avital84
21.04.07, 01:08
Miałam fatalny dzień, a tu proszę. W nocy natchnęła mnie jakaś wena i nabrałam
nowych sił do działania. Siedzę właśnie nad czymś co mnie całkowicie pochłonęło.
W życiu bym nie pomyślała. Odkładałam tę pracę jak mogłam, a teraz dzięki niej
mam plany co najmniej rok do przodu.
Ostatnio czułam jakieś dziwne niespełnienie, wypalenie i brak jakiejkolwiek
motywacji. Zero pomysłów. Takie totalne zawieszenie. Nigdy wcześniej tak nie
miałam i byłam tym trochę przerażona.
A tu proszę rozwiązania przychodzą w najmniej oczekiwanym momencie albo raczej
w tym momencie, w którym przeżywa się apogeum tych wszystkich negatywnych zjawisk.
Konkluzja tego postu jest, więc taka, że generalnie jak w piosence "Relax,
take it easy.":) Takie momenty przejściowe są chyba tylko koniecznym etapem na
drodze ku nowym, lepszym pomysłom i wizjom.
Pozdrawiam Wszystkich optymistycznie.:))))