margulinka
19.08.07, 21:38
Moze ktos mnie oswieci - czy oni slusznie strajkuja, czy nie? Nie
mam do czynienia ze srodowiskiem lekarzy (moze oprocz rzadkich wizyt
u nich ale kregu znajomych lekarzy nie mam) i nie moge wypowiadac
sie o ich zarobkach ale wiekszosc ludzi uwaza chyba, ze lekarzom
wcale tak pieniedzy nie brakuje a nawet zaliczaja sie do kasty
lepiej zarabiajacej. Kiedys slyszalam rozmowe babek o calej tej
sytuacji i jedna z nich ironicznie zapytala: "a widziala pani kiedys
biednego lekarza?". No nie. I chyba z glodu umierac nie musza.
Dlaczego wiec ostatnimi czasy tak probuja wydrzec wiecej kasy, nawet
za cene zdrowia pacjentow? Wiadomosci, w ktorych podawano, ze
pacjenci beda przenoszeni do innych szpitali lub nie beda
przyjmowani w ogole ze zwgledu na strajki - wzburzyly mna
doszczetnie. Jak mozna nie udzielic pomocy bo jakis tam chytrus w
bialym kitlu wlasnie strajkuje?? To chyba nawet jest wbrew tej ich
calej przysiedze. W podkarpackim akcja przenoszenia noworodkow gdzie
indziej - no jakby moj noworodek nie mogl spokojnie polezec w
szpitalu tylko przewoziliby go to tu to tam bo nigdzie nie przyjmuja
bo nie ma doktorow to bym chyba sie wsciekla. I te strajki glodowe.
Na zasadzie - zrobie mamie na zlosc i odetne sobie ucho. A niech
gloduja i chodza o suchych gebach, nikomu tym krzywdy nie robia
tylko sobie. Kogo obchodzi to, ze oni nie jedza? Wyjezdzaja z kraju
czy nie jedza, nie przyjmuja pacjentow, jeden pies.