Dodaj do ulubionych

Jak do niego dotrzeć...?

23.05.08, 22:39
Irytuje mnie pewna sytuacja która mnie spotkała... jakiś czas temu poznałam
faceta, widziałam się z nim tylko dwa razy, powodem rzadkich spotkań jest
zapracowanie, dla mnie to dziwnie bo myślę, ze dla chcącego nic trudnego.
Nasza znajomość opiera się na częstych sms'ach, kilka dziennie, relacje z tego
co robi oraz buziaki na dzień dobry i dobranoc itp. Ok. niby to jest miłe ale
ja chcę czegoś więcej niż tylko pisanie sms'ów, nie jesteśmy w przedszkolu. No
i w związku z tym pytanie, co zrobić aby się przekonać czego on oczekuje.
Chciałabym albo to skończyć jeżeli ma się nic nie zmienić lub spowodować(tylko
jak?) aby sytuacja się odmieniła? Może coś doradzicie? Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 22:53
      moze zaproponuj mu spotkanie??:D
      • mnop2 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 22:55
        niegupi pomys ;)))
        • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:02
          Już proponowałam... ucieszył się, ale potem praca stanęła na przeszkodzie... a
          nie lubię się narzucać i kilka razy proponować to samo :(
          • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:05
            justek...masz dokladnie taki problem jak ja...
            cholera co jest znimi...ja juz nawet probowalam nie odpisywac...bo
            mysle,ze sms to najprostsza forma kontaktu..
            ale wtedy dostawalam jeszacze wiecej ,ze jak mi leci i dlaczego nie
            odpisuje...
            tez nie lubie sie narzucac....
            • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:11
              Ooo jak miło usłyszeć... że nie tylko ja się meczę. Ja też próbowałam nie
              odpisywać (chociaż z moja wytrwałością ciężko) ale to też nic nie zmieniło. No i
              tak czekamy czy coś z tego będzie czy nie, ale ileż można??
              • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:16
                cos w tym jest....jak czytalam twoja historie to narmalnie
                pomyslalam,ze czytam o sobie...
                mysle,ze facet mnie lubi...
                tez jestem zdania ,ze dla chcacego nie ma nic trudnego...
                rozumiem praca...ale przeciez na chwilke zawsze mozna sie gdzies
                wyrwac...
                lubie cholera te smsy...nawet ci powiem,ze na nie czekam troche...
                zawsze sa mile i o seksie tez...
                i dobranoc...i caluski...bla bla bla...
                i zawsze jest wymowka...skoro nic z tego mysle,po co mnie badruje
                smsami...po pare dziennie...juz nie wiem co myslec,masz TY jakis
                pomysl???
                • cala_w_kwiatkach Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:18
                  nie wiem co oni maja na mysli/celu, ale ja zwyklam wysylac kuszace
                  smsy zainteresownym, wiedzac ze i tak nici z randek itp;)
                  ot, taka kobieca proznosc, bawilam sie tym i juz, czulam ze sa na
                  moje zawolanie...moze oni maja to samo w wydaniu meskim?
                • breaktherules Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:18
                  Kurcze laski. Faceci nie sa skomplikowani. Powiedziec ile macie lat
                  i ile juz czasu z nimi piszecie te smsy.
                  jak facet tylko pisze smsy, wymiguje sie praca, to raczej nie jest
                  zainteresowany wami powaznie. A pisze sobie smsy , no to, co. CHce
                  miec moze tylko kolezanke, do pogadania o wszystkim i o niczym. Co
                  innego jak zaprasza was na randkę.
                  • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:20
                    ale pisza smsy ,ze chca sie spotkac...
                    no to ?????
                    po co pisza????
                    • breaktherules Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:22
                      Nie wiem jak bylo u ciebie. Ale u autorki wątku, ucieszyl sie...i
                      dupa. Wymigal sie pracą. A praca to najstarsza wymowka facetow. Oni
                      zbytno nie są wami zainteresowani.
                    • cala_w_kwiatkach Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:22
                      bo wiedza ze jak napisza ze nie chca i nie beda chcieli sie spotkac
                      to nici nawet z smsow;)

                      a tak rotaczaja wizje rychlego spotkania, ktore odkladaja w czasie
                      • breaktherules Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:23
                        Dokladnie. I jednoczesnie niczego nie obiecują. Wiec jak kiedys
                        skoncza kontakt to zupelnie bez winy.
                  • cala_w_kwiatkach Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:21
                    > jak facet tylko pisze smsy, wymiguje sie praca, to raczej nie jest
                    > zainteresowany wami powaznie. Co
                    > innego jak zaprasza was na randkę.



                    racja!
                    jakby chcial to by nawet w trakcie przerwy w pracy wyrwal sie na
                    15minut aby zobaczyc kobiete
                    widocznie nie chce, a dziwne zeby komus zalezalo i wystarczal mu
                    tylko taki kontakt (a moze on kogos ma?)
                    • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:22
                      czyli chciec to znaczy moc????
                      to co mu tylko z takiego kontaktu?
                      smsy???
                      i teraz przestane wierzyc,ze mu przez caly ten czas zalezalo:(
                      • cala_w_kwiatkach Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:28
                        ja tez zrozumialam kiedys ze chciec to moc
                        ze nawet w trakcie (za przeproszeniem) siedzenia na kiblu mozna
                        napisac smsa czy zadzwonic na 5minut
                        a jesli dla kogos to stanowi problem to znaczy, ze po prostu tego
                        nie chce
                        moze on rzeczywiscie jest czyms zajety, ale niekoniecznie praca, a
                        ona stanowi dla niego dobra wymowke?
                • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:23
                  No faktycznie nasze historie się pokrywają, a może to ten sam gość ha ha :)) Ja
                  tez myślę, że on mnie lubi i tylko dlatego to ciągnę, bo uważam, że skoro ileś
                  tam razy dziennie a nawet w nocy do mnie pisze to znaczy, że myśli i jednak chce
                  mu się coś do mnie napisać. Ja np. nie pisałabym sms'ów do kogoś na kim mi nie
                  zależy albo do kogoś kogo nie lubię. A one są wciągające cholernie no i mimo, że
                  się nic nie dzieje poza tym nie potrafię z nich zrezygnować... no i pomysłu nie
                  mam żadnego :(
                  • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:25
                    justek 29 napisz jak to sie zaczelo....a moze ma zone???
                    • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:29
                      No żony nie ma, rozwiódł się w zeszłym roku. Ma małego synka. A zaczęło się dwa
                      miesiące temu dokładnie w święta. Poznaliśmy się przez internet. Najpierw maile,
                      potem długie rozmowy na GG, a potem jak podaliśmy sobie numery tel to sms'y.
                      Potem pierwsze spotkanie i cały czas niezmiennie sms'y. I znowu kolejne
                      spotkanie ale już krótkie.... no i od 3 tyg. smsy, smsy i smsy...... teraz go
                      nie ma na miejscu, więc mam czas na przemyślenia co zrobić jak wróci i znowu nic
                      nie będzie.
                      A u Ciebie jak to długo trwa?
                      • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:34
                        u mnie bedzie rok...
                        chcialabym mimo wszystko,aby wykonal jakis krok dla mnie....
                        bo rzeczyswiscie dajemy sobie "NOTKI'"co robilismy,albo co bedziemy
                        robic ,albo gdzie jestem i co tam slychac....ale to jest kurde
                        malo...
                        justek29 jestes w moim wieku...
                        odezwij sie na maila
                        gosia164me@yahoo.com....lub tego na gazecie...
                        dzis siedzac w pracy juz dostalam 7 smsow....
                        what for??????
                        • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:37
                          Ok. Ja zaraz muszę lecieć spać, ale jeszcze wyślę Ci maila, tak więc będziemy w
                          kontakcie mailowym. Pozdrawiam!
                  • breaktherules Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:26
                    Zrob tak. Sprobuj znowu sie odsunąc. I nie odpisuj, albo co 3 sms.
                    Tak stopniowo. Znajdz nowe zajęcie, ciekawe, napisz mu o tym, jakis
                    kurs, cos cie pochłonie. I nawet jak zacznie sie burzyc czemu nie
                    odp mu tak czesto jak kiedys, to odpisz ze masz to nowe zajęcie i
                    dlatego. I jesli on sie oddwali i nadal nic nie zaproponuje tzn ze
                    mu NIE ZALEZY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:29
                      to jest fajne....tylko cholera jak ja zaczne "PROBOWAC" on mi znow
                      cos milego "ZATEKSTUJE"...
                      • breaktherules Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:30
                        Bo słaba jestes. Miłe slowa to tylko słowa. Liczą sie czyny
              • funny_game Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:17
                Nie można :)

                Albo go za kudły, zgłuszyć i zataszczyć do jaskini, albo - jeśli wrodzona
                subtelność i delikatność nie pozwalają - splunąć trzy razy przez lewe ramię i
                się godnie oddalić.

                XXI wiek mamy. Ja nie mówię o narzucaniu się. Ja mówię o swojskim rzucaniu się!
                • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:35
                  Ha ha.... dobre :)
                • kasha101 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:38
                  dotrzec, ale po co?
                  to typ flirciarza smsowego-romansik smseowy jest tez fajny, czysty,
                  niezobowiazujacy, a to podniecenie: odpisze, nie odpisze? No i co
                  napisze...???? Oni zazwyczaj nie posuwaja sie dalej.
                  OLAC i tyle
                  • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:41
                    to znaczy nie odpisywac??????
                    • kasha101 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:45
                      Mozesz sobie pisac, jak chcesz...ale na wiecej nie licz, stara
                      kobieta Ci to mowi:), ten typ tak ma.
                      Lepiej poszukac bardziej zdecydowanego, a nie tchorza.
                      Bo to tchorzostwo i wygodnictwo jest.
                      • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:47
                        to pewnie wszystko prawda tylko dlaczego innych odpowiedzi sie
                        spodziewalam???
                        i tak mi smutno jakos...:(
                        • breaktherules Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:50
                          Ona ma racje. lepiej olac i byc dumnym, ze sie kogos o milosc nie
                          prosiło. Swinia z niego lekka.
                  • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:45
                    Rozumiem romansik sms'owy z podkładem pikantnym, erotycznym itp. a to są zwykłe
                    sms'y co robił dzisiaj co będzie robił itp. zakończone zawsze słowem BUZIAK w
                    różnych formach :))
                    • mnop2 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:49
                      ja nie na temat, tylko żeby ładny kształt drzewka podtrzymać :)))
                      • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:50
                        mnop2 napisała:

                        > ja nie na temat, tylko żeby ładny kształt drzewka podtrzymać :)))



                        hhehhheee...
                        • breaktherules Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:53
                          Powtarzam. Olejcie ich. Laski mają racje że to takie typy, cos kręcą
                          i mamią. nie ma co liczyc na real. A oni tylko smsy wysylają? A nie
                          dzwonią?
                        • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:57
                          Mail już poszedł....:)
                    • kasha101 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:53
                      ej przestancie, nikt nie jest nieomylny, moze akurat faktycznie nie
                      maja czasu...Choc jak dla mnie to wygladaja na takich, co to wola
                      zwiazki smsowe, bo to po prostu super bezpieczne jest.
                      A jest ktos, o kim mozna pomyslec. Fajnie nie? tylko po co?
                      • breaktherules Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:55
                        Moim zdaniem wszytsko gra poki jedna strona sie nie zaangazuje... I
                        tu jest problem
                        Ale u jednej laski coś traw juz rok!!
                        • kasha101 Re: Jak do niego dotrzeć...? 23.05.08, 23:59
                          boszszs? ROK???!!!!!%^&^%$#$%%^????
                          • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 00:03
                            justek odpisalam....
                            • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 00:23
                              Niech któraś się zlituje i napisze nam potem, czy to ten sam? Bo ciekawa jestem
                              strasznie. :)
                              • kasha101 Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 00:24
                                nie sadze:)
                                oni wystepuja w przyrodzie masowo:)
                                • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 00:37
                                  Ale byłoby ciekawie, przyznaj.
                                  • kasha101 Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 00:38
                                    Ale mysle, ze dziewczyny nam nie powiedza:(
                                    • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 00:57
                                      Skoro zaczęły, to powinny! Nam tez się coś od życia należy.
    • mamba8 Nie rób nic! 24.05.08, 02:27
      Daj się zdobywać kro po kroku...
    • silic Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 10:25
      Skoro dla chcącego nic trudnego to bierz się do roboty.
      Chyba, że ci nie zależy.
      • nemi24 Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 10:30
        To on ma ją zdobywac i pytac o spotkanie. Jak jest na odwrot na
        początku, to laska wyjdzie na desperatke. Ale oni to czuć z daleka ,
        ze zwyczajni podrywacze. JAk ktos pisze takie czule słowka, bez
        spotkan w realu no to co?
        • silic Re: Jak do niego dotrzeć...? 24.05.08, 10:38
          Na desperatkę ?? To niech odgrywa rolę wieży z lodu. Efekt gwarantowany.
          Zdobywać to można Kilimandżaro a nie kobietę , która ponoć jest zainteresowana.
        • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 01:56
          to nie ten sam facet...ja mieszkam na obczyznie,a kumpela w kraju....
          ja sie dzisiaj z nim spotkalam...
          nie zapomne tego do konca zycia...
          • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 13:25
            Od dzisiaj nie odpisuje mu na sms'y.... trzymajcie za mnie kciuki abym wytrwała
            :) Pozdrawiam.
            • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 13:31
              Fajnie, zeście nieco odsłoniły rąbka..... :) Bedzie dobrze!
              • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 13:37
                Dzięki. Oby... :)
                • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 13:45
                  A tak na marginesie, to ile lat ma ten facet? Małolat, czy zaawansowany wiekowo?
                  • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 13:59
                    No ten mój to ma 35 lat... więc tym bardziej mnie dziwi, że bawi się w te sms'y,
                    no ale potwierdza sie fakt, że nie ma prawdziwych mężczyzn, zostali sami "bez
                    jaj" :)))
                    • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 14:17
                      Hmm...nie mów tylko że z Łodzi!
                      • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 14:37
                        Nie z Łodzi.. czyli jak widzisz jest ich więcej, witaj w klubie :/
                        • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 14:45
                          Witaj siostro. Nie, w sumie ze mną to był regularny związek, tyle ze jak
                          przeczytałam o całej masie sms, to tak jakoś pomyślałam. Myśmy dziennie
                          kilkadziesiąt sobie wysyłali i sama nie wiem, czemu skojarzyłam. Ale to już
                          przeszłość.
                          • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 14:50
                            Kilkadziesiąt dziennie!!?? Wow... Szok. Sms'y są miłe, ale w takiej ilości
                            ufff... chyba bym zwariowała :/
                            • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 15:18
                              Czy ja wiem? Pewnie było ich za dużo. Że tak powiem - teraz to rozumiem. Ale nie
                              ja zaczęłam! Bo nocą, o czwartej nad ranem to ja spałam, a on pisał, takie
                              długie, ze w odcinkach nadawał. I po co?
                              • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 15:24
                                Pisząc, że bym zwariowała miałam na myśli, że chyba bym tego nie wytrzymała....
                                Ten mój też pisze czasami nocą, ale rzadko, więc można wytrzymać. Ale w takim
                                przypadku jak Ty piszesz chyba czułabym się osaczona - atak sms'owy jak nic. To
                                chyba jesteś zadowolona, że to się skończyło?
                                • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 15:41
                                  On mi zarzucił osaczenie. Ale kajam się, ja też trochę przeholowałam.
                                  • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 15:46
                                    Co za typek... dobrze, ze masz to za sobą. Może i ja będę miała to z głowy,
                                    dzisiaj ćwiczę wytrwałość... nie odpisuje :)
                                    • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 16:03
                                      Nie wiem, czy dobrze. Kłopot! Ja kochałam i on kochał. Ja kochałam ale on przestał.
                                      • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 16:05
                                        A tak jeszcze myślę - moze jakoś go podejdź? Moze on coś kręci? Bo jak na
                                        mężczyznę to strasznie dziwne, ze nie chce przenieść do reala? Ale widzieliście
                                        się choć raz?
                                        • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 16:20
                                          Widzieliśmy się raz, spędziliśmy bardzo miło kilka godzin, potem drugi raz, ale
                                          krótko odwiedził mnie w pracy. Myślałam, że spotkanie wszystko wyjaśni...i albo
                                          będzie dalej kontakt albo nie... ale on nadal pisze tak jak pisał przed
                                          spotkaniem. I pytanie jak go podejść? Może masz jakiś pomysł?
                                          W wracając do Twojej sytuacji to faktycznie nieciekawe i przykre :(
                                          • nie.grzeczna.kobieta Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 16:35
                                            nie chcę Cie martwić zbytnio ale może być tak, że się go nie da
                                            podjeść. Jezeli w takim traktowaniu kobiet ma osiągnięte mistrzostwo
                                            świata to nic nie zdziałasz. To są zazwyczaj mistrzowie w wykręcaniu
                                            się, nakręcaniu Ciebie, wytwarzaniu adrenalinki oraz dawaniu
                                            złudnych nadziei. Jak zaczniesz go zlewać to on Tobie zarzuci
                                            dlaczego go unikasz, albo na odwrót zaproponuje spotkanie w
                                            najblizszych paru dniach, żeby znowu Ciebie nakrecić. A pozniej
                                            znowu wymówka i zapewnienia o tym jak bardzo chcial ALE niestety...
                                            Szkoda Twojego czasu na takie zabawy, chyba, że traktujesz to
                                            faktycznie jako zabawę i nie wiążesz z nim żadnych planów.
                                            • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 16:46
                                              Tylko pytanie, jeżeli jest tak jak piszesz, po co on to robi? Chce mu się pisać
                                              te sms'y, żeby tylko pisać i nie mieć z tego żadnej korzyści, tego nie potrafię
                                              zrozumieć. Wiem, że szkoda mojego czasu i dlatego szukam wyjścia z tej sytuacji,
                                              a na zabawy nie mam ochoty. A niestety szukając tego wyjścia mam jednak małą
                                              nadzieje, ale chyba za bardzo chce... po prostu z kimś być i tyle...
                                          • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 16:49
                                            Nie wiem. Bo tak: jeśli to nie sprawa honoru, to najlepiej byłoby jakoś w pracy
                                            namierzyć, zaczekać i wymusić rozmowę. Możesz zawsze iść vabanc. Najwyżej powie:
                                            nie. Tyle, ze nieprzyjemnie może być potem. Bo w sumie co możesz mieć tylko
                                            czekając?
                                            • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 17:03
                                              Chyba nie jestem na tyle odważna aby iść vabanc. Nie lubię się narzucać, no niby
                                              nic do stracenia nie mam, ale tak jak piszesz, jeżeli odpowiedz będzie na NIE,
                                              to będzie baaardzo nieprzyjemnie. No na razie milczę, przed chwilą był kolejny
                                              sms, ale on chyba jeszcze nie czuje, że jest coś nie tak... no ale jak to z
                                              facetami bywa pewnie trochę potrwa zanim się zorientuje :))
                                              • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 25.05.08, 17:53
                                                To napisz mu wyraźnie, ze czegoś takiego nie rozumiesz. Skoro ciebie lubi (
                                                chyba coś takiego to deklarował?), to niech będzie mężczyzną i sie opowie, czego
                                                chce. Powiedz mu uczciwie, ze on ci się podoba i jesteś zainteresowana. Ale
                                                jeśli nie, to ze nie będziesz tracić czasu. W końcu co ci szkodzi?
                                                • asocial kilka pytan: 25.05.08, 18:01
                                                  pocalowaliscie sie kiedys?
                                                  kochaliscie sie?
                                                  WIDZIELISCIE?
                                                  czy tylko slecie sobie przez ROK smsy?
                                                  a moze w odpowiedzi na jego sms bys do niego zadzwonila?
                                                  albo najlepszy, niezawodny sposob:
                                                  nie odzywaj sie MINIMUM trzy dni.
                                                  a potem mozesz napisac, ze sorka, ale mialas TYLE SPOTKAN...
                                                  bo ty sie uwielbiasz spotykac w ludzmi.
                                                  a poza tym rachunek mialas gigantyczny i chcialas ograniczyc smsy.
                                                  WLASNIE!
                                                  podejrzewam, ze to ten typ co ma smsy za darmo w danych godzinach wiec korzysta.
                                                  • justek29 Re: kilka pytan: 25.05.08, 19:04
                                                    To kumpela z tego forum ciągnie to rok, ja dwa miesiące. Co do Twoich pytań, to
                                                    tak, widzieliśmy się, do reszty jeszcze nie doszło :) Właśnie od dzisiaj rano
                                                    zastosowałam się do tego niby niezawodnego sposobu, czyli nie odzywania się.
                                                    Były już 3 sms'y ale na razie nic nie zajarzył ha ha obym tylko wytrwała, ale
                                                    muszę... bo tak w nieskończoność będzie się ciągnęło :)
                                                  • nie.grzeczna.kobieta obstawiam 25.05.08, 20:04
                                                    że jeżeli dzisiaj nic nie odpiszesz to dzisiaj wieczorem najdalej
                                                    jutro do poludnia masz od niego telefon z propozycją spotkania bo
                                                    wlasnie usycha z tęskonty za Tobą:)))

                                                    A dlaczego tak sie dzieje to jedna z odpowiedzi moze byc taka. Może
                                                    go to bawi, że ktoś się od niego uzaleznił i że moze Cie wodzić za
                                                    nos, może trzyma z Toba znajomość, aby mieć jakąś kobietę na tzw
                                                    czarną godzinę-jak juz nie będzie kogo przeleciec to wtedy będziesz
                                                    Ty. Cholera wie. Moze lubi miec dużo adoratorek wokól siebie i tylko
                                                    wtedy może czuje się w pelni mężczyzną:)))
                                                  • justek29 Re: obstawiam 25.05.08, 20:18
                                                    No zobaczymy, milczę cały czas i dam Wam znać kiedy się w końcu zaniepokoi i co
                                                    napisze... no chyba, ze też zamilknie :)
                                                  • justek29 Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 00:08
                                                    ... bez sms'a z mojej strony ufff... wytrzymałam, dalej będzie chyba łatwiej :)
                                                  • gapuchna Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 09:09
                                                    Przetrzymaj go dziewczyno, a za tydzień będziesz wiedziała na czym stoisz.
                                                    Chociaż ja bym wolała sytuację wyjaśnić, bo potem jeszcze zarzuci ci, że fochy i
                                                    dąsy stroisz. I żeby na koniec nie było na ciebie!!!
                                                  • julia0001 Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 10:47
                                                    O ja tez moge sie dopisac do romansu smsowego...przeczytalam
                                                    wszystko, i sama nie wiem juz...nie rozumiem mezczyzn :(...u nas
                                                    bylo pare spotkan,dziela nas kilometry, wiec stad te smsy...
                                                  • gapuchna Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 12:31
                                                    A bo ta technika to taka złudna atrapa.
                                                  • breaktherules Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 12:38
                                                    ta technika podziała, na faceta, ktoremu na niej zalezy.
                                                  • gapuchna Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 12:46
                                                    Eeee tam. Kiedyś było fajniej: kawaler grzecznie do panny zachodził, wszyscy o
                                                    tym wiedzieli, kwiatki, czekoladki, potem na kawkę, potem jakiś ukradkowy całus,
                                                    w końcu buch na kolana i żyli długo i szczęśliwie.... A dziś? Piszesz klona i
                                                    wysyłasz do iluś tam.... panienek i każda myśli, że to tylko do niej.
                                                  • julia0001 Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 12:54
                                                    alezy kto i jak traktuje slowa...czy maja one wartosc dla kogos czy
                                                    nie, dla mnie maja wielka...ale nie rozumiem i zastanawiam sie,
                                                    boje...hmmm...co to znaczy
                                                  • gapuchna Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 12:57
                                                    Słowa są wazne, to na przykład mój podstawowy warsztat pracy. Ale słowa są tylko słowami. Łatwo przychodzą, łatwo je odwołać, są ulotne. Nie jest truizmem że przede wszystkim lizy się postępowanie człowieka.
                                                  • julia0001 Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 12:59
                                                    Ale mezczyzni nie ukrywaja prawdy, to nie to co my kobiety kochamy
                                                    tajemnice niedopowiedzenia intrygi....knucia a oni wala prosto z
                                                    mostu dla nich slowa sa konkretne chyba ze trafiamy na typ takiego
                                                    co czaruje...ale czar latwo pryska...
                                                  • gapuchna Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 13:34
                                                    Julia - a mało jest takich .... "słownych" właśnie na odwrót?! Wydaje mi się, ze
                                                    niestety, dużo.
                                                  • julia0001 Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 13:44
                                                    w sumie nie wiem...poznalam kogos ostatnio, i cos miliony smsow a
                                                    potem nic cisza...ja mam wrazenie ze mezczyzni to tchorze, boja sie
                                                    uczuc, milosci...i czasami jak cos poczuja uciekaja...
                                                  • gapuchna Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 14:32
                                                    Czyli traditions...traditions jak mawiał Tevie Mleczarz
                                                  • julia0001 Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 14:41
                                                    zdenerwowalam sie dzis i napisalam mu niech mi powie szczerze, bo
                                                    znow wymowka idealna praca...czy chce cos ze mna czy nie...ale coz
                                                    cena jaka sie placi za posiadanie serca uczuc...smutno mi jak
                                                    cholera, co za beznadziejny typ
                                                    ! zla jestem i smutna :(((
                                                  • gapuchna Re: Pierwszy dzień minął... 26.05.08, 15:01
                                                    I jaki odzew?????
    • a.part Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 14:46
      a myślałam, że tylko ja mam tak nierówno pod sufitem :)
      • julia0001 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 14:48
        nie tylko Ty...ja juz naprawde nie wiem o co chodzi...pozaduszac i
        na elektrowstrzasy tych facetow
        • a.part Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 14:51
          hmmm te elektrowstrząsy to niezła myśl skoro iskrzenia to za mało :D
          • julia0001 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 14:56
            chyba jedyne wyjscie...przyda im sie odrobina wrazen, emocji...ktore
            nam funduja co dzien, a z drugiej strony...tego same chcemy
            ehhh....mi tez by sie przydala mala dawka elektrowstrzasow
            ;)
            • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 15:20
              Cześć dziewczyny, ciesze sie, że nie jestem osamotniona. Elektrowstrząsy bardzo
              mi sie spodobały, właśnie spróbowałam sobie wyobrazić ha ha. Julia napisz jaki
              efekt dał Twój sms?? Pozdrawiam.
              • julia0001 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 15:41
                czasami trzeba spojrzec na cos przez pryzmat smiechu bo naprawde
                mozna zwariowac...a wiec on nie ma czasu sie spotkac bo co ...praca,
                juz sie umawiamy sto lat, i ja mam przyjechac do Niego!!! takie oto
                efekty beznadziejne,jestem taka wkurw**** ale mam ochote to wszystko
                wyjasnic a przez smsy ani telefony sie nie da!
                • asocial Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 17:58
                  justek i jak?
                  ile ci smsow napisal wczoraj?
                  dzis tez?
                  :)
                  badz twarda!
                  • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 18:53
                    No wczoraj chyba z 4 sms'y, dzisiaj o dziwo tylko jeden, a tak sobie myślę, może
                    on na to czekał... może to, że przestałam mu odpowiadać na sms'y to jest mu na
                    rękę, albo ma tyle kobitek z którymi pisze, że nawet się nie połapał, bo jak na
                    razie nie wykazuje zdziwienia, że nic do niego nie piszę. Dziwni Ci faceci....
                    • anu-lla Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 19:10
                      Dobrze myslisz:(
                    • anu-lla Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 19:11
                      A jesli mozna wiedziec, co napisal w tych 4 smsach??
                      • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 19:56
                        On mi w zasadzie relacjonuje swój dzień, pisze co robił, co robi, co będzie
                        robił i takie pierdoły. Na koniec każdego sms'a jest buziak, całus czy coś tam.
                        Pierwszy sms to zawsze z życzeniem miłego dnia, na dobranoc miłej nocy. Jeszcze
                        na początku te sms'y miały jakiś urok, było tak więcej zainteresowania moją
                        osoba, teraz on w zasadzie pisze tylko o sobie, więc już mi nawet emocje
                        opadły... tak jakby robił to mechanicznie, nie wiem z przyzwyczajenia. Męczy
                        mnie strasznie już to, i chce wiedzieć na czym stoję, najlepiej JUŻ TERAZ!!! Bo
                        nie chce mi się już czekać...
                        • anu-lla Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 19:59
                          Ile cyasu minelo od ostatniego dnia, jak mieliscie sie spotkac, a
                          cos mu wypadlo
                          • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 20:08
                            Niech pomyślę....hmm z 3 tyg. no biorąc pod uwagę, ze od tygodnia teraz jest na
                            wyjeździe, to powiedzmy, ze 2 tyg. od tamtego czasu nie znalazł czasu. Zresztą
                            codziennie byłam zawalana toną sms'ów, że jak to ma dużo pracy, ze już ma dość,
                            że już nie daje rady (ma własną firmę)....
                            • anu-lla Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 20:12
                              Pomysl logicznie. Na tone smsow to ma czas a na godzinke kawy z
                              toba to nie. On jest dziwny, popaprany emocjonalnie. Albo klamie, ze
                              ma tyle pracy bo to fajna wymowka. A z toba fajnie mu sie pisze i
                              tyle.
                        • gapuchna Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 20:11
                          Nie masz wrażenia, ze to klony? Że identyczne mogą pójść do kilku osób?
                          • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 20:20
                            Ale ja to wszystko wiem i też sobie powtarzam, i tak jak pisałam wcześniej
                            uważam, że jak by bardzo chciał to by znalazł nawet chwile, żeby się spotkać. Co
                            do klonów, to też mi to ostatnio przeszło przez myśl... to bardzo prawdopodobne.
                            Tylko przepełniona głupią nadzieją, dopóki nie usłyszę bezpośrednio, ze nic z
                            tego nie będzie to będę się łudziła. A z drugiej strony sama nie wiem czy
                            chciałabym coś takiego usłyszeć... czy wolałabym, żeby po prostu przestał sie
                            odzywać. Popaprane to... może sama powinnam skorzystać z tych elektrowstrząsów
                            ha ha :))
                            • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 21:48
                              witajcie...tu znowu ja...
                              a wlasnie dlaczego wszyscy mysla,ze to jest bez sensu????
                              tylko dlatego,ze nie jest EASY...zadzwon,zapros,,bla bla bla...
                              sa powody dla ktorych nie moze sie spotkac....albo nie jest pewien
                              albo cos tam....
                              takie sa nasze przypadki...
                              nie mysle,zeby tam znow mieli mase dziewczyn i jej po 15 smsow
                              dziennie wysylali....przeciez to tez kosztuje...mysle,ze faceci
                              doskonale wiedza co robia....
                              czasami i ja nie odpisuje...walcze ze soba i chce to skonczyc...
                              ale i tak do tego samego wracam....
                              pozdroweczki dla wszystkich!!!!
                              • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 26.05.08, 22:50
                                No cóż takie życie, i niewiadomo czy lepiej w takim przypadku być pesymistą,
                                realistą czy optymistą....
                                • julia0001 Re: Jak do niego dotrzeć...? 27.05.08, 00:03
                                  Ja mysle tak ze zycie ma sie jedno i mozna cos stracic...i lepiej
                                  sobie wszystko wyjasnic na zywo...szczerze, cala prawde...ja tak
                                  postanowilam, u nas jest inaczej bo odleglosc wymusza smsy, ja
                                  zreszta wole taki kontakt, mysle ze zarowno kobiety jak i mezczyzni
                                  boja sie zaangazowac...i tak czaja probuja, nie sadze aby mieli po
                                  tysiace kobiet, ale ach zrozumiec mezczyzne....
                                  • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 27.05.08, 00:17
                                    ....no właśnie, zrozumieć mężczyznę.... ciężka sprawa :)
                                    • julia0001 Re: Jak do niego dotrzeć...? 27.05.08, 01:14
                                      ale mysle ze warto zaryzykowac, bardzo warto...lepsze sa jasne
                                      sytuacje, pewnosc...prawda wyzwala a tak mozna zalowac ktoregos dnia
                                      ze cos wartosciowego nam umknelo ;)
                                      • justek29 Re: Jak do niego dotrzeć...? 27.05.08, 09:38
                                        Może i warto ryzykować, ale w tej chwili nie wiem czy tracę coś wartościowego...
                                        skoro facet na mój brak odpowiedzi też przestał sie odzywać, czyli raczej mu nie
                                        zależało... chociaż strasznie mnie korci, żeby coś napisać...
                                        • anu-lla Re: Jak do niego dotrzeć...? 27.05.08, 10:15
                                          Wejdz na poczte ok?
                                          • julia0001 Re: Jak do niego dotrzeć...? 27.05.08, 11:32
                                            No to napisz, ja nie rozumumiem naprawde, jakas chora licytacja kto
                                            jest slabszy a kto silniejszy...napisz, spotkajcie sie i szczerze
                                            porozmawiajcie, uczucia, milosc nie powinny opierac sie na chorych
                                            grach emocjonalnych...sprawdzania siebie, napewno nie dojrzala milosc
                                            • 4-metamorphosis Re: Jak do niego dotrzeć...? 27.05.08, 14:12
                                              sama juz nie wiem...
                                              ale to jeszcze nie uczucia....to jest jakies COS,tylko w naszych
                                              przypadkach jest to jakos utrudnione....hhheheee...
                                              • julia0001 Re: Jak do niego dotrzeć...? 27.05.08, 14:26
                                                trudna jest milosc...uczucia...wszystko co z nimi zwiazane, i czesto
                                                bardzo bolesne :(((
                                          • nie.grzeczna.kobieta chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 14:25
                                            pisalam Ci ze tacy to są mistrzowie manipulacji, nie dawaj się!!
                                            • julia0001 Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 15:36
                                              ale po co jest taka manipulacja? jak ja rozpoznac? w tym ze czaruje
                                              obiecuje i ucieka? ze przedstwia siebie jako ideal? a potem cierpi
                                              za miliony? o co chodzi?
                                              • justek29 Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 16:47
                                                Nie napisałam pierwsza on wysłał dzisiaj przed południem wiadomość zaczynającą
                                                sie od "witaj Słońce" życzył miłego dnia, napisał że wraca dzisiaj do domu (był
                                                tydzień na wyjeździe) i wysłał mnóstwo buziaków. Odpisałam - krótko że życzę mu
                                                szerokiej drogi. Teraz tak naprawdę okaże się czy coś sie w tej relacji zmieni
                                                jak będzie już na miejscu. Albo może i nie.
                                                Anu-lla dzięki dzięki za maila. Odpisałam.
                                                • 4-metamorphosis Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 16:56
                                                  Justynka pieknie....
                                                  tylko powiedz mi,ze nic miedzy wami nie ma....
                                                  przynajmniej Cie lubic musi...
                                                  • justek29 Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 17:05
                                                    Czas pokaże... lubi nie lubi, no miło, ale nie ukrywam, że liczę na coś więcej
                                                    :)) Wymagająca jestem... ha ha :)))
                                                  • anu-lla Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 17:28
                                                    Sprawdz poczte :)
                                                • 4-metamorphosis Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 18:03
                                                  ja jeden dzien kiedys nie pisalam...i nastepnego dnia on pisal i
                                                  pisal...
                                                  i mi zle bylo...wiec jako wytlumaczenie tlumaczylam sobie i jemu,ze
                                                  chcialam sprawdzic jak mi bedzie bez niego...i jemu beze mnie...
                                                  powiedzial mi,ze zwariowalam ize jestem "NIE HALO"hhheee
                                                  • breaktherules Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 18:11
                                                    Bo mu w dupie zle bylo , ze przestalas za nim latac.
                                                  • julia0001 Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 18:25
                                                    Kobiety ale co z ta manipulacja? jak ona wyglada? chyba stalam sie
                                                    jej ofiara nieswiadomie
                                                  • 4-metamorphosis Re: chyba sie nie złamałas??????? 27.05.08, 18:48
                                                    ja za nim nie latalam...to on zaczal to wszystko...
                                                • nie.grzeczna.kobieta on napisal jednego smsa 27.05.08, 20:59
                                                  a Ty juz cala w skowronkach czy ja dobrze widzę???? Jezeli tak to
                                                  będziesz tańczyła jak on Ci zagra-niestety.
                                                  Strasznie znajomo brzmi "witaj Slonce" ale skoro piszesz, ze on ma
                                                  firme to faktycznie wygląda na to, że sie wzieli i poklonowali....
                                                  • justek29 Re: on napisal jednego smsa 27.05.08, 21:35
                                                    Wcale nie jestem cała w skowronkach, jeden sms dzisiaj, jedna odpowiedź krótka i
                                                    zwięzła, bez słodzenia po dwóch dniach nie odpisywania na jego sms'y.... i na
                                                    pewno nie będę tańczyła jak mi zagra, może wcześniej tak, teraz już podchodzę do
                                                    tego z dystansem.
                                                    A co do sklonowania to niestety...nie taki jeden, nie ja jedna....
                                                  • 4-metamorphosis Re: on napisal jednego smsa 27.05.08, 23:45
                                                    JUSTYNKA,masz racje...
                                                    nie TY jedna....moze gadaj z tymi ktorzy troszke Cie rozumieja?
                                                    :)
                                                    ja zawsze jestem w skowronkach po smskach...to sie juz pewnie nie
                                                    zmieni...
                                                    moze niektorzy nam zazdroszcza????
                                                    mieliscie nam ludziska pomagac a nie krytykowac nas...to tutaj
                                                    pomocy szukamy....bbuueeeee:(
                                                  • gapuchna Re: on napisal jednego smsa 27.05.08, 23:58
                                                    Moja koleżanka poznała w necie pana. dzieli ich ocean, więc to tylko pogaduchy,
                                                    nic więcej. Może czasem zabarwione bardziej emocjami, nieodpowiedzeniami. kiedyś
                                                    strzelił jej wyznanie, ze tylko z nią pisze, ze na kontakt z nią przeznacza
                                                    większość swego wolnego czasu. Och jak jej było miło, jak bardzo!!! Ale ze jest
                                                    ciekawska z natury i lubi sprawdzać, strzeliła sobie drugie konto, mniej więcej
                                                    z opisem pod jego upodobania i spokojnie czekała. Za kilka dni miała w poczcie
                                                    list. Podjeła kontakt. Wiecie co sobie robimy wolnym czasem? Porównujemy klony
                                                    listów, które różnią się głównie zwrotem .... tu Słoneczko właśnie, tu
                                                    ....Słońce kochane. I w zasadzie prócz nagłówka, jest to to samo. Al;e
                                                    oczywiście facet nadal twierdzi: och, jesteś tylko ty, bo z nikim do tej pory
                                                    nie pisało mi się tak cudnie! Po czymś takim naprawdę trudno jest uwierzyć w
                                                    szczerość mężczyzn....internetowych, sms-owych, skyp-owych.

                                                    Co nie znaczy, z cuda się nie zdarzają.
                                                  • nie.grzeczna.kobieta Re: on napisal jednego smsa 28.05.08, 07:08
                                                    4-metamorphosis napisała:

                                                    > JUSTYNKA,masz racje...
                                                    > nie TY jedna....moze gadaj z tymi ktorzy troszke Cie rozumieja?
                                                    > :)
                                                    > ja zawsze jestem w skowronkach po smskach...to sie juz pewnie nie
                                                    > zmieni...
                                                    > moze niektorzy nam zazdroszcza????
                                                    > mieliscie nam ludziska pomagac a nie krytykowac nas...to tutaj
                                                    > pomocy szukamy....bbuueeeee:(

                                                    wierz mi ze nie zazdroszczę, bo wiem jak to sie konczy. Taka
                                                    huśtawka emocjonalna w ogole nie jest fajna ale justek juz pewnie
                                                    sama o tym wie..
                                                  • justek29 Już się nie przejmuje... 28.05.08, 19:22
                                                    ...tym tak jak kiedyś. Napisałam zresztą wcześniej, ze już podchodzę do tego z
                                                    dystansem. Tak więc huśtawek emocjonalnych nie mam, ale oczywiście wiem co to
                                                    znaczy. Tak czy tak mimo, że w mojej sprawie nic się więcej nie ruszyło i cały
                                                    czas jest niewiadoma... to jakoś tak czuje się dobrze. Ha, a może sprawiła mi to
                                                    lektura pewnej książki jaką poleciła mi forumowiczka, jestem w trakcie czytania...
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • 4-metamorphosis Re: Już się nie przejmuje... 29.05.08, 15:36
                                                    no w mojej sytuacji tez jest ciagle tak samo...
                                                  • justek29 Re: Już się nie przejmuje... 30.05.08, 20:17
                                                    Ależ tu sie spokojnie zrobiło.... a wracając do sprawy i mojego tematu, wszystko
                                                    nadal stoi w miejscu :(( Chyba by musiał obuchem w łeb dostać aby zorientować
                                                    sie, że mnie już to wkurza!!!!!
                                                  • asocial Re: Już się nie przejmuje... 30.05.08, 21:33
                                                    koles totalnie cie olewa.
                                                    naprawde. milo jest miec smsowa adoratorke, miec do kogo pisac smsy wiedzac, ze
                                                    zawsze tobie odpowie. naprawde.
                                                    nigdy tak nie robilas?
                                                    ja w wieku licealnym mialam mnostwo takic smsowych znajomosci.
                                                    milo bylo, zawsze ktos odpisal, zawsze zaproponowal spotkanie... i to ja bylam
                                                    ta, ktora decyduje z kim sie spotkac.
                                                    nie ukrywajmy, ze to tez taktyka ludzi niedojrzalych, nie maja ochoty sie
                                                    spotkac, oni wola sie masturbowac przy nocnych smsach (pogadaj najlepiej z
                                                    jakims kolega i rpzedstaw mu sytuacje, niech spojrzy na nia meskim okiem)niz
                                                    umowic sie i rozmawiac w 4 oczy.
                                                    do dupy taka znajomosc, nie trac czasu i pieniedzy, wylacz telefon na tydzien i
                                                    zacznij szukac mezczyzny z krwi i kosci, bo wirtualny do niczego ci sie nie przyda.
                                                  • justek29 Re: Już się nie przejmuje... 31.05.08, 09:23
                                                    Masz zupełną racje... już powoli wprowadzam to w życie :))
                                                  • anu-lla Re: Już się nie przejmuje... 31.05.08, 09:31
                                                    I jak tam?? Odpisz na maila
                                                  • justek29 Re: Już się nie przejmuje... 31.05.08, 13:15
                                                    Odpisałam. Pozdrawiam.
                                                  • flying.nataly Re: Już się nie przejmuje... 05.06.08, 11:19
                                                    justek29 napisała:

                                                    > ...tym tak jak kiedyś. Napisałam zresztą wcześniej, ze już podchodzę do tego z
                                                    > dystansem. Tak więc huśtawek emocjonalnych nie mam, ale oczywiście wiem co to
                                                    > znaczy. Tak czy tak mimo, że w mojej sprawie nic się więcej nie ruszyło i cały
                                                    > czas jest niewiadoma... to jakoś tak czuje się dobrze. Ha, a może sprawiła mi t
                                                    > o
                                                    > lektura pewnej książki jaką poleciła mi forumowiczka, jestem w trakcie czytania
                                                    > ...
                                                    > Pozdrawiam.


                                                    Witam,
                                                    zainteresowała mnie twoja historia (sama jestem po podobnym "wirtualnym"
                                                    związku) lecz jeszcze bardziej zainteresowałam mnie książka, o której
                                                    wspominasz. Czy mogę prosić o podanie tytułu i autora?
                                                  • justek29 Re: Już się nie przejmuje... 05.06.08, 20:03
                                                    Sprawdź poczte. Pozdrawiam.
                                                  • flying.nataly Re: Już się nie przejmuje... 06.06.08, 14:55
                                                    justek29 napisała:

                                                    > Sprawdź poczte. Pozdrawiam.


                                                    Dziękuję :)
                                                    Żałuję, że dopiero teraz przeczytałam tę książkę... zmarnowany rok.
                                                  • justek29 Re: Już się nie przejmuje... 06.06.08, 18:58
                                                    Nie przejmuj sie, na błędach człowiek się uczy... :)
                                                    Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka