Dodaj do ulubionych

Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy...

29.01.08, 10:46
W piątek dzika awantura z płaczem i trzaskaniem drzwiami. Potem
przeprosiny, słowa miłości, zapewnienia, że wszystko będzie dobrze.
Weekend wspaniały - razem w łózku do południa, wspólny spacer,
kolacja u znajomych. Metamorfoza męża - nie stroi fochów, wynajduje
różne sposoby, żeby sprawić mi przyjemność, planuje szybki urlop we
dwoje i takie tam. No i często przytula.
Przez cały weekend żadnych smsów ani sesji na gg. Ani słowa na jej
temat. Wczoraj gadali na gg jakiś czas, akurat siedziałam obok.
Temat rozmowy zupełnie luźny i niezobowiązujący.
Mimo tego wszystkiego czuję, że zeszła ze mnie para...Jestem dosyć
obojętna na miłe gesty, co chwila myślę, że co mi po nich, skoro On
nie zerwał tej znajomości? Może to tylko taka sciema...?
Zamykam się w sobie. Przestaje mnie już to wszystko obchodzić.
Zaczynam sobie organizować czas bez niego (wyjścia z koleżankami,
kino), żebym nie musiała o tym wszystkim myśleć cały czas. Mimo jego
starań zaczynam się oddalać. I próbuję myśleć, że nie ma tego złego,
co by na dobre nie wyszło.
Obserwuj wątek
    • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 10:53
      Skoro to tak na Ciebie działa... powiedz mu to. Powiedz, że przez tą jego
      znajomość mimowolnie się oddalasz i że niedługo nie bedzie czego ratować (jeśli
      chodzi o małżeństwo). Poproś, by skończył tą znajomość, przestał się
      kontaktować, jeśli oczywiście mu zależy na Tobie i waszym związku...
      Jeśli jesteś w takim stanie, jak mówisz, to rzeczywiście to jest jedyne wyjście
      z tej sytuacji.
      Powodzenia. Oby mąż zmądrzał.
      • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 10:56
        Mam już dość rozmów na ten temat. Boję się kolejnej awantury
        (piątkowa była efektem takiego postawienia sprawy, jaki
        proponujesz). Postanowiłam, że już przez niego płakać nie będę.
        Jak nasze małżeństwo ma się rozpaść, niech się rozpada. Uważam, że
        sklejanie, ratowanie, zmienianie czegoś na siłę nie ma żadnego sensu.
        • horpyna4 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:03
          Jeżeli przypadkiem braliście ślub kościelny, to w tej sytuacji można
          go unieważnić. Facet nie przysięgał szczerze, potwierdził to
          przecież rozmowie z kochanką.
          • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:05
            słucham??? W jakiej rozmowie...?
            Chyba pomyliłaś wątek...;)
        • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:07
          Wiesz... może i masz rację... Skoro postawiłaś sprawę tak, jak mówisz, a facet
          nic nie zmienił, to chyba nie ma czego ratować, na siłę. Pozostaje tylko mieć
          nadzieję, że sam to zauważy i się opamięta. Wiem, że takie przypadki się
          zdarzają, więc życzę Ci, żeby u Ciebie też tak było. Sama w tej chwili mam
          zbliżony problem, tzn. facet pożyczył mi swój telefon, nie zablokowałam go w
          torebce i mi wszedł do jego wiadomości... Jego przyjaciółka wysyła mu buziaczki,
          nazywa aniołkiem, życzy dobrej nocki... niby wygląda to niewinnie (znają się od
          lat i ona tak zawsze gada) i jestem pewna, że nic między nimi nie ma, ale nie
          daje mi to spokoju i tak.
          • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:09
            Facet coś zmienił - rzadsze kontakty z nią, więcej uwagi poświęcane
            mnie. Tyle że dla mnie to mało. Może chciałabym za dużo, on przecież
            ewidentnie się stara...?
            Mój problem wynika w dużej mierze z tego, że to nie jest
            przyjaciółka od lat, tylko kilkumiesięczna znajomość...
            • alpepe Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:14
              a ja pytam: po co mężowi przyjaciółka? Co jest takiego, o czym on musi rozmawiać
              z nią?
              Sorry, nie czytałam twojego poprzedniego wątku, ale podejrzewam, że to nie
              kumpela od motorów, czy wędek.
              • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:16
                On twierdzi, że to taki ktoś do pogadania, głównie o pierdołach...
                Ja też nie wiem, po co mu to. Ja takiej potrzeby nie odczuwam i
                dlatego trudno jest mi się z tym pogodzić. Ale cóż, ludzie są różni,
                prawda?
                • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:22
                  Widocznie nie dajesz mu tego, co daje mu ona... jeśli rzeczywiście jest do
                  pogadania o pierdołach - pierdoły się skończą, przyjaźń razem z nimi. Chyba, że
                  się to inaczej rozwinie, bo to też jest możliwe... Wiesz... Mój facet był przez
                  długie lata takim moim przyjacielem od pierdół i poważnych rozmów, od wsparcia w
                  trudnych chwilach. Po jakims czasie się to rozwinęło. Oboje mamy różnych
                  znajomych, ale mi on stanowczo wystarcza, ja jemu też, nie mamy innych
                  przyjaciół, z którymi byśmy gadali codziennie o pierdołach. Bo na takie tematy
                  rozmawiamy razem:)
                  Spróbuj z nim porozmawiać na takie luźne tematy, nie tylko co u Ciebie w pracy...
                  Myslę, że ta jego potrzeba może wynikać z braku właśnie takich rozmów między
                  wami...
                  • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:25
                    Taaaa, wydawało mi się, że rozmawiamy o wszystkim :(
                    Mój mąż również jest efektem wcześniejszej, niezobowiązującej
                    przyjaźni - ot, lubiliśmy sobie po prostu pogadać o pierdołach...
                    Mąż twierdzi, że w jego przypadku coś takiego jest nie do
                    pomyślenia. Jestem jego żoną, a żona to żona ;)
                    • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:27
                      Żona to żona? Czyli z żoną pogadać o pierdołach nie można? Czy źle zrozumiałam?
                      • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:32
                        Nie, nie, nie :)
                        Żona to żona znaczy - 'jeżeli ktoś zdecydował się na małżeństwo, to
                        jest to decyzja na całe życie'. Dlatego on twierdzi, że nie powinnam
                        mieć żadnych obaw.
                        To fakt, złe doświadczenia z dzieciństwa (jego rodzice się
                        rozwiedli) sprawiły, że jest zagorzałym orędownikiem trwałości
                        związków małżeńskich ;)
                        • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:38
                          Czyli jak to facet... Nie dopuszcza możliwości, że coś może się stać nie po jego
                          myśli, myśli, że jest bezpieczny (od zakochania się też...). On w takim razie
                          rzeczywiście nie widzi nic złego w tej jego znajomości, ale on jest wewnatrz
                          tego układu. Z boku to inaczej wygląda niestety. Cóż, miejmy nadzieję, że w porę
                          się zorientuje, jeśli coś będzie nie tak. W tej chwli nie możesz już nic za
                          bardzo zrobić, poza tym, że dać tej dziewczynie do zrozumienia, że nie ma czego
                          tu szukać.
                        • alpepe Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:38
                          nie bądź pelikanem i nie łykaj takich głodnych gadek. A dziewczynę najlepiej
                          poznaj, rozmowa we troje nie będzie miała tyle powabu dla twojego męża, co
                          tete-a-tete.
                        • mrowka221 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 15:32
                          Z tym akurat się nie zgadzam. Jeżeli małżeństwo jego rodziców się
                          rozpadło, to tym większa szansa, ze ewentualny rozpad Waszego
                          związku będzie mu łatwiej zaakceptować.
                • jsolt Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:27
                  doloresa napisała:

                  > On twierdzi, że to taki ktoś do pogadania, głównie o pierdołach...
                  > Ja też nie wiem, po co mu to. Ja takiej potrzeby nie odczuwam i
                  > dlatego trudno jest mi się z tym pogodzić. Ale cóż, ludzie są
                  różni,
                  > prawda?

                  prawda, są różni - jedni potrafią być lojalni, zwracać uwagę na
                  uczucia drugiej osoby i nie zaprzestają starań o swój związek, a
                  inni próbuję Ci wmówić, że coś nienormalnego jest normą ...

                  jeżeli nie czujesz się komfortowo, a wręcz jesteś zaniepokojona i
                  zła w sytuacji, którą zgotował Ci mąż twierdzący że wszystko jest
                  OK, to uwierz mi że NIE JEST OK.
                  • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:34
                    Kurczę, tylko czy ja rzeczywiście nie przesadzam...?
                    Czy powinniśmy się podporządkować żądaniom/prośbom drugiej osoby,
                    skoro czujemy, że nie robimy nic złego?
                    On cały czas tak mówi - nie robię nic złego, nie masz się czym
                    przejmować.
                    • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:42
                      Wiesz, dla mnie to brzmi jak mantra, którą on sam sobie wmawia. Nie daj sobie
                      wmówić, że przesadzasz. To jest intuicja, a kobiecej intuicji warto ufać.
                    • jsolt Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:43
                      doloresa napisała:

                      > Kurczę, tylko czy ja rzeczywiście nie przesadzam...?
                      > Czy powinniśmy się podporządkować żądaniom/prośbom drugiej osoby,
                      > skoro czujemy, że nie robimy nic złego?
                      > On cały czas tak mówi - nie robię nic złego, nie masz się czym
                      > przejmować.

                      zupełnie nie przesadzasz
                      ja nie wiem i ty nie wiesz, co on czuje - więc nie pisz, że on
                      czuje, że nie robi nic złego...
                      on tak mówi, a mówienie nic nie kosztuje, powiedzieć można wszystko.
                      jeżeli czujesz się źle w swoim małżeństwie w związku z pojawieniem
                      się innej kobiety, to jest problem, i jeżeli mąż twoje uczucia
                      bagatelizuje to ma zerowy poziom empatii.
                      ewentualny środek doraźny - znajdź sobie kolegę (bez podtekstów). I
                      nie ukrywaj nowej znajomości przed mężem. Nie żartuję. Nie tyle
                      chodzi o wzbudzenie zazdrości w mężu, ile o oderwanie się przez
                      Ciebie od tej całej sytuacji właśnie poprzez nawiązanie nowych
                      znajmości i delikatną zmianę trybu życia, co sprzyja spojrzeniu
                      świeżym okiem na sytuację.
                      • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:49
                        Kolegów to ja mam nawet kilku ;)
                        Też rozmawiam z nimi na gg itd., tylko że nie tak często!
                        • jsolt Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:54
                          doloresa napisała:

                          > Kolegów to ja mam nawet kilku ;)
                          > Też rozmawiam z nimi na gg itd., tylko że nie tak często!

                          to wyselekcjonuj jednego i zacznij częściej gadać:)
                          • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:56
                            A nie sądzisz, że efekt może być taki, że mąż pomyśli sobie 'to
                            znaczy, że akceptuje i teraz mogę już bez skrępowania'...?
                            • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:07
                              Wtedy po prostu poznasz czego on tak naprawdę chce...
                          • panistrusia Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 13:46
                            A gdzie uczciwość w stosunku do 'wyselekcjonowanego' kolegi?
              • lolyta Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 21:03
                alpepe napisała:

                > a ja pytam: po co mężowi przyjaciółka? Co jest takiego, o czym on musi rozmawiać
                > z nią?

                bym dodala: bez Ciebie?
            • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:17
              Właśnie wiem, dlatego to jest tak niepokojące. W kilka dni (delegacja) nie da
              się aż tak strasznie zaprzyjaźnić (w sensie prawdziwej przyjaźni, bo zauroczyć
              to się jak najbardziej da...), żeby potrzebować stałego kontaktu (gg, sms,
              telefon itp.). Życzenie dobrejnocy w momencie, gdy mąż jest z Tobą, przez obcą
              Tobie osobę jest po prostu bezczelne i w normalnej przyjaźni raczej nie powinno
              mieć miejsca, chyba, że mąz rozmawiał z nią w tym czasie i to była forma na
              pożegnanie. A tak ot, bez żadnego kontekstu, to źle to pachnie.
              Zmienił - dobrze. Jak nie wróci do poprzedniego stanu - zrozumiał. Jak wróci -
              zrobił to chwilowo, żeby Ciebie udobruchać, ale nie zrozumiał, albo ciężko mu
              zerwac znajomość. Wtedy oznacza to, ze źle się dzieje...
              Nie myśl, że chcesz za dużo. Chcesz szczęścia i chcesz czuć się spokojna, a nie
              zaniepokojona i walczyć z myślami. Chcesz dobrze dla swojego małżeństwa. To nie
              jest za dużo. Nie daj sobie tego wmówić. Ale staraj się też docenić, że to
              zmienił. Jeśli zmienił na stałe.
              Trzymaj się:) I spróbuj poznać tą dziewczynę.
              • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:19
                Na poznanie jej zupełnie straciłam już ochotę...Po tylu nieudanych
                próbach :(
                • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:26
                  Do skutku:) Jej o to pewnie chodzi, żeby Ci się odechciało. A jeśli będzie
                  unikać spotkania z Tobą, to będzie to coś oznaczało... A poza tym swoją osobą
                  możesz ją automatycznie wyeliminować z towarzystwa:) Skoro na każdej imprezie
                  bedziesz z mężem, a ona będzie Ciebie unikała... Ale spróbuj ją po prostu
                  poznać, skoro to taka bliska jego przyjaciółka, to może zrób imprezę i zaproś ją
                  do domu razem z innymi znajomymi? Niech pozna Twój grunt i zobaczy, że nie ma co
                  się pakować:) Bo nawety jeśli mąż ma dobre intencje, to jej bym nie wierzyła.
                  Męzczyźni są czasem jak dzieci we mgle:) Kobiety już nie do końca.
                  • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:33
                    Ja po tym jak mnie poprzedni facet zdradził (z koleżanką moją nota bene) to na
                    początku się wściekałam i wiadomo, zwykłe reakcje, ale potem jak poznałam
                    swojego obecnego to mi wszystko przeszło i pomyślałam, ze czas zakopac topór i w
                    zasadzie to jestem jej wdzięczna że mi go odbiła bo dzięki niej nie jestem juz
                    zdradzana, ale mimo, że minął ponad rok czasu to ona twierdzi że "nie może mi
                    podac ręki na zgodę, niesteyty nie teraz, może kiedys i jak chce to moge tego
                    nie rozumiec" o czym zablokowała mnie na klasie (chociaż nie byłam wśród jej
                    znajomych), u niego z profilu mnie usunęła, zablokowała na GG a jak mam napisac
                    do niego smsa to jest taka draka potem że sobie już podarowałam nawet mówienie
                    mu cześc.
                    I o co jej chodzi? To tak samo jak ta jego przyjaciółka. Myślę, że po prostu ma
                    cos na sumieniu i nie umie Ci popatrzec w oczy i tyle.
                    Ja sobie zachowanie tamtej tez tak tłumaczę, nie stac ją na przyznanie się i
                    ciągle stara się grac rolę zwyciężcy ale wie, że przy mnie jej blask zgasnie
                    jako tryumfatorki.
                    I tamta zachwouje się dokładnie tak samo - obawa przed konfrontacją to pospolite
                    zachowanie u winnych.
                  • ab554 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:34
                    Nie przyjdzie.Jestem pewna.Doloreso , czy nie podejrzewasz , ze w ...czwartek
                    chyba , kiedy bylas z jego przyjaciolmi , oni byli razem?To bezczelna siksa i
                    nie spotykaj sie z nia!Tak bedzie lepiej.
                    • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:36
                      Nie byli. Mąż wyjechał z ludźmi, których znam. No już nie
                      przesadzajmy z tym czarnowidztwem. Nie chcę się niepotrzebnie
                      nakręcać
                      • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:43
                        spróbuj z nią na GG pogadac :) Jak on zacznie to usiądź zamiast niego i zapytaj
                        o co jej chodzi.
                        Jeśli oni nie robią nic złego tylko gadają sobie na GG to chyba nie powinien
                        miec problemu żeby Ci pozwolic z nią popisac, zwłaszcza, ze ona "nie może dojśc
                        na spotkanie:...
                        • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:52
                          Na razie jestem na nią zbyt wściekła...Nie wiem, czy bym potrafiła.
                          Wczoraj miałam mozliwość, ale po prostu w środku cała się
                          zagotowałam i nie dałam rady.
                          • lady_t Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:57
                            Na nią? Przecież gdyby mąż nie chciał, to by z nią nie rozmawiał...
                            • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:59
                              Jakoś to tak jest...Męża kocham i chcę mu ufać. Jej nie znam i
                              zwalam na nią całą winę.
                              • lady_t Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:08
                                Właśnie cały problem jest w tym, że usprawiedliwiasz męża, zrzucasz całą winę na
                                jego znajomą, a sama obwiniasz się za brak zaufania.

                                IMHO - wina, jeśli jakaś w ogóle jest, leży po równo po stronie męża i jego
                                przyjaciółki. I nie zdziwiłabym się, gdybyś przez to samoobwinianie nie była
                                wystarczająco stanowcza, a mąż nie brał tych słów na poważnie.

                                Z rozmową z tą "przyjaciółką" na gygy to dobry pomysł. Luźna rozmowa na zwykłe
                                tematy powinna wyjaśnić wiele rzeczy. Poproś męża, niech pozwoli Ci porozmawiać
                                z tą dziewczyną. Najlepiej w trakcie rozmowy, którą on zaczął już prowadzić.
                                Jeśli się zgodzi, to punkt dla niego. Jeśli nie - cóż, widocznie ma coś do
                                ukrycia. Napisz tej dziewczynie, że chciałaś ją poznać, bo lubisz obecnych
                                znajomych męża i nie masz nic przeciwko temu, by krąg waszych wspólnych
                                znajomych się rozszerzył. Jeśli będziesz wystarczająco pewna siebie i pogodna,
                                to dziewczyna, nawet jeśli czuje miętę do Twojego męża, pomyśli, że wasz związek
                                jest tak cudowny i niesamowity, że ona nie ma szans. Podstawowa zasada - żadnych
                                nachalnych pytań, podejrzeń, próśb. Na koniec możesz również zaproponować
                                wspólne wyjście w gronie znajomych. Jeśli się dziewczę napatrzy na to, jak mąż
                                jest Tobą zainteresowany, to odpuści ;)
                                • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:10
                                  Zrozumiano, zanotowano, włączono tryb jak najszybszego wdrożenia w
                                  życie ;)
                                  Dzięki!
                                  • lady_t Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:19
                                    I jeszcze jedno - Twoje obojętne zachowanie na "zaloty" męża to też nie jest
                                    dobry znak. Po pierwsze - wydaje mi się, że Twoje podejrzenia zaczynają źle
                                    wpływać na samą Ciebie. Po drugie - każdy facet potrzebuje odrobiny czułości.
                                    Banalna rada - fryzjer, kosmetyczka, nowy ciuch, niespodzianka w jakimś fajnym
                                    miejscu. Mąż na pewno ma jakieś hobby. Obecnie w kwadrans można załatwić nawet
                                    kurs strzelania z broni maszynowej lub lot myśliwcem :))) Dopieść jego męskie
                                    ego - kilka komplementów, wymownych spojrzeń. Nawet, jeśli to będzie nieco
                                    wyolbrzymiona reakcja, to i tak zadziała cuda. Pozwól mu mówić, nawet jeśli ma
                                    Cię zanudzić na śmierć. Jak jeszcze w trakcie kilka razy powiesz, że uwielbiasz
                                    go słuchać, to zacznie Cię na rękach nosić. Poprawi się między wami, a jeśli mąż
                                    naprawdę coś łączy z dziewczyną to wkrótce przestanie.

                                    I przede wszystkim - uśmiech No. 5 i pewność siebie.

                                    Btw - wpadłam na jeszcze jeden pomysł - może spróbuj czasem odciągnąć go od gygy
                                    proponując wspólne gotowanie, kino, film w domu z toną popcornu albo kąpiel.
                                    Grunt, żeby wyłączył w końcu ten komputer, tak? :))))
                                    • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:24
                                      Wiem, wiem, powinnam byc super żoną, wtedy żadna baba nie będzie nam
                                      straszna :)
                                      uwierz, przez tydzień próbowałam, było super, a skończyło się smsem
                                      od niej w środku nocy i tekstem, że gada z nią na gg w pracy, bo
                                      mnie ma na co dzień. Ręce mi opadły...
                                      Wiem, że muszę znaleźć siłę, ale na razie jestem zmęczona, wściekła
                                      i nieszczęśliwa :((
                                      Co do prób odciągnięcia męża od komputera - próbuję uwolnić go od
                                      tego nałogu od co najmniej dwóch lat ;) Czasem da się namówić na
                                      jakiś film, ale często wychodzi w połowie, zostawia mnie i wraca do
                                      kompa. Gotownaie - brrr, na to się nie złapie. Komputer włącza jak
                                      tylko wejdzie do domu, i tak już zostaje, dopóki nie położy się
                                      spać...
                                      • lady_t Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:30
                                        Wprowadź zwyczaj wyłączania komórek na noc. Ja miałam podobny problem z
                                        telefonami w środku nocy, tyle że od... przyszłej teściowej ;) Prowokowałam
                                        namiętne noce, okraszałam komentarzem, że nie mogę się skupić, bo mam wrażenie,
                                        że ona zaraz zadzwoni. I teraz cud - komórka milczy w nocy jak zaklęta :P

                                        Nie przesadzaj z tą cudowną żoną ;) W końcu lepiej smakuje to, o co się trzeba
                                        trochę postarać :))) Ubierz się bosko i wyjdź ze swoimi znajomymi, albo
                                        zwyczajnie, na zakupy czy do kosmetyczki. Mąż i tak odnotuje tylko dwie rzeczy:
                                        1) wychodzisz, 2) wyglądasz ZA ŁADNIE ;)Trochę zazdrości ze strony męża nie
                                        zaszkodzi. W końcu chodzi o to, by to od Ciebie nie mógł oczu oderwać :)
                                        • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:33
                                          Eeee, mąż na takie rzeczy nie zwraca uwagi ;)
                                          Nie zauważa żadnego nowego ciucha, ani faktu wizyty u fryzjera, u
                                          którego notabene byłam wczoraj. I co? I nic, jak zwykle. To taki typ
                                          po prostu ;)
                                          Bardzo często wychodzę gdzieś bez niego - to nie zrobi na nim
                                          wrażenia. Nie tędy droga...
                                      • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:37
                                        W takim przypadku kup sobie laptopa i gadaj z nim z drugiego pokoju:) , albo
                                        zepsuj ten komputer tak, żeby przez tydzień czy dwa nie mógł go używać, a żeby
                                        nie wiedział co się dzieje i czemu tak:) wtedy zorganizuj mu tak czas, żeby już
                                        do kompa nie wrócił...
                                        a wiesz... mam pewien pomysł... jak będzie kiedyś wieczorem gadał znów przez gg
                                        z nią, to upewnij się czy ma przy sobie komórkę, w drugim pokoju zrób sobie
                                        super seksowną fotkę w nowej bieliźnie i napisz coś w stylu "Czekam na Ciebie
                                        mój Tygrysie" i jak przyjdzie to go przywiąż do łóżka i zajmij się nim najlepiej
                                        jak potrafisz:) Gwarantuję, że bedzie wniebowzięty:) i o kompie zapomni:)
                                  • mallina Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:33
                                    zupelnie nie widze sensu w rozmowie z ta dziewczyna.

                                    lepiej poznac ja calkiem przypadkowo, a jesli nie wyszlo to zostawic tak jak
                                    jest. dazac do kontaktu dajesz jej odczuc, ze jest wazna dla Twojego meza i ze w
                                    Twoich oczach jest zagrozeniem(dla Ciebie, Waszego zwiazku itd)
                                    Twoje zainteresowanie tylko jej bedzie pochlebialo.
                                    poczekaj az to mezowi bedzie zalezalo bys ja poznala..czy znasz dokladnie
                                    wszystkie jego kolezanki?pewnie nie

                                    ta wiec czuje sie wyjatkowa -w koncu nie wiesz co Twoj maz jej opowiada na Twoj
                                    temat -moze kompletnie nic, a moze stanowczo za duzo i proby nawiazania kontaktu
                                    z Twojej strony ja smiesza.

                                    jakos nie wydaje mi sie mozliwe, ze panna poznajac Ciebie czy tez spotykajac sie
                                    z Toba i Twoim mezem rownoczesnie stwierdzi, ze znajomosc z Twoim mezem jest
                                    bezsensu.

                                    uwazam jak dziewczyny w poprzednim Twoim watku, ze maz dosc manipuluje Twoimi
                                    uczuciami. wierze, ze jenak wszystko ulozy sie dla Ciebie pomyslnie.
                                    oczywiscie niech ma przyjacilki,kolezanki tylko, ze nie powinny byc one sprawca
                                    klotni, niedomowien w malzenstwie(czy innym zwiazku).
                                    • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:36
                                      Nie, no jasne, że nie mogę z nią rozmawiać tak, jakby była
                                      najważniejszą osobą z otoczenia męża. Co to, to nie!
                                      No ale jak gadają na gg o pierdołach, to dlaczego się nie
                                      wtrącić...? Z jakimś komentarzem równie pierdołowatym jak cała ich
                                      rozmowa...Może fakt, że się gdzieś czaję w pobliżu sprawi, że
                                      szybciej zniknie z gg...? To już byłby jakiś mały sukcesik ;)
                                      • kaktusica6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:46
                                        Spróbuj robić tak, żeby Twój mąż mówił o Tobie... tzn. w stylu "A moja żona
                                        powiedziała, że ten film jest głupi", "ostatnio byłem z żoną w tym klubie i było
                                        super", "żona opowiedziała mi taki kawał..." itp. Żeby wiedziała, ze jesteś
                                        ważna w jego zyciu:) Albo jak bedą rozmawiać, to wtracaj mu nad uchem swoje 3
                                        grosze i powiedz coś w stylu "napisz jej, ze też tak uważam" itp.:) Niech będzie
                                        Cię pełno. I pogadaj z nią, to jest dobry pomysł:)
                                    • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:41
                                      mallina napisała:


                                      > ta wiec czuje sie wyjatkowa -w koncu nie wiesz co Twoj maz jej opowiada na Twoj
                                      > temat -moze kompletnie nic, a moze stanowczo za duzo i proby nawiazania kontakt
                                      > u
                                      > z Twojej strony ja smiesza.

                                      nie zgadzam się z Tobą, nawet jak czuje się "wyjątkowa" to wyjątkowo bezczelna i
                                      upierdliwa i to nie jest powód do dumy dla żadnej kobiety, bo po prostu jest
                                      nachalna i sie zwyczajnie narzuca jakby szukała klienta.
                                      Uważam że kobieta też powinna zawalczyc o swoje i jasno dac do zrozumienia gdzie
                                      jest czyjeś miejsce. Odrobina asertywności nikomu nie zaszkodziła..
                                • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 12:16
                                  Otóż to Lady, brawo :))
                                  Dokładnie to miałam na myśli
                                  poza tym pisząc możesz ukryc emocje, nie bedzie słychac ewentualnie drżenia
                                  głosu ani złości, mimika Twojej twarzy też zostanie w ukryciu :) I faktycznie
                                  zobaczysz reakcję męża jak poprosisz o umożliwienie pisania.
                                  Ja miałam taką sytuację, że mój obecny jak wrócił do kraju, to odezwali się do
                                  niego na GG starzy znajomi. Miedzy innymi koleżanki.
                                  Takie sobie rozmówki co u Ciebie fajnie że wróciłes a jedna napisała do niego
                                  "misu". Jak to zobaczyłam - domyslacie się co było :)
                                  Nie odmówiłam sobie pogadac z nią na GG osobiscie. I jak sie to skończyło? Do
                                  dzis sobie piszemy na GG różne rozmówki, co u niej, co u mnie, jak dzieciaki i
                                  takie tam bo wszystko zostało wczesniej wyjaśnione. Po prostu mój facet jest
                                  "słusznych rozmiarów" i po prostu tak do niego mówili - misiek. Ale nie było w
                                  tym nic złego.
                                  W każdym razie na początku ją zaatakowałam- broniłam swojego terytorium :)
                                  Ale dogadałysmy się i jeden problem z głowy.
                                  A Ty nadal się męczysz bidulko a to co Lady napisała
                                  "Napisz tej dziewczynie, że chciałaś ją poznać, bo lubisz obecnych
                                  > znajomych męża i nie masz nic przeciwko temu, by krąg waszych wspólnych
                                  > znajomych się rozszerzył. Jeśli będziesz wystarczająco pewna siebie i pogodna,
                                  > to dziewczyna, nawet jeśli czuje miętę do Twojego męża, pomyśli, że wasz związe
                                  > k
                                  > jest tak cudowny i niesamowity, że ona nie ma szans. Podstawowa zasada - żadnyc
                                  > h
                                  > nachalnych pytań, podejrzeń, próśb" to jest złota porada :))
                      • karin_d Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 11:50
                        Słowa które mówi Twój mąż są dokładnie takie same jak mówił mój
                        Wszystko to samo :))) Aż jestem zdziwiona
                        Tak właśnie mydlił mi oczy zanim nie odkryłam że od kilku miesięcy robi mnie w balona z inną tyle że starszą
    • figgin1 rozwiedz sie 29.01.08, 12:50
      szkoda twojego meza na taka babe.
      • doloresa Re: rozwiedz sie 29.01.08, 12:52
        Masz coś do mnie|? To wal, chętnie posłucham...
        • alpepe Re: rozwiedz sie 29.01.08, 12:53
          ona tak zawsze, nie przejmuj się nią.
        • figgin1 Re: rozwiedz sie 29.01.08, 16:09
          tak, do wszystkich idiotow plci obojga, ktorym sie wydaje ze ideal zwiazku to
          wiezienie.
          • muck Re: rozwiedz sie 29.01.08, 16:15
            Figgin - ani nie więzienie - jak piszesz, ani nie totalna wolność -
            jak u męża Autorki.

            Polacy niestety mają skłonności do popadania w skrajności: albo
            białe, albo czarne.

            A istnieje jeszcze cała masa barw pomiędzy białym i czarnym.


            Nie może być w związku więzienia, tak jak nie może być całkowitej
            wolności.
            • figgin1 Re: rozwiedz sie 29.01.08, 17:22
              no tak, rozmowa na gg z kumpela to taka wolnosc ze oszalec mozna
              • female.psycho Figgin, 30.01.08, 09:54
                figgin1 napisała:

                > no tak, rozmowa na gg z kumpela to taka wolnosc ze oszalec mozna

                Jak rozumiem, Figgin, Twój facet może dostawać o 23.00 smsy "dobrej nocy" od swoich koleżanek? Może odwozić je późną nocą do domu? Daj do siebie kontakt, może mogłabym się z Twoim facetem zaprzyjaźnić? Dobrze mieć takiego gościa pod ręką co to i odwiezie po nocy do domu i niezaspokojone potrzeby emocjonalne spełni:)
                • figgin1 Re: Figgin, 30.01.08, 13:39
                  Jasne, może. Ewentualną znajomością nie zawracaj sobie głowy, on nie lubi
                  wszystkich kobiet jak leci. Takimi, dla których normalne jest zabranianie
                  "dostawania smsów 0 23" nie zawraca sobie głowy.
                  • female.psycho Re: Figgin, 30.01.08, 14:48
                    figgin1 napisała:

                    > Jasne, może. Ewentualną znajomością nie zawracaj sobie głowy, on nie lubi
                    > wszystkich kobiet jak leci. Takimi, dla których normalne jest zabranianie
                    > "dostawania smsów 0 23" nie zawraca sobie głowy.

                    Oj, chyba Ci się trochę poplątało:) Wiesz - dla przyjaciół kwestia zazdrości to rzecz drugorzędna. Tak się składa, że jestem seksowną blondyną z dużym biustem i długimi nogami. Myślę, że ten mój mały defekt - domniemane zabranianie mojemu facetowi smsów o 23 od nieznajomych kobiet - nie będzie miał większego znaczenia dla naszej (mojej i Twojego męża) przyjaźni. W końcu to nie o niego będę zazdrosna:)
                    • figgin1 Re: Figgin, 30.01.08, 15:10
                      Spoko, bierz go sobie :)) Uprzedzam jednak, on nie lubi głupich kobiet. A panny
                      ograniczające swoich facetów ma właśnie za idiotki. Biuściaste blondi? No, że
                      zrobiłby wyjątej i obfotografowałby cię. Zdjęcia kobietom robi bez względu na
                      walory ducha. Zainteresowana? Może nawet coś zarobisz?
                      • female.psycho Re: Figgin, 01.02.08, 10:14
                        figgin1 napisała:

                        > Spoko, bierz go sobie :))

                        Kochanie, dziękuję, ale nie mam ochoty na Twojego faceta:) Droczę się z Tobą, ponieważ kompletnie nie rozumiesz uczuć Dolores, a to one są w jej sprawie najważniejsze. Ty i Twój facet możecie sobie nawet urządzać orgie co tydzień i dopóki oboje się z tym dobrze czujecie wszystko jest w porządku. Tylko, że problem ma Doleres, a nie Ty. Nie mów jej więc co powinna czuć, bo dopóki ona cierpi - żadna krytyka ostrej i wyzwolonej Figgin nic jej nie pomoże.

                        > Zdjęcia kobietom robi bez względu na walory ducha.

                        To kiepskie zdjęcia muszą być. Raczej się nie zarobi. Twarz modelki tęskniącej za inteligencją nadaje się najwyżej do kalendarza za 3 zł., albo do krzyżówek.
                        • trusia29 Re: Figgin, 01.02.08, 21:35
                          Ja też nie rozumiem uczuć Dolores... Uwazam, ze przesadzacie
                          dziewczyny i jeszcze podkrecacie w niej stres.
                          • qqryqqq Mylicie przyczyne ze skutkiem 25.02.08, 02:56
                            trusia29 napisała:

                            > Ja też nie rozumiem uczuć Dolores... Uwazam, ze przesadzacie
                            > dziewczyny i jeszcze podkrecacie w niej stres.

                            No, ja tez, choc potrafie sobie to wyobrazic. Wszystkie walkuja to tak, jakby znajomosc ta miala na celu zmiane partnerki. Byc moze nie ma, ale co jesli ma?
                            Przyjmijmy tak na moment. Jesli partner szuka nowej znajomosci w celu zmiany partnerki, to znaczy ze JUZ ma powod. Przeciez kiedys ja wybral, wzial slub, a mogl przeciez wybrac jakas inna, nie? Skor wybral akurat ja, to musial miec powod. Jesli ten powod zniknal i zaden inny go nie zastapil, to jest absolutnie naturalne ze szuka kogos nowego! I wcale nie musi byc swinia, draniem, itp! Jesli tak sie dzieje, to trzeba znalezc co jest tym brakujacym elementem i zapchac dziure, a problem zniknie.
                            Wedlug tego, co juz zostalo powiedziane, ON nigdy nie robil wyrzutow o znajomosci, wiec raczej nie zaakceptuje smyczy. Uwazam, ze proba zablokowania znajomosci moze go jedynnie przekonac, ze istniejacy zwiazek mu nie pasuje i nawet gdyby o tym jeszcze nie myslal, moze go pchnac do zmiany, takze na jakas inna. Ludzie nie zmieniaja partnerow bo jest okazja, tylko bo tego chca. No, a co by bylo gdyby go jednak w te smycz ubrac? To moze nawet opoznic odejscie na dlugo, tylko ktora z Was chce miec obok faceta, ktory was juz nie kocha, a jest jedynie dlatego, ze nie wie jak sie z tej smyczy zerwac? Co on wowczas Wam moze zaoferowac? Zdrade przy pierwszej okazji?
                            Nie, darujcie sobie, partner musi chciec z Wami byc, a nie byc trzymany. I wiecie co? Bo to sztuka zachowywac sie codziennie jak to by byla druga randka, a nie trzydziestoletnie malzenstwo. Po slubie niestety czesto zaczyna sie myslenie, ze ON do mnie nalezy, warto pamietac, ze moze odejsc kiedy zechce i ze aby zostal, codziennie musi miec ku temu powod!
                            • muck Finezjaaaa 25.02.08, 08:59
                              napisałaś, że z perspektywy czasu wiesz, jakie błędy popełniłaś.
                              Czy możesz napisać jakie? Pomoze to i mnie , i autorce i pewnie
                              innym kobietom, które czytają.

                              Doloresa, odezwij się i powiedz, jak sytuacja.
                              • doloresa Re: Finezjaaaa 25.02.08, 09:35
                                Dobra, dziewczyny, napiszę, co dalej, ale nowego wątku już nie
                                założę ;)
                                Otóż w końcu udało mi się poznać przyczynę moich problemów - w końcu
                                pojawiła się na jednej z imprez. Jakie wrażenia? Właściwie
                                nijakie...Ja siedziałam po jednej stronie stołu, mąż po drugiej, ona
                                po trzeciej. Zamieniłam z nią parę słów, tak lajtowo. Nie wydawała
                                się moją obecnością ani oszołomiona, ani zawstydzona, ani
                                skrępowana. Była normalna, jak na mój gust. Mój mąż też zachowywał
                                się tak jak zwykle, poza tym, że pewnie gdyby mnie nie było, to
                                rozmawiałby z nią więcej niż wtedy. Wieczór był udany, wróciliśmy z
                                mężem wcześnie do domu, reszta - łącznie z nią - została bawić się
                                dalej. To wszystko za mało, żeby wyciągać jakieś wnioski.
                                Ważne jest dla mnie to, że moje małżeństwo przeżywa teraz bardzo
                                szczęśliwe chwile. Jakoś przez te ostatnie kłopoty staliśmy się dla
                                siebie nawzajem lepsi. Co będzie dalej - czas pokaże.
                                • sunshinegirl2008 Doloresa... 25.02.08, 09:52
                                  - trzymam za Ciebie kciuki! I to bardzo bardzo mocno:)
                                  A sama...chyba muszę się też jakoś poukładać. Po ostatnich akcjach bylej mojego
                                  faceta - zdjęciach na walentynki - uciekłam na weekend przewietrzyć głowę do
                                  przyjaciółki. Czy pomogło? Nie.
                                  Wróciłam. Kolacja była na stole, świeczki, wanna pełna wody i...on -
                                  uśmiechnięty, jakby chciał powiedzieć "widzisz dziewczynko, wszystko jest po
                                  staremu".
                                  Ale nie jest.
                                  Bo wiem, że nie umiem dać sobie rady z jej wiecznie narzucającą się osobą i ty,
                                  że w "imię starej przyjaźni" pozwala na takie "gołe" akcje wysyłane sms-em...
                                  Pisałam Ci, że się nie przyznam, że widziałam.
                                  I pewnie się ne przyznam.
                                  I chcociaz czasami bierze mnie jakaś skrajnie boląca chęć zemsty - nic nie
                                  robię...Po prostu pewnego dnia, kiedy będzie tego za dużo spakuję walizkę...
                                  Ale za Ciebie mocno trzymam kciuki.
                                  • doloresa Re: Doloresa... 25.02.08, 10:39
                                    A ja trzymam kciuki za Ciebie :)
                                    Słuchaj, ja myślę, że jednak powinnaś mu powiedzieć, bo się
                                    zadręczysz na śmierć...
                                    Przeproś, że szperałaś mu w telefonie, obiecaj, że się to więcej nie
                                    powtórzy i poproś, żeby pomógł Ci jakoś sobie z tą wiedzą poradzić.
                                    Może będzie dobrze...
                                    Pozdrawiam!
                        • figgin1 Re: Figgin, 04.02.08, 12:33
                          > figgin1 napisała:

                          Ty i Twój facet możecie sobie nawet urządzać orgie

                          Tak, od własnego życia prywatnego do orggi już jeden, malutki kroczek...

                          Nie mów jej więc co powinna czuć, bo dopóki ona cierpi - ż
                          > adna krytyka ostrej i wyzwolonej Figgin nic jej nie pomoże

                          Ależ ja jej nie mówię żeby zaakceptowała sytuację. Wrecz przeciwnie, napisałam
                          żeby sie rozwiodła. Nie cierpię zazdrośników i szkoda mi tego biedaka dla takiej
                          głupiej baby.

                          >
                          > To kiepskie zdjęcia muszą być. Raczej się nie zarobi. Twarz modelki tęskniącej
                          > za inteligencją nadaje się najwyżej do kalendarza za 3 zł., albo do krzyżówek.

                          Pogadamy jak nauczysz się czegoś o fotografii :) Jedyna cecha charakteru jaka
                          modelce jest potrzebna to narcyzm.
                          • female.psycho Re: Figgin, 04.02.08, 12:58
                            figgin1 napisała:

                            > Tak, od własnego życia prywatnego do orggi już jeden, malutki kroczek...

                            Oj, wyczuwam dezaprobatę dla orgii:) A co, jeśli dla kogoś orgia to właśnie własne życie prywatne? Skrytykujesz? Zabronisz? Uznasz za niemoralne? Gdyby Doloresa cierpiała, bo jej mąż chce urządzać orgie co tydzień - napisałabym do niej to samo, jak teraz - żeby szanowała swoje uczucia i wiedziała czego chce. Gdyby Doloresa chciała urządzać orgie, a jej mąż cierpiałby z tego powodu - radziłabym jej zastanowić się, na ile orgie są dla niej ważne i jeśli ważniejsze, niż mąż to może powinna od niego odejść.

                            > Nie cierpię zazdrośników i szkoda mi tego biedaka dla takiej
                            > głupiej baby.

                            Acha. To ciekawe.

                            > Pogadamy jak nauczysz się czegoś o fotografii :) Jedyna cecha charakteru jaka
                            > modelce jest potrzebna to narcyzm.

                            Nie interesuje mnie fotografia, więc pewnie nie będziemy miały okazji pogadać, ale ciekawa uwaga.
                            • figgin1 Re: Figgin, 04.02.08, 14:27
                              female.psycho napisała:
                              > Oj, wyczuwam dezaprobatę dla orgii:)

                              Źle wyczuwasz :)

                              A co, jeśli dla kogoś orgia to właśnie wła
                              > sne życie prywatne?

                              Czyli hobby, przyjaciele? Jak kto chce..

                              Zabronisz? Uznasz za niemoralne?

                              nie, a czemu tak myslisz?

                              > Nie interesuje mnie fotografia, więc pewnie nie będziemy miały okazji pogadać,
                              > ale ciekawa uwaga.

                              Więc się nie wypowiadaj na jej temat.
                              • female.psycho Re: Figgin, 05.02.08, 14:41
                                figgin1 napisała:

                                > Więc się nie wypowiadaj na jej temat.

                                Ja się, Kochanie, wypowiadam na temat Doloresy, bo to o nią tutaj chodzi (o fotografii rzuciłam ledwie luźną uwagę w odpowiedzi na Twoją prowokację). Kwestia orgii natomiast została przywołana w celu uświadomienia Ci pewnych faktów, nie zaś uzyskania informacji na temat Twojego do niej podejścia. Pzdr.
          • tiuia Re: rozwiedz sie 30.01.08, 09:34
            Jest też wielu idiotów płci obojga, którym wydaje się, że związek to czysta
            wolność...
            Dziewczyno zastanów się: samo słowo 'związek' - co też ono może oznaczać?
            • figgin1 Re: rozwiedz sie 30.01.08, 13:41
              tiuia napisała:

              > Jest też wielu idiotów płci obojga, którym wydaje się, że związek to czysta
              > wolność...
              > Dziewczyno zastanów się: samo słowo 'związek' - co też ono może oznaczać?


              Oznacza to, że wszystko co dla siebie robimy robimy dobrowolnie a nie pod
              przymusem. Nie wiem czym jest dla ciebie czysta, bezgraniczna wolność. Jednak
              zapewniam cię, sięga ona dalej niż łaskawe zezwolenie na przyjaciółkę.
              • polcia85 Re: rozwiedz sie 31.01.08, 16:00
                > Oznacza to, że wszystko co dla siebie robimy robimy dobrowolnie a
                nie pod
                > przymusem. Nie wiem czym jest dla ciebie czysta, bezgraniczna
                wolność. Jednak
                > zapewniam cię, sięga ona dalej niż łaskawe zezwolenie na
                przyjaciółkę.

                A czy sięga aż tak daleko, jak bzykanie innych kobiet?
                • figgin1 Re: rozwiedz sie 31.01.08, 17:41
                  Jasne. Wszystko, nawet monogamia jest kwesią wyboru. Bycie ze sobą też jest
                  tylko kwestią wyboru :)
              • tiuia Re: rozwiedz sie 08.02.08, 23:39
                Ty zaczęłaś od więzienia (co jest przegięciem), więc ja po prostu przegięłam w drugą stronę.
    • terpsychora99 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 13:24
      Wiesz, Doloresa, dziewczyny dobrze Ci radzą, pogadaj z tą dziewczyną, badź
      pogodna, wyluzowana itd. Spotkaj się z nią może, zrób imprezę dla znajomych w domu.
      A mężowi zachachmęć komputer i się mocno postaraj, żeby już do niego nie wrócił.
      Ktośtam pisał, żeby zrobić małą awarię. To niezły pomysł:) I organizuj mu
      namiętne wieczory z różnymi atrakcjami, których wcześniej nie było (może
      striptiz, seksowne zdjęcia?). Rozmawiaj z nim dużo i długo na różne tematy,
      zobacz o czym tam gadają na tym gg i się zorientuj na jakie tematy chce
      rozmawiać Twój mąż. Niech na nowo odkryje jaką ma wspaniałą kobietę:)
      I głowa do góry! Co ma być, to bedzie, ale spróbuj zawalczyć:) Tylko, że już nie
      prośbami i zaprzestanie kontaktu, ani groźbami, a sobą. I pokaż tej dziewzcynie,
      gdzie jest jej miejsce:)
      I daj się mu starać! Nie doszukuj się za bardzo ściemy w jego czynach, ale też
      spróbuj być czujna na każde zwiększenie kontaktu.
      • disa Doloresa to nie mała cyrkowa 29.01.08, 13:30
        może ma jeszcze na rzęsach biegac?

        a jemu sie to znudzi i w następnej delegacji znowu sie z kimś ZAPRZYJAŹNI

        Trzeba go odsunąć i pokazać mu, że ona jest atrakcyjna kobietą
        zazdrośc Kochana u mężczyzn to najsilniejsze uczucie w miłości ;]
    • disa Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:28
      Jeśli to TAKA PRZYJACIÓŁKA powinien Ci ją przedstawić już dawno, a najlepiej PO DELEGACJI po prostu zaprosić ja na obiad. Z własnego pomysłu z własnej inicjatywy –przecież nic nie ma na sumieniu więc dlaczego Ty miałabyś jej nie poznać skoro taka fajna?
      Może dlatego, że jest fajna dla niego….

      Ludzie na delegacjach się NIE ZAPRZYJAŹNIAJĄ tam się ROMANSUJE, albo ma sex bez zobowiązań ewentualnie ZAWIERA SIĘ ZNAJOMOŚCI i dopiero po czasie zaprzyjaźnia

      Jeśli Ona wysyła mu sms’y typu „dobranoc” „miłej nocy” to znaczy, że ona o nim myśli=chce uwieść lub uwiodła, a co gorsze On nie zwraca jej uwagi więc mu Se to podoba.

      Jeśli Twój mąż będąc z Tobą poświęca innej Babie czas to znaczy, że nie szanuje Cię i mu na Tobie NIE ZALEŻY

      Jeśli woli spędzać czas z inną Kobietą NIE ZALEŻY MU NA TOBIE

      Jak byłam młodsza z 10lat wstecz :D to mój chłopak jak mantre powtarzał, szerzył wśród znajomych „lepiej kogoś zostawić niż zdradzić” a jak go przyłapałam na zdradzie i zapytałam dlaczego mnie nie zostawił to usłyszałam „bo ja Ciebie kocham i nie wiem czemu to robiłem”
      Pamiętaj.. im więcej o tym gada tym bardziej sam siebie chce przekonać, że to prawda lub zagłuszać ;]

      Bardzo dobrze robisz, że wychodzisz z koleżankami. Znikaj mu z oczy jak najwięcej jak najczęściej i zawsze z koleżankami.

      a i wyślij sobie bukiet kwiatów żeby kurier przyszedł wtedy kiedy jest mąż bez bilecika po prostu same kwiaty i jak je zobaczysz zacznij się śmiać i powiedz „nie no nie wierze”, a na pytanie męża co? Od kogo itd. powiedz „a ostatnio jak siedzieliśmy na piwie powiedziałam, że już dawno nie dostałam kwiatów” ewentualnie kup i twierdz, że KUPIŁAŚ z kamiennym wyrazem twarzy ahahahahaha jak się zapyta po co odpowiedz „no bo tak” ;]
      • effica Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:40
        > a i wyślij sobie bukiet kwiatów żeby kurier przyszedł wtedy kiedy
        jest mąż bez
        > bilecika po prostu same kwiaty i jak je zobaczysz zacznij się
        śmiać i powiedz &
        > #8222;nie no nie wierze”, a na pytanie męża co? Od kogo itd.
        powiedz R
        > 22;a ostatnio jak siedzieliśmy na piwie powiedziałam, że już dawno
        nie dostałam
        > kwiatów” ewentualnie kup i twierdz, że KUPIŁAŚ z kamiennym wyrazem
        twarz
        > y ahahahahaha jak się zapyta po co odpowiedz „no bo tak” ;]

        proste i oczywiste, i chyba przez to takie genialne :D
      • doloresa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:40
        No to po kolei:
        Mąż próbował nas poznać, ale wyszła z tego niezła draka (pisałam
        wcześniej). Wtedy powiedział, że już nie będzie nic robić na siłę.
        Raz próbowaliśmy zaprosić ją na wieczór, ale nie mogła. Kolejny raz -
        nie przyszła na spotkanie...
        Druga sprawa: nie poznali się na delegacji, tylko na konferencji. Po
        takich konferencjach na porządku dziennym są imprezy do białego
        rana. Sama jeżdżę, więc wiem. I można naprawdę spotkać fajnych ludzi.
        Sprawa esemesa rzeczywiście śmierdzi, tu się zgadzam.
        Przez ostatnie dni poświęcał jej czas tlko wtedy, kiedy ja sama
        buszowałam na gg siedząc obok ;)
        Z tymi kwiatami to nie wypali. Już ze dwa razy mi się zdarzyło, że
        po prostu jakiś chłopak na ulicy mi kwiatka podarował, tak bez
        powodu. Wracałam do domu szczęśliwa, nawet wymyślała jakieś
        bajeczki, żeby był zazdrosny ;) A on tylko mówił, że się cieszy, że
        ja się cieszę ;)
        • effica Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:47
          > Z tymi kwiatami to nie wypali. Już ze dwa razy mi się zdarzyło, że
          > po prostu jakiś chłopak na ulicy mi kwiatka podarował, tak bez
          > powodu. Wracałam do domu szczęśliwa, nawet wymyślała jakieś
          > bajeczki, żeby był zazdrosny ;) A on tylko mówił, że się cieszy,
          że
          > ja się cieszę ;)

          ło matko! jakiż on szarmancki i wyrozumialy, no i oczywiście
          kochający bo cieszy sie Twoim szczęściem.Piszę to serio i bez
          podtekstów bo gdybym nie znała Twojej sytuacji to normalnie ideał
          jest. A może rzeczywiście jest?
          • doloresa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:48
            No generalnie jest :)
            On na zazdrość o mnie jest jak gdyby zupełnie uodporniony...Dopóki
            nie będzie miał PRAWDZIWEGO powodu, jak twierdzi.
            I tego samego oczekuje ode mnie. Tyle że ja z nieco innej gliny
            jestem...
            • effica Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:55
              i jest piekielnie inteligentny, i chocbyś nóżkami tupała z
              bezsilności (ja bym pewnie tupała;)) to niewiele chyba 'wytupiesz' a
              tylko nogi zniszczysz... To MUSI wyjśc od niego (to całe zakonczenie
              znajomosci) i chyba niewiele wskórasz. Chyba, że męża przechytrzysz
              i sprawisz, żeby myślał,że to była jego decyzja. A to łatwe nie
              będzie.. Wiesz, duma nie pozwoli zakończyc tego z Twojego powodu bo
              będzie to oznaczało,że miałaś rację
              • doloresa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:58
                Otóż to!!!
                Jasny gwint, lepiej bym tego nie ujęła :))
                Widzę, że chyba miałaś już do czynienia z podobnymi typami...?
                Czyli nie tupać, nie dąsać się, tylko....co? Się uśmiechać i udawać,
                że mi to rybka?
                • effica Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 14:14
                  przykro mi, że Cię rozczaruję i może mnie 'znielubisz';)ale to ja
                  jestem 'tym typem' i piszę ze swojego punktu widzenia, tzn. jestem
                  kobietą ale doskonale wczuwam się w rolę Twojego 'chopa'... No, może
                  niezbyt doskonale bo jeszcze nie potrafię odpowiedziec na pytanie co
                  masz zrobic. Pomyślę i jak coś 'odkryję', coś co na jego miejscu by
                  mnie zmusiło do zaprzestania kontaktów to napewno napiszę. Wiem
                  jedno, nie działaj pochopnie i nie udawaj,ze 'Ciebie to rybka' bo
                  dasz mu zgodę na ta znajomośc i tylko utwierdzisz w przekonaniu,że
                  to co robi jest dobre bo pozwala mu czuc się 'pocieszonym'. Przecież
                  tego właśnie potrzebuje mając zazdrosna i podejrzliwą u boku..
                • pigwaa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 14:18
                  Widzę, że sytuacja się rozwija.
                  Pisałam ci juz i nadal podtrzymuję: żadać zakończenia tej
                  znajomości. Przecież mąż powiedzial, ze to zrobi jeśli andal ci to
                  będzie przeszkadzać. Taki rzeczy trzeba tłasic w zarodku. Wiem, ze
                  to strasznie brzmi ale mówię z doświadczenia. mój były prowadził
                  życie wirtualno-telefoniczne z wieloma przyjaciólkami. Gadał o
                  zaufaniu i o wolności w zwiazku. Dochodziło do tego, ze rozmwiał
                  przez telefon w łazience, zebym nie słyszała. Kiedy poprosiłam go,
                  żeby mi pokazał swoja komórkę-był strach i oburzenie.... Strasznie
                  nawna byłąm a raczej chciałam wierzyć, ze jest taki cudowny i ma po
                  prostu wiele przyjaciółek. Teraz już naiwna nie jestem a mój m. nie
                  ma przede mna tajemnic typu przyjaciólki.
                  Zrób test z komórką: wżartobliwy sposób zapytaj "no pokaż mi te SMS-
                  y, bo zazdrosna baba jestem, uspokój mnie" :)
                  • doloresa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 14:21
                    Od kilku dni żadnych smsów od niej.
                    Jak tylko jakiś sms przychodzi, mój mąż spieszy donieść, kto i w
                    jakiej sprawie.
                    • disa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 14:32
                      o czysci sobie sumienie??
                      JESTEM NIEWINNY JESTEM NIEWINNY TO NIE ONA (ona pisze w godzinach pracy sialalala)
                      • muck Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 14:50
                        Do odzyskiwania archiwum jest sporo programów, znajdziesz w sieci.
                        Ja nie będę Ci szukać, bo jestem w pracy i nie mam na to czasu. To
                        nie jest trudne dla człowieka nawet niezbyt inteligentnego.

                        Mnie się rzuciła w oczy jeszcze inna sprawa, pominieta chyba przez
                        większość tu piszących, a mianowicie całkowity brak zazdrości z jego
                        strony.

                        Twoje kilkudniowe wyjazdy - nieważne czy z szefem mężczyzną, czy
                        sama. Normalny facet denerwowałby się i był chociaż trochę
                        zdzdrosny, nawet jakbyś wyjechała z koleżanką lub sama. A Ty
                        jezdzisz z facetem. A on nic.
                        No i te kwiaty.
                        Mój na przykład od razu by zrobił wywiad od kogo, dlaczego, po co,
                        za co itd.

                        Dla mnie to podejrzane, a nawet bardzo podejrzane.
                        Tym bardziej, że mężczyzni lubią posiadać ( w dosłownym znaczeniu
                        tego słowa) kobietę.
                        Samiec chce mieć kobietę na własność, jak samochód na przykład.
                        Facet nawet po rozwodzie jest zazdrosny bardzo często o partnerów
                        swojej ex.
                        A twój???

                        Jezdzisz z facetem w delegacje. On nic.
                        Wychodzisz sama z domu. On nic.
                        Dostajesz kwiaty. On nic.
                        Masz bliskich kolegów. On nic.

                        Do cholery, to kim on jest? Mężem Twoim w końcu, czy nie?

                        Absolutnie coś mi tu nie gra.
                        • disa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 14:54
                          oo! dobrze piszesz!!!
                          • muck Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 15:05
                            Absolutnie w żadnej obecności męża bym plików nie otwierała.

                            Co ja bym zrobiła na miejscu autorki, podkreślam - JA, nie namawiam,
                            nie radzę, bo kazdy ma prawo do swojego zdania, więc dałabym mu
                            przez jakiś czas odczuć, że nie jestem zazdrosna, że ta panna
                            absolutnie mi nie przeszkadza. Pokazałabym mu, że jestem miła dla
                            niego, udawałabym, że wszystko jest ok, że skoro chce sobie mieć tą
                            przyjaciółeczkę to niech sobie ma.

                            Chodzi o to, żeby osłabić jego czujność. Wtedy on zobaczy, że Ty się
                            z tym pogodziłas i przestanie się pilnować, skupi się na kontaktach
                            z nią, a nie na tym, żeby żona go nie nakryła.

                            I wtedy jak on sobie będzie spokojny o to, że mi już przeszło, w tym
                            czasie obserowałabym ich oboje. Przetrzepanie archiwum w kompie, i
                            samego kompa, może ma gdzieś jej zdjęcia, przetrzepanie komórki.
                            Wszystko, co przyszłoby mi do głowy.A nawet niby przez przypadek
                            przyszłabym na tą ich imprezę jak będą oboje. Zobaczyć jak
                            zareagują. Sposobów jest mnóstwo.
                            Nawet zaaranżowłabym wyjazd, żeby go obserwować.

                            Ale to moje zdanie, ja bym tak postąpiła.

                            Ktoś napisał, że śledzenie poniżej godnosci. Nie zgadzam się.
                            Poniżej godności to jest to, co Autorka właśnie robi. Awantury,
                            podejrzewanie go, mówienie, że się zle czuje kiedy on się kontaktuje
                            z przyjaciółką, że jej to przeszkadza.

                            Ja na miejscu Autorki nie dawałabym się wodzić za nos. Załatwiłabym
                            sprawę raz a dobrze. I to szybciutko, kiedy może jeszcze nie jest za
                            pózno.

                            Ale ja mam taki chrakter, że u mnie musi być wszystko rozwiązane od
                            razu, żadnych podejrzeń, poniżania się i błagania faceta żeby się z
                            inną nie kontaktował.

                            Krótkie cięcie i już.
                        • doloresa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 15:12
                          No cóż, a ja go akurat za to szanuję.
                          To super uczucie, kiedy ktoś Ci tak ufa...
                          Jak do tej pory nie miał najmniejszych RZECZYWISTYCH powodów do
                          zazdrości.
                          • muck Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 15:20
                            No widzisz, tu się różnimy.
                            Ty szanujesz męża za brak zazdrości, a ja szanuję swojego za tą
                            odrobinę zazdrości i zainteresowanie.
                            Za to że wiem, że na mnie czeka, że dopytuje się gdzie jestem i z
                            kim kiedy mnie długo nie ma. Że interesują go moje znajomości z
                            kolegami. Ze jest taki zabawnie zazdrosny jak przychodzę do domu z
                            kwiatkami. Że niby udaje, że ne jest, ale dopytuje się od kogo
                            dostałam. To jest fajne i potrzebne w związku. Bo czuję, że go
                            interesuję.

                            A wiem co piszę, bo jestem już 16 lat po ślubie i wiem, z mojego
                            doświadczenia, że tak jak jest u Ciebie, nie powinno być. I to
                            jeszcze w młodym małżeństwie. Bo chyba maci dopiero 5 letni staż,
                            jak gdzieś przeczytałam.

                            To co będzie pózniej?
                            • muck Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 15:25
                              Nie chcę Cię straszyć, bo może to tak zabrzmiało w moich poprzednich
                              wypowiedziach. Chodzi mi o to, że zaufanie trzeba mieć, ale jeszcze
                              bardziej jest potrzebny zdrowy rozsądek.


                              Ja nie wierzę, a znam mężczyzn i wiele widziałam, że nic ich nie
                              łączy. Po prostu nie wierzę, za dobrze znam życie i mężczyzn. I
                              kobiety też znam, i wiem jak wyrachowane niektóre potrafią być, żeby
                              zdobyć to co chcą.

                              Życzę Ci szzczęścia i jak najszybszego rozwiązania sytuacji.
                            • doloresa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 15:26
                              Ależ mój też się dopytuje, gdzie idę albo gdzie byłam!
                              Jak najbardziej interesują go moje znajomości z innymi facetami!
                              Też się dopytuje, skąd dostaję kwiaty!
                              Tyle że on po prostu pyta. Jak mu mówię, że byłam gdzieś z Antkiem -
                              pyta, co tam u niego słychać. Jak mówię, że kwiaty od Mietka - mówi,
                              acha, jakie to miłe ;)
                              • markotka33 Re: Pewnie się powtarzam, ale 01.02.08, 12:33
                                doloresa napisała:

                                > Ależ mój też się dopytuje, gdzie idę albo gdzie byłam!
                                > Jak najbardziej interesują go moje znajomości z innymi facetami!
                                > Też się dopytuje, skąd dostaję kwiaty!
                                > Tyle że on po prostu pyta. Jak mu mówię, że byłam gdzieś z Antkiem -
                                > pyta, co tam u niego słychać. Jak mówię, że kwiaty od Mietka - mówi,
                                > acha, jakie to miłe ;)


                                Ej no to Wy fajna para jesteście :))
                                On ma pryjaciółki ty dostajesz kwiaty od Mietków.... fajne sa takie małżeństwa :))
            • disa Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:58
              Moja bestia tez niby nie zazdrosna, ale jak bukiet się pojawił było
              „co to?”
              kwiatki
              „od kogo”
              od kolegi
              „dlaczego dostałaś?”
              bo jestem fajna
              „acha, ale z jakiej okazji”
              po prostu
              „tak po prostu?”
              Yhym

              koszt bukietu - goździki 14.50 ;] (nie róże bo inne kwiatki w oczach Twojego = MEŻCZYZNA SIE POSTARAŁ )

              I chociaż już są zdechnięte w wazonie :D i pewnie woda się zaśmierdła stoją na stoliku, a on się co jakiś czas gapi na nie…

              Efekt… codziennie jak wraca z pracy zahacza o cukiernie ;]
          • terpsychora99 Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 13:53
            Mam wrażenie, że facet rzeczywiście jest w porządku, ale jak to facet - nie
            należy do tych przewidujących i nie zdaje sobie sprawy co może się rozwinąć z
            takiej przyjaźni. Po prostu pewnie jest nieświadomy... I znając życie pewnie
            nawet nie zauważył, że się zauroczył, albo jest blisko... (czy to delegacja, czy
            konferencja czy coś innego - przyjaźni się nie nawiązuje tak szybko i z takim
            odlotem).
            Życzę powodzenia.
            Te kwiaty to fajny pomysł:) Wielki bukiet pod drzwi to jednak coś innego nić
            kwiatuszek z ulicy:) Spróbuj:)
      • portobello_belle Re: Pewnie się powtarzam, ale 29.01.08, 15:43
        Disa - bingo :)
    • mrsnice Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 13:29
      a ja bym dała sobie czas. Np miesiąc. Nie zwracaj mu uwagi, niech
      robi jak chce. Przez miesiąc postaraj się wyluzować, zadbaj o
      siebie, żyj tak, żeby tobie było dobrze (koleżanki, fryzjer, masaż
      itp). Niech on widzi, że ciebie to przestało interesować. Myślę, że
      sam jak zobaczy, że ma wyluzowaną żonę, to zakończy tamtą znajomość.
      Tego wam życzę, bo widać, że wam zależy na sobie. A to też ważne. Bo
      nie za każdym rogiem można poznać nową miłość.
      • ab554 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 13:49
        przez miesiac , to tamta zdazy zajsc w ciaze.
        • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 13:50
          A niech zachodzi...!
          Jeżeli byłoby z niego takie zioło, to ja nie chciałabym z nim być.
          I tyle.
    • niewierny_facet Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 13:52
      Jako facet nie mam wątpliwości, też bym tak postępował.
      Dla świętego spokoju, albo czasem nękany wyrzutami sumienia, albo żeby Cię
      uspokoić, byś za bardzo nie węszyła, nie podejrzewała - okazałbym jakąś czułość.
      Laskę pewnie mami, że się z Tobą rozwiedzie, że to kwestia czasu, ale na razie
      musi zachować pozory i się nie możesz dowiedzieć.
      Pewnie jej powiedział też, że szalejesz i się boi, że się wyda i że muszą być
      ostrożni - więc jak gdyby nic spędził z Tobą przyjemny weekend i na pokaz gadał
      z laską o neutralnych sprawach.
      Żadne pisanie do laski ani jej poznawanie nic nie da - ani sie nie wygada, ani
      Ci nic nie napisze konkretnego.
      Takie coś może trwać latami i skończy się tak, że albo laska go rzuci,
      zniechęcona czekaniem na wasz rozwód. Albo on ją rzuci, bo mu się znudzi. W oby
      przypadkach masz wtedy duże szanse na chwilę szczerości z jej strony, co ich na
      prawdę łączyło - ale pewnie też nie uwierzysz, wmówisz sobie, albo uwierzysz
      mężowi, że laska jest zazdrosna i opowiada wymyślone historie itd...
      Rada jest prosta i brutalna - wynajmij prywatnego detektywa, on to zrobi
      dyskretnie i profesjonalnie, dostaniesz twarde dowody, które pozwolą Ci
      przeprowadzić rozwód w korzystny dla Ciebie sposób i ułożyć sobie życie na nowo
      ( jeszcze masz czas ).
      Za 5 lat może być za późno...
      • ab554 Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 14:00
        Albo zaaranzuj , ze wyjezdzasz z szefem na pare dni i obserwuj go.
        • disa Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 14:13
          że ona ma sie poniżać i szpiegowac
          LITOŚCI
          • doloresa Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 14:17
            No właśnie.
            Bez jaj.
            To poniżej mojej godności.
        • muck Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 14:21
          Tak sobie czytam, przez przypadek tu weszłam.
          I chociaż nie udzielam się na forach, poradziłabym Ci użyć podstępu,
          albo detektywa, albo powiedz mu, że nie ma Cię przez 2 dni, albo
          pogadaj z nią na gg, tak, żeby nie wiedziała, że to Ty.

          Czytałaś ich rozmowy na gg po powrotach z delegacji???
          Czy wiesz o czym oni wtedy piszą??
          Czy może spędzają wieczory razem.
          Nawet skasowane archiwum da się odzyskać. Dziecko to potrafi.

          Byłam w identycznej sytuacji, tylko, że to ja miałam "przyjaciela".
          A mężowi mówiłam dokładnie to samo, co Twój mąż mówi Tobie.

          Gadaliśmy na gg godzinami. Przy mężu też. Jak był w domu, to były
          niewinne gadki. Dla męża wyglądały niewinnie, a my mieliśmy ustalone
          kody. Potrafiłam się z kolegą umówić na randkę na oczach męża, a mąż
          siedział obok, czytał, co piszę, i nawet nie zdawał sobie sprawy, że
          właśnie umawiam się z facetem na randki.

          A rozmowy,pod nieobecność męża kasowałam z archiwum, zostawiałam
          tylko takie nic nie znaczące, żeby SPECJALNIE przeczytał i zobaczył,
          że piszemy sobie o bzdurach.

          Na Twoim miejscu i biorąc pod uwagę moje doświadczenia
          przetrzepałabym mu kimputer, całe archiwum, zwłaszcza te dni, kiedy
          Cię nie było.

          Potem obserwacja. Musisz tą sprawę eyjaśnić, bo sie zadreczysz.
          Jesli się okaże, że mąż jest w porzadku, to dobrze. Jesli nie, to im
          wcześniej się o tym dowiesz, tym lepiej.
          • doloresa Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 14:24
            A jak odzyskać skasowane archiwum...???
            Już nie jestem dziecko, ale nigdy nie próbowałam i nie mam pojęcia,
            jak to się robi...
            • ukwiecona_en Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 14:48
              Są do tego chyba jakieś programy, wpisz sobie w google, zlbo zaputaj na forum
              komruterowym, na pewno pomogą.
              • ab554 Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 14:53
                Skoro sledzenie jest ponizej Twojej godnosci , zgoda , rozumiem , to moze te
                pliki odtworzysz razem z mezem?W koncu nie ma nic do ukrycia...A jesli tego nie
                potrafi , to moze jakis jego znajomy.
                • ab554 Zdrada , to nie tylko bzykanie. 29.01.08, 15:08
                  Mozna zdradzic oczami , mozna zdradzic blubrajac jakies glupoty o bliskiej
                  osobie , zaniedbujac ja , raniac jej uczucia.Czasami zdradza sie z jakiejs
                  chwilowej fascynacji , ale potem powinien byc obowiazkowo kac.TA fascynacja nie
                  jest chwilowa , a na dodatek nie widac kaca.
            • ukwiecona_en Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 15:02
              No to coś znalazłam:)
              dutkiewicz.mail.waw.pl/gadureader.zip
              www.archiwagg.prv.pl/
              www.komunikatory.org/forum/showthread.php?t=2334
              • doloresa Re: Zdradza Cię, jestem pewien 29.01.08, 15:16
                ooo, dzięki, się może przyda :)
                • niewierny_facet Archiwum gadu-gadu 29.01.08, 15:26
                  Plik archiwum znajdziesz na dysku w lokalizacji:
                  C:\Documents and Settings[nazwa konta w windows]\Gadu-Gadu\Ja
                  Albo zamiast 'Ja' moze byc inna nazwa profilu gadu-gadu np. 'Ja2', albo imie
                  jakie ktos podal, ale najczesciej jest 'Ja'
                  Sam plik nazywa sie: archives.dat
                  W razie problemow, sluze pomoca, mozesz pisac na maila to Ci poradze jak to
                  odzyskac: niewierny_facet@gazeta.pl
                  Hehe w ostatecznosci mozesz mi to nawet podeslac, to sam Ci to odzyskam, no ale
                  mam nadzieje, ze poradzisz sobie sama i rozwiejesz swoje watpliwosci.

                  • muck Re: Archiwum gadu-gadu 29.01.08, 15:34
                    Dobrze, że chociaż pyta. U mnie po kilkunastu latach widać jednak
                    większe zainteresowanie męża mną, niż u was - w tak młodym
                    małżeństwie.

                    Uważam, że to jest dziwne.

                    Nie wiem czy masz warunki, ale jeśli tylko jesteś sama, to odzyskaj
                    skasowane archiwum. I najlepiej skopiuj sobie je gdzieś, żeby nie
                    znalazł, albo wydrukuj. I koniecznie odinstaluj program, którym
                    będziesz to robić. I usuń z pulpitu, z kosza itp. Tak, żeby się nie
                    domyślił niczego. Bo to wzmocni jego czujność.
                    • muck Re: Archiwum gadu-gadu 29.01.08, 15:39
                      Mrówka - zgadzam się w zupełności.
                      Ludzie z rozbitych rodzin bardzo często powielają zachowania
                      rodziców.

                      I właśnie większe prawdopodobieństwo jest, że jemu będzie łatwiej
                      rozbić swoje małżeństwo.
                      A że mówi, że jest inaczej... no cóż, jakoś musi usprawiedliwić
                      zażyłość z przyjaciółką.

                      Mężczyzni lubią mówić nieprawdziwe rzeczy.
                      • kamyk-zielony Re: Archiwum gadu-gadu 29.01.08, 17:41
                        A ja myślę, że Cię nie zdradza. Uległ fascynacji "przyjaciółką", ale nie łudź się, jeżeli nie sięgniesz po radykalne kroki tj. żądanie natychmiastowego i całkowitego zerwania kontaktów z tą kobietą, to już wkrótce z "przyjaciółki od pierdół" stanie się kochanicą i taki będzie finał. Faceci to bubki, jeżeli laska wykazuje nim nadmierne zainteresowanie to utwierdza go w przekonaniu o jego cudowności. Zaczyna porównywać, kombinować, w końcu połechce swoje męskie ego wskakując do jej łóżka. Dla mnie wyjście jedno: zdecydowana interwencja i żadnych kompromisów-walczysz o rodzinę.
                    • zawsze.smutnawa Re: Archiwum gadu-gadu 31.01.08, 12:46
                      a mój Szanowny Mąż ma dwa nr GG i jedno zabezpieczone hasłem, aż się boję
                      pomysleć co tam wypisuje i z kim...
              • qw994 Uwaga, trojan. 29.01.08, 21:31
                > No to coś znalazłam:)
                > dutkiewicz.mail.waw.pl/gadureader.zip
                > www.archiwagg.prv.pl/
                > www.komunikatory.org/forum/showthread.php?t=2334

                Ten drugi link ma trojana.
          • claudel6 Re: Zdradza Cię, jestem pewien 01.02.08, 15:23
            muck: no ale jesli ona sie przyczai, udajac, ze wszystko w porzadku, a potem
            posprawdza mu telefony, maile etc. a tu NIC? jakie to jest dla niej rozwiazanie?
            Twoje rady zakladaja ze on ja zdradza, a ona ma tylko zdobyc dowody. a nie musi
            tak byc. ten facet moze po prostu przyjmowac zaloty tej kobiety. dlatego moim
            zdaniem lepsza jest strategia szczerosci: "nie podoba mi sie to, zle sie z tym
            czuje i jesli moje uczucia szanujesz prosze o zmiane tego stanu rzeczy"
            • muck Re: Zdradza Cię, jestem pewien 01.02.08, 15:30
              Claude, ja nie zakładam, że on ją zdradza, bo po tym, co napisała
              Dolores, widać, że facet zdradza ją.
              Co prawda psychicznie (bo ni ewiadomo czy już ze sobą spali), ale
              zdrada psychiczna chyba jest gorsza od tej fizycznej, przynajmniej
              dla mnie.

              A Dolores przecież z nim rozmawiała na ten temat, to facet
              powiedział, że może z nią zerwać, ALE...i tu był delikatny szantaż.
      • anu-lla Re: Zdradza Cię, jestem pewien 30.01.08, 14:12
        masz racje. mami te drugą laskę rozwodem i tym ze muszą sie
        ukrywac...takie banalne, ale ona w to wierzy. A ty powiedz mi , czy
        on kocha te żone?? bo tej drugiej nie kocha, to wiemy.
        Ale ...dlaczego nie rozwiedzie sie??
        • niewierny_facet Re: Zdradza Cię, jestem pewien 31.01.08, 10:26
          > A ty powiedz mi , czy
          > on kocha te żone?? bo tej drugiej nie kocha, to wiemy.
          > Ale ...dlaczego nie rozwiedzie sie??

          Nie kocha ani jednej ani drugiej.
          Ale do pierwszej jest przyzwyczajony i jednoczesnie jest zbyt leniwy zeby cos
          zmieniac, a druga jest urozmaiceniem, ta ktora da mu to czego nie dostanie od
          pierwszej, czy tez pozwoli mu sie dowartosciowac.
          • anu-lla Re: Zdradza Cię, jestem pewien 04.02.08, 11:50
            Zgadzam sie z tobą. Dzis moge tak samo twierdzic jak ty. Powiedz mi
            jedno . Zonaci czasem mowią rozne rzeczy. Jaka jest wg ciebie
            roznica między takim zonatym, ktory mowi kochance "Kocham was
            obydwie" A taki, ktory twierdzi ze kocha zone ale proponuje romans,
            sex..przyjaźń. Obydwoje twierdza ze kochają zone..... jaka jest
            między nimi roznica. ???? Bo stwierdzilismy ze zdrajca nuie kocha
            zony, wiec???
    • alohomora1 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 22:36
      Proszę nie bądź naiwna moja przyjaciółka przerabiała coś takiego
      była tolencyjna "obudziła się z ręką w nocniku"!!!
      • alohomora1 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 29.01.08, 22:51
        sorki tolerancyjna
    • kotkaaaa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 10:52
      uf, przebrnelam przez wszystkie posty
      kobieto, masz swieta cierpliwosc, sms ski na dobranoc? co jest q...?!
      gdyby tobie jakis facet kazdej nocy potrzebowal powiedziec dobranoc, twoj
      mezulek nie mialby nic przeciwko? juz to widze.

      TO NIE JEST NORMALNE
      moze i mezczyzni sa jak dzieci we mgle, ale predzej w tym wypadku on
      /zakladajac, ze jeszcze cie nie zdradzil w lozku, bo poza nim moim zdaniem to
      juz sie stalo, tzw. zdrada psychiczna/ wmawia sobie, ze to nic zlego i
      rzeczywiscie wtedy uspokaja cie.

      niestety moja droga, musisz na chwile przestac byc dama i powiedziec: co jest do
      cholery? mam sobie znalezc takiego samego przyjaciela od rozmow zebys zrozumial
      osle jeden? skine reka i bede ich miec 7, na kazdy dzien tygodnia innego.

      powinien sam wiedziec, ze robi zle, ale coz...
      • cayenne71 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 11:05
        Bardzo się cieszę, że znalazłam ten wątek. Mam podobną sytuację -
        mój narzeczony też ma świetną koleżankę z pracy. Kiedy mówię mu, że
        nie podobają mi się ich bliskie kontakty, twierdzi, że jestem
        zazdrosna nie wiadomo o co. Nie można nic złego na nią powiedzieć,
        tak ją broni. I zawsze uważa, że to ja robię problem. Wypróbuję
        podane przez was rady, może coś pomoże :(
        • kotkaaaa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 11:10
          jesli masz taka sytuacje jak Doloresa to sie nie ma nad czym
          zastanawiac
          mam bliskiego kolege w pracy, na wszystkich wyjazdach firmowych,
          imprezach trzymamy sie razem, ale mowy nie ma o sms ach na dobranoc,
          gg po pracy itp. dzwonimy do siebie w czasie wolnym od pracy
          wylacznie w waznych kwestiach, a nie po to, zeby sie pomiziac i
          zyczyc sobie slodkich snow. ale my oboje jestesmy w szczesliwych
          zwiazkach i znamy granice przyjazni.
      • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 11:13
        sms na dobranoc był jednorazowy.
        To się już więcej nie powtórzyło, po mojej interwencji
        • nighthrill Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 11:38
          I jak tam, Doloresa, odczytałaś to archiwum, tak jak radzono, czy wolisz dać
          sobie z tym spokój?
          Ja jakiś czas temu odczytałam i żałuję - po pierwsze, postąpiłam nieuczciwie,
          tak jak nie chciałabym, aby ktoś wobec mnie postąpił; po drugie - dowiedziałam
          się rzeczy, które mnie zasmuciły, choć na obecny kształt mojego związku nie mają
          wpływu ( archiwum było tuż sprzed rozpoczęcia naszego zawiązku). Wolałabym nie
          wiedzieć...
          • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 11:40
            Nie odczytałam i do końca tygodnia nie odczytam na pewno, bo
            codziennie do późnej nocy będę poza domem...
            A zabiorę się za to tylko wtedy, jak znowu pojawi się jakiś zgrzyt.
            Jak narazie - od soboty - nic się nie dzieje...
            • duende2 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:18
              Przeczytałam wątek i..... mimo ponad 100 postów nic z niego nie wynika.
              Na początek warto zastanowić się co kieruje ludzi do kontaktowania się na gg.
              Zastanówmy się co nas pcha do częstych kontaktów z tą samą osobą? Czy to nie
              jest czasem zainteresowanie jego osobą? chęć przebywania z nią? dzielenia się
              myślami?. Czy takie zainteresowanie to czasem już nie coś innego niż "znajomość"
              "przyjaźń". Nie rozmawiamy z ludźmi, którzy nas nie interesują (fascynują).
              Rozumiem, że można od czasu do czasu poplotkować "co u Ciebie....". Rozumiem,
              że można w chwilach kryzysów wisieć na słuchawce przyjaciela. Jednak gdy
              zaczynamy codziennie "plotkować" z nowo poznaną osobą to nazwijmy to po imieniu
              - to fascynacja.
              Resztę, proszę przemyśl sama.
              Dopowiem, że ja łykałam takie usprawiedliwienia przez dobrych kilka lat, więc to
              nie jest takie proste i jednoznaczne.
              Nie wiem jaki charakter ma Twój mąż. Czy poza tą kobietą ma również innych
              znajomych, czy też z nimi tak dużo rozmawia. Jeżeli nie, to co wyróżnia ją
              spośród innych znajomych??. Czy mają tyle wspólnych zainteresowań, że spędzanie
              z nią czasu na gg nie rodzi dwuznacznych domysłów??
              Pomyśl o tym
              • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:22
                Tak, mój mąż ma dużo znajomych, z którymi rozmawia na gg.
                Co w tej dzieczynie wyjątkowego? Ano zdaniem mojego męża specyficzne
                poczucie humoru (nie z każdym można się w taki sposób przekomarzać,
                jak oni to robią) i wysoki iloraz inteligencji. Tak, są sprawy, o
                których ze mną nie pogada, bo go nie zrozumiem (specjalistyczne
                tematy).
                On uważa, że to fantastyczna sprawa tak gadać z nowopoznanym
                człowiekiem, jakby się go znało od lat.
                • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:38
                  i Tobie powiedział że z nią tak gada bo ona ma wysoki iloraz
                  inteligencji?????!!!!!!!!
                  Ale chamidło z niego. Przepraszam ale teraz się wkurzyłam, jakby mi tak mąż
                  powiedział to by mnie nie zobaczył przez następny cały tydzień, żeby sobie
                  dobrze przemyślał to co powiedział.
                  I co to znaczy że z Tobą nie można żartowac tak jak z nią??
                  Wiesz co, wybacz Doloresa ale to na prawde bardzo prostackie argumenty...:-/
                  • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:41
                    A czyli rozumiem, jak sie poznali to ona miała wywieszony test na IQ na szyi i
                    stąd zna jego wynik, taka Sharon Stone z niej tak ?? A Twoje IQ to do czego sie
                    wg niego nadaje?? Na ile Ci go wystarczy? Żeby mu uprac skarpetki? Bo
                    najwyraźniej do rozmowy masz go za mało i od tego ma tamtą.
                    Żenada, po prostu żenada.....
                    Doloresa weź Ty tupnij nóżką w końcu....:-/
                  • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:41
                    No, tak powiedział... Tyle że starał się wytłumaczyć jak najlepiej,
                    że to nie chodzi o to, że ze mną nie można żartować, tylko nie można
                    TAK żartować, w pewien specyficzny sposób. I to może jest fakt.
                    Podkreślał, że ona nie jest alternatywą wobec mnie, a jedynie
                    uzupełnieniem.
                    A z tą inteligencją to było tak, że sama o to zapytałam (w sensie,
                    czy ona takla inteligentna jest). A on na to, że inteligencji - w
                    przeciwieństwie do urody - odmówić jej nie można ;)
                    • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:59
                      No ale Cię pocieszył, faktycznie :)))) hi hi hi Ona jest az tak inteligentna że
                      aż ta inteligencja zasłania jej urodę :)))) Buahahahaha
                      • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:05
                        Pocieszył, nie pocieszył, on po prostu jest szalenie bezposredni i
                        na pewno myślał właśnie to, co powiedział. Co nie znaczy oczywiście,
                        że mógł tak zachłysnąć się jej inteligencją, że ma w d.pie, czy jest
                        ładna czy nie.
                • duende2 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:14
                  Hmm... Jeżeli jest taka fajna, dlaczego nie jest Waszą wspólną znajomą. Zwykle
                  tak bywa, że małżeństwa mają wspólnych znajomych - zwłaszcza takie osoby, które
                  są "warte" wprowadzenia do "wspólnego zbioru". Jeżeli chce ją "zatrzymać" dla
                  siebie to coś jest nie tak.
                  A co jeżeli po jakimś czasie uzna, że ona jest bardziej interesująca od Ciebie?
                  O jakim uzupełnieniu mówisz - wybrał Ciebie na żonę. Dla mnie w małżeństwie nie
                  ma miejsca na uzupełnienia. Rozumiem pogaduszki o zainteresowaniach, hobby,
                  nawet specyficzny humor - ale ten ostatni od czasu do czasu. Ale gdy dwoje ludzi
                  decyduje razem tworzyć rodzinę to nie ma miejsca na uzupełnienia. Uzupełnienia
                  to już bigamia ;).
                  Poza tym pomyśl, czy byłabyś w stanie zrezygnować z rzeczy, o której wiesz, że
                  jest nieprzyjemna dla osoby którą kochasz. Myślę, że tak. A w każdym razie
                  kochający się ludzie dążyliby do jakiegoś rozwiązania. Nie można na siłę wciskać
                  swoich pragnień, nie patrząc jak je potraktuje druga strona. Czy w imię tego on
                  nie mógłby "zalegalizować" lub zakończyć tej znajomości.
                  Z doświadczenia wiem, że specyficzny humor ma 50% kobiet - dla faceta, któremu
                  się spodobasz, Twój też będzie specyficzny.
                  Co tu owijać w bawełnę - dobrze się im razem rozmawia, jeżeli chce to zachować
                  dla siebie to chyba nie jest tak jak powinno być
                  • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:19
                    Otóż to, mój mąż od dłuższego czasu próbuje zaaranżować nasze
                    spotkanie. Jak na razie bezskutecznie :(
                    Ale w tym tygodniu powinna się nadarzyć kolejna okazja...Zobaczymy,
                    co z tego wyniknie...
                    • duende2 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:27
                      Ok - w takim razie, może rzeczywiście to wartościowa kobieta. Myślę, że powinnaś
                      poczekać do spotkania. Chyba nie ma lepszego lekarstwa niż poznać tą drugą. Może
                      okazać się, że wyglądało to strasznie tylko z punktu widzenia komunikatora.
                      Trudno mi coś więcej powiedzieć. Myślę, że można wyczuć czy między dwojgiem
                      ludzi coś iskrzy. Nie można tego wyczytać z treści, trzeba spojrzeć w oczy.
                      Powinnaś za wszelką cenę doprowadzić do spotkania - impreza w domu, kino,
                      spacer... .
          • kiddo Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:21
            a czego się dowiedziałaś, przepraszam, że tak spytam z ciekawskości?
            • kiddo Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:31
              to do nighttrill bylo
              • jerii Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 12:54
                Znam niejeden przypadek gdy 'przyjaciółka' męża była tak pięknym
                uzupełnieniem żony, że po pewnym czasie znajomości przez kolejne
                lata nie potrafił zrezygnować z jednej z nich(żony lub kochanki) i
                do dziś chętnie by nie rezygnował dgyby Panie się polubiły ..
                Bo przecież nie ma to jak 'zjeść ciasto i mieć ciasto'.
                • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:04
                  dokładnie, najlepiej żeby zalegalizowali bigamię i pozwalano na tworzenie
                  haremów :)))
                  Wiecie co tu jest tyle tych postów juz że teraz całkiem nie wiem co myslec o
                  instytucji przyjaźni między naszymi mężami a dobrymi koleżankami (co podobno nie
                  istnieje taka czysta przyjaźń między jedną a druga płcią)
                  Poza tym trzeba by też zdefiniowac słowo przyjaźń, bo to że sobie gadają często
                  to nie musi oznaczac przyjaźni. W tym wypadku prawdziwi zaufani i sprawdzeni
                  przyjaciele mogli by czuc się zaszufladkowani i niedocenieni.
                  Ja w pracy też mam super atmosferę i z chłopakami gada sie ekstra, czasem
                  skoczymy grupą na piwo, zdarza się zamienic parę zdan na GG ale żeby to była
                  przyjaźń?.....
                  • mrowka221 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:11
                    Więc może przyjaźń to zbyt wiele powiedziane, raczej dobra znajoma i
                    tyle.
                    Ja mam przyjaciela mężczyznę i nic złego z nim nie planuję.
                    Przyjaźnimy się od kiilku lat, a poznaliśmy się w pracy. Rozmawiamy
                    o wszystkim, do niedawna codziennie (mój obecny facet jest
                    zazdrosny), zwierzamy się sobie itp. Fakt, właściwie się nie
                    spotykamy, kontaktujemy się przez gg i maile i tak to kwitnie:)
                    Więc jednak taka przyjaźń jest możliwa.
                    • mrowka221 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:13
                      A i żeby była jasność, na pewno nie zerwałabym z nim całkowicie
                      znajomości, nie potraktowałabym go tak poprostu.
                      Jestem w stanie ograniczyć kontakt z przyjacielem dla spokoju
                      psychicznego faceta, z którym jestem, ale nie wyprę się przyjaciela,
                      nie tędy droga.
                      • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:23
                        Całe szczęście mój facet uznaje moje znajomości i całkowicie mi ufa a ja nie mam
                        zamiaru tego zaufania sie pozbawiac :)
                        Nawet jak gadam na Gg z kolegą to on przechodząc koło kompa nachyli się nade
                        mną, da mi buziaka w czółko, zapyta z kim pisze i co tam ciekawego i koniec
                        tematu, idzie bawic się z kotem albo umyc naczynia.
                        Strrasznie go kocham że jest taki jaki jest :))
                        • markotka33 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:26
                          A tylko szkoda, że to ja mam jakies problemiki z jego znajomymi ale spoko spoko,
                          za rada niektórych forumowiczów umawiam sie psychologiem i damy radę, bo on mi
                          chce bardzo pomóc, żebym się już nie męczyła, bo nie mam żadnego powodu :))
                          • mrowka221 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:32
                            A dlaczego musicie chodzić do psychologa przez jego znajomych??
              • nighthrill Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 14:47
                Że na początku naszej znajomości, kiedy jeszcze nie było wiadomo "czy tak czy
                nie", mój facet interesował się również jednocześnie inną kobietą i nie mógł się
                zdecydować, którą z nas woli. Zwierzał się z tego koledze na gg.
                A mi wciska teraz kity o wielkim zauroczeniu, jak to wspominamy...oczywiście
                jest ok i ta kobieta w naszym życiu nie istnieje, nie mają kontaktu. Ale
                poczułam się gorzej i w dodatku nie mogę mu powiedzieć, że o tym wiem...
    • myszka23xxx Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 13:32
      to tak własnie jest z facetami , mam to samo, z tym ze ja usłyszałam
      jeszcze na swoj temat rozne rzeczy , porównania do tej drugiej...
      rozeszlismy sie na 3 miesiace teraz jest ok ale znowu go przyłapałam
      na kontaktach z innymi , chociaz on w zywe oczy sie wypiera i to
      jest najgorsze. Oni Nam mowia jedno a robia swoje, dopiero zaczynaja
      myslec jak im sie wszystko wymyka, jak mowisze ze odchodzisz itd...
      u mnie pomoglo ale wcale nie na dlugo i sama nie wiem co robic...
      • mrowka221 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 14:53
        Według mnie wszytskie następne próby nakłonienia męża do ucięcia
        kontaktu z przyjaciółką, dzikie awantury itp. doprowadzą do takiej
        sytuacji, że on poprostu będzie ukrywał te kontakty, żeby uśpić
        Twoją czujność i zapewnić sobie święty spokój. Tak jak teraz, od
        soboty cicha, a przecież nie zerwał z nią kontaktu??
        Moim zdaniem musisz działać mądrze i to ty powinnaś uśpić jego
        czujność, a tamtą poznać i dawać jej wyraźne sygnały, że jesteś
        pewna swej pozycjii się jej nie boisz. Możesz też zrobić mały wywiad
        ze wspólnymi zaufanymi znajomymi, ale uważaj, żeby nie wyszło na
        jaw, że węszyłaś.
        Mam nadzieję, że Twój mąż się opamięta, powodzenia!
        • ab554 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 30.01.08, 18:36
          Jest tam jeden swietny post od faceta , ktorego zona zadzialala w pore i
          skutecznie , ale caly watek tez jest wart przeczytania.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=70635004
          • muck Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 31.01.08, 09:54
            Doloresa, ja to widzę teraz tak, że to on uśpił Twoją czujność.

            Wcześniej pisałam, że ja na Twoim miejscu uśpiłabym jego czujność i
            bacznie obserwowała.

            A teraz on chce pokazać Ci, że nic się nie dzieje, żebyś przestała o
            tym myslec, żeby mógł robić co chce.

            Cwany lis z niego.

            Zrobisz jak uważasz, ale moim zdaniem za dużo w tym wszystkim
            podejrzanych rzeczy.

            Poza tym, skąd wiesz, że się z nią nie kontaktuje? W pracy na
            przykład. To, że przy tobie tego nie robi, to nie oznacza, że w
            ogóle nie robi.


    • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 31.01.08, 10:12
      Hihi, właśnie się dowiedziałam, że panna wyjeżdża na pół roku za
      granicę :))))
      Owszem, będzie pewnie przyjeżdżać do Polski, ale raczej pewnie do
      męża ;)
      Teraz powinno być już dużo łatwiej...
      • niewierny_facet Haha ale blef ;) 31.01.08, 10:22
        Sprytnie to z laska ukartowali :)
        Teraz bedzie sie pewnie urywal na imprezki z kumplami, do kumpla na szachy, albo
        gry na playstation :)) I cos tam jeszcze wymysli ;)
        A ty bedziesz szczesliwa, ze nie spotyka sie z inna...
        Cholera, jakie to proste, a zarazem sprytne, musze kiedys sam wdrozyc w zycie :)
        • markotka33 Re: Haha ale blef ;) 31.01.08, 11:40
          niewierny_facet napisał:

          > Sprytnie to z laska ukartowali :)
          > Teraz bedzie sie pewnie urywal na imprezki z kumplami, do kumpla na szachy, alb
          > o
          > gry na playstation :)) I cos tam jeszcze wymysli ;)
          > A ty bedziesz szczesliwa, ze nie spotyka sie z inna...
          > Cholera, jakie to proste, a zarazem sprytne, musze kiedys sam wdrozyc w zycie :
          > )
          Ja tez uważam że to ściema, tak nagle podjęta decyzja o wyjeździe?? Tyle
          czasu ze soba rozmawiają i tak nagle to spada? A dokąd ten wyjazd? Po co? kiedy
          sie dowiedziała? I co mąż jej pozwala? Właściwie to milion wątpliwości odnośnie
          tego wyjazdu bym miała...
          A miał byc już temat zamknięty nie? :)))
          A może Ty się skumaj z jej mężem co? :))
          • doloresa Re: Haha ale blef ;) 31.01.08, 11:51
            Nie no, wyjazd od dawna planowany, dowiedziałam się od osoby, która
            dziewczynę za granicę posłała (stypendium). Ta informacja jest nagła
            tylko dla mnie ;) Z mężem skumać się nie mogę, bo on baaardzo daleko
            mieszka, nigdy człowieka na oczy nie widziałam...
            Mój mąż pewnie wiedział, ale widocznie nie uznał tej informacji za
            istotną na tyle, aby mi ją przekazać.
            • niewierny_facet Mąż geniusz :) 31.01.08, 12:07
              > Mój mąż pewnie wiedział, ale widocznie nie uznał tej informacji za
              > istotną na tyle, aby mi ją przekazać.

              Twój mąż jest genialny!
              Tak zakombinować, żebyś się dowiedziała z "drugiej ręki", że laska wyjeżdża za
              granicę - prawdziwe mistrzostwo :)
              • doloresa Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 12:09
                Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ona rzeczywiście wyjeżdża,
                nieprawdaż...? :)
                • muck Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 12:24
                  Doloresa, ja pisałam już wyżej, że to, że ona wyjeżdża nie ma
                  większego znaczenia.

                  Po pierwsze, to tylko pół roku, po drugie, na 99% będą się
                  kontaktować, przez gg, skype, smsy. Daleko ona wyjeżdża? Jeśli
                  niedaleko, to pewnie będzie też przyjeżdzać od czasu do czasu i będą
                  się widywać.

                  Sorry Doloresa, ale muszę to napisać - jesteś bardzo naiwna. Też
                  taka byłam, ale jak miałam 19 lat. Teraz mam trzydzieści kilka i 16
                  letni staż małżeński. Znam sie trochę na facetach i kobietach też.

                  Nie wiem dlaczego nie chcesz sprawdzić tego gg, sprowokować go np
                  mówiąc, że wyjeżdżasz i w tym czasie obserwować.

                  Nie rozumiem tego, ja na Twoim miejscu MUSIAŁABYM wiedzieć, czy mój
                  mąż mnie okłamuje. MUSIAŁABYM, bo to przecież moje życie.
                  • doloresa Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 12:51
                    Widzisz, ja może lat trzydziestu kilku jeszcze nie ma (choć niewiele
                    mi brakuje...), ale nie mam też 19. Swoje w życiu przezyłam (zdrady,
                    oszustwa, naiwną wiarę, rozczarownaia, porzucenia itd.), niejedno
                    życie myślę można by tym obrobić ;)
                    Uwierz, że gdybym miała PEWNOŚĆ albo choć GŁĘBOKIE PRZEKONANIE, że
                    mąż mnie oszukuje, to starałabym się działać od razu. Tylko że ja mu
                    ufam. To też nie przyszło od razu, po wszystkich moich przejściach,
                    ale do tej pory zawsze mi udowadniał, że warto wierzyć w jego
                    uczciwość.
                    Ja boję się bardziej tego, że on nie zdaje sobie sprawy, ze coś się
                    święci. Że ta panienka ma na niego ochotę. To z nią raczej
                    chciałabym walczyć, a nie z nim.
                    Ja na razie nie potrafię myśleć tak, jak piszą niektórzy: nie wierz
                    mu, na pewno coś ukrywa, na 100% kręci...No po prostu nie umiem.
                    • markotka33 Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:01
                      doloresa napisała:

                      > Tylko że ja mu
                      > ufam. To też nie przyszło od razu, po wszystkich moich przejściach,
                      > ale do tej pory zawsze mi udowadniał, że warto wierzyć w jego
                      > uczciwość.
                      > Skoro tak to czemu Cie martwi to ich pisanie? Jak mu tak ufasz i wiesz że na
                      to zasługuje to nawet jak bedzie panienka przed nim nago paradowac to nic nie
                      zrobi, prawda?
                      Więc po co te zmartwienia że piszą ze sobą.....
                      Wiesz, tak na prawdę to ja myslę, że wcale aż tak mu nie ufasz jak to nas
                      przekonujesz i w tych Twoich słowach jest sporo potrzeby potwierdzenia, że tak
                      że na pewno tak jest
                      Ale my tego nie zrobimy, raczej jesteśmy jednomyślni, chciałaś naszej opinii,
                      dostałaś ją ale jej nie przyjmujesz do wiadomości.....
                      I jak to mówią w Eurobanku - "co jeszcze możemy dla Ciebie zrobic?".....
                      • muck Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:18
                        Markotka - zgadzam się, też myślę, że ona mu WCALE nie ufa. Bo nie
                        miałaby tylu wątpliwości. Nie bałaby się tej kobiety, nie
                        przeszkadzałoby jej, że mąż się z nią kontaktuje.


                        Doloresa, zrobisz jak uważasz, ja piszę co ja bym zrobiła na Twoim
                        miejscu, nie doradzam.

                        Ja jestem taka, że już od dawna znałabym tą laskę, a sytuację do
                        poznania jej sprowokowałabym sobie już 10 razy, tym bardziej, że
                        piszesz, że laska jest w kręgu waszych znajomych, Twoi znajomi ją
                        znają itd.
                        Nie byłoby dla mnie problemu, żeby coś wymyśleć, żeby tylko ją
                        poznać.

                        Po drugie, jestem taka, że musiałąbym wiedzieć, cz osoba, która
                        jest, a przynajmniej powinna być mi najblizsza, nie oszukuje mnie.
                        Juz dawno miałąbym odzyskane archiwum gg, wydrukowane, i
                        przetrzepałabym mu komputer.

                        Ja lubię wiedzieć, na czym stoję.


                        Ale to jestem JA.
                        Ty, widzę, jesteś inna, bo oprócz narzekania, frustrowania się,
                        wściakania się na męża, nie robisz NIC.

                        Przyglądasz się tylko jak Twój mąż flirtuje (lub romansuje)
                        z "przyjaciółką".

                        Oni zbliżają się do siebie poprzez częste kontakty, rozmowy,
                        spotkania, odwożenie do domu, poznają się nawzajem coraz bardziej
                        opowiadając sobie o swoich problemach, związkach, to powoduje, że ta
                        więz między nimi coraz bardziej się zacieśnia.

                        A Ty stoisz i patrzysz.

                        Zrób coś wreszcie!
                        • markotka33 Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:26
                          Dokładnie, Muck jestem z Tobą.
                          Jego zycie to nie tylko jego zycie ale też i moje, to skąd tajemnice? A jeśłi
                          nie ma tajemnic to chyba możesz przeczytac archiwum i zobaczyc dlaczego ona jest
                          taka wspaniała i co w niej takiego że tyle piszą? Nie możesz chociaz w ten
                          sposób jej poznac, skoro na spotkania ona nie ma czasu?
                          A może bedziesz chciała zaczęrpnąc z niej przykład i cos w sobie zmienic? Nie
                          możesz mu tak zargumentowac chęci poznania ich rozmów??
                          Myslę że Ty się po prostu boisz przeczytac to archiwum i potwierdzic to co od
                          dawna podejrzewasz, stąd założenie przec Ciebie takiego wątku...
                          • doloresa Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:32
                            Czy ja tego wcześniej gdzieś nie pisałam, że raz już sprawdziłam to
                            archiwum...?
                            To było jakiś czas temu. I wtedy nie znalazłam tam zupełnie nic -
                            jakieś gadki o muzyce, niechęci do sprzątania, parę słów o
                            problemach osobistych i sporo ględzenia na tematy 'fachowe', tzn.
                            takie, o których nie mam zielonego pojęcia...
                            Ale mąż regularnie archiwum opróżnia, a poza tym teraz to już prawie
                            w ogóle z nią w domu nie rozmawia. Chciałabym przejrzeć archiwum
                            właściwie po to, żeby zobaczyć, czy to prawda (znaczy, że z nią już
                            nie rozmawia w domu), czy też wykorzystuje np. moment, kiedy
                            wychodzę do sklepu. I pewnie prędzej czy później to zrobię...
                            • dzioucha_z_lasu Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:43
                              Zrób sobie kopię jego archiwum, to łatwe - pliki są zapisywane
                              bodajże w folderze gg archive, jeśli wiesz kiedy kasuje - zapisz
                              wcześniej w jakimś swoim pliku. Będziesz mogła przeczytać kiedy
                              chcesz. Tylko za każdym razem zapisuj pod inną nazwą bo inaczej
                              wykasujesz poprzedni zapis :) Powodzenia.

                              • muck Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:50
                                Regularnie opróznia archiwum???
                                A dlaczego?
                                • doloresa Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:53
                                  Bo tak ma, i zawsze miał :)
                                  Czyści archiwum, czyści pocztę, czyści komputer, zarówno swój, jak i
                                  mój. Jeżeli chodzi o komputery jest zawsze bardzo sumienny i wręcz
                                  pedantyczny ;)
                              • muck Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:51
                                Regularnie opróżnia archiwum???

                                A dlaczego?

                                Nie ma do ciebie zaufania?
                                • doloresa Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:54
                                  Nie sądzę, po prostu uważa to za niepotrzebne zaśmiecanie systemu...
                        • doloresa Re: Mąż geniusz :) 31.01.08, 13:27
                          No dobra, dzisiaj konfrontacja z babką.
                          Potem sie zobaczy.
      • muck Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 31.01.08, 10:38
        Fajnie, że wyjeżdża, ale pół roku to króciutko, a jak będzie uparta,
        to i na gg też będzie z nim codziennie gadać.

        Na twoim miejscu jednak postarałabym się dowiedzieć, co ich łączy.
        Bo co z tego, że wyjezdża, to nie rozwiązuje Twojego problemu. Po
        prostu przez te kilka miesięcy będą się rzadziej widywać. I tyle.
        Ja bym podrążyła sprawę i najważniejsze dla mnie byłoby sprawdzenie
        czy jestem zdradzana.
    • lady_t Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 31.01.08, 10:48
      A jak twój bieżący problem ma się do tego:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=75045926&v=2&s=0
      Masz ostatnio sporo problemów, doloreso :)
      • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 31.01.08, 10:52
        No fakt, ten rok zaczął się kiepsko jak żaden poprzedni :((
        Czy jesteś kolejną osobą, która uważa, że obydwa te wątki się
        wykluczają...???
        Może jestem dziwna, ale w obydwu przypadkach chodzi o dwie zupełnie
        różne sprawy. W bieżącym wątku sprawa dotyczy męża i jego NOWEJ,
        NIEZNANEJ MI znajomej. W drugim - o mojego przyjaciela, który po 5
        latach się na mnie wypiął. Czy naprawdę można to ze sobą porównywać?
        • jzabro Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 31.01.08, 18:06
          Oczywiście że można i dziwię sie że Ty tego nie rozumiesz.
        • claudel6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 31.01.08, 18:10
          no wiec tak: brak zazdrosci to jest moim zdaniem wada a nie zaleta. mnie wscieka
          to, ze moj facet nie okazuje mi zazdrosci i ze ma podobnie zdroworozsadkowe
          podejscie co Twoj maz. i staram sie z tym jego opanowaniem walczyc, bo uwazam,
          ze zazdrosc jest oznaka tego, ze ci na kims zalezy, namietnie zalezy, ze czujesz
          silny terytorializm wobec tej osoby. sama zazdrosc okazuje i rownoczesnie zadam
          bezwzglednej szczerosci, wiec czasem mu sie obrywa niewinnie, ale poki co mamy
          taka umowe i on wie, ze nie moze jej zlamac (to wynik pewnych zdarzen z przeszlosci)
          muck, ktora mowi, ze zalatwialby sprawe natychmiast i jednym cieciem, a
          wczesniej radzi wziecie na wstrzymanie i udawanie, ze cie sprawa nie rusza -
          sama sobie troche zaprzecza. tak, ja sie zgadzam - nie mozna pozwolic rosnac
          takim wrzodom nie ze wzgledu na zagrozenie zdrada, tylko ze wzgledu na Twoje
          samopoczucie.
          moja rada: rozwiazac to szybko i zdecydowanie, i byc twarda i zimna w tej
          kwestii. zmusic go do niczego nie mozesz, ale wystarczy powiedziec, ze taka
          sytuacja sprawia ze czuejsz sie zle. i ze to jest JEGO sprawa, bys sie zle nie
          czula. jesli jest twoim mezem i zamierza nim pozostac.
          tym bardziej, ze z tego co piszesz nie jestes typem paranoicznej zazdrosnicy,
          masz bardzo wysoki poziom zaufania do meza, wiec Twoje obawy musza byc
          uzasadnione i usprawiedliwione, jesli w ogole sie pojawily
          • muck Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 01.02.08, 09:13
            Claudel6 napisałaś:
            "muck, ktora mowi, ze zalatwialby sprawe natychmiast i jednym
            cieciem, a
            > wczesniej radzi wziecie na wstrzymanie i udawanie, ze cie sprawa
            nie rusza -
            > sama sobie troche zaprzecza."

            Więc odpowiadam: jak prawie 80% naszego społeczeństwa masz problemy
            z czytaniem ze zrozumieniem.

            Jakbyś rozumiała czytany tekst, nie napisałabyś w ten sposób.
            • claudel6 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 01.02.08, 12:52
              muck,w ktorym miejscu ja Cie niby nie zrozumialam? piszesz, ze na miejscu
              doloresy najpierw uspilabys jego czujnosc, a dopiero potem przystapila do ataku
              i to podjazdowego - przez sprawdzanie jego komorki, archiwow itd. ja uwazam
              takie jazdy za ponizej poziomu. nie usypialabym zadnej czujnosci, zeby potem z
              'triumfem' rzucic mu dowody w twarz, bo co to za triumf za przeproszeniem?
              dzialalabym natychmiast i otwarcie, zeby temu najgorszemu zapobiec, zanim sie
              stanie, ale pzrede wsyzstkim, zeby nie pozwolic na to, zeby facet nie liczyl sie
              z moimi uczuciami - tu i teraz
              • muck Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 01.02.08, 13:10
                Claudel6, w tej kwestii, że moje jedno zdanie zaprzecza drugiemu.

                Co do tego, która co by zrobiła, to ja napisałam, co JA bym zrobiła
                na miejscu autorki.
                Ty zrobiłabyś coś innego, i OK, każdy ma prawo do swoich poglądów.

                I o to chyba między innymi autorce chodziło - żeby uzyskać różne
                opinie i pomysły na rozwiązanie problemu.

                Piszesz, że to, co ja proponuję, to "jazdy za poniżej poziomu".
                A ja tak nie uważam. Bo jeśli podejrzewam, że ktos mnie oszukuje, to
                sprawdzam to i koniec. I chciałabym wiedzieć, z kim mam do czynienia
                i czy mam dalej żyć z tym człowiekiem.
                Tu nie chodzi o triumf, ale o to, żeby sprawdzić, dowiedzieć się czy
                facet zdradza też fizycznie.

                Bo na razie mamy do czynienia ze zdradą psychiczną. I to bardzo
                zaawansowaną. I jeśli zdrada fizyczna jeszcze nie nastąpiła, to za
                chwilę nastąpi.

                Wg mnie autorka popełniła już do tej pory sporo błędów. Za dużo
                tolerowała, np te teksty, że mąż ją ma na codzień, dlatego musi
                kontaktować się z tamtą.
                No jak ja bym od swojego coś takiego usłyszała, to facet miałby
                ciężko. Bo niby co to ma być! w domu na codzień żonka, a poza domem
                laseczka do umilania dnia? Facet jest po prostu bezczelny.
                Albo to jego chodzenie na imprezy i odwożenie laski po imprezie do
                domu. A kim ona do cholery jest, że on aż tak się angażuje!

                Ja w swoim małżeństwie takich rzeczy nie toleruję, nie wyobrazam
                sobie, żeby mój mąż musiał raz w tygodniu łazić po nocy z jakąś obcą
                babą, i jeszcze ją odwozić. I jeszcze te smsy, gadu-gadu. No u mnie
                to nie do pomyślenia.

                Ale Doloresa zasłania się zaufaniem, a moim zdaniem to naiwność.
                temu facetowi pomyliły się żony.
        • jsolt Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 01.02.08, 12:55
          szczerze mówiąc, w tym waszym małżeństwie straszny tłok jest,
          wszędzie przyjaciółki i przyjaciele.
          do du.py takie małżeństwo.
    • talen7 odpowiedz 01.02.08, 09:53
      mala smutna kur...ka :)
      zdradza Cie przy Tobie a ty nie reagujesz?
      straaaaaaaaszne
      • mrowka221 Re: odpowiedz 01.02.08, 12:26
        Czytam i czytam...i właściwie nie wiem jak jest naprawdę, ale widzę,
        że wszyscy są przekonani, że mąż autorki ją z premedytacją zdradza.
        Może i tak jest, a może nie, ale co biedny chłopina zrobi, to jest
        źle:) Zastanawiam sie więc jak powinien się zachowywać, żeby był w
        porządku, wykluczając oczywiście sytuację, że wogóle nie poiznał
        dziewczyny. Widząc we wszystkim spisek moiżna w ten sposób
        każdego "wmanipulować" we wszystko, nieprawdaż?
        P.S. Fajnie się to czyta:)
        • kiddo Re: odpowiedz 01.02.08, 12:50
          > że wszyscy są przekonani, że mąż autorki ją z premedytacją zdradza.

          a można zdradzać bez premedytacji? :)

          PS. (to juz nie do Mrówki) Czy dobrze zrozumialam, że wczoraj miala byc
          konfrontacja Doloresy z tą dziewczyną?
          • doloresa Re: odpowiedz 01.02.08, 13:28
            Nie przyszła. Pojechała do męża.
            • porzeczkazielona Re: odpowiedz 01.02.08, 14:25
              i nie przyjdzie, uwierz mi ... nie zastanawiają Cię te "zbiegi
              okoliczności", że jak masz ją poznać to ona zaraz nie może przyjść,
              a jak Ciebie nie ma to lata z Twoim mężem po knajpach??? prooooszę
              Cię, po prostu laska nie ma ochoty ani zamiaru Cię poznawać, bo
              trochę jednak słabo jest rwać męża kogoś kogo znasz, co innego
              wyobrażać sobie jaka straszna zołza ta jego żona, rozwlekła i
              zaniedbana i wtedy jakoś leci ...
              • lolyta Re: odpowiedz 02.02.08, 02:10
                porzeczkazielona napisała:

                > i nie przyjdzie, uwierz mi ... nie zastanawiają Cię te "zbiegi
                > okoliczności", że jak masz ją poznać to ona zaraz nie może przyjść,
                > a jak Ciebie nie ma to lata z Twoim mężem po knajpach??? prooooszę
                > Cię, po prostu laska nie ma ochoty ani zamiaru Cię poznawać,

                haha, laska moze nawet nie miec pojecia, ze miala przyjsc sie spotkac:))
    • lady284 Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 02.02.08, 11:09
      1. Drążycie temat nad tym co jest oczywiste.
      2. On nie kończy znajomości, bo młode dziewczyny są niezrównoważone
      emocjonalnie i obawia się, że gdyby ja zakończył ona osobiście
      poinformuje Ciebie Doloresa co i jak i gdzie jej robił...
      3. Nie ma przyjaźni męsko damskiej z młodą dziewczyną.
      4. Nigdy jej nie poznasz bo ona nie ma na to najmniejszej ochoty, a
      Ty dla niej nic nie znaczysz,ją interesuje tylko on.
      5.Facet nie szanuje Ciebie własnej żony utrzymując tą znajomość,
      jednocześnie wskutek strachu przed jej reakcją a i pewnie jemu
      jeszcze klapki z oczu nie opadły.
      6. Zauroczenia się zdarzają - zazwyczaj prowadzą do bliskości
      emocjonalnej i cielesnej. Stawiam na to, że zdarzyło się i byli
      BLISKO ze sobą.

      Sprawa indywidualna dla każdego - sama musisz sobie z tym poradzić.
      Może po prostu powiedz:
      "Wiem, że coś było między wami, może nie kończysz tej znajomości ze
      strachu przed jej reakcją. Może będzie dzwonić do mnie i opowiadać
      różne bzdury ale mam to gdzieś. Zależy mi na Tobie i na nas - Ja Ci
      wybaczam tu i teraz i nie będę o nic pytać - stawiam jeden warunek -
      zakończ to. "

      Od Ciebie zależy czy chcesz ratować związek czy nie i od tego ile to
      będzie trwać.
      • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 04.02.08, 10:24
        Gdyby sprawa była dla mnie oczywista, to nie biłabym się z myślami,
        a już na pewno nie zakładałabym wątku na forum...
        Nie sądzę, że wszystkie młode dziewczyny są niezrównoważone - sama w
        wieku dwudziestu paru lat byłam dosyć rozsądną osóbką ;)
        Uważam, że przyjaźń damsko-męska istnieje, ale jest trudna dla
        partnerów osób będących przyjaciółmi. Najważniejsze, żeby wszyscy
        zaineteresowani się znali, i to w miarę możliwości jak najlepiej. I
        przeciągające się próby unikania mnie ze strony przyjaciółki męża
        będą świadczyć wybitnie na jej niekorzyść.
        Ostatecznie zdecydowałam się napisać do męża list (jakoś łatwiej
        jest mi wyrażać myśli na piśmie...). Moja decyzja - a nie przyszło
        mi to łatwo - jest taka: w obecnym układzie sił nie może mieć
        dobrych stosunków jednoczesnie z nią i ze mną. Poprosiłam o
        zawieszenie/ograniczenie tej znajomości do absolutnego minimum. Nie
        postawiłam sprawy na ostrzu noża. Napisałam, że nie musi zrywać z
        nią kontaktu. Ale nic nie może odbywać się po cichu, za moimi
        plecami.
        Wiem, że część z Was napisze, że on i tak będzie się ukrywał, że to
        dla niego sytuacja idealna, itp. A ja liczę na stopniowe wyciszenie.
        Piłeczka jest teraz po mojej stronie. Wiem, że dużo zależy teraz od
        mojego zachowania - najprostsza recepta na ten problem jest chyba
        taka: bądź dla niego taką żoną, żeby nie potrzebował nikogo innego.
        A nie wieczną roztrzęsioną marudą.
        Na razie jest spokój. Przynajmniej w domu...
        Dzięki za wszelkie próby pomocy.
        Trzymajcie kciuki :)
        • female.psycho Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 04.02.08, 13:33
          doloresa napisała:

          > Wiem, że dużo zależy teraz od mojego zachowania - najprostsza recepta na ten problem jest chyba
          > taka: bądź dla niego taką żoną, żeby nie potrzebował nikogo innego.
          > A nie wieczną roztrzęsioną marudą.

          Doloreso, uważam, że jesteś okrutna dla siebie. Walczysz jak lwica o potrzeby męża, zapominając o sobie. Nie wydaje mi się, byś była chorobliwie zazdrosna, lub zaborcza. Zwyczajnie czujesz się zagrożona, ale wstydzisz się zazdrości. Mąż korzysta z Twojej niepewności i wstydu i w konsekwencji te uczucia zwracają się przeciwko Tobie. To może się dziać poza Waszą świadomością, ale tak to wygląda. Nie walcz ze sobą, tylko pokochaj siebie (to trudne, wiem). Daj sobie to, czego nie daje Ci mąż: pczucie pewności, że wszystko jest ok. Przynajmniej z Tobą.
        • tambourine Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 04.02.08, 14:07
          "Poprosiłam o zawieszenie/ograniczenie tej znajomości do absolutnego
          minimum. "
          Doloreso... dalas mu znak, ze ma sie kryc bo beda klopoty...
          bedziesz widziala to minimum, a on bedzie Ci wdzieczny :)

          Napisałam, że nie musi zrywać z
          > nią kontaktu. Ale nic nie może odbywać się po cichu, za moimi
          > plecami.

          myslisz zyczeniowo a nie praktycznie... on tak to urzadzi zebys
          widziala tylko minimum... albo i nic
          nigdy sie nie przyzna ani on ani ona

          Wiem, że dużo zależy teraz od
          > mojego zachowania - najprostsza recepta na ten problem jest chyba
          > taka: bądź dla niego taką żoną, żeby nie potrzebował nikogo
          innego.
          > A nie wieczną roztrzęsioną marudą.

          tak pierz, gotuj, prasuj... zawsze badz gotowa... to takie
          pociagajace...

          Doloreso napisalam Ci @
          u mnie wszystko wydalo sie w przeciagu tygodnia...






          • doloresa Re: Przyjaciółka mojego męża - ciąg dalszy... 04.02.08, 15:24
            Niech będzie wdzięczny. I ja chcę widzieć minimum. Przynajmniej po
            tym liście wiem, że sytuacja dla niego jest jasna i klarowna - wie,
            że jeżeli zawiedzie, to może pakować walizki. Jeżeli mimo to zechce
            kontynuować tę znajomość, a nawet ją pogłębiać, za moimi plecami, to
            znaczy, że nie jest niczego wart. Zostanie rana, ale nie będę maiła
            problemów z podjęciem decyzji o rozstaniu. Albo wykorzysta tę
            szansę, albo ją zmarnuje.
            Pisząc o swoim zachowaniu nie miałam na myśli prania, gotowania (w
            ogóle nie gotuję w domu) ani prasowania (mąż prasuje sobie sam...).
            gotowa to jestem zawsze, ale tylko na to, na co mam ochotę ;)
            Chodziło mi raczej o odrzucenie takiej aury cierpiącej, zdradzanej,
            płaczącej kobiety - bo to chyba żadnej nie wyszło na dobre.
            Dam tej sytuacji okrzepnąć. Zobaczymy, co z tego będzie.
            • lolyta no rany..... 04.02.08, 20:37
              > tym liście wiem, że sytuacja dla niego jest jasna i klarowna - wie,
              > że jeżeli zawiedzie, to może pakować walizki. Jeżeli mimo to zechce
              > kontynuować tę znajomość,

              ze co? przeciez mu pozwolilas kontynuowac ta znajomosc, wiec mozesz byc pewna,
              ze bedzie.
              I mozesz byc pewna, ze jego definicja "minimum" bedzie inna niz Twoja.

              > Chodziło mi raczej o odrzucenie takiej aury cierpiącej, zdradzanej,
              > płaczącej kobiety - bo to chyba żadnej nie wyszło na dobre.

              znaczy sie co, bedziesz se cierpiec po cichu, byle pan maz tego nie widzial, i
              udawac, ze jest git?
    • tambourine moja historia... 04.02.08, 14:27
      od poczatku czytalam Twoj watek patrzac na te historie jak na
      wiele innych, ktore nie sa moim udzialem
      to sie zmienilo. w niedziele tydzien temu.
      od kilku miesiecy moj maz dostawal smsy, pisal z kims na kompie
      i mimo ze mnie to zaniepokoilo, nie przewidzialam ze mnie zdradza
      dzis wiem ze od ok. pol roku...
      czy moglam sie niepokoic? tak, mial wiele okazji. sam co tydzien
      wychodzil "zabawic sie". myslalam, ze ma do tego prawo.
      w tym czasie ja jak zwykle od kilku lat czulam sie samotna, czulam
      ze zyjemy obok ale myslalam, ze moze tak ma byc...
      wiele razy wyjezdzal sam na weekend... chodzil na silownie itd.
      okazji bylo mnostwo i kilka razy zartem powiedzialam, ze moze ma
      druga rodzine i dziecko, bo czasu mialby na to wystarczajaco duzo...
      dzis wiem, ze spotykal sie z nia...

      mnie pozostala rola samotnej, smutnej kobiety, ktora myslala juz
      wiele razy nie wiadomo dlaczego (a dzis juz wiem) ze nikt nie jest
      na szczescie niesmiertelny, ze moge odejsc stad, bo jest mi tu zle

      i czulam sie tez winna, ze nie czuje szczescia majac obok dobrego
      meza, ktory jedynie nie traktuje mnie jak kobite, a reszta jest
      swietna...

      tydzien temu dostal wiadomosc od niej, zostawil akurat niedaleko
      mnie telefon, przypadek wiec sprawil, ze zobaczylam jej imie i
      nazwisko, sprawdzilam billing, dziesiatki smsow i telefonow...
      zadzwonilam do niej
      jest ode mnie o 5 lat starsza, ma meza, ktory ja dawno odstawil
      i znalazla sobie faceta. mojego. znalazla jego wolny czas i cala
      reszte. wiedziala od poczatku, ze jest zonaty, bo pracuja razem

      czy przyznal sie od razu? nie. ani on ani ona. ona nie chcial ze mna
      rozmawiac, odlozyla sluchawke... a on twierdzil ze to
      smieszna historia, ktora bedzie opowiadal znajomym... ze to
      kolezanka, ze tak sie teraz zyje - setki smsow i ciagly kontakt z
      ludzmi, ze musi miec znajomych... more friends = more fun...
      zliczylam ile razy do mnie napisal, ile razy zadzwonil a ile do
      niej...
      przyznal sie... przyznal tez , ze mial isc w zaparte... ze to nigdy
      nie mialo wyjsc na jaw, zeby mi oszczedzic tego, ze to miala na
      zawsze pozostac tajemnica...
      ze ona jest tylko rozrywka, ze go dowartosciowuje ale ze sama o
      sobie mowi, ze jest szmata...

      jak wygladal weekend? najlepszy od wielu lat, mimo bolu, atakow
      histerii, byla i intymnosc i rozmowy, zapewnienia, ze wszystko
      bedzie dobrze. wszystko jak u ciebie....
      od kilku dni nie ma smsow , rozmow z nia... zakazal jej dzwonienia
      i wysylania smsow... myslał ze jeszcze da sie to bardziej
      kamuflowac, prowadzic tylko w pracy...
      a nawet teraz sie przeciez da? myslisz, ze nie?
      czego chcial najbardziej? zebysmy zostaly przyjaciolkami i wtedy
      byloby fajnie...
      dzis byl z nia koniec. wiem, bo sama to zalatwilam...
      • markotka33 Re: moja historia... 08.02.08, 23:46
        też mnie to interesuje, jak to zakończyłaś? i skąd pewnośc, że definitywnie? Bo
        bo Twoich słowach zabrzmiało to jakbys ją zabiła..albo jego..:)
    • iberia.pl czy i kiedy bedzie czesc 3?n/t 04.02.08, 18:33

      • la_luna25 Re: czy i kiedy bedzie czesc 3?n/t 05.02.08, 18:06
        A jak to załatwiłaś?
        • finezjaaa Re: czy i kiedy bedzie czesc 3?n/t 24.02.08, 21:12
          czytajac ciebie, odnosze wrazenie ze jestesmy dosc podobne. nawet
          facet z charakteru podobnego mialam.
          nigdy nie jest zazdrosny, na kawiaty od innych i jakiekolwiek wyrazy
          zainteresowania reaguje z usmiechem i stoickim spokojem.
          dlugie rozmowy o zaufaniu, wzajemna wolnosc i nie ograniczanie sie.
          moj tez kasowal archiwum i wszystkie smsmy - bo tak mial od zawsze.
          a przynajmniej tak mowil. zaden macho. jego znajomi bardzo go
          lubili. wesoly.

          no i ja, spokojna, zrownowazona, nie robiaca afer ani nie typ
          zazdrosnicy.

          oczywiscie pojawila sie kolezanka. przez rok sie z tym meczlam.
          przez rok zapewnial ze nic a nic nie ejst an rzeczy. gdy niedawno
          zerwalismy przynal sie ze mu sie podoba. =))) tez ze spotkaniem we
          troje ciagle bly klopty i to nie wychodzilo. w koncu doprowadzilam
          do konfrontacji na ulicy. do dzis mysli ze to przypadek.

          jakos nie wierze w przypadek z tymi nieudanymi spotkaniami. jak
          nastepnym razem wyjdzie, po prostu wpadnij tam po godzinie.
          najnajturlniej by to wygladalo gdybys nie przyszla sama a np ze
          swoja przyjaciolka badz siostra. z kims kto swoja obecnoiscia
          uspokoji twoje nerwy i bedzies zmogla na spokojnie bez drzenia rak
          tam byc. najlepiej pojawic sie z zaskoczenia zeby tamta nie byla
          przygotowana. i obserwuj przede wszytskim jego - czy cie obejmuje,
          czy cie caluje na powitanie czule czy lekko gdzies w policzek?
          usmeicha sie do ciebie, jest toba zainteresowany? Czy rozdraznoiny
          zly obojetny?

          Ja z perpektywy czaus wiem jakie bledy popeknilam - dobrze miec duzo
          znajomych. Po pierwsze przez te lata wciagnelabys go do swojej
          paczki znajomych [razem z jego 3-4 kolegami] wiec z zadną piczka w
          ramach spotkan z kolegami by sam nie chodzil :). a dwa moglabys
          kogos wyslac na przespiegi, kogos kogo on nie zna np mowi ci ze
          idzie w sobote do pubu X i wysylasz tam kogos jednoczesnie.

          nie wspominalas nic o dzieciach, jesli masz dobrze platna prace wez
          detektywa i przynajmniej bedziesz wiedziala na czym stoisz. nie boj
          sie prawdy.

          i prosze nie zaslaniaj sie zaufaniem, od miesiaca dreczysz sie na
          forum.
          • nestea1 Re: czy i kiedy bedzie czesc 3?n/t 24.02.08, 23:13
            doprawdy jesli mialabym sie tak zachowywac to wolalabym do konca
            zycia byc sama
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka