Dodaj do ulubionych

po rozsatniu

07.09.07, 14:28
jeny, rozstalam sie 3 miesiace temu z wielu przyczyn, ale generalnie
milosc sie skonczyla (po 8 latach!!!). no i teraz on juz kogos ma, a
mi jest smutno, ze sie chlopak tak szyblo z ran wylizal, kiedy ja
jeszcze przez najblizesze kilka dobrych miesiecy bede sie musiala
rehabilitowac. smutno mi!!!!
Obserwuj wątek
    • piratkaa Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:34
      Skąd ja to znam....Nie daj się, znajdź pokłady expresowej rehabilitacji w sobie
      i na randkę marsz!
      • lampkanocna5 Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:37
        oj, czlowiek po 8 latach w zwiazku nie wie zupelnie jak sie do
        zainicjowania takiej randki zabrac;/
        • izabellaz1 Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:39
          lampkanocna5 napisała:

          > oj, czlowiek po 8 latach w zwiazku nie wie zupelnie jak sie do
          > zainicjowania takiej randki zabrac;/

          E no bez przesady :D
          • lampkanocna5 Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:41
            serio! ja sie zakochalam raz jedyny w zyciu i nigdy wiecej i majac
            na uwage swoj brak kochliwości z trwogą myślę o tym co bedzie!
            • izabellaz1 Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:44
              lampkanocna5 napisała:

              > serio! ja sie zakochalam raz jedyny w zyciu i nigdy wiecej i majac
              > na uwage swoj brak kochliwości z trwogą myślę o tym co bedzie!

              Ja też kochliwa nie jestem to rozumiem ale jak się za randkę zabrać to bez
              przesady....wiem :DDD
              • elphina Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:48
                Ja mam prawie tak, a prawie...jak wiadomo :) Ale mojemu po 4 i pół
                roku chyba też miłość się nagle wyłączyła po oświadczeniu się. I
                lipa jest bo jak mu się skończyła to nie będzie myślał zbyt długo
                nad tym. A ja tu siedzę i smęcę :( no i też oczywiście pierwszy raz
                się zakochałam... i też nie wiem jak to się na randki chodzi :) bo
                nie pamiętam :)
                • izabellaz1 Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:50
                  elphina napisała:

                  > i też nie wiem jak to się na randki chodzi :) bo
                  > nie pamiętam :)

                  A lat masz...100??? ;)))))
                  • elphina Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:53
                    No 100 to nie...wręcz nawet 23 i w związku z tym nie przeżywam aż
                    tak mocno. Poza tym jestem w fazie zwisu-czyli wiszę a on myśli :))
                    Co będzie to będzie ale prawda jest taka że randki z osobą z którą
                    się jest wyglądają inaczej. Ja też oporna jestem na amory..
                • lampkanocna5 Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:52
                  no a ja to sobie nei wyobrazam isc na randke, zeby nie byc
                  zakochana...ja starej daty jestem, nigdy nie chodzilam na randki,
                  nie podrywalam facetow, nie musialam w ogole o tym myslec! o boze,
                  jaka ja nieprzystosowana jestem!
                  • elphina Re: po rozsatniu 07.09.07, 14:56
                    Nie no mojego to ja poderwałam :) fajny jest i kocham go i
                    chciałabym z nim być-ale jego chcenie też jest potrzebne. Zapraszana
                    jestem czasem na randki np przez klienta w pracy czy kogoś kogo znam
                    z widzenia ale mi oni się jeszcze nie podobają bo mam kogo innego w
                    głowie. Dużo wody upłynie zanim zahaczę okiem kogoś innego.. :)
                    • lampkanocna5 Re: po rozsatniu 07.09.07, 15:03
                      no a widzisz, ja przez te 8 lat ani razu na nikogo nawet okiem nie
                      spojrzalam! i niestety w moim otoczeniu nie ma sie czego uchwycic, a
                      zreszta ustalmy, ze w tym stanie zmasakrowania psychiki z nikim
                      zwiazac sie nie jestem w stanie, a zwiazki krótkoterminowe mnie juz
                      nie pociagaja;/
                      • elphina Re: po rozsatniu 07.09.07, 15:12
                        Ja też mam znacznie zmasakrowaną psychikę-poza tym jeszcze nic do
                        końca nie zostało powiedziane. I też nie patrzyłam nigdy na nikogo
                        jak na faceta...tylko jak na kolegę. Ale nie oszukujmy
                        się...będziesz w końcu chciała kogoś poznać przecież. Ja też jeśli
                        nam nie wyjdzie jednak :(
                        • lampkanocna5 Re: po rozsatniu 07.09.07, 16:22
                          Kurcze, ale chcesz być z kims, kto nie wie,, czy chce być z Tobą??
                          ja właśnie dlatego zakonczyłam swój związek...
    • naga_bron Re: po rozsatniu 07.09.07, 16:44
      no faktycznie szybko :/

      albo on sie wyleczyl z tej milosci na dlugo przed waszym rozstaniem :/ ale wtedy
      nie masz co zalowac..bo widocznie..to nie bylo to...

      a moze poprostu probuje metody "klin klinem"??? zeby szybciej sie pozbierac...

      wszystko zalezy od tego co bylo powodem rozpadu..
      • lampkanocna5 Re: po rozsatniu 07.09.07, 16:48
        hmmm, to jest trudne pytanie, ale mysle, ze powodów rozpadu bylo
        kilka:
        1) nuda i monotonia
        2) brak tematów i chęci do rozmowy
        3) nie możność zniesienia wzajemnych wad
        4) wzajemne maltretowanie się psychiiczne
        5) uczcuia? hmmm - nie wiem, myślę, że zabrakło go już jakiś czas
        temu

        No ale tak czy inaczej - mamy wspólne stanowisko w tej kwestii, więc
        dlaczego ja kobieta potrzebuję wielu miesięcy na otrząśnięcie sie z
        tego psychicznego "gówna", a on-facet wstaje, otrzepuje kurteczke i
        rusza w miasto? nie jest dobrze!
        • naga_bron Re: po rozsatniu 07.09.07, 16:53
          bo oni sobie tak wlasnie radza z rozstaniami (sa wyjatki co prawda ale..)
          ..wiesz oni potrafia zaraz po rozstaniu rzucic sie w wir imprez z
          kumplami..wyrywac panienki..po to zeby zapomniec..zeby sie podbudowac...kobiety
          tez tak czasem robia...kazdy inaczej radzi sobie ze smutkiem zerwania...ale
          skoro mowisz ze uczucia juz dawno wygasly to moze on poprostu chce sie zakochac
          i byc szczesliwy?? jesli z Twojej strony uczucia do niego tez juz wygasly to
          moze przestan patrzec co dzieje sie w jego zyciu i daj sobie sznase na ulozenie
          zycia z kims nowym..wiem ze jest Ci ciezko..bo 8 lat to kupa czasu no i to
          wszystko co pisalas wyzej (niekochliwosc itd) ale na razie chociazby wyjdz do
          ludzi...z kolezanka na piwo..idz na zakupy... wsiadz do pociagu i jedz gdzies na
          popoludnie w jakis ladne miejsce.. nie musisz rzucac sie odrazu na randki..daj
          sobie tyle czasu ile potrzebujesz a zobaczysz ze samo sie wszystko wygoi i
          pouklada.
          • elphina Re: po rozsatniu 07.09.07, 17:31
            Jeszcze chcę z nim być bo to świeża sprawa. Jest kochany, uczynny,
            pomocny i w życiu byś nie pomyślała patrząc na nas, że on nie wie
            czy chce ze mną być. To jest tak, że ma wątpliwości a ja myślę, że
            ma prawo je mieć. Sytuacja się wyjaśni już niebawem, bo w końcu musi
            się określić. Poczekam te trochę czasu bo jak dla mnie 4,5 roku to
            nie trzy miesiące, żeby od razu przekreślać. Dam szansę nam i już.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka