Dodaj do ulubionych

Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ...

12.12.07, 21:28
6 lat w związku - zero przemocy i obelg ze strony partnera, nawet jeśli był
pod wpływem alkoholu, mogłam mu ufać i polegać na nim
po 6 latach ślub - małżeństwo tra już ponad 2 lata, parę miesięcy temu mąż
zaczął stosować przemoc psychiczną, bo jak można nazwać takie zachowanie i słowa:
1. wypie..j
2. jesteś francą, głupia itd.
3. nie stawiaj się bo Ci wyjebię z bani albo wypie.. przez okno razem z szybą
4. będzie tak jak ja uważam, a jak Ci się nie podoba to cześć
takich przykładów jest o wiele więcej, a mąż zachowuje się tak wtedy jak
zobaczy się z kumplem i chce iść z nim na piwo, a gdy tylko wyrażę moją
niechęć to od razu zaczyna się ubliżanie. Czemu nie jestem zadowolona, że
wychodzi na alkohol?? a no dlatego, że za każdym razem upija się i po powrocie
zachowuje się agresywnie. Nigdy wcześniej tak się nie zachowywał, dla mnie
jest to szokiem. A ja dalej tkwię przy nim i głupio sobie wmawiam, że on
wreszcie zrozumie, że źle postępuje. A on po każdym swoim wybryku wyraża
skruchę i jest ok
Obserwuj wątek
    • cala_w_kwiatkach Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 12.12.07, 21:49
      jestem w szoku
      uciekaj poki nie jest za pozno, nie uzalezniaj sie od niego,
      ublizanie i bicie tego nie da sie znosic w nieskoczonosc, uwazaj bo
      inaczej stracisz swoja godnosc, sama przestaniesz sie szanowac a
      nawet wierzyc jemu, ze to Twoja wina
      czlowiek jest chory, moze jak ciebie zabraknie to ddopiero doceni
      nie daj soba pomiatac, jak nie szanuje Twojego zdania to nic juz go
      nie zmieni
      • nemo1968 Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 12.12.07, 22:15
        Tak, to jest własciwy moment, żeby odejść.
        Trzeba szukać w zyciu wartościowych i dobrych ludzi. Jezeli nie
        możesz go zmienić...odejdź.
      • magda8887 cala_w_kwiatch 12.12.07, 23:02
        > jestem w szoku
        ja też, bo nigdy przenigdy w czacie trwania naszego przedmałżeńskiego związku (6
        lat w tym rok wspólnego mieszkania) nigdy mi nie ubliżył. Gdyby ktoś przed
        ślubem powiedział mi, że zobaczysz on będzie Ci ubliżał a nawet zamachnie się na
        ciebie - to bym nigdy w to nie uwierzyła.

        > inaczej stracisz swoja godnosc, sama przestaniesz sie szanowac a
        > nawet wierzyc jemu, ze to Twoja wina
        on dziś powiedział, że to moja wina, że on tak się zachowuje, że to moja wina że
        mnie pchnął i kopnął bo go sprowokowałam. On uważa się za pokrzywdzonego, bo on
        jest dla mnie dobry a ja go terroryzuję !! Co za bzdura - nigdy mu nie
        naubliżałam ani nigdy nie podniosłam ręki NIGDY


        • cala_w_kwiatkach Re: cala_w_kwiatch 12.12.07, 23:20
          to jest przerazajace
          ze czlowiek ktory byl jak do rany przyloz zmienia sie w potwora!
          sama sie tego obawiam
          ostatnio zle sie dzieje w moim zwiazku
          nie ma wyzwisk ani przemocy ficzycznej, ale jest inaczej niz kiedys -
          on sie szybko denerwuje, nie panuje nad krzykiem, podejmuje
          ostateczne decyzje podczas klotni o byle co, zaczyna mnie to
          przerazac i coraz czesciej widze siebie za jakis czas kiedy on
          zachowuje sie agresywnie:/
          to chyba zly symptom, ale moze tez czerwona lampka w glowie, ktora
          przed czyms ostrzega
          coraz czesciej czytam i slysze wokol o przypadkach przemocy
          psychicznej i fizycznej i boje sie bardzo przyszlosci, chcialabym
          tego uniknac

          moj facet tez mi wmawia wiele rzeczy, ze to przeze mnie sie klocimy,
          ze powiedzialam cos czego nie mowilam, paranoja! ale ja nie daje
          sobie wmowic klamstwa, ale tez nie widze rezultatow tlumaczenia mu
          ze jest inaczej, bo do niego nic nie dociera - on wie lepiej
          to frustrujace i odechciewa sie walki

          jak widac nie mozna przewidziec zachowan partnera, nie mozna reczyc
          za to jaki bedzie w przyszloci, ale mozna reagowac kiedy nie jest za
          pozno
          nie pozwol aby jego zachowanie rozwalilo ci psychike
          moze wyprowadz sie jesli mozesz, niech zobaczy ze bez niego tez
          dajesz rade, odpoczniecie od siebie, moze cos sie zmieni
          • panistrusia Re: cala_w_kwiatch 12.12.07, 23:34
            Ale związek to nie jest walka!
            Ludzie nie zmieniają się o 180 stopni z dnia na dzień i bez powodu!
            Nie chodzi o to, żebyś się bała przyszłości, tylko działała w teraźniejszości.
            Psycholog, terapia rodzinna?
            • cala_w_kwiatkach Re: cala_w_kwiatch 12.12.07, 23:36
              tak, psycholog to bedzie dobre rozwiazanie, w sumie inne rozsadnego
              nie widze
            • magda8887 panistrusia 13.12.07, 00:43
              > Psycholog, terapia rodzinna?
              namawiałam go parę razy ale jego odpowiedź brzmi "mi nie potrzeba lekarza, bo ze
              mną wszystko ok. ale Tobie przyda się psychiatra"

              kiedyś wyczekałam moment "chwilę jego słabości" jak sie zastanawiał nad własnym
              zachowaniem i sam przyznał, że ma problem z sobą i nie radzi sobie, wtedy
              powtórnie zaproponowałam mu terapie, na co on odp. "że najpierw spróbuje sam
              jakoś się z tym uporać, a jak nie podobał to skorzysta z mojej propozycji" ale
              jak widać sam sobie nie daje rady (co było do przewidzenia) ale cóż w dalszym
              ciągu nie chce terapii
              • panistrusia Re: panistrusia 13.12.07, 00:59
                No cóż, na siłę go nie zaciągniesz...
                A może podsuń mu coś do poczytania o DDA(dorosłe dzieci alkoholików).
                Niestety zapewnienia o tym, jak bardzo nie podobało mu się zachowania jego ojca
                w ogóle nie znaczą, że będzie potrafił uniknąć jego błędów.

                Ja to widzę tak: doskonale wiesz, co to znaczy mieć problemy psychiczne, wiesz,
                że człowiek nie da sobie rady z tym sam, wiesz, że przestaje się być wtedy sobą.
                Nie chcę tu w żadnym stopniu usprawiedliwiać Twojego męża, bo nie trzeba bić
                żony, żeby wiedzieć że coś się z nami złego dzieje. Jemu jak widać nawet takie
                sytuacje nie dają wystarczającego powodu by szukać pomocy u specjalistów. Być
                może jest nauczony zamiatania spraw pod dywan(u niego w domu tak było, nie
                rozmawiało się o uczuciach, kłopotliwe sytuacje szybko się zapominało i się o
                nich nie rozmawiało, no chyba że podczas awantury).
                Ty musisz podjąć decyzję, czy jesteś w stanie mu pomóc, czy on sobie na to pozwala.
                Przede wszystkim pamiętaj, że nic nie zdziałasz, jeśli sama nie będziesz dość
                silna. Możesz wręcz zaszkodzić wtedy mężowi bardziej próbując go zmienić
                łagodnymi rozmowami i wyczekiwaniem na jego lepsze dni - dalej to wszystko u
                niego zajdzie, trudniej będzie naprawić Wasze relacje.
                Zobacz, jak tę sytuację oceniają obcy ludzie - oni widzą ostrzej to, do czego
                mogłaś się już jakoś przyzwyczaić.

                Życzę Ci jak najlepiej. Ale nie będę Ci mówić "trzymaj się jakoś" - nie masz
                zaleczać sytuacji, masz jej stawić czoła! nie ma tak być, że wyżalisz się na
                forum, mąż przez tydzień nie wypije i zapomnisz o sprawie do czasu aż znów się
                "wybuch" powtórzy. Takie życie w niepewności to nie życie.
                • magda8887 panistrusia 13.12.07, 01:25
                  > A może podsuń mu coś do poczytania o DDA(dorosłe dzieci alkoholików).
                  wiem co to jest DDA, ostatnio mu powiedziałam że moim zdaniem zalicza się do
                  nich ... ale nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.

                  > Być może jest nauczony zamiatania spraw pod dywan(u niego w domu > tak
                  było, nie rozmawiało się o uczuciach, kłopotliwe sytuacje > szybko się
                  zapominało i się o nich nie rozmawiało, no chyba że > podczas awantury).
                  ostatnio rozmawiałam z teściową i spytałam otwarcie o teścia jak to było z jego
                  alkoholizmem. I rzeczywiście teściowa nic z tym nie robiła, żyła swoim życiem,
                  zajmowała się dziećmi a męża olała, nic nie reagowała. Nawet się przyznała, że
                  jak któryś raz z rzędu teść wrócił pijany to ona się modliła aby rano już nie
                  wstał.

                  > Takie życie w niepewności to nie życie.
                  WIEM, sama pomału do tego wniosku doszłam
          • magda8887 cala_w_kwiatch 13.12.07, 00:20
            > nie pozwol aby jego zachowanie rozwalilo ci psychike
            to jest całkiem możliwe, ponieważ ja już w życiu przeżyłam osobistą tragedię
            (śmierć Mamy gdy byłam 16letnią dziewczynką). To był dla mnie olbrzymi szok i
            tragedia - byłam pod opieką lekarską - depresja - leki ... to przeżycie bardzo
            mną wstrząsnęło i spowodowało, że osłabiło mnie psychicznie, cięzko było mi się
            pozbierać.Kilka lat później poznałam mojego obecnego męża - myślałam sobie
            wtedy, że wreszcie coś pozytywnego w moim życiu, że w końcu zła passa się
            skończyła i od nowa zaczynam życie. Cała swoją miłość na niego przelałam,
            układało się dobrze - a teraz? Czar prysnął - nie potrafię zrozumieć dlaczego?
            Jak to możliwe? to co czuję nie potrafię nawet w pełni opisać
          • kroliczek_85 Re: cala_w_kwiatch 13.12.07, 14:21
            to jakis koszmar, facet totalnie zwariowal, odejdz puki nic ci
            jeszcze nie zrobil. jesli raz uderzyl zrobi to ponownie i znowu, nie
            licz ze to minie. jesli wybral taka droge to juz bez ciebie...
    • kamelia04.08.2007 Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 12.12.07, 22:07
      1. wyprowadz sie od niego, zeby cie nie udusił ktorejs nocy po
      pijanemu
      2. u notariusza zrób rozdzielnosc majatkową, żeby ci na złośc nie
      narobil długów 9skoro na złosc nie pojdzie do pracy, to i do tego
      jest zdolny).
      3. składaj pozew o rozwód

      4. I NIE ZACHODŹ Z NIM W CIAŻĘ
      • bradz Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 12.12.07, 22:16
        To nie głupota i naiwność tylko bezsilność w nowej sytuacji i
        ogromny żal za utraconymi marzeniami o dobrym małżeństwie. To
        naprawde trudno jest przeżyć. Żeby się umieć skutecznie obronić
        przed przemocą trzeba mieć sporo wiedzy i wsparcia. Poszukaj pomocy
        u profesjonalistów, poczytaj: www.niebieskalinia.pl, www.parpa.pl.
        Myślę o Tobie ciepło
        • magda8887 bradz 13.12.07, 00:28
          > To nie głupota i naiwność tylko bezsilność w nowej sytuacji i
          > ogromny żal za utraconymi marzeniami o dobrym małżeństwie.
          dokładnie tak czuję. Przecież nasz związek przedmałżeński był udany, nie
          zachowywał się tak. Tyle mieliśmy wspólnych marzeń i planów a wszystko diabli
          wzięli. A ja nie potrafię zrozumieć dlaczego? Przecież staram się jak mogę, dbam
          o niego i dom, nie mam żadnego nałogu, nie mam żadnego nie odpowiedniego
          towarzystwa, nigdy go nie zdradziłam, zawsze liczyłam się z jego zdaniem i
          uczuciami. On jest moją pierwszą prawdziwą miłością - tylko jemu się oddałam. I
          co teraz mi przyszło wysłuchiwać - wyzwiska i ubliżanie a nawet zaczyna używać
          siły. Dla mnie obecna sytuacja to SZOK!! Gdyby ktoś przed ślubem powiedział mi,
          że po ślubie on zacznie mi ubliżać a nawet stosować jakąkolwiek przemoc fizyczną
          to na pewno bym nie uwierzyła

          > Myślę o Tobie ciepło
          Dzięki, każde wsparcie jest dla mnie cenne
          • panistrusia Re: bradz 13.12.07, 00:38
            Dlaczego szukasz winy w sobie?
            Czy to, że np. nie byłoby super czysto w domu usprawiedliwia takie zachowanie męża?
            Może rzeczywiście zbyt wiele sobie oczekiwałaś po tym związku, tak bardzo
            chciałaś tej miłości, że mąż nauczył się to wykorzystywać...

            Jedno ale: jeśli to zachowanie wynika z fizycznego uzależnienia się od
            alkoholu/narkotyków, to nie jesteś w stanie sobie wytłumaczyć jego zachowań. I
            tyle. Przestań się rozczulać nad sobą, analizować, żyć przeszłością. Od tego, że
            będziesz robić z siebie ofiarę, nic na lepsze się nie zmieni.

            Mąż w ogóle ma świadomość tego, że uważasz, że Cię bije, że się go boisz?
            Przeprasza Cię?
            • magda8887 panistrusia 13.12.07, 01:18
              > Może rzeczywiście zbyt wiele sobie oczekiwałaś po tym związku, tak > bardzo
              chciałaś tej miłości, że mąż nauczył się to wykorzystywać...
              Owszem bardzo pragnęłam miłości, zwłaszcza po tym jak w wieku 16 lat straciłam
              Mamę. Rok po żałobie poznałam go. to on o mnie zabiegał. Staliśmy się parą,
              zanosiło się na dobre małżeństwo.

              > Mąż w ogóle ma świadomość tego, że uważasz, że Cię bije, że się go > boisz?
              powiedziałam mu jasno i wyraźnie, że nie podoba mi się takie jego zachowanie, że
              jeżeli nie zajmie się tym to ja to zrobię. Parokrotnie powiedziałam mu, że może
              kiedyś tego żałować ale wtedy będzie za późno, i że doceni to co ma w momencie
              kiedy to straci. A wtedy nie będzie już odwrotu, bo nie mam zamiaru tkwić do
              końca życia w tym chorym związku, że moja cierpliwość też ma swoje granice.
              Powiedziałam mu, że to że mi ubliża, grozi traktuję jako przemoc psychiczną, a
              to że ostatnio zacisnął mi ręce na szyi i kopnął to już jest przemoc fizyczna.
              On dobrze wie, że się go nie boję. Nie daje mu tego po sobie poznać. Np. dziś
              jak poszedł do baru pod pretekstem że go zdenerwowałam, a prawda jest taka, że
              sam sprowokował kłótnię - zadzwonił do mnie, po głosie słuchać że był pijany -
              zadzwonił po to aby powiedzieć mi że ochrona w barze go bije. Tak myślałam po co
              on mi to mówi i doszłam do wniosku, że pewnie polecę za nim i wstawię się w jego
              obronie, bo nawet powiedział w którym barze jest. A ja nie poszłam. Wstyd się
              przyznać ale przez głowę przemknęła mi taka myśl, że dobrze mu, niech mu sprawią
              porządny łomot. Wrócił po pół godzinie, obdarty, koszula porozpinana, ręce
              obdarte, z nosa krew leje się a pod okiem zaczerwienienie (limo będzie jak nic).
              Żalił się że 4 ochroniarzy go napadło. Ja wiem jedno bez powodu tego nie
              zrobili. Skoro w domu pokazał w stosunku do mnie agresję to pewnie w barze też
              musiał i mu się oberwało. jakoś mu nie współczuję.

              > Przeprasza Cię?
    • alicja305 Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 12.12.07, 22:27
      Z tego związku już nic dobrego pewnie nie będzie.Nie pozwalaj na
      takie traktowanie i zakończ to póki czas, po takim agresywnym
      mężczyźnie można wszystkiego się spodziewać. Pewnie będzie błagał o
      przebaczenie ale zastanów się cz chcesz być dalej poniżana.Trzymaj
      się dzielnie.
      • magda8887 alicja305 13.12.07, 00:38
        > Pewnie będzie błagał o przebaczenie ale zastanów się czy chcesz być > dalej
        poniżana.
        Parę razy już były takie jego ataki szału i agresji po których przepraszał i
        prosił o wybaczenie, obiecywał poprawę ale do było do czasu, za jakiś czas
        powtarzały się sceny.

        > Trzymaj się dzielnie.
        Dzięki
    • panistrusia Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 12.12.07, 23:25
      Po pierwsze: poczytaj o alkoholizmie.
      Po drugie: jeśli nagle stał się agresywny, to może jeszcze narkotyki wchodzą w grę.
      Jeśli masz jakieś ślady po pobiciu - koniecznie na obdukcję. Albo do niego
      dotrze, że coś się z nim złego dzieje(i to nie z Twojej winy), albo przydadzą
      się dowody do rozwodu z orzeczeniem o winie.
      • magda8887 panistrusia 13.12.07, 00:35
        > Po pierwsze: poczytaj o alkoholizmie.
        teść kiedyś był alkoholikiem (ale to było nie za moich czasów, czyli jak jeszcze
        nie znałam mojego męża). Wiem o tym z opowieści teściowej, męża i szwagierki.
        Mąż za każdym razem opowiadając mi o tym gardził takim zachowaniem ojca. A
        najczęściej unikał tego tematu bo rodziło to w nim nie miłe wspomnienia. A jak
        już coś zaczął mówić to za każdym razem podkreślał, że źle się z tym czuł i ma o
        to żal do ojca, że jak był małym chłopcem i potrzebował ojca to nie było go bo
        dla niego ważniejsza była wódka.

        > Jeśli masz jakieś ślady po pobiciu - koniecznie na obdukcję.
        póki co takich nie mam - bo jak na razie raz mi zacisnął ręce na szyi a za
        drugim razem kopną (i mam tylko małego siniaka na nodze). I obym nigdy nie miała.
        • xtrin Re: panistrusia 13.12.07, 01:19
          magda8887 napisała:
          > Mąż za każdym razem opowiadając mi o tym
          > gardził takim zachowaniem ojca.

          To wcale nie oznacza, że nie pójdzie w jego ślady. Jeżeli problem taki w
          rodzinie już był to tym bardziej prawdopodobne, że się powtórzy. Bez względu na
          jego deklaracje.
    • xtrin Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 12.12.07, 23:43
      Jesteście razem 8 lat, z tego 3 lata wspólnie mieszkacie. Przez wszystkie te
      lata absolutnie nic nie zapowiadało takiego obrotu spraw? Zastanów się czy
      teraz, patrząc z perspektywy czasu i wiedząc, do czego jest zdolny nie widzisz
      jakiś sygnałów, które przeoczyłaś. Taka nagła eskalacja przemocy w przeciągu
      kilku miesięcy musi mieć jakąś przyczynę.
      Zastanawiałaś się nad tym, czy on nie ma problemu z alkoholem? Z tego co
      opisujesz pije dużo. Szuka pretekstów, żeby sobie wypić ("wkurzyłaś mnie, więc
      się napiję"), staje się agresywny nie tylko po alkoholu, ale i wtedy, gdy
      stajesz mu na drodze do picia, najchętniej spędza wolny czas popijając. To mogą
      być oznaki alkoholizmu.
      • magda8887 xtrin 13.12.07, 01:00
        > Jesteście razem 8 lat, z tego 3 lata wspólnie mieszkacie. Przez >
        wszystkie te lata absolutnie nic nie zapowiadało takiego obrotu > spraw?
        wiem, że trudno w o uwierzyć ale zapowiadało się zupełnie inne małżeństwo, że
        będzie dobrze. Jedno o drugie zabiegało, starało się itd.

        > Zastanawiałaś się nad tym, czy on nie ma problemu z alkoholem?
        teraz jestem tego samego zdania. On jest w stanie mi naubliżać tylko po to aby
        wprowadził nie miłą atmosferę i mieć pretekst aby wyjść i rozładować napięcie
        czyli w jego wydaniu to napić się. A potem obarcza mnie, że to z mojej winy upił
        się. A to bzdura, bo ja mu tego nie każę a po drugie on doskonale wie, że nie
        lubię jak pije. Ja sama nie jestem za alkoholem. Alkohol zaczął wzbudzać w nim
        agresję, dlatego nie lubię jak pije i o tym mu powiedziałam. On sam któregoś
        razu przyznał, że nie może pić bo mu szajba bije, a mimo wszystko sięga po
        niego. On jest w stanie naubliżać mi aby tylko wyjść.

        > Z tego co opisujesz pije dużo.
        Czy dużo? codziennie to na pewno nie ... ale jak już pójdzie na to piwo to wraca
        wypity albo pijany a ostatnim czasy robi się po alkoholu agresywny

        > Szuka pretekstów, żeby sobie wypić ("wkurzyłaś mnie, więc
        > się napiję"),
        dokładnie tak jest. wcześniej przed ślubem owszem zdarzało się, że wypił ale nie
        zachowywał się tak po alkoholu jak teraz. Potrafił wypić piwo dwa, trzy i
        powiedzieć KONIEC i wracał do domu spokojnie i grzecznie szedł spać. Często
        razem wychodziliśmy sobie. A teraz dosyć że nie chce mnie nigdzie zabierać, to
        wychodzi pod pretekstem że niby czymś go wkurzyłam, a jak nie ja to ktoś inny
        (najczęściej jego rodzice) mówi że idzie na godzinkę bądź dwie, wypije góra trzy
        piwka i wraca. A prawda okazuje się taka że wraca po kilku godzinach, pijany i
        często agresywny i robi rozróbę. Mieszkamy z jego rodzicami i ostatnio jak
        przyszedł pijany to wybił szybę w drzwiach do ich pokoju w nocy bo chciał ojcu
        powiedzieć co o nim myśli. Ą że teście zamykają się zawsze na noc to wybił
        krzesłem szybę do nich. Ojca zwyzywał, zarzucił mu że kilkanaście lat temu był
        alkoholikiem i on jako młody chłopiec przez to wiele przecierpiał. I tego nie
        rozumie - skoro ma taki żal do ojca, że kiedyś tam pił to dlaczego on sam to
        robi. Skoro alkoholizm ojca tak go zranił to powinien pomyśleć co ja mogę teraz
        czuć jak on sobie wypije i stosuje agresję.

        > staje się agresywny nie tylko po alkoholu, ale i wtedy, gdy
        > stajesz mu na drodze do picia, najchętniej spędza wolny czas > popijając.
        tak właśnie ostatnio jest
        • aquira Re: xtrin 13.12.07, 01:25
          > Mieszkamy z jego rodzicami i ostatnio jak
          > przyszedł pijany

          Że jak? I teściowie nie pomagają Ci w tej chorej sytuacji? :/
          • magda8887 aquira 13.12.07, 01:43
            > Że jak? I teściowie nie pomagają Ci w tej chorej sytuacji? :/
            NIE NIE NIE NIE ....... a dobrze wiedzą co się dzieje, w końcu mieszkamy pod
            jednym dachem. A dziś teściowa powiedziała mi, że ona nie ma zamiaru
            interweniować ponieważ ma dość dobry kontakt z synem i nie chce go utracić. A
            teść z moim mężem ma fatalny kontakt.
            Dziś też mąż wykrzyczał mi w twarz, że to przeze mnie i jego ojca jest taki
            agresywny, że my go do tego prowokujemy ... !!! ... bzdura
            • echtom Re: aquira 13.12.07, 11:06
              A dziś teściowa powiedziała mi, że ona nie ma zamiaru
              > interweniować ponieważ ma dość dobry kontakt z synem i nie chce go
              utracić. A
              > teść z moim mężem ma fatalny kontakt.

              Przepraszam za egoistyczną refleksję, ale jestem poruszona Twoim
              wątkiem. Dwa miesiące temu moja córka rozstała się z chłopakiem po
              blisko roku "wielkiej miłości". W tle niemal kalka Twojej sytuacji -
              alkoholik w rodzinie (w tym przypadku nie ojciec, tylko dziadek),
              fatalny kontakt z ojcem, matka akceptująca nadużywanie alkoholu
              przez 18-letniego syna, by nie stracić z nim dobrego kontaktu.
              Wyobraziłam sobie, że gdyby się nie rozeszli, za 6 lat byłoby
              podobnie jak u Ciebie. Bardzo przeżyłam tamto rozstanie, bo mimo
              wszystko chłopaka lubiłam i chciałam wierzyć, że ten alkohol to
              tylko zwykłe młodzieńcze "zachowania inicjacyjne", choć córka
              niepokoiła się, że on pije więcej niż rówieśnicy. Nigdy nie był
              agresywny po alkoholu, ale gdy go poznała, pił mniej więcej od roku,
              więc takie reakcje mogły jeszcze nie występować. Twój wątek (oprócz
              paru innych przesłanek w realu) upewnił mnie, że dobrze się stało.
              A co do Ciebie - dziewczyny mają rację. Jeżeli on nie chce sie
              leczyć, a Ty, jesli dobrze zrozumiałam, masz dokąd sie wyprowadzić,
              daj mu szansę i zostaw go, by mógł w samotności przemysleć sprawę i
              podjąć decyzję.
        • xtrin Re: xtrin 13.12.07, 01:32
          Szukanie wymówek, żeby się napić, diametralne zmiany w zachowaniu - wszystko to
          co opisujesz wskazuje, że Twój mąż ma już poważny problem z alkoholem. Historia
          z ojcem jeszcze pogłębia problem. On nie widzi tego, że się do niego upodabnia,
          a raczej nie chce tego widzieć. To może być bardzo dużą przeszkodą w
          uświadomieniu mu dokąd zmierza, gdzie już dotarł.
          Nie możesz pozwolić temu trwać, pod żadnym pozorem.

          Przede wszystkim zastanów się, czy chcesz ratować to małżeństwo. Być może już
          teraz najlepiej byłoby zostawić go za sobą. Macie dzieci?
          Jeżeli jednak zdecydujesz, że chciałabyś choć spróbować to zacznij od problemu
          alkoholu.
          Czy możesz liczyć na pomoc teściów? Wasz wspólny front byłby efektywniejszy, niż
          Twoja samotna walka.

          Czy masz gdzie odejść? Do rodziców, rodzeństwa, znajomych? Czy masz na to
          zaplecze finansowe? Zaplanuj, co możesz zrobić gdyby okazało się, że musisz się
          od niego natychmiast wynieść.
          W chwili spokoju, gdy przeprasza i jest trzeźwy zapowiedz mu, że jeżeli jeszcze
          raz jakakolwiek agresja - słowna czy fizyczna - się pojawi, jeżeli ponownie
          wróci do domu tak pijany to odchodzisz. I bądź w tym konsekwentna, bez względu
          na obietnice, przeproszenia i błagania. Raz ustąpisz i wszystko na nic. I pod
          żadnym pozorem nie wracaj, póki nie zacznie leczenia.

          Nie wstydź się prosić o pomoc. Jest wiele organizacji pomagających kobietom w
          Twojej sytuacji, które służą nie tylko poradą co zrobić, ale i są w stanie pomóc
          choćby poprzez konsultacje z psychologiem czy prawnikiem.
          • xtrin Re: xtrin 13.12.07, 01:36
            Trzymaj się, Magdo, nie pozwól mu się zgnębić. Nie wpadnij w pułapkę oszukiwania
            samej siebie, że wcale nie jest jeszcze tak źle, że samo się ułoży, że może Ty
            przesadzasz, że przecież to tylko czasami.
            Z tego co piszesz wynika, że już jest bardzo źle, a będzie jeszcze gorzej. To
            ostatni moment, żeby cokolwiek zdziałać.
            Albo odejść. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Niestety.
            • magda8887 Re: xtrin 13.12.07, 02:03
              > Trzymaj się, Magdo, nie pozwól mu się zgnębić.
              xtrin dzięki
          • magda8887 xtrin 13.12.07, 02:02
            > Przede wszystkim zastanów się, czy chcesz ratować to małżeństwo.
            na dzień dzisiejszy to nie wiem, jest we mnie tyle żalu i bólu, że trudno mi to
            wszystko ogarnąć

            > Macie dzieci?
            NIE

            > Czy możesz liczyć na pomoc teściów?
            NIE - dziś nawet teściowa mi jasno w cztery oczy powiedziała, że nie ma zamiaru
            interweniować ponieważ nie chce utracić dobrego kontaktu z synem ... !!! ...
            paranoja !! A wiem, że ona mogłaby mi coś pomóc, ponieważ mąż bardzo ją sobie
            ceni, jak wypije to ubliża mi, swojemu ojcu ale nigdy jej. Ona o tym wie i ja
            wiem - dlatego poprosiłam o pomoc - odmówiła (powód wyżej przedstawiony) jedyna
            jej rada to abym:
            1. znalazła jakieś zajęcie któremu będę się oddawała bez reszty, co pozwoli mi
            ignorować męża
            2. abym siedziała cicho i męża nie prowokowała
            3. abym się dużo modliła

            > Czy masz gdzie odejść?
            MAM

            > Czy masz na to zaplecze finansowe?
            NIE - aktualnie poszukuję pracy



            • xtrin Re: xtrin 13.12.07, 18:54
              Magdo, moim zdaniem powinnaś się wyrwać z tego domu. To świetnie, że masz gdzie
              się wyprowadzić, czasami właśnie tak przyziemny problem jak brak innego miejsca
              zamieszkania zmusza do życia w piekle. Ty nie musisz.

              Atmosfera w tej rodzinie jest po prostu chora. Twoja teściowa robi straszliwą
              rzecz ignorując zachowanie syna, choć doskonale już wie do czego to prowadzi. Do
              tego ciągłe kłótnie z teściem i zachowanie Twojego męża. Tak nie da się żyć!

              Odejście da Ci też perspektywę, wyciszenie, trochę czasu, by to wszystko
              ogarnąć. Tego, jak sama piszesz, w chwili obecnej potrzebujesz. Gdy wyrwiesz się
              z tego piekła dopiero wtedy w pełni uświadomisz sobie jakie było straszliwe.
              Podejmij pracę, koniecznie. To da Ci pewną stabilizację w życiu, niezależność.
              Poukładasz sobie wszystko w głowie i wtedy będziesz mogła podejmować dalsze decyzje.

              Jemu też to świetnie zrobi. Może jakimś cudem dotrze do niego, że nie ma Cię
              danej na zawsze, że Ty dasz sobie bez niego świetnie radę, że to co robi jest
              bardzo złe i tak dalej być nie może. Gdybyś zdecydowała się dać mu jeszcze
              szansę nie zgadzaj się na powrót póki nie tylko nie podejmie leczenia, ale i nie
              będzie mieć w nim choć minimalnych sukcesów.
              I jeszcze jedno - jeżeli mielibyście być dalej razem to koniecznie wyprowadźcie
              się od teściów. Ja wiem, że to łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale w tym
              przypadku to konieczne. Sytuacja w domu z konfliktowym teściem i
              teściową-kretynką (sorry, nie zasługuje ona na inne określenie) jest dodatkowym
              katalizatorem problemów.

              Trzymaj się dzielnie. Pamiętaj, że JESTEŚ silna. Już teraz. Możesz zmienić swoje
              życie, możesz je ułożyć. Z nim lub bez niego.
    • koto.podobna ...... 13.12.07, 00:36
      Dziewczyno, uciekaj od niego jak najpredzej! i nie daj sie zwiesc
      obietnicom poprawy, jakie z jego strony zapewne sie pojawia.... Nie
      daj sie tez szantazowac ani zastraszyc - bo tej metody tez moze
      probowac by Cie zatrzymac. To psychol! ratuj sie poki czas.... i
      badz konsekwentna.
      • magda8887 koto.podobna. 13.12.07, 01:03
        > Nie daj sie tez szantazowac ani zastraszyc - bo tej metody tez moze
        > probowac by Cie zatrzymac.
        dziś np. powiedział tyle słów, że zaczęłam się zastanawiać czy z nim wszystko w
        porządku - bo w pewnym momencie powiedział, że chyba sobie kupi pistolet i
        strzeli sobie w łeb albo skoczy z balkonu a ja wtedy zostanę młodą wdówką.
        SZOK!! mnie po prostu zatkało.
        • camel_3d no to jest wlasnei przemoc psychiczna 13.12.07, 11:43
          ten sam aparat zaborcze matki (czasem ojcowie) stosuje wzgledem dzieci..jak mnie
          zostawisz to umre, albo sie zabije i besze miec mnei na sumieniu.
          on w ten sposob dal ci znac, ze jak go np zostawisz to bedziesz miala go na
          sumieniu..
          nastepnym razem otworz okno i powiedz "prosze - droga wolna"...
    • aquira Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 01:20
      Nie trzeba być znawcą, żeby widzieć, że Twój mąż ma problemy z alkoholem i to
      pewnie wcale nie małe. Szkoda, że nie daje sobie pomóc... Być może to jego
      "kumpel" ma na niego zły wpływ. Jak długo się znają? Znasz jego kolegę od kieliszka?
      Jeśli on tak dalej będzie postępował to się wykończysz! Twój mąż zna Cię
      doskonale (w końcu "trochę" się znacie) i widocznie wie, że "dajesz" się tak
      traktować. Jakby mi facet powiedział żebym, za przeproszeniem" wypier****ła, to
      następnego dnia nie byłoby po mnie śladu. Gdyby mnie nie szanował (kopał mnie,
      popychał, wyzywał, szantażował itd.), to po niedługim czasie do sądu wpłynąłby
      powód rozwodowy.
      Na Twoim miejscu powiedziała bym najbliższej rodzinie i przyjaciołom o swojej
      sytuacji, bo czuję, że będziesz potrzebowała dużo wsparcia, żeby poradzić sobie
      z tak ciężką sytuacją.
      A co do tej ogromnej zmiany w jego charakterze - alkohol powoduje, że człowiek
      zachowuje się czasem agresywnie (czyli tak jak Twój mąż). Wydaje mi się, że to
      jest powodem jego zachowania. W dodatku on w pewnym sensie wyczuwa Twój strach i
      najwidoczniej uważa, że od niego nie odejdziesz. Udowodnij jemu i samej sobie,
      że potrafisz być silną kobietą i nie daj się tak traktować!

      Przepraszam za błędy (także logiczne), ale godzina jest późna
      Powodzenia magdo8887!
      • magda8887 aquira 13.12.07, 01:40
        > Szkoda, że nie daje sobie pomóc... Być może to jego
        > "kumpel" ma na niego zły wpływ. Jak długo się znają? Znasz jego > kolegę
        od kieliszka?
        poznał się z nim jak byliśmy już małżeństwem. Ten kolega jest młodszy ode mnie i
        od mojego męża (o 4 lata), ma żonę i roczne dziecko. Powiem szczerze, że nie
        przepadam za nim ... dlaczego? ... dlatego że on lubi sobie wypić ... jego żona
        zajmuje się dzieckiem a on jak nie jest w pracy to pije ... Powiedziałam mojemu
        mężowi, że to nie towarzystwo dla niego, ponieważ ten jego "kumpel" żadnych
        pozytywnych wartości w sobie nie ma (znam go, nie raz miałam okazję z nim
        rozmawiać) i ich znajomość źle wpływa na nasze małżeństwo, bo naogląda się jak
        ten kolega pije (nawet z własnym ojcem) i jak traktuje żonę a później próbuje on
        własnych możliwości, czy on też tak potrafi.

        > Na Twoim miejscu powiedziała bym najbliższej rodzinie i >
        przyjaciołom o swojej sytuacji, bo czuję, że będziesz potrzebowała > dużo
        wsparcia, żeby poradzić sobie z tak ciężką sytuacją.
        powiedziałam o tym jego matce i siostrze o czym dowiedział się mój mąż i
        zarzucił mi że skłócam jego rodzinę. Tacie nie mówię wszystkiego ponieważ ma
        problemy sercowe i wiem, że mocno by to przeżył.
        miałam 4 takie dobre koleżanki (tak bynajmniej uważałam) ale sprawdziło się
        przysłowie "przyjaciół poznaje sie w biedzie". Jak mi się układało to były przy
        mnie i mi sprzyjały, a jak zaczęłam mieć takie problemy to odwróciły się ode
        mnie. Z czterech pozostała jedna (ale czy pozostanie a czy zwinie się jak tamte
        - nie wiem).
        Tak więc szczerze mówiąc zastałam sama, praktycznie żadnego wsparcia nie mam.

        > W dodatku on w pewnym sensie wyczuwa Twój strach i
        > najwidoczniej uważa, że od niego nie odejdziesz. Udowodnij jemu i > samej
        sobie, że potrafisz być silną kobietą i nie daj się tak > traktować!
        Nie boję się go, ale to prawda co piszesz, że on myśli, że ja nie jestem w
        stanie od niego odejść, on w to nie wierzy ... no cóż no to chłopak może się
        grubo i niemiło zdziwić.
        • panistrusia Re: aquira 13.12.07, 01:52
          Magdo, żebyś tylko Ty się nie zdziwiła, jak za dwadzieścia kilka lat przyjdzie
          do Ciebie synowa i będzie się skarżyć na życie z Twoim synem.

          Niby wiesz o alkoholizmie, niby wiesz o dda, niby to niby tamto, a zobacz jak
          daleko sytuacja już zaszła. Sama wiedza nie wystarcza, trzeba korzystać z tego,
          co mądrzejsi od nas wymyślili.

          Z resztą zobacz sama: w pierwszym poście piszesz tylko o jakichś przepychankach
          słownych, o tym, że "chyba" zaczyna się przemoc. A potem piszesz, że kumpel od
          kilku lat, że mąż Cię dusił, że przychodzi do domu pobity w pijackiej burdzie,
          że demoluje mieszkanie. Co on jeszcze by musiał zrobić? No powiedz? Rąbnąć Cię o
          kant umywalki? Kopnąć w brzuch? Spać na ulicy we własnych wymiocinach?
          Cała rodzina tam jest do terapii: macie niewyleczony problem z alkoholizmem
          teścia i teraz nowy, współuzależnienie od alkoholizmu Twojego męża. To jest
          choroba. Jak ktoś z rodziny przyniesie do domu wszy, to wszyscy sprawdzą, czy
          przypadkiem tez nie złapali. Tu powinno być analogicznie.
          • magda8887 panistrusia 13.12.07, 02:20
            > Z resztą zobacz sama: w pierwszym poście piszesz tylko o jakichś >
            przepychankach słownych, o tym, że "chyba" zaczyna się przemoc. A > potem
            piszesz, że kumpel od kilku lat, że mąż Cię dusił, że > przychodzi do
            domu pobity w pijackiej burdzie,że demoluje mieszkanie.
            przecież nie pisałam, że to kumpel od paru lat, tylko że go poznał jak byliśmy
            już małżeństwem (czyli ok rok temu). I nie napisałam, że wracał pobity, tylko
            napisałam że dziś przyszedł pobity
            • panistrusia Re: panistrusia 13.12.07, 02:34
              Wybacz, szczegóły mogłam poprzekręcać, ale chodzi mi ogólnie o obniżanie się
              Twojego progu akceptowania pewnych rzeczy.

              Usprawiedliwiasz swojego męża wyidealizowaną przeszłością Waszego związku(bo
              trudno bylo przeczuwac, ze trzeba pilnować pewnych spraw skoro był alkoholizm w
              rodzinie), tym, że to przez kumpla zaczął pić, że tylko raz pobity, że tylko
              kopnął, że jeszcze jak jest trzeźwy to czasem przyzna się do błędu.


              Natomiast unikasz odpowiedzi na trudne, niewygodne pytania. Niestety mam
              wrażenie, że chciałaś sie tylko wyżalić, dostać trochę głasków po główce i dalej
              żyć w tym układzie.
              No bo Ty jesteś fair: wspomniałaś mu o dda, a to on się nie przejął. Ty szukasz
              pomocy, a teściowa(którą przedstawiasz jako antywzór postępowania z mężem
              alkoholikiem) oszołomka każe Ci się modlić.

              Im prędzej zrozumiesz swoją odpowiedzialność za stan Waszego małżeństwa, tym
              lepiej dla Ciebie.
              • magda8887 panistrusia 13.12.07, 11:56
                > Niestety mam wrażenie, że chciałaś sie tylko wyżalić, dostać trochę >
                głasków po główce i dalej żyć w tym układzie.
                Owszem chciałam się wyżalić, aby choć po części dać upust swoim emocjom,
                wyrzucić to z siebie. Najlepiej robi się to anonimowo ponieważ mi jest wstyd o
                tym problemie powiedzieć którejkolwiek koleżance. A jeśli myślisz, że chcę dalej
                tkwić w takim układzie/w takim związku to jesteś w błędzie, ponieważ po każdym
                takim jego zachowaniu czuję, że robię się coraz to silniejsza i wiem, że
                przyjdzie taki dzień, że będę na tyle silna i stawię temu czoła raz ale porządnie.

                > Ty szukasz pomocy,
                tak szukam pomocy, najpierw próbowałam sama z nim szczerze rozmawiać, ale jak to
                nie przynosiło efektu prosiłam o pomoc teściową, że może ona jako jego matka
                porozmawia z nim - ale odmówiła pomocy. Namawiałam kilka razy męża na terapię -
                za każdym razem odmawiał; mówiłam mu że moim zdaniem ma problem alkoholowy i aby
                zaczął z tym "coś" robić, nawet dawałam mu do przeczytania o DDA - ale cóż nie
                jest tym zainteresowany. Ja sama rady nie dam, aby zaczęło dobrze wszystko
                funkcjonować tak jak kiedyś to on sam musi zrozumieć i dojść do wniosku, że
                faktycznie ma problem i działać w tym kierunku aby pozbyć się go, a ja
                zaoferowałam mu w tym pomoc
                • panistrusia Re: panistrusia 13.12.07, 17:36
                  > > Ty szukasz pomocy,
                  > tak szukam pomocy, najpierw próbowałam sama z nim szczerze rozmawiać,

                  Nie zarzucam Ci tego, że szukasz pomocy, tylko to, że szukasz jej u
                  niewłaściwych osób.
                  Bądź łaskawa nie wypaczać kontekstu.

                  Z resztą sama zobacz: szukasz pomocy tam, gdzie wiesz, że jej nie uzyskasz i
                  będziesz usprawiedliwiona swoim brakiem działania.

                  Tu na forum, dlaczego mi nie podziękowałaś ani razu? Dlaczego nie odpowiedziałaś
                  na wymagające konkretnej odpowiedzi a nie dalszego wyżalania się pytania?
                  Dlatego, że probuję pomóc Tobie dociec do sedna problemu a nie piszę okrągłe
                  zdanka?

                  Uważaj, bo wydaje mi się, że się za bardzo uzależniasz od innych ludzi.
    • pawel1940 Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 11:29
      To bedzie bardzo smutne co teraz napisze, ale alkoholicy/narkomani sa w tanie
      wyrwac sie z nalogu tylko gdy spadna na dno, gdy cale zycie im sie posypie.
      Chocby bardzo chcieli, nie uda im sie, gdy wszystko wokol nich bedzie takie
      samo, gdy ich nalog bedzie akceptowany.

      Musisz dzialac stanowczo.

      Tak jak napisano Ci wyzej: wyprowadzka, pozew o rozwod (mozesz rozwazyc jego
      wycofanie, ale tylko gdy zglosi sie na terapie, jesli przestanie na nia chodzic,
      wnosisz znowu). Rozdzielnosc majatkowa tez nie zaszkodzi.

      Bardzo wspolczuje :-(. I zycze powodzenia <3m_sie>.

      A i jeszcze jedna wazna rada - choc mozesz tak czasem czuc, TO NIE JEST TWOJA WINA.
      • pawel1940 Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 11:31
        Aha, dodam, ze jako osoba wspoluzalezniona (poczytaj o tym) takze zglos sie do
        psychologa gdy poczujesz, ze sobie nie radzisz. To trudne, mozesz sobie nie dac
        rady bez wsparcia, mozesz miec duzo pytan i watpliwosci, na ktore sama nie
        znajdziesz odpowiedzi.
      • magda8887 pawel1940 13.12.07, 12:01
        > alkoholicy/narkomani sa w stanie wyrwac sie z nalogu tylko gdy spadna > na
        dno, gdy cale zycie im sie posypie.
        jestem tego samego zdania co Ty, na siłę alkoholika/narkomana nie da się wyrwać
        z nałogu, on sam musi to zrobić a przede wszystkim chcieć to zrobić, ale
        najczęściej taka osoba musi stoczyć się na same dno, potknąć je aby móc się
        wybić na nowo do życia

        > A i jeszcze jedna wazna rada - choc mozesz tak czasem czuc, TO NIE > JEST
        TWOJA WINA.
        wiem, że nie moja, choć ostatnio mąż wmawia mi że moja.

        > Bardzo wspolczuje :-(. I zycze powodzenia <3m_sie>.
        DZIĘKI
    • camel_3d stalas sie wlasnoscia.... 13.12.07, 11:41
      dla wielu facetow zona to wlasnosc... z ktora moga zrobic co chca i uwazaja, ze
      maja do tego prawo..bo staneli na slubnym kobiercu..a tym samym ONA mu sie oddala..
      no coz... lepiej sie zastanow czy warto skonczyc z siniakami pod oczyma...
    • opium123 Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 11:47
      Moim zdaniem musisz podjąć zdecydowane kroki.
      Najpierw może to być pójście do poradni (w pewien sposób to robisz teraz
      wyżalając sie na forum) jednak pomoc specjalisty jest lepsza.
      (jak jesteś z krakowa to mogę powiedzieć gdzie jest wg mnie dobra i bezpłatna).
      Najlepiej z mężem. bo nie wiadomo w sumie co się stało, że zrobił się taki nagle.
      I działaj zdecydowanie bo najgorsze jest chyba uzależnienie i czekanie
      na poprawę i wpadnięcie w taki "syndrom ofiary" czyli przywiązania do
      swojego oprawcy. Wystarczy już takich kobiet - nie bądź następna.
    • funny_game Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 11:58
      Magdo, nie jesteś ani głupia, ani naiwna. Doświadczasz, niestety, przemocy, a
      mało kto jest przygotowany na radzenie sobie z nią.
      Uciekaj od niego, tak myślę. Ale uciekaj z głową. Nie bój się poprosić kogoś
      zaufanego albo profesjonalistów o pomoc. Bo sama nie wskórasz za wiele, nie
      odetniesz pępowiny i zostaniesz z niepotrzebnym balastem, a być może z widmem
      zemsty nad głową :/
      Ale da się to zrobić tak, żeby pewnych błędów uniknąć. I znajdziesz w sobie
      siłę, wierz mi.
      Darmowe porady prawne, psychologiczne, a także realną pomoc i wsparcie otrzymasz
      we wszelkich pozarządowych centrach przeciwdziałania przemocy, a także w
      zespołach poradnictwa specjalistycznego przy MOPS.
      Poszukaj czegoś w swoim miejscu zamieszkania, a jeśli się wstydzisz, gdzieś
      dalej - byleby tylko na tyle blisko, żeby pomoc była łatwo dostępna.
    • 81mermaid kochana trzymaj sie 13.12.07, 12:31
      czytam i wlasnym oczom nie wierze,ja chyba bym sama lala takiego czlowieka-tak
      reaguje na stres i pewnie dlugo bym jego zona nie byla-po pierwszym wybryku bym
      go zostawila a wrocila dopiero jakbym zobaczyla ze poszedl na terapie ale nie
      czekalabym dluzej niz 2 lata max bo tez mam prawo do ulozenia sobie
      zycia.Kochana moje gg 7641666 jakbys chciala napisz,ja na twoim miejscu bym za
      kazdym razem jak on przyjdzie do domu napity dzwonila na policje-zaloza ci
      niebieska karte i wtedy sprawa ruszy z kopyta,dobrze ze nie masz dziecka i nie
      rob sobie z takim zerem nie warto sie staczac!!Ja bym narobila mu takiego
      wstydu-widzisz wstydzil sie jak powiedzialas rodzinie to niech wie ze jak
      policja przyjedzie to caly dom sie dowie i sasiedzi beda go wytykac-jezeli to na
      niego dziala to czemu nie zawstydzac go moze wreszcie peknie trzymaj sie kochana
      ja intensywnie o tobie mysle by juz ci wiecej krzywdy nie zrobil,pamietaj nie
      sdaj sobie zrobic dziecka bo wyobraz sobie jakie ieklo bedzie mialo na ziemi
      nawet jak rozejdziesz sie z jego ojcem...
    • palya Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 12:46
      jakbym widziala mojego ojca.. niestety mama nie byla na tyle silna
      zeby od niego odejsc. zostala 'dla dobra dzieci'
      nienawidze go i wolalabym, zeby sie rozwiedli
      oczywiscie za kazdym razem kiedy robil pieklo pozniej przepraszal i
      byl milutki...do czasu

      prosze, dla dobra dzieci - nie miej dzieci z nim!

      i uciekaj czym prędzej... w terapię nie wierzę...

      i nie daj sie zwiesc, jak odejdziesz to on bedzie probowal cie
      odzyskac i przez chwile bedzie dobry i mily...przez chwile, a
      pozniej wroci to, co bylo..

      pozdrawiam i zycze duuuzo sily. jakbys potrzebowala rozmowy to pisz
      na mail
      • klapoucha1 Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 13:28
        Magdo!przeczytaj koniecznie ten artykuł,zobacz co stało się z
        kobietami,które obudziły się tak późno,jak straszną droge musiały
        przejść
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4710625.html
        nie wyobrażam sobie jak można obudzić sie obok człowieka(?),który w
        nocy cię przyduszał,nie wyobrażam sobie jak można żyć w domu,w
        którym wszyscy są przeciwko tobie-bo jesli przymykają oczy,odmawiają
        pomocy,to są przeciwko tobie.nie wyobrażam sobie,żeby normalnemu
        człowiekowi tłumaczyć,że przemoc jest zła.Magdo pomyśl logicznie,to
        zmierza ku nieszczęściu-czy zdajesz sobie sprawę,że pijany ma
        zaburzone czucie i percepcję?On może cię zabić którejś nocy,nawet
        nieświadomie!Dostałaś tyle sygnałów,że nic nie pomaga i nic.Ludzie
        tu do ciebie krzyczą-obudź się,a ty tylko im przytakujesz i dalej
        wypisujesz litanię makabrycznych wydarzeń.Chcesz wpaść w chorobę
        psychiczną czy znaleźć się na OIOMie?!masz rodzinę?
        mamę,ojca,rodzeństwo,wujostwo?poproś ich o pomoc albo natychmiast
        zadzwoń do którejś z organizacji kobiecych co robić.musisz
        natychmiast się wyprowadzić.przepraszam,jeśli moje słowa są za ostre
        dla ciebie.Ale właśnie dlatego,że jestem obiektywna i wszystko we
        mnie krzyczy-uciekaj!byłam świadkiem i uczestnikiem przemocy domowej-
        nie ma innej rady.trzeba odejść,bo będzie nieszczęście.nie siedź na
        forum-działaj!
        • nora25 Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 15:11
          UCIEKAJ!!!!!!!!
          od niego oczywiście,jesteś młoda,znajdziesz dobrego mężczyznę na
          jakiego zasługujesz!!! Jeśli teściowa przymyka oko na wybryki synka
          to stwierdzam że ona też jest chora.Nie wygrasz z nim i
          teściową,lepiej nie będzie a licz się z tym że może być tylko
          gorzej.Uciekaj bo jak kupi ten pistolet to ty możesz być pierwszą
          jego ofiarą!!! Wierz mi,mam taki beznadziejny przypadek w rodzinie,
          niestety moja babcia nie miała na tyle odwagi aby zostawić swojego
          męża i teraz wie że zmarnowała sobie życie (zawsze mówi mi
          że"najważniejszy jest spokój w domu")i to prawda!!!ona nigdy go nie
          miała:ciągle alkohol,koledzy a po akoholu bicie!!!
          Jestem z Tobą Magdo i NIE POZWÓL SIĘ PONIŻAĆ-ODEJDŹ OD TEGO CHOREGO
          CZŁOWIEKA!!!!!!!!!!!!!
          • bradz Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 16:21
            Juz pisałam wyżej, ale teraz jeszcze raz, bo myślę, że sytuacja jest
            poważna. Z tego co przeczytałam, uważam, że jesteś z osobą chorą
            (alkoholizm to naprawdę choroba, w dodatku śmiertelna i
            nieuleczalna).
            Nie ma możliwości werbalnego dotarcia do osoby uzależnionej (gdyby
            gadanie żon leczyło, nie byłoby ani jednego uzależnionego). Jedynie
            drastyczne konsekwencje dla osoby pijacej mogą (ale nie muszą)
            skłonić ją do podjęcia leczenia. Bez profesjonalnego leczenia
            choroba się pogłębia. Taką mam wiedzę na ten temat.
            Magdusiu, posłuchaj (mam nadzieje, że Cię nie urażę, że tak
            bezpośrednio zwracam się do Ciebie) żeby skutecznie pomóc SOBIE w
            sytuacji życia z alkoholikiem koniecznie trzeba
            1) mieć wiedzę
            2) mieć wsparcie
            3) chcieć i umieć skorzystać z pomocy profesjonalistów
            Tak jest naprawde łatwiej. Są świetne programy pomocy, zwłaszcza w
            duzych miastach, ale nie tylko. Z serca radzę, skorzystaj z takiej
            pomocy. Trwa to długo, bo zmienianie siebie i swojego życia jest
            trudne i wymaga determinacji, konsekwencji i codziennego wysiłku.
            Krok po kroku, do dobrego celu, jakim jest życie w poszanowaniu dla
            siebie samej. Odwagi i powodzenia
    • strawberryfield Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 17:31
      to co napisalas jest straszne. po prostu odejdz. zanim cie zniszczy.
      zanim stracisz szacunek do siebie. i napisz nam potem, ze sobie
      poradzilas. lepiej byc samej. wydaje sie, ze samotnosc jest do de,
      ale jest o wiele lepsza!

      masz przyjaciol? rodzine? powiedz im i popros o pomoc.

      znajoma znajomych miala podobna sytuacje. w koncu poplakala sie,
      przestala milczec, powiedziala swojej przyjaciolce, a ta wygadala
      jej bratu i przyjacielowi. jej facet dostal ostra nauczke. wrocil do
      domu pijany i od razu zaczal swoje, wtedy nagle pojawil sie brat i
      ziom naszej bohaterki, ktorzy dotad siedzieli cicho w kuchni i
      zrobili z nim porzadek.
    • mary_an Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 17:50
      Straszne. Zglos sie gdzies po pomoc, zanim bedzie za pozno albo
      dojdzie do jakiejs tragedii. Mysle, ze najlepiej byloby zaczac od
      znalezienia jakiejs poradni, albo psychologa, ktory da ci mozliwosc
      zlapania troche dystansu i stwierdzenia, czy to w ogole ma sens, czy
      trwanie z nim nie jest bezposrednim zagrozeniem twojego zdrowia i
      zycia, bo z tego co napisalas ja bym powiedziala, ze jest.
      Moim zdaniem on nie jest normalny psychicznie, wiec musisz wszystko
      przemyslec. Mozesz np. spakowac manatki i po prostu potajemnie sie
      wyniesc, bo jak cie zobaczy z walizkami, albo zaczniesz jakas
      rozmowe to jeszcze rzuci sie na ciebie z nozem. Chociaz sama
      najlepiej wiesz, w jakim jest stanie
    • bupu Re: Jaki człowiek potrafi być głupi i naiwny ... 13.12.07, 19:29
      Aaaaa, wybacz Magdo, ale nie uwierzę że przez lata było wyłącznie sielsko i
      anielsko, mąż był grzeczny jak anioł, puchaty i milusi, a potem znienacka wylazł
      z niego Mr. Hyde o zapijaczonym obliczu. Twój mąż wykazuje wszelkie objawy
      właściwe dla alkoholika w pełnym rozkwicie uzależnienia. A uzależnienie
      alkoholowe nie powstaje sobie tak znienacka, ciach i już.

      Co się tyczy tego co robić, to już tu napisano: gadanie nie pomoże. Podtykanie
      książek też nie. Trzeba facetem wstrząsnąć, wtedy albo oprzytomnieje, albo
      pójdzie na dno. Tkwić w tym układzie nie radzę, zwłaszcza że z Twojego męża
      wyłazi brutal. Pozew o rozwód, wyprowadzka-może wtedy coś w zapijaczonym łebku
      małżonka zaskoczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka