kirsh
27.12.07, 17:20
w zasadzie to chciałam napisać tutaj po to, żeby się pocieszyć, że
może nie tylko ja coś takiego przeżywam :(.
Mam męża od 11 lat, jest nam cudownie, jesteśmy dla siebie nawzajem
bardzo atrakcyjni, jest nam świetnie w łożku, uważam go za ideał
mężczyzny pod każdym względem i zawsze byłam pewna, że lepiej być
nie może :/... taaa i tu się zaczynają schody.. poznałam jakiś czas
temu faceta, który tak na mnie podziałał (odwieczną racjonalistkę),
że nie mogę przestać o nim myśleć. Nie pytajcie dlaczego poszłam z
nim do łóżka, skoro tak mi dobrze z mężem, bo właśnie sama tego nie
rozumiem, po prostu jak go widzę i czuję obok siebie, to jakby jakiś
diabeł się we mnie odzywał, kurczę, ja go nawet jako człowieka
niezbyt lubię, bo jest trochę arogancki olewczy... Ale pod względem
fizycznym czuję się z nim jak w raju, uwielbiam jego zapach, jego
ciało, jak się z nim kocham, to mam wrażenie jakbym była na jakiś
prochach. To jest straszne, bo sama się boję swoich reakcji, to jest
chore i nienormalne, ale stało się i nie wiem jak sobie teraz z tym
poradzić. Próbowałam zerwać kontakt na rok, ale wtedy myślalam o nim
prawie codziennie...i było mi strasznie źle :(. Cholera, nie chcę
psuć swojego małżeństwa bo jest bardzo dobre... ale mam takie
wrażenie, że bez tamtego to tak jakbym powietrza nie miała...
już nic nie piszę bo się tylko pogrążę