przescieradlowy
22.04.07, 21:52
Opatulona czekala, az krew jej znow krazyc bedzie rownomiernie, wiedzialem, ze
wdzierac mi sie w te strefe przescieradlana nie wolno, ze teraz ona musi sie
ze soba na powrot oswoic, musi poczuc, ze od piersi po czubki palcow, od
pachwin po czolo, wewnetrznie i naskorkowo, nalezy do siebie, ze to, co mnie
oddala na pastwe, teraz juz do niej wrocilo i przeprasza za nieobecnosc, za
niewiernosc, za nieokrzesanie, prosi ja o wybaczenie, cale cialo zwiniete w
klebek i zapakowane w przescieradlo wraca do niej pokornie, zeby sobie nikt
(czyli ja) nie pomyslal, ze milosc daje staly abonament na jego przychylnosc.