Dodaj do ulubionych

na rozdrozu ? pomocy

17.04.08, 16:26
Kochane doswiadczone kobietki.Pomocy ! Od półtora roku jestem męzatka.Jednak
oboje z męzem pobralismy sie tylko dlatego ze w pewnym momencie spotkalo sie
dwoje wolnych ludzi z podobnym wyksztalceniem i postanowilo ulozyc sobie zycie
,bo wszyscy rowiesnicy tak robia. Oczywiscie tak sobie nie powiedzielismy , to
moja hipoteza. Ja nawet sie staralam jednak maz nie, najwazniejsi stali sie
koledzy i praca .Seks jest rzadko i nieudany .Miesiac temu poznalam
przypadkowo chlopaka , ktoremu zwierzylam sie z mojej samotnosci w
małzenstwie.Po licznych rozmowach ze mna on stwierdzil ,ze sie we mnie
zakochal . Jest naprawde dobrym czlowiekiem i jest pomiedzy nami chemia.Oprocz
tego ze jestem mezatka , dzieli nas rozniez wyksztalcenie .Ja wyzsze , on
zawodowe. Co robic ? Wiem ,ze jestem nierozsadna slub bez milosci lub
zblizajac sie teraz do kogos , bo to nieuczciwe .MOze macie jakas rade ?
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:29

      > .MOze macie jakas rade ?

      Jasne: rób, jak uważasz. ;-)
      A tak poważnie: zważ za i przeciw i działaj. ;-)
    • menk.a Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:30
      petitki79 napisała:

      > >MOze macie jakas rade ?

      Tak. Uzupełnij wykształcenie, byście oboje mieli mgr czyli
      magazynier.:D
    • forumowicz_pospolity Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:36
      a jaką tu mozna miec radę?
      rozwód i juz, po co się męczyć, rozumiem ze dzieci nie macie
      więc żaden problem
      i spróbować z tym chemikiem :)

      po to są rozwody żeby z nich korzystać a errare humanum est;)
      • petitki79 Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:42
        Nie , nie mamy dzieci ,maz nie chce miec .Rozmawialismy o rozwodzie , ale tu
        wmieszali sie rodzice mówiąc ze to przeciez sakrament , trzeba sie dogadac itp.
        a wina pewnie tez troche po mojej stronie , bo w domu nie ma obiadu :)
        • kitek_maly Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:45

          > Nie , nie mamy dzieci ,maz nie chce miec .Rozmawialismy o
          rozwodzie , ale tu
          > wmieszali sie rodzice

          A to jest Twoje życie czy rodziców?

          > a wina pewnie tez troche po mojej stronie , bo w domu nie ma
          obiadu :)

          Więc zrobicie rozwód bez orzekania o winie. Będzie szybciej.
        • forumowicz_pospolity Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:55
          petitki79 napisała:

          > Nie , nie mamy dzieci ,maz nie chce miec .Rozmawialismy o rozwodzie , ale tu
          > wmieszali sie rodzice mówiąc ze to przeciez sakrament , trzeba sie dogadac itp.
          > a wina pewnie tez troche po mojej stronie , bo w domu nie ma obiadu :)

          ee tam , to sie zastanów
          jak uznasz ze sobie mozesz zmarnowac zycie to chyba nie ma lepszego wyjscia

          rozwód najwiekszym przyjacielem człowieka nieszczęśliwego w małżeństwie

          post sponsorowany przez Stowarzyszenie Rozwodników i Rozwódek RP;)
        • dzikoozka Re: na rozdrozu ? pomocy 18.04.08, 13:11
          Brak obiadu Twoją winą? A on co?????? Rączek nie ma?
          To nie jest żadnym dowodem winy dla sądu. Dowodem winy może być Twoj
          ew. romans z kolega.
    • wiarusik Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:37
      ja tez jestem odtracany przez pewna osobe dlatego bo nie mam mgr i
      jeszcze dlugo nie bede mial a nawet nie wiem czy w ogule.
      • znowuwzyciuminiewyszlo Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:41
        a Ty to nie jestes za mlody, zeby 'w ogule' miec mgra?
        • wiarusik Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:42
          mam 24 latka i nie studiuje
          • znowuwzyciuminiewyszlo Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 16:59
            no tak, to niestudiowanie stanowi pewna trudnosc na drodze do zdobycia tytulu...
            :-) A czemu rzuciles studia, bo wydawalo mi sie, ze studiowales jeszcze niedawno?
    • bertrada Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 17:07
      Rzuć męża i zwiąż się z nowopoznałym partnerem.

      Mam wrażenie, że dawno podjęłaś taką decyzję ale jesteś mało
      asertywna i pewna siebie, więc potrzebujesz potwierdzenia z
      zewnątrz, że masz rację. Więc ja ci daje takie potwierdzenie.

      W twoim życiu nasąpił zastój, więc czas na zmiany. Nawet jak nic nie
      wyjdzie z nowego związku, to zawsze w twoim życiu coś się wydarzy,
      nabędziesz nowych doświadczeń i przede wszystkim ruszysz z miejsca.
      A to jest najważniejsze. ;P
    • alunia78 Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 19:51
      Masz tzw oschły związek to czemu masz tkwić w nim jak nic was nie łączy,a
      rodzicom z czasem minie
      • moniakos1 Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 20:11
        Ja 2 lata dojrzewałam do decyzji o rozwodzie, powód niby błachy ale
        dla mnie wystarczający. Teraz czekam az sobie kogoś znajde (bo tak
        to mi brak motywacji) i czmycham z tego małżenstwa.
        • songo3000 Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 20:42
          A dlaczego czekasz aż znajdziesz kogoś innego? Zabrzmiało to jakoś tak ... strasznie wyrachowanie.
          Pogrzebałem trochę w sieci, rzeczywiście widać taki trend, że facet się rozwodzi jak osiągnie swój 'punkt przegięcia' a kobieta czeka aż ktoś pojawi się na horyzoncie. Kurczę, nie bież tego do siebie ale dla mnie to podejście jest jakieś takie obrzydliwie.
          • kitek_maly Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 20:46

            Zgadzam się.
            Wyrachowanie, nic innego.
          • moniakos1 Re: na rozdrozu ? pomocy 18.04.08, 17:55
            Daltego ze i tak mojego męża nie ma zyje sobie sama z dzieckiem ale
            póki co wszystko jest wspólne, rozwód pogorszy moją sytuacje na tyle
            że nie utrzymam siebie i dziecka. Może wyrachowanie? Trudno, chce
            byc szczesliwa i chce żeby mojemu dziecku nic nie brakowało.
        • szrama_z_szarm Brawo! 17.04.08, 21:13
          Znak czasów-łatwo przyszło, łatwo poszło.Zwłaszcza, gdy już kogoś nowego na
          podorędziu mamy, pogratulować.Mam prośbę- jeśli Tobie już totalnie małżeństwo
          zwisa i emocje masz na poziomie epoki lodowcowej, spróbuj choć wczuć się w
          emocje jeszcze-męża.Może on odczuwa więcej niż ameba.I niech mi ktoś wytłumaczy,
          bo nie kumam-dla własnego zdrowia psychicznego-nie warto najpierw zakończyć
          jednego a DOPIERO później ładować się w następne??
    • butterflymk Re: na rozdrozu ? pomocy 17.04.08, 21:16
      no niestety, naważyłaś piwo teraz je pij,
      ślub był niestety nie przemyślany co nie znaczy że masz być nieszczęśliwa do
      końca życia..
      jeśli twój mąż czuje to samo, rozstańcie się...
      w pogoni za prazwdziwym szczęściem...
      dacie radę...
    • dzikoozka Re: na rozdrozu ? pomocy 18.04.08, 13:17
      Niezależnie od tego czy wyjdzie z tym nowym czy nie, rozwiedź sie,
      jak czujesz że sie nie kochacie. Zrobiliście głupi błąd.
    • tola1978 Re: na rozdrozu ? pomocy 18.04.08, 13:35
      Jesli mąż nie chce mieć dzieci to duzo mowi o nim.

      Jesli nie jestes szczesliwa, a tak jest chyba, to pogadaj z męzem "szczerze" -
      czy ma sens ten wasz układ. Jestes kobieta z krwi i kosci, masz swoej potyrzeby
      które on nie zaspokaja. A to znaczy ze jest obojetny.....Moze też podpytaj sie
      go co on by zrobił gdyby teraz sie zakochał wkims innym?
      ja bym wybrała miłość. Ale sprawdz tego drugiego, poznaj bardziej, zanim
      zrezygnujesz ze swojego parnera.
    • ta82 Re: na rozdrozu ? pomocy 18.04.08, 13:52
      Ja mam inna rade niz hip hip hurra rozwod. Sama mam podobna
      sytuacje, nawet dalej to poszlo, bo byly juz i rozmowy o rozwodzie,
      bardzo powazne i wyprowadzenie sie czasowe z domu i wiele innych
      rzeczy lacznie z depresja.
      Ty sobie pomysl co czulas na poczatku malzenstwa i czy teraz do tego
      chlopaka czujesz cos podobnego. Moze sie okazac, ze w kolejnym
      zwiazku sie znowu wypalisz, a wtedy co..kolejny rozwod?
      Pomysl co chcesz w zyciu robic i jak. A czy sakrament jest dla
      Ciebie bez znaczenia? Tylko dla rodzicow? Bo to tez wazne, co Ty
      sama o tym myslisz.
      Powodzenia, obyś wybrala dobrze, bo z kazdej sytuacji jest wyjscie i
      rozwod tez oczywiscie takim wyjsciem jest, tylko mam wrazenie, ze Ty
      kompletenie nie przemyslalas sprawy i szukasz.. a w tak waznej
      kwestii nie mozna sobie pozwolic na decyzje hop siup
    • wlatca_muh to że on więcej zarabia to nic złego 18.04.08, 17:17
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka