Gość: nitka.nitka
IP: *.org
20.04.03, 15:07
...siedzimy sobie z mężem w domku, na zmianę "dyżurujemy" przy komputerze.
Pełna lodówka, ale na stole nie dyżurują ciasta - jemy, gdy zgłodniejemy :)))
Synek u babci - bo to jedyna okazja, aby malował pisanki, poszedł do
święconki i świętował tradycyjnie. :)))))
Jestem szczęśliwa. U nas w domu nikt nic nie musi (oczywiscie poza
podstawowymi obowiązkami domowymi). Dziś odwiedzi nas nasza przyjaciółka,
wczesniej pójdziemy na spacer i po synka. ...a wszystko dzięki mojemu
większemu chłopcu, który zawsze był "buntownikiem". teraz się nie buntuje,
ale tak wychował swoją mamę, no a później i moją, że nie musimy poddawać się
terrorowi przedświątecznego sprzątania (przecież sprząta się na bieżąco),
gotowania i pochłaniania na siłę góry jedzenia. u nas się czyta gazety przy
jedzeniu jak ktoś lubi, każdy je co lubi...
tak mi fajnie, że musiałam się pochwalić :))))))
Pozdrawiam świątecznie, nitka :)))))))))))