Dodaj do ulubionych

ile z was brało ślub bo "wpadło"?

IP: 157.25.122.* 19.06.03, 20:39
Czesc
mam 27 lat a wiec niemało, ale dziecka nie planowałam, a tu niestety (lub
stety bo jednak sie ciesze i ojciec dziecka tez a przynajmniej tak mowi i
wygląda) wpadłam.
Faceta znam zaledwie rok, od ośmiu miesięcy jestesmy razem ale nie
mieszkaliśmy ze sobą. Postanowiliśmy wziać slub. Byc moze pobralibysmy się
tez bez ciąży bo jest nam razem bardzo fajnie, ale na pewno nie tak szybko.
Mam nadzieję ze nam się uda bo to nie jest tylko i wyłącznie małżeństwo z
rozsadku bo jednak się kochamy (hmm nie tylko fizycznie).
Jak wiele z was postanowiło o ślubie (a raczej o jego chwili) gdyż
spodziewało się dziecka? Czy po latach nie nachodzą was myśli że to jednak
nie była calkowicie dobrowolna decyzja? Co na to otoczenie? Nie boję się
spojrzen ludzi ale chcialabym wiedziec czego sie spodziewac
Obserwuj wątek
    • kasia977 Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 19.06.03, 21:05
      Pobraliśmy się z mężem kiedy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Strasznie
      się baliśmy, zastanawialiśmy sie co na to ludzie i w ogóle. Tymbardziej, że ja
      miałam 19 lat, a mój (obecnie już)mąż 25. kiedy jednak przemyśleliśmy wszystko
      doszliśmy do wniosku, że tak naprawdę to stało się bardzo dobrze, bo ciąża
      tylko przyspieszyła naszą decyzję o ślubie. Bardzo się kochaliśmy( Maciek był
      moim pierwszym męzczyzną)i wczesniej czy później wzięlibyśmy slub( tak
      przynajmniej myśleliśmy). Teraz jesteśmy już rok po ślubie, mamy wspaniałego
      synka i naprawdęjesteśmy szczęsliwi. A to że ludzie na początku gadali, to
      normalne. Ludzie muszamieć o czym gadać, bo byłoby nudno, ale tak serio to ich
      problem. Jeżeli Ty jesteś zadowolona z obrotu sprawy, to to jest najważniejsze.
      Pozdrawiam.
    • serendepity Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 20.06.03, 14:57
      A musisz brac ten slub??? Przeciez mozesz urodzic dziecko, mozecie razem
      mieszkac i wychowywac je a dopiero potem wezmiecie slub jesli sie okaze, ze
      jest ok.
      Teraz posiadanie dzieci bez slubu nie jest potepiane czy wytykane publicznie no
      chyba, ze w malych miastach (tego nie wiem).
      W przypadku nieudanego malzenstwa dojdzie jeszcze problem z rozwodem i calymi
      czynnosciami z tym zwiazanymi.

      Serendepity.
    • anahella Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 20.06.03, 15:40
      Gość portalu: wpadka napisał(a):

      > Nie boję się
      > spojrzen ludzi ale chcialabym wiedziec czego sie spodziewac

      Zawsze mozesz sie czegos niedobrego po ludziach spodziewac. Wyjdziesz za
      bogatego - powiedza "na pieniadze leci", wyjdziesz za biednego - "eee glupia,
      biedaka sobie wziela". Pojdziesz do oltarza z brzuchem - "no prosze jak
      grzeszyla przed slubem", bez brzucha - "na pewno jest w ciazy tylko jeszcze nie
      widac".

      Jezeli chcesz tego slubu i dziecka i Twoj partner tez to ciesz sie zyciem.
      Zycze ci wszsytkiego najlepszego.
      • katherine74 Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 21.06.03, 01:13
        Jeden z lepszych postow.....
        Pozdrawiam.
        • anahella Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 21.06.03, 23:26
          katherine74 napisała:

          > Jeden z lepszych postow.....

          Dziekuje, milo mi i tez pozdrawiam:)
      • mamalgosia Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 23.06.03, 11:25
        NO, właśnie, ja szłam do śubu bez brzucha, to ekspedientka sprzedająca sukienkę
        ślubną mrugnęła do mnie porozumiewawczo i zapytała, czy nie zostawić miejsca w
        pasie. Beznadzieja
    • Gość: EWOK Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? IP: 213.241.18.* 20.06.03, 15:40
      Nigdy w życiu nie wzięłabym ślubu będąc w ciążu. To jest kpina z poważnego
      zobowiązania, które ma być na całe życie. Strasznie mnie oburza hipokryzja
      niektórych ludzi - panna młoda w ciąży walczy z mdłościami , na głowie
      dziewiczy wianek, a wokół rozanielona rodzina, że wszystko "po Bożemu".
      Moja ciąża była wpadką - niezawinioną, bo liczne badania wykazały bezpłodnośc,
      no ale widać lekarz się rąbnął w diagnozie no i stało się. Tragedii żadnej to
      nie spowodowało, bo ojciec dziecka i ja byliśmy ze sobą już dobrych sześć lat,
      mieliśmy już skończone studia i datę ślubu ustaloną na za rok. Oczywiście,
      wszyscy się śmiertelnie poobrażali, kiedy się dowiedzieli, że ślubu nie będzie,
      ale ich obraza to ich sprawa, nie moja. Ślub się odbył kiedy dziecko miało trzy
      miesiące, w terminie ustalonym poprzednio, przed ciążą.
      • quba Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 21.06.03, 12:13
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Nigdy w życiu nie wzięłabym ślubu będąc w ciążu. To jest kpina z poważnego
        > zobowiązania, które ma być na całe życie. Strasznie mnie oburza hipokryzja
        > niektórych ludzi - panna młoda w ciąży walczy z mdłościami , na głowie
        > dziewiczy wianek, a wokół rozanielona rodzina, że wszystko "po Bożemu".
        > Moja ciąża była wpadką - niezawinioną, bo liczne badania wykazały
        bezpłodnośc,
        > no ale widać lekarz się rąbnął w diagnozie no i stało się. Tragedii żadnej to
        > nie spowodowało, bo ojciec dziecka i ja byliśmy ze sobą już dobrych sześć
        lat,
        > mieliśmy już skończone studia i datę ślubu ustaloną na za rok. Oczywiście,
        > wszyscy się śmiertelnie poobrażali, kiedy się dowiedzieli, że ślubu nie
        będzie,
        >
        > ale ich obraza to ich sprawa, nie moja. Ślub się odbył kiedy dziecko miało
        trzy
        >
        > miesiące, w terminie ustalonym poprzednio, przed ciążą.


        no i co ? uważasz że to mądrzej ? inaczej ?

        tak samo !
        tak samo jakbyś była w ciąży - skoro dziecko bylo na świecie trzy miesiące - to
        tak samo jakbyś była "dopiero w ciąży"

        kompletnie nie widze róznicy miedzy wychodzeniem za mąż będąc w ciąży a
        wychodzeniem za mąż - trzymając trzymiesięcznego bobasa w ramionach


        najlepiej niech ludzie się pobieraja wg własnego widzimisie - czy w ciąży, czy
        nie w ciąży, a kogo to dzisiaj obchodzi ?
      • olinka_z_olinkowa Ewok spokojnie ;)) 21.06.03, 12:29
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Nigdy w życiu nie wzięłabym ślubu będąc w ciążu. To jest kpina z poważnego
        > zobowiązania, które ma być na całe życie.
        Czemu kpina, ślub to ślub. Znam ludzi, którzy pobrali się będac w ciąży i
        wcale nie zakpili sobie z tego zobowiązania. Wywiązują się z niego znakomicie.
        Głupotą, nie zaś kpiną nazwałabym jenak wychodzenie za mąż jedynie z powodu
        ciąży. Ale jeśli ludzie tak czy inaczej chcieli się pobrac, a ciąża to
        przyspieszyła, to dlaczego od razu kpina?

        Strasznie mnie oburza hipokryzja
        > niektórych ludzi - panna młoda w ciąży walczy z mdłościami , na głowie
        > dziewiczy wianek, a wokół rozanielona rodzina, że wszystko "po Bożemu".
        Ale czemu Cię to oburza, hipokrytami są w mnijeszym lub wiekszym stopniu
        niemal wszyscy ludzie. Ci co pobierają się w wianku na głowie, ale nie miedzy
        nogami, robia Ci w ten sposób jakąś krzywdę? Odrobina tolerancji, nie krzywdzą
        nikogo (najwyzej siebie) to po co się "strasznie" na to oburzać. Nie Twoja
        sprawa, daj ludziom życ.
        > Moja ciąża była wpadką - niezawinioną, bo liczne badania wykazały
        bezpłodnośc,
        > no ale widać lekarz się rąbnął w diagnozie no i stało się. Tragedii żadnej
        to
        > nie spowodowało, bo ojciec dziecka i ja byliśmy ze sobą już dobrych sześć
        lat,
        > mieliśmy już skończone studia i datę ślubu ustaloną na za rok. Oczywiście,
        > wszyscy się śmiertelnie poobrażali, kiedy się dowiedzieli, że ślubu nie
        będzie,
        >
        > ale ich obraza to ich sprawa, nie moja. Ślub się odbył kiedy dziecko miało
        trzy
        >
        > miesiące, w terminie ustalonym poprzednio, przed ciążą.
        No i super, jeśli Ty jesteś zadowolona, to nic komuś do tego czy i kiedy Ty
        wychodzisz za mąż.

        A inni z powodu ciąży przyspieszają datę ślubu, co Cie to obchodzi? Strasznie
        jesteś nie do życia, naprawdę uważasz, ze tylko tak jak Ty postepujesz to jest
        słusznie? Odrobina tolerancji na codzień! powinno się ją zażywać w tabletkach
        i wszystkim żyłoby się łatwiej również Tobie, mniej złych emocji byś przez
        siebie przepuszczała.

        Na koniec pytanie. Mieliscie wcześniej ustaloną date ślubu z Twoim (dziś już )
        mężem, z tego co rozumiem. Zaszłaś w ciażę rok przed tym dniem, zatem za mąż
        wyszłaś już po ciaży. A co by było gdybyś w ciążę zaszła później, dajmy na to
        cztery miesiące przed ustaloną datą ślubu? Albo jeszcze lepiej, gdybyś o swej
        niezwinionej (!) ciąży dowiedziała się tydzień przed ślubem? Wszyscy
        zaproszeni, wszystko już dopięte na ostatni guzik, za chwilę ślub, a ty
        okazuje się że jesteś w trzecim tygodniu ciąży? Bardzo jestem ciekawa co byś
        zrobiła.

        Pozdrawiam.
        • Gość: EWOK Re: Ewok spokojnie ;)) IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 14:38
          Jest różnica pomiędzy ślubem, który i tak zaplanowany, a międzyczasie "coś"
          się okazało, a ślubem, który się odbyć musi, bo ciąża. Nie mam na myśli ślubu
          cywilnego, ani mnie to ziębi ani grzeje, znam ludzi, którzy biorą cywilny w
          ciąży, żeby potem sobie oszczędzić formalności z nazwiskiem, z prawnym
          ojcostwem itd. Ale ślub kościelny to sakrament. Przysięga złożona w kościele,
          pod presją, jest funta kłaków warta. Ludzie, również katolicy, seksują przed
          ślubem, zachodzą w ciążę przed ślubem, jest to ich (nasza) sprawa i świadome
          łamanie katolickich zasad. Ale to nie znaczy, że można je podeptać do końca,
          jeśli jest możliwośc by tego uniknąć. Porównując - każdy z nas kłamie (tak,
          panie dyrektorze, oczywiście, że pamiętałam o wysłaniu tej przesyłki; ależ co
          ty opowiadasz, ta spódnica wcale cię nie pogrubia) ale czy to oznacza, że
          jesteś skłonna uważać kłamstwo pod przysięgą za słuszne i godne polecenia?
          Wielu ludzi, którzy na codzień ślizgają się po prawdzie, na prośbę "daj słowo
          honoru" wahają się i wycofują. Ale nie mają nic przeciwko temu, żeby oszukać
          sakrament. Przecież zasada jest taka sama.
          • olinka_z_olinkowa Re: Ewok spokojnie ;)) 21.06.03, 14:58
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > Jest różnica pomiędzy ślubem, który i tak zaplanowany, a międzyczasie "coś"
            > się okazało, a ślubem, który się odbyć musi, bo ciąża.
            \Całkowicie sie zgadzam, dlatego zadałam Ci takie właśnie pytanie. Bo w
            pierwszym zdaniu swojej poprzedniej wypowiedzi piszesz że nigdy nie wyszłabyś
            za maż w ciąży. Nigdy to rozumiem nigdy.

            Nie mam na myśli ślubu
            > cywilnego, ani mnie to ziębi ani grzeje, znam ludzi, którzy biorą cywilny w
            > ciąży, żeby potem sobie oszczędzić formalności z nazwiskiem, z prawnym
            > ojcostwem itd. Ale ślub kościelny to sakrament. Przysięga złożona w
            kościele,
            > pod presją, jest funta kłaków warta.
            Gorzej, powiedziałabym. Obowiązuje tak samo jak ta zawarta z własnej woli ,
            czyli kompletnie moze unieszczęsliwić ludzi.

            Ludzie, również katolicy, seksują przed
            > ślubem, zachodzą w ciążę przed ślubem, jest to ich (nasza) sprawa i świadome
            > łamanie katolickich zasad. Ale to nie znaczy, że można je podeptać do końca,
            > jeśli jest możliwośc by tego uniknąć.


            I to już jest szczyt hipokryzji, wybacz. Co to znaczy podeptac do końca? Do
            jakiego momentu Twoim zdaniem można te zasady podeptac, a od którego już nie
            można dalej ich deptac? I w ogóle na jakiej podstwie ustaliłaś tą granice? Nie
            uważasz, ze to co napisałaś, jest po prostu śmieszne? Albo sie przestrzega
            zasad albo sie je łamie i nie ma żadnych granic do których jeszcze mozna a
            potem już nie można.
            Porównując - każdy z nas kłamie (tak,
            > panie dyrektorze, oczywiście, że pamiętałam o wysłaniu tej przesyłki; ależ
            co
            > ty opowiadasz, ta spódnica wcale cię nie pogrubia)
            (no, właśnie m. in takie rzeczy miałam na myśli, cieszę się, że się
            zrozumiałyśmy przynajmnije w tym fragmencie :)
            ale czy to oznacza, że
            > jesteś skłonna uważać kłamstwo pod przysięgą za słuszne i godne polecenia?

            Absolutnie nie uwazam, ze kłamstwo pod przysięgą jest słuszne i godne
            polecenia. Skad taki wniosek?? Czy ja coś takiego napisałam?

            > Wielu ludzi, którzy na codzień ślizgają się po prawdzie, na prośbę "daj
            słowo
            > honoru" wahają się i wycofują. Ale nie mają nic przeciwko temu, żeby oszukać
            > sakrament. Przecież zasada jest taka sama.
            Dokładnie. I taka sama jest zasada "nie cudzołóż" jak i "Nie zeznawaj
            fałszywie" Dlaczego jedno łamanie przykazania dopuszczasz, a inne uznajesz za
            niedopuszczalne?
            • Gość: EWOK Re: Ewok spokojnie ;)) IP: *.acn.waw.pl 22.06.03, 00:30
              olinka_z_olinkowa napisała:

              > Gość portalu: EWOK napisał(a):
              >
              > > Jest różnica pomiędzy ślubem, który i tak zaplanowany, a międzyczasie "coś
              > "
              > > się okazało, a ślubem, który się odbyć musi, bo ciąża.
              > \Całkowicie sie zgadzam, dlatego zadałam Ci takie właśnie pytanie. Bo w
              > pierwszym zdaniu swojej poprzedniej wypowiedzi piszesz że nigdy nie
              wyszłabyś
              > za maż w ciąży. Nigdy to rozumiem nigdy.

              Żle się wyraziłam. Chodziło mi o premedytację. Przekalkulowanie na zimno - o,
              jestem w ciązy, no to hop do kościoła, welon i te sprawy.
              >

              >
              >
              > I to już jest szczyt hipokryzji, wybacz. Co to znaczy podeptac do końca? Do
              > jakiego momentu Twoim zdaniem można te zasady podeptac, a od którego już nie
              > można dalej ich deptac? I w ogóle na jakiej podstwie ustaliłaś tą granice?
              Nie
              > uważasz, ze to co napisałaś, jest po prostu śmieszne? Albo sie przestrzega
              > zasad albo sie je łamie i nie ma żadnych granic do których jeszcze mozna a
              > potem już nie można.


              To właśnie napisałam poniżej - wszelkie kłamstwa, nawet drobne, są grzechem w
              katolickim pojęciu. Ale większość ludzi zauważa granicę pomiędzy takim właśnie
              drobnym kłamstwem a np. nakłamaniem przy spowiedzi. Czy to też uważasz za
              śmieszne? Oczywiście, że istnieją granice, tyle, że każdy je w swoim sumieniu
              i pod presją zwyczajów społecznych rozważa. Weźmy inny przykład -
              antykoncepcję. Ludzie ją stosują, żeby uniknąc czegoś, co uważają ja coś
              bardzo złego - aborcji. A przecież jakby się dobrze przyjrzeć to zarówno
              pigułki jak i spirale mają za zadanie, jeśli do zapłodnienia jednak dojdzie,
              spowodować wydalenie z organizmu zapłodnionego zarodka. Nie jest to poronienie
              w medycznym sensie, ale jeśli się przyjmuje ochronę życia "od chwili poczęcia"
              to jaka jest różnica pomiędzy antykoncepcją a aborcją? Tutaj też ludzie
              wyznaczają sobie granice. Czy też w normalnym codziennym życiu - owszem, nie
              powiem koleżance, że jest za gruba, ale jeśli uprze się, żeby pójśc na imprezę
              w obcisłej lycrze to jednak będę musiała. Kolejna granica.
              >
              >
              > Absolutnie nie uwazam, ze kłamstwo pod przysięgą jest słuszne i godne
              > polecenia. Skad taki wniosek?? Czy ja coś takiego napisałam?

              To było pytanie retoryczne wynikające z paraleli - usprawiedliwiasz sakrament
              pod presją to czemu nie miałabyś usprawiedliwić kłamstwa pod przysięgą? Albo
              przysięgi pod presją? Bo małżeństwo zawarte z powodu ciązy tym własnie jest.

              • olinka_z_olinkowa Re: Ewok spokojnie ;)) 22.06.03, 11:35
                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                > To było pytanie retoryczne wynikające z paraleli - usprawiedliwiasz
                sakrament
                > pod presją

                Po prostu uznaję prawo ludzi do robienia tego co chcą - uwazają, że ciąża to
                jest powód zeby zwiazac sobie z kimś życie, ich sprawa. Inni na przykład
                uwazają, ze miłość jest takim powodem, jeszcze inni, ze pieniadze, albo wiek
                lat iluś tam. Kazdy ma prawo sam decydować z jakiego powodu wychodi za mąż i
                nie można jednoznacznie powiedziec , że to jest kpina, bo zycie pokazuje, ze w
                wielu przypadkach jet to na pewno pomyłk, ale wiele innych takich małżeństw
                sie sprawdziło, sma osobiscie znam kilka małżeństw, które z powodu ciąży
                zostały zawarte, albo zostały zawarte wcześniej niż planowano i sa to fajne
                małzeństwa, anie żadna kpina. Myśle po prostu, że nie ma jednej recepty dla
                wszystkich, a Twoje wypowiedzi sprawiają takie wrażenie, jakbyś uwazała, ze to
                własnie Ty masz przepis na słusznosc jesli chodzi o temat ciaza/ małżeństwo.
                Masz ten przepis - na słuszność - ale tylko dla Ciebie. Każdy iny człowiek
                zrobi to co bedzie słuszne w jego przekonaniu.
                • Gość: anE Re: Ewok spokojnie ;)) IP: *.chello.pl 23.06.03, 10:15
                  Ofiarolosu, to chyba wlasnie Twoje wypowiedzi swiadcza o tym, ze to Ty masz
                  jedyna sluszna recepte na zycie, prawo do krytykowania wypowiedzi innych i
                  bycia nietoleranyjna wobec zdań przeciwnych... przeciez EWOK nigdzie nie
                  napisala, ze jej sposob na zycie jest wlasciwnym dla Wszystkich i ze wszyscy
                  powinni tak postepowac jak ona..

                  pozdr.
                  • olinka_z_olinkowa Re: Ewok spokojnie ;)) 23.06.03, 10:24
                    Gość portalu: anE napisał(a):

                    > Ofiarolosu, to chyba wlasnie Twoje wypowiedzi swiadcza o tym, ze to Ty masz
                    > jedyna sluszna recepte na zycie, prawo do krytykowania wypowiedzi innych i
                    > bycia nietoleranyjna wobec zdań przeciwnych...
                    Jakieś konkretne przykłady takich moich wypowiedzi można prosić? Będę
                    wdzięczna, bo nie zauważyłam u siebie takich skłonności do moralizatorstwa,
                    więc jeśli je mam to będzie fajnie zwrócic na nie uwagę i jakoś zwalczyć. Na
                    razie nie wiem o co konkretnie Ci chodzi.

                    przeciez EWOK nigdzie nie
                    > napisala, ze jej sposob na zycie jest wlasciwnym dla Wszystkich i ze wszyscy
                    > powinni tak postepowac jak ona..
                    >

                    Racja. Przepraszam Ewok, jeśli ją uraziłam. Jeśli czymkolwiek uraziłam Ciebie
                    to równiez przepraszam. Może zbyt ostro zareagowałam na to co napisała Ewok.
                    Osobiście zresztą też nie wyszłabym za mąż jedynie z powodu ciąży, wiec w
                    zasadzie można chyba nawet powiedzieć, że mamy z Ewok podobny pogląd na
                    sprawę. Chodziło mi o to, że nie można powiedzieć, że małzeństwo z powodu
                    ciąży to zawsze kpina, poza tym chyba wszystko juz napisałam. Przepraszam.
                    > pozdr.
                    Również pozdrawiam.
                    • Gość: anE Re: Ewok spokojnie ;)) IP: *.chello.pl 23.06.03, 10:31
                      Będę
                      > wdzięczna, bo nie zauważyłam u siebie takich skłonności do moralizatorstwa,
                      > więc jeśli je mam to będzie fajnie zwrócic na nie uwagę i jakoś zwalczyć. Na
                      > razie nie wiem o co konkretnie Ci chodzi.


                      musialabym przeczytac i zacytowac Twoje wypowiedzi z wielu Twoich watkow,
                      chodzi mi o caloksztalt.


                      > Chodziło mi o to, że nie można powiedzieć, że małzeństwo z powodu
                      > ciąży to zawsze kpina


                      dla mnie może byc kpiną wiekszą lub mniejsza, zawsze to hipokryzja.. jezeli
                      slub jest brany w kosciele katolickim


                      pozdr.
                      • olinka_z_olinkowa Re: Ewok spokojnie ;)) 23.06.03, 10:38
                        Gość portalu: anE napisał(a):

                        > Będę
                        > > wdzięczna, bo nie zauważyłam u siebie takich skłonności do moralizatorstwa
                        > ,
                        > > więc jeśli je mam to będzie fajnie zwrócic na nie uwagę i jakoś zwalczyć.
                        > Na
                        > > razie nie wiem o co konkretnie Ci chodzi.
                        >
                        >
                        > musialabym przeczytac i zacytowac Twoje wypowiedzi z wielu Twoich watkow,
                        > chodzi mi o caloksztalt.
                        >

                        Szkoda, że ne chce Ci sie podać (z pamieci , nie oczekuję linków czy
                        dosłownych cytatów) przykładów takiego mojego zachowania. Trudno, chociaż
                        rzetelnośc wymagałaby poparcia tezy jakimiś konketami inaczej czuję się dośc
                        urazona po tym co napisałaś. :(


                        >
                        > > Chodziło mi o to, że nie można powiedzieć, że małzeństwo z powodu
                        > > ciąży to zawsze kpina
                        >
                        >
                        > dla mnie może byc kpiną wiekszą lub mniejsza, zawsze to hipokryzja.. jezeli
                        > slub jest brany w kosciele katolickim

                        W kosciele katolickim jest tak na oko (moje, zaznaczam) 90% hipokryzji. Czy
                        jest jakakolwiek instytucja bardziej zakłamana niż kościół? Właśnie ta
                        hipokryzja w każdym calu odpycha mnie od koscioła dalej niż od czegokolwiek.
                        Od koscioła wolę już ZUS czy Urząd Podatkowy.
                        >
                        >
                        > pozdr.
                        • Gość: anE Re: Ewok spokojnie ;)) IP: *.chello.pl 23.06.03, 11:23
                          nie potrzebnie czujesz sie urazona, kazdy ma prawo do wyrazania swoich opinii.

                          > W kosciele katolickim jest tak na oko (moje, zaznaczam) 90% hipokryzji.

                          jeżeli w czymś jest ułamek % kłamstwa - to coś nie może się uważać za PRAWDĘ.
                          ja też unikam jak ognia, w czwartek natomiast 'zaliczyłam' kilka procesji, bo
                          jadąc nad morze mijalismy miejscowosci, a w prawie każdej - pochód... he he.

                          pozdr.
                          • olinka_z_olinkowa Re: Ewok spokojnie ;)) 23.06.03, 11:29
                            Gość portalu: anE napisał(a):

                            > nie potrzebnie czujesz sie urazona, kazdy ma prawo do wyrazania swoich
                            opinii.
                            >
                            Hm. Przecież ja nie mówie, ze nie masz prawa wyrażać swojej opini. Ale gdyby
                            ktoś o Tobie wyraził publicznie niepochlebną i w Twoim odczuciu
                            niesprawiedliwa opinię i nie poparł jej żadnym argumentem to nie poczułabyś
                            się urażona?
                            • Gość: anE Re: Ewok spokojnie ;)) IP: *.chello.pl 23.06.03, 11:34
                              jezeli bym uznala ja za bezpodstawną, to nie czulabym sie urazona.
                              ale skoro jest to moje subiektywne zdanie (do którego mam prawo), to moge tak
                              myslec.. wniosek wysnulam na podstawie Twoich postow, jezeli Ty uwazasz, ze tak
                              nie jest, to nie powinnas sie czuc urazona..

                              pozdr.
                              • olinka_z_olinkowa Re: Ewok spokojnie ;)) 23.06.03, 11:38
                                Ok, pozwolisz, że zakończę temat bo i tak się nie dogadamy, mam nadzieję, że
                                spotkamy się w jakimś innym wątku w przyjemniejszej atmosferze. Pozdrawiam.
                        • raszefka Re: Ewok spokojnie ;)) 23.06.03, 11:48
                          olinka_z_olinkowa napisała:


                          >
                          > W kosciele katolickim jest tak na oko (moje, zaznaczam) 90% hipokryzji. Czy
                          > jest jakakolwiek instytucja bardziej zakłamana niż kościół? Właśnie ta
                          > hipokryzja w każdym calu odpycha mnie od koscioła dalej niż od czegokolwiek.
                          > Od koscioła wolę już ZUS czy Urząd Podatkowy.
                          > >
                          > >
                          > > pozdr.

                          Zaprzeczyć hipokryzji nie mogę, bo przecież widzę, jak jest. Ale wliczam w nią
                          również właśnie takie śluby z powodu ciąży, "żeby ludzie nie gadali" I
                          ssstraszne mnie to wkurza, bo to jednak trochę i kpina ze mnie, z tego, co
                          wyznaję.

                          Mam prośbę - skoro piszesz "Urząd Podatkowy", to bądź łaskawa również
                          i "Kościół Katolicki".

                          Pozdrawiam serdecznie :))
          • Gość: anE Re: Ewok spokojnie ;)) IP: *.chello.pl 23.06.03, 10:10
            EWOK,
            podzielam Twoje zdanie, :-)
            pozdrawiam serdecznie!
    • Gość: moboj Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 20.06.03, 15:43
      bez urazy, ale mnie rozsmiesza branie slubu z powodu ciązy. pal licho, jesli
      ludzie są ze soba od dawna (chcoć i tak to dla mnie dziwne - przecież gdyby nie
      ciąza to pewnie ze slubem jeszcze by czekali. czy chodzi o to, żeby dziecko
      urodziło się w uswięconym katolickim związku? trochę to hipokryzją trąci),
      gorzej jesli młodzi "bzyknęli" się parę razy gdzies na dyskotece albo pod
      namiotem i już muszą brać slub. przecież to bzdura.
      pewnie rozpętam burzę, ale chyba mam prawo do własnego zdania, no nie?
      • Gość: capote Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? IP: utp.:* / 10.10.9.* 21.06.03, 14:42
        rozmiesza Cie chec zeby dziecko mialo rodzicow?
        • moboj Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 21.06.03, 18:27
          Gość portalu: capote napisał(a):

          > rozmiesza Cie chec zeby dziecko mialo rodzicow?

          a bez ślubu ich nie ma?
          • Gość: czapski Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? IP: utp.:* / 10.10.9.* 21.06.03, 20:50
            mysle ze dziecko lepiej sie wychowuje w domu gdzie jest oboje rodzicow zyjacych
            w tralym zwiazku niz w sytuacji gd ojciec jest hen hen
            • Gość: moboj Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 21:15
              Gość portalu: czapski napisał(a):

              > mysle ze dziecko lepiej sie wychowuje w domu gdzie jest oboje rodzicow
              zyjacych
              >
              > w tralym zwiazku niz w sytuacji gd ojciec jest hen hen

              ale ja nie miałam na mysli ojca bedącego hen hen. mialam na mysli to, że
              dziecko równie dobrze rozwija się w związku potwierdzonym papierkiem jak i w
              związku bez papierka. nawet jesli rodzice nie maja slubu, a zyja razem to
              dziecko nie jest sierota, ma oboje rodziców.
            • mantha Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 23.06.03, 09:12
              Co za naiwnosc: jak rodzice sa po slubie, tzn. ze ojciec nie moze udac sie hen
              hen?? ludzie sa tylko ludzmi, slub nie slub, jak maja ze soba byc to bedą, a
              jak nie to nie, i zadne najswietsze nawet sakramenty na swiecie tutaj nie
              pomogą.
              dla dziecka najwazniejsza jest milosc, a czy rodzice sa malzenstwem czy nie, to
              przewaznie ma to gdzies.
              poza tym znam wiele ludzi, ktorzy sie pobrali dlatego, ze panna zaszla w ciąże -
              wesela przypominaly bardziej stypy, panna mloda hamujaca mdlosci po kątach na
              widok wspanialych weselnych potraw, pan mlody coraz to bardziej "wesolutki"...
              jakby mnie cos takiego mialo spotkac, to ja dziekuje uprzejmie, nie wchodze w
              to.
              Po cholere ladowac sie w dodatkowy stres organizacji slubu (i wesela) na
              wariata, a nie spokojnie przezyc przyjscie na swiat dziecka, a po odetchnieciu
              zorganizowac slub, skoro juz tak bardzo nam na tym zalezy.
              zdaje sobie rowniez sprawe, ze jest wiele ludzi, na ktorych presje
              natychmiastowego slubu wywarla rodzina, ogromnie im wspoczuje.

    • Gość: alina nic na sile IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.03, 15:58
      ja i moj facet bylismy razem ponad dwa lata. a tu nagle ciaza..nie powiem
      zebym byla uradowana, ale stalo sie. wszyscy(rodzina)zdecydowali ze ja zajme
      sie ciaza i lekarzami a oni slubem. nie mialam w sumie nic duzo do powiedzenia
      juz stalam przed oltarzem...mimo wszystko , ze powiedzielam TAK wiedzialam ze
      w sercu tego nie chce
      moj "maz" , ktory wczesniej byl taki kochany , okazalo sie ze calkowiie nie
      sprawdza sie w codziennym zyciu i do tego jako ojciec. coraz czesciej sie
      klocilismy az padly z jego ust slowa, ze go "w bachory wrobilam"
      rozwod jest w trakcie...
      • Gość: moboj Re: nic na sile IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 20.06.03, 17:35
        no własnie - słowa Aliny potwierdzaja to, co napsałam - nie ma co sie ładować w
        sluby tylko dlatego, że dziecko w drodze. sama znam takie małżeństwo zawarte,
        bo miało być po bożemu. a teraz oboje się do siebie nie odzywają, mają innych
        partnerów na boku, no ale rodzinka szczęśliwa, bo jest po bożemu i sąsiedzi nie
        gadają.
        na studiach mieszkałam z para, która wpadła. slubu wczesniej nie planowali, no
        ale rodzinki postanowiły, że ma być po katolicku, slub jak najszybciej, żeby
        brzucha nie było widać i żeby sąsiedzi się nie skapneli, że młodzi robili "to"
        przed slubem. śmiać mi się chciało jak ci "młodzi" szli do spowiedzi i dzień
        przed wymyslali, co powiedzą księdzu. a po spowiedzi byli bardzo zadowoleni, że
        księdzu trochę nazmyślali, żeby się nie czepiał. no ale ważne, że dla sąsiadów
        i rodzinki było po bożemu, no nie?
        • Gość: Mat Re: nic na sile IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 22.06.03, 12:12
          Gość portalu: moboj napisał(a):

          > no własnie - słowa Aliny potwierdzaja to, co napsałam - nie ma co sie ładować
          w
          >
          > sluby tylko dlatego, że dziecko w drodze. sama znam takie małżeństwo zawarte,
          > bo miało być po bożemu. a teraz oboje się do siebie nie odzywają, mają innych
          > partnerów na boku, no ale rodzinka szczęśliwa, bo jest po bożemu i sąsiedzi
          nie
          >
          > gadają.
          > na studiach mieszkałam z para, która wpadła. slubu wczesniej nie planowali,
          no
          > ale rodzinki postanowiły, że ma być po katolicku, slub jak najszybciej, żeby
          > brzucha nie było widać i żeby sąsiedzi się nie skapneli, że młodzi
          robili "to"
          > przed slubem. śmiać mi się chciało jak ci "młodzi" szli do spowiedzi i dzień
          > przed wymyslali, co powiedzą księdzu. a po spowiedzi byli bardzo zadowoleni,
          że
          >
          > księdzu trochę nazmyślali, żeby się nie czepiał. no ale ważne, że dla
          sąsiadów
          > i rodzinki było po bożemu, no nie?


          Słowa aliny potwierdzaja wyłącznie to ze nie jest zbyt mądra - była 2 lata z
          beznadziejnym facetem.
          Ze jest beznadziejny dowiedziała się dopeiro gdy jej powiedział ze wrobiła go w
          bachora...brawo alina.
          • Gość: moboj Re: nic na sile IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 18:07
            Gość portalu: Mat napisał(a):

            > Słowa aliny potwierdzaja wyłącznie to ze nie jest zbyt mądra - była 2 lata z
            > beznadziejnym facetem.
            > Ze jest beznadziejny dowiedziała się dopeiro gdy jej powiedział ze wrobiła go
            w
            >
            > bachora...brawo alina.

            a może wcześniej nie było widać, że jest beznadziejny? nie musisz zaraz tak
            krytycznie oceniać intelektu Aliny. ty jesteś taki mądry, że od razu wiesz kto
            jaki jest? czasem dwoje ludzi jest ze sobą i przez 20 lat i okazuje się, że
            jedno z nich nie jest takie jakie było.
    • Gość: Al.. dokladnie IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.03, 00:22
      jesli nie jestes na 100% pewna ze to TEN to zostaw slub na pozniej. najpierw
      sprawdz czy sie jak wam sie bedzie ukladac ....
    • Gość: as2008 Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? IP: *.espol.com.pl 21.06.03, 18:01
      jeśli nie jesteś pewna partnera to nie bierz ślubu " na siłę" , moja koleżanka
      na sprawie rozowodwej usłyszała od eks że on był pod przymusem i musiał sie
      ożenić, po alimenty nasyła na niego komornika
    • lolyta Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? 21.06.03, 21:06
      Ja bym poczekala z tym slubem az dziecko sie urodzi i ciut odchowa - tak, zebys
      juz go miala od piersi odstawionego. Tak przynajmniej sama zrobilam. Nie
      usmiechalo mi sie przygotowywanie wszystkiego z brzuchem, ryzyko ze na wlasnym
      slubie sie bede zle czuc, zakaz picia czy jedzenia niektorych potraw na wlasnym
      weselu.
    • Gość: Korn Re: ile z was brało ślub bo 'wpadło'? IP: *.dot / 192.168.2.* 23.06.03, 17:59
      Podobno 74%.
      Dane GUS-u. Wierzę.

      Ale radzę pomyśleć.
      Ja mniałem 28, zawód, posadę (niezłą).
      Ona 26, zawód, posadę (marną).
      Później klasycznie - ciąża, ślub, dziecko, mieszkanie, większe mieszkanie,
      dacza, dziś domek, pies, chomik, itd.
      Maluch, polonez, fiat, ford, dziś Corsa + Golf
      Dacza, Bałtyk, Majorka, Turcja, dziś Kanary.
      I stwierdzam, że mam przesrane. Dzieciaka kocham, z żoną gorzej, gdyby nie
      moja obowiązkowość to już dawno bym to wszystko rzucił i poszedł w cholerę.
      Stać mnie. Potrafimy spędzić cały wieczór ze sobą i zamienić 2-3 zdawkowe
      zdania.

      Dwoje obcych ludzi w wygodnym domu.

      Korn

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka