Dodaj do ulubionych

Jak namierzyć żonatego?

IP: *.tele2.pl 08.07.03, 09:38
Spoteykam się od jakiegos czasu z zonatym facetem. On powiedzial, ze jest
zonaty, a mi to nie przeszkadza (za wywody o moralnosci na ten temat z gory
dziekuje i nieakceptuje). Chodzi o to, ze jestem wygodna kochanka. Nie zadaje
pytan. No coz tak mam. Dowiedzialam sie gdzie on mieszka, znam adres i
nazwisko. Za namowa kolezanki zadzwonilysmy na informacje aby wyczaic numer.
Niestety nazwisko sie nie zgadza! Wybieramy sie na male sledztwo bo
chcialabym wiedziec jak wyglada zona i czy rzeczywiscie jest, a nie poprosze
faceta o jej zdjecie.
Chcialabym wiedziec czy tez bylyscie w takiej sytuacji i co niedobrego moze z
tego wyniknac? Ja nie jestem uczuciowo zwiazana z tym Panem,to jest seks, ale
za to JAKI seks!!
Obserwuj wątek
    • kohinor Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 09:58
      A po co Ci go namierzac, skoro nie zamierzasz angazowac sie uczuciowo?
      A wlasnie to zaangazowanie to najwieksze „cos niedobrego” co moze z takiego
      zwiazku wyniknac. Bo taki facet na dluzsza mete moze Ci sie zaczac wydawac
      coraz ciekawszy... a potem: zazdrosc, cierpienie, zly, szarpanie siebie, jego
      itd.
      • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 10:03
        No wlasnie dlatego, zeby nie cierpiec nie chce sie angazowac. Nabralam dystansu
        do tematu i radze sobie z tym. A chec sprawdzenia go to nie jest efekt
        zazdrosci tylko zwykla ciekawosc. Jestem ciekawa czy klamie, a jezeli tak to
        jak bardzo. Czuje, ze znajac prawde bylabym silniejsza i umialabym zagrac
        korzystnie dla siebie.
    • dorotka1970 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:05
      Nie bede cie oceniac, bo sama zdajesz sobie sprawe, ze robisz ludziom krzywde.
      Nie mowiac o tym, ze z calkowita premedytacja. Moim zdaniem masz duuuuzy
      problem - ze soba. Nie wiem jaki, za malo danych i nie jestem psychologiem.
      Moze brak bylo uczucia w twoim domu rodzinnym? Moze "mscisz" sie w ten sposob
      na matce? Na ojcu? Na sobie?... Uwazasz, ze nie zaslugujesz na prawdziwe
      uczucie i zwiazek, wylacznosc, szacunek mezczyzny? Nie potrafisz sie
      zaangazowac ze strachu przed odrzuceniem? Powodow moze byc 100+1. Na twoim
      miejscu poszukalabym specjalistycznej pomocy...
      Poza tym - jak wyobrazasz sobie swoje zycie za 20, 30 lat? Nie sadze, zeby
      jakis zonaty "polecial" na ryczaca 40-stke czy 50-tke w celach rozrywkowych...
      Mloda konkurencja ci rosnie... Zostanie ci tylko kot do glaskania. Smutne to,
      nie uwazasz?

      Pozdarwiam,
      Dorotka
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • anulex Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:06
      Jesli nie zamierzasz przyjmowac krytyki, to po co taki post? Zeby sie upewnic,
      ze wszystko jest cacy?
      • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 10:21
        Nie chodzi mi o krytyke w samej rzeczy. Wiem, ze to co robie i w czym tkwie nie
        spotka sie z akceptacja.

        Nie uwazam, ze marnuje czas. Po pierwsze dlatego, ze podchodze do
        tego "zwiazku" w sposob higieniczny. Nie chce byc samotna kobieta z ksiazka w
        reku i reka miedzy nogami raz na jakis czas. No drogie samotne Pania beda
        wiedzialy co mam na mysli.

        Zaznaczylam ze z mojej strony moze perfidnosc i wyrachowanie polega na
        wykorzystywaniu seksualnym tego Pana.

        Nie jest jednak tak, ze nic kompletnie dla mnie nie znaczy. Jest mi obojetny.
        Seks jednak laczy ludzi, musi byc chemia.

        Denerwuje sie za kazdym razem jak jest cos nie po mojej mysli. Jestem osoba
        ktorej ciezko zaakceptowac sprzeciw.

        Chcialabym wiedziec tylko czy macie takie doswiadczenia, czy ja sie w cos
        pakuje i bedzie zle? Czy skoncze rzeczywiscie z kotem i butelka wina w reku?

        Ciezko mi zrezygnowac z uciech cielesnych. W koncu to w niczym nie przeszkadza,
        zeby rowniez rozgladac sie za tym "jedynym". Czy przeszkadza?
        • anulex Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:32
          Sama nie mam takich doswiadczen.

          Za to z moich obserwacji wynika, ze jesli ktos jest nie fair i jeszcze
          dodatkowo obraca sie wsrod ludzi, ktorzy postepuja nie fair, to predzej, czy
          pozniej musi sie to obrocic przeciw niemu. Brzmi to odrobine jak zabobon ;),
          ale cos w tym jest...

          Na forum cosmopolitan znajduje sie watek dziewczyny, ktora zaplacila za
          zwiazek z zonatym. Zona sie zemscila i chyba miala do tego pelne prawo...

          Oczywiscie, ze mozesz w miedzy czasie szukac "tego jedynego". Rzecz w tym, czy
          on Cie zechce? Wiekszosc uczciwych panow, z ktorymi moznaby budowac staly
          zwiazek, chce miec uczciwe partnerki.

          Niezobowiazujacy sex nie jest zly, moze byc bardzo przyjemny, ale sex z
          milosci tysiac razy lepszy. Dlaczego zadowalasz sie ochlapami?

          I dlaczego robisz to z zonatym? Przeciez skoro chodzi tylko o chemie, rownie
          dobrze moglabys poszukac innego, wolnego i miec czyste sumienie...

          Od razu, jakby ktos chcial sie czepiac, mowie, ze jestem mloda i moge nie miec
          racji :) Ale na zdrowy chlopski rozum - wlasnie tak to wszytsko odbieram.
        • dorotka1970 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:37
          Gość portalu: Lilka napisał(a):

          > Nie chodzi mi o krytyke w samej rzeczy. Wiem, ze to co robie i w czym tkwie
          > nie spotka sie z akceptacja.
          -
        • jakasik Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 11:56
          Mam tego typu doświadczenia! I wiesz co Ci powiem, teraz po pewnym czasie, gdy
          to się już skńczyło (ja do tego doprowadziłam) wiem, że to była największa
          pomyłka w moim życiu!
          Tylko tyle Ci powiem!!!
    • remo29 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:23
      > Ja nie jestem uczuciowo zwiazana z tym Panem,to jest seks, ale
      > za to JAKI seks!!

      To po jaką cholerę ci wiedzieć gdzie mieszka, jaki ma nr telefonu i jak wygląda
      jego żona?? Koniecznie musisz zobaczyć, czy przypadkiem nie jesteś brzydsza od
      niej? Oświeć mnie, bo albo łażesz o tym niezaangażowaniu uczuciowym, albo po
      prostu masz nierówno pod czapeczką...
    • Gość: mihue Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.acn.waw.pl 08.07.03, 10:24
      A czy ten pan ma dzieci? Jesli ma, to możesz zrobić wielką krzywdę tym
      dzieciom, jeśli pan zaangażuje się za bardzo. A dzieci bardzo szkoda, one nie
      są nic winne.
      • dorotka1970 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:28
        Gość portalu: mihue napisał(a):

        > A czy ten pan ma dzieci? Jesli ma, to możesz zrobić wielką krzywdę tym
        > dzieciom, jeśli pan zaangażuje się za bardzo. A dzieci bardzo szkoda, one
        nie
        > są nic winne.

        A jak nie ma dzieci?...
        Ale co tam zona. Ta zona to musi byc jaks taka wstretna, ona nie jest
        niewinna? Musiala sobie widocznie zasluzyc, nie?...

        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 10:36
          dorotka1970 napisała:

          > Gość portalu: mihue napisał(a):
          >
          > > A czy ten pan ma dzieci? Jesli ma, to możesz zrobić wielką krzywdę tym
          > > dzieciom, jeśli pan zaangażuje się za bardzo. A dzieci bardzo szkoda, one
          > nie
          > > są nic winne.
          >
          > A jak nie ma dzieci?...
          > Ale co tam zona. Ta zona to musi byc jaks taka wstretna, ona nie jest
          > niewinna? Musiala sobie widocznie zasluzyc, nie?...
          >
          Twoja ironia Dorotko jest zbedna akurat. Dlaczego mialaby sobie nie zasluzyc?
          Jestes mezatka? Bylas mezatka? Wiesz cos na ten temat?
          Miedzy ludzmi roznie sie uklada i moze mam Ciebie oswiecic w temacie "skokow w
          bok" wielu Panow?
          Ja nie mam nic do zony. Zle mnie rozumiecie.
          Ja nie wiem czy ta zona w ogole jest. On mowi ze jest zonaty, ale jest za
          bardzo dyspozycyjny. Nie chce mi sie wierzyc. Mowi ze ma dziecko.
          Ale kiedy zajmuje sie zona i dzieckiem, znami jego plan dnia wiem co robi, o
          ktorej i z kim, a ze mna spedza naprawde duzo czasu i dlatego cos mi tu nie gra.
          Chce wiedziec czy rzeczywiscie jest zonaty.

          > --------
          > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • dorotka1970 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:51
            Gość portalu: Lilka napisał(a):

            > Twoja ironia Dorotko jest zbedna akurat. Dlaczego mialaby sobie nie
            zasluzyc? Jestes mezatka? Bylas mezatka? Wiesz cos na ten temat?
            -
            • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 11:04
              dorotka1970 napisała:

              > Gość portalu: Lilka napisał(a):
              >
              > > Twoja ironia Dorotko jest zbedna akurat. Dlaczego mialaby sobie nie
              > zasluzyc? Jestes mezatka? Bylas mezatka? Wiesz cos na ten temat?
              > -
              • anulex Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 11:19
                To co napisalas o dzieciach jest wierutna bzdura. Dziecko wyczuwa atmosfere w
                domu i wie. Bardzo cierpi. Cos o tym wiem.
              • dorotka1970 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 13:19
                Gość portalu: Lilka napisał(a):

                > Ja nie oszukuje jego zony. Dlaczego masz pretensje do mnie?
                -
          • Gość: Lena Re: Jak namierzyć żonatego? IP: 80.48.96.* 08.07.03, 11:04
            Gość portalu: Lilka napisał(a):

            > Twoja ironia Dorotko jest zbedna akurat. Dlaczego mialaby sobie nie zasluzyc?
            > Jestes mezatka? Bylas mezatka? Wiesz cos na ten temat?
            > Miedzy ludzmi roznie sie uklada i moze mam Ciebie oswiecic w temacie "skokow
            w
            > bok" wielu Panow?
            > Ja nie mam nic do zony. Zle mnie rozumiecie.
            > Ja nie wiem czy ta zona w ogole jest. On mowi ze jest zonaty, ale jest za
            > bardzo dyspozycyjny. Nie chce mi sie wierzyc. Mowi ze ma dziecko.
            > Ale kiedy zajmuje sie zona i dzieckiem, znami jego plan dnia wiem co robi, o
            > ktorej i z kim, a ze mna spedza naprawde duzo czasu i dlatego cos mi tu nie
            gra
            > .
            > Chce wiedziec czy rzeczywiscie jest zonaty.

            Obawiasz się tego, że to nie Ty jego ale on Ciebie wykorzystuje. Mówi Ci, że
            jest żonaty bo nie ma ochoty wiązać się z Tobą na dłużej ani tworzyć stałego
            związku. Może i facet nie ma żony ani dziecka i nie zamierza mieć albo jeśli
            będzie zamierzał to od początku będzie z dziewczyną uczciwy. Gracie być może
            tak samo "fair". Po co Ci pełna wiedza o nim ? Powiesz mu, że wiesz, że jest
            wolny ? Dla niego kobieta układająca sobie niezobowiązujący romans z facetem
            dla czystego seksu nie jest kondydatką na stałą partnerkę i na żonę,
            przypuszczam. Jeśli rzucisz mu "całą prawdę" w oczy to na co liczysz ? Że
            będzie z Tobą ? Jesteś pewna, że nie zerwie od razu, że nie usłyszysz co myśli
            o Tobie? Chcesz przejrzeć się w jego oczach? Wybacz moją szczerość ale
            nieuczciwe pogrywjący nie myśli chyba, że może być odbierany jako prawy.
          • Gość: karcia Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 14:08
            Nie rozumiem dlaczego tak na nia naskakujecie. A facet to co? Swiety?
            Niewinny? Jak nie ona, to inna. Jezeli szuka sobie kogos na boku, to on jest
            skonczonym ch...m.
    • pajdeczka Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:35
      To dymaj się dalej i nie wchodź w szczegóły. Czy warto sobie zajmować czas
      czymś, co niczemu nie posłuży? Bo co Cipo wiedzy, kiedy chodzi wyłącznie o
      łóżko?
      • remo29 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 10:43
        pajdeczka napisała:

        > [...]Bo co Cipo wiedzy, kiedy chodzi wyłącznie o
        > łóżko?

        Otóż to!
      • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 10:55
        pajdeczka napisała:

        > To dymaj się dalej i nie wchodź w szczegóły. Czy warto sobie zajmować czas
        > czymś, co niczemu nie posłuży? Bo co Cipo wiedzy, kiedy chodzi wyłącznie o
        > łóżko?

        Gratuluje elokwencji w temacie. No tak wszystko musi byc takie romanticzne
        prawda. Musze dozyc poznej starosci w samotnosci zeby spotkac tego jedynego
        wspanialego ksiecia z bajki.

        Sluchajcie ja nie mam ze soba problemu, ze jestem w takiej sytuacji. Nie
        zmienia tego wasze niepochlebne opinie i epitety, ktore niektorzy lubia rzucac
        bo nie maja nic do powiedzenia.

        Ja NIE WIEM czy on jest zonaty. Chcialabym to wiedziec i sprawdzic, bo jak mam
        uwierzyc w malzenstwo skoro tego Pana nigdy nie ma w domu, nie ma go wobec tego
        dla zony i dziecka, tylko jest dla mnie. Dlaczego Panowie tak postepuja?
        To nie jest moja wina. To nie ja wkroczylam z butami w jego zycie. To on mnie
        szukal, a nie ja jego.
        • dorotka1970 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 11:02
          Gość portalu: Lilka napisał(a):

          > Dlaczego Panowie tak postepuja?
          > To nie jest moja wina. To nie ja wkroczylam z butami w jego zycie. To on
          > mnie szukal, a nie ja jego.
          -
        • pajdeczka Co Cipo elokwencji.... 08.07.03, 11:39
          Gość portalu: Lilka napisał(a):
          > Gratuluje elokwencji w temacie.

          ...kiedy i tak nogi idą na boki?
    • oberver Lilka lubi afery śmietniskowe, tyle! n/t 08.07.03, 10:41
    • romantic Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 11:18
      Uwazam, ze to w niczym nie przeszkadza w drodze do znalezienia tego jedynego. A
      w koncu pojecie „jedyny” tez jest wzgledne. Nigdy nie wiesz kiedy nastapi
      koniec zwiazku, ktory jest niby na stale. Ale moim zdaniem chyba powinnas
      uwazac, zeby uczuciowo bardziej nie angazowac, na razie chcialabys troche
      wiecej o nim sie dowiedziec (czy jest zonaty, jak wyglada zona,...) ot tak dla
      czystej ciekawosci, czyli już myslisz o nim poza lozkiem. Z czasem bedziesz
      czesciej o nim myslala (jak seks dalej bedzie taki wspanialy, co Ci zycze :-) )
      no i dochodzi jeszcze przyzwyczajenie,...
      Po prostu baw sie dobrze ale powtarzaj sobie, ze to tymczasowe i kiedys to
      wszystko sie skonczy (moze nawet szczesliwie :-) )
      PS. Nigdy nie rozmawialiscie o jego rodzinie (chociazby w sposob neutralny i
      dyplomatyczny)?
      • mindo Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 11:29
        Sama pomyśl tylko: mówi że jest żonaty, a to oznacza

        -albo prawdę, tzn jest faktycznie zonaty i ma dziecko, nie chce się z tobą
        wiazać, jest szczery wobec ciebie, chce się tylko trochę zabawić w seksik z
        małolatą i głupiutką panienką

        -albo kłamie, że jest żonaty a to oznacza że jest wolny ale z jakiś względów
        jemu tylko znanych nie chce się z toba wiązać, chce się tylko trochę zabawić w
        seksik z małolatą i głupiutką panienką

        A więc jeżeli umiesz wyciagać logiczne wnioski z powyższego, to sama dojdziesz
        do przekonania, że rzeczywiście jesteś głupia a twój boski demon seksu
        przebiegły i cwany.

        PS. A twoje określenie „ale za to jaki seks!” jest trochę bez sensu. Każdy wie,
        że seks zawsze jest piękny więc nie masz się czym chwalić.
        Kolumbem nie jesteś – Ameryki nie odkryłaś.
        • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 11:40
          mindo napisał:

          > Sama pomyśl tylko: mówi że jest żonaty, a to oznacza
          >
          > -albo prawdę, tzn jest faktycznie zonaty i ma dziecko, nie chce się z tobą
          > wiazać, jest szczery wobec ciebie, chce się tylko trochę zabawić w seksik z
          > małolatą i głupiutką panienką
          >
          > -albo kłamie, że jest żonaty a to oznacza że jest wolny ale z jakiś względów
          > jemu tylko znanych nie chce się z toba wiązać, chce się tylko trochę zabawić
          w
          > seksik z małolatą i głupiutką panienką
          >
          > A więc jeżeli umiesz wyciagać logiczne wnioski z powyższego, to sama
          dojdziesz
          > do przekonania, że rzeczywiście jesteś głupia a twój boski demon seksu
          > przebiegły i cwany.
          >
          > PS. A twoje określenie „ale za to jaki seks!” jest trochę bez sensu
          > . Każdy wie,
          > że seks zawsze jest piękny więc nie masz się czym chwalić.
          > Kolumbem nie jesteś – Ameryki nie odkryłaś.


          ------Z Twojej wypowiedzi wyciagam wniosek, ze malolata to Ty jestes. Bo po
          pierwsze mam 25 lat i pare powaznych zwiazkow za soba i mam nadzieje ze i przed
          soba. Po drugie jestem Kolumbem, bo moje doświadczenia seksualne z Panami
          bywaly rozne i nie jest dla mnie rozkosza kochanie sie z kazdym i NIE NIE NIE
          tu sie nie zgodze seks nie jest ZAWSZE piekny, bywa rozny.
      • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 11:36
        romantic napisała:

        > Uwazam, ze to w niczym nie przeszkadza w drodze do znalezienia tego jedynego.
        A
        >
        > w koncu pojecie „jedyny” tez jest wzgledne. Nigdy nie wiesz kiedy n
        > astapi
        > koniec zwiazku, ktory jest niby na stale. Ale moim zdaniem chyba powinnas
        > uwazac, zeby uczuciowo bardziej nie angazowac, na razie chcialabys troche
        > wiecej o nim sie dowiedziec (czy jest zonaty, jak wyglada zona,...) ot tak
        dla
        > czystej ciekawosci, czyli już myslisz o nim poza lozkiem. Z czasem bedziesz
        > czesciej o nim myslala (jak seks dalej bedzie taki wspanialy, co Ci zycze :-
        ) )
        >
        > no i dochodzi jeszcze przyzwyczajenie,...
        > Po prostu baw sie dobrze ale powtarzaj sobie, ze to tymczasowe i kiedys to
        > wszystko sie skonczy (moze nawet szczesliwie :-) )
        > PS. Nigdy nie rozmawialiscie o jego rodzinie (chociazby w sposob neutralny i
        > dyplomatyczny)?



        ------
        • anulex Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 11:45
          Kochanki mojego taty nie dzwonily do domu, nie staraly sie rozbijac
          malzenstwa. I tak bolalo. Generalnie klamstwo ma krotkie nogi i prawda na ogol
          wychodzi na jaw. Zastanow sie jakbys sie czula, gdyby Twoj ojciec postepowal w
          ten sposob.
          • pajdeczka Popyt na dziwki? 08.07.03, 11:49
            anulex napisała:

            > Kochanki mojego taty nie dzwonily do domu, nie staraly sie rozbijac
            > malzenstwa. I tak bolalo. Generalnie klamstwo ma krotkie nogi i prawda na
            ogol
            > wychodzi na jaw. Zastanow sie jakbys sie czula, gdyby Twoj ojciec postepowal
            w
            > ten sposob.

            Ja wybiegłabym dalej w przyszłość. Niech sobie wyobrazi swojego męża i siebie.
            Ale ten temat już był tutaj przerabiany wielokrotnie. Dopóki będzie istniał
            popyt na dziwki, dopóty będą one istniały.
        • pajdeczka Gdyby to chodziło o mojego męża.... 08.07.03, 11:46
          ...już byłabyś martwa, ty i twój kochaś czyli mój mąż. Nie lubię dziwek.

          Gość portalu: Lilka napisał(a):

          >No nareszcie ktos troszke bardziej wyrozumialy w temacie.Szczerze
          > powiem, ze swiadomie weszlam w ten uklad bo wszystko wlasnie przez chemie.
          Nie
          > moglam sie oprzec, a on powiedzial wczesniej ze ma zone i dziecko. Nie
          pytalam
          > o nic wiecej, bo nie chcialam sie zadreczac. Zepchnelam ta informacja gdzies
          > daleko. Nie zapomnialam i nie chce tego. Chce tylko poczuc, ze jemu zalezy na
          > mnie a potem swiadomie z nim zerwe chociazby dlatego ze jest jednym z "tych"
          > ktory lamie przysiege małzenska. To bedzie taka mala zemsta, ale jeszcze nie
          > teraz,poniewaz na razie dobrze sie bawie. Owijam go sobie wokol palca i
          mysle, > ze robie to skutecznie. Nie jestem podla i nie stawiam zadnych
          warunkow, a tu > niektore zony drza ze robie krzywde zonom i dzieciom. Nie
          robie im krzywdy, bo > nie wydzwaniam zaplakana do zony i nie mowie ze
          np.:kocham jej meza. Nigdy > czegos takiego nie zrobie. Nie jestem
          zdesperowana. Ale mojej zabawy i uciechy > nikt tutaj nie rozumie, bo wszyscy
          drżą przed "wstretna kochanką" co to rodziny> rozbija.
          > > Dlatego jestem Tobie wdzieczna za świetną radę. Tak trafnie zauważasz, że
          myśle> o nim nie tylko w łóżku. Myślę często i układam taktykę.
          > Nie chcę być kolejną zapłakaną, nieszczęśliwą babą cierpiącą z powodu faceta.
          > Dlaczego to faceci mają prawo do wykorzystywania nas? Czy ja jestem gorsza?
          Nie
          >
          > mogę wykorzystać i rzucić?
        • Gość: Lena Re: Jak namierzyć żonatego? IP: 80.48.96.* 08.07.03, 11:49
          Gość portalu: Lilka napisał(a):

          > romantic napisała:
          >
          > > Po prostu baw sie dobrze ale powtarzaj sobie, ze to tymczasowe i kiedys to
          >
          > > wszystko sie skonczy (moze nawet szczesliwie :-) )
          > > PS. Nigdy nie rozmawialiscie o jego rodzinie (chociazby w sposob neutralny
          > i
          > > dyplomatyczny)?
          >
          >
          >
          > ------
          • pajdeczka Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 11:56
            Gość portalu: Lena napisał(a):

            > Problem z Tobą polega na tym, że szukasz tu poparcia dla tego co robisz.
            > Dziękujesz koleżance za dobre rady, a cóż to za rady ? Baw się dobrze !!!!

            Lena, jak zwykle, bardzo trafnie podsumowałaś panienkę.
        • remo29 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 11:53
          [...] To bedzie taka mala zemsta, ale jeszcze nie
          > teraz,poniewaz na razie dobrze sie bawie. Owijam go sobie wokol palca i
          mysle,
          > ze robie to skutecznie. Nie jestem podla i nie stawiam zadnych warunkow, a tu
          > niektore zony drza ze robie krzywde zonom i dzieciom. Nie robie im krzywdy,
          bo
          > nie wydzwaniam zaplakana do zony i nie mowie ze np.:kocham jej meza. Nigdy
          > czegos takiego nie zrobie. Nie jestem zdesperowana.

          Łał!
          Taktyka? Owijanie wokół palca? Zabawa? Zemsta? Zgłoś się do lekarza. Zabawę to
          będziesz miała po pachy jak sobie zajdziesz z jednym z tych owiniętych.
          Naoglądała się srajda filmów, cycki jej urosły i rzuca dupą, bo jakiś bidny
          chłop się poślinił na jej widok...
          Żal mi ciebie dziecko.
          • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 12:00
            remo29 napisał:

            > [...] To bedzie taka mala zemsta, ale jeszcze nie
            > > teraz,poniewaz na razie dobrze sie bawie. Owijam go sobie wokol palca i
            > mysle,
            > > ze robie to skutecznie. Nie jestem podla i nie stawiam zadnych warunkow, a
            > tu
            > > niektore zony drza ze robie krzywde zonom i dzieciom. Nie robie im krzywdy
            > ,
            > bo
            > > nie wydzwaniam zaplakana do zony i nie mowie ze np.:kocham jej meza. Nigdy
            >
            > > czegos takiego nie zrobie. Nie jestem zdesperowana.
            >
            > Łał!
            > Taktyka? Owijanie wokół palca? Zabawa? Zemsta? Zgłoś się do lekarza. Zabawę
            to
            > będziesz miała po pachy jak sobie zajdziesz z jednym z tych owiniętych.
            > Naoglądała się srajda filmów, cycki jej urosły i rzuca dupą, bo jakiś bidny
            > chłop się poślinił na jej widok...
            > Żal mi ciebie dziecko.

            ;-)))Uhmm dziekuje za Twój "żal".
    • mamalgosia Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 12:12
      Myślę, że skoro nie podał Ci adresu, to chyba nie chce być przez Ciebie
      namierzony. Dlaczego tego nie uszanujesz?
      • pajdeczka Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 12:16
        mamalgosia napisała:

        > Myślę, że skoro nie podał Ci adresu, to chyba nie chce być przez Ciebie
        > namierzony. Dlaczego tego nie uszanujesz?

        A dlaczego ma szanować faceta, ktory zdradza żonę? Moim zdaniem zasługuje na
        taki sam "szacunek" jak i ona.
        • mamalgosia Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 12:19
          No dobra, ale jak ona z nim jest, to chyba cos on dla niej znaczy? A jeżeli
          znaczy, to chyba go szanuje?
          Zresztą : czy ja wiem, nie rozumiem myślenia takich osób
      • Gość: ania Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 12:19
        Lilka - nie interesuje mnie specjalnie dlaczego idziesz na taki uklad z zonatym
        mezczyzna - twoja sprawa. A jezeli interesuje cie tylko seks, i jest ci dobrze
        w tym zwiazku z tego powodu - GOOD FOR YOU.
        Irytujace sa babska ktore nie dostrzegaja jednej zasadniczej roznicy. Ty jestes
        wolna - on zonaty. Kto tutaj jest ZLYM? TY? wolna dziewczyna, odwazna,
        niezalezna? Czy ON? juz wczesniej zoobowiazany? zdradzajacy? oszust?

        Zastanawia mnie dulszczyzna wsrod kobiet, ktore wieszaja psy na dziewczynie
        ktora nikogo nie zdradza a o mezczyznie ktory oszukuje zone- ani slowa.

        A co do adresu - to porozmawiaj z nim gdzie mieszka:)
        powodzenia i zycze szczescia
        • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 12:24
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Lilka - nie interesuje mnie specjalnie dlaczego idziesz na taki uklad z
          zonatym
          >
          > mezczyzna - twoja sprawa. A jezeli interesuje cie tylko seks, i jest ci
          dobrze
          > w tym zwiazku z tego powodu - GOOD FOR YOU.
          > Irytujace sa babska ktore nie dostrzegaja jednej zasadniczej roznicy. Ty
          jestes
          >
          > wolna - on zonaty. Kto tutaj jest ZLYM? TY? wolna dziewczyna, odwazna,
          > niezalezna? Czy ON? juz wczesniej zoobowiazany? zdradzajacy? oszust?
          >
          > Zastanawia mnie dulszczyzna wsrod kobiet, ktore wieszaja psy na dziewczynie
          > ktora nikogo nie zdradza a o mezczyznie ktory oszukuje zone- ani slowa.
          >
          > A co do adresu - to porozmawiaj z nim gdzie mieszka:)
          > powodzenia i zycze szczescia


          -----
        • pajdeczka Ty jesteś chora 08.07.03, 12:28
          Gość portalu: ania napisał(a):

          albo masz taką samą mentalność, co lilka.
          Myślisz sobie, że jak jestem mężatką z długoletnim stażem to niczego w życiu
          nie przeszłam? Miałam przed moim męzęm różnych facetów. Traf chciał , że
          zakochałam się z facecie, który był w separacji , bez dzieci. Ostatecznie
          rozwiódł się, ale nie przeze mnie. Totalny rozkład pożycia. Myślę o nim do tej
          pory. Ale gdyby był żonaty i dzieciaty, odeszłabym bez dwóch zdań. Taką mam
          mentalność.
          • Gość: ania Re: Ty jesteś chora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 12:46
            pajdeczka napisała:

            > Gość portalu: ania napisał(a):
            >
            > albo masz taką samą mentalność, co lilka.
            > Myślisz sobie, że jak jestem mężatką z długoletnim stażem to niczego w życiu
            > nie przeszłam? Miałam przed moim męzęm różnych facetów. Traf chciał , że
            > zakochałam się z facecie, który był w separacji , bez dzieci. Ostatecznie
            > rozwiódł się, ale nie przeze mnie. Totalny rozkład pożycia. Myślę o nim do
            tej
            > pory. Ale gdyby był żonaty i dzieciaty, odeszłabym bez dwóch zdań. Taką mam
            > mentalność.

            Moja droga - chora to ty jestes. i do tego z mentalnoscia:))))
            Ja nie mam takiej "przeszlosci" jak ty. Nikogo nie zdradzalam, nie wiazalam sie
            z zonatymi ani rozwiedzionymi:))) Nie zakochiwalam sie w facecie ktory byl w
            separacji - widze ze twoja przeszlosc jest bogata w takie watki:)))

            Smieszy mnie natomiast mentalnosc idiotek ktore widza wine po jednej stronie.

            I radze ci nie mysl juz o tym bezdzietnym - dla twojego zdrowia mentalnego:)
            • pajdeczka Re: Ty jesteś chora 08.07.03, 12:52
              Gość portalu: ania napisał(a):
              > Moja droga - chora to ty jestes. i do tego z mentalnoscia:))))
              > Ja nie mam takiej "przeszlosci" jak ty. Nikogo nie zdradzalam, nie wiazalam
              sie> z zonatymi ani rozwiedzionymi:))) Nie zakochiwalam sie w facecie ktory byl
              w separacji - widze ze twoja przeszlosc jest bogata w takie watki:)))


              Napisałam o jednym przypadku, bo to był jedyny przypadek, a ty dorobiłas do
              tego całą historię, żeby nie powiedzieć "histerię".
              Wystrzegałam się jak ognia żonatych, bo nie chciałam mieć w życiu odpłacone w
              ten sam sposób od innych kobiet. Moja przeszłość jest przeciętna, więc nie
              wkładaj jej w cudzysłow, bo wygląda to tak, jakbym była kiedyś dziwką, albo
              siedziała w więzieniu, za zabicie kochanka.
              Wszystko przed tobą moja droga, "nie mów hop zanim nie przeskoczysz". A jeśli
              popierasz "działalność" lilki to jesteś na prostej drodze do podobnego związku.
              > Smieszy mnie natomiast mentalnosc idiotek ktore widza wine po jednej stronie.
              >
              > I radze ci nie mysl juz o tym bezdzietnym - dla twojego zdrowia mentalnego:)
              • Gość: ania Re: Ty jesteś chora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 13:01
                pajdeczka napisała:

                > Gość portalu: ania napisał(a):
                > > Moja droga - chora to ty jestes. i do tego z mentalnoscia:))))
                > > Ja nie mam takiej "przeszlosci" jak ty. Nikogo nie zdradzalam, nie wiazala
                > m
                > sie> z zonatymi ani rozwiedzionymi:))) Nie zakochiwalam sie w facecie ktory
                > byl
                > w separacji - widze ze twoja przeszlosc jest bogata w takie watki:)))
                >
                >
                > Napisałam o jednym przypadku, bo to był jedyny przypadek, a ty dorobiłas do
                > tego całą historię, żeby nie powiedzieć "histerię".
                > Wystrzegałam się jak ognia żonatych, bo nie chciałam mieć w życiu odpłacone w
                > ten sam sposób od innych kobiet. Moja przeszłość jest przeciętna, więc nie
                > wkładaj jej w cudzysłow, bo wygląda to tak, jakbym była kiedyś dziwką, albo
                > siedziała w więzieniu, za zabicie kochanka.
                > Wszystko przed tobą moja droga, "nie mów hop zanim nie przeskoczysz". A jeśli
                > popierasz "działalność" lilki to jesteś na prostej drodze do podobnego
                związku.
                > > Smieszy mnie natomiast mentalnosc idiotek ktore widza wine po jednej stron
                > ie.
                > >
                > > I radze ci nie mysl juz o tym bezdzietnym - dla twojego zdrowia mentalnego
                > :)

                moja droga - nic nie dodalam, nie wlozylam w cudzyslow, nie zrobilam historii -
                wrecz "histerii"..nigdzie tez nie napisalam ani wrecz nie zasugerowalam ze
                jestes dziwka czy sidzialas za zamordowanie kochanka:)))))
                nawet bym o tym nie pomyslala!!! alez ty masz wyobraznie!

                przepisywalam po prostu twoje slowa- twoja opowiesc, twoj przyklad.

                i wiesz do jakiego wniosku doszlam?:) ze jestes egazltowana starsza pania z
                ogrooooooooooooomna przypadloscia wpadania w przesade i pouczania (patrz:-
                >Wszystko przed tobą moja droga, "nie mów hop zanim nie przeskoczysz:)

                i kto tu jest chory?:)))
                • pajdeczka A ty jesteś zwyczajną siksą 08.07.03, 13:22
                  Gość portalu: ania napisał(a):

                  > pajdeczka napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: ania napisał(a):
                  > > > Moja droga - chora to ty jestes. i do tego z mentalnoscia:))))
                  > > > Ja nie mam takiej "przeszlosci" jak ty. Nikogo nie zdradzalam, nie wi
                  > azala
                  > > m
                  > > sie> z zonatymi ani rozwiedzionymi:))) Nie zakochiwalam sie w facecie k
                  > tory
                  > > byl
                  > > w separacji - widze ze twoja przeszlosc jest bogata w takie watki:)))
                  > >
                  > >
                  > > Napisałam o jednym przypadku, bo to był jedyny przypadek, a ty dorobiłas d
                  > o
                  > > tego całą historię, żeby nie powiedzieć "histerię".
                  > > Wystrzegałam się jak ognia żonatych, bo nie chciałam mieć w życiu odpłacon
                  > e w
                  > > ten sam sposób od innych kobiet. Moja przeszłość jest przeciętna, więc nie
                  >
                  > > wkładaj jej w cudzysłow, bo wygląda to tak, jakbym była kiedyś dziwką, alb
                  > o
                  > > siedziała w więzieniu, za zabicie kochanka.
                  > > Wszystko przed tobą moja droga, "nie mów hop zanim nie przeskoczysz". A je
                  > śli
                  > > popierasz "działalność" lilki to jesteś na prostej drodze do podobnego
                  > związku.
                  > > > Smieszy mnie natomiast mentalnosc idiotek ktore widza wine po jednej
                  > stron
                  > > ie.
                  > > >
                  > > > I radze ci nie mysl juz o tym bezdzietnym - dla twojego zdrowia menta
                  > lnego
                  > > :)
                  >
                  > moja droga - nic nie dodalam, nie wlozylam w cudzyslow, nie zrobilam
                  historii -
                  >
                  > wrecz "histerii"..nigdzie tez nie napisalam ani wrecz nie zasugerowalam ze
                  > jestes dziwka czy sidzialas za zamordowanie kochanka:)))))
                  > nawet bym o tym nie pomyslala!!! alez ty masz wyobraznie!
                  >
                  > przepisywalam po prostu twoje slowa- twoja opowiesc, twoj przyklad.
                  >
                  > i wiesz do jakiego wniosku doszlam?:) ze jestes egazltowana starsza pania z
                  > ogrooooooooooooomna przypadloscia wpadania w przesade i pouczania (patrz:-
                  > >Wszystko przed tobą moja droga, "nie mów hop zanim nie przeskoczysz:)
                  >
                  > i kto tu jest chory?:)))
                  • Gość: ania a ty jestes glupia stara rozgoryczona ropucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 14:29
                    pajdeczka napisała:

                    > Gość portalu: ania napisał(a):
                    >
                    > > pajdeczka napisała:
                    > >
                    > > > Gość portalu: ania napisał(a):
                    > > > > Moja droga - chora to ty jestes. i do tego z mentalnoscia:))))
                    > > > > Ja nie mam takiej "przeszlosci" jak ty. Nikogo nie zdradzalam, n
                    > ie wi
                    > > azala
                    > > > m
                    > > > sie> z zonatymi ani rozwiedzionymi:))) Nie zakochiwalam sie w face
                    > cie k
                    > > tory
                    > > > byl
                    > > > w separacji - widze ze twoja przeszlosc jest bogata w takie watki:))
                    > )
                    > > >
                    > > >
                    > > > Napisałam o jednym przypadku, bo to był jedyny przypadek, a ty dorobi
                    > łas d
                    > > o
                    > > > tego całą historię, żeby nie powiedzieć "histerię".
                    > > > Wystrzegałam się jak ognia żonatych, bo nie chciałam mieć w życiu odp
                    > łacon
                    > > e w
                    > > > ten sam sposób od innych kobiet. Moja przeszłość jest przeciętna, wię
                    > c nie
                    > >
                    > > > wkładaj jej w cudzysłow, bo wygląda to tak, jakbym była kiedyś dziwką
                    > , alb
                    > > o
                    > > > siedziała w więzieniu, za zabicie kochanka.
                    > > > Wszystko przed tobą moja droga, "nie mów hop zanim nie przeskoczysz".
                    > A je
                    > > śli
                    > > > popierasz "działalność" lilki to jesteś na prostej drodze do podobneg
                    > o
                    > > związku.
                    > > > > Smieszy mnie natomiast mentalnosc idiotek ktore widza wine po je
                    > dnej
                    > > stron
                    > > > ie.
                    > > > >
                    > > > > I radze ci nie mysl juz o tym bezdzietnym - dla twojego zdrowia
                    > menta
                    > > lnego
                    > > > :)
                    > >
                    > > moja droga - nic nie dodalam, nie wlozylam w cudzyslow, nie zrobilam
                    > historii -
                    > >
                    > > wrecz "histerii"..nigdzie tez nie napisalam ani wrecz nie zasugerowalam ze
                    >
                    > > jestes dziwka czy sidzialas za zamordowanie kochanka:)))))
                    > > nawet bym o tym nie pomyslala!!! alez ty masz wyobraznie!
                    > >
                    > > przepisywalam po prostu twoje slowa- twoja opowiesc, twoj przyklad.
                    > >
                    > > i wiesz do jakiego wniosku doszlam?:) ze jestes egazltowana starsza pania
                    > z
                    > > ogrooooooooooooomna przypadloscia wpadania w przesade i pouczania (patrz:-
                    > > >Wszystko przed tobą moja droga, "nie mów hop zanim nie przeskoczysz:)
                    > >
                    > > i kto tu jest chory?:)))
                    • Gość: siedem hmmm IP: 213.216.66.* 08.07.03, 14:33
                      nie przejmuj sie. tego szajbusa [ania? + 495 innych nicków] pelno jest rowniez
                      na FA
                      5040
                      • pajdeczka Re: hmmm 08.07.03, 14:47
                        Gość portalu: siedem napisał(a):

                        > nie przejmuj sie. tego szajbusa [ania? + 495 innych nicków] pelno jest
                        rowniez
                        > na FA
                        > 5040

                        Ja mam się kim w życiu przejmować. To byłaby zbyt wielka satysfakcja dla takiej
                        szajbuski, żeby poświęcić jej więcej niż dwa posty, więc spasowałam.
                        • Gość: ania do ropuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 15:16
                          i widzisz moja droga jak ci na mozg rzucilo ze az liczyc nie potrafisz do
                          trzech:)) to pewno z tego "zacietrzewienia" zwiazanego z rozmyslaniem o
                          bezdzietnym :)))
        • anulex Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 12:35
          Rozmawiamy tu o niej, a nie o nim. Mysle, ze dla wiekszosci pan to, ze on
          rowniez jest winny jest oczywiste. Nie wiem jak wyciagnelas wniosek, ze jest
          inaczej.

          Uwazam, ze oboje sa winni. Slyszalas o tym, ze mozna zostac prawnie ukaranym
          za nie udzielenie pierwszej pomocy? Uwazasz, ze osoba wiedzaca, ze ktos
          molestuje sexualnie dziecko, zachowa sie moralnie, jesli nic w tej sprawie nie
          zrobi? Albo ktos kto nie zamorduje, a bedzie tylko patrzyl, ewentualnie poda
          siekiere?
          • Gość: ania Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 12:47
            anulex napisała:

            > Rozmawiamy tu o niej, a nie o nim. Mysle, ze dla wiekszosci pan to, ze on
            > rowniez jest winny jest oczywiste. Nie wiem jak wyciagnelas wniosek, ze jest
            > inaczej.
            >
            > Uwazam, ze oboje sa winni. Slyszalas o tym, ze mozna zostac prawnie ukaranym
            > za nie udzielenie pierwszej pomocy? Uwazasz, ze osoba wiedzaca, ze ktos
            > molestuje sexualnie dziecko, zachowa sie moralnie, jesli nic w tej sprawie
            nie
            > zrobi? Albo ktos kto nie zamorduje, a bedzie tylko patrzyl, ewentualnie poda
            > siekiere?


            ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
            ???????????????????????????
            o czym my rozmawiamy?????????????? o molestowaniu seksualnym dzieci czy
            mordowaniu siekiera??????????????????????????????????????????????????
        • dorotka1970 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 13:29
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Irytujace sa babska ktore nie dostrzegaja jednej zasadniczej roznicy. Ty
          jestes wolna - on zonaty. Kto tutaj jest ZLYM? TY? wolna dziewczyna, odwazna,
          > niezalezna? Czy ON? juz wczesniej zoobowiazany? zdradzajacy? oszust?
          -
        • Gość: twarze JAK SUKA NIE DA TO PIES NIE WEŹMIE! stare ludowe IP: *.acn.waw.pl 10.07.03, 00:03
          przysłowie - znasz je? p.s. ile bierzesz za godzine?
          • betty-bt Re: JAK SUKA NIE DA TO PIES NIE WEŹMIE! stare lud 11.07.03, 23:29
            Gość portalu: twarze napisał(a):

            > przysłowie - znasz je? p.s. ile bierzesz za godzine?

            wiesz co... ty jak juz sie gdzies wtracisz, to tylko takim lajnem rzucasz. czy
            twoja polszczyzna jest az tak uboga, czy masz jakies inne braki?
      • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 12:19
        mamalgosia napisała:

        > Myślę, że skoro nie podał Ci adresu, to chyba nie chce być przez Ciebie
        > namierzony. Dlaczego tego nie uszanujesz?

        -
    • romantic Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 12:39
      Tak jak pisalam wczesniej: uwazaj na siebie. Myslisz, ze zabawisz sie,
      korzystasz z zycia dopoki mozesz i nie bedziesz zbytnio uczuciowo angazowac,
      ale czasem sytuacja sie odwroci i nie zawsze po twojej mysli. Niektorzy
      mezczyzni sa bardziej przebiegly niz myslisz, on moze byc bardzo czuly,
      oddany,... ale tak na prawde nie wiesz co on mysli i zrobi i czy na prawde masz
      na niego taka wladze. Nie mowie, ze wszyscy klamia ale oni czesto sa pod
      wplywem chwil, dzisiaj Cie kochaja a jutro kogos innego (to taki najczarniejszy
      scenariusz :-) wcale tak nie musi byc). Najgorsi sa prawdziwi gentlemeni,
      ktorzy umieja obchodzic z kobietami, potrafia sprawiac, zebys sie czula, ze
      jestes dla niego calym swiatem kiedy jestescie ze soba. Przyzwyczaisz sie do
      jego adoracji, bedziesz tego potrzebowala i bedzie Ci smutno kiedy on odejdzie
      (i wtedy to on wygrywa, nie Ty :-) ).
      Wiec rada jest taka, ze dopoki ten zwiazek przynosi Ci radosci i przyjemnosci i
      dopoki czujesz sie komfortowo, wszystko jest w porzadku ale kiedy zaczniesz o
      nim myslec calym dniami i nocami i sie zastanawiac nad dalsza taktyka, to
      trzeba juz uwazac, bo to oznacza, ze zaczynasz angazowac.
      Po prostu trzeba wyczuc moment kiedy zakonczyc, zeby nie cierpiec, ale to jest
      trudne bo w koncu jestesmy tylko ludzmi, nie zawsze sie udaje panowac nad
      emocjami.
      Tak czy inaczej to jest niebezpieczna gra, latwo byc zranione. Ale moze warto,
      zycie jest takie krotkie :-)
      • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 12:49
        romantic napisała:

        > Tak jak pisalam wczesniej: uwazaj na siebie. Myslisz, ze zabawisz sie,
        > korzystasz z zycia dopoki mozesz i nie bedziesz zbytnio uczuciowo angazowac,
        > ale czasem sytuacja sie odwroci i nie zawsze po twojej mysli. Niektorzy
        > mezczyzni sa bardziej przebiegly niz myslisz, on moze byc bardzo czuly,
        > oddany,... ale tak na prawde nie wiesz co on mysli i zrobi i czy na prawde
        masz
        >
        > na niego taka wladze. Nie mowie, ze wszyscy klamia ale oni czesto sa pod
        > wplywem chwil, dzisiaj Cie kochaja a jutro kogos innego (to taki
        najczarniejszy
        >
        > scenariusz :-) wcale tak nie musi byc). Najgorsi sa prawdziwi gentlemeni,
        > ktorzy umieja obchodzic z kobietami, potrafia sprawiac, zebys sie czula, ze
        > jestes dla niego calym swiatem kiedy jestescie ze soba. Przyzwyczaisz sie do
        > jego adoracji, bedziesz tego potrzebowala i bedzie Ci smutno kiedy on
        odejdzie
        > (i wtedy to on wygrywa, nie Ty :-) ).
        > Wiec rada jest taka, ze dopoki ten zwiazek przynosi Ci radosci i przyjemnosci
        i
        >
        > dopoki czujesz sie komfortowo, wszystko jest w porzadku ale kiedy zaczniesz o
        > nim myslec calym dniami i nocami i sie zastanawiac nad dalsza taktyka, to
        > trzeba juz uwazac, bo to oznacza, ze zaczynasz angazowac.
        > Po prostu trzeba wyczuc moment kiedy zakonczyc, zeby nie cierpiec, ale to
        jest
        > trudne bo w koncu jestesmy tylko ludzmi, nie zawsze sie udaje panowac nad
        > emocjami.
        > Tak czy inaczej to jest niebezpieczna gra, latwo byc zranione. Ale moze
        warto,
        > zycie jest takie krotkie :-)


        --------Mysle podobnie o zyciu, bo jest krotkie. Stracilam zbyt wiele czasu w
        zyciu na niepotrzebne rozmyslania i wazenie slusznosci swojego postepowania. W
        koncu jestem czlowiekiem i ucze sie zyc. Popelniam bledy. Boje sie naprawde sie
        boje co bedzie potem. Czy sie zaangazuje czy tez nie i tak nie bedzie wesolo.
        No, ale decydujac sie na jakiekolwiek zwiazki damsko-meskie kazdy z nas cos
        ryzykuje. Podjelam ryzyka i na razie uwazam ze bylo warto.
        Moje rozterki dotycza wlasnie tego, ze zaczyna mi zalezec, a wycofac sie bedzie
        ciezko. Zaczyna zalezec, bo zlapalam sie wczoraj na tym, ze interesuje mnie
        gdzie on mieszka i z kim. Chcialam sie tego dowiedziec. Wiem, ze nie powinnam
        tego robic, a mimo to ..... zalozylam ten watek.


        • kresska Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 12:58

          Prawdę mówiąc, myślę, że Ty już nie trzymasz dystansu do tego związku.
          Chciałabyś bo taki był twój plan, ale coś nie wychodzi. Chciałaś dobrze się
          bawić a potem patrzeć jak cierpi. Ale chyba wpadłaś we własne sidła i teraz
          czujesz, że to on jest górą i to on tak naprawdę manipuluje Tobą a nie Ty nim.
          Szukasz powodu do tego, żeby z nim zerwać i nie potrafisz. I czujesz się
          oszukana.
          Jedyne co przychodzi mi do tej głowy w tej sytuacji to, że już czas żeby wyjść
          z tego układu.
          Pozdrawiam
          Kasia
        • romantic Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 13:18
          Wlasnie cos mi sie wydaje, ze zaczyna Ci zalezec (ta ciekawosc, to ciagle
          myslenie, te taktyki,...pewnie tyle czasu bys nie poswiecila facetowi, ktory
          jest ci obojetny). Ale trudno to dziwic. I nie ma co myslec o naglym zerwaniu,
          bo bedziesz jeszcze bardziej cierpiala.
          Po prostu postaraj sie brac wszystko, co sie da i powtarzaj w myslach, ze kazde
          wasze spotkanie moze byc ostatnie i przygotuj sie na rostanie (nawet jesli na
          razie wszystko jest piekne)

          Ten "one-night stand" jest jednak troche meczacy, nawet kiedy nie planujemy
          przyszlosci, pradwa?

          Pozdr.
    • soczewica Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 13:02
      jest kilka możliwych kątów pod którymi można popatrzeć na tą sprawę (bedzie
      trochę niecenzuralnie, ale nie ze względu na moje przekonania, tylko czasem
      posługuję się siarczyastym językiem)

      wariant pierwszy - facet nie ma żony
      a) cała "zemsta" odbędzie się na zasadzie "złapał kozak tatarzyna a tatrzyn za
      łeb go trzyma" bo on jest pół kroku do przodu. faktycznie, nikomu zycia nie
      zniszczysz, ale i nie dokonasz żadnej zemsty. zresztą po co ci jakaś zemsta?
      przecież dobrze się bawisz, za co tu się mścić?

      wariant drugi - facet ma żonę
      no i lipa, że ma żonę. nic cię nie zaboli, jak juz ją zobaczysz? no nie wiem
      każda ciekawość ma swoje podłoże, takie najbardziej typowe to że ta żona musi
      być straszna, a facet szuka odskoczni, i ja mu daję to, czego nie dała żona -
      czyli co? nie rkzyczysz na niego, nie jesteś upierdliwa, dajesz mu seksualną
      rozrywkę, co w tym nagannego? (moja przyjaciółka tak właśnie się tłumaczyła)
      może teraz zasmrodzę jak stary dydaktyk, ale nie widzę sensu takiej imprezy,
      jestem w stanie zrozumieć, że facet odchodzi do innej, bo się zakochał, nawet
      zostawiając żonę i dziecko - ale utrzymywać stosunki z kochanką bo mu sie z
      żoną kiepści w łóżku - dupek, zwyczajny wygodnicki dupek. problem powinien
      rozwiązać w stadle rodzinnym.
      założę się o co tylko zechcesz, że za jakiś czas coś do niego poczujesz (gdyby
      ludzie umieli kontrolować swoje emocje, nie byłoby chorób psychicznych), a
      wylezie to z takich rejonów podświadomości i tak zaboli, że będziesz się
      zwijać. inna wersja - tym razem ci się uda, ale wróci to do ciebie, jestem o
      tym przekonana. może potraktujesz to jak bredzenie natchnionej ciotki, ale nic
      w przyrodzie nie ginie, każda energia wraca do człowieka. u mnie się sprawdza,
      a jak tak obserwuję znajomych - to też.
      koleżanka będąc młodszą od ciebie - romansowała z facetem czterdziestoletnim.
      jego żona nic o tym nie wiedziała. nic. facetowi tak padło na mózg że do niej
      wydzwaniał... klasyczny przykład zaspermienia mózgu pana Roberta.
      skończyło sie z Robertem (a pamiętaj, że złożoność męskiej psychiki zadziwia,
      Robert był zazdrosny o Hankę, miał pretensje o kolegów, jednocześnie
      wyjeżdżając z żoną i dziećmi na wakacje) dosyć gładko.
      teraz, po kilku latach, to Hanka jest nieszczęśliwa, bo facet którego pokochała
      (tak tak, to też ci sie może przytrafić, nie zmusisz rozumu do sprawnego
      działania - jeśli chcesz to nazywaj to feromonami, możemy przyjąć że będą o
      wiele silniejsze feromony, chemia, czy co tam jeszcze) robi ją w bambuko -
      pojawia sie i znika, zaciąga ją do łóżka i obiecuje złote góry a potem ziut, i
      go nie ma. bawi się nią, traktuje ją jak (gumową) lalę.
      ja cię nie potępiam, tylko z perspektywy mojego mało pasjonującego
      monogamicznego związku ;) widzę, że dziewczyny uprawiające grę podobną do
      Twojej robią sie bardzo nieszcześliwe. jeśli chcesz, to napiszz do mnie na
      priv, opowiem ci...
      soczewica
      • mindo Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 13:16
        > Zaczyna zalezec, bo zlapalam sie wczoraj na tym, ze interesuje mnie
        > gdzie on mieszka i z kim. Chcialam sie tego dowiedziec. Wiem, ze nie powinnam
        > tego robic, a mimo to...

        Dzisiaj chcesz wiedzieć gdzie i jak mieszka, jaka ma zonę...
        Jutro wieczorem bedziesz chciała usłyszeć jego głos w słuchawce wieczorem.
        Pojutrze to ty zadzwonisz do jego domu...
        W piatek bedziesz chciała żeby zabrał cię na weekend...
        Za dwa tygodnie będziesz nalegała na wsolny wypad nad morze (w ramach pozornych
        delegacji)...
        Za miesiąc zjawisz sie u niego w domu żeby porozmawiac z jego zoną, że jesteś
        zakochana w jej mężu i żyć bez niego nie mozesz....

        itd, itd.. Dziewczyno! Jesteś już stracona! Jeśli chcesz z tego wyjść z jak
        najmniejszymi stratami dla ciebie to znikaj z jego życia. Zaglębiasz sie w tym
        brudzie coraz głębiej a w dodatku twierdzisz, że masz nad tym kontrolę.
        Jaka kontrolę??? Przecież ty ciągle o nim myślisz, ty jesteś już zabujana o
        czym dobitnie świadczy załozony przez ciebie ten wątek.
        Odpuść sobie bo gra nie jest warta świeczki...


    • dorotka1970 Do Lilki 08.07.03, 13:52
      Jezeli przeczytasz jeszcze raz moje pierwsze posty, to moze ochloniesz i
      dojrzysz tam chec, mimo wszystko, zrozumienia cie. I powodow, dla ktorych
      jestes taka a nie inna, bo jakies musza byc... W jednym z postow piszesz nawet
      o zemscie. Za co? Moze sama nie wiesz.
      Ale po kolejnych twoich napasciach na mnie mam juz kompletnie w nosie,
      dlaczego jestes taka podla.

      Zycze ci mimo wszystko, zebys sie z tego wyplatala zanim bedzie za pozno.
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • koaa Do lilki 08.07.03, 14:03
      <Dowiedzialam sie gdzie on mieszka, znam adres i
      <nazwisko. Za namowa kolezanki zadzwonilysmy na informacje aby wyczaic
      numer.
      <Niestety nazwisko sie nie zgadza
      Może telefon jest na kogoś innego?
      A poza tym nie dzwoni się do informacji – wejdź na stronę Telekomunikacji (i
      sama poszukaj:)
      PS
      A tak przy okazji nie wierze w Twoje dobre intencje- ale w detektywa bawić się
      lubię
      ciekawe co mój wspólnik od wł.... .. to. :))))))
      PS2
      „Jestem zdruzgotana” -na 95% Neg:)))))) ten styl:)
      • snow.white Do Koaa... 08.07.03, 14:42
        no comment... ;)))))))))

        ps.slonko wyszlo,nie tylko na dworze!!!! :)))))))))

    • Gość: siedem jedna uwaga IP: 213.216.66.* 08.07.03, 14:23
      porównam lilki filozofie życiową do obżarucha makdonaldowego. wy kobiety same
      najlepiej wiecie ja dupsko rosnie po takim jedzonku mimo ze spece od reklamy
      wkladaja nam do glow inny obraz rzeczywistosci. tak jak nie ma łatwego i
      szybkiego jedzenia tak nie ma szybkiego, łatwego, bez konsekwencji bzykania.
      lilka sie oszukuje i to jest jej problem. gdzies tam w glebi resztek
      czlowieczenstwa wibruje czerwony alarm i zastanawia sie czy ktos z obsługi nie
      pluje jej do big maka.

      5040
    • atlantis75 Po jakiego groma...wytłumacz mi... 08.07.03, 14:38
      ... wiedzieć ci, czy facet jest żonaty, skoro w ogóle ci
      to nie przeszkadza? Wytłumacz mi to, bo zupełnie nie
      rozumiem. Jeżeli będziesz wiedziała, to w jakim celu
      wykorzystasz tę wiedzę? Interesuje cię, czy facet kłamie?
      Czy w takim czy razie "szeczrość" stanowi jakąkolwiek
      wartość w waszym wyłącznie seksualnym związku? Jeżeli tak
      - to dlaczego zależy ci na szczerości skoro zaangażowałaś
      się w związek oparty na niewiadomej i oszustwie
      (zakładając, że pan ma żonę)?
      Duż tych pytań, ale chciałabym zrozumieć motywację twojej
      ciekawości. Bo jakaś być musi.
      Twierdzisz, że jesteś kochanką, która "nie zadaje pytań".
      Coś mi nie gra w twoim postępowaniu. Skoro nie zadajesz
      pytań, to nie chcesz wiedzieć - w takim razie dziwi małe
      śledztwo, by "wyczaić numer".

      To, że postępujesz niemoralnie - nie jest dla ciebie
      novum, ani powodem do głębszych przemyśleń. Jednakże dziwi
      mnie twoje pytanie: "co niedobrego moze z tego wyniknac?".
      Co masz na myśli pisząc "niedobrego"? - w założeniu, że
      nie interesuje cię ewentualne cierpienie żony, rozpad
      rodziny (bo taki scenariusz też trzeba założyć). Czy
      chodzi ci o coś niedobrego, co mogłoby spotkać ciebie?
      Jeżeli tak, to spieszę z odpowiedzią. Oprócz trudności ze
      spojrzeniem w lustro (w momencie gdy zrozumiesz wartość
      swojego postępowania), ciąganiem po sądach (jeżeli
      doszłoby do sprawy rozwodowej, z zamiarem orzeczenia winy
      tego pana) - nic nie przychodzi mi do głowy. W końcu to
      tylko seks, czyli "czynność higieniczna". Także papierowy
      ręcznik zamiast sumienia. Niektórzy tak mają.






      Gość portalu: Lilka napisał(a):

      > Spoteykam się od jakiegos czasu z zonatym facetem. On powiedzial, ze jest
      > zonaty, a mi to nie przeszkadza (za wywody o moralnosci na ten temat z gory
      > dziekuje i nieakceptuje). Chodzi o to, ze jestem wygodna kochanka. Nie zadaje
      > pytan. No coz tak mam. Dowiedzialam sie gdzie on mieszka, znam adres i
      > nazwisko. Za namowa kolezanki zadzwonilysmy na informacje aby wyczaic numer.
      > Niestety nazwisko sie nie zgadza! Wybieramy sie na male sledztwo bo
      > chcialabym wiedziec jak wyglada zona i czy rzeczywiscie jest, a nie poprosze
      > faceta o jej zdjecie.
      > Chcialabym wiedziec czy tez bylyscie w takiej sytuacji i co niedobrego moze z
      > tego wyniknac? Ja nie jestem uczuciowo zwiazana z tym Panem,to jest seks, ale
      > za to JAKI seks!!
      • snow.white No wlasnie... 08.07.03, 14:54
        ...mialas nie zadawac pytan-to czego szukasz???co z Ciebie za dyskretna i malo
        wymagajaca kochanka???zachowujesz sie nieprofesjonalnie!

        a poza tym,sledzenie i szukanie numerow,to ja pamietam z mlodszej
        podstawowki,wiesz??? ja na jego miejscu szybko bym Cie zamienila,na taka,ktora
        rzeczywiscie pytan nie zadaje...

        chcialas bez wykladow o moralnosci,wiec masz.


      • dorotka1970 nie licz na to atlantis... 08.07.03, 14:57
        Na niewygodne pytania, chocby najbardziej logiczne panna lilka nie lubi
        odpowiadac. O to samo juz ja pytalam, ale nie zaspokoila mojej ciekawosci i
        teraz sie mecze ;-)

        Pozdroofka,
        Dorotka
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • snow.white widzisz... 08.07.03, 15:02
          ...ona na niewygodne pytania nie odpowiada-a sama lubi pytac!!!

          a w ogole,to az strach wychodzic za maz...jak pomysle,ze sa kobiety,ktore maja
          w nosie,ze mezczyzna jest zonaty...


          • atlantis75 Re: widzisz... 08.07.03, 15:08
            snow.white napisała:

            > a w ogole,to az strach wychodzic za maz...jak pomysle,ze sa kobiety,ktore maja
            > w nosie,ze mezczyzna jest zonaty...


            Show, ja w sierpniu ślubuję! Rozpatrując taką sytuację pod
            różnymi kątami, śmiem twierdzić, że panie pokroju lilki to
            dla mnie żadne konkurencja... Lubię seks :)
            • dorotka1970 Re: widzisz... 08.07.03, 15:16
              atlantis75 napisała:

              > snow.white napisała:
              >
              > > a w ogole,to az strach wychodzic za maz...jak pomysle,ze sa kobiety,ktore
              > maja
              > > w nosie,ze mezczyzna jest zonaty...
              >
              >
              > Show, ja w sierpniu ślubuję! Rozpatrując taką sytuację pod
              > różnymi kątami, śmiem twierdzić, że panie pokroju lilki to
              > dla mnie żadne konkurencja... Lubię seks :)

              I to jest zdrowe podejscie do sprawy :-)

              --------
              Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • snow.white No... 08.07.03, 15:45
              ...masz racje!!!! :))) i wszystkiego najlepszego na nowej drodze
              zycia!!!!! :))))
        • atlantis75 Re: nie licz na to atlantis... 08.07.03, 15:10
          dorotka1970 napisała:

          > Na niewygodne pytania, chocby najbardziej logiczne panna lilka nie lubi
          > odpowiadac. O to samo juz ja pytalam, ale nie zaspokoila mojej ciekawosci i
          > teraz sie mecze ;-)

          Dorotko, pomyśl jak ona się męczy! Liczę jednak, że
          odpowie na te pytania i zaspokoi naszą "ciekawość" :)

          Pozdrawiam. Atlantis
          • dorotka1970 Re: nie licz na to atlantis... 08.07.03, 15:18
            atlantis75 napisała:

            > Dorotko, pomyśl jak ona się męczy! Liczę jednak, że
            > odpowie na te pytania i zaspokoi naszą "ciekawość" :)

            Ja tez, bo spac nie bede mogla ;-))
            Ale chyba wsiakla, moze sledzi swojego kochanka.

            pozdrawiam,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • Gość: Paula Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.kielce.com.pl 08.07.03, 15:01
      Lilka,od cudzych chlopow lapy precz. Zajety facet to niemalze jest jak swieta
      krowa - trzeba obchodzic go z daleka.
      • snow.white Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 15:03
        Gość portalu: Paula napisał(a):

        > Lilka,od cudzych chlopow lapy precz. Zajety facet to niemalze jest jak swieta
        > krowa - trzeba obchodzic go z daleka.

        zgadzam sie!!!!!!!!!!
      • nell26 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 15:13
        Gość portalu: Paula napisał(a):

        > Lilka,od cudzych chlopow lapy precz. Zajety facet to niemalze jest jak swieta
        > krowa - trzeba obchodzic go z daleka.

        bardzo dobre porownanie, to i to zwierze....ktore dzien i noc trzeba pilnowac,
        by nie weszlo w szkode, lub nie stalo sie lupem zlodzieja;-)Zero wlasnego
        rozumu.
        Gratuluje:))
      • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 15:14
        Odpowiadam Dorotce:

        --
        • atlantis75 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 15:24
          Gość portalu: Lilka napisał(a):

          >Jestem kobieta zmienna, popelniajaca bledy,

          Wyciągasz wnioski z popełnionych błędów?




          >pragnaca dobrego seksu

          To możesz znaleźć u pana, który nie jest zajęty.


          > zaangazowania od drugiej strony.

          to co wyżej.
          • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 08.07.03, 15:34
            Jezeli spotkam wolnego Pana, ktory mnie zainteresuje to napewno wykorzystam
            szanse, na razie jednak nie mam co liczyc na to, poniewaz obracam sie w stalym
            kregu znajomych. Mezczyzni w naszym kraju bedacy w wieku 25-30 lat sa juz na
            ogole zaobraczkowani, rozwiedzeni no i oczywiscie dzieciaci.
            • xbubu Re: Jak namierzyć żonatego? 09.07.03, 09:46
              > Mezczyzni w naszym kraju bedacy w wieku 25-30
              > lat sa juz naogole zaobraczkowani, rozwiedzeni
              > no i oczywiscie dzieciaci.

              Tak jak i kobiety. Co nie znaczy, ze ich wogole nie ma i
              mozna isc na latwizne.
    • romantic Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 15:09
      Lilka napisala, ze chce miec przyjemny zwiazek bez zobowiazan ale mi sie
      wydaje, ze tak mowi, tylko dlatego, ze ten pan jest zonaty i nie moze liczyc na
      nic innego niz kilka przyjemnych chwil razem. A najgorsze jest to, ze zaczyna
      jej zalezec.
      Nie wiem, dlaczego to jest takie trudne do zrozumienia dla niektorych.
      • atlantis75 Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 15:12
        romantic napisała:

        > Nie wiem, dlaczego to jest takie trudne do zrozumienia dla niektorych.


        Ależ my to rozumiemy. Ale ona zadała suche pytanie,
        podkreślając wyłącznie aspekt seksualny. To czego się
        spodziewała? Porad psychologicznych?

      • snow.white Romantic... 08.07.03, 15:53
        ...predzej czy pozniej zazwyczaj jest tak,ze zalezy!! Dlatego nie wolno
        podrywac zajetych mezczyzn-bo robi sie krzywde jego kobiecie i sobie-tez!
        • Gość: Lilka Re: Romantic... IP: *.tele2.pl 08.07.03, 16:05
          snow.white napisała:

          > ...predzej czy pozniej zazwyczaj jest tak,ze zalezy!! Dlatego nie wolno
          > podrywac zajetych mezczyzn-bo robi sie krzywde jego kobiecie i sobie-tez!

          ------Sluchaj ja nie podrywam zonatych mezczyzn. To moje pierwsze takie
          doswiadczenie, wiec przestan w zaparte zrzucac wine na mnie. Jezeli facet chce
          zdradzic swoja kobiete to i tak ja zdradzi, niewazne czy to bede ja czy ty.
          Jego kobiecie nie robie krzywde bo jej nie znam. Jak moge krzywdzic kogos kto
          dla mnie nie istnieje. Moze wlasnie to, ze chcialabym wiedziec, ze ona jest
          pogloby mi podjac decyzje co dalej?
          • snow.white Re: Romantic... 08.07.03, 19:15
            Wcale nie zrzucam winy na Ciebie-on nie jest zwierzatkiem bez rozumu!!ale
            niestety oboje krzywdzicie jego zone-i Ty tez!

            pozdrawiam
            • Gość: Lena Lilka IP: 213.216.82.* 08.07.03, 19:26
              Wchodzisz do pustego pokoju w jakimś biurze, biurka, krzesła i czyjaś torebka.
              Otwierasz a tam ... sporo kasy. Bierzesz bo przecież właścicielki nie znasz,
              właściwie to ona sama sobie winna bo nie pilnowała, nie schowała, właściwie to
              te pieniądze same wpadły Ci w ręce, właściwie to nie jesteś złodziejką ale
              czekając na to, że się kiedyś dorobisz też potrzebujesz. Właściwie - Twoim
              zdaniem - nie robisz nic złego. Nie wiemy czyje i skąd te pieniądze, jak
              zdobyte ale jeśli zapytasz nas czy i jak masz wyśledzić właścicielkę by pozbyć
              się wyrzutów sumienia lub też dalej ją okradać to jak myślisz co Ci napiszemy.
              Ocenimy forsę, ich posiadaczkę czy Ciebie.
              Przepraszam za zdania wielokrotnie złożone.
              • romantic Re: Lilka 09.07.03, 10:36
                No jest troche inaczej niz opislas. Jak juz omowimy taki przyklad no to wyglada
                tak jak bys dostala przelew na twoje konto z kartka, ze te pieniadze sa
                swiadome swoj wybor i same ladowaly do twojego konta :-)
                Przeciez facet nie jest kasa w portfelu, ktora nic nie mysli.
                • Gość: Lena Re: Lilka IP: 80.48.96.* 09.07.03, 11:17
                  Problem polega na tym, że dla niej to bez znaczenia czy on myśli czy nie. Nie
                  pyta, nie rozmawia z nim, nic o nim nie wie /wydaje jej się, że wie/. Sięgnęła
                  po cudzego faceta jak po cudzą forsę, wiedząc, że to nie jej, już te pieniądze
                  zaczyna traktować jak swoje, już ma zamiar wydawać i zaczyna jej w głowie
                  świtać, że to może być forsa fałszywa.
                  • tse-tse Re: Lilka 09.07.03, 11:50
                    Gość portalu: Lena napisał(a):

                    > Problem polega na tym, że dla niej to bez znaczenia czy on myśli czy nie. Nie
                    > pyta, nie rozmawia z nim, nic o nim nie wie /wydaje jej się, że wie/.
                    Sięgnęła
                    > po cudzego faceta jak po cudzą forsę, wiedząc, że to nie jej, już te
                    pieniądze
                    > zaczyna traktować jak swoje, już ma zamiar wydawać i zaczyna jej w głowie
                    > świtać, że to może być forsa fałszywa.



                    Mala, nie "filozuj" bo ci to nie wychodzi. Przyklad zupelnie nie trafiony,
                    wrecz glupi.
                    • Gość: Lena Re: Lilka IP: 80.48.96.* 09.07.03, 12:34
                      tse-tse napisała:

                      > Gość portalu: Lena napisał(a):
                      >
                      > > Problem polega na tym, że dla niej to bez znaczenia czy on myśli czy nie.
                      > Nie
                      > > pyta, nie rozmawia z nim, nic o nim nie wie /wydaje jej się, że wie/.
                      > Sięgnęła
                      > > po cudzego faceta jak po cudzą forsę, wiedząc, że to nie jej, już te
                      > pieniądze
                      > > zaczyna traktować jak swoje, już ma zamiar wydawać i zaczyna jej w głowie
                      > > świtać, że to może być forsa fałszywa.
                      >
                      >
                      >
                      > Mala, nie "filozuj" bo ci to nie wychodzi. Przyklad zupelnie nie trafiony,
                      > wrecz glupi.
                      >
                      Jako uzupełnienie do tego co ja napisałam przeczytaj uważnie swoją własną
                      sygnaturkę.
                      Pozdrawiam.
                    • Gość: Lena Re: Lilka IP: 80.48.96.* 09.07.03, 12:34
                      tse-tse napisała:

                      > Gość portalu: Lena napisał(a):
                      >
                      > > Problem polega na tym, że dla niej to bez znaczenia czy on myśli czy nie.
                      > Nie
                      > > pyta, nie rozmawia z nim, nic o nim nie wie /wydaje jej się, że wie/.
                      > Sięgnęła
                      > > po cudzego faceta jak po cudzą forsę, wiedząc, że to nie jej, już te
                      > pieniądze
                      > > zaczyna traktować jak swoje, już ma zamiar wydawać i zaczyna jej w głowie
                      > > świtać, że to może być forsa fałszywa.
                      >
                      >
                      >
                      > Mala, nie "filozuj" bo ci to nie wychodzi. Przyklad zupelnie nie trafiony,
                      > wrecz glupi.
                      >

                      Jako uzupełnienie tego co ja napisałam przeczytaj uważnie swoją sygnaturkę.
                      Pozdrawiam.
                      • tse-tse Re: Lilka 09.07.03, 13:22
                        Gość portalu: Lena napisał(a):

                        > tse-tse napisała:
                        >
                        > > Gość portalu: Lena napisał(a):
                        > >
                        > > > Problem polega na tym, że dla niej to bez znaczenia czy on myśli czy
                        > nie.
                        > > Nie
                        > > > pyta, nie rozmawia z nim, nic o nim nie wie /wydaje jej się, że wie/.
                        >
                        > > Sięgnęła
                        > > > po cudzego faceta jak po cudzą forsę, wiedząc, że to nie jej, już te
                        > > pieniądze
                        > > > zaczyna traktować jak swoje, już ma zamiar wydawać i zaczyna jej w gł
                        > owie
                        > > > świtać, że to może być forsa fałszywa.
                        > >
                        > >
                        > >
                        > > Mala, nie "filozuj" bo ci to nie wychodzi. Przyklad zupelnie nie trafiony,
                        >
                        > > wrecz glupi.
                        > >
                        >
                        > Jako uzupełnienie tego co ja napisałam przeczytaj uważnie swoją sygnaturkę.
                        > Pozdrawiam.

                        Dreszcz grozy przeszedl mnie gdy przeczytalam porownanie wdania sie w romans z
                        zonatym, do ukradzenia cudzej forsy z portfela,coz za uprzedmiotowienie
                        partnera, a jak to sie ma do mojej sygnaturki, to nie wiem, raczej stanowi ona
                        o naiwnosci kobiet, tak ja ja rozumiem.
                        • dorotka1970 Re: Lilka 09.07.03, 13:25
                          tse-tse napisała:

                          > Dreszcz grozy przeszedl mnie gdy przeczytalam porownanie wdania sie w romans
                          z
                          > zonatym, do ukradzenia cudzej forsy z portfela,coz za uprzedmiotowienie
                          > partnera, a jak to sie ma do mojej sygnaturki, to nie wiem, raczej stanowi
                          ona
                          > o naiwnosci kobiet, tak ja ja rozumiem.

                          Boszszsz... to rzeczywiscie horror! Pewnie nie bedziesz mogla spac! Wspolczuje
                          ci, naprawde...

                          --------
                          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                        • Gość: Lena Re: Lilka IP: 213.216.82.* 09.07.03, 16:24
                          tse-tse napisała:

                          > Dreszcz grozy przeszedl mnie gdy przeczytalam porownanie wdania sie w romans
                          z
                          > zonatym, do ukradzenia cudzej forsy z portfela,coz za uprzedmiotowienie
                          > partnera, a jak to sie ma do mojej sygnaturki, to nie wiem, raczej stanowi
                          ona
                          > o naiwnosci kobiet, tak ja ja rozumiem.

                          Jeśli naprawdę trzeba Ci tłumaczyć, to to zrobię. Porównanie faceta do forsy
                          jest widziane od jej strony - bo z jego strony, jak od strony martwej forsy na
                          bliski kontakt i szczere rozmowy ona nie ma co liczyć. Z cudzym facetem jest
                          jak z cudzą forsą nie wiadomo jak inwestować i cały czas trzeba się liczyć z
                          koniecznścią oddania, często z zainwestowanym procentem, można się zabawić ale
                          oddać trzeba. A ze skradzioną jest jeszcze fajniej, bo może być znaczona albo
                          fałszywa. Założenie z góry, że z żonatym mężczyzną sobie poromansuje czekając
                          na wielką miłość, jak nie ja to będzie inna, żona nic nie wie to jestem ok, on
                          sam jest nieuczciwy jest podejściem już przedmiotowym. A w życiu jak w życiu
                          nawet do pieniędzy które trzeba oddać jakoś niepostrzeżenie można się
                          przywiązać a pieniądze do nas nie ....
                          A co do Twojej syganturki, to jakoś widzę ją inaczej. Kobiety które uznają
                          złudzenia za rzeczywistość są szczęśliwe /może i naiwne/ i na tym potrafią
                          budować, świat pzrewrócić, gorzej gdy kobiecie skończą się złudzenia a ona do
                          tego sama przed sobą przyznać się nie chce. To już jest słabość.
                          • tse-tse Re: Lilka 09.07.03, 18:47
                            Gość portalu: Lena napisał(a):

                            > tse-tse napisała:
                            >
                            > > Dreszcz grozy przeszedl mnie gdy przeczytalam porownanie wdania sie w roma
                            > ns
                            > z
                            > > zonatym, do ukradzenia cudzej forsy z portfela,coz za uprzedmiotowienie
                            > > partnera, a jak to sie ma do mojej sygnaturki, to nie wiem, raczej stanowi
                            >
                            > ona
                            > > o naiwnosci kobiet, tak ja ja rozumiem.
                            >
                            > Jeśli naprawdę trzeba Ci tłumaczyć, to to zrobię. Porównanie faceta do forsy
                            > jest widziane od jej strony - bo z jego strony, jak od strony martwej forsy
                            na
                            > bliski kontakt i szczere rozmowy ona nie ma co liczyć. Z cudzym facetem jest
                            > jak z cudzą forsą nie wiadomo jak inwestować i cały czas trzeba się liczyć z
                            > koniecznścią oddania, często z zainwestowanym procentem, można się zabawić
                            ale
                            > oddać trzeba. A ze skradzioną jest jeszcze fajniej, bo może być znaczona albo
                            > fałszywa. Założenie z góry, że z żonatym mężczyzną sobie poromansuje czekając
                            > na wielką miłość, jak nie ja to będzie inna, żona nic nie wie to jestem ok,
                            on
                            > sam jest nieuczciwy jest podejściem już przedmiotowym. A w życiu jak w życiu
                            > nawet do pieniędzy które trzeba oddać jakoś niepostrzeżenie można się
                            > przywiązać a pieniądze do nas nie ....
                            > A co do Twojej syganturki, to jakoś widzę ją inaczej. Kobiety które uznają
                            > złudzenia za rzeczywistość są szczęśliwe /może i naiwne/ i na tym potrafią
                            > budować, świat pzrewrócić, gorzej gdy kobiecie skończą się złudzenia a ona do
                            > tego sama przed sobą przyznać się nie chce. To już jest słabość.

                            Idea, która przyswieca twym wywodom, jest mi bliska, tym nie mniej przyklad
                            forsy mnie nie przekonuje.
                            A co do sygnaturki- złudzenie, to miraż, to nierzeczywisty obraz zycia, być
                            moze do budowania czegos na tak kruchych podstawach potrzebna jest sila, ale
                            nie dostrzeganie tego, ze uleglo sie zludzenom, jest naiwnościa...:-)Zderzenie
                            z rzeczywistoscia moze byc bardzo bolesne...Mozna wpasc w impas, do którego
                            pokonania jest potzrebna jeszcze wieksza sila , niz pierwotnie...
                            Moze by tak watek na temat mojej sygnaturki?:))

                            Pozdrawiam serdecznie
                            • dorotka1970 Re: Lilka 11.07.03, 10:09
                              tse-tse napisała:


                              > A co do sygnaturki- złudzenie, to miraż, to nierzeczywisty obraz zycia, być
                              > moze do budowania czegos na tak kruchych podstawach potrzebna jest sila, ale
                              > nie dostrzeganie tego, ze uleglo sie zludzenom, jest naiwnościa...:-)
                              Zderzenie
                              > z rzeczywistoscia moze byc bardzo bolesne...Mozna wpasc w impas, do którego
                              > pokonania jest potzrebna jeszcze wieksza sila , niz pierwotnie...
                              > Moze by tak watek na temat mojej sygnaturki?:))

                              Moim zdaniem, czlowiek pozbawiony zludzen to po prostu pesymista. Bo gdyby sie
                              tak rozejrzec dookola, to naprawde wiara w ludzka uczciwosc, zyczliwosc,
                              jednym slowem dobroc to juz naiwnosc...

                              Pozdrawiam,
                              Dorotka-Optymistka
                              --------
                              Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                  • romantic Re: Lilka 09.07.03, 12:04
                    Bardzo jej na nim zalezy, przeciez widac. Tyle o nim mysli, tylko nie chce zeby
                    myslal, ze ma obcesje na jego punkcie (duma !!!). Stad pomysl o sledztwie.
                    • rabi19 Re: Lilka 13.07.03, 11:57
                      romantic napisała:

                      > Bardzo jej na nim zalezy, przeciez widac. Tyle o nim mysli, tylko nie chce
                      zeby
                      >
                      > myslal, ze ma obcesje na jego punkcie (duma !!!). Stad pomysl o sledztwie.

                      Dokladnie !! Panience sie marzy cos w rodzaju "Fatalne zauroczenie" ;)
                      Nie wystarcza juz sam seks dla wlasnej przyjemnosci. Chce wkroczyc zachlannie
                      dalej. Tylko po co cala ta otoczka ? Poza tym tyle czasu poswiecac na forum na
                      analizowanie tego co sie robi !! Czasu byloby mi szkoda. Wolalabym poswiecic go
                      na seks, skoro taki facet wspanialy :)
              • dorotka1970 Re: Lilka 09.07.03, 12:10
                Lena, chyba zaloze twoj fanklub niedlugo :-)

                Pozdrawiam,
                Dorotka
                --------
                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • romantic Re: Romantic... 08.07.03, 16:22
          snow.white napisała:

          > nie wolno podrywac zajetych mezczyzn-bo robi sie krzywde jego kobiecie

          Wyobraz taka sytuacje, ze starasz sie o prace. Myslslabys wtedy podczas
          rekrutacji, ze krzywdzisz osobie, ktora aktualnie jest na tym stanowisku i
          innym kandydatom starajacym sie o to samo stanowisko, czy myslalas tylko o to
          jak wygrac.
          Wiem, ze z uczuciem jest inaczej ale jestesmy tylko egoistycznymi ludzmi
          • Gość: lolyta Re: Romantic... IP: *.mia.bellsouth.net 08.07.03, 17:14
            romantic napisała:

            > snow.white napisała:
            >
            > > nie wolno podrywac zajetych mezczyzn-bo robi sie krzywde jego kobiecie
            >
            > Wyobraz taka sytuacje, ze starasz sie o prace. Myslslabys wtedy podczas
            > rekrutacji, ze krzywdzisz osobie, ktora aktualnie jest na tym stanowisku i
            > innym kandydatom starajacym sie o to samo stanowisko, czy myslalas tylko o to
            > jak wygrac.
            > Wiem, ze z uczuciem jest inaczej ale jestesmy tylko egoistycznymi ludzmi

            A to jest najwieksza glupota jaka przeczytalam w tym watku. Kiedy sie staram o
            prace czy cokolwiek innego gdzie jest jakas konkurencja, mam swiadomosc - i moi
            konkurenci tez - ze nikt tu nikomu nie sklada przysiegi o wiernosci do konca
            zycia, ze jesli wygram to mnie tez nikt nie przysiegnie, ze stanowisko mam
            dozywotnio. A jesli ktos sklada przysiege malzenska to swiadomie deklaruje i
            przyjmuje taka deklaracje od drugiej strony ze etap poszukiwania lepszego
            partnera ma za soba - raz na zawsze.
            • romantic Re: Romantic... 09.07.03, 10:48
              Pracodawca podpisuje z Toba umowa o prace na czas NIEOKRESLONY, czyli deklaruje
              chec zatrudnienia cie na STALE, ale po pewnym czasie jak ty mu nie odpowiadasz
              to zaczyna najpierw szukac kogos innego na twoim miejscu i jak juz kogos ma to
              dopiero cie zwalnia. Myslisz, ze ci nowi kandydaci powinni miec wyrzuty
              sumienia, ze walcza o twoje miejsce? Identyczna sytuacja wystepuje tutaj z
              Lilka. Ona nikomu nic nie obiecala, on jest swiadomy swoje dzialanie.
              • Gość: lolyta Re: Romantic... IP: *.bct.bellsouth.net 14.07.03, 02:32
                Deklaruje. I obie strony wiedza, ze to nie jest uklad dozywotni. A malzenstwo
                wiaze sie z konkretna przysiega.
            • Gość: Anka Re: Romantic... IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 11.07.03, 21:45
              Lilka
              Taka osoba jak Ty kiedyś próbowała ukraść mi męża szybko mi donieśli życzliwi
              wiedząc ze jestem mocna psychicznie i to zniosę Udało mi się. Panienkę
              zniszczyłam swoimi koneksjami dotarłam do niej do pracy nażarła się wstydu
              musiała opuścić miasto.Wyznaję zasadę: męża bielizny i pieniędzy nie pożyczam.
              W tych sprawach jestem bezwzględnai bezlitosna.Uważąj abyś nie poniosła
              zasłużonych konsekwencji.Zło komuś wyrządzone wraca z podwójną siłą. Pozdrawiam
          • snow.white Re: Romantic... 08.07.03, 19:17
            No nie zartuj!!!! to ma byc argument???? praca,to praca,a wiklanie sie w
            zwiazek z zonatym facetem,to chyba jednak cos innego,nie sadzisz???
    • Gość: kochanka do Lilki IP: *.acn.waw.pl 08.07.03, 15:12
      czytam to wszystko i jakbym widziała siebie. Prawda jest taka: wpadłas po uszy
      tylko samą siebie oszukujesz, że kontrolujesz swoje emocje. Napiszę szczerze
      jak było ze mną. Poznałam go, bardzo mi sie podobał, razem pracowaliśmy. Ma
      taka pozycję zawodową, że mógł mi wiele pomóc i ostatecznie tak się stało. Ale
      nie to było najwazniejsze. Od początku wiedziałam , że ma żonę i dziecko ale z
      premedytacją w to weszłam, Mało tego: uwiodłam go bo mnie kręciło to, że jest
      taki niedostępny. Byłam samotna. Jestem po rozwodzie i mam dziecko.Zazdrościłam
      jego żonie. Na początku się bronił , to ja go w sobie rozkochałam. Myślałam, że
      to ja dyktuję warunki. Kiedy mi powiedział, że mnie kocha byłam w siódmym
      niebie. Ale niedługo zaczęły się schody. Po seksie wstaewał z łóżka i
      wychodził. Prosiłam, żeby został na noc. Mówił , że chce do SWOJEGO domu.
      Wiesz, jak się czułam?Żaczął mieć wyrzuty sumienia, że oszukuje swoją żonę, aż
      wreszcie powiedział mi że żałuje że się ze mną przespał.W międzyczasie
      przyjeżdżał do mnie kiedy on chciał. Kiedt go potrzebowałam- nie było go.
      Chciałam się pocieszyć, że wygram bo jego żona nie ma ze mną szans. Jestem na
      pewno atrakcyjniejsza.Bardzo się myliłam:((Jest bardzo piękna, niestety. I
      baaardzo lubiana. Rozumiesz mnie? Ostatnio widziałam ich razem. Byli bardzo
      szczęśliwi, a ja czułam się przy niej jak kopciuszek.A on... nawet na mnie nie
      spojrzał, nawet mi nie powiedział cześć. Jestem bardzo smutna ale wiem, że kto
      sieje wiatr ten zbiera burzę. Kiedy zaczęło mi chorować dziecko i było w
      szpitalu, on nawet nie chciał o tym słuchać. Boję się , że płacę za zło które
      wyrządziłam. Zakochałam się, to prawda ale dziś wiem, że pewnych rzeczy nie
      można robić bezkarnie. Czuję się jak szmata.
      • pajdeczka I to właśnie miałam na myśli 08.07.03, 15:30
        Gość portalu: kochanka napisał(a):
        Jestem bardzo smutna ale wiem, że kto > sieje wiatr ten zbiera burzę. > Boję
        się , że płacę za zło które > wyrządziłam. Zakochałam się, to prawda ale dziś
        wiem, że pewnych rzeczy nie > można robić bezkarnie. Czuję się jak szmata.

        No właśnie. Ja nie musiałam się przekonywać na własnej skórze, kiedy byłam
        panienką, jakie są konsekwencje takich związków, bo ja to wszystko znałam z
        obserwacji i potrafiłam wyciągać wnioski. Poza tym mam zakodowaną uczciwość
        wobec siebie i innych. Dobrze, że to napisałaś, tylko nie wiem czy to dotrze do
        lilki.
      • remo29 Re: do Lilki 08.07.03, 15:35
        Ech... Ludzie to nawet czytając "Uwaga! Dotknięcie grozi śmiercią" pchają
        członki gdzie nie trzeba...
        • pajdeczka Re: do Lilki 08.07.03, 15:36
          remo29 napisał:

          > Ech... Ludzie to nawet czytając "Uwaga! Dotknięcie grozi śmiercią" pchają
          > członki gdzie nie trzeba...

          Ale to się chyba tyczy kochanka Lilki?
        • Gość: Lilki Re: do Lilki IP: *.tele2.pl 08.07.03, 15:50
          remo29 napisał:

          > Ech... Ludzie to nawet czytając "Uwaga! Dotknięcie grozi śmiercią" pchają
          > członki gdzie nie trzeba...

          -----Zycie zgodne z wszystkimi zasadami jest nudne, nie sadzisz? Dlatego
          wlasnie ludzie szukaja problemow i dodatkowych emocji.
    • romantic Re: Jak namierzyć żonatego? 08.07.03, 15:33
      Przeczytalam gdzies, ze "men learn to love the person they're attracted to,
      while women become more and more attracted to the person they love". U
      wiekszosc kobiet sex jednak jest konsekwensja milosci, a ze to jest milosc do
      zonatego faceta..., coz serce nie sluga. Okazujcie dla biednej Lilki troche
      wyrozumialosci.

      Wls dlaczego mezczyzni moga miec - jak okreslil Siedem - “szybkie, łatwe i bez
      konsekwencji bzykanie” kiedy kobiety musza tak cierpiec :-)
    • Gość: mara Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 22:42
      no i po co to wszystko? ciekawość, "ubezpieczenie", buhehe.
      dla faceta jesteś głupia dziwką, sorry, to nie moralizatorstwo, ale brutalny
      fakt. głupią, bo dajesz za darmo (w agencji musiałby zapłacić za seks), dziwką,
      bo on cie nie chce do niczego innego więcej. Z tego punktu widzenia, nie ma
      znaczenia, czy ma żonę, czy nie. Nie chce się z tobą wiazać, bo widać uznał, ze
      nadajesz się tylko do jednego.
      On oczywiście nie jest uczciwy, bez wzgledu, czy oszukuje tylko ciebie, czy
      rownież swoją żonę. Nie kombinuj, bo nic ci nie przyjdzie z numeru telefonu,
      ani wygladu żony, tak, czy owak, to oszust. Nie owiniesz go sobie wokól palca,
      bo już wiesz, wokół czego on sobie ciebie owinął. A te wszystkie bzdety o
      korzystnym dla siebie rozgrywaniu, spuść razem z woda, wygrasz jedynie brak
      szacunku, brak twarzy, lęk przed oszukaniem i samotność.A co przegrasz? Juz
      przegrałaś...
      • Gość: Lilka Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tele2.pl 09.07.03, 09:10
        Gość portalu: mara napisał(a):

        > no i po co to wszystko? ciekawość, "ubezpieczenie", buhehe.
        > dla faceta jesteś głupia dziwką, sorry, to nie moralizatorstwo, ale brutalny
        > fakt. głupią, bo dajesz za darmo (w agencji musiałby zapłacić za seks),
        dziwką,
        >
        > bo on cie nie chce do niczego innego więcej. Z tego punktu widzenia, nie ma
        > znaczenia, czy ma żonę, czy nie. Nie chce się z tobą wiazać, bo widać uznał,
        ze
        >
        > nadajesz się tylko do jednego.
        > On oczywiście nie jest uczciwy, bez wzgledu, czy oszukuje tylko ciebie, czy
        > rownież swoją żonę. Nie kombinuj, bo nic ci nie przyjdzie z numeru telefonu,
        > ani wygladu żony, tak, czy owak, to oszust. Nie owiniesz go sobie wokól
        palca,
        > bo już wiesz, wokół czego on sobie ciebie owinął. A te wszystkie bzdety o
        > korzystnym dla siebie rozgrywaniu, spuść razem z woda, wygrasz jedynie brak
        > szacunku, brak twarzy, lęk przed oszukaniem i samotność.A co przegrasz? Juz
        > przegrałaś...


        -------Rozbawilas mnie troszeczke swoim wywodem. Fakt jest taki, ze nie wiesz
        jakie sa relacje miedzy nami i co ja z tego mam. Dziwka - to tylko pusta lala
        ktora trzeba wydmuchac i jej zaplacic. Relacje pomiedzy kochankami sa troszke
        inne, no ale Ty sie wypowiedzialas z punktu widzenia dziwki (ciekawe dlaczego?)
        Dzis jestem juz spokojna i moj wczorajszy watek, no coz.... zrobilam to co
        zrobilam i jest OK.
      • Gość: Paula Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.kielce.com.pl 09.07.03, 09:18
        Gość portalu: mara napisał(a):

        > bo już wiesz, wokół czego on sobie ciebie owinął. A te wszystkie bzdety o
        > korzystnym dla siebie rozgrywaniu, spuść razem z woda, wygrasz jedynie brak
        > szacunku, brak twarzy, lęk przed oszukaniem i samotność.A co przegrasz? Juz
        > przegrałaś...

        Dobrze powiedziane, brutalnie ale rzeczowo. Lilko, taka jest prawda, im
        wczesniej to zaakceptujesz tym szybciej uwolnisz sie od tego zwiazku bzykania
        (sic!).


        -----------------------------
        Faceci sa albo zajeci albo zasrani :P
    • megxx Re: Jesteście pewni, że on mówi prawdę? 09.07.03, 10:37
      Czy możliwe jest, że on kłamie? Nawet Lilka nie ma pewności, że jest żonaty.
      (tak ja to zrozumiałam)
      Konsekwencje poniesie ona, Wasze rady i opinie mniej lub bardziej jej się
      przydadzą. A czy istnieje odpowiedź na jej podstawowe pytanie: czy on jest
      żonaty, czy tylko sprytnie nie chce się wiązać?

      Najwyższa pora rozpocząć rozmowy pt."Co słychać w domu, jak tam dzieciak, rola
      ojca" itp.
      • Gość: Lilka Re: Jesteście pewni, że on mówi prawdę? IP: *.tele2.pl 09.07.03, 11:06
        megxx napisała:

        > Czy możliwe jest, że on kłamie? Nawet Lilka nie ma pewności, że jest żonaty.
        > (tak ja to zrozumiałam)
        > Konsekwencje poniesie ona, Wasze rady i opinie mniej lub bardziej jej się
        > przydadzą. A czy istnieje odpowiedź na jej podstawowe pytanie: czy on jest
        > żonaty, czy tylko sprytnie nie chce się wiązać?
        >
        > Najwyższa pora rozpocząć rozmowy pt."Co słychać w domu, jak tam dzieciak,
        rola
        > ojca" itp.
        >

        ---
        • romantic Re: Jesteście pewni, że on mówi prawdę? 09.07.03, 11:49
          Nie musisz rozpoczac rozmowe w stylu przesluchanie tylko zadawaj pare
          neutralnych, dyplomatycznych pytan o dziecko albo o sytuacje w domu,... i kiedy
          juz bedziesz miala "wyniki" ze swojego sledztwa to mozesz sie przekonac czy to
          sie zgadza z tym co on mowil.
          Jak dlugo juz sie znacie i zazwyczaj o czym rozmawiacie? Przeciez pytania
          typu: "co slychac w domu czy u dziecka" az tak nie swiadcza o twoja obsecje na
          jego temat :-)
          Napisz co sie dowiedzialas ze "sledztwa"

          Pozdr.
        • Gość: siedem zero refleksji IP: 213.216.66.* 09.07.03, 13:40
          zadnych wniosków

          5040
    • Gość: panna marianna Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 19:03
      a nie pomyślałas o tym, że może on nie chce Tobie wszystkiego o sobie mówić, bo
      jestes tylko kochanką? moze żona to też tylko zwykły wykręt bys sie nie
      angażowała i później dała mu święty spokój?



      Gość portalu: Lilka napisał(a):

      > Spoteykam się od jakiegos czasu z zonatym facetem. On powiedzial, ze jest
      > zonaty, a mi to nie przeszkadza (za wywody o moralnosci na ten temat z gory
      > dziekuje i nieakceptuje). Chodzi o to, ze jestem wygodna kochanka. Nie zadaje
      > pytan. No coz tak mam. Dowiedzialam sie gdzie on mieszka, znam adres i
      > nazwisko. Za namowa kolezanki zadzwonilysmy na informacje aby wyczaic numer.
      > Niestety nazwisko sie nie zgadza! Wybieramy sie na male sledztwo bo
      > chcialabym wiedziec jak wyglada zona i czy rzeczywiscie jest, a nie poprosze
      > faceta o jej zdjecie.
      > Chcialabym wiedziec czy tez bylyscie w takiej sytuacji i co niedobrego moze z
      > tego wyniknac? Ja nie jestem uczuciowo zwiazana z tym Panem,to jest seks, ale
      > za to JAKI seks!!
    • Gość: Mandaryna Re: Jak namierzyć żonatego? IP: *.tel147.petrotel.pl 09.07.03, 19:15
      Lilka chce ci życzyć kiedyś jak będziesz miała już swojego wymarzonego
      faceta ,żeby on zrobił to samo co ty robisz teraz.Więc aby znalazł sobie dupcie
      do bzykania a ty żebyś sie o tym dowiedziała,abyś poczuła wtedy co znaczy być
      zdradzanym.To jest bardzo upokarzające i okropne uczucie i mam nadzieje że
      kiedyś ci sie to przytrafi.życze powodzenia.To jest moje zdanie na ten temat
      także sie zastanów czy warto w to dalej brnąć.
    • Gość: twarze albo prowokacj albo kurwx... IP: *.acn.waw.pl 10.07.03, 00:00
      wiec które?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka