Dodaj do ulubionych

Dlaczego kochacie się w żonatych???

06.02.08, 11:51
...i rozbijacie to co ludzie budowali przez tyle lat??
Ja jestem żoną i jestem przerażona, bo wokół panienki bez żadnych
skropułów. Dziewczyny przecież każda z nas chce być szczęśliwa. Ja
jestem...ze swoim mężem. Zdarzają się problemy, ale one są wszędzie.
pokochaliśmy się, pobraliśmy. A tu tyle samotnych kobiet, nie
obchodzi Was to, że facet ma rodzinę?? nie macie serca? Dlaczego
chcecie rozbijać małżeństwa???
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 11:55
      Jak juz zyczanasz pytac to pytaj do konca.. jesli facet nie chce
      romansu to go nie bedzie mial i to bez wzgledu na ilosc kobiet
      dookola (okreslenie panienki jest w tym kontekscie obrazliwe).
      Czyzbys nie miala zaufania do meza i wszedzie widzisz zagrozenie?
      Jesli tak to wspolczuje i tobie i mezowi
      • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:14
        > jesli facet nie chce
        > romansu to go nie bedzie mial i to bez wzgledu na ilosc kobiet
        > dookola

        Sranie w banie!
        • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:18
          >Sranie w banie
          Wyjatkowo merytoryczna odpowiedz... Masz cos konkretnego do
          powiedzenia czy tylko chcialas ukazac swoja obecnosc?
          • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:41
            To było konkretne. Bzdurą jest to, co napisałeś.
            A co, jeśli babka go upije?

            Poza tym wg Ciebie jak młodsza, ładniejsza, lepsza itp. PANIENKA zacznie
            podrywać żonatego faceta, to on na nią nie poleci? Bzdura. Nawet jak przysięgał,
            że nie zdradzi, to i tak zdradzi w takim wypadku.
            • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:43
              > To było konkretne. Bzdurą jest to, co napisałeś.
              > A co, jeśli babka go upije?

              Upije bidoka? A później zwiąże i przeleci? ;-)

              >
              > Poza tym wg Ciebie jak młodsza, ładniejsza, lepsza itp. PANIENKA
              zacznie
              > podrywać żonatego faceta, to on na nią nie poleci? Bzdura. Nawet
              jak przysięgał
              > ,
              > że nie zdradzi, to i tak zdradzi w takim wypadku.

              Skąd płynie Twa niezachwiana pewność?
              • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 10.02.08, 17:48
                A skąd Twoja, że nie zdradzi?
            • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:44
              Wiesz jako facet moge dosc dobrze ocenic czego potrzeba aby doszlo
              do takiego przypadkowego bzykania.. Wspolczuje ci takiego podejscia
              do zagadnienia bo na dobra sprawe powinnas pomyslec o przejsci na
              homoseksualizm.. bo przeciez kazdy facet moze dac sie upic i
              zaragowac na slodki tyleczek przygodnej kobiety..
              • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 13:57
                No i dobrze, to jest moje zdanie. Uważam, że każdego faceta da się uwieść i
                przelecieć. To zbyt proste istoty, a na dodatek myślą tylko penisem.
                • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 13:59
                  Tak samo jak kazda kobiete.. tu nie roznimy sie zbytnio
                • sumire Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 14:10
                  ychhh. a ja uważam, że teorie w stylu 'czym faceci myślą, o ile w
                  ogóle myślą' wygłaszają przeważnie kobiety wybitnie nimi
                  rozczarowane, czyli na przykład świeżo porzucone, zdradzone czy w
                  inny sposób oszukane. wiem, bo mnie też się zdarzało pleść takie
                  farmazony ;) a w normalnych warunkach uważam, że niezależnie od
                  tego, jak proste jest uwodzenie (bo umówmy się, to jest proste,
                  zwykły mechanizm), nie każdego faceta da się zaciągnąć do łóżka,
                  jeśli nie będzie tego wyraźnie chciał. tak samo jest z nami
                  przecież.
                  no proszę, nigdy bym nie przypuszczała, że akurat dziś przyjdzie mi
                  stanąć w obronie męskiego intelektu ;)
                • ma_dre Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 21:38
                  glupia jestes i tyle, twoje rozumowanie jest prostackie.
                  facet tez czlowiek a jako czlowiek moze miec i zasady i charakter i nawet myslec
                  glowa a nie penisem jak to ladnie ujelas. Aby facet zdradzil, potrzebne sa pewne
                  "sprzyjajace" warunki.
                  • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 10.02.08, 17:48
                    Ma_dre, zachowuj się, ja nikogo nie wyzywam tak, jak Ty mnie, trochę pokory.
            • figgin1 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 17:04
              ansag napisała:
              > Poza tym wg Ciebie jak młodsza, ładniejsza, lepsza itp. PANIENKA zacznie
              > podrywać żonatego faceta, to on na nią nie poleci? Bzdura. Nawet jak przysięgał
              > ,
              > że nie zdradzi, to i tak zdradzi w takim wypadku.


              wspolczuje faceta. trzeba bylo prawdziwego mezszczyzne znalezc a nie jakigos
              samczyka ktory nie umie fiuta upilnowac.
              • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 17:15
                Mówisz o swoim? Bo ja nie napisałam o moim. Czytaj ze zrozumieniem.
                • ma_dre Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 21:41
                  nie piszesz o swoim? no to jakim prawem oceniasz cudzych facetow? kto dal ci do
                  tego prawo? cudze zdrady widzisz tylko z boku wiec wszystkiego i powodach
                  powyzszych nie wiesz, wiec mysle ze nie powinnas wypowiadac sie w ten sposob o
                  czyms czego nie wiesz.
                  • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 10.02.08, 17:49
                    Mogę oceniać kogo zechcę.
                • figgin1 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 11:27
                  ansag napisała:

                  > Mówisz o swoim? Bo ja nie napisałam o moim. Czytaj ze zrozumieniem.

                  to skad takie doswiadczenia?
            • seks_oralny_jest_ok Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 20:36
              słyszałam, że pijanym facetom nie staje;]
              utarło się,że to raczej facet upija dziewczynę w niecnych celach, a nie odwrotnie.
              • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 10.02.08, 17:46
                Utarło się? W jakich Ty czasach żyjesz? To nie średniowiecze, żeby żyć zabobonami.
                • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 10.02.08, 17:50
                  Tfu, miało być stereotypami.
      • tocka33 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 19:47
        A zgadzam sie w 100% ,jak ktos nie bedzie chcial romasnu ,to
        chociazby....... bedzie wierniutki(a):))))
        • ansag Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 10.02.08, 17:47
          A skąd możesz to wiedzieć?
    • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 11:55

      Wiesz co, ja też jestem mężatką i też przeraża mnie to, co się
      dzieje, ale raczej w konkteście zachowań mężów niż tych "panienek".
      W końcu to mężowie przysięgają przed ołtarzem, a nie one.
      • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 11:56
        Kolejny dowod, ze te cale przysiegi sa funta klakow warte...
        • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 11:57

          Dla większości, owszem.
          • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 11:58
            Wg badan to ta wiekszosc wcale nie jest taka wieksza...
            • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:01

              A jakie to badania i co mówią? ;-)
              • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:14
                Ilosc rozwodow oraz badania dotyczace ilosci zdrad w malzenstwach...
                Nie pamietam juz dokladnych danych, ale wyglada to nieciekawie..
                Ale ja i tak zawsze mowielem, ze natury sie nie przeskoczy :)
                • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:28

                  > Ale ja i tak zawsze mowielem, ze natury sie nie przeskoczy :)

                  Ale trzeba dążyć do doskonałości, mimo wynikających z natury
                  ułomności. ;-)
                  • kitek_maly Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:29

                    > Ale trzeba dążyć do doskonałości, mimo wynikających z natury
                    > ułomności. ;-)

                    :-]
                  • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:29
                    Swietne zadanie.. tylko zycie jest czasami za krotkie na takie
                    doskonalenie sie
                    • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:40

                      No pewnie. Dlatego niektórzy wybierają prostszą drogę i bzykanko z
                      każdym dookoła, jeśli tylko mają ochotę. :-) Ich wola. :-)
                      • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:42
                        Zozumiem specjalnie spleciona przesade w Twojej wypowiedzi :) To
                        taka forma retoryczna :)
    • kontik_71 Inne pytanie.. 06.02.08, 11:57
      Dlaczego zony wpychaja mezow w ramiona innych kobiet?
      • sylla4 Re: Inne pytanie.. 06.02.08, 12:04
        myślicie, ze to żony wpychają w ramiona innych kobiet? moze czasem
        tak jest, ale nie zawsze... czasem wystarczy jakieś nieporozumienie
        w małżenstwie,gorsze dni (trudno, aby zawsze było kolorowo)
        dziewczyna, której zupełnie nie przeszkadza, że on jest żonaty...i
        gotowe.. i nie odnoszę tego bezpośrednio do mojego małżenstwa).
        Piszecie o zaufaniu, spytajcie zdradzonej kobiety czy nie ufała
        bezgranicznie...
        Postawcie się przez chwilę w roli zdradzonej żony, która kocha całym
        sercem...
        • kitek_maly Re: Inne pytanie.. 06.02.08, 12:07

          ... czasem wystarczy jakieś nieporozumienie
          > w małżenstwie,gorsze dni (trudno, aby zawsze było kolorowo)
          > dziewczyna, której zupełnie nie przeszkadza, że on jest żonaty...

          A nie widzisz tu winy tych właśnie idealnych mężów? :->
        • butterflymk Re: Inne pytanie.. 06.02.08, 12:07
          stawiamy się i współczujemy...
          najgorzej jak podczas kryzysu małżeńskiego napatoczy sie osoba
          trzecia,
          bo wtedy juz współmałżonkowi mniej zależy żeby sie godzić :)
          dla mnie to nieporozumienie jesli w małżeństwi edzieją sie takie
          rzeczy....
          jak tylko widzę że cos jest nie tak, miałabym gdzieś takiego męża,
          tymbradziej jak kocham całym sercem, a on je depta...w jeden dzień :p
        • tezromantyczka Re: Inne pytanie.. 06.02.08, 12:08

          Dlaczego nie obarczasz za to męża? To on "przekreśla wspólne lata".
          • iberia.pl Re: Inne pytanie.. 06.02.08, 12:52
            tezromantyczka napisała:

            >
            > Dlaczego nie obarczasz za to męża? To on "przekreśla wspólne
            lata".



            i to jest zdrowy komentarz NORMALNEJ zony.
        • kontik_71 Re: Inne pytanie.. 06.02.08, 12:25
          Sa przyklady zon, ktore robia wiele aby facet w koncu zdecydowal sie
          na skok w bok... Potraficie zrobic pieklo z zycia i to tez jest fakt
        • malutka_kropka82 Re: Inne pytanie.. 07.02.08, 13:46
          Wiesz, wina zawsze leży w trzech osobach, a nie w jednej. Jak facet
          ma zasady, to nie zdradzi. Jak kobieta ma zasady, to nie uwiedzie
          żonatego. Jak żona ma zasady, to dba o małżeństwo. Czasami wina
          dotyczy w większym stopniu jedenj ze stron. U mnie było tak, że nowa
          praca męża, nowe środowisko, atrakcyjna koleżanka tzw. kobieta
          sukcesu, zadbana (ma forsę, żeby się "zrobić"), częste wyjazdy
          integracyjne, gdzie kontroli żadnej, a przyzwolenie współpracowników
          ogromne. No i facet zafascynowany nowym, "wielkim" światem i nową
          koleżanką. Ja pewnie też popełniłąm jakiś błąd, nie twierdzę, że
          nie. Do dziś nie wiem, czy doszło do fizycznej zdrady, ale zdrada
          mentalna była na pewno. To jest chyba nawet bardziej bolesne, niż
          skok w bok po pijaku.
          • plisowanka Re: Inne pytanie.. 08.02.08, 00:44
            malutka_kropka82 napisała:
            >Do dziś nie wiem, czy doszło do fizycznej zdrady, ale zdrada
            > mentalna była na pewno. To jest chyba nawet bardziej bolesne, niż
            > skok w bok po pijaku.

            No nie wiem, bo w dobie HIV to duże prawdopodobieństwo, że taki skok w bok po pijaku zakończy się tą właśnie chorobą. Po alkoholu zazwyczaj nie pamięta się o prezerwatywie. I taki facet zarazi następnie swą niewinną niczemu żonę.
            • malutka_kropka82 Re: Inne pytanie.. 08.02.08, 12:42
              Oczywiście masz rację, konsekwencje takiej małżeńskiej zdrady mogą
              być straszne. Ja pisałam o psychicznych konsekwencjach zdrady. Ta
              zdrada w głowie jest czasami gorsza, niż ta cielesna. Przynajmniej
              dla mnie. Np. jak mąż troszczy się, czy koleżanka A. dotarła
              bezpiecznie do domu po firmowej wigilii, a jak miał przyjechać po
              mnie po spotkaniu mojego rocznika, to stwierdził, że przecież mogę
              wrócić nocnym...
        • markotka33 Re: Inne pytanie.. 09.02.08, 00:24
          sylla4 napisała:

          > Postawcie się przez chwilę w roli zdradzonej żony, która kocha całym
          > sercem...


          No to przynajmniej po zdradzie wie już kogo kochała i czy faktycznie było warto....
          W każdym razie, zgadzam się z kontikiem - nie bedzie chciał zdrady to jej nie
          popełni, faceci na prawdę (rzecz jasna nie wszyscy) ale ci prawdziwi, potrafią
          myslec, przewidywac i przypomniec sobie o odpowiedzialności....

    • butterflymk Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 11:57
      Co za bzdura :D
      Jeśli małżeństwo jest szczęśliwe to nikt sie nie obejrzy za żadnym
      innym człowiekiem...ani mąz ani żona.
      To "mąż" ma problem, bo ma żonę i bierze się za wolną kobietę,
      która może sobie robić co chce. Nie ma zobowiązań.
      I dlaczego zakładasz że taka kobieta chce rozbijać małżeństwa?
      To żonaci często podrywają, dla nich wspaniały układ, żonka w
      domciu na swoim miejscu a kochanka zawsze gotowa i dyspozycyjna :D
      A potem są wątki " zakochałam się żonatym, co robić" :p
    • widokzmarsa Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 11:57
      bo rola kochanek się zmieniła. Teraz kochanka bierze wszystko i ma na to
      przyzwolenie społeczne.Film o kochankach na discovery to pięknie opisał.
      Facet który wykopuje żonę z dziećmi i nie płaci alimentów, kochankę z dzieckiem
      też zostawia, jest bohaterem(vide premier Pawlak).
      • nemo1968 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 16:15
        Słusznie, z jednej strony jest wzorzec kobiety drapieznaj,
        samodzielnej i pewnej siebie, niezaleznej finansowo kreowany usilnie
        przez media na potrzeby marketingu....Przeciwstawieniem tego jest
        kult maczyzmu, którego antyteza to podtatusiały (juz ujarzmiony)
        zonkoś, najlepiej przeistoczony na potrzeby kobiety z samca Alfa na
        Mr. Right'a. Faceci sie w tym nie odnajdują, bo obie role
        upodmiatawiają. Uważam, ze kobiety stawiają nam sprzeczne i
        wygórowane żądania, zależnie od etapu życia społecznego się one
        znajdują. Wyraźnie to widać po dłuższej lekturze forumowych wątków...

        Co do meritum, to dla mnie oczywiste, ze zdrada to skutek złych
        relacji w małżeństwie a nie przyczyna. Zawsze coś nawalone jest już
        wcześniej....
    • kotkaaaa Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:03
      sugerujesz, ze samotne kobiety sa wredne i czyhaja na cnote twojego
      meza?
      • butterflymk Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:04
        po co komu jakis facet uwiązany z kobietą i dziećmi?
      • sylla4 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:07
        nie chce nikogo obrażac... facet oczywiscie tez nie jest
        święty...ale do tego trzeba dwojga... i warto żeby choć jedno
        zachowało jasny umysł...może nie byłoby tyle samotnych dzieciaków z
        rozbitych rodzin, bo tatusiowi sie znudziło i szukał wrazeń.
        • kitek_maly Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:09

          i warto żeby choć jedno
          > zachowało jasny umysł...

          To uważasz, że samotna kobieta powinna być tą stroną?? A nie facet,
          który ma żoną i dzieci?? :-) Niezła jesteś.
        • butterflymk Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:10
          moim zdaniem społeczeństwo powinno sie nauczyć z klasą rozstawać...
          na co komu żona lub mąż która się rzuca na siłę zatrzymując zdrajcę
          lub kogoś komu juz nie zalezy?
          Tylko dzieci własnie na tym traca bo wynoszą z domu takie
          zachowania...a tak to może być szczęśliwe i z matką i z ojcem osobno
          spędzając z nim czas.
          A rodzice mogą sobie na nowo życie ułożyć tez będąc szczesliwymi.
        • kotkaaaa Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:11
          tez mam meza i do glowy by mi nie przyszlo szukac winy w jego
          ewentualnej kochance, dla mnie to obca baba i nic mi do niej, ani do
          jej moralnosci, to on mi przysiegal, to jemu zaufalam i to on mnie
          zdradza
        • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:20

          Jasny umysł powinien zachować ten, kto wziął odpowiedzialność za
          rodzinę, czyli mąż.
    • mala_mee Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:09
      Decyzje podejmuje facet. Panna jak nie ta to inna. Co z tego, że 9
      ma jakieś zasady skoro dziesiąta nie będzie miała.
      Mnie tam żonaci nigdy nie interesowali bo ja nie będe niczyją
      odskocznią ani lekarstwem.
      • niunka24 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:18
        a ja się zastanawiam, czemu one świadomie wchodzą w przegrany związek. przecież
        wiadomo,ż facet raczej nie odejdzie od żony. że nie zostawi rodziny. a kochanki
        płaczą i cierpią. cóż. mi ich nie żal;)
        • trypel Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:22
          skoro wiecej niż 1/3 małżeństw kończy sie rozwodem to jednak szanse istnieją i
          to dość duże że jednak odejdzie
          • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:26

            Ale to i tak mniejsze prawdopodobieństwo niż przy mężczyźnie nie
            będącym w związku.
            • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:29
              Tu sie z Toba nie zgodze... czasami swiadomosc "uwiazania" w
              malzenstwie powoduje wzmozona chec wyrwania sie.. W zwiazku na kocia
              lape nie ma tej "presji", mimo, ze odejscie jest niemniej trudne
              • tezromantyczka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:42
                kontik_71 napisał:

                > czasami swiadomosc "uwiazania" w
                > malzenstwie powoduje wzmozona chec wyrwania sie..
                Jeżeli ktoś nie czuje się gotowy do podjęcia tego zobowiązania, to
                po prostu nie powinien tego robić.
                • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:46
                  Problem polega na tym, ze wielu zdaje sobie z tego sprawe dopiero PO
                  fakcie...
        • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:22
          Bylas kiedys zakochana? Jesli tak to powinnas znac odpowiedz na to
          pytanie.. Nie kazda kochanka jest nieszczesliwa i placzaca..
          • niunka24 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:29
            nie mówię, że każda, ale większość chyba tak, wystarczy wejść na forum kochanki..
            ale skoro facet odejdzie od żony dla kochanki, potem odejdzie od kochanki do
            następnej. a przynajmniej prawdopodobieństwo rośnie.
            ja tylko teoretyzuję. kochanek mi nie żal, ani się ich nie muszę bać, a mężowie,
            którzy mają panny na boku nie zasługują na moją uwagę ani rozpisywanie się. ale
            żon żal mi jednak bo nikt nie zasługuje na to by być oszukiwaną i zdradzaną. a
            to że kochanki mają w d... szczęście innych, cóż. nie ma, jak widać,
            solidarności jajników. chociaż wiem, ze są też honorowe i uczciwe kobiety,
            które, nawet zakochane, wycofają się z takiego związku dla dobra innych.
        • iberia.pl Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:53
          niunka24 napisała:

          > a ja się zastanawiam, czemu one świadomie wchodzą w przegrany
          związek. przecież wiadomo,ż facet raczej nie odejdzie od żony. że
          nie zostawi rodziny.

          ale takim facetem mozna sie po prostu "zabawic".
          • niunka24 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:55
            iberia.pl napisała:


            > ale takim facetem mozna sie po prostu "zabawic".

            no chyba, że tak, ze chodzi tylko o zabawę.

            szkoda, że w na tej zabawie cierpią inni, ale to już raczej kochanki ani
            czyjegoś męża którzy się bawią, nie interesuje.
            • iberia.pl Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:58
              niunka24 napisała:

              > iberia.pl napisała:
              >
              >
              > > ale takim facetem mozna sie po prostu "zabawic".
              >
              > no chyba, że tak, ze chodzi tylko o zabawę.
              >
              > szkoda, że w na tej zabawie cierpią inni, ale to już raczej
              kochanki ani czyjegoś męża którzy się bawią, nie interesuje.

              wybacz a dlaczego to ma interesowac kochanke?Na okolicznosc slepej
              solidarnosci jajnikow?To meza powinno interesowac cierpienie zony!.
              • dzikoozka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 13:37
                Oczywiście, kochanka nie musi sie tym przejmowac. Tak jak moze nosic
                futra i nie przejmowac się, jak są zabijane zwierzaki (niech sie tym
                przejmują właściciele ferm, to nie jej biznes)
                Nie musi też dzwonić na policję, jak regularnie słyszy bicie i płacz
                dziecka u sąsiadów. To też nie jej biznes.
                Chodzi o to, zeby nie przykłądac ręki do cudzego nieszczęścia. Ale
                niektórzy nie są w stanie tego pojąć.
                • iberia.pl Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 14:05
                  dzikoozka napisała:

                  > Oczywiście, kochanka nie musi sie tym przejmowac. Tak jak moze
                  nosic futra i nie przejmowac się, jak są zabijane zwierzaki (niech
                  sie tym przejmują właściciele ferm, to nie jej biznes)
                  > Nie musi też dzwonić na policję, jak regularnie słyszy bicie i
                  płacz dziecka u sąsiadów. To też nie jej biznes.

                  w/w przyklady sa delikatnie mowiac nieadekwatne...

                  > Chodzi o to, zeby nie przykłądac ręki do cudzego nieszczęścia. Ale
                  > niektórzy nie są w stanie tego pojąć.

                  nie dociear do Ciebie, ze nie ta to bedzie inna?
                  • dzikoozka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 14:11
                    Dlaczego nieadekwante?
                    Zaniechanie jest w pewnych przypadkach naganne. I tu i tu mamy do
                    czynienia z zaniechaniem, sąsiadka zaniecha telefonu na policję,
                    kochanka zaniecha "wyczyszczenia" zswojej relacji z facetem, żeby
                    było po prostu jasno i uczciwie między nimi i niędzy tą nieszczęsną
                    zoną.

                    Wiesz co? Relatywizujesz brak zasad. Czyli jak wszyscy kradą, to i
                    ja mam kraść?
                    Nie ja ukradnę, to inni wezmą?
                    Gratuluję "uczciwości".
                    "nie ja to inna" jest po prostu bardzo wygodna wymówką.
                    • iberia.pl Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 14:24
                      dzikoozka napisała:

                      > Dlaczego nieadekwante?

                      wg mnie nie ten kaliber po prostu.

                      > Zaniechanie jest w pewnych przypadkach naganne. I tu i tu mamy do
                      > czynienia z zaniechaniem, sąsiadka zaniecha telefonu na policję,
                      > kochanka zaniecha "wyczyszczenia" zswojej relacji z facetem, żeby
                      > było po prostu jasno i uczciwie między nimi i niędzy tą
                      nieszczęsną zoną.


                      analogicznie:czy ZAWSZE zglaszasz kazde przekroczenie predkosci
                      innych kierowcow?Pewnie nie, czyli co?Tolerujesz to?Przykladasz reke
                      do niebezpieczenstwa na drodze?

                      > Wiesz co? Relatywizujesz brak zasad. Czyli jak wszyscy kradą, to i
                      > ja mam kraść?

                      nie, akurat to mam w nosie.
                      Ja nie zdradzam, a ze inni zdradzja -no coz to sa dorosli ludzie i
                      wiedza do robia.

                      > Nie ja ukradnę, to inni wezmą?
                      > Gratuluję "uczciwości".
                      > "nie ja to inna" jest po prostu bardzo wygodna wymówką.


                      to jest prawda a nie wymowka, i tylko ktos naiwny moze uwazac jak Ty.
                      • dzikoozka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 14:34

                        Nie ten kaliber? Porównujesz znęcanie się z przekroczeniem
                        prędkości? weeeeź ....

                        "To jest prawda a nie wymówka"
                        Aksjomat? Prawda objawiona? Masz jakieś dowody, że to prawda, czy
                        tylko bo tak myslisz? I dlatego to prawda? To Ty jesteś naiwna,
                        sądząc, ze nikomu krzywda się nie dzieje, bo dorosły facet wie co
                        robi... może i wie, tym gorzej dla niego. Nikt mu nie przeszkodzi,
                        zeby komuś robił kuku. Mozesz sobie stac z boku i patrzec, jak żona
                        cierpi? Gratuluję zimnej krwi i braku empatii.

                        Nie przekonały mnie Twoje argumenty.
                        Zwłaszcza posądzenie o naiwność, bardzo rzeczowe.
                        • iberia.pl Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 16:44
                          dzikoozka napisała:

                          >
                          > Nie ten kaliber? Porównujesz znęcanie się z przekroczeniem
                          > prędkości? weeeeź ....

                          a czemu nie?widzisz teraz jak adekwatne byly Twoje przyklady?I tyle
                          w temacie.



                          > "To jest prawda a nie wymówka"
                          > Aksjomat? Prawda objawiona? Masz jakieś dowody, że to prawda, czy
                          > tylko bo tak myslisz? I dlatego to prawda?

                          Nie, po prostu jesli ktos chce zdradzic to ga ŻADNA sila nie
                          powstrzyma, no chyba, ze sumienie, ale zakladam, ze skoro tak
                          uporczywie szuka okazji to sumienie go nie ruszy.

                          > To Ty jesteś naiwna, sądząc, ze nikomu krzywda się nie dzieje, bo
                          dorosły facet wie co robi... może i wie, tym gorzej dla niego.

                          dlaczego kochanka byc winna tego co robi facet?Moze ty lubisz brac
                          odpowiedzialnosc za czyny innych,ja nie mam tego w zwyczaju.

                          > Nikt mu nie przeszkodzi, zeby komuś robił kuku. Mozesz sobie stac
                          z boku i patrzec, jak żona cierpi? Gratuluję zimnej krwi i braku
                          empatii.

                          naprawde nie zamierzam ci udowadniac, ze empatii mam wystarczajac
                          ilosc, jesli nie nadmiar.Nie wtracam sie w cudze zycie-chce zdradzac
                          niech to robi, i tego nie pochwalam.Ale kochanke uwazam za ostatnia
                          winna w tej calej sytuacji.

                          >
                          > Nie przekonały mnie Twoje argumenty.
                          > Zwłaszcza posądzenie o naiwność, bardzo rzeczowe.

                          vice versa.
            • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 13:02
              Pamitaj, ze wiele kochanek na poczatku nie wie nic o zonie i
              dzieciach.. kochanki tez nie sa jasnowidzkami i dzialaja na
              podstawie informacji jakie sa dostepne...
        • plisowanka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 08.02.08, 01:41
          E tam od razu przegrany... Statystyki rozwodów to prawie 50%. Czyli taka kochanka ma duże szanse, że odejdzie od żony...
    • sumire Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 12:25
      ojojoj, ci biedni, bezwolni mężowie napastowani przez zdziczałe
      modliszki... ci to dopiero mają skrupuły, wmawiając tym panienkom,
      że oni to już właściwie z żoną nie sypiają, już chcą się z nią
      rozwieść, jednocześnie wmawiając swojej jakże ukochanej żonusi, że
      to tylko koleżanka z pracy, blablabla.

      swoją drogą, nie wiedziałam do tej pory, że człowiek może sobie
      wybrać, w kim się zakochuje.

      a w ogóle to pogódź się z tym, że samotne kobiety istnieją na
      świecie i już. i pewnie nie wszystkie oglądają się łakomie za twoim
      mężem.
    • kontik_71 Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 12:32
      Wiec proponuje nie wyrazac takich stanowczych i niedajacych
      mozliwosci odwrotu stwierdzen... Nikt z nas nie wie co sie jeszcze w
      zyciu przytrafi, wiec proponuje wstrzemiezliwosc w wyrazaniu krytyki
      • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 12:47
        Kontik, jesteś bardzo liberalny w swoich poglądach...Czy to tylko
        teoria czy stosujesz to w życiu? Zdradzasz żonę a ona Ciebie? I nie
        masz z tym problemu?
        • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 12:51
          To co napisalem nie ma nic z liberalnym podejsciem do zagadnienia..
          Nikt z nas nie moze przewidziec przyszlosci i reakcji na pewne
          sytuacje.. Wlasnie dlatego nawoluje do pohamowania wypowiedzi...
          • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 12:55
            Kontik, trochę ma. Zdrada z jakichś przyczyn jest dla wielu uważana
            za osobistą tragedię. Ludzie się tego boją, nie chcą, żeby to im się
            przytrafiło i dlatego walą na oślep z oskarżeniami, zeby się od tego
            odciąć. Dlatego pytam skąd u Ciebie ta chęc oswojenia tematu,
            pokazania zdrady jako czegoś normalnego, czegoś co się często zdarza
            i nad czym można przejść do porządku dziennego? Z własnego
            doświadczenia? Bo jeśli to tylko pie.przenie o czymś czego nie
            znasz, żeby pokazać jaki jesteś tolerancyjny i wyluzowany to
            straszna hipokryzja.
            • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 12:57
              No dobrze.. ciagniesz mnie za jezyk to masz.. tak znam temat z
              wlasnych doswiadczen i moje zdanie na ten temat jest ugruntowane
              poprzez przemyslenia dotyczace wlasnego zycia i jego roznorakich
              zakretow...
              • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:02
                No to może masz też inne podejście do związku niż przeciętna osoba,
                może Tobie to zwisa, ale większość osób by to po prostu BOLAŁO,
                strasznie, w tę czy w drugą stronę. Wierzę Ci, że potem można
                zobojętnieć i mieć do tego inne podejście, wierzę Ci, ze są związki
                oparte na interesach, gdzie takie rzeczy są bez znaczenia, ale nie
                narzucaj takiej postawy innym tym tonem pełnym wyższości.
                • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:05
                  Teraz to prawie mnie obrazilas... Okreslenie "ziwsa", zobojetnienie"
                  itp sa tylko wytworem Twojego obecnego nastawienia do tematu...
                  Tonu wyzszosci tez w tym co napisalem nie bylo.. ale obawiam sie, ze
                  w tym temacie sie nie zrozumiemy...
                  • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:09
                    To sprecyzuj prosze jakie jest Twoje nastawienie emocjonalne do
                    zdrad:
                    a) swoich
                    b) swojej małżonki (hipotetycznych, ale zakładam, że miały miejsce,
                    skoro uważasz, że znasz temat)
                    Nie chcę Cię urazić, chcę zrozumieć czemu tak atakujesz w tym
                    temacie. Może ja czegoś nie wiem. Twój ton zakładał pewne
                    zblazowanie, które uznałam za zobojętnienie, ale może to nie to
                    samo.
                    • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:16
                      Wiec tak:
                      1. martwienie sie na zapas jest psuciem sobie obecnego zycia
                      2. takie zachowanie moze spowodowac dokladnie to czego sie boimy
                      3. slepe rozdawanie ciosow, tak jak to robi autorka, jest
                      niesprawiedliwe i z gruntu bledne. Jest takie bo oskarza tylko jedna
                      wybrana strone
                      4. partner / partnerka nigdy nie jest i nie moze byc nasza
                      wlasnoscia. Myslenie o drugiej stronie jest oszukiwaniem siebie.
                      5. wiele trudu sobie zadalem aby zrozumiec geneze przysiegi
                      wiernosci, kultu dziewictwa oraz zazdrosci jako takiej.

                      To jest dyskusja na conajmniej jeden caly dzien i cala noc.. A z
                      zycia wziety przyklady pokazuja mi, ze mam racje.. Jedna z moich
                      znajomych wrecz krzykiem oznajmiala mi jak to bardzo jestem w
                      bledzie,jaki to zblazowany i nieczuly jestem, Ona nigdy by nie
                      zdecydowala sie na zdrade bo ma honor itp, itd... to bylo pare lat
                      temu.. od prawie roku jest mama slicznej, sniadej dziewczynki, ktora
                      nie ma nic wspolnego z mezem blondynem o baaardzo janej skorze.
                      • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:19
                        ok, ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
                        • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:21
                          Wybacz, ale nie bede sie wywnetrznial na publicznym forum..
                        • 2szarozielone Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:25
                          a ja rozumiem Kontika. to nie jest obojętność, tylko mądrość życiowa. samymi
                          deklaracjami niczego nie wskóramy - jak sobie zdajesz sprawe z tego, ze druga
                          strona nie jest Twoja własnościa, tylko swiadoma jednostką. Jak wiesz, ze moze
                          popełnic błąd i że to samo może przytrafic sie Tobie - to starasz sie rozumieć,
                          kochasz pełniej, umiesz wybaczać, umiesz dbać o to, co w uczuciu najpiękniejsze.
                          bo nie zamiatasz śmieci pod dywan. Umiesz też podnieść się po własnej porażce -
                          i pomóc wstac komus, kto sie potknął.
                          • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:28
                            Hmm dlaczego natura nie dala mi takiej umiejetnosci wyrazenia mysli
                            jaka Ty posiadasz :(? Napisalas dokladnie to co, widac nieudolnie,
                            staralem sie przekazac...
                            • 2szarozielone Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:30
                              No - skoro trafiłam - to znaczy, że umiesz to przekazać. Bo zrozumiałam :)
                              • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:33
                                No tak.. osoby majace szarozielone oczy maja jednak cos specjalnego
                                w sobie :)
                          • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:29
                            A ja rozumiem autorkę wątku...I moze na tym pozostańmy, bo Kontik
                            się wycofał.
                            W jednym z wątków zachęcał autorkę do zdrady. Teraz wiem, że
                            wynikało to z jego pozytywnych doświadczeń w tym temacie.
                            Ale wybacz, jakoś nie wierzę, że cieszyłby się, jakby mu żonę bzykał
                            jakiś fagas.
                            • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:35
                              Nie namaeialem do zdrady a do flirtu.. moim zdaniem jest wielka
                              roznica.. Przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi w tamtym watku i
                              postaraj sie zwrocic uwage na to co pisalem autorce, na ostrzezenia
                              aby wlasnie uwazala co robi...
                            • 2szarozielone Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 13:36
                              Ja myslę, że Kontik dobrze wie, że jego żona nie jest przedmiotem, który moze
                              bzykać sobie dowolny fagas. I to, że wie, nie jest przyzwoleniem na zdrade tylko
                              szacunkiem dla drugiej osoby.
                              • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 15:53
                                Myślę, że gdyby się dowiedział, że jego żona go zdradza z jakimś
                                innym panem, to ostatnią rzeczą, którą by czuł byłby szacunek do
                                niej. I napewno nie rozważałby sobie abstrakcyjnie czy to, że sobie
                                flirtowała z innym jest ok czy tez nie, oraz czy jest to popularne
                                zjawisko.
                                A może już to przerobił i dlatego chce przekonać inne panie (i
                                przede wszystkim siebie) że nie jest to takie odosobnione zjawisko i
                                przecież nic takiego się nie stało, skoro wszyscy inni się zdradzają
                                na prawo i na lewo.
                                • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:36
                                  Zaczynasz gadac glupoty...
                                  • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:38
                                    Nie, po prostu mam dosyć :)
                                    • kontik_71 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:45
                                      Jelsi masz dosyc to nie komentuj.. nie ma takiego obowiazku...
                                      Wypisywanie glupot nie jest metoda
                            • nemo1968 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:23
                              Do zdrady w pewnym sensie namawiała np. Simone de Beauvoir :)
                              Czytałaś coś jej?
                              • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:30
                                Czy Simone jest dla Ciebie jakimś autorytetem?
                                • nemo1968 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:45
                                  Nie miewam autorytetów, ale lubię ludzi z oryginalnymi poglądami o
                                  ile ich gloszenie nie umieszcza ich na marginesie zdrowego
                                  rozsądku :).
                              • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:34
                                Kiedyś czytałam jej 'Drugą płeć'. Z tego co pamiętam, to od jej
                                stwierdzenia zaczęło się odróżnianie płci od gender. Ale nie widzę
                                podobieństwa z Kontikiem ;)
                                • nemo1968 Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:43
                                  Lansowała swobodę obyczajową i korzystała z niej (wg. biografii).
                                  Oczywiscie, ze z Kontikiem nie ma nic wspólnego. Jest dla mnie
                                  przykładem, ze kobiety również mogą nie dramatyzować kwestii
                                  wiernosci w związku....i to nie odosobnionym.
                        • lubie_siebie Re: Kazdy moze zostac kochankiem / kochanka 06.02.08, 16:52
                          Myśle, ze odpowiedział i to najlepiej jak sie da. Powiedzial, ze nie
                          ma zamiaru o tym myslec i tworzyc hipotetycznych sytuacji. Ja to
                          rozumiem. jestem mężatka od 6lat i wiem ze w malzenstwie sa
                          trudniejsze dni. Posadzanie mezczyzny jednak o zdrade bo mamy
                          problem... przepraszam ale zwiazek tworzy sie na zaufaniu,
                          zrozumieniu, milkosci ni wytrwalosci. To proces i praca. Jesli oboje
                          bedziemy dzien po dniu sie o nigo troszczyc to nie umrze, a nawet
                          jesli to nie stanie sie to niedostrzegalnie. Niestety ale zycie nie
                          zawsze pisze piekne scenariusze, czego aktualnie jestem swiadkiem
                          (nie uczestnikiem). Niestety ale to nie jest tak do konca ze kobieta
                          wyrywa biednego meza. Obserwuje od jakiegos czasu rozwijajaca sie
                          relacje mojej przyjaciolki z kolega z pracy. Ona go nie uwiodla. On
                          jej tez nie. Znalezli po prostu punkty wspolne. I co? Ona jest
                          wolna, piekna, radosna i ma zlote serce... Wiec co? Ona go uwiodla,
                          bo nie jest mezatka i tak to dziala na podswiadomosc mezczyzny...
                          Powinnam sie w takim wypadku obawiac wszystkich pannienek ktore
                          staja na drodze mojego meza... Bzdura! Zdaje sie, ze tutaj zachodzi
                          czasto ten sam proces co i wszedzie.. Ludzie szukaja partnera, tak
                          szukaja bo bedac w malzenstwie go nie znajduja. Wtedy wlasnie
                          pojawia sie taka kobieta/mezczyzna, bo nie ma co zrzucac
                          odpowiedizalnosci na jedna plec. I powiem wiecej, ja uwarzam ze to
                          jest najwiekszy dramat tej kobiety/mezczyzny ktory nie jest w
                          zwiazku. To jemu sie zawiazuje zycie i w nim tworzy podswaidomie
                          nadzieje. Glupota, moze. Nie mnie osodzac ale zrzucanie winy na
                          jedna strone. Hej tak nie mozna. Nie mozna tez uwazac,z e to jest
                          jedyna z mozliwych sytacji. Wariacji moze byc niezwykle duzo.
            • niunka24 każdy może ukraść 06.02.08, 12:57
              zabić albo pobić słabszego w takim razie?
              dlatego nie oceniajmy? nie karzmy, bo przecież każdy może się w takiej sytuacji
              znaleźć?
              co za bzdura
              uczciwy człowiek ma zasady, których nie złamie
              • kontik_71 Re: każdy może ukraść 06.02.08, 13:03
                Hahahaha... oj mloda jestes jeszcze i naiwna.. z czasem zrozumiesz
                co mialem na mysli.. a co do ptynia o mordertwa itp.. tak, kazdy
                moze to zrobic, nie ma czegos takiego jak gen zla wystepujacy tylko
                u pewnych osob...
                • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: każdy może ukraść 06.02.08, 13:05
                  Kontik, a Ty co, masz w życiu misję, żeby pokazać innym, że potrafią
                  być podli? Potrafią, każdy potrafi w niesprzyjających
                  okolicznościach, tylko co z tego?
                  • kontik_71 Re: każdy może ukraść 06.02.08, 13:07
                    Uwazasz,ze przemilczenie tematu i ucieczka od swiadomosci tego, ze
                    nasze czyny zaleza w dzej mierze od sytuacja, pomaga i pozwala
                    zachowac "niewinnosc" ?
                    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: każdy może ukraść 06.02.08, 13:12
                      Uważam, że w wielu sytuacjach ludzie tworzą 'sytuacje' ;)
                      Myślę, że określenie niewinność nie jest dobre w stosunku do
                      dorosłych ludzi. Jasne nazywanie czego się NIE CHCE w swoim życiu
                      nie jest niewinnością. Chyba każdy ma do tego prawo, prawda? Co nie
                      oznacza, że dana kwestia zniknie. Ale czy musi być obecna w życiu
                      KAŻDEGO, każdy syf?
                      • kontik_71 Re: każdy może ukraść 06.02.08, 13:18
                        Wiesz, zdanie sobie sprawy i zaakceptowanie pewnych rzeczy pomaga
                        wlasnie ich uniknac...
                        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: każdy może ukraść 06.02.08, 13:23
                          Ale przecież to jest truizm. Przecież to chyba każdy wie, że łatwiej
                          jest ukraść, niż zapracować, łatwiej ściągnąć niż się nauczyć,
                          łatwiej też wyrwać znudzonego rutyną faceta/kobietę niż się
                          codziennie starać dbać o związek. Tylko co z tego, Kontik, co z tego?
                          Wiemy, jakie to proste, a jednak często staramy się jednak
                          postępować uczciwie. Naprawdę uważasz, że tylko dlatego, że się
                          boimy kary?
                          • kontik_71 Re: każdy może ukraść 06.02.08, 13:25
                            Tak, swiadomosc kary powoduje, ze przewaznie nie idziemy
                            na "latwizne"
                            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: każdy może ukraść 06.02.08, 15:13
                              Rozumiem. Czyli jeśli ktośby Ci dał 'czapkę niewidkę', to nie
                              widziałbyś problemu, żeby robić dokładnie to, co chcesz?
                              • kontik_71 Re: każdy może ukraść 06.02.08, 16:38
                                Dam ci inny przyklda.. zalozmy, ze nie masz za co wykarmic dziecka..
                                jak dlugo bys sie zastanawiala nad "nietypowymi" probami zmiany tej
                                sytuacji? Jak dlugo bylabys w stanie ogladac placz malego z glodu?
                                • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: każdy może ukraść 06.02.08, 16:39
                                  Manipulacja.
                                  • kontik_71 Re: każdy może ukraść 06.02.08, 16:47
                                    manipulacja??? Tzw morlanosc i zasady sa tylkio tak dlugo wazne, jak
                                    dlugo zycie nie zmusi nas do innych zachowan.. Ekstremalne sytuacje
                                    wymagaja ekstremalnych zachowan.. niestety ekstremalnosc sytuacji
                                    oceniamy sami i nie na jednej miarki / granicy gdzie taka sytuacja
                                    sie zaczyna
    • figgin1 Proste 06.02.08, 12:36
      Jeśli facet daje się uwieść to znaczy ze nie ma żadnego małżeństwa do rozbicia.
      Co, tobie się wydaje ze te panny chłopów na siłę odbijają żonom? Jak facet jest
      szuja to będzie sie puszczał, nie z tą to z tamtą.
    • iberia.pl kolejna mężatka.... 06.02.08, 12:50
      sylla4 napisała:

      > ...i rozbijacie to co ludzie budowali przez tyle lat??

      aha czyli osoba nr 3 rozbija a nie przypadkiem zdradzajacy
      malzonek/malzonka?

      > Ja jestem żoną i jestem przerażona, bo wokół panienki bez żadnych
      > skropułów. Dziewczyny przecież każda z nas chce być szczęśliwa. Ja
      > jestem...ze swoim mężem. Zdarzają się problemy, ale one są
      wszędzie. pokochaliśmy się, pobraliśmy. A tu tyle samotnych kobiet,
      nie obchodzi Was to, że facet ma rodzinę?? nie macie serca?
      Dlaczego chcecie rozbijać małżeństwa???


      szlag mnie trafia jak czytam takie bzdety.Dlaczego cala WINA za
      rozpad malzenstwa obarczasz kochanke a nie niewiernego meza?Mezulek
      jest ubezwlasnowolniony czy jak?Rozumu nie ma, nie wie co jest dobre
      a co zle?A zona taka byla idealna?Nie ma sobie nic do zarzucenia?
      W pierwszej kolejnosci za zdrade obiwnilabym zdradzajacego, potem
      zdradzanego a na koncu kochanke.
      • kontik_71 Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 12:52
        O i tu Iberia ma absolutna racje... ale pewnie zostanie zaraz
        zakrzyczana :/
      • butterflymk Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 12:54
        ja popieram też :D
        • tezromantyczka Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 12:58

          I ja!
      • dzikoozka Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 13:09
        widzisz Iberio, a ja się jakoś nie poczuwam do
        współodpowiedzialności. Czasami zona jest ofiarą bezmyślnosci i
        egoizmu faceta, i choćby nie wiem jak sie starała, mężulek ją
        wyroluje. Bo on taki jest bezmyśłny egoista i dupek. Więc ostroznie
        z tym obarczaniem winą, i to mniejsza, niż kochanka.
        • iberia.pl Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 13:13
          dzikoozka napisała:

          > widzisz Iberio, a ja się jakoś nie poczuwam do
          > współodpowiedzialności. Czasami zona jest ofiarą bezmyślnosci i
          > egoizmu faceta, i choćby nie wiem jak sie starała, mężulek ją
          > wyroluje. Bo on taki jest bezmyśłny egoista i dupek.


          przepraszam najmocniej:jakiego sobie wybrala takiego ma, poza tym na
          szczescie ktos wymyslil rozwod.

          > Więc ostroznie z tym obarczaniem winą, i to mniejsza, niż
          kochanka.

          ??? doskonale wiemy, ze zdrada jest skutkiem a nie przyczyna, i w
          90% wynika z tego, ze w zwiazek zle funkcjonuje-czy za to tez
          obarczysz wina kochanke?
          • dzikoozka Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 13:25
            iberia.pl napisała:

            Pierwsze pytanie, jesteś mężatka czy ew. znasz małżeństwo od srodka?
            Jak wyglada? Bo jesli nie, to nie teoretyzuj.
            >
            > przepraszam najmocniej:jakiego sobie wybrala takiego ma, poza tym
            na
            > szczescie ktos wymyslil rozwod.
            Wybiera się kogoś, kogo sie kocha i widzi przez różowe okulary.
            Nawet profejnonalny psycholog nie jest w stanie poznać "prawdziwego
            Ja' człowieka, co dopiero zakochana kobieta? Oczywiście im jest
            rozsądniejsza i mądrzejsza, bardziej doswiadczona, tym lepiej uda
            jej się "odsiać ziarno od plew" ale tekst "widziały gały.."" jest
            sorry, zenujacy i płytki.


            > ??? doskonale wiemy,
            Doskonale wiemy? skąd to wiesz? Bo ja nie wiem, to tylko
            stereotypowe gadanie. Oczywiście w wielu przypadkach tak jest ale
            naprawdę powinna byc stosowana zasada - jest mi źle w małzeństwie,
            staram sie rozwiazać problem, nie udaje sie go rozwiazać, rozwiazuję
            małżeństwo i mogę nawiazać inne relacje i inną osobą.

            ze zdrada jest skutkiem a nie przyczyna, i w
            > 90% wynika z tego, ze w zwiazek zle funkcjonuje-czy za to tez
            > obarczysz wina kochanke?
            Kochankę obarczam współwiną, jeśli ona wie, ze facet ma żonę a
            wiesz dlaczego? Bo w takiej sytuacji wcale mu nie zależy na
            rozwiazaniu problemó w małżeństwie. Kochanka jest katalizatorem
            rozpadu.
            >
            • 2szarozielone Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 13:28
              ale kochanka może być właśnie zaślepioną miłościa kobietą. Żonie wybierajacej
              dupka i egoistę wybaczasz, bo jest zaślepiona. Zrozum tez kochankę...
              • dzikoozka Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 13:33
                Ale co mam wybaczyć żonie? Co ona złego zrobiła?

                Kochanka, jak wie ze facet jest żonaty, nie powinna się wiazać, poki
                nie odejdzie od żony. Proste. nie potępiam miłosci, wiem ze zdarzaja
                się pomyłki, znam przypadki rozwodow i powtórnych małżeństw z
                kochanką, wiec wymagam tylko elementarnej uczciwości od faceta - źle
                ci w malżenstwie - zakończ je. A potem bąx z kim chcesz.
                • 2szarozielone Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 13:39
                  i ok - słusznie napisałaś - wymagaj od faceta a nie od kochanki. i skoro
                  usprawiedliwiasz głupotę żony zaślepieniem miłoscią - to tę samą miarę do
                  zaślepionej miłoscią kochanki przyłóż...
                  • dzikoozka Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 13:42
                    Nie nie i jeszcze raz nie zgadzam się
                    Zona zakochała sie w wolnym facecie,
                    a kochanka w facecie związanym
                    i to jest zasadnicza różnica.
                    Nie mozna tutuaj mierzyć tą samą miarą. Kochanka jeśli wie, (dowie
                    sie) ze facet ma zobowiazania, powinna postawić ultimatum - wóz albo
                    przewóz, a jak nie to spadaj. I choćby serce bolało, nie ma innej
                    rady.
                • iberia.pl Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 14:12
                  dzikoozka napisała:


                  > Kochanka, jak wie ze facet jest żonaty, nie powinna się wiazać,
                  poki nie odejdzie od żony.

                  dlaczego zakladasz, ze KAZDA kochanka chce od razu sie wiazac na
                  stale z facetem???Czesto sie nim bawi-uwierz.

                  > Proste. nie potępiam miłosci, wiem ze zdarzaja
                  > się pomyłki, znam przypadki rozwodow i powtórnych małżeństw z
                  > kochanką, wiec wymagam tylko elementarnej uczciwości od faceta -
                  źle ci w malżenstwie - zakończ je. A potem bąx z kim chcesz.

                  a tu sie zgadzam.
                  • dzikoozka Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 14:18
                    dlaczego zakladasz, ze KAZDA kochanka chce od razu sie wiazac na
                    stale z facetem???Czesto sie nim bawi-uwierz.

                    Wierzę, tylko ze dla mnie taka osoba jest postępuje moralnie
                    nagannie, nie ma zasad, więc o czym tu dyskutować?
                    Uwierz, ze facet mający kochankę z jakiegokolwiek powodu, (nawet
                    zakładając ew. przyczynienie się małżonki np. zaniedbała się
                    fizycznie, intelektualnie itp.) NIE jest zainteresowany wyjaśnieniem
                    czy naprawą syruacji w związku. Jemu w takiej sytuacji jest
                    wygodnie. I te probemy z podziałem majatku....i alimenty.... po co
                    się z tym męczyć? I zawsze znajdzie sobie usprawiedliwienie. Aha -
                    90% facetów to tchorze i oportuniści. Będą unikać konfrontacji do
                    ostatniej chwili, aż mu przyniesiesz jego słynną koszulę ze
                    szminką...
                    • iberia.pl Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 14:22
                      dzikoozka napisała:

                      iberia:> dlaczego zakladasz, ze KAZDA kochanka chce od razu sie
                      wiazac na stale z facetem???Czesto sie nim bawi-uwierz.


                      > Wierzę, tylko ze dla mnie taka osoba jest postępuje moralnie
                      > nagannie, nie ma zasad, więc o czym tu dyskutować?

                      aha, a mezulek nie jest be?Tylko kochanka tak?

                      > Uwierz, ze facet mający kochankę z jakiegokolwiek powodu, (nawet
                      > zakładając ew. przyczynienie się małżonki np. zaniedbała się
                      > fizycznie, intelektualnie itp.) NIE jest zainteresowany
                      wyjaśnieniem czy naprawą syruacji w związku. Jemu w takiej sytuacji
                      jest wygodnie. I te probemy z podziałem majatku....i alimenty....
                      po co się z tym męczyć? I zawsze znajdzie sobie usprawiedliwienie.
                      Aha - 90% facetów to tchorze i oportuniści. Będą unikać konfrontacji
                      do ostatniej chwili, aż mu przyniesiesz jego słynną koszulę ze
                      > szminką...

                      to akurat wiem, nie dziwi mnie to, jak dba tak ma.
            • iberia.pl Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 14:10
              dzikoozka napisała:

              > iberia.pl napisała:
              >
              > Pierwsze pytanie, jesteś mężatka czy ew. znasz małżeństwo od
              srodka? Jak wyglada? Bo jesli nie, to nie teoretyzuj.

              to do mnie? a jakie to ma znaczenie????


              > > przepraszam najmocniej:jakiego sobie wybrala takiego ma, poza
              tym na > szczescie ktos wymyslil rozwod.


              > Wybiera się kogoś, kogo sie kocha i widzi przez różowe okulary.

              jakie????Patrz a ja myslalam, ze za maz wychodzi sie za osobe, ktora
              sie zna i akceptuje jej wady i zalety, roznowe okluary sa w fazie
              zauroczenia, zakochania a nie milosci.

              > Nawet profejnonalny psycholog nie jest w stanie
              poznać "prawdziwego Ja' człowieka, co dopiero zakochana kobieta?
              Oczywiście im jest rozsądniejsza i mądrzejsza, bardziej
              doswiadczona, tym lepiej uda jej się "odsiać ziarno od plew" ale
              tekst "widziały gały.."" jest sorry, zenujacy i płytki.

              dla mnie, w koncu do malzenstwa nikt nikogo nie zmusza-to jest dpbra
              wola obu stron a nie przymus.


              > > ??? doskonale wiemy,

              > Doskonale wiemy? skąd to wiesz? Bo ja nie wiem, to tylko
              > stereotypowe gadanie. Oczywiście w wielu przypadkach tak jest ale
              > naprawdę powinna byc stosowana zasada - jest mi źle w małzeństwie,
              > staram sie rozwiazać problem, nie udaje sie go rozwiazać,
              rozwiazuję małżeństwo i mogę nawiazać inne relacje i inną osobą.

              zgadza sie, ale to chyba nie moja wina ani kochanki, ze ludzie ida
              na skroty, prawda?

              >
              > ze zdrada jest skutkiem a nie przyczyna, i w
              > > 90% wynika z tego, ze w zwiazek zle funkcjonuje-czy za to tez
              > > obarczysz wina kochanke?

              > Kochankę obarczam współwiną, jeśli ona wie, ze facet ma żonę a
              > wiesz dlaczego? Bo w takiej sytuacji wcale mu nie zależy na
              > rozwiazaniu problemó w małżeństwie. Kochanka jest katalizatorem
              > rozpadu.

              :-D, jasne, widze ze to jakis nowy trend jest, zeby kobieta brala na
              siebie cala wine i zlo tego swiata.


              • dzikoozka Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 14:26
                iberia.pl napisała:

                > dzikoozka napisała:
                >
                > > iberia.pl napisała:
                > >
                > > Pierwsze pytanie, jesteś mężatka czy ew. znasz małżeństwo od
                > srodka? Jak wyglada? Bo jesli nie, to nie teoretyzuj.
                >
                > to do mnie? a jakie to ma znaczenie????

                Już wyjaśniam. To tak jakbyś dyskutowała ze znawstwem o ujeźdzaniu
                koni, nie siedząc nigdy przedtem w siodle.

                Człowiek inaczej widzi zwiazek, jeśli ma za soba taki przynajmniej 5
                letni.

                >
                > > Wybiera się kogoś, kogo sie kocha i widzi przez różowe okulary.
                >
                > jakie????Patrz a ja myslalam, ze za maz wychodzi sie za osobe,
                ktora sie zna i akceptuje jej wady i zalety, roznowe okluary sa w
                fazie zauroczenia, zakochania a nie milosci.

                Ale nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawę. A mylić sie jest rzeczą
                ludzką. Oboje mogą się mylić co do siebie, oczywiście.

                >
                > dla mnie, w koncu do malzenstwa nikt nikogo nie zmusza-to jest
                dpbra
                > wola obu stron a nie przymus.

                Oczywiscie, narzeczeni w euforii zakochania absolutnie dobrowonie
                idą do ołtarza, nikt temu nie zaprzecza.

                >
                > zgadza sie, ale to chyba nie moja wina ani kochanki, ze ludzie ida
                > na skroty, prawda?

                Ale ja nie mam nic do Ciebie, tylko potępiam na równi osobę
                zdradzającą i kochanków/ki
                > >
                >
                > > Kochankę obarczam współwiną, jeśli ona wie, ze facet ma żonę a
                > > wiesz dlaczego? Bo w takiej sytuacji wcale mu nie zależy na
                > > rozwiazaniu problemó w małżeństwie. Kochanka jest katalizatorem
                > > rozpadu.
                >
                > :-D, jasne, widze ze to jakis nowy trend jest, zeby kobieta brala
                na siebie cala wine i zlo tego swiata.

                Nie umiesz czytać? Napisałam WSPÓŁwiną.
                >
                >
                • iberia.pl Re: kolejna mężatka.... 06.02.08, 16:47
                  dzikoozka napisała:


                  > > > Pierwsze pytanie, jesteś mężatka czy ew. znasz małżeństwo od
                  > > srodka? Jak wyglada? Bo jesli nie, to nie teoretyzuj.
                  > >
                  iberia: to do mnie? a jakie to ma znaczenie????

                  > Już wyjaśniam. To tak jakbyś dyskutowała ze znawstwem o ujeźdzaniu
                  > koni, nie siedząc nigdy przedtem w siodle.

                  daj spokoj, czyli co o dzieciach moga sie wypowiadac tylko rodzice,
                  tak?

                  >
                  > Człowiek inaczej widzi zwiazek, jeśli ma za soba taki przynajmniej
                  5 letni.

                  a skad wiesz czy takiego za soba nie mam????
                  Poza tym nie mierzylabym zwiazku iloscia lat:mozna byc z kims rok a
                  przezyc wiecej niz z kims przez lat kilka...

                  >
                  dzikooska> > > Wybiera się kogoś, kogo sie kocha i widzi przez
                  różowe okulary.
                  > >
                  iberia:> > jakie????Patrz a ja myslalam, ze za maz wychodzi sie za
                  osobe, ktora sie zna i akceptuje jej wady i zalety, roznowe okluary
                  sa w fazie zauroczenia, zakochania a nie milosci.
                  >
                  > Ale nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawę.

                  to znaczy, ze nie dorosli do malzenstwa czy powaznego zwiazku.

                  > A mylić sie jest rzeczą ludzką. Oboje mogą się mylić co do
                  siebie, oczywiście.

                  owszem.

                  >

                  >
                  > >
                  > > zgadza sie, ale to chyba nie moja wina ani kochanki, ze ludzie
                  ida > na skroty, prawda?
                  >
                  > Ale ja nie mam nic do Ciebie, tylko potępiam na równi osobę
                  > zdradzającą i kochanków/ki


                  jak to latwo powiedziec, prawda?

                  > > > Kochankę obarczam współwiną, jeśli ona wie, ze facet ma żonę
                  a > > wiesz dlaczego? Bo w takiej sytuacji wcale mu nie zależy na
                  > > > rozwiazaniu problemó w małżeństwie. Kochanka jest
                  katalizatorem > > rozpadu.
                  > >
                  > > :-D, jasne, widze ze to jakis nowy trend jest, zeby kobieta
                  brala na siebie cala wine i zlo tego swiata.
                  >
                  > Nie umiesz czytać? Napisałam WSPÓŁwiną.

                  a ja pisalam juz, ze dla mnie najmniej winna jest kochanka.
                  EOT.
    • avital84 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 13:16
      >>A tu tyle samotnych kobiet

      Przepraszam bardzo za to, że jestem samotna.
      Po pierwsze to facet jeżeli chce zdradzić to niekoniecznie
      od razu z samotną. Na romans jest najlepsze kobieta zamężna,
      bo nie będzie nic oczekiwać.

      Może zamiast mieć pretensje do kobiet, które są potencjalnym
      zagrożeniem trzeba dbać o małżeństwo, pielęgnować związek, dbać
      i o siebie i o relacje z drugą osobą.

      Mi nigdy do głowy by nie przyszło aby uwikłać się w romans. Prawda jest jednak
      taka, że jak facet bardzo chce to tak zbałamuci kobietę, że nie będzie wiedziała
      o tym, że on kogoś ma. Mnie się przytrafiło być niechcący tą trzecią, ale on nie
      miał żony, po prostu dziewczynę.
      Między nimi była jakaś dziwna sytuacja i to od niej się dowiedziałam, że tak
      jest. Kręcił do samego końca.

      Poza tym skro się kochacie i jesteście szczęśliwi to skąd te obawy?
      Czy zamierzasz być zazdrosna o każdą samotną kobietę?
      Przecież nie każda babka ma chęć na Twojego faceta.

      No i w końcu...czy on nie ma swojego rozumu i swojej woli?
      Sądzisz, że taka potencjalna kochanka sama mu wejdzie do łóżka?
      • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 13:20
        Avi, coraz bardziej Cie lubie :)
      • iberia.pl Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 13:20
        avital84 napisała:

        > >>A tu tyle samotnych kobiet
        >
        > Przepraszam bardzo za to, że jestem samotna.

        Avi na Boga, sama to nie znaczy samotna:-).
    • sabriel Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 13:34
      Ja nie rozumiem skąd sie bierze takie uprawiedliwianie zdrady
      facetów? Wychodzi na to,że biedy żonaty miś jest bez skupułów
      wykorzystywany przez jakąs siksę.No ludzie.Przecież żaden z nich nie
      jest gwałcony czy brany na siłę. Z tego co widzę dookoła żonkosie
      sami wychodzą z incjatywą, podrywają inne kobiety, oszukują je
      perfidnie wmawiając, że ich małżeństwo jest "tylko na papierze".
      I to oni sami są odpowiedzialni za rozbijanie swoich
      związków,krzywdzenie żony i dzieci, nie kto inny.
    • lajton Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 16:45
      A dlaczego oni zakochują się w nas??
    • redd.s A dla czego ludzi "dopada" zakochanie? 06.02.08, 17:32
      przed tym się nie ucieknie, a reszta już nie zależy tylko od jednej strony...


      a propo zdradzających i zdradzanych - jak się nie umie upilnować tego co się ma, to się to traci..
      • bmartucha wkurzają mnie te panie które wpieprzają się 06.02.08, 19:17
        To jest straszne....wypniesz drzwiami wpadają oknem. Panie które
        wpieprzają się w życie ludzkie są bez wyobraźni, nie wiedzą co
        czują dzieci....nie mam litości dla nich....to wszystko wróci do
        nich
        • figgin1 Re: wkurzają mnie te panie które wpieprzają się 06.02.08, 19:30
          a mezusie cudne ulegaja... i nie musza sie dziecmi martwic...
        • sabriel Re: wkurzają mnie te panie które wpieprzają się 06.02.08, 20:00
          Marucha to ty drzwi i okna szczelnie pozamykaj, ha ha ha .
          A faceta zamknij w klatce i klucz noś zawsze przy sobie, wtedy będziesz miała
          pewność, że już żadna ci go nie zabierze.

          No nie mogę ,naprawdę skąd sie biorą takie kobiety.
          A tak poważnie to zamiast zamykać te drzwi i okna to warto sobie znaleźć
          przyzwoitego faceta.
    • havana8 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 19:27
      Przepraszam bardzo ale...to kpina oskarzac tylko "panienki bez
      zadnych skropułów",że są winne rozpadu zwiazków.
      Moge powiedzieć z własnego doświadczenia i z tego co sie dzieje,że
      nie zawsze tak jest.
      Faceci nie są bez winy!! Żeby cokolwiek się działo musza oboje
      wyrazić na to zgodę!
      Co te laski ciagną na chama facetów do łóżka, na spotkania i
      zmuszaja do dzwonienia,pisania smsow,dawania prezentów?
      Faceci wcale święci nie są.
      Nie każdy chodzi z obrączką na palcu,ani nie ma wydziaranego na
      czole "mam żone".
      Sama byłam w sytuacji w której to żonaty mnie podrywał a nie ja go!
      Pisał sms-y,chciał się umawiać,non stop dzwonił,a
      kiedy "koleżenstwo"się skonczyło i kazałam mu się odwalić, to zabrał
      się za moją koleżankę a tam nie skonczyło się na słowach...laska sie
      w nim zakochała, bo on dawał powody do tego, tak samo do niej
      dzwonił, pisał esy,rozmowy na gg ciągnęły się godzinami (więc gdzie
      tak na marginesie byla ta jego żona i czy ona ślepa była?) zapraszał
      ją na kolacje(nie tak jak mnie na piwo do knajpy), na wino do siebie
      itd. itd laska sie zadurzyła na tyle,ze nie potrafiła normalnie
      funkcjonowac,koleś jej wciskał wałka "jak mu to źle w
      zwiazku"(zreszta o tym chyba cały swiat widział,bo chodził taki
      zmęczony życiem)"jak to z żoną nie umieją się dogadać itd" i
      że "tylko ona jest jedyną radoscią i celem w jego zyciu" "ze chce z
      nia być szczesliwy" i bla bla.
      Laska na tyle się wkręciła,że wszystkich musiała okłamywać, by się z
      nim spotkać,przez niego omało co nie wywalono ją ze studiów itd. a
      koleś co...pobawił się nią...zaciągnął do łóżka i olał.
      A jak panna po kilku msc. płaczu i depresji doszła do
      siebie,znalazła faceta, to nasz cudowny żonkoś znow sobie o niej
      przypomniał. A,że laska już nie chciala wracac do tamtych czasow to
      zjechał ją, strzelil focha i kazał jej zapomniec o sobie.

      Także nie róbmy z facetów świętych!!! I jak to było w piosence "bo
      do tanga, trzeba dwojga".
      Jezeli facet kocha swoją zonę i to jej składał przysięge przed
      Bogiem i całym światem, to powinien być jej wierny i z nią być na
      dobre i na złe, a nie puszczać się w tany z innymi pannami.
      I nie bronie tych laseczek,bo troche to ich wina też, że są naiwne i
      daja się wkrecić facetom, ale nie od razu wiadomo o co takiemu
      chodzi i jakie ma zamiary. A nie każda laska jest wróżką,zeby
      wiedzieć o ten jest zonaty...

      Aaa no i sprawa żon...to zawsze mnie ciekawiło, czy one nie widzą
      tego,że ich cudowny mąż non stop do kogoś pisze, nie odrywa się od
      kompa, wraca w dziwnych porach do domu,albo że kasa na jego koncie
      jakos tak dziwnie zniknia. Nie widzą sygnałów?

      Więc nie uważam,że są winne tylko te laski,które kreca z zonatymi
      facetami. Zonaci faceci też są winni...
      • anu-lla Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 19:55
        Masz racje. A jak myslisz co takim gostkiem kieruje. Skoro
        malzenstwo ma ok, a jednak szuka kochanki czyli zabawy, przygody,
        sexu to czemu?? Ma malo sexu w domu czy wogole?????
        NO bo po co facetowi inna skoro takze i śpi z żoną????
        • wioslarka Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 11:07
          > Masz racje. A jak myslisz co takim gostkiem kieruje. Skoro
          > malzenstwo ma ok, a jednak szuka kochanki czyli zabawy, przygody,
          > sexu to czemu??

          Jeśli szuka to znaczy, że nie wszystko jest ok w małżeństwie. Może to być
          problem komunikacji. Żonie "wydaje się", że mężowi niczego nie brakuje (niczego
          nawet nie powinno brakować, bo przecież ma wszystko wg tej żony) a mąż tymczasem
          ma inne zdanie, którego nie może/nie chce wyrazić.

          Dalej piszesz:
          hhmm wiadomo ze chodzi im o sex. Zonatym:) ale dlatego ze są
          niewyżyci czy zona daje raz w miesiącu albo dwa?????

          Mi też chodzi o seks, a jestem kobietą. To znaczy, że jestem niewyżyta? Bo
          chciałabym częściej niż 1-2 razy w miesiącu? Nie, bo seks może być m.in.
          dopełnieniem związku i jest naturalną, wręcz fizjologiczną potrzebą. Do której
          spełnienia przestaje się dążyć z tą osobą, od której się słyszy o własnym
          niewyżyciu i że żona "daje". Też wolę, kiedy przyjemność jest obopólna, a nie
          kiedy ktoś się "poświęca"...I w dodatku nie rozumie, że to nie wystarczy, bo
          "zrobić sobie dobrze" można ręką...A tu chodzi o bliskość, też tę emocjonalną.
    • prom_do_szwecji Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 20:02
      na pewno facet jeśli zdradza nie jest bez winy. On slubował, on
      rozbija rodzine.
      Inna sprawa, ze jeśli dziewczyna wie, że facet ma zonę i dzieci, to
      nie powinna sie w taki układ pakowac.
      Jeśli nie wie, bo facet przed nią ten fakt ukrywa, to inna sprawa
      • menk.a Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 12:28
        prom_do_szwecji napisała:

        > na pewno facet jeśli zdradza nie jest bez winy. On slubował, on
        > rozbija rodzine.
        > Inna sprawa, ze jeśli dziewczyna wie, że facet ma zonę i dzieci,
        to
        > nie powinna sie w taki układ pakowac.
        > Jeśli nie wie, bo facet przed nią ten fakt ukrywa, to inna sprawa

        A nie jest tak, że zdradza ten, kto naprawdę zdradza, a nie ten, kto
        wie, że ktoś zdradza lub bierze udział w zdradzie?
        To znaczy, że zdradza mąż, a nie kobieta , z którą dokonuje zdrady.;)
    • brume11 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 20:04
      faceci mają znacznie większe potrzeby seksualne, mogą się kochać i 5
      razy dziennie, podczczas gdy wielu kobietom raz na 2 miesiące
      zupełnie wystarcza. Dlatego korzystają z każdej okazji, która im się
      nawinie. Robią to niejako dla sportu. A jeśli panienka chce
      kontynuować znajomość, to dla faceta woda na młyn. Po co płacić za
      usługi seksualne skoro można je mieć za darmo.
      • anu-lla Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 20:18
        hhmm wiadomo ze chodzi im o sex. Zonatym:) ale dlatego ze są
        niewyżyci czy zona daje raz w miesiącu albo dwa?????
        • nas-daq Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 21:32
          Nie sądzę żeby chodziło tylko o seks, może niektórym tak ale nie
          wszystkim. Myślę że chodzi głównie o bliskość emocjonalną i też
          fizyczną, o poczucie bycia zdobywcą, a uwielbienie w oczach kobiety,
          o oderwanie się od przyziemnej codzienności i oczywiście o fizyczne
          uniesienia, które często w stałych związkach sa rutyną.
          • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 21:36
            Chodzi o calkiem zwyczajna i przyziemna rzecz.. Prawdziwa roznica
            miedzy kobieta a mezczyzna jest taka, ze kobieta szuka jednego dawcy
            DNA a facet szuka mozliwosci szerokiego rozsiania swojego DNA.
            Koniec i kropka
            • anu-lla Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 21:40
              gorszej bzdury nie czytalam...........
              • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 21:42
                A masz jakies argumenty podwazajace moje twierdzenia?
                • nas-daq Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 21:54
                  Uważasz że żonaty facet wiążąc sie z kochanką chce jej zrobić
                  dziecko?? no to mnie rozbawiłeś hehe.
                  • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 21:55
                    Czy ja gdzies powiedzialem o SWIADOMYCH reakcjach? Wystarczy lekko
                    podrapac nas a czybciutko spod cieniutkiej arstewki cywilizacji,
                    wylazi czysta natura i instynkt...
            • lacido Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 22:13
              ze kobieta szuka jednego dawcy DNA

              bzdura
              kobieta szuka najlepszego dawcy nasienia :PP
              • kontik_71 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 22:14
                No to mialem na mysli jeden = najlepszy. A nasienie zawiera DNA :)
                • lacido Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 06.02.08, 22:28
                  to chyba nie tak
                  wydaje mi sie ze w przyrodzie to normalne zadawanie sie z wieloma samcami i w
                  tedy najlepsze DNA wygrywa
                  jeden nie równa się najlepszy :)
                  • anmei1 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 00:25
                    A ja uwazam, ze jesli maz zdradza to ponosi wine tylko on. Kobieta z
                    ktora to robi nie przysiegala jego zonie wiernosci. Tak samo jesli
                    zdardza zona. Winny nie jest mezczyzna, ktory ja rzekomo uwiodl. To
                    ona wlasnie nie w porzadku w stosunku do swego meza a nie jakis tam
                    facet, ktory go byc moze na oczy nawet nie widzial.
                    • iberia.pl Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 10:08
                      anmei1 napisała:

                      > A ja uwazam, ze jesli maz zdradza to ponosi wine tylko on.

                      a zona?Zona jest calkowicie niewinna?

                      >Kobieta z ktora to robi nie przysiegala jego zonie wiernosci. Tak
                      samo jesli zdardza zona. Winny nie jest mezczyzna, ktory ja rzekomo
                      uwiodl. To ona wlasnie nie w porzadku w stosunku do swego meza a
                      nie jakis tam facet, ktory go byc moze na oczy nawet nie widzial.

                      tu masz racje.
                      • anmei1 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 12:38
                        Zona moze byc winna lub bardziej wspolwinna tego, ze w mazlenstwie
                        zle sie dzieje, ale zadne zachowanie jednej strony nie "uprawnia"
                        drugiej do zdrady. Najpierw wypadaloby sie rozstac a potem wiazac
                        czy chocby sypiac z kims innym. Za zdrade, wedlug mnie, cala wine
                        ponosi tylko osoba zdradzajaca.
                        • iberia.pl Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 12:48
                          anmei1 napisała:

                          > Zona moze byc winna lub bardziej wspolwinna tego, ze w mazlenstwie
                          > zle sie dzieje, ale zadne zachowanie jednej strony nie "uprawnia"
                          > drugiej do zdrady.

                          owszem nie uprawnia.

                          >Najpierw wypadaloby sie rozstac a potem wiazac
                          > czy chocby sypiac z kims innym.

                          racja.

                          >Za zdrade, wedlug mnie, cala wine
                          > ponosi tylko osoba zdradzajaca.

                          wez pod uwage, ze zdrada jest skutkiem tego, ze zle sie dzieje w
                          zwiazku, a na ogol wina za to rozklada sie po polowie.Rzadko kiedy
                          tylko jedna osoba jest temu winna.
                          • anmei1 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 13:00
                            > wez pod uwage, ze zdrada jest skutkiem tego, ze zle sie dzieje w
                            > zwiazku, a na ogol wina za to rozklada sie po polowie.Rzadko kiedy
                            > tylko jedna osoba jest temu winna.

                            Za to, ze sie zle dzieje w zwiazku zazwyczaj wine ponosza dwie
                            osoby. Chodzi mi o to, ze za zdrade odpowiada tylko ta, ktora sie na
                            nia decyduje, niezaleznie od tego jak zle dzieje sie w zwiazku i kto
                            zawinil. Wedlug mnie jakkolwiek zle by sie nie dzialo, zdrada to
                            jest decyzja tylko i odpowiedzialnosc tylko i wylacznie osoby
                            zdradzajacej.
    • menk.a Re: może apel do owych żonatych??? 07.02.08, 12:26
      Nie zdradzajcie swoich żon!!

      Żono, dlaczego mężowie nie przestają kłaść łap na pośladkach innych,
      niż żon poślubionych, którym przysięgali wierność i uczciwość do
      grobowej deski?;)


      sylla4 napisała:

      > ...i rozbijacie to co ludzie budowali przez tyle lat??
      > Ja jestem żoną i jestem przerażona, bo wokół panienki bez żadnych
      > skropułów. Dziewczyny przecież każda z nas chce być szczęśliwa. Ja
      > jestem...ze swoim mężem. Zdarzają się problemy, ale one są
      wszędzie.
      > pokochaliśmy się, pobraliśmy. A tu tyle samotnych kobiet, nie
      > obchodzi Was to, że facet ma rodzinę?? nie macie serca? Dlaczego
      > chcecie rozbijać małżeństwa???
    • nie.mam.tipsow Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 12:58
      Nie popieram kobiet, które interesuja się żonatymi mężczyznami,ale
      jest druga, i moim zaniem ważniejsza, strona medalu. Mianowicie mąż,
      który,złozył przysiegę wierności i bla bla bla. Jeśli facet nie chce
      romansu to go nie zacznie. Jeśli zaczął, tzn.że brakuje mu czegoś w
      związku. Jeśli brakuje, tzn.że małżeństwo nie jest takie idealne. A
      jeśli doszło do rozpadu małżeństwa tzn.że było ono niewiele warte i
      prędzej czy później i tak by się skończyło.Wina faceta w takim
      trójkącie jest większa, choćby dlatego,że on krzywdzi swoją rodzinę.
      Nie rozumiem żon, które całą winę zrzucają na kochankę. A mąż, który
      brał w tym udział? Który tego chciał i to zrobił??!!
      Mnie też facet zdradzał, po czym bez słowa zostawił dla innej, gdy
      już planowaliśmy wspólna przyszłość. Ale NIGDY nie miałam żalu do
      niej. To była JEGO wina,że tak prostacko to rozegrał.I takie jest
      moje zdanie na ten temat.
    • krystkaoj Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 13:52
      Bo zonaty facet jest juz sprawdzony i doświadczony. A stary kawaler
      w wieku 30-40 lat to nie wiadomo kto to jest i dlaczego żadna go
      wczesniej nie chciala. A jak jest w tym wieku sam to musi byc
      stukniety albo ma nierowno poukladane pod sufitem i dlatego nie ma
      co sobie nim glowy zawracac.
      Pozdrawiam
      • anu-lla Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 07.02.08, 15:53
        i co z tego ze zonaty to normalny???znam paru takich, ktorzy mają
        nierowno pod sufitem, frajerów i burakow a mają zony i rodziny.
        Dobrze sie kamuflują, kombinują i tyle.
        • fajnaret Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 08.02.08, 15:05
          anu-lla napisała:

          > i co z tego ze zonaty to normalny???znam paru takich, ktorzy mają
          > nierowno pod sufitem, frajerów i burakow a mają zony i rodziny.
          > Dobrze sie kamuflują, kombinują i tyle.

          To sa kiepskie kobiety. Bo daja sie rolowac!
          • anu-lla Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 08.02.08, 21:02
            Masz racje, ale to nie zawsze wina kobiety. Ale wierz mi..znam tak
            oblesnych, frajerow i palantow, ich chamską naturę ..a w osobnosci
            innych ludzi potrafią byc fajnymi, cieplymi luzackimi facetami, ze
            wszyscy myslą "ale fajny facet,fajny gośc"
            I powiedz mi, skad u nich takie aktorstwo?? Podziwiam.
            • krystkaoj Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 10.02.08, 17:42
              anu-lla napisała:

              > Masz racje, ale to nie zawsze wina kobiety. Ale wierz mi..znam
              tak
              > oblesnych, frajerow i palantow, ich chamską naturę ..a w
              osobnosci
              > innych ludzi potrafią byc fajnymi, cieplymi luzackimi facetami,
              ze
              > wszyscy myslą "ale fajny facet,fajny gośc"
              > I powiedz mi, skad u nich takie aktorstwo?? Podziwiam.

              Dla mnie facet, ktory publicznie jest fajny a dla mnie jest
              oblesny to sobie nim glowy nie zawracam. Musi mnie szanowac i nie
              dla oka.
              • anu-lla Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 10.02.08, 18:27
                Masz racje. I zobacz jak to czasem pozory mylą.
    • modliszka24 Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 08.02.08, 09:11
      ja w zyciu bym tego nie zrobila wiec o jedna osobe na tym swiecie mozesz byc
      spokojna. a fakt wiele kobiet to robi dla mnie to nie pojete
      • nie.grzeczna.kobieta Re: Dlaczego kochacie się w żonatych??? 08.02.08, 10:42
        Sterotypowo-prawie wszyscy tak myslicie.
        Nie ma jednej odpowiedzi oraz jednego winnego, nawet nie ma jednej
        bardziej winnej osoby drugiej mniej!!! Wszystko zalezy od ukladu
        osob, charkaterow, podatnosci na atrakcje zycia czyli adrenalinę.
        Znam związki gdzie wszystko jest jak najbardziej ok. Zona zawsze
        chętna, mąz niczego sobie-sielanka jednym slowem. I to ona szuka
        atrakcji. Czemu?? Sama nie wie. Kolejny przyklad to maz znudzony
        zoną, mimo, ze ma teoretycznie wszystko, ale jednak rutyna,
        codziennosc przegrywa z adrenalinką przy nowo poznanej pani.
        Nasze sterotypy biorą się stąd, że myslac o kochankach, zdradach
        myslimy tylko, że komus w zwiazku jest źle albo zwiazek jest po
        prostu patologiczny/regularne bicie, gwalcenie itp/
        Tym czasem okazuje sie, że do zdrady wystarczy naprawdę niewiele i
        chyba z tym każdy z nas nie może się pogodzić.
        A kontik probuje niektorym pokazać, że zycie nie jest czarno-biale
        tylko ma tez inne kolory.
    • zwroclawianka po pierwsze- serce nie sługa :) 08.02.08, 13:23
    • zwroclawianka po drugie: nie interesuje mnie szczęście obcych 08.02.08, 13:25
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka