 60 i jest szczęśliwy jak nastolatek. na mołość nigdy nie jest za
        późno. Najważniejsze, to akceptowac siebie i mieć nadzieję, a czasem szczęściu
        trochę pomóc. reszta sama przyjdzie. Mój ojciec mówił o mechanizmie
        samospełniającego się proroctwa- jeśli wuierzysz, że będzie dobrze, to będzie
        dobrze. jeśli uwierzysz, że będzie źle, to będzie źle. I tak to funkcjonuje.
    • ania.downar Re: Pytanie do samotnych 30latków. 28.01.07, 00:30
      To prawda, ze wiek niesie ze soba doswiadczenie zyciowe, traci sie naiwnosc,
      ludzie przygladaja sie sobie nieco dluzej i uwazniej. Ale nie sadze, ze to jest
      zle. Dzieki temu mozna oszczedzic sobie wielu klopotow. Emocje przy wszelkich
      wyborach nie sa dobrym doradca :-)
      Przyjrzyj sie malzenstwom w Twoim otoczeniu. Znajdziesz sporo samotnych ludzi,
      ktorych laczy jedynie wspolny dom i dzieci. Niektorzy powoli zaczna sie
      rozstawac, budowac nowe zwiazki. Na to nie ma recepty.
    • 444a Re: Pytanie do samotnych 30latków. 28.01.07, 11:01
      Czy w pewnym momencie jest już tak, że przestaje się w nią wierzyć i
      > wygrywa rozsądek? Czy jest też tak, że samotni po trzydzistce wiążą się z
      > przypadkowymi osobami byle tylko mieć świadomość, że z kimś są?

      Ja mam 30. i ciut i wciąż żyję sam. Wolę być sam niż być z kimś na siłę, a mógłbym.
      Szkoda tylko, że te kobiety, które mnie się podobały, nie chciały mnie... Ja
      znowu mam niestety dosyć wysokie wymagania tzn. jestem dosyć nietypowy (chodzi o
      charakter:), więc i szukam nietypowej drugiej połowy.
      Warto zauważyć czy samemu nie ma się nierealnych oczekiwań tzn. czy ciągle w
      głowie nie siedzi książę/księżniczka z bajki.
      • zimowa30 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 28.01.07, 11:12
        Naleze do grona 30latkow,nie jestem desperatka.Wygladam na mniej lat niz
        mam,podobam sie raczej facetom.Ale w moim wieku ciezko jest poznac fajnego
        wolnego faceta,przewaznie sa sami zonaci-nawet wsrod mlodszych.A przenigdy nie
        bede kierowac sie rozsadkiem w tych sprawach.Nie umiem zwiazac sie z kims na
        kim mi nie zalezy tylko dlatego,zeby nie byc samotna.Wiele osob wokol mnie
        niestety tak zrobilo i tlumacza mi,ze mam przestac wierzyc w bajki-milosc
        itp... A ja jedyne co moge zrobic to im wspolczuc.. Wiec czekam dalej-nic na
        siłę.
    • kookardka Re: Pytanie do samotnych 30latków. 28.01.07, 11:15
      Z doświadczenia własnego Ci powiem, że nie warto jest wiązać się z kimś
      tylko dlatego, żeby nie żyć w pojedynkę (nie samotnym, to zasadnicza różnica).
      Przestraszyłam się kilka lat temu, że do końca życia będę sama
      i związałam się z kimś na bardzo długo, teraz wiem, że to nie była miłość,
      to była jedna wielka pomyłka, w której tkwiłam przez kilka dobrych lat.
      Nie warto wiązać się z rozsądku - jak ktoś teraz tego nie rozumie,
      to zrozumie jak popełni ten błąd.



      • amagdek Re: Pytanie do samotnych 30latków. 28.01.07, 16:48
        Podobaja mi sie bardzo wasze komentarze, musze przyznac, ja gdzies w tam w
        glebi duszy chcialabym sie zmnienic i patrzec pozytywnie na sprawy sercowe ,
        tylko ze to jest tak , ze ja moja wielka milosc mnie olala, a do konca milam
        nadzieje ze jednak ión zmnieni zdanie i bedzie ze mna. Po takim niepowodzeniu
        trudno sie zaprogramowac na pozytywny tryb. Po wielkiej milosci spotkalam kilku
        fajnych facetow i nawet jak cos sie zaczelo to jakos nie moglam ich utrzymac na
        dluzej. Przewaznie to ja sie zakochiwalam a potem bylam raniona. Czuje jakby
        schematy sie powtarzaly w moim zyciu. jestem sama ponad 5 lat i niedawno znow
        stanal mi na drodze czlowiek, facet ktory bardzo mi sie podoba, cos sie zaczelo
        miedzy nami, troche sie poznalismy, mamy podobne systemy wartosci ambicje
        zyciowe, poczucie humoru itd. Tylko jka zwykle pojawil sie tez problem o ktorym
        dowiedzialam sie po czasie i przez to chyba nigdy nie bedziemy razem tak na
        powaznie.
        • kingusia1974 Re: Pytanie do samotnych 30latków. 28.01.07, 22:53
          amagdek! Może się mylisz , że nie ma szans dla Twojego związku. Nie wiem o co
          chodzi, ale nikt nie jest idealny i warto poczekać i zobaczyć.
    • starykawaler_jarek_k ........Ależ Wy jesteście nudni.................. 28.01.07, 22:59
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka