Dodaj do ulubionych

przegięcie...

29.12.07, 20:15
jestem tak zła, że aż mnie nosi.ciekawa jestem czy Wy na moim miejscu też
miałybyście (mielibyście)taki nastrój.
bardzo denerwuje mnie jak ktoś nie szanuje mojej pracy jaką wykonuje w domu (
zaznaczam , że zawodowo również pracuję), a wszystko dosłownie wszystko robię
sama bo na pomoc połówki nie mogę liczyć , a dzieci są za małe.
staram się jak mogę , zawsze czysto ugotowane posprzątane wyprane itp.
przed świetami standardowo generalne porządki (włącznie z szafami - wywalam
wtedy to w czym już nie chodzę a resztę układam na nowo), tak też było w tym roku.
jedno jest inne - muszę zrobić to na nowo bo moja połowa szukając swojego
ciucha wywaliła mi dosłownie wszystko z szaf i półek (układałam to wcześniej
ponad 10godzin)po czym zaczęła wytykać że tego mam za dużo tego też itd..
w każdym pokoju powywalane szmaty, pościele dosłownie jak po wojnie.
jak patrze na to wszystko to aż płakać mi się chce - tyle się narobiłam....
może ja jestem po prostu za dobra?
czym sobie na to zasłużyłam?
Obserwuj wątek
    • lilith.b Re: przegięcie... 29.12.07, 20:22
      ktosktokocha napisała:


      > czym sobie na to zasłużyłam?


      Pobłażliwością, brakiem stanowczości, uległością, spolegliwością wobec chłopa.
      Ile lat jesteście po slubie? Dopiero teraz zauważyłaś, że nic nie robi? Jeśli
      wcześniej widziałaś to czemu na to pozwalałaś?
      • ktosktokocha Re: przegięcie... 29.12.07, 20:48
        lilith.b napisała:

        > Pobłażliwością, brakiem stanowczości, uległością, spolegliwością wobec chłopa.
        > Ile lat jesteście po slubie? Dopiero teraz zauważyłaś, że nic nie robi? Jeśli
        > wcześniej widziałaś to czemu na to pozwalałaś?
        wczesniej tak nie bylo, wszystko bylo nowralne.ale jego dzisiejsze zachowanie
        bylo nienormalne wręcz nadziwić się nie mogłam - czułam się tak jakby to nie był
        on, tak jakby coś w niego wstąpiło, a wkurzał się jeszcze bardziej jak nie
        reagowałam na jego zachowanie, za to jak zareagowałam to dopiero bylo...
    • kitek_maly Re: przegięcie... 29.12.07, 20:31
      jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. niestety.
      przyzwyczaiłaś do tego, że wszystko czyste, pachnące i podane
      wielmożnemu panu prosto pod nosek, więc nie oczekuj, że sam się za
      coś weźmie.
      chciałaś być drugą mamusią i takie są tego skutki.
      • ktosktokocha Re: przegięcie... 29.12.07, 20:50
        kitek_maly napisała:
        chciałaś być drugą mamusią i takie są tego skutki.

        nigdy nie chciałam mu matkować - zresztą on nie jest tego nauczony bo rodzice
        nie bardzo się nim przejmowali i mało się nim interesowali
    • justysialek Re: przegięcie... 29.12.07, 20:31
      Połóż mu to wszystko na kolanach, jak będzie oglądał tv albo jadł i spytaj, czy
      już wie w czym pójdzie w pon/środ do pracy - niech lepiej sobie uprasuje, bo się
      pogniotło. I absolutnie tego nie sprzątaj!!! nawet, jeśli na sylwestra macie gości.
    • ktosktokocha Re: przegięcie... 29.12.07, 20:41
      nie posprzątam tego na pewno - mam to gdzieś, niech leży.fakt wkurza mnie to bo
      nie mam nawet jak przejść i dzieci też.nie sądzę , żebym była pobłażliwa czy
      jakoś specjalnie uległa.kiedys nie pracowałam tylko on więc wiadomo, że byoo
      ugotowane i posprzątane ale troche pomagał,jak tylko pojawiło się dziecko
      zmienił się nie do poznania i myślał, że jest panem ale był w błedzie - ciągle
      go goniłam żeby coś zrobił.
      jak zaczęłam pracować to nie szanował tego bo jak mówił to tylko 1/2
      etatu.wkurzyłam się i rzuciłam tą pracę.teraz pracuję w domu i jest jeszcze
      gorzej bo słysze "ty pracujesz w domu a nie tak jak ja w zakładzie więc masz
      lepiej i możesz coś zrobić"
      dużo robię ale nie dlatego , że on mi każe - lubię mieć czysto - dzieci też
      muszą coś zjeść i chodzić czysto ubrane.
      jak robię coś w domu to słyszę , że wynajduję sobie robotę - ale ja nie potrafię
      żyć w bałaganie i brudzie.później jak ktośby przyszedł to oczywiście
      stwierdziłby , że co ze mnie za gospodyni jak w domu jest syf.
      czasem mam już dość....
      • vandikia Re: przegięcie... 29.12.07, 20:51
        ja Cie rozumiem. mam tak samo, tylko nie mam dzieci jeszcze.
        i wiesz co Ci powiem? moj maz zostal tak wychowany przez tesciową i
        sie nie zmieni, nie ma opcji. nie posprzatasz - niech lezy - tak
        jest łatwo napisac, ale on tego nie zrobi a do tego dojdzie wiekszy
        balagan i w rezultacie bedziesz miala wiecej roboty.
        tez przechodzilam okresy buntu, gdy nie sprzatalam, twierdzilam ze
        chrzanie to, dochodzilo do tego ze nie bylo ani jednej lyzeczki
        czystej, ani jednego garnka i ogolny smietnik wszedzie. mialam
        pozniej tylko wiecej roboty, a jak ktos wpadal do domu to przy
        okazji najadalam sie wstydu. nie wiem co Ci poradzic, bo grozby ani
        prosby na niektorych nie dzialaja po prostu.
        • ktosktokocha Re: przegięcie... 29.12.07, 20:56
          wiesz ja potrafie być uparta i zawzięta ale dzieci mi żal - jak mają sie
          poruszac po domu w takich warunkach, mnie samą denerwuje to , że wszystko tak
          leży/lubię swój dom bo to mój azyl - musi więc jakoś wyglądać żebym dobrze się
          tu czuła.jak wszystko jest tak porozrzucane to nawet nikomu nie otwieram bo
          zapadłabym się chyba pod ziemię.ciekawa jestem jak będzie gdy wróci - pojechał
          się wyciszyć jak to powiedział.
          • kokieteryjna Re: przegięcie... 30.12.07, 00:21
            Wyciszyc, powiadasz?
            Pojechal na panienki i tyle.
            Chcial ci czyms zajac glowe, zeby nie wzbudzac podejrzen, ze chodzi
            na tanie panienki. ;)

            Przeciez to stary stosowany trick przez facetow. A zona sie jeszcze
            potem cieszy, ze udalo sie dojsc do porozumienia.
            • ktosktokocha Re: przegięcie... 30.12.07, 13:58
              kokieteryjna napisała:
              > Pojechal na panienki i tyle.
              na panioeniki na pewno nie - to nie ten typ faceta.w domu ma wszystko co chce, a
              poza tym nie mial by na to kasy bo cala kase trzymam ja
            • iberia.pl Re: przegięcie...do kokieteryjnej 30.12.07, 16:25
              kokieteryjna napisała:

              > Wyciszyc, powiadasz?
              > Pojechal na panienki i tyle.
              > Chcial ci czyms zajac glowe, zeby nie wzbudzac podejrzen, ze
              chodzi na tanie panienki. ;)
              > Przeciez to stary stosowany trick przez facetow. A zona sie
              jeszcze potem cieszy, ze udalo sie dojsc do porozumienia.

              czy ciebie ostatnio zdradzil facet????Bo inaczej monotematycznosci
              twoich postow nie sposob wyjasnic...litosci babo, nie mierz
              wszystkich jedna miara!
          • ewik_75 Re: przegięcie... 30.12.07, 00:41
            i w ten sposób właśnie to się kręci.
            jestes zakładniczką swojej własnej wizji domu - ze ma być czysto i
            schludnie, za wszelką cenę.
            A skoro tak, to on Cie zawsze przetrzyma.
            Chyba, że stwierdzisz, że szacunek dla Twojej pracy i pragnienie
            równego podziału obowiązków w domu jest ważniejsze niż ta schludność.

            i jeszcze a propos "a jak ktoś wpadnie.."
            dlaczego tylko ty masz się wstydzić? To WASZ dom, nie tylko Twój.
            Zawsze możesz powiedzieć "to jego tydzień, ostatnio się nie spisuje"
            i już.
            • ktosktokocha Re: przegięcie... 30.12.07, 14:00
              ewik_75 napisała:
              dlaczego tylko ty masz się wstydzić? To WASZ dom, nie tylko Twój.

              bo zazwyczaj to pozniej o kobietach sie mówi, że nie dbaja o dom i inne
              argumenty nie przemawiają.
        • kalina.tt Re: przegięcie... 29.12.07, 21:00
          Tylko, że tu problem jest gdzie indziej. Facet zrobił awanturę i rozpierduchę w
          domu, co innego jak facet nie pomaga, bo nienauczony, bo bo nie widzi bałaganu
          (faceci często nie dostrzegają go), a co innego jak w nerwach coś rozwala.
          Furiat, choleryk ciężko z kim takim żyć
      • lilith.b Re: przegięcie... 29.12.07, 21:05
        ktosktokocha napisała:


        > jak robię coś w domu to słyszę , że wynajduję sobie robotę - ale ja nie potrafię
        > żyć w bałaganie i brudzie.później jak ktośby przyszedł to oczywiście
        > stwierdziłby , że co ze mnie za gospodyni jak w domu jest syf.
        > czasem mam już dość....

        U mnie dokładnie tak samo, wynajduję sobie obowiązki, resztki jedzenia na stole
        przecież nie gryzą, a kurz w kącie mnie nie pożre - taki jest stosunek mojego
        faceta do obowiązków domowych

        SZału dostaję kiedy mi inni mówią, że mam brudno - więc to ja jestem złą
        gospodynią?!? od pewnego czasu jestem wtedy wredna, i powiem szczerze ze staję
        się mistrzynią ciętej riposty. Facetowi wszystkie uwagi gości dokładnie tłumaczę
        na polski (bo on nie paniemaju po polsku) Skutek? - minimalna zmiana na lepsze:)
        • ktosktokocha Re: przegięcie... 29.12.07, 21:20
          lilith.b napisała:
          > U mnie dokładnie tak samo, wynajduję sobie obowiązki, resztki jedzenia na stole
          > przecież nie gryzą, a kurz w kącie mnie nie pożre - taki jest stosunek mojego
          > faceta do obowiązków domowych

          dokładnie - przecież kurz nie gryzie a na podłodze może być wszystko więc na co
          ją wycierać, no i jak można codziennie sprzątać w łazience - no jak??
          a wiecie co jest najgorsze - jak słysze , że w domu nic sie nie robi, a to jest
          na prawdę ciężka praca.
    • naprawdetrzezwy Twój facet to geniusz. 29.12.07, 21:22
      Jak to się robi, żeby baba zapieprzała na dwóch etatach i miała
      jeszcze poczucie winy?
      ;>>>

      Muszę wrócić chyba na wiktymologię...
      • ktosktokocha Re: Twój facet to geniusz. 29.12.07, 21:42
        naprawdetrzezwy napisał:

        > Jak to się robi, żeby baba zapieprzała na dwóch etatach i miała
        > jeszcze poczucie winy?

        nie wiem czy można to nazwać poczuciem winy.znalazl dobrą żonę i matkę dla
        naszych dzieci więc powinien się cieszyc i szanowac to co ma , a przede
        wszystkim doceniac bo pod kazdym wzgledem jestem dobra zona i nawet jego znajomi
        mu to mowia ze ma po prostu szczescie ze mnie ma
      • cloclo80 Re: Twój facet to geniusz. 29.12.07, 22:08
        Nie trzeba nic robić. Są po prostu takie egzemplarze które wmawiają chłopu, że
        kompletnie nic nie potrafi, na niczym się nie zna i w związku z tym nie powinien
        nic robić, bo zrobi się to za niego.
      • flemingi Re: Twój facet to geniusz. 30.12.07, 13:35
        Masz celne riposty :)
    • mandolinka.bramborova Re: przegięcie... 29.12.07, 21:32
      rozumiem, że jest CI przykro, ale...

      ...troszkę rozumiem go, bo jestem taka sama, po tacie zresztą ;) -
      mało co wkurza mnie bardziej jak porządkowanie moich rzeczy,
      szczególnie, gdy po takich "porządkach" nic znaleźć nie można.
      rozumiem, że dbasz o dom i chcesz, żeby wszystko było na swoim
      miejscu, ale pomyśl czy chwilami nie przypominasz Bree z Gotowych na
      wszystko ;) nic mu się nie stanie, jak sam będzie porządkował
      przynajmniej swoje własne rzeczy.

      ...może facet jest w takim wieku, w którym wkurza się o byle co,
      wyżywa - stąd te fruwajace pościele... niektórzy tak mają podobno.
      to i tak lepsze niż ZNP ;)

      Natomiast tego, że nie możesz liczyć na jego pomoc w domu
      współczuję. I chyba tak - jesteś za dobra, on się przyzwyczaił i
      tego kompletnie nie docenia. Może by tak mały strajk? :)
      • ktosktokocha Re: przegięcie... 29.12.07, 21:39
        mandolinka.bramborova napisała:
        > mało co wkurza mnie bardziej jak porządkowanie moich rzeczy,
        > szczególnie, gdy po takich "porządkach" nic znaleźć nie można.

        on swoje rzeczy bardzo dobrze potrafi znaleźć w szafie - wszystko ma w jednym
        miejscu i wszystko osobno tzn na jednej polce spodnie na drugiej koszulki itd
        ale czesto jest tak ze cos zostawi w pokoju cos w lazience a pozniej ciagle
        slysze czy nie widzialam gdzie jest to czy tamto.zawsze mowie ze nie wiem bo
        chce zeby sam znalazl.wiecie co jest najlepsze - rzecz ktorej szukal byla w
        jedgo szafie , a rozwalil wszystko co mozliwe.
        • mandolinka.bramborova Re: przegięcie... 29.12.07, 23:39
          a czyli interpretuję to jego zachowanie jako sposób na wyładowanie
          focha. ewentualnie bałaganiarz jest i nigdy nie lubił porządków
          tylko to w sobie dusił, aż w końcu wybuchło ;) generalnie zarówno
          czynność rozrzucania jak i sprzątania (bo na Twoim miejscu placem
          bym nie kiwnęła) powinna wpłynąć na niego korzystnie, oczyszczająco,
          rozluźniająco itd ;)
    • iberia.pl Re: przegięcie... 29.12.07, 22:09
      owszem przegiecie, ale masz to na wlasne zyczenie.Nie rozumiem jak
      to jest, ze oboje pracujecie zawodowo ale domem zajmujesz sie tylko
      Ty????Co to jemu bozia raczek nie dala czy jak?
      • ktosktokocha Re: przegięcie... 29.12.07, 22:21
        iberia.pl napisała:

        > owszem przegiecie, ale masz to na wlasne zyczenie.Nie rozumiem jak
        > to jest, ze oboje pracujecie zawodowo ale domem zajmujesz sie tylko
        > Ty????Co to jemu bozia raczek nie dala czy jak?

        mój powiedziałby Ci "no ale to ty jesteś kobietą"
        mnie wkurzaja takie teksty bo mam inne zdanie na ten temat.to , że ja jestem
        kobieta nie znaczy , że ja muszę wszystko robić.wychodzi to tak dlatego , że
        wcześniej tylko on pracował a ja nie i teraz mu się wydaje, że ja moge robic i
        jedno i drugie.
        to jest nierówna "walka" bo on mi powie , że dla niego jest czysto więc po co ma
        sprzatać, a ja bałaganu nie znoszę.
        • iberia.pl Re: przegięcie... 29.12.07, 22:29
          ktosktokocha napisała:

          > > mój powiedziałby Ci "no ale to ty jesteś kobietą"

          to bym odpowiedziala i co w zwiazku z tym?
          Poza tym no coz:widzialy galy co braly....
          • ktosktokocha Re: przegięcie... 29.12.07, 22:36
            iberia.pl napisała:
            > Poza tym no coz:widzialy galy co braly....

            i takie właśnie teksty mnie denerwują - typu widziały gały co brały.
            przecież ludzie z czasem się zmieniają , nie mówię , że wszyscy ale część na pewno.
            myślisz , że gdyby na początku taki był to wyszłabym za niego?????
            • iberia.pl Re: przegięcie... 29.12.07, 22:40
              ktosktokocha napisała:

              > iberia.pl napisała:
              > > Poza tym no coz:widzialy galy co braly....
              >
              > i takie właśnie teksty mnie denerwują - typu widziały gały co
              brały.
              > przecież ludzie z czasem się zmieniają , nie mówię , że wszyscy
              ale część na pewno. myślisz , że gdyby na początku taki był to
              wyszłabym za niego?????

              czyli co?wczesniej domowe obowiazki dzieliliscie miedzy siebie i
              nagle pewnego dnia on tak ni z gruszki ni pietruszki przestal sie z
              nich wywiazywac?Nie wierze w taka metamorfoze.
            • ewik_75 Re: przegięcie... 30.12.07, 14:24
              a mieszkaliscie ze soba przed slubem?
        • ewik_75 Re: przegięcie... 30.12.07, 00:50
          ktosktokocha napisała:

          > mój powiedziałby Ci "no ale to ty jesteś kobietą"

          No i co? Odpowiadasz na to "a Ty facetem. Co z Ciebie za facet,
          skoro nawet poodkurzać nie potrafisz. A to prostsze w użyciu niż
          samochód". Albo podobnie. Nie daj się zbić z pantałyku.

          > to jest nierówna "walka" bo on mi powie , że dla niego jest czysto
          więc po co m
          > a
          > sprzatać, a ja bałaganu nie znoszę.

          Więc zacznij znosić. serio. On ma trochę racji. Nie musi być
          sterylnie. Sprzątajci raz na 3 dni, a nie codzinnie. Z wyjatkiem
          zmywania, of course.

          • ktosktokocha Re: przegięcie... 30.12.07, 14:03
            ewik_75 napisała:
            Sprzątajci raz na 3 dni, a nie codzinnie.

            przy małych dzieciach kotach i psie raczej nie da się sprzątać co trzy dni -
            jakby ten dom wyglądał.a zaznaczam ,że muzeum z domu nie robie bo dom jest do
            mieszkania a nie do zwiedzania, ale czystość lubie.
            • ewik_75 Re: przegięcie... 30.12.07, 14:24
              moja droga,

              z czegoś musisz zrezygnować.
              albo z czystości albo z szacunku męża do Twojej pracy.
              Macie kota i psa? Nie dajesz rady? oddaj je.
              Zatrudnij do pomocy dzieci i meza.
              inaczej staniesz sie gosposia - to prosta droga do jego zdrady,
              niestety.
    • kamyk-zielony Re: przegięcie... 30.12.07, 11:49
      Problem jest chyba większy, niż ta konketna opisana przez Ciebie
      sytuacja, hm?
      • ktosktokocha Re: przegięcie... 30.12.07, 14:04
        owszem jest ale to już chyba na inny wątek:)
    • kookardka Re: przegięcie... 30.12.07, 12:39
      Jak jestem tak zła i mnie nosi ( a w takiej sytuacji z pewnością
      by mnie ch.. strzelił) to nie duszę tego w sobie tylko wyrzucam
      na zewnątrz. Najpierw wyszłabym z domu na długi spacer a po powrocie
      powiedziałabym spokojnie prosto w twarz co o tym myślę.
      Zaznaczyłabym również, że ja tego bajzlu, którego narobił małżonek
      nie posprzątam, co więcej koniec mojej charówy i od dziś podział
      obowiązków w domu, albo rozwód. Zachowanie Twojego męża to brak
      szacunku do Twojej pracy, ale również do Ciebie i to jest chyba
      tutaj najważniejsze. To różnież bardzo niezdrowa sytuacja ze względu
      na Twoje zdrowie psychiczne. Masz zbyt wiele na głowie i może się to
      skończyć źle dla Ciebie. Każdy potrzebuje czasu dla siebie i spokoju.
      Zadbaj o to, bo będzie tylko coraz gorzej a Ty możesz wylądować w
      szpitalu psychiatrycznym ...
      • mandolinka.bramborova Re: przegięcie... 30.12.07, 13:13
        >od dziś podział
        > obowiązków w domu, albo rozwód.
        (...)
        > To różnież bardzo niezdrowa sytuacja ze względu
        > na Twoje zdrowie psychiczne.
        > Zadbaj o to, bo będzie tylko coraz gorzej a Ty możesz wylądować w
        > szpitalu psychiatrycznym ... (!!!!!!!!)

        ja to jednak niedzisiejsza jestem, bo chyba nigdy bym na coś takiego
        nie wpadła :D
        • kookardka Re: przegięcie... 30.12.07, 13:57
          Czasem wydaje się, że nas coś nie dotyczy ... potem na własnym
          tyłku przekonujemy się, że jednak dotyczy ... znam przypadek
          kobiety, która po urodzeniu dziecka sama zajmowała się domem,
          pracowała, wszystko było na jej głowie bo mąż miał pracę, która
          go bardzo absorbowała ... nie dała rady, mimo, że to bardzo silna,
          odpowiedzialna i spokojna babka. Wpadła w silną depresję i była
          w szpitalu psychiatrycznym.
          • ktosktokocha Re: przegięcie... 30.12.07, 14:09
            lekka depresję to miałam jakiś czas temu ale była w takim stopniu , że sama
            jakoś sobie z nią poradziłam
            • kookardka Re: przegięcie... 30.12.07, 14:18
              uuu kochana, pogadaj z jakimś psychiatrą to powie Ci
              jak cięzkie są nawroty nieleczonej depresji ... kolejny episod
              depresyjny jest silniejszy i trudnioejszy do wyleczenia ...
              ta choroba zmienia sposób widzenia świata, sposób myślenia,
              sposób odbierania rzeczywistości, to są chemiczne zmiany w mógu.
              poczytaj o depresji to sama się zorientujesz co to za paskudztwo.
      • ktosktokocha Re: przegięcie... 30.12.07, 14:07
        kookardka napisała:
        > Najpierw wyszłabym z domu na długi spacer a po powrocie
        > powiedziałabym spokojnie prosto w twarz co o tym myślę.

        tak też zrobiłam , zaraz po tym wszystkim zabrałam dzieci , samochód dokumenty i
        pojechałam sobie, dopiero jak ja wróciłam to mój poszedł się wyciszyć jak to
        powiedział.
        z tą tylko różnicą , że zanim wyszłam powiedziałam mu co myślę o tym wszystkim i
        nie przebierałam w słowach bo byłam wściekła.

        a wolny czas - hmmm cóż to takiego??? teraz mam dosłownie chwilkę bo dzieci
        lulają a wszystko inne mam gdzieś.
        • kookardka Re: przegięcie... 30.12.07, 14:15
          No właśnie, wolny czas ... chwila dla siebie i na swoje
          przyjemności... to bardzo ważne dla higieny psychicznej ...
          tego nas nie uczą w szkołach, niestety a to podstawa.
          Tego dowiesz się na terapii u psychologa albo terapii
          w szpitalu psychiatrycznym, jak już sama sobie nie dasz
          rady i pomoc specjalistów oraz farmakologia okaże się
          konieczna ... lepiej pomyśleć o tym zanim będzie za późno.

          Teraz gdzieniegdzie słychać o tym, że wzrasta liczba osób
          chorych na depresję lub inne choroby psychiczne. Brakuje miejsc
          w szpitalach a cała masa ludzi nie zdaje sobie sprawy,
          że potrzebują pomocy i żyją w swoim świecie przekonani,
          że tak musi być. Niszczą siebie, swoje relacje z bliskimi ...
          Tempo życia, stres którego nie potrafimy rozładować, brak czasu
          dla siebie,to wszystko jak kropla drązy naszą psychikę ...
          Można się z tego śmiać ... oby nie baranim głosem na oddziale ...
    • kattka244 Re: przegięcie... 30.12.07, 15:22
      > ciucha wywaliła mi dosłownie wszystko z szaf i półek (układałam to wcześniej
      > ponad 10godzin)

      Nie rozumiem kobiet, które wyszukują sobie same robotę przed świętami. 10 godzin
      układania ciuchów? Nie lepiej rozłożyć to na misiące i to tu to tam coś ułożyć
      od czasu do czasu a nie zabierać się za to gdy ma się full roboty w kuchni i
      całe mieszkanie do wysprzątania?
      Moim zdaniem należysz to tych czyśćioszek-terrorystek, które muszą mieć wszytko
      na wysoki połysk. Nie wiem o co wam poszło czego szukał mąż, ale gdyby mój mąż
      poukładał w MOICH szafkach i szufladach tak, że nie mogłabym nic znaleźć, to
      zabiłabym faceta na miejscu. Wygląda mi na to, że w ferworze walki zabrałaś się
      za jego rzeczy, nie rozumiem po co. Ja szafek i rzeczy męża nie dotykam tak jak
      on moich, ma bałagan jego problem, ja tez mam w swoich i to mój problem, nikomu
      nic do tego. Nie wsadziłaś przypadkiem nosa w nie swoje?
      Jednym słowem niekoniecznie tak jest, że ty masz rację. Nie wytrzymałabym z kimś
      komu przeszkadza mały pyłek na podłodze.
      Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka