fillomena
27.06.07, 13:21
Jest rozwodnikiem z dwojka dzieci, ktore zyja z matka daleko od naszego
miasta. Spotkania dzieci z ojcem sa bardzo rzadkie. Wchodzac w ten zwiazek
zaakceptowalam fakt, ze byl zonaty i ma dzieci.
Nie chcialabym natomiast za bardzo sie spoufalac z tymi dzieciakami. Nie chce
uczestniczyc w spotkaniach mojego partnera z nimi. Czy waszym zdaniem takie
cos przejdzie. Gdy bedzie chcial, zebysmy jechali wspolnie na spotkanie z
dzieciakami, wypady do kina czy na obiad, to czy moge odmawiac, powiedziec, ze
po prostu nie chce jechac. Oczywiscie pewnie zdarzy sie nieraz, ze dzieciaki
beda nocowaly w mieszkaniu ojca (od niedawna mieszkam u niego). Wtedy juz
trudna - musze to zaakceptowac.
Ale poza tym wole unikac kontaktow z jego dziecmi. Nie chce, zebyscie mnie
oceniali z tego powodu, moralizowali czy cos w tym stylu, ze powinnam miec z
nimi kontakty. Taki jest moj wybor. Chodzi mi o to, czy wg was taki zwiazek ma
racje przetrwania - bez moich kontaktow z jego dziecmi. Czy to nie zepsuje
zwiazku, gdy mu taki uklad zaproponuje? Czy moze sie obrazic?