edwarddyp
16.06.07, 13:07
Witam Pnie
Mam dla was dalszy ciąg banalnej historii miłosnej co się skończyła fatalnie
Jakiś czas temu założyłem tutaj taki oto wątek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=57699004&a=57699004
W skrócie dotyczy on jednego Aniołka co się w nim bez pamięci zakochałem ale mi nie wyszło ;-(
Po tym fatalnym końcu wysmażyłem do Aniołka długi list miłosny, w którym sie wzniosłem na wyżyny pisarskich talentów. Aniołek sie zastanowił kiwnął główką na "Tak", mnie serducho przekoziołkowało i już dość dobrze pijany miłością zabrałem się żeby znowu Anioła rozkochiwać w sobie
No to się z nim po parku przeszedłem, do knajpy, do kina . Na działkę z nim pojechałem żeby mu pomóc chwasty karczować. Tu przytuliłem, tam pocałowałem. Czasem było tak namiętnie że mi chciały motyle uszami wylecieć. Pierwszy raz takiego Anioła spotkałem że tylko jak go za kibić dotknąć albo kolano to krew mi z mózgu odpływała (wiadomo gdzie) i potem w pracy musiałem sobie puszkę zimnej koli do karku przykładać.
Jak nic szczęśliwy byłem. Jak mogłem tylko sie starałem jakoś w życie Anioła wejść. Wiedzieć jakie egzaminy zdaje, kiedy jakaś ważna sprawa się rozstrzygnie dla niego ma, co planuje. Nigdy sie takimi sprawami nie interesowałem wcześniej u poprzednich kobiet i zawsze miałem za to burę że dla mnie niby nie ważne sa. No ale Anioł był ważny totalnie.
Chciałem jego świat poznać - to znaczy zacząć żyć z nim a nie tylko do łóżka zaciągnąć i tyle. No naprawdę sie romantyczna miłością zakochałem, a dorosły już jestem i cyniczny więć raczej nie liczyłem, ze mnie coś takiego kopnie
I im mi było lepiej to Anioł zaraz zaczynał uciekać
Wyglądało to mniej więcej tak : już rozkochany, całuje mnie namiętnie, do 4 rano ze mną po pustych ulicach łazi, śmieje się perliście z moich dowcipów a 2 dni później przez gg albo sms wysyła wiadomość tej mniej więcej treści:
"Nie umiem z Tobą rozmawiać, to nie jest prawdziwe, musze cie pożegnać"
Hop siup i koniec ----