Dodaj do ulubionych

Tatusiowe coreczki

20.03.07, 16:11
Pytam jakimi bylyscie corkami?Jakich mialyscie ojcow, jakie sa wasze emocje
zwiazane z relacja z pierwszym mezczyzna w Waszym zyciu, ktory chcecie czy
nie na zawsze pozostanie pierwszym, czy byl idealem, jaki jest teraz? jakie
emocje towarzysza Wam, gdy o nim myslicie? Jak teraz wygladaja wasze relacje?
Obserwuj wątek
    • grzeszny-aniol Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:12
      Ja jestem coreczka tatusia... z tym ze moj ojciec jest specyficzny, nie potrafi
      wyrazac uczuc, ani przepraszac... Tylko mowi "choc coreczko na zakupy"
      • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:14
        Wlasnie nasi tatusiowie zawsze beda mieli slaobosc do nas, swych coreczek,
        niczego im nie odmowia :). I zapewne trudno z nimi bedzie sie porozumiec, my
        emocjonalne, wolne kobiety, oni zamknieci w sobie, w wizji siebie jako
        prawdziwego mezczyzny, a chlopaki przeciez nie placza :) nie okazuja
        emocji...ehhh
        • grzeszny-aniol Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:15
          Mnie najbardziej bawi jak moj tatus jest zazdrosny o chlopaka :)))
          • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:18
            Wciaz chce pozostac tym najwazniejszym...moj tez jest zazdrosny od chlopaka i
            stara sie udowodnic ze jest od niego o niebo lepszy...:)
            • grzeszny-aniol Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:20
              Moj nie udowadania ale zawsze mu jakos tak przykro gdy mowie ze jade do niego :))
    • vandikia Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:13
      ideał - nie
      ale bardzo kocham. uwazam, ze skrzywdzil mnie i moje rodzenstwo przez niektore
      swoje zachowania - trwale, blizna pozostala do dzis.
      a poza tym jest bardzo dobrym czlowiekiem, bardzo mądrym, czasami zbyt
      apodyktycznym.
      teraz? teraz lepsze niz jak mieszkalam w domu - przynajmniej tak sadze, nie ma
      czasu na klotnie.
      • trypel Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:20
        Jestem tatusiem. Mam córeczkę. Moje oczko w głowie. Najwazniejsza kobieta w
        życiu :)
        Jak bedzie miała chłopaka to kupię sobie psa i będę szczuł :D
        • grzeszny-aniol Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:21
          Moj chlopak zawsze mowi ze jak bedzie mial corke to nie pozwoli jej sie spotykac
          z chlopakami bo to tacy brutale;))
        • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:21
          Slicznie :)
      • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:21
        Jak bylam mala gdy widzialam samochod taty przed wejsciem do domu, balam sie
        wejsc...wiedzialam ze uslysze nam krzyk, zawsze go slyszalam, teraz tato
        uspokoil sie, wyciszyl...wiem ze dal mi tyle ile mogl, ze nikt nie nauczyl go
        wyrazac emocji...ze dla niego milosc to dawanie poczucia bezpiecznestwa, nigdy
        w zyciu niczego mi nie brakowalo, finansowo...ani wsparcia, wiec kocham go i
        wybaczam jego emocje zbyt mocne. Teraz jestem dorosla, silna kobieta, musialam
        byc taka...ale wciaz bardzo niepewna siebie, niedoskonala...
        • grzeszny-aniol Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:22
          Widze ze wyroslysmy w podobnych rodzinach... Moj nadal nie spokojny, nadal
          krzyczacy, ale kocha wiem to...
          • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:27
            Moj tez jak bomba, nie wiadomo kiedy wybuchnie...i dlaczego...:)
            • malaika7 Stokrotka 20.03.07, 19:49
              Doskonale wiem o czym piszesz... "niedoskonała", 'niewystarczająca". Ja
              kompletnie nie wiem co z tym zrobić. A coś dobrze byłoby zrobić.
              • his_girl Stokrotka, grzeszny-anioł... 20.03.07, 20:02
                Ja też mam takiego ojca. Potrzebujecie jeszcze trochę czasu, żeby z tego
                poczucia "niedoskonałości" i "niewystarczalności" wyrosnąć, ale to się stanie
                prędzej czy później. Sama tak miałam.
    • echtom Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 16:49
      Mój ojciec nie żyje od roku. Wiem, że bardzo mnie kochał, ale nie umiał
      słuchać, więc przestałam z nim rozmawiać gdzieś w wieku nastu lat. Trochę
      szkoda. O chłopaków też był zazdrosny, chociaż wyjątkowo lubił mojego
      niedoszłego męża. Teraz obserwuję relacje mojego (doszłego) męża z chłopakami
      naszych nastoletnich córek - jest bardzo niechętny i krytyczny. Kiedy po
      spotkaniu z aktualnym chłopakiem najstarszej stwierdził zdawkowo, że
      jest "fajny", uznałyśmy to za najwyższą pochwałę. A mój ojciec - kiedy teraz o
      nim myślę, wspominam go ciepło. Czasem wydaje mi się, że odczuwam z nim
      silniejszą więź, niż za jego życia.
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 17:22
      Pokręcony dziwak. Odkąd zdałam sobie z tego sprawę i przestałam próbować go
      rozumieć nasze relacje są całkiem niezłe :-)
      • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 17:36
        Wlasnie...jak trudno jest zrozumiec naszych ojcow...pewnie im takze trudno nas
        zarozumiec, dwa swiaty spetane tak silnymi wiezami.
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 18:05
          Tylko mojego taty to i jego rówieśnicy nie rozumieją, co dopiero ja :-) Na
          dodatek mój ojciec jest ponad 40 lat ode mnie starszy.
          • echtom Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 18:16
            Mój był starszy o 49 lat.
    • ilka07 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 17:47
      A ja niestety nie wiem co to znaczy mieć tatę, nie wiem jak to jest mówić "tato". Mój tata zmarł jak miałam 5 lat...mało co pamiętam, a nawet nie wiem czy pamiętam czy znam z opowieści...
      • guarana83 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 18:19
        mójojciec był, jest i będzie zawsze skończonym idiotą,chamem i prostakiem
        przez niego musze chodzić do psychologa a moje kontakty z mężczyznamizawsze będą patologiczne...
        • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 18:22
          Ja tez przez mojego ojca nigdy nie pokocham...ale siebie, wciaz czujac ze
          jestem niedoskonala...nie taka jaka powinnnam, nie jakos wystarczajaoca, wiec
          wiem co czujesz, ze potem jego wizja ciebie, swiata milosci siedzi gleboko w
          Twoim sercu uniemozliwiajac normalne zycie, szczesliwe zycie.
    • aquira Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 19:34
      Mój tatuś chyba różni się od waszych;) Nigdy nie uważałam go za ideał, ale
      zawsze bardzo go kochałam:) Traktował mnie czasem jak synka, którego się nie
      dorobił - pokazywał mi narzędzia, itd. Nie krzyczy na mnie praktycznie nigdy -
      to taki typ "do rany przyłóż" - zazwyczaj bronił mnie i moją siostrę przed
      zdenerwowaną mamą:) Ma niesamowite poczucie humoru. Kiedy jestem smutna (a on
      zawsze to wyczuwa) potrafi mnie rozśmieszyć w błyskawicznym tempie. Uwielbia
      siedzieć przed telewizorem i oglądać dokumenty na Planete, Discovery Channel
      itp. Zwykle nie jest gadatliwy, ale wystarczy że podsunę mu temat a on się
      nakręca - po tylu latach wzbogacania swojej wiedzy przy oglądaniu filmów min. o
      tematyce historycznej, czy przyrodniczej stał się chodzącą encyklopedią
      ciekawostek:) A o mojego chłopaka zazdrosny nie jest - to nie leży w jego naturze...
    • farelkaa Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 19:58
      A mój ojciec jest mi zupełnie obojętny. Nigdy nie byłam córeczką tatusia ;) Moi
      rodzice rozstali się jak byłam mała. ot cała historia.
      Nigdy jakoś nie ubolewałam nad tym brakiem. Gdyby nie fakt, że jestem do niego w
      90% podobna nic bym nie mogła mu zawdzięczać ;).
      • stella.polaris25 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 20:31
        Ja rowniez jestem typowa corunia tatusia:)

        Z tej pozytywnej strony,moge powiedziec,ze byl filozofem,lekka buajajacym w
        oblokach...niedoszlym mnichem:)
        Wrazliwy czlowiek o abstrakcyjnym umysle,uwiklany w emocjonalne
        problemy,bladzil przez cale zycie,szukajac sowjego miejsca na ziemi.
        Od czasu do czasu zakarapiajac swoje smutki w drogich trunkach..na starosc
        znalazl swoja przystan u boku mojej mamy...

        hasta la vista!papa

    • avital84 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 20:40
      Kiedy byłam małą dziewczynką mój ojciec był dobrym tatą, ale miałam do neigo
      pewien dystans. Nie było okazywania uczuć, rozmów. Byłam bardzo wrażliwym
      dzieckiem i pamietam, że trochę cierpiałam z tego powodu. Nasze relacje były
      trochę dziwne.
      Ale kiedy podrosłam, tak mniej więcej od czasów liceum to kompletnie się
      zmieniło i to chyba pod wpływem opewnej kłótni. Wtedy poraz pierwszy widziałam
      jak mój tata tak płakał i to z powodu słów jakie usłyszał ode mnie. Nie
      ozdywaliśmy się przez 2 tygodnie, a potem nagle zaczęliśmy rozmawiać i staliśmy
      się przyjaciółmi.
      Odkryłam nową twazrz mojego ojca. Teraz to mogę z nim kobie kraść i jestem
      teraz przysłowiową córeczką tatusia. Wiem, że to niezbyt dobrze, ale jestem
      świadoma tego, że zrobiłby dla mnie wszystko. Czasem trochę to wykorzystuje.;)
      Poza tym ma niesamowite poczucie humoru, nie obraża się kiedy sobie z niego
      żartuje. Dba o dom...również gotuje i sprząta.
      Mam bardzo fajengo i kochanego tatę, ale musiałam dorosnąć żeby go poznać.
      • wielo-kropek Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 20:52
        No wlasnie, trzba dorosnac zeby cos wiecej wiedziec o tatusiach czy
        wogole mezczyznach. Kiedy troche juz dorosle dziecko glos zabiera to dosc
        czesto napisze cos w sensie ze tatus nie okazywal uczuc itp. Pewnie
        dlatego ze pamieta tatusia ktory w piaskownicy sie z nia nie chcial bawic,
        stad i bezuczuciowy. Ciekawe jakim cudem ty jedna z druga jestes taka
        uczuciowa, co? Pewnie to po mamusi.
        • stella.polaris25 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 20:56
          Ja jestem,a raczej,bylam.. uczuciowa po Tatusiu:)
        • avital84 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 21:03
          tatuś się ze mną w piaskownicy bawił i wczesne dzieciństwo pamiętam bardzo
          dobrze
          potem wyjechał do Stanów i kiedy wrócił był trochę odmieniony, jakby nie mógł
          się odnaleźć spowrotem w roli ojca
          popełnił kilka błędów sądze, nie w związku ze mną ale z moim bratem przyrodnim
          także właśnie w tym czasie
          stosował różne dziwne zakazy, czasem mnie uderzył i to mocno, nie przytulał,
          nie powiedział, że mnie kocha
          ale teraz nie mam pretencji
          jako dziecko miałam straszne i był nawet czas keidy go nienawidziłam

          a jeżeli chodzi o moją uczuciowość to nie wiem czy nie zauważyłeś , że nie
          potrafię okazywać uczuć...tata mnie nauczył, że to feeee
          między innymi przez to, że wyrzucał z domu moich kolegów, którzy w wieku lat
          dziesięciu byli tylko kolegami
          • wielo-kropek Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 21:11
            Nic nie moge pisac na temat twego ojca bo go wcale nie znam. Zastanawiam sie
            wlasnie dlaczego wyrzucal z domu twoich kolegow. Jak ty myslisz, dlaczego to
            robil?
            • avital84 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 21:21
              Nic nie robiliśmy. Nie paliliśmy, nie bluźliliśmy, nie piliśmy.
              Kiedy koledzy po mnie dzwonili domofonem nie mogłam wychodzić.
              To nie było normalne.
              • wielo-kropek Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 22:42
                Nie chce tu wchodzic w sprawe czy bylo to normalne czy tez nie. Byc moze
                dla twojego ojca nie bylo wlasnie normalne kiedy do ciebie czesto
                przychodzili koledzy, bo uwazal ze powinnas np. wiecej sie uczyc. Skoro on
                mieszkal w Ameryce, to najwidoczniej nie pasowalo mu kiedy przychodzili bez
                uprzedzenia (tak mysle ze bez uprzedzenia). Byc moze nie ufal twoim kolegom,
                poprostu zle ich widzial i nie byl pewien czy kolegowanie sie z nimi nie
                wyjdzie ci na niekorzysc. Moglo byc troche innych podobnych powodow. No i
                moze najwazniejsze w tym wszystkim. Ty bys pewnie chciala zeby przychodzili
                kiedy chca i wychodzic do kolegow tez kiedy chcesz i ile chcesz, nieprawdaz?
    • stella.polaris25 Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 20:50
      I najawaznijsze ,jestem mu wdzieczna,za okazywanie czulosc,milosci ,gdyby nie
      on mysle,ze mialabym jeszcze wieksze problemy emocjonalne...
      Za rozmowy o wszystkim i o niczym,za przyjazn,za troske...
      za wyrozumialosc,za uwage wysluchanie...za madrosci,ktore czasem rozumialam z
      opoznieniem.:)
    • c_amala Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 23:21
      Mój tata całe życie mi dopingował i wciąż dopinguje i wierzy we mnie.
      To on rozwijał we mnie ambicje, rozgrzewał do walki, uczył niezależności i
      pomagał kształtować własny pogląd na świat i życie.

      Co dla mnie jest dziwne, bo mam przeciez starszego brata i to chyba w stosunku
      do niego powinien sie tak zachowywać? Jego jakos inaczej traktuje.
      • wielo-kropek Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 23:24
        A chcialabys zeby jego tez traktowal taksamo jak ciebie?
    • eluch_a Re: Tatusiowe coreczki 20.03.07, 23:27
      Jestem typowa tatuś córa. Kiedy byłam mała w razie jakiegoś
      mojego "przestępstwa" tata zawsze mnie bronil, a ja też murem za nim stałam,
      kiedy rodzice się o coś sprzeczali. Nie mówi o uczuciach, nigdy nie powiedział
      mi, że mnie kocha, ale ja to wiem, ja to czuję w każdym jego geście. Ideałem
      nie był: wiem, że nieba by mi przychylił, ale dużo obiecywał, a słowa nie
      zawsze dotrzymywał. Często zapominał, co obiecał - ale ja mu zawsze to
      wybaczałam.
      Do dzisiaj chociaż mam relacje z mamą fajne, no to mama to nie jest to samo, co
      tata. Zawsze obiema rękami podpisywałam się pod hasełkiem, że ojcem może być
      każdy, ale na bycie tatusiem trzeba sobie zasłużyć. Chciałabym, żeby tata
      mojego dziecka też był taki fajny - bo mój tata jest fajny, chociaż, jak mówię,
      dużo cierpliwości wymaga, trzeba znosić jego słomiany zapał i wielkie
      obietnice. Ale jest kochany i wiem, że mam w nim ogromne oparcie, wiem, ze mnie
      kocha i akceptuje ;)
    • lim25 Re: Tatusiowe coreczki 21.03.07, 08:17
      hmmm....mam z ojcem relacje szarpane :) z jednej strony jest tą osba z ktorą
      dyskutuje , do ktorej ide kiedy jest żle, ktora zarazała mnie rozmaitymi pasjami
      , ktorej zawsze broniłam ,z której jestem dumna ...która na moją osobe ,sposób
      widzenia świata miala większy wpływ niż mama
      a jednocześnie ....mam poczucie zę wpoil we mnie nieco niskie poczucie wartosci
      , nie chwali mnie ,nigdy mi nie powedział ze jestem dobra ...nauczyl nadmiernej
      ostrożnosci i stania z boku ...
    • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 21.03.07, 10:05
      Zawsze slowom o tatusiach tych dobrych i zlych towarzysza silne emocje...mysle
      ze to bardzo wazna wiec, o ktorej sie nigdy nie zapomina...ktora ma ta ogromny
      wplyw na to jakimi jestesmy ludzmi, jakimi kobietami...jak postrzegamy swiat.
      Ja mojeg taty nie rozumiem i chcialabym mu pomoc, ale nie wiem jak...nie umiem
      chyba
      • aniiatka Re: Tatusiowe coreczki 21.03.07, 10:15
        a ja nie mam tatusia i mi przykro :)
    • kleo1 Re: Tatusiowe coreczki 21.03.07, 10:14
      Jak byłam malutka tobyłam córeczką tatusia, ale jak podrosłam to się tylko
      kłóciliśmy.Dziś to jest po prostu mój tata.
      • azja_pl2 Re: Tatusiowe coreczki 21.03.07, 16:00
        Do niedawna moj tata byl dla mnie idealem i wielkim autorytetem. Dopiero teraz
        powoli zauwazam, ze nie wszystko wie i potrafi. Troche trudno mi to
        zaakceptowac, to takie rozczarowanie dla mnie... Ale i tak zawsze bede
        jego "perelka"...
        • stokrotka000 Re: Tatusiowe coreczki 21.03.07, 16:02
          Rozumiem Cie doskonale...ja w wakacje mieszkalam z tata przez 3 miesiace....i
          tez moja idealna wizja jego upadla, dla mnie akurat to bylo dobre, bo w
          pozownaniu z ojcem zawsze czulam sie zerem...a tak zobaczylam ze on tez nie
          jest doskonaly...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka