Dodaj do ulubionych

pewnie będę przez Was potępiona...

27.12.07, 17:20
w zasadzie to chciałam napisać tutaj po to, żeby się pocieszyć, że
może nie tylko ja coś takiego przeżywam :(.
Mam męża od 11 lat, jest nam cudownie, jesteśmy dla siebie nawzajem
bardzo atrakcyjni, jest nam świetnie w łożku, uważam go za ideał
mężczyzny pod każdym względem i zawsze byłam pewna, że lepiej być
nie może :/... taaa i tu się zaczynają schody.. poznałam jakiś czas
temu faceta, który tak na mnie podziałał (odwieczną racjonalistkę),
że nie mogę przestać o nim myśleć. Nie pytajcie dlaczego poszłam z
nim do łóżka, skoro tak mi dobrze z mężem, bo właśnie sama tego nie
rozumiem, po prostu jak go widzę i czuję obok siebie, to jakby jakiś
diabeł się we mnie odzywał, kurczę, ja go nawet jako człowieka
niezbyt lubię, bo jest trochę arogancki olewczy... Ale pod względem
fizycznym czuję się z nim jak w raju, uwielbiam jego zapach, jego
ciało, jak się z nim kocham, to mam wrażenie jakbym była na jakiś
prochach. To jest straszne, bo sama się boję swoich reakcji, to jest
chore i nienormalne, ale stało się i nie wiem jak sobie teraz z tym
poradzić. Próbowałam zerwać kontakt na rok, ale wtedy myślalam o nim
prawie codziennie...i było mi strasznie źle :(. Cholera, nie chcę
psuć swojego małżeństwa bo jest bardzo dobre... ale mam takie
wrażenie, że bez tamtego to tak jakbym powietrza nie miała...
już nic nie piszę bo się tylko pogrążę
Obserwuj wątek
    • forumowicz_pospolity Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:24
      nie pękaj, mąż tez pewnie grucha radośnie na boczku;))
    • wiarusik Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:24
      Dziwka jesteś;)
      Twoje przodkinie na pewno zarabiały dupą,takie masz DNA:)
      • diabel-tasmasnki Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:31
        DNA od Ewy pochodzi
        • lacido Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:32
          Adam też sie złozył :
      • rosa_de_vratislavia Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:31
        wiarusik napisała:

        > Dziwka jesteś;)
        > Twoje przodkinie na pewno zarabiały dupą,takie masz DNA:)

        Fajnie tak anonimowo, w duchu Świąt Bożego Narodzenia opluć kogoś,
        nie?
        Od razu czujesz się lepszy/uczciwszy/przystojniejszy (właściwe sobie
        podkreśl).
        Nigdy nie widziałam,żeby ktoś z taką łatwością pisał "dziwka" i
        jeszcze odądzał od czci matkę czy babcię inicjatorki wątku.

        Idąc tym tropem: twoi przodkowie, szanowny tatuś, mamuia to zapewne
        debile i socjopaci.
        • wiarusik Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:40
          Podkreślam "przystojniejszy";)
          Święta,święta i po świętach:)
          Czyli już można włączyć katolską mentalność i opluwać:)
          • rosa_de_vratislavia Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:45
            wiarusik napisała:

            > Podkreślam "przystojniejszy";)
            > Święta,święta i po świętach:)
            > Czyli już można włączyć katolską mentalność i opluwać:)

            A mi się wydaje,że oplujesz i w 2 sekundy zapomnisz,a ta kobieta
            poczuje się zbrukana, brudna...
            ...nie chciałabym przeczytać o sobie na forum,że jestem dziwką etc.
            Nawet od jakiegoś anonimowego wiarusika...
            To jednak potrafi zaboleć.
            • wiarusik Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:46
              Ja tylko piszę co widzę kochana;)
              • rosa_de_vratislavia Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:47
                wiarusik napisała:

                > Ja tylko piszę co widzę kochana;)

                Piszesz bzdury...ale widać lepiej się potem czujesz, więc pisz,
                pisz...powodzenia.
                • wiarusik Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:50
                  Są takie,co choćby chciały to nikogo nie mają.
                  A inne choćby miały złote góry,to dalej szczęścia szukają bo je
                  cieczka ponosi.Życie;)
                • simon_r Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 18:12
                  bzdury... hhhmmm...
                  jak Kali ukraść krowę itd... no cóż wszak to forum kobieta :P

                  -------------------

                  SuDoKu... wciąga :)
                  • rosa_de_vratislavia Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 18:16
                    simon_r napisał:

                    > bzdury... hhhmmm...
                    > jak Kali ukraść krowę itd...

                    Nie, chodzi mi o to,że wiarusik wyzywa tę kobietę od dziwek i nazywa
                    dziwkami jej matkę, babcię etc., bredząc coś o DNA.
                    Bzdury pisze.


    • wieczniezdziwiona Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:24
      mala poprawka: Twoje malzenstwo BYLO bardzo dobre...
    • rosa_de_vratislavia Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:26
      kirsh napisała:

      > w zasadzie to chciałam napisać tutaj po to, żeby się pocieszyć, że
      > może nie tylko ja coś takiego przeżywam :(.
      >> temu faceta, który tak na mnie podziałał (odwieczną
      racjonalistkę),
      > że nie mogę przestać o nim myśleć. po prostu jak go widzę i czuję
      obok siebie, to jakby jakiś diabeł się we mnie odzywał, pod względem
      > fizycznym czuję się z nim jak w raju, uwielbiam jego zapach, jego
      > ciało, jak się z nim kocham, to mam wrażenie jakbym była na jakiś
      > prochach.

      To się nazywa CHEMIA.
      Jak nie chcesz rozwalać małżeństwa, to gryź ręcznik/chustkę/poduszkę
      ale trzymaj się z daleka, bo sama (racjonalnie:) zauważasz, że jest
      olewczy i nie łaczy Was przyjaźń, miłość, zaufanie...tylko seks.
      Więc "się nie opłaca" (dalej myśl racjonalnie) niszczyć przyjaźni i
      miłości małżeńskiej.
      Nie potępiam. Współczuję.
    • quba40 Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:27
      Biedna jesteś, tak to jest jak się ma te zwierzęce niekontrolowane popędy... Ale
      biedniejszy Twój mąż (jeśli nie zdradza oczywiście ;)).
    • ewa_err Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:32
      Nie tylko Ty coś takiego przeżywasz. Podziwiam takich, którzy(jak
      ktoś tu napisał) zagryzaja ten ręcznik, wargi do krwi ale nie
      poddaja się owej chemii.
      • quba40 Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:37
        Nie ma co podziwiać, po prostu wystarczy myśleć nie tylko o sobie. NIE RÓB
        DRUGIEMU CO TOBIE NIEMIŁE - bardzo proste ;)
        • ewa_err Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:42
          quba40 napisał:

          > Nie ma co podziwiać, po prostu wystarczy myśleć nie tylko o sobie.
          NIE RÓB
          > DRUGIEMU CO TOBIE NIEMIŁE - bardzo proste ;)

          A skąd wniosek, że ja robie komuś krzywde?
          • quba40 Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 18:40
            To nie było konkretnie do Ciebie tylko do Twojego stwierdzenia, że podziwiasz
            ludzi, którzy zagryzają ręcznik... ;)
            • ewa_err Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 18:33
              quba40 napisał:

              > To nie było konkretnie do Ciebie tylko do Twojego stwierdzenia, że
              podziwiasz
              > ludzi, którzy zagryzają ręcznik... ;)

              No jesli mówimy o prawdziwej, wielkiej, magicznej wręcz chemii
              między ludźmi to to naprawde nie jest takie proste-zagryzać ręcznik
              i urwać kontakt. Nie jestem raczej w życiu egoistką, nie mysle tylko
              o sobie ale w zderzeniu z taka chemią szlag trafia racjonalne
              myslenie, mądre i proste prawdy o zyciu albo empatie
              ktora 'normalnie' na wiele rzeczy nie pozwala.
              No to podziwiam tych silnych wlasnie, ktorzy chodza po scianach ale
              nie odbierają telefonu i sami nie dzwonią tam gdzie czekają
              ich 'wybujałe stany euforyczne'(cytat z tego forum;).
              • 2szarozielone Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 19:06
                > ich 'wybujałe stany euforyczne'(cytat z tego forum;).

                O, mój cytat :-D
                • ewa_err Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 19:12
                  2szarozielone napisała:

                  > > ich 'wybujałe stany euforyczne'(cytat z tego forum;).
                  >
                  > O, mój cytat :-D

                  Mam nadzieje ze jak zaznaczam ze cytuję to mogę uzywac tego
                  sformulowania. Bardzo mi pasuje do pewnej chemii co jej zagryzc
                  ręcznikiem nijak nie mogę;)
                  • 2szarozielone Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 19:24
                    Przecież mnie to schlebia :) Używaj na zdrowie - oby się przydarzało także w
                    zdrowy sposób... żebyś nie musiała gryźć ręcznika... tylko na przykład
                    prześcieradło :)
                    • ewa_err Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 20:26
                      2szarozielone napisała:

                      > Przecież mnie to schlebia :) Używaj na zdrowie - oby się
                      przydarzało także w
                      > zdrowy sposób... żebyś nie musiała gryźć ręcznika... tylko na
                      przykład
                      > prześcieradło :)

                      Prześcieradło też gryzę. W chwilach wybujałych stanów euforycznych
                      gryzę prześcieradło i te inne na okoliczność;) a potem jak jestem
                      sama to wracam do ręcznika. Ot, życie;)
                    • rosa_de_vratislavia Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 21:24
                      2szarozielone napisała:

                      > Przecież mnie to schlebia :) Używaj na zdrowie - oby się
                      przydarzało także w
                      > zdrowy sposób... żebyś nie musiała gryźć ręcznika... tylko na
                      przykład
                      > prześcieradło :)

                      Ale w tego rodzaju sytuacjach, o których piszą szarozielone (w innym
                      wątku) i inicjatorka wątku lepiej gryźć ręcznik, zaciskać zęby i
                      związać sobie ręce,żeby nie sięgać po komórkę.
                      Czasem lepiej nie pogryźć prześcieradła (bo to nie zmieni relacji
                      z "wydzielającym chemię")a móc sobie powiedzieć - jestem fajna,
                      jestem silna, proszę: jestem twarda, niezależna, nie lecę na czyjeś
                      skienienie.
    • smily4kama1 Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:37
      Nie potepiam i nie chce w swoim zyciu przezyc czegos takiego jak Ty,
      bo dobrze mi z moim facetem.

      Nie zniszcz malzenstwa.
    • widokzmarsa Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 17:58
      jedne dają inne nie dają, wszystko zależy w jakim procencie działa rozum a w
      jakim pochwa. Jak już raz dałaś to będziesz dawać aż on cię oleje...
      Ale przecież z mężem nie przeżyłabyś tego...
      • kamyk-zielony Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 18:15
        Odpuść sobie, wiesz, że nie warto.
    • eleni80 Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 18:35
      pewnie skończył jakiś kurs uwodzenia kobiet, a na Ciebie podziałał, bo był nowy
      i świeży :/
    • modliszka24 Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 18:57
      nie wiem ale żle robisz, zostaniesz sama zobaczysz ,nie wiem kobieto co ty robisz
    • iberia.pl Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 19:00
      nie potepiam Cie ale wspolczuje Twojemu mezowi, ze ma taka <piiip>
      zonke.....zastanow sie co bys poczula gdyby On Ciebie zdradzal....?
    • grandson7654 Re: pewnie będę przez Was potępiona... 27.12.07, 19:01
      Kobieto, dobrze Ci z meżem, także w łóżku, a Ty nam o seksie na prochach
      pieprzysz. Wiesz co to znaczy oddać pierworództwo za soczewicę???
      Właśnie sama to robisz.
      • kawitator Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 19:04
        Stanowisz żywy przykład jak nasza nieświadoma część decyduje o postępowaniu,
        natomiast świadomość w dosyć nieudolny sposób próbuję pełnić funkcję rzecznika
        i nadać temu co sie dzieje pozory sensowności U ciebie jest chemia i tylko
        chemia nic więcej Nie potrafiłaś nad tym zapanować ale dlaczego mam Cie
        potępiać, jest mi po prostu ciebie żal
        Postawiłaś swoje dotychczasowe życie na jedna kartę Może sie udać ale zwykle
        wcześnie czy później wychodzi Rypnąć się może w najróżniejszy sposób świadczą
        to tym chociażby statystyki spraw rozwodowych. gdzie niewierność małżeńska jest
        jednym z najczęstszych powodów i wcale nie chodzi tu głownie o niewierność
        facetów Nie to żeby Twój facet sie zorientował bo nie myśląc o zdradzie nie
        zauważa wszystkich tych oznak które natychmiast zauważyła by kobitka. Zwykle
        donoszą koleżanki którym sie narazisz lub tylko dlatego że by je rozpukło jak by
        nie doniosły lub tylko powiedziały w największej tajemnicy. Potem jak sama
        dobrze wiesz to już reakcja łańcuchowa i wiedzą wszyscy i tylko sprawą czasu
        jest kiedy dowie sie ten najbardziej zainteresowany
        Nie wiesz czy twój mąż już nie zorientował sie w sytuacji i spokojnie zbiera
        dowody do rozwodu z Twojej winy Nawet ja teraz zerwiesz ze swoim kochankiem
        to będziesz w tej niepewności czy sie wyda żyła wiele lat i dlatego jest mi
        Ciebie żal . Biedna durna dziewczynka .
    • kakmi a co wy na to? 28.12.07, 12:46
      biorąc pod uwagę wypowiedzi na różnych forach można wywnioskowac, ze
      obowiazujacym modelem malzenstwa jest:
      pierwsze 10 lat - prawie sielanka
      po 30 - ona zdradza jego
      po 40 - on zdradza ją
      i tragedia

      a co jeśli ona w imię czegoś - lojalnosci, malzenstwa, dobrego
      imienia odmowi sobie tej rozkoszy a za 10 lat przestanie byc
      atrakcyjna i jej przeukochany malzonek znajdzie sobie mlodsza
      kochanke?? będzie sobie kobieta w brodę pluła ze sie tak
      poswiecala :D
      a tak serio, to trochę Cię potępiam, że nie udalo ci sie ze soba
      zawalczyc, troche ci wspolczuje bo widac ze bardzo cie to meczy i ..
      troche zazdroszcze przezycia takich emocji. I nie pisz o tym na
      forum, bo nie zaslugujesz na te idiotyczne docinki i chamstwa,
      zachowaj to przeżycie dla siebie, bedziesz przynajmniej miala co
      wspominac na starosc, dobrze ze urwalas kontakt, sprobuj go urwac
      znowu i zobaczysz ze to uczucie samo sie wypali.
      A wy pismaki i forumowicze pospolici czy wy wszyscy jesteście bez
      winy i tak czyści całkowicie ze rzucacie kamieniami? jak latwo jest
      osadzac kogos...
      • leonie26 Re: a co wy na to? 28.12.07, 13:15
        daj sobie spokuj, z tym romansem. stracisz meza, zostaniesz sama, a
        seks to nie wszystko w zyciu i ten gosciu tez ci sie znudzi albo ty
        jemu i poszuka sobie nastepnej.

        Zastanow sie co robisz twojemu mezowi przez to.

        pozdrawiam
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: a co wy na to? 28.12.07, 13:41
          zastanawiam sie dlaczego tak jest, ze autor prowokacji prawie nigdy nie udziela
          sie w zalozonym przez siebie watku. No, chyba ze pod innym nickiem.
          • kirsh Re: a co wy na to? 28.12.07, 13:56
            dlaczego się nie odzywam? bo się zastanawiam nad tym co
            napisaliście, czy rzeczywiście nie jestem dziwką i co mam z tym
            wszystkim zrobić. Ja się z Wami zgadzam, że to jest nie w porządku,
            dlatego chciałam zakończyć tę znajomość i nadal chcę, wiem, że
            mieszam w swoim małżeństwie, ale czuję się samotna z tym co czuję i
            chciałam usłyszeć, że może nie tylko ja tak mam... po tych
            wszystkich wypowiedziach czuję się jeszcze bardziej samotna, jak
            wiem, że to tylko ja taka beznadziejna jestem i generalnie ludzie
            potrafią sobie radzić ze swoimi emocjami - potrzebami - chuciami
            itd, chciałabym to potrafić., chyba jakaś niedorobiona jestem :/
            aha, to nie była prowokacja, to niestety prawda :(
            • zwroclawianka Re: a co wy na to? 28.12.07, 14:07
              ale czuję się samotna z tym co czuję i
              > chciałam usłyszeć, że może nie tylko ja tak mam...

              nie tylko Ty tak masz :) Z rozmów z przyjaciółmi to wiem.. duzo
              kobiet i facetów tak ma.. Ale- no właśnie- nie wyskakuj z tym na
              forum, tylko rozmawiaj z przyjaciółmi zaufanymi..
            • 2szarozielone Re: a co wy na to? 28.12.07, 14:26
              Nie jesteś w tym sama. Tylko jak ludzie są słabi, to się nie przyznają. Znam to
              uczucie - nie można się oprzeć, to jak narkotyk, doznania są takie, że dopiero
              później przychodzi refleksja. Stało się. Nie możesz się tym sama katować - ale
              lepiej to zakończ. I wspominaj to, co dobre - bo w końcu nie każdemu jest dana
              taka namiętność.
            • trusia29 Re: a co wy na to? 28.12.07, 18:45
              "Ja się z Wami zgadzam, że to jest nie w porządku,
              > dlatego chciałam zakończyć tę znajomość i nadal chcę, wiem, że
              > mieszam w swoim małżeństwie, ale czuję się samotna z tym co czuję
              i chciałam usłyszeć, że może nie tylko ja tak mam."

              Nie tylko ty. Wiem, co to znaczy.
      • forumowicz_pospolity Re: a co wy na to? 28.12.07, 14:12
        kakmi napisała:

        > biorąc pod uwagę wypowiedzi na różnych forach można wywnioskowac, ze
        > obowiazujacym modelem malzenstwa jest:
        > pierwsze 10 lat - prawie sielanka
        > po 30 - ona zdradza jego
        > po 40 - on zdradza ją
        > i tragedia
        >
        > a co jeśli ona w imię czegoś - lojalnosci, malzenstwa, dobrego
        > imienia odmowi sobie tej rozkoszy a za 10 lat przestanie byc
        > atrakcyjna i jej przeukochany malzonek znajdzie sobie mlodsza
        > kochanke?? będzie sobie kobieta w brodę pluła ze sie tak
        > poswiecala :D
        > a tak serio, to trochę Cię potępiam, że nie udalo ci sie ze soba
        > zawalczyc, troche ci wspolczuje bo widac ze bardzo cie to meczy i ..
        > troche zazdroszcze przezycia takich emocji. I nie pisz o tym na
        > forum, bo nie zaslugujesz na te idiotyczne docinki i chamstwa,
        > zachowaj to przeżycie dla siebie, bedziesz przynajmniej miala co
        > wspominac na starosc, dobrze ze urwalas kontakt, sprobuj go urwac
        > znowu i zobaczysz ze to uczucie samo sie wypali.
        > A wy pismaki i forumowicze pospolici czy wy wszyscy jesteście bez
        > winy i tak czyści całkowicie ze rzucacie kamieniami? jak latwo jest
        > osadzac kogos...

        eee lalunia, od forumowicza pospolitego to odskocz bo bedzie draka;))
        akurat ja nie osądzałem i nie zamierzam, każdy kuje na własny rachunek i sam
        potem spogląda w lustro, poza tym natura ludzka wiadomo jaka jest więc nie ma
        się co ciskać:)
        • kakmi Re: a co wy na to? 28.12.07, 14:34
          jejuś, przepraszam, pomyliło mi się z wiarusikiem :), to jego miałam
          na mysli, najmocniej Cie przepraszam, Ty jescze nie byłeś
          najgorszy :D
          pozdrawiam
          • forumowicz_pospolity Re: a co wy na to? 28.12.07, 14:35
            kakmi napisała:

            > jejuś, przepraszam, pomyliło mi się z wiarusikiem :), to jego miałam
            > na mysli, najmocniej Cie przepraszam, Ty jescze nie byłeś
            > najgorszy :D
            > pozdrawiam

            ;))
    • trusia29 Nie potępiam cie 28.12.07, 18:41
      Rozumiem co czujesz. Trzymaj sie:)
    • vandikia Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 19:45
      działasz kompletnie nielogicznie, skoro dobrze Ci w lozku z mezem, a
      w tamtym zakochana nie jestes, wrecz Cie denerwuje, to po kiego
      dalas ciala innemu?
      albo nie bylo Ci jednak dobrze z mezem w seksie
      albo sie w tamtym jednak zakochalas
      albo jestes nimfomanką

      no glupio w kazdym razie zrobilas, bo jak rezygnujesz z czegos to
      powinnas wiedziec po co, a sama tego nie wiesz
      • widokzmarsa Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 20:34
        były dwa filmy. W jednym żona bzykała się z wieloma facetami i mówiła że z mężem
        by nie mogła robić tego co z nimi
        W drugim jakiś mafiozo też miał kochanki bo "z żoną to takich rzeczy nie wolno" :)
        Ja myślę że z mężem w łóżku nuda...
        • vandikia Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 21:06
          ale jak nuda, to po co anonimowo pisac, ze wszystko OK?
          koloryzowanie albo schizofrenia inaczej tego nie widze. jezeli
          wszystko byloby takie idealne jak pisze to zadna chemia nie mialaby
          tu miejsca, bo kobieta zakochana w swoim facecie nie patrzy po
          prostu na innych okiem seksualnym i tyle :)
          • widokzmarsa Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 21:15
            jasne. Miałem kiedyś koleżankę, która nigdy nie miała orgazmu i ona też mówiła
            że seks zbył ok:)
            czyli: nie kocha męża i nie ma z nim dobrego seksu. Albo to prowokacja jakiegoś
            faceta, którego żona zdradzała i on teraz to pisze by usłyszeć od innych kobiet
            że jego żona to była k...
    • ensei Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 20:24
      No nieeeeeeeeee... to może powinni Cię po główce pogłaskać i powiedzieć że
      dobrze robisz?
    • kruche_ciacho Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 20:28
      najlepiej takie "porywy namiętności" i "chemiczne przyciągania" z
      olewającymi i zimnymi facetami przerobić przed zamążpójściem

      po kilku obolałych razach, kiedy d...a i serce posklejane w kilu
      miejcach, Ty wyuczona ars-armandi, trafiasz wreszcie na normalnego
      ciepłego faceta i jest Ci tak dobrze że więcej w maliny zwieść się
      nie dasz

      może za wcześnie wyszłaś za mąż
    • menk.a Re: bierz wagę do ręki i waż, 28.12.07, 21:29
      co jt więcej warte i jakie konsekwencje pociąga każdy wybór.;))))
    • charlie_x ee gruba przesada 28.12.07, 21:41
      ..ona jest przyzwoita kobita,tylko p..e ma lajdaczke..8) a
      tak calkiem powaznie..to kolezanka niezle sobie namieszala w glowce..
    • yagiennka Re: pewnie będę przez Was potępiona... 28.12.07, 23:27
      Taaaa, to się chyba nazywa chemia, coś czego ostatnio nienawidzę bo powoduje że
      człowiek traci rozum i robi anjgorsze rzeczy pod słońcem i najgłupsze. I
      wszystko się zgadza: człowieka nie lubisz lub ci zupełnie nie odpowiada
      charakterem a chemia cholera jest pod nieboskłon.
      Nie znam na to rady.
      • mikka07 Jeżeli mi sie chce... 29.12.07, 00:29
        jeść, spać, śmiać, wypróżniać się - mam sobie to rozważać i odmawiać?
        • charlie_x Re: Jeżeli mi sie chce... 29.12.07, 01:55
          ..tak masz racje,nawet te czynnosci nalezy robic we
          wlasciwym czasie i we wlasciwy sposob,a malzenstwo jest czyms wiecej
          niz chwile uniesien dwojga licealistow.pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka