Dodaj do ulubionych

Ja chyba jestem jakas niewspolczesna...

04.05.08, 21:55
Bo lubie wygladac ladnie przede wszystkim dla mojego ukochanego, a
nie dla siebie samej, nie mam zamiaru zapraszac chlopaka/meza na
porod (kiedys tam...) i w dodatku nie mam nic przeciwko porzuceniu
kariery zawodowej i rozpieszczaniu meza w domu... a najgorsze, ze
nie widze w tym nic glupiego i krzywdzacego :) moje znajome
feministki, slyszac to wygladaja, jakby mialy mnie zaraz rozerwac na
strzepy, bo tak walcza o prawa kobiet a ja ICH NIE CHCE :) a mozna w
ogole nie chciec? bo czasem mam wrazenie, ze to nie prawa, a
obowiazki wspolczesnej kobiety... :)
Obserwuj wątek
    • prom_do_szwecji Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 21:58
      a ile zarabia twój facet, że stac was będzie na rozpieszczanie przez męża?
      • nexstartelescope Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:05
        Na razie mlodzi jestesmy i nie w glowie nam wiazanie sie na stale,
        hipotetycznie mowie. Gdyby zarabial malo, to jasne, ze poszlabym do
        pracy, bo to nie jest dla mnie jakas straszna kara ;) ale gdybysmy
        sobie mogli pozwolic na to, ze ona pracuje a ja nie, to pewnie
        wolalabym siedziec w domu. Ale nie tak, ze piore, sprzatam, gotuje i
        nie mam na nic wiecej czasu, a jak on wraca to widzi tylko spocona,
        zmeczona kure domowa z trwala ondulacja na glowie i siodemka
        dzieciakow przy boku ;) chcialabym miec czas dla siebie i dla niego
        po prostu.
        • prom_do_szwecji Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:09
          ja jestem trochę starsza i niestety wiem, ze realia nie są takie słodkie.
          Mnie ciekawi tylko kiedy osiąga sie moment, że można sobie pozwolić aby tylko
          jedna osoba pracowała. My mamy miesięcznie sporo, ale bałabym się zrezygnować z
          pracy. Bo sytuacja moze się zmienić wtedy będzie cieżko
        • wyssana.z.palca Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:10
          chcialabym miec czas dla siebie i dla niego
          > po prostu.

          tyle, ze skoro on bedzie pracowalam dla Ciebie/na Ciebie/za Ciebie,
          to juz gorzej bedzie z czasem dla Ciebie. chyba ze znajdzie jakas
          cudowna prace, gdzie sie zarabia kupe forsy, malo pracujac :)
          • rosa_de_vratislavia Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:11
            wyssana.z.palca napisała:
            > tyle, ze skoro on bedzie pracowalam dla Ciebie/na Ciebie/za
            Ciebie,
            > to juz gorzej bedzie z czasem dla Ciebie. chyba ze znajdzie jakas
            > cudowna prace, gdzie sie zarabia kupe forsy, malo pracujac :)

            Być może się tak da za granicą. w Polsce raczej nie. Autorka wątku
            wybiera się do Australii.
            • kaatrin Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 05.05.08, 01:36
              Za granica tez nie jest rozowo... Mieszkam w USA. Niepracowanie
              byloby niezlym luksusem... mimo, ze moj maz niezle zarabia, byloby
              nam ciezko. Juz sie boje, co bedzie, kiedy bedziemy mieli
              dziecko... W mojej pracy siedzi sie minimum 10h dziennie +
              dojazdy... a macierzynski to 12 tygodni.
          • prom_do_szwecji Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:12
            a są takie prace? podpowiedz promykowi - leserowi ;)
            • wyssana.z.palca Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:15
              gdybym taka znała, sama bym sie nia zajela i bron boze komus o niej
              powiedziala :P coby konkurencji nie bylo :D
              • prom_do_szwecji Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:16
                bo nawet bycie utrzymanką to wbrew nazwie ciężka, fizyczna robota
                • wyssana.z.palca Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:17
                  hmmm.. no tak, ale tu tez w gre wchodzi jednak jakas przyjemnosc..
                  tak sadze ;)
    • rosa_de_vratislavia wszystko dobrze dopóki... 04.05.08, 22:03
      nexstartelescope napisała:

      >nie mam nic przeciwko porzuceniu
      > kariery zawodowej i rozpieszczaniu meza w domu... a najgorsze, ze
      > nie widze w tym nic glupiego i krzywdzacego :)

      Wszystko fajnie,ale u nas nie jest tak jak w Niemczech,że składki
      emerytalne w małżeństwie są dzielone na dwie równe części, tak,że
      małżonek opiekujący się dziećmi ma zagwarantowane na starość
      pieniądze za swój wkład w życie rodziny i wychowanie dzieci.

      Wszystko pięknie, dopóki maż jest OK - łoży na dzieci, na Ciebie,
      odkłada dla Ciebie pieniądze na starość...a co się stanie jeśli
      a) rzuci Cię,
      b) będzie kaleką,
      c)nie daj Boże opuści ten padół?
      Zlicytują Cię, bo na prace bedziesz miała szanse niewielkie np.w 45.
      roku życia, bez doświadczenia etc.
      Pisałą już o tym Eliza Orzeszkowa w b. pouczającej noweli "Marta".
      Polecam ku rozwadze.
      • nexstartelescope Re: wszystko dobrze dopóki... 04.05.08, 22:07
        a kto powiedzial, ze miszkam w Polsce? :) jestem w UK poki co, ale
        szykuje sie na wyjazd (i zycie) w Australii.
        • rosa_de_vratislavia Re: wszystko dobrze dopóki... 04.05.08, 22:09
          nexstartelescope napisała:

          > a kto powiedzial, ze miszkam w Polsce? :)

          Nikt,ale jednak większość Polaków żyje w Polsce, stąd takie
          domniemanie piszących na forum.
      • nexstartelescope Re: wszystko dobrze dopóki... 04.05.08, 22:08
        We wszystkich trzech przypadkach odpowiedz brzmi : pojde do pracy.
        Proste :)
        • prom_do_szwecji Re: wszystko dobrze dopóki... 04.05.08, 22:11
          jak będziesz po czterdziestce i jednak wrocisz do polski, to będzie ci ciężko z
          pracą
          • nexstartelescope zwariuje. 04.05.08, 22:22
            czemu od razu takie czarne scenariusze? Dobra, ok, wiem, ze moze byc
            roznie, wtedy sie bede martwic. Napisalam juz, ze to tylko gdybanie.
            ale watek nie jeste o tym, czy powinnam pracowac, czy nie i jaki to
            bedzie mial wplyw na nasze finanse i czy wroce do Polski czy nie ;)

            Pytam, co myslicie o narzucaniu innym swoich feministycznych
            pogladow? Czy trzeba sie do nich stosowac, bo inaczej jest sie
            frajerka? A jesli wybiore takie opcje, z ktorymi bedzie mi dobrze i
            ktore mnie uszczesliwia, a beda sprzeczne z tym, czego wymagaja od
            wspolczesnej kobiety inne kobiety, to znaczy, ze cos ze mna nie tak?
            • rosa_de_vratislavia Re: zwariuje. 04.05.08, 22:30
              nexstartelescope napisała:

              > Pytam, co myslicie o narzucaniu innym swoich feministycznych
              > pogladow?

              Moim zdaniem to nie są poglądy "feministyczne",
              tylko "Zdroworozsądkowe", takie, co to ciocie przekazują przy
              kawie: "Pracuj dziecko i pamiętaj, musisz mieć własne pieniądze,
              jakby Cię chłop zostawił".
              W pierwszym poście pokazałam,że dzielenie emerytury na dwoje
              małżonków jest praktykowane w niektórych krajach,a u nas nie. Rób co
              chcesz i bądź szczęśliwa, tylko pamiętaj o zabezpieczeniu sobie
              kasy.
              To Ci radzi ciocia Rosa.
        • rosa_de_vratislavia Re: wszystko dobrze dopóki... 04.05.08, 22:17
          nexstartelescope napisała:

          > We wszystkich trzech przypadkach odpowiedz brzmi : pojde do pracy.
          > Proste :)

          A jednak polecam "Martę" Elizy Orzeszkowej...wiesz, te durne polskie
          emancypantki wiele widziały i zachęcając kobiety do pracy i pełnej
          niezależności kierowały się względami hmmm...bardzo "życiowymi".
    • eluch_a Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:16
      Hmm, też nie chciałabym rodzić w towarzystwie mężczyzny.
    • ofelia1982 Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:18
      heh, ja mam tak jak Ty oprocz tego, ze ladnie chce wygladac dla
      siebie i dla..innych kobiet. ponoc udowodnione naukowo;)
      zawsze powtarzam przy okazji takich rozmow, ze ja moge lezec i
      pachniec w domu, zamiast harowac poniedzialek-piatek:)
      • nexstartelescope do rosa_de_vratislavia 04.05.08, 22:31
        Teraz Ty probujesz mi narzucic swoje zdanie. Upierasz sie, ze
        emancypatki mialy racje, a kobiety o tradycyjnych pogladach nie. a
        mi nie chodzi o to, kto ma racje. szanuje wybor kobiet feministek,
        otwartych, ambitnych, ale chcialabym tez, zeby one szanowaly moj
        wybor. i najzwyczajniej w swiecie go zaakceptowaly. czasem mam
        wrazenie, ze to feministki, walczace o prawa kobiet dyskryminowanych
        same sa najbardziej pozbawione tolerancji i zrozumienia. Zakladaja,
        ze sa w stanie kazda kobiete uszczesliwic na sile, rowniez te, ktore
        czuja sie spelnione bez praw, o ktore postuluja.
        • rosa_de_vratislavia Re: do rosa_de_vratislavia 04.05.08, 22:37
          nexstartelescope napisała:

          > Teraz Ty probujesz mi narzucic swoje zdanie. Upierasz sie, ze
          > emancypatki mialy racje, a kobiety o tradycyjnych pogladach nie.

          Pokaż, gdzie napisałąm,że kobiety o tradycyjnych poglądach nie mają
          racji?
          Napisałąm tylko o niebezpieczeństwie pozostania bez kasy.

          a
          > mi nie chodzi o to, kto ma racje. szanuje wybor kobiet feministek,
          > otwartych, ambitnych, ale chcialabym tez, zeby one szanowaly moj
          > wybor. i najzwyczajniej w swiecie go zaakceptowaly.

          Ależ ja akceptuję każdy wybór, tylko uważam,że trzeba zadbać o
          pieniądze "na wszelki wypadek", bo jak mąż Cię opuści dla baletnicy,
          ktróa mu zawróci w głowie, gdy będziecie mieć po 60 lat,a Ty
          bedziesz mieć postępujący RZS i nie będziesz mogła
          pracować...etc..etc...

          IMO feminizm polega na prawie kobiety do samorealizacji - żeby mogła
          być rekinem finansjery lub gotować obiady jak marzenie i żeby nikt
          jej nie oceniał jako "zimnej suki-karierowiczki" lub "kury domowej"
          (oba stereotypy negatywne -zważ to).
      • i_ga Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 05.05.08, 10:22
        Dziewczyny, sorry ale strasznie naiwne jetseście!!!
    • green-lime Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:33
      Ja tylko ze środkowym poglądem sie zgodzę.
    • avital84 Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:33
      Wszystko ładnie, pięknie póki się facetowi nie znudzisz i nie zostaniesz z
      niczym prócz ładnego wyglądu lub nawet już bez niego.
    • figgin1 Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:34
      z całego serca ci życzę, żeby twoje marzenie o byciu utrzymanką sie nie ziściło.
      nie, nie ze złośliwości. wiszenie na kimś finansowo to głupota. jest dobrze jak
      jest dobrze. a jak ci sie facet znudzi? albo ty jemu?
      • green-lime Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:40
        Jedną z rzeczy, które wpoiła mi moja mama to "kobieta nigdy nie powinna być
        zależna od faceta" a mamy trzeba słuchać.:)
    • bertrada Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:41
      Każdy żyje swoimi własnymi iluzjami. A życie i tak to wszystko
      weryfikuje.
      • nexstartelescope Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 22:59
        Mylicie pojecia drogie Panie. Nie zamierzam byc niczyja utrzymanka,
        szukac sponsora, od ktorego bede ciagnac kase. Mowie o dojrzalym
        zwiazku, opartym na milosci i zaufaniu, i jestem zdania (hmm, znow
        sie z wami nie zgadzam), ze szanse na to,ze moj mezczyzna mnie
        zostawi "bo tak" sa jednak male. Zakladacie, ze kobieta przez iles
        lat nieaktywna zawodowo, ale z porzadnym wyksztalceniem, nie w
        Polsce, nie ma szans znalezc jakiejkolwiek pracy i sie utrzymac "w
        razie czego". Dlaczego? Wszystkim Wam sie teraz wydaje, ze pisze
        tak, bo wybieram wygodne zycie i wole zyc z kasy meza, a to nie tak.
        Decyzja o podziale rol bylaby przemyslana i podjeta przez obie
        strony (on akurat tez woli,zebym nie pracowala).
        Ciekawa jestem, co myslicie o kobietach, ktore nie pracuja, bo np.
        maja 3 malych dzieci i wola zostac z nimi w domu, niz zatrudniac
        nianke. To tez dotyczy przerwy w karierze i to na lata.
        Naprawde kariera i zabezpieczenie finansowe jest dla Was az tak
        wazne?? Wazniejsze od samorealizacji ( bo np. w moim przypadku
        samorealizacja nie jest siedzenie w pracy calymi dniami,a po pracy
        praca w domu, a po pracy w domu padanie na , za przeproszeniem, ryj)
        Jestescie sterroryzowane przez strach o wlasna przyszlosc,
        emeryture, zabezpieczenie na starosc, wiem, ze trzeba to traktowac
        powaznie, ale bez przesady...
        • rosa_de_vratislavia ...myślmy realnie i zabezpieczajmy się 05.05.08, 07:58
          nexstartelescope napisała:

          > Mylicie pojecia drogie Panie. Nie zamierzam byc niczyja
          utrzymanka,
          > szukac sponsora, od ktorego bede ciagnac kase.

          Ja nie mylę pojęć i nie uważam,że chcesz "ciągnąć kasę" czy żerować
          na mężu. Po prostu uważam,że lepiej zabezpieczyć sobie byt "na
          wszelki wypadek".
          Wszystkim Wam sie teraz wydaje, ze pisze
          > tak, bo wybieram wygodne zycie i wole zyc z kasy meza, a to nie
          tak.

          Jak wyżej. Jesteś demagogiczna z tym WSZYSTKIM SIĘ WYDAJE.
          Większość Cię nie traktuje jak pijawki.

          > Decyzja o podziale rol bylaby przemyslana i podjeta przez obie
          > strony (on akurat tez woli,zebym nie pracowala).

          Wszystko OK< póki jest zdrowy/żywy/ma pracę.

          > Ciekawa jestem, co myslicie o kobietach, ktore nie pracuja, bo np.
          > maja 3 malych dzieci i wola zostac z nimi w domu, niz zatrudniac
          > nianke. To tez dotyczy przerwy w karierze i to na lata.

          Myślę,że przerwa ta wiąże się z wiele niższą emeryturą. Uważam,że
          oddanie kilkumiesięcznego dziecka niani i galop do pracy to niedobry
          pomysł. Ale co innego być 5 czy 6 lat na urlopie,a co innego zostać
          w domu, by "dopieszczać" rodzinne gniazdo, kiedy dzieicaki mają 7
          lat lub więcej.
          Wiem,co mówię, byłam 4 lata na bezpłatnym wychowawczym. Nie żałuję
          tego czasu ale wiem,że moja marna emerytura bedzie przez to jeszcze
          marniejsza.

          > Naprawde kariera i zabezpieczenie finansowe jest dla Was az tak
          > wazne??

          Kariera nie. Zabezpieczenie TAKKK!!!!

        • prom_do_szwecji Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 05.05.08, 09:25
          wiesz, nie ty jedna wpadłaś na pomysł, żeby mieć kase i nie pracować? Mnie się
          też nie chce co rano chodzić do pracy. Zaręczam ci, że każdy chciałby miec luz.
          Spójrz z drugiej strony: ty nie zarabiasz, twój facet musi zarobić dwa razy
          tyle. I pracuje dwa razy ciężej. Dla mnie to nieludzkie, zeby całą
          odpowiedzialność za rodzinę zrzucić na faceta. Czasy są ciężkie, gdzieś tam czai
          się recesja i znów mówi się o ponownym wzroście bezrobocia. W życiu jest różnie.
          Ktoś czasem traci prace, ktoś ma wypadek i przez pół roku leży w szpitalu.
          czarne scenariusze? Nie, życie.
          Mój ojciec umarł na raka w ciągu dwóch miesiecy. Z samej renty po nim nie
          dałabym rady utrzymać sie na studiach.
          Oczywiście życzymy ci jak najlepiej, ale wybacz dla mnie zakładanie, że facet
          nigdy nie odejdzie, nigdy nie zachoruje i nigdy nie umrze jest głupotą.
        • sumire Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 05.05.08, 10:03
          wzdych. to tak, jakby istniały na świecie dwa typy kobiet. te szlachetne,
          poświęcające się rodzinie, i te uzależnione od kariery...

          odpowiadając na Twoje pytanie - tak, zabezpieczenie finansowe jest dla mnie
          bardzo ważne. to chyba dość normalna sprawa? nie wyobrażam sobie sytuacji, w
          której byłabym kompletnie zależna od cudzych pieniędzy.
          co nie zmienia faktu, że bardzo chętnie poświęciłabym się wychowywaniu czeladki
          dzieci w pięknym domu z ogrodem :)

          ale właściwie to o coś innego chciałam zapytać. piszesz, że chcesz się podobać
          facetowi, a nie sobie. co byś zrobiła, gdyby twój facet gustował w kobietach
          ogolonych na łyso?... wyolbrzymiona sytuacja, wiem, ale jestem ciekawa, bo z
          tego, co napisałaś w pierwszym poście, wyłania mi się idealny obraz
          kobiety-bluszczu.
    • ja2210 Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 04.05.08, 23:33
      nie rozumiem czym sie w ogole przejmujesz. wg mnie feministki walcza przede
      wszystkim o nasze prawo do wyboru.
      • trypel Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 05.05.08, 07:46
        ja2210 napisała:

        > wg mnie feministki walcza przede
        > wszystkim o nasze prawo do wyboru.

        A Rydzyk głosi miłość i pokój
        • izabellaz1 Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 05.05.08, 09:12
          trypel napisał:

          > ja2210 napisała:
          >
          > > wg mnie feministki walcza przede
          > > wszystkim o nasze prawo do wyboru.
          >
          > A Rydzyk głosi miłość i pokój

          i wolność i swobodę:DDD
    • kedrok1 Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 05.05.08, 09:15
      >nie mam zamiaru zapraszac chlopaka/meza na
      > porod (kiedys tam...)

      dużo straci
      • trypel Re: Ja chyba jestem jakas niewspolczesna... 05.05.08, 09:44
        straciłby gdyby raz był i przezył to jakos specjalnie (w sensie pozytywnym) a
        drugi raz go nie wpuszczono. Jesli nie był i nie odczuwa takiej potrzeby (on i
        ona) to nie traci nic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka